28032017Nowości:
   |    Rejestracja

Święto żołnierzy „Wyklętych” czy Niezłomnych


Po raz pierwszy od czasu śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego odbyła się rzeczywiście uroczystość godna pamięci tych żołnierzy.

Nie byłem na niej obecny chociaż brałem udział w tej wojnie, ale nie uważam siebie ani za „wyklętego”, ani wyjątkowego bohatera, po prostu spełniłem swój żołnierski obowiązek i po ucieczce z obozu w lutym 1945 roku zameldowałem się u mego dowódcy komendanta obwodu AK „Lis 11” / Białystok powiat/ – „Dzika”, lub „Jerzego” / majora Aleksandra Rybnika/, który z miejsca powierzył mi szereg bojowych zadań poza organizacyjną funkcją adiutantury komendy obwodu.


Był wprawdzie pewien problem związany z rozkazem „Niedźwiadka” – komendanta głównego AK – gen. Okulickiego z 19 stycznia 1945 roku rozwiązujący AK, ale mnie obowiązywał rozkaz moich bezpośrednich przełożonych, a szczególnie komendanta okręgu białostockiego AK – „Mścisława” – płk. Liniarskiego, nakazujący kontynuowania walki przeciwko nowemu okupantowi.
Zresztą ta walka prowadzona była jeszcze w czasie okupacji niemieckiej, gdyż na terenach wschodniej Polski prowadziliśmy praktycznie przez całą wojnę walkę z obydwoma okupantami.

Mimo dzisiejszego święta istnieje ciągle problem z definicją ówczesnej walki z sowiecką okupacją i jej siłą wykonawczą, jaką był PKWN, a następnie warszawski rząd.
Używanie określenia walki „żołnierzy Wyklętych” jest pozostałością po PRL, w której byli rzeczywiście wyklinani i nazywani „bandytami”. Wprawdzie w ostatnich latach istnienia PRL usiłowano zmienić retorykę powołując się na rzekomą „wojnę domową”, co miało nie tyle złagodzić stosunek ile stworzyć usprawiedliwienie dla swojej postawy już nie jako wykonawców bolszewickich decyzji, ale jako autonomiczny przeciwnik.
W ciągu całego ćwierćwiecza nie potrafiono sobie poradzić z tym problemem.
Rządom stanowiącym kontynuację PRL trudno było zdobyć się na przedstawienie całej prawdy o swoich poprzednikach i współuczestnikach w rządzeniu „III Rzeczpospolitą”.
Przed przeszło dwudziestu laty napisałem do „Gazety Wyborczej” pismo, w którym zwróciłem uwagę na oczywiste fałsze zawarte w artykule na temat osoby Władysława Siła – Nowickiego i jego udziału w WiN z żądaniem opublikowania mojej wypowiedzi.
Ze względu na odmowę ze strony redakcji zadzwoniłem do Michnika zwracając mu uwagę na obowiązek odpowiedniego zachowania w stosunku do zmarłego już jego i innych członków KOR nieustraszonego obrońcy sądowego.
Zapowiedziałem, że jeżeli nie zgodzi się na publikację mego artykułu to opublikuję go w innym piśmie ze stosownym komentarzem.
Ostatecznie artykuł ukazał się, wprawdzie również w sobotnio niedzielnym wydaniu, ale nie jako treść redakcyjna, a jedynie, jako list do redakcji. Zapewne żeby nie brać odpowiedzialności za jego treść.
W tym liście zwróciłem uwagę na fakt, że opór zbrojny przeciwko drugiej sowieckiej okupacji Polski miał charakter powstania narodowego o zasięgu większym i trwającym dłużej aniżeli powstanie styczniowe, które otrzymało należne miejsce w historii.
Muszę przyznać, że nikt już później nie nawiązywał do tego porównania, aż dopiero w dzisiejszych uroczystościach wspomniano o takim charakterze tej walki.

Wprawdzie pojęcie „powstania” wiąże się literalnie z faktem jawnego buntu wobec istniejącej rzeczywistości, ale przecież ta nazwa przylgnęła do akcji wyzwalania Warszawy w otwartym boju będącym kontynuacją wojny prowadzonej przez cały naród z Niemcami. Podobnie ma się sprawa naszej wojny z Sowietami zaczętej przez ich agresję w 1939 roku. Nieszczęśliwie stało się, że ani Śmigły – Rydz w swoim rozkazie, ani prezydent Mościcki nie ogłosili, że jesteśmy w stanie wojny z Sowietami, ale przecież ta niewypowiedziana wojna się toczyła.
Można uznać, że została przerwana paktem Sikorski – Majski, ale po zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Polską przez Stalina, była kontynuowana ponownie z inicjatywy bolszewickiej.
Stąd użycie nazwy „Powstania” byłoby należnym wpisaniem tej walki do panteonu poprzednich naszych zbrojnych zrywów narodowych.

