18112017Nowości:
   |    Rejestracja

W co gra generał Polko?


Mamy nową gwiazdę mediów elektronicznych, kolejny „bicz” wymierzony w „kaczystowskie” państwo. Doszło do sytuacji, że dzień bez tego wybitnego specjalisty wojskowego, to dzień stracony dla przeciętnego obywatela, zajętego szarą codziennością. Przeróżne serwisy informacyjne, prześcigają się w wyłuszczaniu wypowiedzi gen. Polko, na temat bieżącej polityki państwowej, ruchów kadrowych, zakupu broni, inwestycji w armię, etc. Jednak, dociekliwy Iksiński, zadać musi sobie pytanie, dlaczego właściwie od ponad roku a może i dłużej, jesteśmy bombardowani obrazem „rzeczywistości” przedstawianym właśnie przez Pana generała? Z tego też właśnie powodu, warto przyjrzeć się szczerości intencji, naszego bohatera frontu wschodniego, w Afganistanie i Iraku. Tak się złożyło, że w ostatnim okresie doszło do kilku wypadków z udziałem rządowych samochodów z wyższymi funkcjonariuszami w środku, które odbiły się szerokim echem w opinii publicznej.


Polko_komoruskiGłos w sprawie zabrał przy tej okazji również gen. Polko: „Problemem jest to, że to nie szef BOR dobiera zespoły, które ochraniają najważniejsze osoby w państwie. To politycy dobierają sobie ludzi. […]Jeżeli kilka takich przypadków zdarza się z rzędu, to znaczy, że mamy rzeczywiście problem. Wspólnym mianownikiem jest to, że komuś zabrakło wyobraźni – podsumował gen. Polko, który zaapelował jednocześnie o dokonanie zmian w BOR”. Teoretycznie, można się przychylić do trafności tej analizy i sugestii, ze strony profesjonalisty, ale… po głębszym zastanowieniu, da się wyciągnąć również o wiele prostsze wnioski. Co mógł zrobić nawet najlepszy kierowca rajdowy, kiedy jego samochód jadący w kolumnie z innymi, wpadł w poślizg? Czy specjalistyczne szkolenie, którego kierowcy tego auta na pewno nie brakowało, mogło pomóc? Rozumiem, że wtedy winien wyskoczyć w jednej sekundzie z prowadzonego pojazdu i powstrzymać zderzenie z lewej strony nogą a z prawej ręką? Podobnie zresztą sytuacja wygląda z kolizją premier Szydło. Bo czy można mieć wątpliwości? Jak informuje, Gazeta Krakowska: „ 21-latek który kierował seicento przyznał się do winy. […] Kierowca tłumaczył, że zjechał na pobocze widząc, że za nim jedzie samochód na sygnałach świetlnych, ale nie zauważył, że za nim jadą kolejne. Próbował włączyć się do ruchu”. I co może zrobić w takim wypadku BOR, Panie generale? Ostrzeliwać wszystkie jadące przed nimi samochody, aby nie śmiały wykonać żadnego ruchu? Natomiast, jeśli chodzi o prezydencki wypadek, to ustalono, że przyczyną było: „najechanie samochodu BMW na leżący na jezdni przedmiot, w wyniku czego, doszło do przebicia opony prawego tylnego koła i spadku ciśnienia powietrza w oponie”. Zagadką pozostaje jedynie, co to za przedmiot i skąd się tam wziął… ale być może to jakiś „krasnal” zostawił scyzoryk a „borowiec” zapomniał wymieść go z drogi.

