BIZNES
Like

Wyjść poza pętlę anakondy

07/02/2016
539 Wyświetlenia
5 Komentarze
8 minut czytania
Wyjść poza pętlę anakondy

Musimy zebrać odwagę, aby podregulować nasz system rozpoznawania „swój-obcy”.

Jest takie miejsce, taki kraj w którym:

– łagodny klimat atlantycki miesza się się z ostrym klimatem kontynentalnym,

– intelekt miesza się z witalnością,

– mieszkańcy nie mają problemu ani z wymówieniem literki „l” ani „ł”

– było miejsce na prorosyjską „opcję pieniacką” z Romanem Dmowskim i proniemiecką „opcje wiedeńską” z Józefem Piłsudskim. Mówię o dwóch zjazdach Polaków w 1912 roku.

0


 

Kiedyś wysłuchałem uczonej mowy o tym, że warunki takie sprawiają, że jest to dobre miejsce do hodowli koni bojowych o szczególnych cechach a wyjątkowo niekorzystne do rodzenia się właściwych postaw obywatelskich. Wiem, że nie zgadzałem się wtedy z wygłaszającym te tezy profesorem co wzbudziło powszechna wesołość na sali. Jednak coś w tym jest więc uprzejmie donoszę.

Zamieszkujemy pewną anomalie, w której zawodzą systemy rozpoznawania „swój-obcy” podobnie jak igła magnetyczna kompasu głupieje na anomalii magnetycznej pod Kurskiem. Zacznijmy od tego, że ta anomalia ma nie tylko negatywne objawy. Otóż na tych ziemiach zdarzyło się kilka cudów, w stosunku do których historycy państw łupieżczych stają bezradni. Zachodni intelekt spotkał się tu ze wschodnią witalnością raz w Lublinie drugi raz w Horodle i stworzyli unię. Bez jednego wystrzału z muszkietu, bez jednego cięcia szablą. Inkorporacja Inflant też łupieżcom nie mieści się w głowie. Ten klimat rodził takie diamenty jak chociażby Paweł Włodkowic. Jeśli więc mamy jakiś problem, to właśnie z ponownym wyregulowaniem tego systemu rozpoznawania „swój-obcy”.

Kim jest zatem SWÓJ”?

SWÓJ to ten, który czuje się współplemieńcem i ma w stosunku do niego obowiązki. Powiedzmy jasno – obowiązki polskie. Nie wnikamy w to „czy to Rusek, czy to żyt czy to jaki inny wstyd” jak wyśpiewuje to Alosza Awdiejew,

Kim jest OBCY?

OBCY to ten, który w stosunku do swoich współplemieńców stosuje „racjonalną logike szczurzego króla” traktując ich jako potencjalne pożywienie. Żadnym usprawiedliwieniem nie mogą być tu metryki chrztu, nawet od czasów jak potomek chazarskich wojowników pokropił nas wodą święconą 1050 lat temu.

Jak zatem rozpoznać kto jest kto? Przeprowadzamy kilka testów.

Test pierwszy.

Przedstawiamy wyliczenia na jaką kwotę ograbia nas, narzucona nam, architektura monetarna polegająca na kreacji oprocentowanego długu. Ta grabież polega na tym, że społeczeństwu nie są rekompensowane: spadek wartości nabywczej społeczeństwa na skutki inflacji oraz niedobór środków płatniczych na wykup wzrostu PKB. Nasi posłowie w 1997 roku zgodzili się na „demonetyzację gospodarki” i dali sobie wmówić, że aby coś wyprodukować, przewieźć i sprzedać konieczny jest obrót dewizowy. Greków banksterzy „załatwili” wmawiając im, że w tych samych przypadkach nie mogą posługiwać się, dobrze funkcjonującym, obrotem wekslowym – wciskając im niemieckie obrazki rodem z EBC.

Kwotę grabieży w książce „Filary państwowości naszej – realny plan podniesienia kapitału strukturalnego i finansowego gospodarki polskiej” na stronie 28 – szacuję na 2 biliony 160 miliardów zł.

Prof. Stiepan Sułakszym w przypadku Rosji kwotę tę szacuje na 2 biliony USD.

Jak na to zjawisko „nadjordańskiej choroby pieniądza” zareaguje SWÓJ?

