27062017Nowości:
   |    Rejestracja

Si vis pacem, para bellum


Premier dostrzegł zagrożenie, w sąsiednim państwie pojawiła się ewentualność konfliktu zbrojnego. Można powiedzieć – lepiej późno, niż wcale – ale rozpocząć poważne działania mające na celu osiągniecie odpowiedniej gotowości bojowej, to zadanie na dziesieciolecia, tego nie da się zrobic w sytuacji gdy „Hannibal ante portas”. Oczywiście – premier może się tłumaczyć wojskową ignorancją, ale premier nie może się tłumaczyć niewiedzą w dziedzinie dobierania sobie fachowych doradców – to rzecz dyskwalifikująca. Jego powiedzenie (cyt.z pamieci) „Silna armia jest Polsce niepotrzebna – przecież nikt nie dybie na nasze granice” – świadczy dobitnie o braku kwalifikacji do piastowania tak poważnej państwowej funkcji. Teraz premier z zatroskana miną perroruje o dramatycznej sytuacji w naszej części Europy. Sytuacja dla Polski rysowałaby się o wiele mniej dramatycznie, gdybyśmy dysponowali przyzwoitą armią.


 

Pisałem rok temu:

„I nigdy wyraz nie był dalszy treści jak w zestawieniu takim urągliwym…” PDT odwiedził bazę bazę lotnictwa taktycznego w Łasku i powiedział kilka państwowotwórczych zdań, które w żadnej mierze nie odwzorowują rzeczywistości: „Chcemy inwestować, co widać także w Łasku, w jak najlepsze możliwości rozpoznania. Armia, która skutecznie może odstraszać potencjalnego napastnika, to przede wszystkim armia, która ma daleko widzące oczy i daleko słyszące uszy” Strategia odstraszania – dodał premier – została nazwana Polskie Kły. Szef rządu podkreślił, że odstraszanie musi być elementem współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, NATO i krajami naszego regionu. Ta nasza współpraca militarna musi być współpracą inteligentną tzw. wykorzystującą wszystkie możliwości organizacyjne, finansowe, technologiczne, logistyczne każdego z tych państw tak, aby idea m.in. obrony powietrznej i rakietowej stała się faktem, a nie tylko polskim marzeniem – dodał Tusk. „Starania – powiedziałbym – o charakterze takim twardym, a więc inwestycje w nowoczesny sprzęt i szkolenie żołnierzy oraz bardziej polityczne, które mają budować bezpieczne sojusze, powinny skuteczniej niż kiedykolwiek w historii Polski zagwarantować naszej ojczyźnie bezpieczeństwo”.

W rzeczywistości, to PDT storpedował instalacje tzw. pierwszej tarczy antyrakietowej – zainicjowanej przez administrację Busha-juniora. To za rządów Tuska zlikwidowano pobór (słusznie), ale nie wdrożono żadnego programu szkolenia rezerw. Mamy te F-16, ale taka np Turcja ma ich 5 razy więcej, Izrael 6 czy 7 razy więcej, gdyby nie „zakup” po 1 EURO za szt. MIG-29 i czołgów też po takiej cenie od Niemiec (oczywiście – przestarzałych), to nasza armia wyglądałaby nader mizernie. Zafiksowana „Polska Tarcza Antyrakietowa”, ma być finansowana głównie z nadwyżek wynikających ze wzrostu PKB, przy niezmiennym wskaźniku 1,95 % PKB; PKB w tej chwili przestaje rosnąć – pieniędzy nie będzie. Ponadto czasowy horyzont zbudowania własnej tarczy – oczywiście w oparciu o odpowiednie zakupione rakiety – jest zbyt odległy, jeśli uwzględnić groźbę instalacji antypolskich rakiet Iskander w Obwodzie Królewieckim. Baza rakiet w Radzikowie – wg zapewnień ambasadora US ma być, ale po r. 2018 – wówczas będzie już inny prezydent i inny ambasador.

