Bez kategorii
Like

Syn banderowca na czele sejmowej komisji

09/12/2012
537 Wyświetlenia
0 Komentarze
10 minut czytania
no-cover

Czy w polityce może, albo powinna, obowiązywać zasada „nemo iudex in sua causa” ?

0


 

 

W ostatni czwartek (6 grudnia 2012) odbyło się posiedzenie sejmowejKomisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, którego przedmiotem byłprojekt uchwały w sprawie akcji „Wisła”.

 

 

Udział w niej wzięli nie tylko członkowie parlamentu, ale i zaproszeni goście, przedstawiciele mniejszości jak: byli posłowie (Mirosław Czech – Ukrainiec), expert prof. Grzegorz Motyka, Ukrainiec, członek Kolegium IPN, przedstawiciele Związku Ukraińców. Ale również i przedstawiciele organizacji związanych z Kresami.

 

Na początek – uzasadnienie projektu uchwały w/s potępienia akcji Wisła 28.04.1947 – 31.07.1947 roku przedstawił przewodniczący komisji poseł Miron Sycz.

Z jego treści można było dowiedzieć się, iż w trakcie tej akcji wysiedlono ponad 140 tys. osób. Ale wcześniej w latach 1944 – 46 ok. 400 tys. Ukraińców do Ukrainy, a w tym czasie repatrianci z Kresów byli przesiedlani do Polski (repatrianci z Kresów ? Nie wiadomo kogo miał na myśli przewodniczący, ale jeżeli Polaków, to oni nie wracali do Polski. Oni zawsze mieszkali w Polsce ! Lecz ich przymusowo deportowano).

 

Miron Sycz ocenił, że wysiedlenia nie miały uzasadnienia militarnego oraz były pogwałceniem praw człowieka i obywatela.Zarzucił, iżdo zwalczania UPA, które kwestionowało integralność kraju nie skierowano odpowiednich sił (już w czasie zimy poprzedzającej akcję Wisła istniała szansa przywrócenia spokoju na spornych terenach(sic !).

„Sporne tereny”, jak określił przewodniczący komisji, odpowiadają niemal w całości (zmiana granic w 1948 i 1951 roku) tym samym obszarom, które obecnie w 2012 roku również należą do Polski. Czyżby poseł Sycz kwestionował obecną granicę polsko ukraińską

 

Pożalił się również, iż (wysiedlenia w ramach operacji „Wisła” – a.) stanowią bolesny cierń utrudniający pojednanie narodów, które nawzajem od siebie wycierpiały w historii. Tyle tylko, że nie wspomniał słowem o ludobójstwie, którego dopuścili się jego rodacy, Ukraińcy z UPA, na Polakach nie tylko na Wołyniu w 1943 roku. Jedynie enigmatycznie stwierdził, iż„za pół roku zbliża się 70 rocznica przykrych, tragicznych wydarzeń wołyńskich(co to były za wydarzenia ? gradobicie ? epidemia cholery ? to może w kwietniu 1940 roku mieliśmy wydarzenia katyńskie ?)

 

Kończąc uzasadnienie wyraził nadzieję, że parlamenty Polski i Ukrainy godnie zamkną tą tragiczną historię narodów Polski i Ukrainy, byśmy mogli przejść do budowania nie tylko silnej Polski ale i Ukrainy w tej części Europy.

Czy polskiemu politykowi ma zależeć na powodzeniu państw obcych ?? choćby nawet ościennych ? Czy Polska ma interes w tym, ażeby budować silne Niemcy czy Rosję ?? No chyba, że nie jest polskim politykiem.

 

I mdło wyglądają argumenty, że silna Ukraina ma nas odgrodzić od wrogiej Rosji, bo nawet „polityka miłości” nie doprowadziła do tego, że Ukraina czy choćby Litwa jest naszym przyjacielem, a co najmniej nie wrogiem.