Przyzna. Za obniżenie siły nabywczej pieniądza na skutek inflacji oraz niedobór środków płatniczych na wykup wzrostu PKB odpowiada rząd i powinien to społeczeństwu zrekompensować dodatkową emisją i rozproszeniem pieniądza w gospodarce.

Co powie OBCY:

Powie: to wina społeczeństwa i rządu i jeśli brakuje im pieniędzy to nich sobie pożyczą. Najlepiej u nas. Naszych drukarek pilnują amerykańskie lotniskowce, więc są to dobre pieniądze. Gdybyście wy chcieli to robić to spadną na was wszystkie klęski egipskie.

Test drugi.

Rozpoczynamy dyskusję na temat: do jakiej dysproporcji zarobków pomiędzy pracodawcą a pracobiorcą możemy jeszcze mówić o przedsiębiorczości , a po przekroczeniu której zaczyna się ubój rytualny współplemieńców.

SWÓJ powie, że taka granica istnieje i powinna być zarówno norma prawną jak i normą religijną. Prakseolog będzie uzasadniał, że zbyt mała dysproporcja jest zła a zbyt duża jeszcze gorsza. Będzie wskazywał że istnieje jakieś optimum, które powinno być ustanowione jeśli chcemy, aby nasza gospodarka była zdrowa. SWÓJ będzie uzasadniał, ze żadna szlachetna cecha człowieka nie może ukształtować się poza sferą pracy i w oderwaniu od doświadczenia zespołu.

OBCY powie, że byłby to zamach na wolność gospodarczą i grzech śmiertelny. Za plecami będzie miał niezawodne wsparcie watykańskiej agentury. Owieczkom z ambony poda się przypowieść o winnicy i zapoda, że przeciwko tej ewangelicznej mądrości nie mogą grzeszyć ani myślą, ani mową ani uczynkiem. OBCY będzie uzasadniał, że od grzechów ludzkość może ustrzec tylko kropidło.

OBCY wyjątkowo sprytnie połączył argumentację z obu testów tak, że cała słowiańszczyzna odurieła. To nasz wspólny problem.

To co my w stosunku do Rosji nazywany „syndromem oblężonej twierdzy” oni nazywają „pętlą anakondy”. Zastanówmy się zatem gdzie ta pętla przebiega.

Zarówno my jak i Rosja tkwimy w okowach myślenia etatystyczego oraz gospodarki oligarchicznej. To pozostałości po zaborach i przypadkowi, ze Warszawa akurat była w tamtym zaborze. Dodatkowo. Zarówno Rosji jak i nam założono pęta niewoli odsetkowej. Nie tylko nam i Rosji, ale wszystkim narodom słowiańskim i postsowieckm. W kolejce jest Ukraina i Białoruś. Na przeszkodzie muskuły Rosji.

Czas na nowego Pawła Włodkowica, na nowe Horodło. Możemy wschodowi dać partnerski model stosunków gospodarczych, bo przecież u nas zrodził się Marian Wieleżyński. Może potrafiliby produkować coś więcej niż czołgi. Naród to przecież nie głupi. Wyzwolenie z niewoli odsetkowej możemy zrobić razem, gdyż prace przygotowawcze w Rosji prowadzone są w tym temacie od dawna, a ich S-400 w wojnie z banksterią by się nam niezmiernie przydały.

Ocknijmy się. Wmawiane nam przywary narodowe możemy przekuć w historyczny sukces. Musimy jednak zacząć liczyć. Musimy zebrać odwagę, aby podregulować nasz system rozpoznawania „swój-obcy”.

Inne zapisy autora:

0

nikander
nikander

Bardziej pragmatyczne niz rewolucyjne mysla wojowanie.

