POLSKA
Like

Wizyty „przyjaciół” i antypolonizm

18/02/2019
792 Wyświetlenia
0 Komentarze
15 minut czytania
no-cover

Media w Polsce, ale też i wielu ludzi zaangażowanych politycznie, przywiązują wielką wagę do wszelkiego rodzaju wizyt zagranicznych gości w naszym kraju. Jest w tym spora doza dość podłego charakteru snobizmu, ale chyba najgłośniejsze jest celowe nagrywanie tego zjawiska dla zademonstrowania jakie to niebywałe zaszczyty nas spotykają że wielcy, lub nawet nieco mniejsi, tego świata raczą się u nas zjawić. Przykładem tego była odbyta niedawno w Warszawie konferencja bliskowschodnia, a właściwie antyirańska. Inicjatorem tej konferencji były Stany Zjednoczone, które wedle oświadczenia sekretarza stanu Pompeo arbitralnie wyznaczyły jej miejsce w Polsce. Wprawdzie z buńczucznych wypowiedzi premiera Izraela Netanjahu to Izrael był inicjatorem tej konferencji pod hasłem „wypowiedzenia wojny Iranowi”. Amerykanie najwyraźniej chcieli zaakcentować że mają w Europie posłusznych wykonawców ich polityki, […]

0


Media w Polsce, ale też i wielu ludzi zaangażowanych politycznie, przywiązują wielką wagę do wszelkiego rodzaju wizyt zagranicznych gości w naszym kraju.

Jest w tym spora doza dość podłego charakteru snobizmu, ale chyba najgłośniejsze jest celowe nagrywanie tego zjawiska dla zademonstrowania jakie to niebywałe zaszczyty nas spotykają że wielcy, lub nawet nieco mniejsi, tego świata raczą się u nas zjawić.

Przykładem tego była odbyta niedawno w Warszawie konferencja bliskowschodnia, a właściwie antyirańska.

Inicjatorem tej konferencji były Stany Zjednoczone, które wedle oświadczenia sekretarza stanu Pompeo arbitralnie wyznaczyły jej miejsce w Polsce.

Wprawdzie z buńczucznych wypowiedzi premiera Izraela Netanjahu to Izrael był inicjatorem tej konferencji pod hasłem „wypowiedzenia wojny Iranowi”.

Amerykanie najwyraźniej chcieli zaakcentować że mają w Europie posłusznych wykonawców ich polityki, mimo wyraźnej utraty nie tylko dominującej roli, ale nawet zachowania poważniejszych wpływów.

Trudno oszacować na jakim szczeblu odbywała się ta konferencja, gdyż uczestniczyło w niej tylko dwóch szefów rządów, a głównego rozgrywającego reprezentował wiceprezydent, który w amerykańskim systemie władzy nie odgrywa większej roli.

Obecny na tym spotkaniu sekretarz stanu miałby znacznie większe znaczenie gdyby była to narada ministrów spraw zagranicznych.

Zakończyła się ta konferencja niczym szczególnym poza wyznaczeniem kilku zespołów do opracowania dość enigmatycznie określonych dokumentów.

Dla Izraele jest to sukces wątpliwy, nie doszło do żadnej antyirańskiej rezolucji i to przy składzie całkowicie jednostronnym z udziałem państw które z bliskim wschodem niewiele, albo i zgoła nic nie mają wspólnego z Polską na czele.

Wprawdzie jeszcze za PRL na polecenie sowieckie budowaliśmy na tym obszarze obiekty przemysłowe i strategiczne, ale obecnie praktycznie nie ma nas tam mimo obietnic po wojnie irackiej jako nagroda za nasz udział w niej.

Jednak sam fakt uczestnictwa, a nawet użyczenia gościny spowodował wrogie nastroje w wielu krajach arabskich i Iranie uznających sam fakt zwołania takiej konferencji za akt nieprzyjacielskich działań.

Niewiele to zmieni w naszych stosunkach z tym światem , ale mnożenie nieprzyjaciół nie jest najzręczniejszym zachowaniem w stosunkach międzynarodowych.

Okazało się to tym bardziej przykre że przy okazji goście z USA i Izraela pozwolili sobie na aroganckie i ubliżające Polsce wypowiedzi, nie po raz pierwszy zresztą i zapewne nie ostatni.

W stosunku do przedstawicieli Izraela przyzwyczailiśmy się do stałego repertuaru o polskiej odpowiedzialności za holokaust i kolejne próby wyjaśniania tylko kompromitują warszawską dyplomację.

Trzeba przyjąć jako pewnik że każde spotkanie przedstawicieli Izraela służą temu celowi, natomiast mamy do czynienia ze zjawiskiem nieoczekiwanym, a mianowicie nasilonym atakiem amerykańskim w interesie holokaustbiznesu w czasie prezydentury głoszącego szczególnie przyjazne stosunki z Polską prezydenta USA.

