19082017Nowości:
   |    Rejestracja

Kijanko – skorumpowana czy nieudolna?


Składane we wtorek zeznania prok. Barbary Kijanko stawiają pytanie o zasięg korupcji w najważniejszych urzędach Państwa.


Przypomnijmy.

 

23 sierpnia 2013 roku pisała „gazeta wyborcza”:

 

– Zabrakło wyobraźni, wiedzy i rzetelnego podejścia do obowiązków – mówił rok temu prokurator Seremet o śledczych, którzy zajmowali się sprawą Amber Gold i założycielem piramidy Marcinem P.

Zarzuty były poważne: * dwa razy umarzano śledztwo, * nie wykonano zaleceń sądu, który dawał wskazówki, * prokurator opierał się tylko na przesłuchaniu i dokumentach Marcina P., nie było planu śledztwa, nie przesłuchano klientów, nie zbadano umów.

Seremet zapowiedział dyscyplinarki wobec kilku prokuratorów. Minął rok. Wszyscy prokuratorzy, którzy otarli się o Amber Gold, nadal pracują w trójmiejskiej prokuraturze.

Prokurator Barbara Kijanko, która prowadziła śledztwo, została w Prokuraturze Rejonowej Gdańsk-Wrzeszcz. W lipcu tego roku sąd dyscyplinarny I instancji uniewinnił ją nieprawomocnie od zarzutów postawionych przez rzecznika dyscyplinarnego. Dlaczego? Nie wiadomo. Sprawy dyscyplinarne prokuratorów są tajne.

– Prokurator Kijanko pracuje w wydziale zajmującym się najważniejszymi przestępstwami. Ma sprawy o błędy w sztuce lekarskiej, o przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Prowadzi też duże śledztwo o nadużycie zaufania w obrocie gospodarczym. Nie mogę podać szczegółów. Jestem zadowolona z jej pracy. To dobry prokurator – mówi obecna szefowa prokuratury Gdańsk-Wrzeszcz Jolanta Janikowska-Matusiak (wcześniej była tu wiceszefową).

 

http://wyborcza.pl/1,76842,14511696,Prokuratorzy_od_Amber_Gold_bez_kary__Mialy_byc_dyscyplinarki_.html

 

I pewnie byłoby po sprawie, gdyby nie wybory 2015 roku.

 

Mgr Kijanko musiała stanąć przed komisją.

 

Jej przewodnicząca Małgorzata Wassermann ocenia gdańską śledczą krytycznie:

 

– Skala błędów popełnionych przez prok. Barbarę Kijanko, która jako pierwsza zajmowała się sprawą Amber Gold, jest zadziwiająca. (….) Ona ma rację, mówiąc, że każdy z nas pracując, popełnia błędy. Tylko suma, skala tych błędów przez półtora roku jest zadziwiająca. Nie ma ani jednego pozytywnego działania pani prokurator przez te półtora roku.

 

Zastanawiające jest, że niektóre błędy można by przy odrobienie złej woli uznać za sabotowanie śledztwa.

 

Jak bowiem ocenić wysłanie do Marcina P. pytań, które tydzień później prokurator postawiła mu podczas przesłuchania?

 

Zawiadomienie KNF z grudnia 2009 roku dotyczące prowadzenia przez Amber Gold działalności bankowej bez wymaganego zezwolenia prok. Kijanko zwyczajnie olała i w styczniu 2010 roku odmówiła wszczęcia postępowania.

 

KNF jednak uparcie domagała się wszczęcia postępowania i wniosła zażalenie. Sąd uwzględnił je w kwietniu, Kijanko sprawę ponownie umorzyła w sierpniu 2010 roku.

 

Kolejne zażalenie KNF ponownie zostało uwzględnione przez sąd w grudniu 2010 roku. Prok. Kijanko powołała więc biegłego (zupełnie bezzasadnie wg Wassermann) i w maju zawiesiła postępowanie.

 

Postępowanie wznowiono dopiero wiosną 2012 roku, kiedy sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

 

Barbara Kijanko była więc przez ponad dwa lata jedyną osobą w RP, która mogła praktycznie jednym pociągnięciem pióra (podpis pod postanowieniem) uchronić kilkanaście tysięcy osób przed utratą dorobku całego życia.

Mogła.

A nawet powinna.

Przed Komisją gdańska prokurator pozuje na mało rozgarniętą kobiecinę.

 

Zasłaniając się niemożnością odtworzenia swoich procesów myślowych sprzed 7 lat podkreślała, że

.

sprawa Amber Gold przerosła moje możliwości, jak i prokuratury rejonowej.

 .

Jednak cytowana przez gazetę wyborczą wypowiedź jej szefowej z 2013 roku zaprzecza obrazowi idiotki w todze, jaką stworzyła na użytek Komisji i mediów.

.

– Prokurator Kijanko pracuje w wydziale zajmującym się najważniejszymi przestępstwami. (…)Prowadzi też duże śledztwo o nadużycie zaufania w obrocie gospodarczym. Nie mogę podać szczegółów. Jestem zadowolona z jej pracy. To dobry prokurator.

.

Co więcej przypomniane przez posła Jarosława Krajewskiego zeznania policjantki prowadzącej czynności wobec Amber Gold pod kierunkiem prok. Kijanko stawiają pod znakiem zapytania uczciwość gdańskiej prokurator.

Zdaniem funkcjonariuszki Katarzyny Tomaszewskiej-Szyrajew  postępowanie Barbary Kijanko w sprawie Amber Gold odbiegało wyraźnie od rutynowego.

 

Byłam lekceważona. Pani prokurator nie odbierał ode mnie telefonów, nie kontaktowała się ze mną. By dodzwonić się do prokurator Kijanko, musiałam prosić o pomoc innego prokuratora, który podawał tel. Barbarze Kijanko. (…)

 

To nie jest standard, że nie mogłam uzyskać dokumentów, że trzeba prosić się prokuratora o decyzje w sprawie dokumentów i ponaglenia biegłego oraz strony.(…)

 

Na moje sugestie wybuchła śmiechem. (…).

 

 

Barbara Kijanko mogła uniemożliwić powstanie jednej z największych afer w dziejach III RP.

 

Przeszła natomiast do historii jako ta, która przez swoją rzekomą nieudolność i brak doświadczenia ją umożliwiła.

.

Tymczasem wystarczyło dokonać sprawdzenia skrytek bankowych Amber Gold pod kątem znajdującego się w nich złota, o co wnosiła Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew.

 

Komentarze w Internecie zwracają uwagę na duże prawdopodobieństwo cynicznej gry gdańskiej prokurator.

 

Kijanko miały zdradzać jej oczy, widoczne na zbliżeniach.

 

Czujne, kontrolujące sytuację i przytomne pozostawały w opozycji do omdlałego głosu.

 

Popatrzcie sami:

.

10282173-prokurator-barbara-kijanko-zeznaje-900-551

.

Przypuszczalnie autor fotografii Radek Pietruszka z PAP nie zdawał sobie sprawy z tego, że być może ujawnia kolejną mistyfikację.

 

 

 

 

4.07 2017

.

.

.

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

306465