15122017Nowości:
   |    Rejestracja

Słabości niekontrolowane


W II Rzeczypospolitej, działalność partii komunistycznej była nielegalna z powodu niedopełnienia formalności rejestracyjnych i potem również jawnego wystąpienia przeciwko państwu polskiemu przez jej działaczy.


putin_fortepianJak się okazało w kolejnych latach, „polscy” komuniści, za swój internacjonalistyczny zapał zapłacili własnymi głowami, skróconymi przez „czerwony carat”, w którego utopijne złudzenie wierzyli, albo pokładali bardziej nadzieję w rozwoju karier. PRL to po Operacji polskiej NKWD – 1937-38, a także „braterskiej” pomocy Sowietów, w instalowaniu nowej „elity”, po II wojnie światowej, okres wyjątkowo ciemnych kart, w historii polskiego narodu. Niestety, te „niezidentyfikowane do końca środowiska”, wciąż w wielu miejscach wiodą prym, w polskim życiu publicznym. Niedostrzeganie, tego faktu, przez najbardziej zacnych, przedstawicieli „nowej” lewicy, stanowi samobójczą inklinację, tych organizacji. Właśnie, z tego powodu, mogą jedynie żywić nadzieję i bazować, na zagranicznych darczyńcach (nie wiedzieć czemu, uwłaszczeni na majątku państwowym postkomuniści, nie wychylają się przed szereg), a także oczekiwać „społecznego” przebudzenia, w postaci napływu coraz większej grupy imigrantów, wykorzystujących „lewicę”, jako prawną, instytucjonalną, ochronę. Wprawdzie, art. 13 Konstytucji RP stanowi, że: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu”. Ale, jak w takim wypadku zakwalifikować, Krytykę Polityczną, odwołującą się w gruncie rzeczy do neomarksistowskich, neotrockistowskich, czy innych neokomunistycznych, ideologii? A problem, wbrew pozorom, nie jest wcale taki błahy, jak niektórym się wydaje. Spójrzmy, chociaż na ostatnie wpisy redaktora – Sławomira Sierakowskiego, na jednym z najpopularniejszych w Polsce, serwisów internetowych. W artykułach, pt. „Kaczyński zyskał nowego sojusznika” i „Dwa lata detransformacji Polski” , głosi: „Żeby Polskę obejmował plan prezydenta Francji Macrona albo plan szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junkcera rząd musi chcieć przyjąć Euro i wycofać się z większości działań, które PiS przeprowadził przez ostatnie dwa lata. […] Kaczyński to raczej polityk psychopatyczno-fanatyczny, wietrzący spiski, uprawiający politykę za pomocą straszenia wyborców, bardzo wsobny, nie znający Zachodu, nie jeżdżący tam, izolujący się. […] Niełatwo podsumować dwulecie tego rządu. I dotyczy to chyba większości ministrów. No bo jak podsumować działalność Ministra Szyszki, albo Waszczykowskiego, Glińskiego, Macierewicza, Ziobry i wielu innych? […] Najgorsze jednak, co się wydarzyło przez te dwa lata, to odwrócenie polskiej transformacji i kolejne kroki w stronę ustroju przypominającego komunę. To, co udało się osiągnąć dzięki uchwaleniu konstytucji, czyli respektowany przez wszystkich ustrój państwa prawa, z niezależnymi sądami i trójpodziałem władz, PiS zaczął ostentacyjnie niszczyć. […] No i co się stało pierwszy raz po 1989 roku, czyli od odzyskania suwerenności? Rząd PiS odsunął się od Zachodu, skonfliktował nas z najważniejszymi partnerami: Unią Europejską, Niemcami i Francją, a nawet z USA Trumpa”. Faktycznie, jego konkluzje, w sam raz nadają się do wznowionej wersji książki, Andrzeja Romana – „Paranoja. Zapis choroby”. Z drugiej strony, prowadzą również do smutnych wniosków, że dla „totalnej opozycji”, wolna Polska, to de facto, państwo podporządkowane międzynarodowym organizacjom, podejrzanym miliarderom, bankom i innym poprawiaczom świata, którzy w praktyce, dążą do jego jeszcze większego zniewolenia.