289 publikacje
1 komentarze
 

  1. Avatar Piotr-Pierre

    Dardzo mądry artykul, dziękuję Panu za możliwość jego przeczytania. Choc nie wiem sam, czy jestem jeszcze “swój”, czy już “obcy”? Mnie z Polski całkiem niedawno wypchnął polski rodzimy quasi-liberalizm, na drogę dając mi slowa: “zobaczysz, pożałujesz, wszędzie będziesz łupiony tak, jak przez nas” . Szybko na obczyźnie stwierdziłem, że “łupiony” tu nie jestem. A nawet jeśli, to zdecydowanie MNIEJ.
    Na marginesie, sam jestem skalany liberalizmem (jako 30-latek “budowalem polski kapytalizm”) i nie cierpię socjali, pomocy, zasilków i ” darmowego”. Dlatego wybrałem Francję, kraj w którym już od bardzo dawna (przekonał się o tym boleśnie np. Bronisław Wildstein) Polak, jeśli tu nie pracuje, na żadne pieniadze ani “bonusy” liczyć NIE MOZE (przeciwnie niz np. utrzymywani przez francuzów obywatele krajów Maghrebu).
    Dodam, ze wszyscy wyjezdzający wtedy z Polski moi znajomi radzili mi Anglię lub w ostateczńosci Irlandię. Bo “tam mozna się urządzić”. Z socjalu… Mało o tym teraz słychać na fali afery Brexit, ale do GB (dane NFZ) wyjechało już blisko 150 tysięcy Polaków przewlekle chorych, nie do pracy bynajmniej… O nich nieśmiało wspomina tez Cameron. Ale tu też obwiniałbym rodzimy liberalizm. Mówienie ludziom chorym, że “są za starzy na drogie leczenie”, czy że skomplikowana operacja “nie opłaci się w ich przypadku” z humanitaryzmem nic wspolnego nie mają. A humanisci wiedzą że “zycie ludzkie nie ma ceny”.
    Poza Polska widzą te sprawy zupełnie inaczej. Napisalem tu w innym miejscu szczery na ten temat komentarz tydzien temu. Po dzis dzień “oczekuje na moderację”…
    Wspomnę tylko o placach pracowników. Tutaj bylem zmuszony z pracy zapewnić sobie choćby minimum bytu (staly adres, własny dach nad glową) i to szybko. Koszty wynajęcia mieszkania, wadium, pierwszy czynsz – na to wszystko wystarczyła mi JEDNA tutejsza pensja. A jestem tylko zwyczajnym robolem, ekektrykiem, tu konserwatorem i “złotą raczką”, a nie bankierem, biznesmenem czy innym z tych, którym w Polsce wolno teraz WSZYSTKO.
    Szkoda, że gdzieś zgubiliśmy piękną wizję wspólnej Polski SOLIDARNEJ, na rzecz liberalnego wypaczenia..

    Pozdrawiam

    0
    • Avatar Jerzy

      Tych którzy żyją w Polsce w miarę dostatnio ( 3 tys zł miesięcznie) stać na leczenie w tym na prywatne wizyty. Polscy lekarze rozwinęli dojenie państwa do perfekcji. Chcesz otrzymać leczenie na najwyższym światowym poziomie? Proste. Idziesz z prywatną wizytą do ordynatora lub specjalisty – na przykład do świetnego chirurga. Po wizycie masz zapewnione błyskawiczne przyjęcie do szpitala i operację lub odpowiednie leczenie z pominięciem kolejki.
      Pacjenci to wiedzą. Lekarze to wiedzą. Panie pielęgniarki o tym wiedzą. Panie recepcjonistki o tym wiedzą. Ministrowie o tym wiedzą. Wszyscy w Polsce o tym wiedzą za wyjątkiem Pierra?
      Innymi słowy to co Piotrze piszesz nie trzyma się kupy. Większość Polaków stać na korzystanie z naprawdę dobrej polskiej służby zdrowia i leczenie to otrzymują – jak nie w ten sposób to w inny.
      Tych których nie stać na “załatwienie” sobie leczenia nie stać ich również na wyjazd “na leczenie” na wyspy. Jeśli na wyspach dziesiatki tysięcy Polaków rzeczywiście jest przewlekle chorych to nie dlatego że wyjechali się tam leczyć.
      Między bajki też można sobie włożyć tezy że można finansowo podołac i leczyć wszystko i wszystkich za wszelką cenę. Europa zachodnia (ale naprawdę nie jej wszystkie kraje) zapewnia wysoki poziom lecznictwa tylko dlatego że jeszcze nie zdążyli przejeść pieniędzy które im w spadku zostawili ojcowie. Polska tego szczęścia nie miała.
      Ja Piotrze mam zupełnie inne doświadczenia z zachodu. Może z dalszego zachodu niż twój, ale dla mnie polski system jest o lepszym niż ten którego dośwadczyłem na zachodzie. W wielu tzw. państwach zachodu pacjent jest wyłącznie dojną krową. Ubezpieczalnia doi pacjenta dopóki ten jest zdrowy po czym wypluwa go gdy zachoruje poważnie. Zaś szpitale i lekarze doją ubezpieczalnie dopóki te są w stanie za pacjenta płacić. Etyka lekarska i dobro pacjenta…? A co to takiego? Nie na tym zachodzie w którym ja mieszkałem.

