22112017Nowości:
   |    Rejestracja

Pucz Majowy


12 maja 1926 roku Józef Piłsudski dokonał zamachu na legalnie i demokratycznie wybrany rząd. Przygotowania trwały rok, a prowadzili je głównie generałowie Orlicz-Dreszer, Rydz-Śmigły, Sosnkowski, Wieniawa-Długoszewski i Żeligowski. Dywersyjną pracą w sejmie i w prasie kierowali Świtalski, Sławek, Prystor i Skwarczyński…


Piłsudski_on_Poniatowski's_Bridge

„12 maja 1926 roku Józef Piłsudski dokonał zamachu na legalnie i demokratycznie wybrany rząd. Przygotowania trwały rok, a prowadzili je głównie generałowie Orlicz-Dreszer, Rydz-Śmigły, Sosnkowski, Wieniawa-Długoszewski i Żeligowski. Dywersyjną pracą w sejmie i w prasie kierowali Świtalski, Sławek, Prystor i Skwarczyński. To oni wciągnęli Piłsudskiego do zamachu dla własnych, osobistych, materialnych korzyści, co nazwijmy po prostu zbrodnią. Miejscem spotkań był najczęściej Sulejówek lub dom Świtalskiego. Piłsudski, który sam nie umiał kupić nawet papierosów i pudełka zapałek (tak o tym mówił), chciał objąć władzę w państwie, a dokładniej miał zamiar skupić w jednej ręce sprawy wojska i polityki zagranicznej. A wszystko w imię ratowania Polski przed nieprawymi ludźmi. Mimo ścisłej tajemnicy prezydent otrzymał informację o planowanym puczu i dwa dni przed zamachem wezwał Piłsudskiego do Belwederu. Tenże zaprzeczył przygotowaniom. Jednak na dowódcę wojsk przygotowywanych do zamachu już od dawna był wyznaczony wspomniany Orlicz-Dreszer (chłopiec, który sprzedawał „Robotnika” i został później generałem).
Rano 12 maja Piłsudski wyjechał z domu z zamiarem powrotu na obiad. Był pewien, że przejęcie władzy odbędzie się po demonstracji siły, a nie przewidział odmowy zgodnego zazwyczaj prezydenta Wojciechowskiego (też dawny kompan związany z „Robotnikiem”). Podczas słynnego spotkania na moście Poniatowskiego usłyszał kategoryczną odmowę, bo prezydent i rząd postanowili STAĆ NA STRAŻY PRAWYCH WŁADZ PAŃSTWA I HONORU WOJSKA POLSKIEGO. A Piłsudski jeszcze podszedł do kompanii podchorążych i dobrotliwym głosem zapytał: „no cóż, moje dzieci, nie przepuścicie mnie?”… Usłyszał gromkie: „nie przepuścimy!” połączone ze szczękiem zamków karabinowych.
.
Potoczyły się tragiczne wydarzenia, w czasie których swoi ze swoimi bili się w Warszawie. Dowódcą wojsk rządowych został gen.T.Rozwadowski, a szefem sztabu W. Anders. Ich sytuacja była bardzo trudna, gdyż przygotowywany przez zamachowców na premiera Bartel zlecił kolejarzom zatrzymywanie pociągów wiozących wojsko na pomoc prezydentowi.
Walki trwały. Z Okęcia nadleciały samoloty pod dowództwem gen. Zagórskiego i zrzuciły bomby [za co zresztą Zagórski, podobnie jak Rozwadowski – za wierność przysiędze wojskowej – zapłacili później śmiercią]. Tragiczną była sytuacja cywilów, którzy nie spodziewając się użycia broni, tłumnie wylegali na ulice, zwiększając liczbę ofiar. Po trzech dniach walk straty wyniosły 379 zabitych (wojskowych i cywilów) i 920 rannych. To Polacy strzelali do Polaków… Tej zbrodni Piłsudskiemu zapomnieć nie możemy…
Nazwał tak zamach sam ks.Panaś – były kapelan wojsk legionowych Piłsudskiego – i w czasie pogrzebu ofiar bratobójczych walk wypowiedział pełne żalu słowa, że musiał patrzeć na największą zbrodnię popełnioną przez Piłsudskiego. Zerwał z piersi ordery i rzucił je pod nogi gen. Dreszerowi. W kościele zalegała grobowa cisza, a obecna generalicja pospuszczała głowy…
.
Piłsudski po krwawym przejęciu władzy rozpoczął formowanie swojego rządu i wszczął represje wobec przeciwników politycznych, czym pogwałcił podstawowe prawa w demokratycznym państwie.” – Bogna Polcyn, Facebook
.
„W roku 1937 (dwa lata po śmierci Piłsudskiego) sanacyjne komisje wojskowe (w wielkiej wtedy tajemnicy; raporty ogłoszono dopiero w 1952 r. w Londynie) stwierdziły, że wszystkie magazyny wojskowe w Polsce były albo zupełnie puste, albo zapełnione złomem broni z I wojny światowej, nieprzedstawiającym żadnej wartości bojowej. W cztery lata po śmierci Piłsudskiego całkowicie bezbronna Polska została zmiażdżona w ciągu 2 tygodni przez słabo uzbrojoną i bardzo słabo wyszkoloną armię niemiecką.” – Tadeusz Siedlik „Klęska demokracji”.
.
Od siebie tylko dodam, że kupione za „ciężkie pieniądze” niszczyciele (uzyskane między innymi za eksport do Anglii działek przeciwlotniczych ze Starachowic) wysłano w przeddzień wybuchu wojny do Wielkiej Brytanii. Taki był końcowy efekt majowego zamachu i rządów Piłsudskiego i jego kumpli z konspiracji. W tym samym 1939 roku 4 milionowa Finlandia obroniła się przed 171 milionowym wspomaganym przez „zaprzyjaźnionych” ekspertów niemieckich Związkiem Radzieckim, który poniósł w tej wojnie zwanej „zimową” wielkie straty:
230 000 zabitych i zaginionych
264 908 rannych
5600 w niewoli
ponad 2268 czołgów i pojazdów opancerzonych
934 samoloty zestrzelone
http://3obieg.pl/zapomniana-wojna-zimowa-193940
Żurek Janusz