koloLangusta_na_poligonie

Przy tym zdecydowanie ważniejsze, zdają się obserwacje Pana generała, na temat ruchów kadrowych w polskim wojsku, a właściwie czystki, jak to już teraz powszechnie i hucznie, ogłasza się w antykaczystowskich mediach, co to chronią nasz kraj, przed całkowitym upadkiem opozycji. Problemem jest tutaj podobno fakt, że 90% dowództwa polskiej armii, odchodzi ze służby. Jak można wyczytać na serwisach Interia.pl i Wp.pl, gen. Polko uważa, że: „Zmiany są rzeczywiście drastyczne. Oznaczają konieczność budowy polskiej armii na nowo. […]Generałowie i pułkownicy, którzy opuszczają dziś armię, to oficerowie szkoleni nie w Moskwie, ale w strukturach NATO. Ludzie, którzy swoje doświadczenie zdobywali na misjach wojskowych, narażali życie podczas wojny w byłej Jugosławii, w Afganistanie, w Iraku. Ich odejście z armii jest dla tej armii niekorzystne. […] Podważają też naszą wiarygodność w NATO, bo odchodzący generałowie byli przez lata w strukturach Sojuszu, czystka w armii jest dla NATO niezrozumiała. […]Jeśli wymieniono tak wielu oficerów na kluczowych stanowiskach, te instytucje będą się teraz zajmować własną organizacją i tworzeniem się od nowa, a nie dowodzeniem wojskiem. Z pewnością jest to bardzo niebezpieczne dla ciągłości dowodzenia”. Ale tutaj zachodzi pytanie, o jakiej ciągłości dowodzenia i o jakiej armii mówimy? Jeżeli, znany analityk i znawca tematu, prof. Szeremietiew, wyliczył, że sama Białoruś, jest w stanie pokonać Polskę, w 48 godzin, to czy mamy prawo myśleć poważnie o armii i jej dowódcach? W zasadzie nie przypominam sobie nigdy głosu sprzeciwu, ze strony tych najlepiej wyszkolonych generałów, że polskie wojsko było czy jest nadal w wielkiej rozsypce. Co nam po misjach, jeśli jeżdżą tam wyszkoleni najemnicy, spełnić swoje życiowe aspiracje, marzenia, posunąć naprzód karierę albo zarobić najzwyczajniej na chleb? Zamroczenie dosięga mnie także wtedy, kiedy staram się odnaleźć w przeszłości tych generałów, którzy prowadziliby z takim rozmachem jak obecnie, kampanię na rzecz przywrócenia powszechnej służby wojskowej, powstania obrony terytorialnej z prawdziwego zdarzenia, czy innych reform strukturalnych w wojsku o wymiarze strategicznym. Kiedy inne armie, starają się wejść w posiadanie najnowocześniejszej broni, zwiększenia potencjału swojej obronności, nasza generalicja czeka z założonymi rękami i wyraża nadzieję na samospełnienie zawodowe w NATO. Patrząc z perspektywy historycznej, generałowie Dąbrowski czy Kniaziewicz, mogliby tylko załamać ręce z powodu ich niekompetencji i nieudolności i z tego, jak tracimy szanse od losu. Zamiast wykorzystać odpowiedni moment dziejowy do wzmocnienia armii i struktur państwowych, gnuśniejemy coraz bardziej. Bo kondycja armii, którą zastał minister Macierewicz, można nazwać katastrofalną. Jeśli, nie jesteśmy w stanie obronić się przed Białorusią, nie potrafimy przestrzegać procedur natowskich, które doprowadziły do udziału w katastrofie smoleńskiej kilku istotnych przedstawicieli polskich sił zbrojnych, a w dodatku mamy nawet problemy z przeprowadzeniem przetargów na zakup uzbrojenia, to jak pisać o profesjonalizmie? Gdzie była wtedy ta „wybitna” generalicja? Dlaczego, także i dzisiaj, Pan gen. Polko, zajmuje się bzdurami, zamiast wyjaśniać, dlaczego SKW współpracowała tak intensywnie z Rosjami przed Smoleńskiem albo chociażby o tym, jak powstrzymać przerzut imigrantów (w tym wielu Muzułmanów i być może członków organizacji terrorystycznych) i innych „towarów” ze wschodu, przez granicę ukraińską? Czy jeszcze lepiej, wyjaśnić ostatecznie okoliczności śmierci swego kolegi, gen. Petelickiego… Jest o wiele więcej istotniejszych i bardziej zajmujących wątków, niż szukanie dziury w całym. Czas uderzyć się w żołnierską pierś i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jest się polskim patriotą czy najemnikiem szukającym poklasku?

samosierra

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

1 komentarz dla artykułu "W co gra generał Polko?"

  1. irena pisze:

    Myślę podobnie, a dziś przydarzyło mi się taki komentarz popełnić w odpowiedzi na obronę biadolenia Owsiaka, że generałów zgarniają
    ” O ile mi wiadomo, to w wojsku nie ma miejsca na niesubordynację, na podważanie kierunku zmian w jakim zmierza nasza obronność wespół z totalną opozycją wzywającą wojsko do obywatelskiego nieposłuszeństwa.Jakoś nie słyszałam larum w wykonaniu tych generałów, gdy zginęła nam generalicja w CASIe czy też w Smoleńsku.Nie prosili NATO o pomoc w sprawie wyjaśnienia katastrofy, choć byliśmy w NATO.Gdzie byli wówczas gdy zwijano armię do stanu, że na Narodowym się mieści? Gdzie grzecznie pytam?Teraz larum grają, gdy armia jest wzmacniana?”

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

301659