Ekosystem i Przyroda
2

Smog w Polsce- propaganda czy rzeczywistość?

16/12/2018
6007 Wyświetlenia
10 Komentarze
15 minut czytania
Smog w Polsce- propaganda czy rzeczywistość?

Czy w Polsce istnieje smog?

0


Czy smog jest szkodliwy dla zdrowia Polaków, czyli dlaczego wdychamy smrody z własnych kominów?

Smog nie jest szkodliwy dla zdrowia Polaków, gdyż zjawisko to w naszym kraju praktycznie nie występuje! Etymologia pojęcia „smog” wskazuje na połączenie słów smoke – dym i fog –mgła. Smog występuje przy mglistej pogodzie której towarzyszy duże zanieczyszczenie powietrza pyłami i gazami wytwarzanymi przez ludzi w toku działalności produkcyjnej oraz grzewczej. Pyły i gazy tworzą we mgle zawiesinę, która utrzymuje się blisko ziemi tak długo jak długo utrzymuje się mgła.

W Polsce mgła jest zjawiskiem na tyle rzadkim, że smog jest w naszym kraju zjawiskiem incydentalnym! Natomiast zjawiskiem powszechnym jest duże zanieczyszczenie powietrza gazami i pyłami emitowanymi przez samochody, urządzenia grzewcze i różnorodne instalacje przemysłowe.

W ostatnich latach polskie media podsycają histerię smogową, zwalając winę za zanieczyszczenie powietrza (co nazywają nie wiedzieć czemu smogiem) na tych którzy w różnych procesach produkcyjnych czy grzewczych spalają węgiel. Czy produkty gazowe i pyłowe będące efektem spalania węgla i drewna są szkodliwe dla zdrowia ludzi? Oczywiście, zakrzyknie większość! Przytoczą oni rozpowszechnianą przez media informację, że rocznie umiera w Polsce z powodu smogu (którego nie ma!) 50 tysięcy ludzi! Kto tych „smogowych” nieboszczyków policzył i w jaki sposób, skoro nie ma żadnych narzędzi badawczych ani żadnych metod naukowych pozwalających stwierdzić który konkretny zgon zawiniony jest przez wdychanie zatrutego powietrza?! Te 50 tysięcy nieboszczyków to liczba wyciągnięta z kapelusza, jeden z elementów propagandy anty-smogowej i anty-węglowej.

Czy zatem produkty gazowe i pyłowe będące efektem spalania węgla i drewna są szkodliwe dla zdrowia ludzi? Gdyby tak było istotnie, to w miastach o szczególnie zatrutym powietrzu, średnia długość życia byłaby znacząco krótsza niż w ośrodkach miejskich o czystym powietrzu. Tak jednak nie jest! Według danych GUS-u najdłużej w Polsce żyją mieszkańcy Krakowa, średnia długość życia jest tam znacząco wyższa niż w wielu innych polskich miastach i wynosi 79 lat. Jednocześnie według danych Europejskiej Agencji Środowiska, Kraków jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie i pod względem zatrucia powietrza zajmuje 10 miejsce w Unii Europejskiej.

Jeśli więc nawet jakość powietrza którym oddychamy jest czynnikiem wpływającym na nasze zdrowie i długość życia, to z całą pewnością nie jest to czynnik decydujący.

Dlaczego tak jest? Zauważmy, że ludzie przebywali przy ogniskach przez kilkadziesiąt tysięcy lat, wdychając dymy i pyły powstałe ze spalania drewna. Kilka tysięcy lat przebywali w jaskiniach i chatach pozbawionych kominów , gdzie nagromadzenie dymu z palenisk było jeszcze większe niż z ognisk na wolnym powietrzu. Przez ten długi okres, w drodze ewolucyjnej, organizm człowieka nauczył się w dużym stopniu neutralizować szkodliwe produkty spalania drewna które wdychał! Że tak jest świadczy też przykład ludzi obsługujących różne wędzarnie (ryb, drobiu, wędlin, serów, itp). Każdy kto był w Tatrach i kupował oscypki prosto „od bacy” z wędzarni, nie mógł nie zauważyć, że ludzie obsługujący wędzarnie pracują przez kilkanaście godzin codzienne w oparach potwornego dymu, który jakoś im nie szkodzi.