Napisane przez:


Z urodzenia (1949) optymista, z wykształcenia inżynier elektryk (AGH), z zawodu elektronik, z poglądów liberalny (wolnościowy) konserwatysta.

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 27 dla artykułu "Pucz Majowy"

  1. magneto pisze:

    Powyższy tekst jest tendencyjny.
    Jakieś drobne szczegóły są podstawą do stawiania tez ogólnych a wrzutki typu, że ten nie umiał sobie kupić papierosów a tamten był gazeciarzem, to po prostu fakty bez znaczenia dla tematu.

    Po pierwsze wielu wybitnych mężów stanu nie miało głowy do spraw administracyjno-organizacyjnych. U Piłsudskiego płynność finsnowa szwankowała cały czas, bo po prostu nie dbał o to i nie miał do tego głowy (czasu). To nie jest żaden przyczynek do podważania jego podejścia do spraw państwowych i faktu, że był patriotą.

    Po drugie, polityka to nie zabawa dla grzecznych dziewczynek – wiadomo, że wszędzie będą różne kliki, ludzie z wybujałymi ambicjami etc. W 1926 r. Polsce groziła anarchia i zamach majowy temu zapobiegł – cel uświęcił środki, ale … patrz zdanie poprzednie.

    Po trzecie – ofiary cywilne, było ich niestety wiele, ale niestety w przeważającej części byli to nieostrożni gapie. Żołnierze obu stron nie strzelali do cywilów, czy „na ślepo” w tłum – wymiana ognia miała dosyć „skanalizowany” charakter.

    Na przyszłość – mniej mitów i stereotypów a więcej faktów.

    • zjanusz zjanusz pisze:

      Faktem ostatecznym – efektem końcowym ciągu wcześniejszych faktów, które zapoczątkował pucz Piłsudskiego była klęska wrześniowa!
      Inne fakty?
      Proszę bardzo:
      Gen. Haller przywiózł do Polski uzbrojenie dla milionowej armii (w tym działa, czołgi samoloty).
      W 1925r. zakupiono we Francji 900 dział i ponad 1100 najnowocześniejszych (w owych czasach) samolotów myśliwskich, bombowych, wsparcia, treningowych.
      Pytanie: Co się stało z tą bronią jeśli w 1937 r. magazyny wojskowe były puste i trzeba było robić narodową zbiórkę Polaków na FON?
      Odpowiedź jest prosta: Naczelnik z oficerami przehandlowali uzbrojenie, a w magazynach pozostał niesprzedawalny zużyty złom, którego już żadna, nawet najbardziej zacofana armia na świecie kupić nie chciała.
      .
      W trzy lata po zamachu Piłsudski, oficjalnym dekretem, zlikwidował polskie siły lotnicze i w tym samym roku także zahamował rozwój nowoczesnych broni: wojsk inżynieryjnych i pancernych podnosząc konną kawalerię (praktycznie już gdzie indziej nie istniejącą) do rangi najwyżej stojącej strategicznie broni w kraju. No jeszcze trochę liczyła się piechota, której żołnierzy wykańczano poprzez trenowanie bezsensownych całodziennych marszów i biegów w maskach p/gaz.
      O bezsensownych zakupach kosztownych niszczycieli (a także okrętów podwodnych) na takie „bajoro” jak Bałtyk już wcześniej wspomniałem.
      Żeby tego nie było mało, to faktami są także:
      – likwidacja Sztabu Generalnego
      – likwidacja Akademii Wojskowej
      – wykopanie przepaści między Polska i Polonią (więcej na: http://3obieg.pl/czy-takiej-historii-jestesmy-uczeni)

      Dołęga-Mostowicz scharakteryzował sylwetkę naczelnika w powieści „Kariera Nikodema Dyzmy” za co o mało nie rozstał się z życiem. Takie to były „uzdrawiające” rządy sanacyjne dla Polski i wielu znakomitych Polaków!
      Żurek Janusz

      • zjanusz zjanusz pisze:

        Czy Piłsudski był patriotą?
        Czy potrójny (a może i poczwórny) agent może być patriotą? A jeśli tak, to którego kraju? Jak to mawiają w „Firmie”: „Agent pozostaje agentem do końca życia”. Agent może opuścić firmę tylko kominem!”.

      • Liktor pisze:

        Witam Panie Januszu. Tak sobie czytam komenty i się zastanawiam kiedy to zamówiono „Wichra” i „Burzę”. To mój debiut tutaj :-). Tak na wstępie atykułu: Gen Wieniawa Długoszowski ( proszę o poprawienie )

        • zjanusz zjanusz pisze:

          Zamówienie na ORP „Burza” złożono 2 kwietnia 1926 we francuskiej stoczni Chantiers Navals Français, jednocześnie z zamówieniem na bliźniaczą jednostkę ORP „Wicher”, czyli przed Puczem Majowym. Niestety błąd powtórzono kiedy 24 listopada 1932 roku szef KMW kontradmirał Jerzy Świrski uzyskał po osobistej rozmowie z marszałkiem Piłsudskim jego ustną zgodę na powiększenie istniejącej floty o dwa następne niszczyciele („Grom” i „Błyskawica”). Wysłanie w przeddzień wybuchu wojny „Błyskawicy” „Groma” i „Burzy”, aby zasiliły flotę brytyjską uchroniło je przed losem „Wichra” zatopionego 3 września na Helu. „Grom” został zatopiony w 1940r. przez samoloty niemieckie w Narviku.

          • zjanusz zjanusz pisze:

            Niewielką rolę w obronie wrześniowej odegrały też kosztowne okręty podwodne (w tym dwa oceaniczne „Sęp” i „Orzeł”). „Wilk” i „Orzeł” zdołały przerwać niemiecką blokadę i przedostać się do Wielkiej Brytanii, zaś OORP „Żbik” „Ryś” i „Sęp” poddały się internowaniu w Szwecji z powodu odcięcia od bazy na Oksywiu.

  2. zjanusz zjanusz pisze:

    A poza tym, tak jak za Sanacji mamy teraz w Polsce wolność, brak książek na indeksie, a w każdej księgarni, także internetowej można kupić „Lodową Ścianę” Świętka, czy „Klęskę Demokracji” Siedlika, a używane egzemplarze tych książek na Allegro można już dostać za symboliczną złotówkę: http://allegro.pl/swietek-ryszard-lodowa-sciana-i5586677478.html , a nie na przykład za 700 – 2000zł – jeśli się w ogóle tam pojawią, przez co nie opłaca się robić wydawcom dodruków wymienionych pozycji.
    No cóż, „Racja jest jak dupa, każdy ma swoją!”. Nieprawdaż Magneto?
    Żurek Janusz

    • magneto pisze:

      Do zjanusz

      Konfabulacje i emocje – nic więcej. Znowu zestaw wybiórczych faktów (?) pod obraną z góry tezę. Słowem: argumenty żadne.
      Pan w ogóle wie co się działo w Polsce w kilku latach poprzedzających zamjach majowy?