Historia programu śmigłowcowego dla armii ma już chyba z 10 lat – cały czas są wykonywane pozorowane ruchy. Resursy okrętów naszej MW powoli się kończą – nieodwracalnie pojawi sie luka w jej zdolności bojowej, gdyż okresy wdrożenia do służby okrętów, to często kilka lat (biorąc pod uwagę czas procedur zakupowych). Program narodowych (jakże niewielkich) sił rezerwowych legł w gruzach, także zbyt duży procent żołnierzy zawodowych rezygnuje przedwcześnie ze służby – coś w sprawach kadrowych nie zagrało. Deklarowana uwaga i troska o obronność kraju PDT ma taką wartość jak kartka papieru na której jest przygotowany tekst (przez odpowiedniego urzędnika w kancelarii RM)do okazjonalnego przemówienia do żołnierzy. Jedyny okres w historii Polski, kiedy mięliśmy równie słabą zdolność bojową w stosunku do sąsiadów, to czasy bezpośrednio poprzedzające rozbiory…

 

Mniej więcej bezpośrednio po dymisji Klicha pisałem:

Niezmiernie ważne jest zasilanie finansowe armii. To premier Tusk między innymi jest odpowiedzialny za pozbawienie finansowania w ustawowej wielkości -1,95 % PKB, (to się zdarzyło przy szukaniu oszczędnośći kilka lat temu), to za jego wiedzą i zgodą min Rostowski chciał budżet wojska realizować w horyzoncie czasowym dłuższym od roku („pożyczać” pieniądze od wojska na bieżące potrzeby – z perspektywą „oddania” ich po trzech, czy pięciu latach); to był plan ratowania budżetu kosztem wojska. Nie mam wiedzy o jego realizacji (te informacje są ukrywane). Kilka lat wstecz premier „szukał” 20 miliardów „oszczędności – oczywiście, najwiecej znalazł w MON. Przypominam, iż zaniechanie realizacji ustawy o finansowaniu wojska jest przestepstwem. Likwidacja poboru łączy się automatycznie z powstaniem zawodowej armii. Premier publicznie oświadczał, że nie jest nam potrzebna wielka liczebnie armia w sytuacji, gdy nikt nie dybie na naszą granicę i dodatkowo jesteśmy członkami najpotężniejszego układu wojskowego – NATO. W rezultacie uchwalono stutysięczną armię; powszechnie wiadomo, że obecnie siła armii nie zależy od ilości żołnierzy, lecz od stopnia nasycenia nowoczesną techniką wojskową i umiejętności obsługi. Ponieważ z owym stopniem nasycenia nowoczesnym uzbrojeniem i sprzętem wojskowym – nie jest u nas najlepiej – odgrywa znaczną rolę również liczebność wojsk – choćby do wykorzystania tego posiadanego dotychczas uzbrojenia. Ponadto armia wielkości stutysięcznego korpusu nie jest w stanie obronić terytorium naszego państwa i w związku z tym niezbędne jest szkolenie rezerw i utrzymywanie zapasów mobilizacyjnych; o tym prawdopodobnie premier nie wie.

Premier, jako historyk, wie zapewne, że na posiedzeniu Sejmu Wielkiego (czteroletniego) – też uchwalono stutysieczną armię zaciężną, której zresztą nie zdążono zmobilizować. Premier jednak chyba nie wiedział, że na owym sejmie głównym oponentem powołania zaciężnej armii był Hetman Wielki Ksawery Branicki, który grzmiał z trybuny: „Po co nam taka armia, panowie bracia herbowi, jeżeli będzie wojenna potrzeba, to jak chwycimy szable w dłoń, jak zaczniemy rąbać, to kto nam sie oprze?”. Oparł się wkrótce o kolana carycy… Polska nierządem stała, a państwa ościenne miały milionowe armie. Gdyby premier o tym wiedział, nie wygłaszałby takich słów o jednoznacznych skojarzeniach.