Wielokrotnie, przy każdej okazji rozmawiam z ludźmi obsługującymi wędzarnie oscypków wypytując ich jak długo taki zawód wykonują, czy mają jakieś problemy zdrowotne, itp. Ostatnio rozmawiałem z człowiekiem który obsługuje wędzarnię od 20 roku życia a ma obecnie 80 lat. Ilość dymu i pyłów jakie ten człowiek przepuścił przez swoje płuca przez cały ten okres, jest chyba większa niż cała dzienna emisja zanieczyszczeń Krakowa. A pomimo tego cieszy się on dobrym zdrowiem i ma ambitne plany na przyszłość. Inni pracownicy obsługujący wędzarnie nie wyglądali na chorych i nie zgłaszali żadnych problemów zdrowotnych!

Podanym przykładom można zarzucić, że ze statystycznego punku widzenia nie mają one żadnej wartości poznawczej. Jednak fakty pokazujące zależność (bądź jej brak) pomiędzy wdychaniem produktów spalania (w tym przypadku tytoniu) a długością życia, burzą nasze ugruntowane poglądy na ten temat. Statystycznie najdłużej na świecie żyją Japończycy (83,98 lat) , a niewiele krócej Grecy (81,04). Jednocześnie Grecy wypalają największą ilość papierosów na świecie (43,7% mężczyzn i 34 % kobiet pali papierosy) zaś Japończycy tylko nieznacznie „w puszczaniu dymka”Grekom ustępują.(Przeciętna liczba wypalanych dziennie papierosów wynosi 8,5 szt. na osobę w Grecji i powyżej 6 szt. w Japonii co uplasuje to państwo na 4 miejscu na świecie w konsumpcji tytoniu).

Według Danych WHO średnia długość życia w Chinach (państwie o najbardziej zatrutych przez przemysł wodach, glebie i powietrzu) wynosi 76,4 lat i jest wyższa niż w wielu państwach europejskich, takich jak Węgry (75,57), Rumunia (75,57), Bułgaria (74,62), Serbia (75,24), Macedonia (75,7), itp. Z danych WHO wynika także, że z powodu raka płuc (który powinien dziesiątkować mieszkańców Chin z powodu smogu) umiera (w stosunku do liczby mieszkańców) więcej ludzi w czystej ekologicznie Kanadzie (9,67 % wszystkich zgonów) niż w Chinach (6,8% wszystkich zgonów) o zdewastowanym środowisku naturalnym.

Średnia długość życia w Pekinie (które jest miastem o najbardziej zatrutym powietrzu na świecie, w którym smog jest zjawiskiem powszechnym) wynosi 81 lat i jest porównywalna ze średnią długością życia w Kanadzie, gdzie o smogu nikt nie słyszał. Jednocześnie Pekińczycy wypalają najwięcej w Chinach papierosów.

Gdyby zinterpretować przedstawione powyżej dane statystyczne równie wiarygodnie jak czynią to polskie media liczące „smogowych” nieboszczyków, to można by powiedzieć, że oddychanie powietrzem nasyconym produktami spalania materiałów roślinnych (bądź ich pochodnych) wpływa korzystnie na długość życia ludzi, co wprost wynika ze statystyk, a co by miało swoje uzasadnienie w historii ludzkiej cywilizacji opartej na spalaniu drewna w celach grzewczych, obronnych i przyrządzania posiłków.