      Co do sprzętu: to jest coś takiego jak eksploatacja, amortyzacja, zużycie materiału etc.
      Słyszał Pan o czymś takim?
      Poczwórny agent to insynuacja – Piłsudski współpracował z wywiadami głownie państw centralnych w bardzo konkretnym celu, który uświęcał środki. Miał cel polityczny a nie własny zysk (o kasę w ogóle nie dbał) to taka zasadnicza różnica od zwykłego szpicla.

      Bałtyk – bajorem?
      Ruskie mieli pancerniki na to bajoro.

      Do robienia wałków w wojsku nie potrzeba było sanacji, bo one się działy wcześniej i później.
      Jak rzekł ponoć Napoleon Bonaparte: „każdego kwatermistrza po kilku latach sprawowania tej funkcji można powiesić bez sądu”.

      Co mają symaptie-antypatie świetnego skąd-inąd prozaika Dołęgi-Mostowicza czy wywód o nieczytanych książkach do faktów historycznych, w szczególności do zamachu majowego?

      Mają się nijak – podobnież jak Pańska publicystyka antysanacyjna. A powiedzenie o racji/dupie do Pana pasuje jak ulał.

      Nie jestem ślepym wyznawcą Piłsudskiego, ale takie dezawuowanie tej postaci to tylko popis ignorancji – nic więcej.

  3. amateo pisze:

    Tendencyjny tekst a la PO.
    Wtracenie watku Finlandii jest manipulacja.
    ***
    Pilsudski bez skazy nie byl – to chyba wiedza wszyscy. Ale bilans jego dokonan jest dodatni.

    • zjanusz zjanusz pisze:

      Może jakieś argumenty, a nie hasła pierwszomajowe Amateo?

      • amateo pisze:

        Jakbysmy nagle mieli toczyc wojne z Marsjanami na Marsie, to efekt byl by taki jak Ruskich w Finlandii.
        ***
        Rzady twardej reki potrzebowalismy wtedy. I dzis tez takich potrzebujemy by nie zostac pacholkami tfu montazystami Europy. Niech tylko klepna umowe EU-USA to podpisze petycje o przystapienie do Uni Azjatyckiej…

        • zjanusz zjanusz pisze:

          Ależ Amateo, przecież mamy w Polsce rządy „twardej ręki”. Władzuchna robi z nami co chce i jeszcze nazywa to „wolnością” i „XIX wiecznym kapitalizmem”, któremu chce dla naszego dobra przyprawić ludzką twarz demokratycznego socjalizmu.

          • amateo pisze:

            Tak niestety juz jest ze najbardziej socjalistyczny jest ten zachodni kapitalizm. A rodzimy kapitalizm w swym odbiorze jest komunizmem.
            ***
            Do rzadow twardej reki jeszcze daleko. I dopoki bedzie plynac finansowanie na roznego rodzaju KODy czy inne „Batory” to bediemy sie krecic w miejscu jak g**wno w przerebli. Za duzo jest takich co z checia noge podstawiaja…
            ***
            Twardo stoje na stanowisku ze kurs kolizyjny jest nieunikniony by w koncu wszystko mialo rece i nogi.

  4. Piotr-Pierre pisze:

    Moim skromnym zdaniem, gdybyśmy teraz mieli takiego Pilsudskiego, zamiast przyglupiego liberałka Balcerka, w Polsce byloby mniej nędzy, a Polacy nie musieliby za po ludzku płayną pracą i godnym zyciem za granicę uciekać..

    Pozdrawiam Wszystkich

    • zjanusz zjanusz pisze:

      Szanowny Piotrze! Moi rodzice twierdzili z kolei, że to po śmierci Piłsudskiego zaczęło w Polsce się poprawiać i gdyby nie wojna….

  5. Obi pisze:

    Witam!

