25032017Nowości:
   |    Rejestracja

Kilka lat temu motocyklista…


Kilka lat temu motocyklista jechał z prędkością 146 km na godzinę przekraczając dozwoloną na tym odcinku drogi prędkość o 56 km na godzinę.


Motocyklista

W tym samym czasie kierowca samochodu osobowego wyjeżdżał na drogę  zza zaparkowanej ciężarówki, w wyniku czego zajechał drogę motocykliście i nastąpiło zderzenie obu pojazdów. Kierowca motocykla w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Konsekwencje. Kierowca samochodu osobowego zostaje skazany na rok więzienia z zawieszeniem na trzy lata oraz zostaje zobowiązany do wypłaty zadośćuczynienia na rzecz motocyklisty w wysokości 20.000 zł (motocyklista domagał się 100.000 zł); ponadto motocyklista otrzymuje odszkodowanie w wysokości 100.000 zł.

Biegli, powołani w tej sprawie orzekli, że „zachowanie dozwolonej prędkości przez kierującego motocyklem dawałoby znaczną szansę na uniknięcia zderzenia”. Sąd zajmował się kwestią wykroczenia drogowego motocyklisty, ale sprawa uległa przedawnieniu.

Dziękuję za uwagę.

Napisane przez:

Kontakt: strzembosz@wp.pl

Mąż Agnieszki, ojciec Jana i Joanny, mgr politologii, wiceprzewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej na Mazowszu, radny Sejmiku Mazowieckiego, autor kilku scenariuszy filmów dokumentalnych i fabularnych, miłośnik ogrodów botanicznych.

loading...
 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 4 dla artykułu "Kilka lat temu motocyklista…"

  1. zibi pisze:

    No tak ale ten sukinsyn na motorze to byl synek Bolka i tyle w temacie.

  2. kanton pisze:

    jaki sąd to i takie wyroki.. To był syn Wałęsy, bodajże Jarosław. Obecnie ęuroposeł z PO.

  3. pablo3 pablo3 pisze:

    no wlasnie. to kuriozum polskich sadow. wlasciwie, to nie do końca prawda. tak się zlozylo, ze ten nieszczęsny motocyklista rozbil się niedaleko od moich dobrych znajomych. zaprzyjaźniony z nimi strazak, stwierdził, ze licznik zamknal się w okolicach 180 a nie 146 km. tak trudno przepytać jeszcze raz swiadkow? to po pierwsze. po drugie, motory obnizaja znacznie swoja predkosc w ułamku sekundy. dlatego, ile jechal wlasciwie ten tajemniczy motocyklista?
    w każdym razie, jestem rozbawiony, jak narod dal latwo się wciagnac w tak prymitywne historie o wypadkach? bo, czy to w ogole Pani premier prowadzila, Pan Macierewicz albo Pan prezydent Duda? rząd ma odpowiadać przed spoleczenstwem za to, ze zyje, ze stara się normalnie funkcjonować? to już kompletne robienie ludziom wody z mózgu, zwykla propaganda. ale zadziwiające, jak zwykli ludzie, a szczególnie liczne autorytety, latwo dali się wciagnac w ten mechanizm. czy już maja siano, zamiast mozgow? wypadki się zdarzają. nawet najlepiej wyszkoleni przez BOR kierowcy i funkcjonariusze, nie sa w stanie uniknąć wypadkow losowych. bo prawdopodobnie, nie mieliby wtedy nic do roboty, jeśli wszystko da się przewidzieć.

    • Jerzy pisze:

      podczas zderzenia licznik może zamknąć się na dowolnej prędkości. Nie musi, ale technicznie może. tylko licznik elektroniczny/rejestrator pokaże prędkosć rzeczywistą podczas zderzenia.
      po zderzeniu z prędkością 180 km/h szanse że motocyklista będzie domagał się odszkodowania są bliskie zera.
      to prawda – ta histeria wypadkowa wymknęła się spod kontroli. wypadki były, są i będą aż do końca świata i jeden dzień dłużej.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

299997