Pisząc powyższe nie postuluję Broń Boże wdychania dymów i pyłów powstałych ze spalania tytoniu,węgla czy drewna, gdyż one zwyczajnie śmierdzą. Podobnie jak nie chcę wdychać smrodu gnojowicy (choć jest to ponoć zdrowy zapach, tak przynajmniej twierdzą hodowcy trzody chlewnej) tak i nie chcę wdychać śmierdzących wyziewów z kominów domów w których użytkownicy kotłów centralnego ogrzewania spalają w nich nieumiejętnie węgiel i drewno, nawet jeśli ich szkodliwość dla zdrowia ludzi jest wielce problematyczna!.

Problem śmierdzących wyziewów z kominów polskich domów wynika z tragicznej w skutkach dla naszych nosów (bo czy dla naszego zdrowia, to już nie jest pewne) nieumiejętności poprawnej eksploatacji węglowych kotłów centralnego ogrzewania, tak zwanego górnego spalania. Kotły takie wymyślono kilkadziesiąt lat temu w Niemczech i rozpowszechniły się one po całej Europie, dotarły też do Polski. Kotły górnego spalania powinny być eksploatowane sposobem zapalania „od góry” (stąd ich nazwa górnego spalania. Ładuje się całą komorę spalania węglem aż po krawędź drzwiczek zasypowych i zapala „od góry”). Przez kilkadziesiąt lat użytkownicy takich kotłów w całej Europie eksploatowali je poprawnie (zapalając „od góry”) gdyż rozpalenie takiego kotła metodą „od dołu”(czyli na ruszcie) powoduje ogromne dymienie i nie ma uzasadnienia ekonomicznego gdyż zwiększa zużycie węgla o 30%. Kotły zapalane „od góry” spalają węgiel bezdymnie i emitują do atmosfery niewielkie ilości pyłów i gazów.(1)

Gdy po wojnie kotły takie trafiły do Polski, były one początkowo eksploatowane poprawnie, jednak z czasem zwyciężyło wygodnictwo i lenistwo użytkowników. Kocioł górnego spalania obsługiwany poprawnie wymaga od użytkownika nieco więcej pracy przy jego eksploatacji, stopniowo więc coraz częściej obsługiwano je niepoprawnie, zapalając od dołu. Ten fatalny zwyczaj tak się rozpowszechnił, że już w latach siedemdziesiątych prawie nikt z kilku milionów użytkowników węglowych kotłów górnego spalania nie obsługiwał ich poprawnie! Metoda „zapalanie „od góry” poszła w takie zapomnienie, że wielu polskich naukowców zajmujących się problematyką grzewczą o tej metodzie nie słyszało, a niektórzy z nich (kompromitując się brakiem wiedzy) próbują metodę tą zwalczać, choć istnieje kilkanaście badań naukowych przeprowadzonych w państwach zachodniej Europy pokazujących, że metoda „zapalania od góry” zapewnia czyste spalania węgla i drewna.(2) . Doświadczyło tego kilkadziesiąt milionów użytkowników kotłów górnego spalania w całej Europie, w czasach gdy ogrzewali oni swoje domy się węglem i drewnem.

Gdyby udało się skutecznie przypomnieć Polakom jak poprawnie eksploatować kotły z górnym spalaniem (których jest w Polsce zdecydowana większość), to problem zadymienia polskich miast przez domowe kotłownie przestałby istnieć z dnia na dzień..

Jednak takiej akcji edukacyjnej nie ma komu przeprowadzić (pomimo istnienia różnych organizacji zajmującej się ochroną środowiska naturalnego), zaś inicjatywy społeczne w tym zakresie są skutecznie blokowane przez przeróżne instytucje, często przez te które mają dbać o ochronę powietrza w Polsce i propagować czyste technologie spalania węgla. Ich działalność nosi wszelkie znamiona lobbingu na rzecz producentów kotłów olejowych i gazowych (oraz dostawców gazu i ropy z Rosji) , których sukces rynkowy wymaga wykończenia tańszej węglowej konkurencji

Media straszą więc Polaków smogiem (którego nie ma) i liczą „smogowych” nieboszczyków (których nie sposób policzyć gdyż brak jest ku temu narzędzi badawczych), a Polacy wdychają smrody z własnych kominów nie wiedząc, że mogliby swoje kotły węglowe eksploatować w sposób czysty i oszczędny. Tego chocholego tańca nie ma komu przerwać, co pokazuje dobitnie polską niemoc nawet w prostych do rozwiązania problemach.

