29062017Nowości:
   |    Rejestracja

Jurny „trup” faszysty w całkiem już spróchniałej szafie


Po opublikowaniu artykułu pt: „Faszyzm jako technologia uprzemysłowienia morderstwa”http://godnoscojca.salon24.pl/673893,faszyzm-jako-technologia-uprzemyslowienia-morderstwaspotkałem się z zaczepkami publiczności dotyczącymi moich rozważań i wniosków z nich płynących. Jeden z rozmówców zapytał wprost: do czego mi potrzebne są tak głębokie dociekania co do istoty martwego i doszczętnie przecież spróchniałego już faszyzmu?


skeletons-in-the-closet-6934a25c,2,0

 

 

Więc odpowiadam.

Zrozumienie faszyzmu do niczego nie było mi potrzebne, póki ten zdawałoby się dawno pogrzebany nieboszczyk, pewnego dnia nie zapukał do moich drzwi i nie próbował rozbić szczęścia mojej rodziny, oraz odebrać mi dzieci. Zjawił się pod postacią młodą i jurną, o rumianych policzkach i spoconych dłoniach. Nihil novi. Z jego wnętrza promieniowało poczuciem jakiejś strasznie ważnej misji. Wcale na trupa nie wyglądał.

Trup w szafie ożył! Okazało się, że to tylko szafa była spróchniała. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to był faszyzm, poczułem tylko znajomy dreszcz na plecach i jakby „odór trupiej główki” przywołujący skojarzenia z naszywkami i emblematami wylansowanymi i spopularyzowanymi jeszcze w latach trzydziestych XX wieku przez niemieckich funkcjonariuszy gestapo i SS. Zanim jednak uświadomiłem sobie, że to co oglądam to nic innego jak „faszyzm w akcji”, musiałem wykonać mnóstwo pracy i włożyć w nią sporo wysiłku intelektualnego.

Najście profanum na sacrum mojego domu zrodziło wśród członków mojej rodziny, przyjaciół oraz znajomych, potężny dysonans poznawczy. Powstała bolesna próżnia. W celu jej wypełnienia natychmiast nastąpił wysyp różnych teorii, spiskowych i niespiskowych, o zabarwieniu komicznym lub tragicznym, naukowych i całkiem ezoterycznych. Wszystkie one próbowały zracjonalizować tragifarsę, która dotknęła naszą rodzinę. Każda na swój sposób próbowała wyjaśnić dlaczego coraz częściej do naszych domów bezkarnie wchodzą przestępcy, którzy łamią obowiązujące prawo, zwyczaje i zasady współżycia? Dlaczego moje państwo zamiast chronić podstawowe wartości naszej cywilizacji i kultury, do których zaliczają się również dobra rodziny, daje wiarę oczywistym kłamstwom, pomówieniom? Dlaczego pozwala na agresję i chroni bandytów? Chciałem napisać „pospolitych bandytów”, ale przecież to nie byli pospolici przestępcy, którzy po prostu przyszli mnie obrabować z czegoś dla mnie bezcennego, a co i dla nich musiało mieć wymierną wartość materialną – to byli bandyci uzbrojeni w ideologię i doktrynę.

Nie sadzę żeby młody człowiek, który pewnego pięknego dnia wtargnął do mojego domu, był w jakimkolwiek stopniu świadomy komu i czemu służy na prawdę? Wyglądał na typowy egzemplarz tzw „pokolenia emo” wyhodowanego przez komputer, które właśnie wchodzi w dorosłe życie. Pomimo posiadanej „magisterki” nie prezentował się raczej jako krążownik intelektu. Od razu wyczuwało się w nim słabość psychiczną i rozchwianie emocjonalne. Jego brak okrzesania i znajomości elementarnych zasad dobrego wychowania raził już w pierwszej minucie kontaktu i wskazywał na tzw: „szybki awans społeczny”. Jego możliwości intelektualne były wątłe, nie radził sobie z podstawowymi elementami kultury prawnej naszej cywilizacji. Jego kwalifikacje etyczne były w całkowitej rozsypce, charakterystycznej dla ofiar flirtu z genderyzmem, lub innym nihilizmem. Człowiek ten nie widział niczego żenującego na przykład w utożsamieniu anonimowego donosu z podstawę prawną, nigdy nie słyszał o „państwie prawa”, zasadzie „domniemania niewinności”, „zasadzie pomocniczości”, „prawach oskarżonego do obrony i odmowy zeznań” itd. Terminu „dobro dziecka” używał tak często, że uznałem to za nadużycie. Zwłaszcza, że miał brzydki nawyk oblepiania go tyloma wieloznacznymi skojarzeniami emocjonalnymi, iż musiało to budzić niesmak u każdego normalnego słuchacza. Nie rozumiał, że funkcjonariusz w państwie prawa, może dokonywać tylko takich czynności do których zobowiązuje go prawo.

Jego władcze zachowanie nie miało własnego charyzmatu, zachowywał się raczej jak postać animowana potężną wolą jakiejś siły zewnętrznej… Była to siła o wyraźnie negatywnej wibracji.