Za czasów Obamy mieliśmy do czynienia z jednym bardzo niesympatycznym wydarzeniem o „polskich obozach”, przy czym w wymuszonym w końcu na nim przyznaniu się do „pomyłki”: -„ gdyż raczej powinien był użyć określenia „nazistowskie obozy w Polsce”, niczego nie wyjaśnił.

  

Niestety na podstawie wieloletnich doświadczeń można stwierdzić że wszystkie amerykańskie wypowiedzi wpisują się w postawę lobby holokaustbiznesu i dzieje się to niezależnie od tego która partia jest u władzy.

Mamy zatem niezbite dowody że jest to wyraz zorganizowanej akcji wciągającej do niej nie tylko poszczególne osoby, ale całą amerykańską administrację z prezydentem „przyjacielem Polski” podpisującym bezprawny akt 447.

Równocześnie w zachodniej Europie prowadzona jest ostra kampania antypolska pod hasłem „łamania” praw przez obecny rząd, a na wschodzie czyli w Rosji potępianie Polski jako promotora antyrosyjskiej nagonki.

Mamy zatem do czynienia z atakami z różnych kierunków i z różnych powodów.

Wszystkie jednak zmierzają do totalnej dyskryminacji narodu i państwa polskiego.

Warto chyba w związku z tym zastanowić się nad przyczynami takiego nastawienia.

Zacznijmy od Niemiec, jeszcze do niedawna główną pretensją niemiecką była sprawa granic, nawet Kohl przed wyborami w Niemczech nie chciał podpisania traktatu z Polską ze względu na niemożliwość uniknięcia zapisu o granicach, co mogło obniżyć jego notowania wyborcze.

Współcześnie ten problem uległ znacznemu osłabieniu, możliwe że za sprawą ubytku pokolenia mającego w pamięci dawne niemieckie granice, ale też chyba za sprawą nowej koncepcji urządzenia „Mitteleuropy” w której cała Polska byłaby włączona w niemiecki układ gospodarczo polityczny.

Okoliczności włączenia Polski do UE i cały przebieg procesu „integracji” wskazywał na powodzenie tej akcji, dopiero dojście w 2015 roku do władzy układu pisowskiego spowodowało zaburzenia w niemieckich planach z powodu afirmowania przez nową władzę dążeń do pewnej niezależności.

Wymagało to zmian w aparacie administracji państwowej dotąd posłusznym niemieckim planom, a wywodzącym się z zaprawionego w takiej roli aparatu peerelowskiego. 

  Rola rosyjska jest w tym przedsięwzięciu zupełnie drugorzędna, Rosję denerwuje polskie dążenie do wspierania samodzielności państw WNG, a szczególnie Ukrainy i Gruzji, a w przekonaniu rosyjskim cały pomysł ze wspólnotą niepodległych państw był tak samo prawdziwy jak i ZSSR i stanowił jedynie ozdobnik maskujący rosyjską hegemonię.

Ten stan jest najwyraźniej akceptowany przez Niemcy, które wbrew oczywistym interesom europejskim polegającym na ograniczeniu wpływów rosyjskich, ale też i niemieckich, na obszarze całego kontynentu, popierają Rosję w jej imperialistycznych zapędach.

Polska jest traktowana przez Rosję jako główny inspirator oporu przeciwko utrzymaniu w rosyjskich ryzach całego obszaru dawnego ZSSR.

Niemcy i Rosję łączą wspólne zainteresowania obszarem położonym między nimi z Bałkanami włącznie. I nie trzeba na to powtórnego paktu Ribbentrop – Mołotow,

Jest to zapisane w wielowiekowej historii obu tych krajów i przynosiło im zawsze duże korzyści, szczególnie Niemcom. Taką politykę można prowadzić bezumownie, wystarczy obopólna wymiana intencji, co w powojennej historii niejednokrotnie miało miejsce.

W Stanach Zjednoczonych koncentruje się lobby usiłujące czerpać korzyści z holokaustbiznesu. Czy to są Żydzi czy też tylko swoiste skupisko geszefciarskie wykorzystujące fakt że część majątków pożydowskich w Europie pozostała bezspadkowa, tego nawet nie wiemy. Reprezentują je różne osoby z organizacji które mają na sumieniu obojętny stosunek do informacji o losie europejskich Żydów, czego najlepszym dowodem jest los polskich wysłanników Karskiego i Zygielbojma po  pomoc ze strony amerykańskich Żydów i Roosevelta.

Do tego wszystkiego trzeba dodać zaciętą nienawiść do Polski jako kraju katolickiego ze strony wszelkiego rodzaju wrogów chrześcijańskiej kultury.