Na współczesnym polu walki (abstrahując od broni jądrowej) decydujące znaczenie ma lotnictwo i rakiety najnowszych generacji. Oczywiście, w ramach Układu Warszawskiego były u nas na wyposażeniu rakiety operacyjno-taktyczne, nawet z głowicami przystosowanymi do ładunków jądrowych (te głowice były w posiadaniu Sowietów). To była broń zaczepna, o tym nie mówię; idzie o rakiety i rakietki do zwalczania obiektów wojskowych napastnika. Wyposażenie naszych wozów bojowych i śmigłowców w nowoczesne rakietki. Spike (produkcji izraelskiej) to już historia dziesięcioletnia i końca jej nie widać. Ile znaczy nowoczesność na polu walki świadczy „Pustynna burza”, w której największa w dziejach świata nawała nowoczesnych czołgów irackich znaczyła tyle, co stado kaczek dla myśliwych (helikopterów wyposażonych w inteligentne rakietki). Tymczasem mamy (łącznie z kupionymi od Niemiec w cenie jedno euro za sztukę) nowoczesnych samolotów – F-16C/D (48 szt.), i MIG-29/UB (32 szt.), i Su-22M4/U3K (44 szt.). Trudno coś powiedzieć na temat stopnia osiągnięcia przez nie zdolności bojowej. Z pokrętnych enuncjacji min. Klicha na ten temat wynika, że ten stopień nie przekracza 50 – 60 %. Do lotniczego udziału w operacji libijskiej – sprawność bojowa naszych samolotów nie była wystarczajaca. Do osiągnięcia średniego poziomu lotnictwa w państwach NATO naszej wielkości – ilość bojowych samolotów powinna być przynajmniej czterokrotnie większa.

W ostatnim wywiadzie, jaki udzielił Śmigły Rydz Wańkowiczowi (po klęsce wrzesniowej – już poza granicami Polski) – marszałek stwierdził, iż nie docenił lotnictwa i broni pancernej. Tego prawdopodobnie premier nie wiedział, gdyż gdyby wiedział, na pewno zadbałby o należyty stan (liczebny i techniczny) naszych sił powietrznych. Jeszcze jedna kwestia, która ostatnio wypłynęła w związku ze zmianą ministra ON – mianowicie – kłopoty ministra z informacją o rzeczywistym stanie armii; minister jest utrzymywany w nieświadomości, ministra oszukują generałowie. To jest właśnie ostateczne kryterium braku kompetencji; gdyby minister znał wojsko, nigdy by nie dał się wywieść w pole żadnemu generałowi. Zresztą, na tym szczeblu trzeba mieć kilka niezależnych od siebie kanałów informacyjnych. Takie zresztą zawsze były instytucjonalnie i są zapewne i teraz, tylko też trzeba umieć z nich korzystać.

Ważne jest także przewidywanie gospodarczych potrzeb kraju na wypadek stanu wojennego. Tutaj obecny rząd popełnił jeszcze wieksze błedy dotyczace sprawy dostaw gazu.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 19 dla artykułu "Si vis pacem, para bellum"

  1. Alek pisze:

    Pod względem ilości uzbrojenia nie jesteśmy w stanie dorównać Rosji, Niemcom, czy Francji.
    Wynika to choćby z niskich funduszy na armię i kosztownych technologii.
    W sytuacji geopolitycznej polska armia powinna rozwijac się w kierunku defensywnym tj. wyposażeniu armii w środki obrony zarówno przeciwczołgowej i przeciwlotniczej. Cóż nam da posiadanie 200 – 500 F16 jak wystarczy kilkanaście rakiet z obowdu kalingradzkiego aby je zniszczyć. Podobnie z czołgami, czy artylerią
    Lepiej za te pieniądze wyposażyć piechotę w rakiety przeciwlotnicze/przeciwczołgowe i postawić na rozbudowę (projektowanie, oprogramowanie i wykonanie) dronów, albowiem do dronów nalezy przyszłość wojen. I tak za kila mld zł bysmy mieli parę tysięcy dronów zdolnych przenosic rakiety w głąb terytorium wroga (latajacych na wysokim i niskim pulapie), zdolnych do niszczenia samolotow i czolgow dosłownie sterowanych z garazu. Dzieki temu zaoszczedzone byloby setki mln zł na szkoleniach bojowych (bo mozna byloby szkolic na symulatorach) i na serwisie (brak kosztownych lotów).
    Niestety wojskowi myslą że kolejna wojna będzie podobna do poprzedniej, w czym się niestety mylą.

