16012018Nowości:
   |    Rejestracja

2017 – Putin ostatnią nadzieją lewicy


Od kilku już dni zastanawiam się, co w perspektywie najbliższych lat wyróżnia mijający rok. Bo to przecież autokompromitacja KOD-u, samozaoranie, i to kilkukrotne, sądów z Gersdorf na czele, ustawiczne-nieustające donoszenie na Polskę oPOzycji gdzie tylko się da, coraz wyraźniejszy upadek „gazety wyborczej” zarówno finansowy jak i merytoryczny …. Sporo. Najważniejsze moim zdaniem jest jednak co innego. To mimowolne wykazanie ciągłości linii propagandowej pomiędzy PRL-em doby Jaruzelskiego a totalitarną oPOzycją.


Pod koniec stycznia 1982 roku ok. 19.00 ktoś zastukał. Na szczęście nie było to walenie w drzwi, wskazujące na określony rodzaj gości, ale takie zwyczajne pukanie. Otworzyłem. Za drzwiami stał Janusz Z., jeden z mniej ważnych, aczkolwiek widocznych, działaczy zdelegalizowanego przez juntę NZS na mojej ówczesnej uczelni.

 

Trząsł się ze zdenerwowania. Nalałem kielicha kartkowej wódy, potem drugiego…

 

Janusz cały dzień spędził na komendzie MO, a konkretnie w komórce SB.

 

Po latach zrozumiałem, że to, co z nim robili, to był klasyczny spektakl pod tytułem „dobry i zły gliniarz”. Niczym w niedawno (wówczas) oglądanym filmie „Przepraszam, czy tu biją?”

 

Esbek A darł się na Janusza, nie dopuszczał do głosu, straszył wywozem na „białe niedźwiedzie” (takiego sformułowania używał, nie określając dokładnie, gdzie te misie przebywają, co budziło dodatkową grozę), a potem – był odwoływany.

 

Janusz po takim spektaklu siedział sam 10, góra 15 minut.

 

Wtedy w zastępstwie kolegi przychodził esbek B. Spokojny, zatroskany, nawet zrobił Januszowi herbaty…

 

I tłumaczył zachowanie A.

 

Bo przecież Oni uratowali Polskę.

 

Breżniew już, już szykował się do zajęcia Polski, ale oto Zbawiciel w okularach spawacza wprowadził stan wojenny.

 

Uratował nas przed najazdem kacapów oraz pragnących odwetu za 1968 r. Czechów.

 

A Niemiec, choć z NRD, od czasów Cedyni nie jest Polakowi bratem.

 

 

Janusz uwierzył.

 

Nawet przeprosił A za to, że nie rozumiał, jak bardzo Jaruzelski i reszta ekipy poświęcili się dla Polski.

 

 Ode mnie Janusz poszedł do innych. Ponoć u ostatniego, nawalony jak stodoła, wylądował ok. 2.00 w nocy.

 

Patrole, wszechobecne w mieście, jakoś dziwnie go nie zauważały, chociaż od 22.00 obowiązywała „godzina milicyjna”.

 

Faktem jest, że na pewien czas studenckie knucie w kruchcie zamarło. Trzeba było dopiero 3 maja 1982 roku, żeby obserwując w akcji ZOMO na nowo przystąpić do działania.

 

 

Jaruzelski, zaufany człowiek Kremla, budował sobie autorytet w kraju jako ten, który nas przed tymże Kremlem chroni.

 

Wcześniej, jak wspominał mi ojciec, podobny manewr zastosował Gomułka w 1956.

 

Czemu o tym wspominam?

 

Kreml znowu wykorzystywany jest w roli straszaka.

 

Pamiętamy, jak przed wyborami 2015 roku PSL ostrzegało przed PiS-em, który to miał szybko doprowadzić do wybuchu wojny, i to atomowej, pomiędzy Rosją i Polską.

 

Jako że mało co z tej propagandy się ostało narracja uległa zmianie.

 

Jarosław Kaczyński oraz Antoni Macierewicz przestali być antyrosyjskimi jastrzębiami.

