14122017Nowości:
   |    Rejestracja

W UE są równi i równiejsi


W 2008 roku Komisja Europejska uznała, że pomoc publiczna jaka w przeszłości została przyznana stoczniom w Gdyni i Szczecinie była nielegalna i musi zostać zwrócona. W praktyce oznaczało to postawienie obu stoczni w stan likwidacji. Rząd Tuska nie odwołał się od tej decyzji do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, bowiem uznał, iż „tak nie wypada” (cytat z raportu NIK!). Od decyzji KE, co do własnych stoczni, odwołała się za to Francja. Opłaciło się – ETS uznał, że pomoc francuskiego rządu nie była nielegalna, dzięki czemu ich stocznie zostały uratowane…


Przypomnijmy – w 2008 roku Komisja Europejska nie zaakceptowała żadnego z przekazanych jej przez Ministerstwo Skarbu Państwa planów restrukturyzacji stoczni w Gdyni i Szczecinie. Jednocześnie uznała, że pomoc publiczna jaka w przeszłości została polskim stoczniom przyznana, była nielegalna i musi zostać zwrócona. W praktyce oznaczało to postawienie obu stoczni w stan likwidacji i sprzedaż ich całego majątku.

Kilka lat później NIK opublikował raport dotyczący prób ratowania, a następnie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Zdaniem NIK rząd Tuska nie wykorzystał wszystkich możliwości ratowania stoczni w Gdyni i Szczecinie. Błędem kardynalnym było przede wszystkim zaniechanie przez stronę polską odwołania się od decyzji Komisji Europejskiej. Ówczesny minister Skarbu Państwa mógł złożyć skargę o stwierdzenie nieważności decyzji KE do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, na podstawie art. 230 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską. Mógł on również wnioskować o wydanie zarządzenia tymczasowego w celu wstrzymania wykonania decyzji Komisji (art. 242 Traktatu). Możliwości takie wskazywała analiza sporządzona w czerwcu 2008 r. dla Agencji Rozwoju Przemysłu SA przez firmę doradczą KPMG.

Minister Skarbu Państwa (a był nim wówczas, nie kto inny jak Aleksander Grad) tłumaczył, iż „nie dysponował informacjami, z których można byłoby wywieść przekonujące argumenty przemawiające za zaskarżeniem decyzji Komisji”. Zeznania pozyskane przez NIK w trakcie kontroli wskazują jednak na nieco inną przyczynę braku zastosowania środka odwoławczego. Kontrolerzy NIK stwierdzili, że kierownictwo Ministerstwa Skarbu Państwa uznało decyzje KE o konieczności zwrotu pomocy publicznej (z jednoczesnym odroczeniem samego procesu egzekwowania zwrotu tejże pomocy) za decyzję, od której najzwyczajniej w świecie… „nie wypadało się odwołać” (sic!).

W tym kontekście warto zauważyć, że od identycznej decyzji Komisji Europejskiej, nakazującej zwrot udzielonej stoczniom pomocy publicznej, odwołał się do Europejskiego Trybunału rząd Francji. Co istotne – Francja przed Trybunałem wygrała, dzięki czemu ich stocznie nie zostały zamknięte.

Czy decyzja ludzi Tuska o tym, iż „nie wypada” odwoływać się do wyższych instancji w sprawie niekorzystnych decyzji Komisji Europejskiej utorowała ówczesnemu premierowi Polski drogę do obecnie zajmowanego stanowiska…?

Na podstawie: NIK.gov.pl
Źródło: Niewygodne.info.pl

Napisane przez:


Napisz do nas jeśli w Twoim otoczeniu dzieje się coś, co wymaga interwencji dziennikarskiej redakcja@3obieg.pl

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 4 dla artykułu "W UE są równi i równiejsi"

  1. zjanusz zjanusz pisze:

    Niemcy o ile się nie mylę, też wspierali swoje stocznie. No cóż. „Co wolno wojewodzie, to nie tobie….smrodzie!”. A jakie było poklepywanie za PO! Ale poza tym to już normalnie.
    Żurek Janusz

    • lustrator pisze:

      wspierali ale dali sobie spokoj co jak na razie u nas nie dociera ..zurek.Do ciebie tez..A tak na marginesie nadal uwazasz ze takie niemcy to nie to co polska..i powinni dawac jak ich stac.nie zurek.

  2. pablo3 pablo3 pisze:

    a kto powiedział, ze nam nie wolno było się odwolywac? tylko jak ktoś przedkłada własne korzyści, ponad dobro publiczne, państwowe, to takie mamy efekty. no pomyślmy na trzeźwo. który rząd by nie kiwnal palcem w takiej sprawie? ale to tez wina samych Polakow. sytuacja ze stoczniami pokazuje, jak bardzo daliśmy się upodlić i sprowadzić do roli posłusznych wykonawców rozkazow z góry. wtyd. już z samego tego powodu, towarzyszowi Tuskowi, należy się kulka w leb. ale znając zycie, w Polsce jeszcze na rekach wniosa go z powrotem na fotel premiera. kompletne odmozdzenie narodu…

  3. lustrator pisze:

    alez mozna sie było odwolywac ale po co skoro nikt ta stocznia zarzadzac nie potrafił.Trafila w prywatne rece i teraz pare stoczni robi pare miliardow obrotu na produkcji jachtow.A tak jak z kopalniami dosypalo by sie z tauronu te paredziesiat milionow .A za piec lat misiewicze i tak wszystko by przesrali.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

296593