  2. Krzywousty pisze:

    Rozsądna krytyka jest zawsze mile widziana, ale już oszołomstwo już nie.
    .
    Piszesz: „Tego prawdopodobnie premier nie wiedział, gdyż gdyby wiedział, na pewno zadbałby o należyty stan (liczebny i techniczny) naszych sił powietrznych” — to były jaja, prawda?
    .
    Jeśli wiesz w jaki sposób ktokolwiek w Polsce potrafił by zdobyć kilkaset miliardów dolarów by czterokrotnie zwiększyc liczebność nowoczesnych samolotów – to nam powiedz. Lepiej – powiedz premierowi. I jeszcze jak zdobyć kody do tych samolotów.. No i… czy czterokrotne zwiększenie wystarczy?
    .
    Zamiast pisać to o czym wszyscy wiedzą i widzą podaj kokretne recepty. Konkretne i realne.
    Osobiście jestem zmęczony wieczną krytyką. Chciałbym przeczytać kogoś kto ma realne plany na to co trzeba robić, i przyjmie na klatę krytykę jeśli okaże się że pierdzieli od rzeczy.
    .
    Nie mówię że silna armia nie jest potrebna. Pytam, jak do silnej armii dojść? Takiej która oparła by się armii niemieckiej, rosyjskiej – no bo jak sam piszesz, to są nasi sąsiedzi, prawda?
    Na początek wystarczy armia która oparła by się armii tureckiej lub izraelskiej.
    Proszę o szczegułowy i realny plan. Ja taki plan mam, ale wiem że nie przyjmie go ani naród ani rząd więc nie będą męczył pióra.
    .
    Nie zapominaj też, że za miesiąc, kiedy szpitale zaczną marudzić, wszyscy będą krzyczeć że kasa na ochroną zdrowia jest priorytetem i MUSI się znaleźć. Za dwa miesiące to samo będzie w szkolnictwie, no bo bez niego nie ma przyszłości dla narodu, a za trzy miesiące trzeba będzie wrócić do poprzedniego wieku emerytalnego jako jedynie sprawiedliwego.
    Kiedy więc będziesz podawał nam swoją receptę, nie zapomnij w niej uwzględnić źródeł finansowania powyższych i kilku innych które pominąłem.
    .
    Wszystko sprowadza sie zawsze do jednego – do tego co kiedyś powiedział Napoleon a co wszyscy na pewno znają na pamięć.

    • Kolo pisze:

      Metod jest wiele. Mogę kilka podać i gwarantuje, że będą w 100% skuteczne. Czytał Pan o obronie terytorialnej??? Analizował Pan wojnę w Wietnamie??? Jak mawiają Chińczycy – „Jedną szpilką nie zabije się słonia. Ale milion szpilek wbitych w skórę i słonia wykończy…” Wystarczy do obrony dużo przeszkolonych ludzi, ręczna broń osobista, ppanc, plot oraz rozmieszczone w całym kraju magazyny. Gwarantuje Ci, że każdy wróg 3 razy się zastanowi czy wjechać w kraj, wiedząc że za każdym rogiem w mieście czeka go śmierć. Z partyzantką jeszcze nikt nie wygrał, a my mamy na tym polu wiele do powiedzenia. Pozdrawiam.