 

Stali się agentami Kremla.

 

Tym razem zagrożenie dla Polski miało polegać na przekształceniu Jej w Rosję bis i wyprowadzeniu jej z Unii wprost w objęcia Putina.

 

Aż strach, co się z tą Polską stało.

 

Wszechobecna narracja znalazła odbicie nawet we francuskiej kampanii wyborczej.

 

– To reżimy panów Orbana, Kaczyńskiego i Putina. To nie są zwolennicy otwartej i wolnej demokracji. Codziennie łamią wiele swobód demokratycznych, a więc łamią zasady demokracji – powiedział Emmanuel Macron do swoich zwolenników w Paryżu.

.

http://telewizjarepublika.pl/macron-orban-kaczynski-i-putin-codziennie-lamia-zasady-demokracji,47940.html

 

 

W kraju to samo mówi kolejny autorytet oPOzycyjny:

 

– Kaczyński robi w Polsce to samo, co Putin robił w Rosji, tylko że robi szybciej. Chodzi o tworzenie państwa autorytarnego lub (…) państwa policyjnego – powiedział były premier Włodzimierz Cimoszewicz, komentując prace w parlamencie nad ustawami o Sądzie Najwyższym i KRS.

.

– Można to oczywiście odnosić też do Orbana, ale można odnosić właśnie do sytuacji rosyjskiej – stwierdził Cimoszewicz w TVN24, pytany, czy Jarosław Kaczyński dokonuje „orbanizacji kraju”.

.

http://www.rp.pl/Sadownictwo/171209345-Cimoszewicz-Kaczynski-robi-to-samo-co-Putin-w-Rosji.html

 

Atmosfera po demokratycznych wyborach 2015 roku jest nie do wytrzymania dla ludzi bardziej wrażliwych.

 

Michał Żebrowski, aktor.

 

Niedawno Michał Żebrowski udzielił wywiadu magazynowi „Gala”, gdzie w gorzkich słowach skomentował sytuację w Polsce. Wypowiedź nawiązywała do pytania o dzieci aktora.

.

Poczułem się potrzebny [dzięki dzieciom – red.]. Ale atmosfera w kraju, niestety, sprawia, że ostatnio czuję się przygnębiony, a nawet upokorzony. Wychowałem się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, z okien widziałem pielgrzymki papieża, manifestacje „Solidarności”, pałowanie studentów. Mój ojciec siedział w więzieniu za drukowanie tzw. bibuły. Z czasów dzieciństwa pamiętam, że Polska była podzielona, pęknięta i stłamszona. Rozłam, podział i nieustanna kłótnia zniszczy każdą rodzinę, zniszczy każdą Ojczyznę. Podcina skrzydła, zatruwa krew, deprawuje i krzywdzi młode pokolenie Polaków. To boli” – wyznał Michał Żebrowski.

.

Michał Żebrowski to jeden z nielicznych aktorów-autorytetów, który angażuje się w sprawy społeczne i komentuje wydarzenia polityczne. Cieszymy się, że głośno mówi, co myśli o sytuacji w Polsce.

.

http://plejada.pl/newsy/michal-zebrowski-o-sytuacji-w-polsce-czuje-sie-upokorzony-wywiad/fy9pew

 

 

Nie dość, że Kaczyński jest jak Putin, to na dodatek w Polsce jest nowy stan wojenny. Na razie bez czołgów na ulicach, ale za to mentalnie jak najbardziej.

 

Najbardziej hałaśliwi oPOzycjoniści poszli dalej. Jarosław Kaczyński jest agentem… Putina.

 

 

 

Tymczasem europejscy obrońcy demokracji w Polsce nie mają oporów przed utrzymywaniem kontaktów handlowych z kremlowskim satrapą.

 

I nie chodzi tu tylko o Węgry.

 

Prawdziwy stosunek do Rosji widać wyraźnie po realizacji gazociągu Nord Stream 2.

Unia Europejska deklarująca potępienie dla reżimu Putina robi wszystko, by się od niego uzależnić energetycznie.