Postanowiłem tę siłę zlokalizować i poznać.

 

Napisane przez:


Jestem ojcem. Bronię rodziny przed pedofilią instytucjonalną

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 5 dla artykułu "Jurny „trup” faszysty w całkiem już spróchniałej szafie"

  1. Piotr-Pierre pisze:

    Dzien dobry Panu. Czytajac kolejne Pańskie artykuły miewam często wrażenie, ze Pan pastwi się z pozycji wyższego intelektualnie i moralnie nad tymi ludźmi, którzy – co juz rozumiem – wyrzadzili Panu, i Panskiej Rodzinie WIELKĄ KRZYWDĘ.
    Moim zdaniem „nie myli się tylko ten, który nie robi nic”, i nie szukalbym w tym faszyzmu (nadgorliwości?) ale zwyczajnej ludzkiej omylności, często podpartej niechęcią do przyznania się do wlasnych pomyłek, i brnięciem dalej w ślepy zaułek.
    Ale proszę na to spojrzeć i z drugiej strony: w Panskim przypadku ci ludzie pomylili się, dzialali bezprawnie i bezsensownie. Ale ile jest rodzin w których patologia jest faktem, dzieci są bite i maltretowane, a tylko instytucje, które Pan z Wyżyn swego intelektu wyszydza MOGĄ pomóc?

    Pozdrawiam
    P.

    • Lech G Lech G pisze:

      Ci przestępcy wciąż są na wolności, wciąż łamią prawo, wciąż gnębią moją i inne rodziny. Dziesiątki dzieci cierpi z powodu ich interwencji. Przeciętnych ludzi nie obchodzi, że niewinni idą do więzienia, niewinne rodziny są rozbijane i odbiera im się dobre imię. Do czasu… dopóki nie zapukają do drzwi ich domów. Działalność tych degeneratów to nie jest przypadek, błąd w sztuce. Gdyby tak było przeprosiliby i naprawili szkody. Ale oni nadal brną w zaparte i dążą do zniszczenia, zgnojenia mnie i mojej rodziny tak jak to zrobili z licznymi innymi. Niech pan się nad nimi nie lituje. To kłamcy, krzywoprzysięscy i pozbawione ludzkich odruchów potwory, rządne krwi.

  2. Lech G Lech G pisze:

    Co do „patologii” w niektórych rodzinach… Komu jak komu ale nie tym biurokratom rozstrzygać co jest patologią a co nie jest. Największą patologią są oni sami. Patologii nie leczy się patologią lecz miłością bliźniego, współczuciem i bezinteresownością.

    • Piotr-Pierre pisze:

      Panie Lechu… Nie mialem zbyt wiele do czynienia z patologią (byly polski sasiad-alkoholik byl na szczęście uczciwy, co nie raz podkreslal sam i nigdy rodziny nie zalozył), ale wydaje mi się ze samo wspolczucie, milość, czy bezinteresownośc to trochę za malo do pomocy, szczegółnie, ze musi ona byc szybka i skuteczna. Dziecko rośnie szybko, a potem jako czlowiek dorosły „oddaje” to, co otrzymało w domu rodzinnym.
      Wydaje mi się, ze kazde wspólczesne panstwo musi miec takie służby, które by z urzedu mialy mozliwosci interwencji w obronie dziecka, jesli jest ono w domu rodzinnym krzywdzone.
      Jestem natomiast przeciwnikiem zabierania dzieci rodzinom biednym, bo „pieniadze to nie wszystko”, a dzieci wychowane w biedzie czesto wyrastaja na wielkich ludzi, a poza tym sama bieda NIE JEST patologia. Częściej już bogactwo bywa patologiczne…

      Pozdrawiam

      • Lech G Lech G pisze:

        Po doświadczeniach innych państw (Norwegia, Niemcy, USA, Polska) należy stwierdzić że takie służby (Bernevernet, Jungendsamt, MOPR, MOPS idt) szybko się demoralizują i degenerują stając się plagą społeczną gorszą od nieprawidłowości do których „zwalczania” je powołano. Nie ma sposobu żeby tę patologię naprawić, ponieważ rządzi się ona prawami wzrostu biurokracji (parkinsona) co prowadzi do powstania faszyzmu, uprzedmiotowienia i sterroryzowania społeczeństwa.
        Nie ma innej drogi niż ta którą wskazał nam Jezus Chrystus. A droga ta nakłada indywidualną odpowiedzialność przed Bogiem na każdego z nas. Mamy pomagać bliźnim w potrzebie bez żadnych pośredników, a państwo powinno się zająć tym żeby prawo stanowione nie sprzeciwiało się prawu naturalnemu i żeby wszyscy byli równi wobec prawa. Żeby nie było tak jak np w moim przypadku, że bandziory zawłaszczające struktury naszego państwa korzystają ze specjalnych przywilejów, mogą bezkarne łamać prawo, pastwić się nad swoimi ofiarami, natomiast my ich ofiary mamy ponosić tego konsekwencje i jeszcze łożyć na utrzymanie tej patologii.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

276668