    • Joanna d'Arc pisze:

      Kilka lat temu słuchałam p. Romualda Szeremietiewa o zagrożeniu jakie stwarza Rosja. No
      i proszę, dzieje się… P. Szeremietiew postulował tworzenie, szkolenie i uzbrojenie grup strzeleckich: osiedlowych, miejskich, wiejskich. Byłyby to oddziały paramilitarne, nadające się do walki na zasadzie partyzantki miejskiej. Niestety, Bul ma na pieńku z p. Szeremietiewem i NIGDY nie zgodzi się na wykorzystanie jego pomysłów dla ocalenia narodu. Chyba, że znajdzie się ktoś uczynny, pomoże Bulowi wejść po kilku stopniach, okręci mu wokół szyi konopny sznur i uchyli klapę podłogi pod nogami Bula.Tą prostą czynnością ów „ktoś uczynny” zasłuży na miano bohatera narodowego…

      • Kolo pisze:

        Trafny komentarz. P.Szeremietiew miał absolutną rację popartą faktami. Niech Pani popatrzy na taką Szwajcarię… Dokładnie ta sama taktyka, a mają już ją od dłuższego czasu i jakoś się sprawdza (pomijam fakt rozmieszczenia kraju w Europie). Poza tym pokutuje u nas jeszcze jedna ważna sprawa, na którą nikt nie zwraca uwagi. DOWÓDZTWO – które wciąż myśli kategoriami lat 70 -tych! Tak, nie mylę się! Najpierw przed reformą armii, trzeba było zwolnić co najmniej połowę generałów i pułkowników. Dać młodych i zdrowo myślących na te stanowiska. Przez ten stan rzeczy pokutuje u nas cała reforma wojska. Pozdrawiam

    • pablo3 pablo3 pisze:

      Napoleon tez twierdzil, ze: „armia baranow, ktorej przewodzi lew jest lepsza niz armia lwow prowadzona przez barana”. pytanie kto jest w tym calym zamieszaniu lwem, a kto baranem? kto prowadzi lwow, a kto baranow?

  3. Kolo pisze:

    …od czego by tu zacząć…no cóż.. Czy ktoś z Was Panowie zastanawiał się może kto te super myśliwce, czołgi etc, etc nowoczesny sprzęt poprowadzi??? Od wielu lat jest nagonka na żołnierzy – że nieroby, lewusy, zarabiają krocie, chodzą czwórkami, ale na zwolnienia itp, itd. Dlatego też się pytam, o ZNAWCY tematu. Za co ma ginąć żołnierz w naszej armii??? Za honor, którego nie ma żaden z posłów i nikt z rządu??? Za ludzi co mają wojsko w przysłowiowej d..pie??? Zaraz mi ktoś pewnie wyjedzie z tekstem , że za ojczyznę… Ojczyzna to rząd i ludzie, a ci mają nas gdzieś! Więc za co mają ginąć???

    • Krzysztof pisze:

      Jeśli nie za honor i ojczyznę, to może chociaż za pieniądze które bierze.

      • Kolo pisze:

        Właśnie!!! Pieniądze, które są poniżej średniej krajowej (nie jestem generałem :) , a podwyżek nie było od kilku ładnych lat. Poza tym, przepisy zmieniają się z dnia na dzień – wszystkie negatywnie działają na żołnierzy – zabierają i ograniczają. Wkrótce będziemy na prawach zwykłego pracownika z kodeksem pracy. Teraz ktoś zapyta – przecież jest równouprawnienie! – więc odpowiem – zapraszam zatem DO ARMII! Stańcie z nami w szeregu i walczcie. Jacyś chętni???

        • bodziopl pisze:

          Chętni ?, no nie jak był mój czas to akurat miałem wrzód żołądka, ale może będę musiał ?!

      • Kolo pisze:

        …tak jak myślałem… si vis pacem para bellum owszem, ale nie w Polsce. Smutne, ale prawdziwe.