Pozostaje jeszcze data istotna historycznie dla tej walki.
Nie wiem dlaczego ustalono datę 1 marca, mnie nie kojarzy się ona z żadnym szczególnym wydarzeniem, a z punktu widzenia organizacji masowych uroczystości bardzo wskazanych choćby dla odbudowania narodowego ducha, fatalna przynajmniej z racji dzisiejszej pogody.
Za najbardziej odpowiednią datę uważam 21 sierpnia, czyli w rocznicę bitwy pod Surkontami stoczonej z bolszewicką nawałą w 1944 roku, jako pierwszej dużej bitwy przeprowadzonej na ziemiach polskich zagarniętych przez Sowiety.
W bitwie tej zginął major Maciej Kalenkiewicz /”Kotwicz”/ najwyższy rangą dowódca w nowogródzkim okręgu AK po podstępnym uwięzieniu przez bolszewików komendanta okręgu ppłk. dypl. Adama Szydłowskiego / Cichociemnego „Poleszuka”/.
Ponadto w ten sposób do powszechnej wiadomości dotarłaby wiedza o tym, że to powstanie objęło również ziemie włączone przez bolszewików do Związku Sowieckiego, o czym nie wspomina się współcześnie.
Wyrażając podziękowanie w imieniu żołnierzy walczących z bolszewicką okupacją, a szczególnie mając na względzie pamięć o poległych, za przywrócenie ich pamięci narodowej chciałbym ażeby jednak to powstanie jak i inne polskiego narodu doczekało się w pełni uznania i odnalazło należne jej miejsce w naszej historii.

PS. Moja nieobecność na uroczystościach, zapewne podobnie jak i innych uczestników tych walk, została spowodowana brakiem zaproszenia. Myślę, że warto zainteresować się tymi, już bardzo nielicznymi, którzy jeszcze żyją i dać im możliwość uczestniczenia, a nawet wypowiedzenia się przy tego rodzaju okazjach.
A nie robić z tego jedynie możliwości zaprezentowania się przez różnych celebrytów.
Również przyznanie kilku Niezłomnym specjalnych emerytur nie rozwiązuje problemu losu wielu jeszcze żyjących wszystkich prawdziwych kombatantów walk o wolną Polskę.

Napisane przez:


loading...
 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 19 dla artykułu "Święto żołnierzy „Wyklętych” czy Niezłomnych"

  1. gola.dupa.tuka pisze:

    Powstanie antybolszewickie…powinno być. A 21 sierpnia – piękna słoneczna data.

  2. obywatel pisze:

    Bardzo gorąco popieram odejście od tej „wyklętości”. W naszej parafii projektuję od kliku lat kalendarze i zawsze używam określenia „Niezłomni”. Na początku budziło zdziwienie, ale wytłumaczyłem ludziom i teraz już jest OK.

    To trochę tak, jak z czerwono-białymi rozetkami wymyślonymi przez PO. Próba narzucenia w rzeczywistości antypolskiej symboliki.

  3. Piotr-Pierre pisze:

    Oczywiscie, że NIEZLOMNI. „Wyklęci” to Oni byli, pamiętamy bardzo dobrze, przez KOGO.Czas nam przerwać epokę dlugą, w ktorej miarą Bohaterstwa była SŁUŻALCZOSĆ wobec sąsiadów Naszej Ojczyzny.

    P.

  4. gniew pisze:

    Tylko Niezłomni ! To byli członkowie naszych rodzin, Polacy nie godzący się z zaistniałą sytuacją, Niezłomni do końca!, i my teraz musimy walczyć o ICH dobre imię! A wyklęci to są zdrajcy Ojczyzny – Wtedy i Teraz !
    pozdrawiam Gniew

  5. Gniew pisze:

    Szanowny Panie Andrzeju Owsiński, serdecznie dziękuję za artykuł, tylko prawda nas wyzwoli…., tej prawdy ciągle za mało!. Bardzo proszę aby opisywał Pan prawdę tamtych dni walki.
    pozdrawiam Gniew

  6. kadtk pisze:

    Pani Owsińki żal mi Ciebie Żałujesz normalnych zbrodniarzy i bandytów

    • gniew pisze:

      Chwała bohaterom, Tym poległym i Tym żyjącym !!!, My Polacy mamy serce po prawej stronie…..
      pozdrawiam rodaków!, a wrogom życzę opamiętania dopóki jeszcze są w drodze….

  7. AS pisze:

    Był grudzień 47. Stryj pracował wtedy w Łodzi w redakcji Robotnika PPS. I oczywiście miał legitymację PPS. Oczywiście w kolorze czerwonym. Pociąg, którym jechał do rodziny na święta, został zatrzymany przez oddział WIN-u. Legitymowano po kolei wszystkich podróżnych, przy stryju znaleziono tę czerwoną legitymację i wysadzono go na zewnątrz. Przed rozwałką, raz jeszcze przejrzano dokumenty, padło pytanie „czy … to twoja rodzina? Tak, Józef to mój brat. To wsiadaj do pociągu.” I tak nazwisko brata uratowało stryjowi życie. Resztę rozstrzelano przy torach, jak pociąg już odjeżdżał. Ojciec ich rozumiał, ale zawsze się dziwił, że wojna się już dawno skończyła, a oni dalej siedzą po lasach.
    Natomiast nie rozumiem NSZ. Siedzieli w Świętokrzyskim, gdy odbywała się rzeź wołyńska. Pewnie było im tam dobrze i nie nie chciało im się tyłka ruszyć z miejsca. W 45-tym Niemcy ewakuowali ich do Bawarii. A tego to już zupełnie nie rozumiem. Takie tam moje dywagacje. Ooo!