Nagromadziło się tych antypolskich postaw co niemiara i są one najwyraźniej ze sobą sprzężone różnymi nićmi, tylko że ze strony polskiej nie widać cienia kompleksowego przeciwdziałania tej zmasowanej ofensywie.

Dość nieszczęśliwa próba zapisania ustawowego fragmentu działań antypolskich została w okolicznościach żenujących, a nawet hańbiących wycofana.

Powtarza się za to żałosne upraszanie „sprostowań” czy „wyjaśnień” które w większości przypadków tylko powodują następne oszczercze kłamstwa.

Co należy w tej sytuacji zrobić ze strony polskiej żeby skutecznie przeciwstawić się tej ofensywie?

– Niemcom i Rosjanom należy wytłumaczyć że żądania polskiej uległości spotkają się z nasileniem polskiego oporu i akcją obnażania niecnych zamiarów ich wspólnego spisku w stosunku nie tylko do Polski, ale i całej Europy.

-Trzeba pamiętać że nie jesteśmy sami, inne kraje, nie tylko Węgry, też doświadczają działań dyskryminacyjnych. Mamy zatem kandydatów na sojuszników i nie muszą to być kraje „międzymorza”, wymagane jest tylko zadbanie o wspólną obronę.

-Niemcom trzeba wytłumaczyć że współpraca z Polską na zasadzie równorzędności i wzajemnych konsultacji jest bardziej korzystna dla obu stron niż jednostronna dominacja.

Najwyraźniej trzeba rozpocząć zakrojoną na szeroką skalę akcję dobrosąsiedzkich stosunków.

-W stosunku do Stanów Zjednoczonych wymagana jest stanowcza akcja uświadamiająca o ciężkich przewinieniach ich poprzedników u władzy z Rooseveltem na czele zarówno w stosunku do narodu polskiego i żydowskiego, a także środkowej Europy oraz narażenia świata na życie przez dziesiątki lat w bezpośrednim zagrożeniu lub strachu przed agresją, prześladowaniami, a nawet zagładą.

   

-W stosunku do wszystkich którzy chcą zniszczyć kulturę europejską i zastąpić ją bezideowym chaosem i powszechną przepychanką do życia dla użycia, można jedynie zastosować naukę na przykładach do czego prowadzi rozbrojenie moralne.

Najważniejsze jest to że pierwszymi ofiarami tego rozbrojenia padają jego głosiciele.

Na Polsce ciąży szczególny obowiązek powtórzenia, tym razem skutecznego, roli budziciela sumienia świata przedstawiając nie tylko wyraźny obraz wszelkich nikczemności, ale też stawiając propozycje „nie do odrzucenia” działań na rzecz obrony prawdy i godziwych stosunków międzyludzkich.

Nie pierwszy raz wyrażam ubolewanie z powodu niegodnego zachowania ludzi reprezentujących Polskę – taki Pompeo powinien przecież na swoje nikczemne i bezczelne żądanie dostać odpowiedź w rodzaju: – przyjechał pan na konferencje w sprawie wagi światowej, konferencję odbywającą się w miejscu symbolicznym, mieście które wspólna zbrodnia niemiecko rosyjska doprowadziła do zniszczenia i wymordowania setek tysięcy ludności dlatego że dla dobra całego świata podjęło nierówną walkę o wolność, a pańscy poprzednicy wykazali zupełną obojętność wobec tej walki tylko dlatego żeby nie narazić się bandycie, który w niedługi czas później zagroził wam samym.

Odbudowaliśmy to miasto naszym własnym wysiłkiem i nikt nam nie pomógł, wy natomiast okazaliście pomoc w odbudowie kraju napastnika i sprawcy tej zbrodni, a dzisiaj przyjechaliście do Warszawy a nie do Berlina bo Niemcy z wdzięczności za waszą pomoc i ochronę odwróciły się do was plecami.

Pomijając fakt że oficjalnie rząd amerykański wziął na siebie obowiązek odszkodowań dla ofiar holokaustu w USA za co Polska zapłaciła, to niech pan przyjmie do wiadomości że Polska za napaść, zniszczenia, śmierć milionów ludzi i inne prześladowania z utratą połowy kraju, nie dostała żadnego odszkodowania.

I jeżeli pofatygowaliście się do ogłoszenia aktu odszkodowań dla Żydów to chociażby dla czystości sumienia powinniście taki akt ogłosić w stosunku do Polski – sumienia świata jak powiedział Roosevelt.

Nikomu w Polsce, jak dotąd nie przyszło do głowy ażeby w formie głoszenia prawdy

historycznej zwrócić uwagę tym którzy deklarują przyjacielski stosunek do Polski.

Nie miejmy złudzeń, pokora oprócz lekceważenia nie przynosi dobrych rezultatów.

Trzeba dążyć do tego żeby antypolonizm  był tak samo potępiony dla dobra ludzkości jak antysemityzm.

   

0

Andrzej Owsinski

793 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758