  4. Kula Lis 62 pisze:

    Mamy sprawców masakry na Majdanie. Według ujawnionych danych w tym materiale filmowym masakra na Majdanie skutkująca śmiercią po obu stronach barykady około 100 osób jest efektem działanie na Majdanie snajperów –prowokatorów z brygady „Jericho” ze specnazu Izraela działającej w myśl rytualnej zasady „Lepszego z Goim zabij”…. Снайпера-провокаторы из бригады „Иерихон” спецназа Израиля, убивали лучших гоев ритуально. https://www.savetubevideo.com/?v=QOx5TZmVlpM

    • Kula Lis 62 pisze:

      Dodam, że bardzo podobną metodę strzelania do demonstrantów przez zagranicznych snajperów zastosowano dwa razy w Egipcie i na początku rozróby w Syrii.

  5. Kula Lis 62 pisze:

    Rzeczywiście ruscy mają się czego bać. Dana wzór 77, BWPy z lat 60tych, czołgi z przełomu lat 70/80, jakieś Mi-24 i Mi-2 z dostaw z 1978 r., trochę granatów szyszek F-1, AK-47MS albo z kolbą drewnianą, zestawy przeciwlotnicze Osa z 1984 roku (pewnie znajdą się jeszcze w magazynach Kuby, Krugi, Strieły, RPG i inna sowiecka myśl techniczna), gdzieniegdzie jakaś pojedyncza Langusta, Loara czy Krab. Wypisz wymaluj historia z końca lat 30-tych. Dobre własne niezrealizowane lub zakupione w śladowych ilościach konstrukcje, trochę złomu amerykańskiego, niemieckiego (wtedy francuskiego) na który „sojusznik” nie musi dać części zamiennych, pożal się Boże lotnictwo. O Marynarce nie ma co wspominać. W 1939 r. było znacznie lepiej, bo było bodaj pięć niszczycieli i sześć okrętów podwodnych. No i sporo wyszkolonych rezerw. Dziś rezerwiści mają średnio po 40 lat, strzelali podczas służby maksymalnie osiem-dziesięć razy, przez resztę czasu leżąc, żrąc, pijąc i sprzątając rejony. 36 godzin i Polska nakryta czapkami.

    • Kula Lis 62 pisze:

      Od 1989 r. minęło 25 lat a Wojsko Polskie ma ok. 800 czołgów (czyli kupowano 35 szt. rocznie!). W linii Wojsko Polskie ma zgodnie z etatem batalionów czołgów nie więcej niż około 450 czołgów. Reszta jest niesprawna, czeka na remonty, obsługi czy naprawy lub została przeznaczona jako zasób części zamiennych. Polskie MON nad wszystkim panuje, przesunęli już wszystkie sprawne czołgi Leopard2A4 , które akurat nie przechodzą remontów i napraw czyli wszystkie 70 sztuk z Żagania na granicę z Niemcami aby przypadkiem nie wpadły w ręce niezidentyfikowanych zamaskowanych osobników w mundurach przypominających rosyjskie. Poza tym znaczna część czołgów nie ma załóg z powodu kłopotu z naborem żołnierzy do służby. 800 to jest ilość pocisków przeciwpancernych APFSDS 125mm jakie zakupiło WP czyli na wypadek wojny wypada prawie po dwa na jeden czołg. Jak podał płk Zawadka były dowódca Grom w elitarnej Brygadzie Pancernej z Wesołej pod Warszawą zamiast minimum 3000 żołnierzy mają tylko 600. 65 samolotów (czyli kupowano 2,5 szt. rocznie!) w tym 48 sztuk F-16, mamy 8 (słownie: osiem) sztuk haubic 155mm Krab ale bez amunicji bo na jej zakup zabrakło pieniędzy a w tym roku zapomnieli ogłosić konkursu na jej zakup. Tymczasem 16 mld rocznie pochłaniały emerytury dla SB, ZOMO, WSI i LWP. Krótkie przeliczenie za 1 mld dolarów, które co roku dostają na konta tylko SB-cy, można było kupić 200 najnowocześniejszych „Abramsów” A2A rocznie lub 500 A1A słabszych czołgów np. z „demobilu”!!! I tutaj się wkurwiam, bo mogliśmy być uzbrojeni po zęby, ale Michnik ze swoją zasraną kreską wolał, aby te pieniądze były przelewane na konta starych komunistycznych dziadów!!! Tymczasem mogliśmy mieć 4000 – 5000 porządnych czołgów lub potężnych samobieżnych haubic, które jak pierdolną to wszystko fruwa, do tego 1000 nowoczesnych, groźnych i celnych np. norweskich rakiet obrony wybrzeża, które zatopiłyby każdą flotę a tymczasem mamy wielkie NIC!!! Dlatego Bronek dzwoni do Waszyngtonu! Pytam co lepsze broń czy słowo honoru prezydenta USA?