(1) Kocioł górnego spalania eksploatowany poprawnie (czyli zapalany „od góry”) emituje od 50 do 80% mniej gazów i pyłów niż ten sam kocioł eksploatowany wadliwie poprzez zapalenie „od dołu”.

  1. W roku 2008 władze Szwajcarii przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję edukacyjną skierowaną do użytkowników pieców i kotłów grzewczych opalanych drewnem, zachęcając ich by eksploatowali je metodą zapalania „od góry”. W akcji brały udział stacje telewizyjne o zasięgu krajowym, które wielokrotnie w porach największej oglądalności emitowały krótki film instruktażowy. Dlaczego takiej akcji nie można przeprowadzić w Polsce? Tej impotencji decyzyjnej polskich władz nie jestem w stanie zrozumieć

Anthony Ivanowitz

12.12.2018r.

www.pospoliteruszenie.org

Inne zapisy autora:

0

Avatar
anthony ivanowitz

10 publikacje
0 komentarze
 

  1. Avatar Krzywousty

    Paradoksem jest to, że nawet autor, mimo napisania tak długiego artykułu o kotłach górnego spalania, nie wytłumaczył dlaczego dymią one dużo mniej i są bardziej sprawne.
    Ja wiem dlaczego, ale większość użytkowników tych kotłów wciąż musi wierzyć zarówno autorowi jak i innym proponentom tego spalania że tak jest i koniec.
    Nie prościej i skuteczniej było by po prostu wytłumaczyć dlaczego tak jest?

    Tym niemniej kiedy odwiedziłem zimą moją rodzinną miejscowość, po prostu mnie zatykało. A przecież sąsiad palił od góry!
    Po 30-stu latach zapomniałem jak powietrze śmierdzi tam gdzie pali się węglem. I jak szybko śnieg zmienia się z białego w szary.
    A co do zdrowotnych właściwości dymu z komina to jedynie powiem że córka mojego przyjaciela bardzo cierpiała na astmę. Mieszkali w Bielsku Białej. Trzy lata po przeprowadzeniu się do Kanady zapomniała co to jest astma. Niestety tylko do czasu kiedy przyjechała studiować w Krakowie medycynę. Od dwu lat jest z powrotem w Kanadzie. Astmę zostawiła w Polsce.

    0
    • Avatar anthony ivanowitz

      Oto wyjaśnienie a jednocześnie instrukcja poprawnej eksploatacji kotłów górnego spalania. Otrzymali ją mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego.
      Jak palić w węglowym piecu centralnego ogrzewania aby nie truć siebie i otoczenie a jednocześnie zaoszczędzić 1000 zł rocznie?