2W gruncie rzeczy, „nowa lewica” czy „totalna opozycja”, biadolą przede wszystkim nad tym, że Polska zyskuje coraz więcej popleczników, wewnątrz Unii Europejskiej, w postaci Węgier, a ostatnio także Austrii i Czech, gdzie pojawiły się nowe, bardziej konserwatywne tendencje, popychające wszystkich, w kierunku rosyjskim. Problem, w tym, że jak słusznie zauważają, znawcy tematu, Panowie Michałkiewicz i Targalski, takie postawienie sprawy, może być błędne. Owszem, zmiany w Austrii i w Czechach, mogą pomóc w lepszym zamknięciu kilku kwestii, jak na przykład, w likwidacji problemu kwot imigranckich. Jednak, naturalne również jest, że do głosu w tych państwach, podobnie jak na Węgrzech, mają prawo dojść kręgi, pragnące zbliżenia z Rosją, co ma tamże bogatą tradycję, sięgającą czasów Cesarstwa Austriackiego czy Austro – Węgierskiego. Z tym, że twierdzą inaczej, niż „totalna opozycja”, iż taki wariant dla obozu rządzącego i polskiej racji stanu, nie jest wcale korzystny. W tym miejscu, wchodzimy w meandry skomplikowanej i zawiłej, polskiej polityki, której odwieczny kłopot, polega na stabilnie niekorzystnym ukształtowaniu sytuacji międzynarodowej. Zresztą, to wbrew prymitywnym, opiniom redaktora Sierakowskiego i jemu podobnych, nie jest konsekwencją złej czy dobrej polityki tego czy innego, obozu rządzącego, ale zwykłych realiów. Od czasów, Wojny Północnej i strategicznej destabilizacji równowagi europejskiej, dopełnionej następnie przez napoleońską klęskę, przewaga strategiczno – operacyjna, ze strony rosyjskiej, jest niepodważalna. Wprawdzie, I wojna światowa, załamanie Niemiec, rewolucja bolszewicka w Rosji i budowa II Rzeczypospolitej po odparciu „czerwonej Rosji”, dawały poważne nadzieje, na odzyskanie polskiej inicjatywy. Niestety, II wojna światowa i niesłuszne rachuby, przywódców państwa polskiego, z ostatniej grupy piłsudczyków, kontrolujących stery rządów, przywróciły poprzedni, krtyczny stan rzeczy. W powyższej sytuacji, ponownie jesteśmy, uzależnieni od korzystnego rozłożenia się kart, w międzynarodowej rozgrywce. Z tą różnicą, że dzisiaj warto się zastanowić, czy Polska rzeczywiście waży na tyle dużo, aby samodzielnie (USA są daleko), przeprowadzić tą rozgrywkę. A przecież, ciężko się spodziewać, że ktokolwiek, nawet w tej części Europy, będzie grał do poloneza, pod nasze dyktando. Jedność interesów, Grupy Wyszehradzkiej, to w obecnym momencie, wciąż dość odległa perspektywa. Ze strony polskiej, potrzebna jest o wiele większa miękka siła, którą da się osiągnąć, tylko poprzez poważny wzrost potęgi ekonomicznej, narodu. Ale, do tego wymagany jest spokój. A, jak bardzo trafnie zauważa, Pan Michałkiewicz, polski obóz rządzący, jakikolwiek by on nie był, musi „nauczyć grać się na wielu fortepianach, a nie przyciskać wciąż tylko jeden klawisz”, którym są Stany Zjednoczone… Coraz bardziej, przypomina to „totalną opozycję”, która nieustannie krzyczy – „Kaczyński, PiS, sądy”. Tylko, co właściwie dla nich z tego wynika?

mem_fortepian

góralska Za górami za lasami

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

310616