    Czytam ten portal dla wiadomości o muzułmanach – jeśli są tak samo wiarygodne jak brednie Pana Żurka powyżej to załamka :)

    Pozdrawiam
    Obi

  6. Marek pisze:

    „W cztery lata po śmierci Piłsudskiego całkowicie bezbronna Polska została zmiażdżona w ciągu 2 tygodni przez słabo uzbrojoną i bardzo słabo wyszkoloną armię niemiecką.” – Tadeusz Siedlik „Klęska demokracji”.

    Już samo to zdanie wystarczy za komentarz tych bredni.

    • zjanusz zjanusz pisze:

      A może by poczytać coś więcej niż GW i pooglądać coś więcej niż gównowizję Panie Marku?

      • zjanusz zjanusz pisze:

        Nie wiem co robił Pański ojciec i Pańscy dziadkowie Szanowny Marku Anonimie, ale mój śp. ojciec Stanisław Żurek na moje dziecięce pytanie „Ilu zabił Niemców?” – posmutniał, zmarkotniał i po chwili namysłu odpowiedział – żadnego! – Jak to? – zapytałem. Przecież mówiłeś, że byłeś przed wojną oficerem i byłeś w niewoli w Oflagu IIc? Wówczas ojciec z nieukrywaną niechęcią opowiedział mi jak to z jego „obroną” Ojczyzny było. Gdy jako oficer rezerwy dotarł na miejsce mobilizacji, co nie było łatwe przy małej ilości bitych dróg w Polsce i narastającym już wtedy chaosie komunikacyjnym okazało się, że jego zgrupowanie piechoty wyruszyło już do walki. Okazało się też, że nie był jedynym chętnym do walki żołnierzem, który dotarł do jednostki z opóźnieniem. W magazynach nie było już dla nich żadnej broni, ani żadnej amunicji. Pozostało tylko parę skrzyń z jakimś sprzętem optycznym, których i tak pozostawiony w jednostce dowódca nie pozwolił ruszać, nakazując niezwłoczny odwrót sformowanego ze „spóźnialskich” żołnierzy oddziału. Mieli się uzbroić na tyłach. Niestety stale się cofając przez cały czas odwrotu nie mieli się gdzie i w co uzbroić. Trwało to do momentu, aż doczekali się kapitulacji. Niemiecki dowódca apelował żeby nie dezerterowali i zapewniał, że idą tylko do „honorowej niewoli, i zaraz zostaną wypuszczeni na wolność. Część nie uwierzyła (i miała rację). Wierzyć narodowym niemieckim socjalistom, to tak samo jak wierzyć międzynarodowym socjalistom rosyjskim. W ten sposób dzięki
        „mądrym” rządom Sanacji wielu żołnierzy takich jak on nie mogło nawet spróbować powalczyć w obronie Ojczyzny, a w efekcie i tak trafili do niewoli. Dopiero w obozie jenieckim mój tata dowiedział się, że jego los nie odbiegał od losu wielu innych żołnierzy z podobnie sformowanych oddziałów. Dowiedział się także co było w skrzyniach ze „sprzętem optycznym”. Co prawda i tak nic by to nie zmieniło (gdyby wiedział wcześniej), bo cóż wart jest sprzęt w niewielkiej ilości, bez amunicji, bez informacji o możliwościach i sile rażenia, oraz bez przeszkolenia w jego obsłudze. Szanowny Marku Anonimie! Rację ma autor Tadeusz Siedlik. Tak bezbronną Polskę, o tak zdezorganizowanej obronie mogły łatwo pokonać relatywnie słabo w owym czasie uzbrojone i słabo wyszkolone wojska niemieckie, którym pod koniec kampanii wrześniowej brakowało już paliwa do czołgów i transporterów. Doświadczenie w walce i wyszkolenie zdobyli na prawie bezbronnych Polakach, a zdobyte na Polsce (a wcześniej na Austrii i Czechach) możliwości zaopatrzeniowe i produkcyjne, oraz zdobyty czas pozwoliły im na uruchomienie produkcji zbrojeniowej na maksymalnym poziomie zarówno u siebie, jak i w w zajętych przez nich państwach i wyposażenie armii niemieckiej w naprawdę nowy i lepszy sprzęt.
        Połowa oflagu, w którym był mój tata została ewakuowana aż pod Bremę i wyzwolili ich Anglicy. Ponieważ wrócił do kraju, to zajęło się nim UB. Na szczęście potraktowano go „względnie łagodnie”, o czym też nie lubił opowiadać.
        Pozostałą część oflagu „wyzwoliły” wojska radzieckie uprzednio ostrzeliwując opuszczony przez Niemców obóz. W wyniku ostrzału zginęło wielu polskich oficerów.
        Żurek Janusz