      Szanowny użytkowniku węglowego kotła centralnego ogrzewania,

      W sezonie grzewczym jakość powietrza w naszym mieście znacząco pogarsza się. Jesteśmy zmuszeni wdychać powietrze pełne trujących gazów i pyłów. Głównymi sprawcami takiego stanu rzeczy są użytkownicy węglowych kotłów zasypowych, którzy niewłaściwie je eksploatują. Jeśli jesteś użytkownikiem takiego kotła to pismo to jest skierowane do Ciebie. Prosimy je uważnie przestudiować bo być może jesteś jednym ze sprawców zatrucia powietrza w Piotrkowie, nie wiedząc, że można palić węglem w sposób ekologiczny (nie emitując trucizn) a jednocześnie oszczędny. Jeśli twój piec dymi w trakcie palenia, to oznacza, że nieumiejętnie go obsługujesz!
      Nie tylko trujesz siebie i innych, ale i tracisz ok. 1000 zł rocznie, gdyż dym wydostający się z komina to mieszanina palnych gazów, które gdyby zostały spalone w piecu dostarczyłyby dodatkowego ciepła.
      Zapewne eksploatujesz swój piec górnego spalania metodą rozpalania „od dołu” w taki sposób, że po rozpaleniu drewna na ruszcie rzucasz na wierzch wiaderko węgla, przymykasz drzwiczki popielnika oraz przesłonę w czopuchu regulującą ciąg kominowy i wracasz do swoich zajęć! W tym czasie piec dymi, na ściankach pieca i komina wydziela się smoła i sadza, co grozi przedwczesnym zużyciem kotła oraz pożarem (a nawet eksplozją) komina, w którym mogą zapalić się wybuchowo sadze i smoła.
      Jakie błędy popełniasz?
      Aby spalić węgiel w sposób całkowity (to znaczy spalić jego wszystkie frakcje palne, stałe i gazowe) trzeba zapewnić odpowiednio wysoką temperaturę paleniska oraz doprowadzić do miejsca spalania określoną ilość powietrza (tlenu zawartego w powietrzu). Jeśli temperatura paleniska jest zbyt niska albo brakuje powietrza to następuje tylko częściowe spalenie węgla (spalanie niezupełne) w wyniku którego powstają różne trujące gazy (palne węglowodory- to one dają czarny dym, ,tlenek węgla itp.) oraz pyły: rakotwórcza sadza oraz lotne popioły niszczące układ oddechowy człowieka.
      Aby spalić wszelkie składniki palne znajdujące się w węglu trzeba doprowadzić do paleniska kotła odpowiednią ilość powietrza, oraz tak prowadzić proces spalania aby osiągnąć w komorze spalania maksymalnie wysoką temperaturę. Węglowodory które gazują z węgla w czasie jego spalania mają temperaturę zapłonu w granicach 600-800 st.C. Jeśli na swojej drodze do komina nie natrafią one na temperaturę zapłonu, to nie zapalą się i „uciekną” w komin zatruwając okolicę toksycznym dymem i pyłem.
      Tak więc pierwszym warunkiem właściwego spalania węgla w kotle jest doprowadzenie do paleniska odpowiedniej ilości powietrza. Powietrze jest „wciągane” do paleniska kotła poprzez zjawisko zasysania kominowego. Aby przewód kominowy zasysał powietrze musi być drożny, co najmniej raz w roku należy go czyścić z sadzy i smoły. Jeśli komin „zarósł” smołą i sadzą i nie stwarza odpowiedniego ciągu, piec będzie dymił gdyż otrzyma za mało powietrza.
      Jeśli komin jest drożny dla powietrza i wytwarza odpowiedni ciąg kominowy, to nie wolno tego ciągu osłabiać poprzez przymykanie przesłony w czopuchu pieca! Przesłona w czopuchu pieca musi być zawsze całkowicie otwarta. Jeśli ją przymkniemy to nie tylko ograniczymy dopływ powietrza koniecznego do spalania, ale i sprowadzimy na całą rodzinę śmiertelne niebezpieczeństwo. Przy niekorzystnej pogodzie (dużej wilgotności powietrza i braku wiatru) powstały w piecu silnie trujący czad (tlenek węgla) może wydobywać się na zewnątrz kotła i doprowadzić do zatrucia osób przebywających w budynku!!
      Jeśli komin jest drożny, przesłona w czopuchu otwarta całkowicie, to aby powietrze przedostało się do paleniska musi być drożny dla powietrza sam piec. Raz w tygodniu należy kocioł bardzo dokładnie wyczyścić z popiołu, sadzy i smoły za pomocą specjalnych „wyciorów” które są do nabycia w specjalistycznych sklepach.