    • AS pisze:

      Tak coś jeszcze dodam, bo są to fakty wstydliwe. 20% Polaków wierzyło w to, że wojna się jeszcze nie skończyła, że jak Ameryka ma bombę atomową, to Ruskim Polaków nie da. Że tylko patrzeć a będzie 3 wojna. I na tę wojnę czekali, zajmując przy tym pozycję na przyszłość. Ale Ameryka była bardzo pragmatyczna. Na wojnie się obłowiła i postanowiła te zdobycze skonsumować, a nie wdawać się w bijatykę z Ruskimi. Minęło od tego czasu 60 lat i 20% kredytobiorców doszło do wniosku, że złoty do franka dalej będzie się umacniał i mieszkania kupią za połowę ceny. Więc jak brać kredyt, to tylko we frankach. I brali. Historia się niestety powtarza. Ot, niektórzy pomylili się w rachubach. I proszę mnie nie posądzać o niemoralność, bo znam różnicę między życiem a pieniędzmi, ale nieraz tak trzeba. Dla otrzeźwienia!

      • Piotr-Pierre pisze:

        Jest jeszcze COŚ dziwnego, Panie AS. Spora część mojej rodziny od strony Dziadka, kilkanascie osób, walczyla o Anglię, w Anglii. Gdy wojna się skonczyla i nastaly smutne czasy PRL zostalo w Angli tylko dwoje z nich – stara panna, która miala tam jakiegoś Anglika (mam telefon do nich teraz, zadne z tej rodziny nie mówi po polsku), oraz jedno malżenstwo, wujeczny dziadek, ktory juz w czasie wojny zdolal otworzyc wlasna firme budowlana w Londynie.
        Cala reszta wrocila do Polski, choc nie musieli. Wrocili jak wszyscy wtedy (pieknie opowiada o tym serial „Dom”) na poniewierke czesto, do wiezien, do biedy. Nie dali sie zlamac przez dziesiatki lat, jedno malzenstwo pracowalo przez cale zycie na uczelni i rozwijalo nasza siec telefonni, inny znowu wujeczny dziadek byl pracownikiem (potem dyrektorem) nadlesnictwa w Zlotowie, jeszcze inny pracowal w krakowskiej katolickiej gazecie.
        Teraz po latach mysle, jak wielkimi musieli byc patriotami, swiadomie decydujac sie na powrot do swej Ojczyzny, w ktorej nie byli pewni czy znajda swoj dom, swoje miejsce..

        Pozdrawiam
        P.

        • gniew pisze:

          Bo tam ich dom był na każdym skwerki i każdej ulicy
          pozdrawiam gniew

          • Piotr-Pierre pisze:

            Niekoniecznie. Byly o tym rozmowy, gdy bylem jeszcze dzieciakiem, przyjezdzali do Babci, psuli opinie memu Ojcu (goscie z Zachodu? Rodzina dla partyjniaka?) przywozlili mnostwo prezentow. Chocby ten wuj od firmy budowlanej mogl zatrudnic bez trudu wtedy cala reszte rodziny. Ale oni nie chcieli, chcieli wracac…
            ..
            Pozdrawiam
            P.

      • gniew pisze:

        AS, a tak naprawdę to o co Panu chodzi…..?

  8. Piotr-Pierre pisze:

    A tak wogóle to jednego z lat PRLu mi zal… tych wielkich rodzinnych zjazdów, wtedy byly większe mieszkania, ogrody i wiecej uczuć familijnych w ludziach. Teraz skarlalo to wszystko, nikt juz niemal rodziny nie sprasza, bo nie ma zwykle ani za co, ani gdzie, a i czasu czesto brak…

    • AS pisze:

      To nie tylko my. Jest ogólna nostalgia za tymi czasami. To samo mają Nrdowcy, Czesi i etc. Bo one wcale nie były takie złe. Generalnie chcieliśmy tego co mieli Jugole. Sami się rządzić jak oni. i żeby było jak u nich. Niestety, na to nam nie pozwolono. Ooo! Niestety, horrerra.

      • Piotr-Pierre pisze:

        Dobry wieczór Panu. W czasach „pierwszej Solidarnosci” nikt ze związkowców nawet o liberaliźmie nie wspominał. Piszę to z pelną odpowiedzialnoscią za slowa, bo dobrze pamiętam. Chodzilo wtedy przede wszystkim o: zrzucenie sowieckiego jarzma (albo jego poluzowanie choćby, jak w Jugoslawii było wlasnie), o samorządy pracownicze, o wzrost poziomu zycia wszystkich pracujacych Polaków. Niestety, to co przyszlo jako „druga Solidarność” z tą pierwszą nie mialo już NIC, poza nazwą, wspólnego… Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

278854