      0
      • Avatar Piotr-Pierre

        Dzien dobry, Panie Jerzy. Ja tylko piszę to, co sam przezyłem. W Polsce i tu. Nic nie upiększam, niczego nie ukrywam. Co do Anglli, nie znam ani jednej osoby, która pojechala się tam leczyć, dlatego zaznaczam, ze sa to dane NFZ, z broszurki rozsylanej pocztą takim jak ja, przy okazji wysylki innych dokumentów (waga?).
        Choç wiem juz, ze w GB nikt by nie powiedzial Polce-Polakowi “ile kosztuje operacja czy lek”. Nie ta kultura.
        Ja doswiadczylem tego we Francji. Po dzis dzien zreszta nie wiem dokladnie, ile “wpakowalo” we mnie tut. Assurance maladie (dolozył się fundusz na leczenie Polaków ze zbiórek francuskich Rodaków, tez nie wiem – ile). W Polsce znalem cenę, zanim zapytalem.
        Zreszta, niewazne, moze jestem jak twierdza niektórzy moi znajomi “nadwrazliwy”. Bo aby w Polsce zyc, trzeba mieć skórę slonia… Dla mnier wazne jest ze jestem juz zdrowy, mam tu pracę, mam swe obowiazki i prawa, i swoj wlasny kat.
        Liberalny wrzask o “rozdawnictwie” (chodzi o te nedzne 500 zlotych miesiecznie) utwierdza mnie, w przekonaniu, ze decyzje o spakowaniu plecaka i wyjezdzie podjałem slusznie.
        Znam w Polsce nadal sporo osob na granicy bezdomnosci (nie pijakow itd. – nie cierpie smrodu wódki), mam z nimi kontakt. Ich sytuacja bytowa w Polsce nie zmienila sie przez ponad juz szesc lat ani o wlos. Moja zas – DIAMETRALNIE na plus.
        Tylko teraz sam nie wiem, czy jestem “obcy” czy “swoj”?..

        Pozdrawiam
        P.

        0
  2. Avatar Lwowiak

    Swoj i Obcy dotyka BARDZO WAZNEGO problemu w Polsce i jej PANSTWOWOSCI. Przed II wojna Polska byla zlepkiem wielonarodowosciowym, w ktorym prym wiedli Polacy z racji stanu, ale juz po nich tylko zydzi. Inne narodowosci zostaly odciete z POLSKI przez sowietow, ktorzy tworzyli republiki zssr na terenach Polskich z mniejszoscia narodowa, elinminujac polakow. Bardzo ciekawa jest historia zydow przypominajaca “kota co spada zawsze na cztery lapy”. Polski zyd , byl i jest POSREDNIKIEM pomiedzy wrogiem polakow a polakami. Dobrym przykladem jest czas kiedy rosjanie przejeli POLSKE po II wojnie. W rosyjskim nkwd 70% to byli rosyjscy zydzi niejednokrotnie z polskimi konekcjami. Dlatego rosjanie utworzyli administracje polska szczegolny nacisk kladac na ubecje, w ktorej wiekszosc to polsco/ruscy zydzi. Zydowi latwiej bylo wykonac wyrok na polaku, bo czy polak byl swoj ? choc urodzony na tej samej ulicy w tym samym miescie. Okres pozniejszy w PRL-u , to tworzenie elit np. artystycznych z zielonym swiatlem dla zydow (ponoc 1% spoleczenstwa w PRL-u), bo skad nagle tyle rezyserow z zydowskim rodowodem ?. W ostatnim okresie wolnej POLSKI, nastapila walka o media, w ktorej najwieksza role odegral 1% spoleczenstwa POLSKIEGO (Gazeta wyborcza, polsat itd. itp) Sprawa spadajacego kota na cztery lapy siega daleko poza granice POLSKI. CZY POLANSKI bez pochodzenia zydowskiego bylby polanskim na zachodzie ? NAPEWNO NIE !. Spadajacy kot to wyjatkowa rasa, przez ktora bardzo latwo POLAK jest sprzedany, czy do rusa, czy do niemca. GESHEFT jest najlepsza strona Obcego.

    0
  3. Avatar Zygi

    Rozpoznanie zakończone: autor artykułu – OBCY.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816