      Drugim czynnikiem warunkującym poprawne spalanie jest uzyskanie w palenisku kotła wysokiej temperatury. Jeśli po rozpaleniu kotła ( „od dołu” na ruszcie)załadujemy całą komorę spalania węglem to wysoka temperatura występuje tylko na ruszcie gdzie wytworzy się cienka warstwa żaru, powyżej rusztu temperatura spada i wydostające się z węgla gazy nie uzyskają temperatury zapłonu. Niedopalone przejdą do komina i w postaci czarnego dymu zatrują okolicę!
      Prawidłowy sposób eksploatacji kotłów górnego spalania (dający doskonałe rezultaty ekologiczne (i oszczędność na opale w granicach 30%) polega na rozpalaniu kotła metodą „od góry”. Całą komorę spalania zapełniamy węglem (aż po krawędź drzwiczek zasypowych) i zapalamy opał nie na ruszcie, tylko poprzez drzwiczki zasypowe „od góry”.
      Na wierzch węgla kładziemy papier, drobne kawałki drewna, małą ilość drobnego węgla i zapalamy papier. W czasie kilkunastu minut na górnej warstwie węgla wytworzy się żar o temperaturze ok. 1400 st. C. Poniżej warstwy żaru (pod wpływem temperatury) węgiel zaczyna gazować, zaś wydostające się z opału gazy przechodzą poprzez żar gdzie zostają dopalone! Również i w przypadku tego sposobu palenia ważne jest aby wszelkie otwory służące do dozowania powietrza były otwarte! Zapalając kocioł metodą „od góry” nie musimy bezustannie schodzić do kotłowni. Proces spalania całej ilości opału trwa nawet kilkanaście godzin i nie wymaga w tym czasie żadnej ingerencji osoby obsługującej piec. Konieczne jest jednak zaopatrzenie kotła w miarkownik siły ciągu. Urządzenie to utrzymuje stałą zadaną przez użytkownika kotła temperaturę wody w piecu, poprzez zamykanie i otwieranie drzwiczek popielnika, co zmniejsza lub zwiększa ilość dozowanego powietrza. Bez miarkownika siły ciągu palenie „od góry” może doprowadzić do zagotowania wody w instalacji. Miarkownik jest niezbędny!
      Po wypaleniu się całej porcji opału, należy dokładnie oczyścić komorę spalania z popiołu i napełnić ją ponownie węglem, zapalając opał „od góry”. Nie wolno dorzucać węgla do komory spalania w trakcie spalania, gdyż wówczas kocioł będzie dymił i emitował do atmosfery trujące gazy i pyły!
      Aby eksploatować kocioł sposobem zapalania „od góry” należy wcześniej dokonać próby takiego sposobu palenia (pod stałym nadzorem użytkownika!!), a gdy próba wypadnie pomyślnie należy sprawdzić w instrukcji obsługi kotła czy producent zaleca eksploatację kotła metodą zapalania „od góry”. Jeśli takiego zalecenia nie ma, dobrze byłoby skontaktować się z producentem kotła i poprosić o opinię na temat eksploatacji kotła sposobem zapalania „od góry”. Producenci kotłów „górnego spalania” w swoich instrukcjach obsługi zalecają aby eksploatować je sposobem zapalania „od góry”, gdyż jest to najbardziej efektywny sposób spalania węgla zarówno pod względem ekonomicznym jak i ekologicznym w węglowych piecach zasypowych. Potwierdzają to badania naukowe przeprowadzone przez Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu. Ministerstwo Środowiska zaleca eksploatację kotłów górnego spalania poprzez „zapalanie od góry”, w opracowanym przez siebie poradniku,dostępnym na stronie internetowej ministerstwa.
      Prosimy o poeksperymentowanie z własnym kotłem węglowym tak długo aż zapewni on spalanie bezdymne. Jeśli dostosujecie się Państwo do opisanych wyżej zaleceń a kocioł nadal dymi oznacza to, że najprawdopodobniej wadliwa jest konstrukcja pieca. Wówczas należy go wymienić, najlepiej rezygnując z ogrzewania węglowego na rzecz gazowego, olejowego lub pompy ciepła! Urząd Miasta może częściowo pokryć Pana koszty zmiany sposobu ogrzewania.
      Zachęcamy do poważnego zainteresowania się tematem ogrzewania Państwa domu, tak aby Wasz kocioł centralnego ogrzewania przestał truć Was samych i wszystkich wokół!
      Więcej informacji o ekologicznych sposobach użytkowania węglowych kotłów zasypowych otrzymacie Państwo na stronie: http://www.czysteogrzewanie.pl
      Anthony Ivanowitz