 

Kończąc odpowiedział na coś, czego nie przedstawiono w trakcie transmisji z obrad, a treść brzmiała następująco:

– w latach 1937 – 39 mój ojciec służył w Wojsku Polskim w Kielcach, brał udział w Kampanii Wrześniowej w obronie Polski i nie mógł w tym czasie w 1938 roku zakładać OUN

 nawet komunistyczny sąd wojskowy tak brutalnie nie określał oskarżeń jak zostały one określone w pismach kierowanych do Komisji, do Marszałka Sejmu 

Tu odniósł się zapewne do listów licznych organizacji, które opisywały „działalność” ojca Mirona Sycza – Aleksandra Sycza, a także protestowały przeciwko tejże uchwale i wnosiły te protesty do Marszałka Sejmu i Przewodniczącego Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, a które to opublikował m.in. ksiądz Tadeusz Isakowicz Zaleski na swoje stronie internetowejhttp://www.isakowicz.pl/

 

Po uzasadnieniu wniosku głos zabrali goście, m.in. poseł PiS Marek Ast:

Pamięć ofiar(Polaków pomordowanych przez UPA – a.) nie spotkała się upamiętnienia przez polski parlament. Bez zdecydowanego potępienia przez polski parlament ludobójstwa – ta uchwała będzie ułomna.

Nie ma symetrii pomiędzy ludobójstwem a akcją Wisła.

 

Po nim także pani poseł Dorota Arciszewska – Mielewczyk, która oprócz argumentów, m.in. szeroko nagłaśnianych właśnie przez księdza Tadeusza Isakowicza Zaleskiego iż:

– Ukraińcy przesiedleni otrzymali od państwa polskiego pieniądze na zagospodarowanie oraz pomoc rzeczową,natomiast ludność polska przesiedloną zza Buga nie otrzymała takiej pomocy, a zatem Ukraińcy wobec ekspatriowanych Polaków byli w sytuacji uprzywilejowanej.

 

odniosła się również do zarzutów wysuwanych wobec osoby przewodniczącego komisji Mirona Sycza, syna Aleksandra Sycza, „członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 oraz strzelca w kureniu "Mesnyky" Ukraińskiej Powstańczej Armii, skazanego w 1947 przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności”  

.. Nie chciałabym by to wyszło na rehabilitację ojca pana przewodniczącego, bowiem zachodzi uzasadnione podejrzenie, że pan przewodniczący wykorzystuje organy państwa do rehabilitacji własnego ojca, który był zaangażowany w zbrodniczą, nie w tworzenie, w zbrodniczą i ludobójczą działalność OUN i UPA do wybielania tych szowinistycznych formacji, wbrew prawdziwym ustaleniom historyków obydwu krajów.

 

Nie wdając się w rozstrzygnięcie stopnia zawinienia i rozmiarów przestępczej działalności banderowca – tym zajął się już sąd (szkoda, że nie kat) i orzekł karę śmierci, oraz okoliczności, że dzieci nie odpowiadają za winy swych ojców – pojawia się problem natury prawnej. Czy w postępowaniu legislacyjnym nie powinna obowiązywać ta sama zasada co i w postępowaniu sądowym i administracyjnym – nemo iudex in sua causa (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie).

W takiej sytuacji osoba bezpośrednio zainteresowana podlega wyłączeniu i nie bierze udziału w takim postępowaniu.

 

Wiadomo, że w polityce istnieje wiele dziedzin, które dotyczą niemal wszystkich. Choćby uchwalanie podatków dotyczy nas wszystkich i z tego powodu zapewne nikt nie mógł by podjąć takich decyzji, ale w opisanej wyżej sprawie dobitnie ujawnia się konflikt pomiędzy człowiekiem a „przedmiotem postępowania”. Przecież konflikt polsko – ukraiński (m.in. tak eufemistycznie określano podczas posiedzenia komisji eksterminację Polaków przez Ukraińców z UPA) do dziś nie został ani do końca wyjaśniony, ani osądzony, a sprawcy i ich naśladowcy chodzą z podniesioną głową. Do tego polskie władze w ramach „politycznej poprawności” i „polityki miłości” – by nie zranić uczucia ukochanej – nie upominają się o Polaków i polskie ofiary !

 

Oprócz tego, ze Miron Sycz jest Ukraińcem, synem skazanego banderowca, to jeszcze jego rodzina była wysiedlona w ramach operacji „Wisła”. Czy nie za dużo tych „przypadków” ?

 

Dla formalności: komisja przyjęła projekt uchwały w sprawie akcji „Wisła”. 

 

 

0

astygmatyk

66 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758