      • pablo3 pablo3 pisze:

        ok, Panie Kula Lis 62@ . dobrze wiemy, ze jestesmy beznadziejni. ale wazniejsze, czy jestesmy, lwy czy barany? rzadzi nami lew czy baran? jak sadzisz?

        • Kula Lis 62 pisze:

          Baran, poniżej dowód: Tusk zaniepokojony rozwojem spraw na Ukrainie: „Nie możemy prężyć muskułów. (…) Dzisiaj rakiety, czołgi i floty wojenne przestały być pionkami w teoretycznych symulacjach…”

          Rubikon został przekroczony. (…) My nie możemy prężyć muskułów, musimy zrozumieć swoje możliwości

          – mówił premier Donald Tusk w rozmowie z Telewizją Polską.

          Szef rządu, podkreślił, że w sprawie Ukrainy ma poczucie jedności poglądów mimo różnych niuansów.

          Od kilkudziesięciu lat jest ta nowoczesna myśl w Polsce, której źródła są jeszcze u Jerzego Giedroycia, jej twórcy nie mieli wątpliwości: losy Polski będą po upadku ZSRR z oczywistych względów z przyszłością Ukrainy. Nieprzypadkowo polski rząd uznał jako pierwszy niepodległość Ukrainy. (…) Byłem wtedy bliskim współpracownikiem Bieleckiego i była taka nieskrywana presja, by Polska nie spieszyła się z ta decyzją

          – podkreślał.

          Tusk tłumaczył, że sprawa agresji Rosji jest poważna. Całość tego żałosnego, wystraszonego kretyna idiotycznej wypowiedzi tu: http://wpolityce.pl/wydarzenia/75649-premier-tusk-zaniepokojony-rozwojem-spraw-na-ukrainie-nie-mozemy-prezyc-muskulow-dzisiaj-rakiety-czolgi-i-floty-wojenne-przestaly-byc-pionkami-w-teoretycznych-symulacjach – kto mu to napisał? bo on za głupi by tak od siebie. Czytajcie.

          • Kula Lis 62 pisze:

            Donald Tusk, ten chodzący tchórz i symulant, razem z Komorowskim, Rostowskim i psychiatrą Klichem, na zimno rozmontowali nam armię, zmniejszając jej stan osobowy do takiego rozmiaru, że nie wypełni nawet jednego stadionu piłkarskiego ..Mamy armię, ale wojskowych urzędasów, którzy ledwie sapią robiąc parę kroków bo tacy są zapasieni. … oraz mnóstwo generałów od spraw niepotrzebnych. Dwa razy do roku nominacje. Niedługo generał będzie dowodził kompanią. Poza tym, mamy jeszcze armię wojskowych emerytów którym się nudzi i kombinują, jakby tu dorobić na sutej emeryturze. .! To jest zbrodnia stanu …! Za te działania powinni stanąć przed plutonem egzekucyjnym, a nie dalej rządzić i szkodzić Polsce …!

        • Kula Lis 62 pisze:

          Gdy stadu baranów przewodzi lew, to można czegoś jednak oczekiwać, odwrotnie to zagłada.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

172770