      0
    • Avatar chemia

      Ludzie nie potrafią prostej instrukcji obsługi przeczytać ze zrozumieniem a wy chcecie, żeby profesjonalnie obsługiwali piece? Żeby piec spalał czysto musi mieć dobre paliwo, suche i odpowiednio rozdrobione, dostawać właściwą ilość ciepłego powietrza. Nie może też pracować przyduszony. Spalanie całkowite zachodzi przy wysokiej temperaturze kiedy tlenu jest pod dostatkiem a nie kiedy się go dławi.

      0
  2. Avatar Krzywousty

    Strasznie długa ta instrukcja i dla wielu osób może być niezrozumiała, zwłaszcza jeśli są to ludzi prości. Tym niemniej dzięki za instrukcję.

    Proponował bym sposobem amerykańskim, dawać ludziom również proste i krótkie wytłumaczenie, chociaż nie jest on tak do końca “naukowe”. Przynajmniej zostanie w głowie:

    Kiedy palisz od dołu, to z tego węgla który jest na górze odparowywują gazy i smoły które idą w komin i na pole (albo na dwór). Robisz sobie wtedy brudny komin i brudny dym.

    Kiedy palisz od góry, to gazy i smoły które odparowywują z węgla pod spodem muszą przejść przez ogień zanim wejdą do komina. A w ogniu się spalają więc nie tylko wychodzi czysty dym z komina ale i daje ci to więcej ciepła.

    0
    • W Instytucie Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu opracowano paliwo węglowe (które nazwano “błękitnym węglem”) które można spalać bezdymnie w każdym kotle węglowym. Jest to po prostu koks (czyli odgazowany węgiel) w którym pozostawiono pewną ilość substancji lotnych aby umożliwić jego spalania w każdym kotle. Gdyby “błękitne paliwo” było tańsze od węgla o 100-200 zł na tonie, to o zadymieniu polskich miast z kotłów domowych można by zapomnieć! Aby “błękitne paliwo” było tańsze od węgla, trzeba zwolnić je w podatku vat! I temat “smogu” ze spalania węgla w domowych kotłach rozwiązany! Tylko komu na tym zależy? Potężna agentura rosyjska w Polsce chce doprowadzić do zakazu palenia węglem, gdyż alternatywą jest palenie rosyjskim gazem albo olejem opałowym wytworzonym z rosyjskiej ropy!

      0
      • Avatar Krzywousty

        Mam tu trochę inne zdanie. Jestem przeciwnikiem wybiórczego traktowania produktów według widzimisię polityków. Zwykle kończy sie to zabijaniem jednych producentów kosztem innych.
        Dlaczego zwalniać na przykład koks z VATu a już nie zwlaniać z VATu gazu ziemnego?
        Nawet najbłękitniejszy koks zawsze będzie zarówno brudniejszy jak i będzie emitował więcej CO2 niż gaz ziemny. To może zwolnić oba, ale wtedy koks cenowo też przegra z gazem.

        Przykładem nielogicznego, politycznego rozwiązywania problemów technicznych będzie zakaz wjazdu do niektórych obszarów Krakowa pojazdów które nie są nisko emisyjne.
        Jest to bardzo typowy a równocześnie absurdalny pomysł polityków. Otóż do pojazdów niskoemisyjnych zakwalifikowali pojazde elektryczne, napędzane wodorem oraz sprężonym gazem ziemnym (CNG).
        A dlaczego nie zaliczono również tych napędzanych LNG? Przy ciśnieniu atmosferycznym LNG też jest gazem i też spala się bardzo czysto. Aaaa… wiem… bo tyle jest pojazdów LNG że… Więc czy naprawdę chodzi tu o niskoemisyjność?
        Mówiąc prawdę, to praktycznie wszystkie samochody benzynowe młodsze niż jakiś 6-10 lat są tak samo czyste jeśli nie czystsze niż te napędzane sprężonym gazem ale pozbawine katalizatorów. Podejrzewam że politycy nie zdają sobie sprawy bo w Polsce mało kto jeździ nowym samochodem.