 

Za chwilę może więc dojść do tego, że kanclerz Niemiec usłyszy:

.

Nie podskakuj, Angela, bo zakręcę kurek!

 

 To jednak poza granicami naszego kraju.

 

U nas aktorzy, którzy duszą się w atmosferze mentalnego stanu wojennego, nie mają żadnych oporów przed graniem w rosyjskich filmach, często wybitnie propagandowych.

 

Ot, Mateusz Damięcki np.

 

Gra w filmie Как я стал Руским? (Jak zostałem Rosjaninem?) dziennikarza American Post, Alexa Wilsona. Początkowo wystraszony krajem zakochuje się w Matuszce Rosji i zostaje na stałe.

 

Widz, co prawda rosyjski, widząc coś takiego klaszcze jedynie w ręce i dziękuje Putinowi za to, że żyje w najwspanialszym kraju świata.

 

Również Edyta Herbuś gościła na rosyjskich ekranach, Natasza Urbańska.

 

Człowiek, który tak przejmuje się sytuacją w Polsce, przez Galę obwołany aktorem-autorytetem, nie miał nic przeciwko roli w propagandowym rosyjskim filmie 1612. Fim przedstawiający wojnę polsko-rosyjską był jednym z elementów kampanii wyborczej… Putina.

 

Żebrowski gra w nim rolę polskiego hetmana   Kibowskiego zwanego Obwisłowąsym, która to postać jest karykaturą postaci: hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza i hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego.

 

Jak widać większa ilość rubli doskonale czyści atmosferę.

 

Propagandowo dała się wykorzystać również Magda Mielcarz. Wystąpiła w filmie Taras Bulba jako polska księżniczka Elżbieta Mazowiecka.

 

Rosyjski reżyser filmu, Władimir Bortko, od marca 2008 jest członkiem Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, z kolei Komunistyczna Partia Ukrainy przyznała reżyserowi Premię im. Lenina za 2008 rok „za wysoce artystyczne ucieleśnienie w sztuce filmowej ideałów przyjaźni narodów ukraińskiego i rosyjskiego, propagandę wspólnego dziedzictwa historycznego i kulturalnego”. Wyraża poglądy, że nie ma „osobnej Ukrainy”. Znany jest z wypowiedzi:

 

Rosjanie i Ukraińcy to ten sam naród, a Ukraina jest południową częścią Rusi. Nie mogą istnieć bez nas, my nie możemy istnieć bez nich. Obecnie mamy dwa państwa, w przeszłości też tak bywało. Ukraina należała kiedyś do Wielkiego Księstwa Litewskiego, później do Polski. Ale ludzie żyjący na obu ziemiach byli zawsze tacy sami. Gogol dobrze o tym wiedział i zawsze o tym mówił.

 

(wikipedia)

 

Za gwiazdę w Rosji uchodzi także Paweł Deląg.

 

Również Daniel Olbrychski udzielał się na wschód od Bugu, aczkolwiek jako jedyny zaprzestał gry po agresji na Ukrainę.

 

Weronika Rosati szuka nawet mieszkania w Moskwie, jak zapewnia Pudelek.

 

I wreszcie Maciej Stuhr.

 

Znany w Rosji z roli w serialu kryminalnym Bezsenność.

 

Jak widać ludzie, którym w Polsce rządzonej przez „agenta Putina” duszno swobodnie oddychają na rosyjskich równinach.

 

Tak samo Unia Europejska z jednej strony zarzuca Polsce „putinizację”, z drugiej zaś zacieśnia kontakty handlowe z Rosją, a nawet energetycznie od niej się uzależnia.

 

Koło historii dokonało obrotu.

 

Straszenie Kremlem w stanie wojennym miało legitymować władzę Jaruzelskiego.

 

Straszenie putinizacją Polski (de facto Kremlem) w 2017 r. ma pomóc władzę odzyskać.

 

Bez Rosji lewica najwyraźniej nie istnieje.

.

tusk_putin_merkel-jpg

.

31.12 2017

.

.

.

 

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

313306