  7. Piotr-Pierre pisze:

    Zależy KOMU zaczęlo się poprawiać, Szanowny Panie Januszu :-). Przecież PO wygranej wyborczej PO tez niektórym zaczęło się POprawiac. Wspominany tu przeze mnie poseł Libicki jest najlepszym chyba tego przykladem. Gdy byl w PIS, jeżdzil po Sejmie zdezelowanym wózkiem (takim, jakie ma większość polskich inwalidów). Gdy zas przeniosl się do PO, szybko poprawił mu się „tabor” ;-))). Kosztowało gomto niewiele – opluwał w podzięce PIS.. drobiazg.
    Pilsudski był socjalistą, wprawdzie „wysiadł z czerwonego tramwaju”, ale do swej smierci szanował szarego czlowieka.
    Panie Januszu, z lat swej nauki religii (w koscielnej wiezy) pamiętam lekturę (pod lawka, bo Ksiadz bil po rekach za to) zszywek przedwojennych polskich gazet, gdzie moglem wyczytac m.in. o poleceniu Marszalka wywiezienia do Berezy Kartuskiej (nie pomne na ile) wszystkich warszawskich piekarzy, ktorzy osmielili sie podniesc cene chleba ponad odgornie ustalona. Bylo to w latach 20-tych…
    Wolalbym to w Polsce teraz, niz dyktature bogatego CHAMA, co mamy w Kraju obecnie.

    Pozdrawiam

  8. zjanusz zjanusz pisze:

    Szanowny Piotrze!
    Z tymi piekarzami to musiała być ciekawa sprawa. Wydarzenie mogło zaistnieć po puczu majowym, gdy hiperinflacja początku lat 20-tych była już jako tako opanowana (wymiana pieniędzy odbyła się w 1924 r). Zastanawiam się kto w takim razie piekł wtedy chleb jeśli piekarzy pozamykano i po ile ten chleb sprzedawano? Idąc tym tokiem myślenia, to najlepiej by było ustalić na wszystko ceny maksymalne i zamykać lub gnoić wszystkich, którzy by się wyłamywali. I mielibyśmy… ocet na półkach jak pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku.
    No cóż socjalizm ma to do siebie, że jeśli udałoby się go wprowadzić na Saharze, to wkrótce piasku by tam zabrakło!
    Nawet kapitalizm kompradorski okazuje się lepszy od socjalizmu. Pod moim blokiem, to już zaparkować nie ma gdzie!
    Janusz Żurek
    P.S.
    Zdaje się ostatnio w Wenezueli ustalono ceny maksymalne i ograniczono wypłaty z bankomatów i inflacja goni tam teraz Zimbabwe z „najlepszych” czasów.

    • Piotr-Pierre pisze:

      Szanowny Panie Januszu, zapytam Pana zatem inaczej: skoro jest w Polsce tak dobrze, skoro liberalizm tak nam sluży, to dlaczego stale nam ROSNĄ liczby: bezdomnych, Polaków bezrobotnych, żyjących poniżej progu ubóstwa?

      • zjanusz zjanusz pisze:

        Szanowny Piotrze!
        A gdzie ja napisałem, że w Polsce jest tak dobrze (że nie może być lepiej)? Oczywiście gdyby nie wysłanie kilku milionów najaktywniejszych młodych ludzi na Zachód, to może byłoby w Polsce lepiej, bo pozostając w Polsce mogliby się zbuntować i mogli by obalić kapitalizm kompradorski i zbudować w Polsce kapitalizm bez przymiotnikowy. Ale co poczęłyby wtedy te pijawki, które do Polski się przyssały i w imię spokojnego ssania wciskają Polakom w polskojęzycznych merdiach kit o konieczności istnienia państwa „opiekuńczego”? A biedni? Już Pan Jezus powiedział: „Biednych zawsze mieć będziecie u siebie.” Biednymi zawsze zajmował się kościół i organizacje charytatywne. Prawdziwie bezrobotnych jest w Polsce niedużo i najczęściej są to osoby ceniące sobie wolność, które nie będą pracować za żadne (rozsądne) pieniądze w związku z czym w nieatrakcyjnych (dla nich) propozycjach pracy zastępują ich Ukraińcy, których w Polsce jest już około miliona (niektórzy twierdzą że dwa). I powiedzą to Panu i na wsi i w mieście. Jakoś tu Ukraińcy mieszkają, pracują, zarabiają, studiują, a część z nich nie planuje już nawet powrotu do domu. Ofert najniżej płatnej pracy jest sporo, zwłaszcza w dużych miastach, ale i na wsi coś by się znalazło. Przy naszym kościele parafialnym jest stowarzyszenie bezrobotnych im. ks. Kolpinga. Gdy proboszcz ogłosił, że zapłaci za wykonanie prac porządkowych i koszenie trawy, to się okazało, że z wyjątkiem 1 osoby nikt z tego stowarzyszenia pracy się nie chwycił, a ten co się podjął po nie całej godzinie rzucił robotę i poszedł. Proboszcz musiał zatrudnić firmę. Nawet ja, choć na emeryturze, pomagam jeszcze córce, która przejęła rodzinny biznes, bo za tą kwotę, którą opłaciłoby się jej płacić za wykonywaną pracę nie znajdzie nikogo (poza mną).
        Żurek Janusz

  9. Piotr-Pierre pisze:

    Chyba niektórzy z Państwa zapominają, po co płacimy podatki. Podatek na zdrowie placimy po to, aby na przykład ktoś, znający się na zdrowiu przypomniał nam w czas o DARMOWYM szczepieniu (zapłaciliśmy za nie z nawiązką w swoim podatku). Albo na zrefundowanie nam ceny leków, gdy – nie daj Boźe – zachorujemy.
    Nie jest natomiast celem podatku na zdrowie finansowanie z niego wycieczek i wczasów bonzów NFZ i ZUS oraz budowa kolejnych ZUSowych pałaców. Nie jest także celem tego podatku darmowe leczenie na nasz koszt nieubezpieczonych obcych przybłędów. Tak, panowie liberałowie, litość też ma swe granice. Nie ma arab na swe leczenie? Przykro, zatem czas mu do Allaha, albo szybko musi zarobić pieniądze.
    Czy ja – antyliberał zapiekły – muszę to „panom liberałom” podpowiadać?
    Zresztą pieniędzy nie da się zbombardować… jeśli się je ma.

    Podatek placony m.in. w paliwie „na drogi” powinien iść TYLKO na ich budowę i konserwację, nie mielibysmy wtedy najdroższych na świecie, wyboistych półtorapasmowych autostrad.
    Podatek od wyrobów tytoniowych i alkoholu powinien iśc W CAŁOSCI na leczenie chorób nimi wywoływanych oraz na odstręczanie i odzwyczajanie ludzi od tych niewolących ich używek.

    Slusznie ktoś juz tu zauważył, ze sytuacja podatkowa w Polsce przypomina czasy III Reich – 70% zarobku robotnika idzie na podatki, a robotnik ma z tego… balonik na druciku (i buzi od pana L. B.)
    Zupelnie „jak za Niemca”… A to już podobno jest Wolna Polska… w Unii Europejskiej, gdzie są INNE standardy.

    Na marginesie czytam wlaśnie książkę „profesora” Władysława Bartoszewskiego „1859 dni Warszawy”. Przyznaję, do dziś miałem o panu „profesorze” lepsze zdanie. W dniu publikacji pierwszego niemieckiego raportu z Katynia szanowny pan Wladyslw odnotowuje mem o… „kłamstwach faszystowskiej propagandy” (polecam sprawdzić, tym co mi nie uwierzą, ksiązka znana). A mógł po prostu przemilczeć. Fakt, ksiażka została wydana w 1974 roku, ale (śmieszne to, bo właśnie w 1974 zostałem sam wyrzucony za drzwi przez pewnego majora LWP za publiczne pytanie o zbrodnię katyńską, choć raczej z kpiną, niż ze złością) w latach 70-tych mówiono juz o Katyniu coraz częściej i głośniej.
    Widać albo przyjaźń z tow. Edelmanem, albo.. strach..

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

284465