Bez kategorii
Like

„Świetlik”….konfliktu c.d.

16/05/2012
446 Wyświetlenia
0 Komentarze
5 minut czytania
no-cover

Kolejna porcja opowieści o SPUW „Świetlik” , w relacji jednego z założycieli, Zbyszka Gołębiowskiego.

0


Spółdzielcy podczas prac w Kombinacie Celulozowym w Świeciu, maj-czerwiec 1986 r.

 

W książce "Świetlik – życie zawieszone na linach", która nas bardzo w tej chwili zajmuje, bo przcież opowiada o sporym kawałku naszego życia, w wiekszości relacji są fragmenty poświęcone konfliktowi pomiędzy Maciejem Płażyńskim a Romanem Rojkiem.
Prawie wszyscy (chyba tylko Marek Gąsiorowski zdecydowanie nie widział Rojka na czele spółdzielni) biorą dziś stronę Romana i przyznają, że się wtedy pomylili. W decydującym głosowaniu przed dwudziestu sześciu laty proporcje były odwrotne.
Coż więc się stało przez te 26 lat?. Myślę,że jak zwykle decyduje konformizm. Maciej obiecywał polityczne towarzystwo wzajemnej adoracji, u Romana trzeba by było pracować i nie wszyscy w tej pracy mieliby miejsce. Dziś lepiej wypada się, będąc racjonalnym , pragmatycznym i pracowitym. Stąd zapewne ta volta. Któż nie lubi lepiej wypadać? Trzeba jednak przyznać, że nie wiedzieliśmy wtedy wszystkiego.
Podobno Roman żądał od Maćka określenia granic "parasola ochronnego" czyli ilości przyjmowanych ludzi, ewentualnych stypendiów, pieniędzy, lewych etatów i było to stanowisko uczciwe wobec ludzi, którzy mieli na te środki pracować. Maciej chciał, żeby lista była otwarta. Spółdzielcy nie bardzo byli wtajemniczeni w te szczegóły. Trochę za naszymi plecami je rozgrywano a stąd już bardzo blisko do instrumentalnego traktowania ludzi, niebezpiecznego myślenia, " ja wiem lepiej" i tworzenia grupy uprzywilejowanych. Może dlatego mieliśmy najpierw 46% udziału, potem chyba 36%, 28% i w końcu 18% czyli niewiele *). Pół biedy gdyby ta działalność polityczna osiągnęła pozytywne i powszechnie oczekiwane efekty.
Tymczasem ciągnięta przez Macieja grupa czuła się w spółdzielni coraz pewniej, zajęła ważne miejsca w radzie nadzorczej i zarządzie i … doprowadziła do upadku spółdzielni. Potem to samo zrobiła z państwem, tyle że już nie samodzielnie, bo tu miała wsparcie różnych unii, sojuszy i akcji.
No ale teraz ci którzy zasuwali, naprawdę chcieliby może wiedzieć , na co poszły wypracowane przez nich pieniądze.
Nie bardzo wierzą niektórzy , (w tym i ja) w to obalenie komuny. Wszystko co widzimy dokoła przeczy temu. Komuna ma się dobrze a nawet jeszcze lepiej. Wiele wskazuje na to, że to raczej komuna obaliła system aby uwłaszczyć się na majątku i wykorzystując przygotowane wcześniej powiązania ze środowiskami gospodarczymi na Zachodzie, ten majątek pomnażać. Przykładów na to jest wiele: gruba kreska,dwóch prezydentów z problemami lustracyjnymi, którzy mocno pilnowali "prawidłowego" przebiegu przemian, noc długich noży, złodziejska prywatyzacja, niezwykłe fortuny byłych agentów WSI i SB , zgoda na kolonizację Polski i drenaż z wykształconej za pieniądze polskiego podatnika młodzieży, bez oglądania się na fatalne w przyszłości skutki tego procederu.
W głównej mierze w związku z powyższym, stoimy dziś na skraju przepaści. Cofać się nie ma gdzie. Za nami wojska Uni Europejskiej, NATO i Trybunał w Hadze. Możemy tylko, jak mawiał klasyk, zrobić duży krok do przodu.
Wyraźnie widać, że wam chłopaki nie wyszło. Pozwoliliście zamienić gubernię rosyjską na kolonię niemiecką, francuską, holenderską a nawet portugalską. A skoro nie wyszło, to może czas najwyższy oddać kasę?

Zbigniew Gołębiewski

0

Roko

Gdanszczanin, urodzony w Sopocie

31 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758