        Te wszystkie rozwiazania okrężne bardzo mnie denerwoją ponieważ niesamowicie hamują postęp techniczny. Jeśli polity chce wpuszczać do centrum miasta jedynie samochody niskoemisyjne to dlaczego do choroby jasnej nie określi jaki ma być poziom emisji takich samochodów i tylko tym samochodom pozwalać wjeżdżać.
        A poziom emisji CO2, CO, NOx, czy sadzy sprawdzany byłby na stacji diagnostycznej. Jeśli samochód mieści się w granicach uznanych za niskoemisyjny to dostaje zielony listek na szybę koniec. Coroczne badanie i cześć. Nie ważne co jest pod maską tylko co wychodzi z rury wydechowej. Najnowsze samochody benzynowe są tak czyste że mówimy już o dosłownie pojedynczych cząstkach CO, NOx na milion cząstek spalin, podczas gdy jeszcze 15-20 lat temu liczyło się je w gramach.
        Tę całą złą opinię robią samochodom stare rzęczy sprowadzane z zachodu, które nawet gdy były nowe spełniały stare, mniej wyśrubowane normy czystości, a dzisiaj nie spełniają już żadnych.

        Podobnie można by zrobić z emisją z pieców. Nie trzeba faworyzować paliw. Wystarczy określić normy emisji z komina i kontrolować je. Obecne technologie pozwalają na to i wcale nie muszą tego robić drony.
        Wtedy ludzie sami kupowali by i używali takich paliw które gwarantują spełanianie tych norm.
        Gdyby nagle zwolniono z VATu koks, to znam kilka osób, w tym ja sam, którzy bardzo by się wkurzyli. Tak się składa że za każdym razem kiedy podejmuję jakąś decyzję inwestycyją, to zaraz potem rząd zawsze zadba o to bym tego bardzo żałował.
        Niedawno wymieniłem ogrzewanie na gazowe. Właśnie po to by nie dymić. Gdybym się nie spieszył tylko dymił przez cały ten czas, to dzisiaj dostał bym zwrot części kosztów. A kiedy koks zostanie zwolniony z VATu a ja będę kupował gaz wraz ze wszystkimi horendalnie wysokimi podatkami, to znów się wpienię. To po prostu nie jest fair.
        Jeśli już to zwolnijmy wszystkie paliwa niskoemisyjne z VATu.
        Musimy mieć jednak świadomość że zatrzyma to proces doskonalenia pieców i filtrów do nich bo jaki bedzie miało sens konstruować i produkować nowoczesny piec który opalany nawet węglem i drzewem nie będzie dymił, skoro nikt go już nie kupi?

        Jak napisałem wcześniej – wprowadził bym limit emisji z pieców i kontrolował go bardzo rygorystycznie, a ludzie sami zadecydują czy wolą kupić droższy “czysty” piec, czy czyste paliwo, albo gaz czy ogrzewać dom prądem. Pozwólmy wszystkim tym technologiom konkurować ze sobą a limitujmy to co chcemy… limitować.

        Już na sam koniec – innym genialnym posunięciem władz jest plan wprowadzeni podatku dla pojazdów z silnikami o dużej pojemności. Według premiera, to pojemność silnika odpowiada ze zużycie paliwa. Nie wiem jakie premier kończył szkoły że nie wie że to samochód pali a nie silnik. To znaczy, zużycie paliwa zależy od masy samochodu (miasto) i oporu powietrza (autostrada). Zbyt mały silnik w dużym samochodzie pali nawet wiecej niż duży a jaki kiepski komfort jazdy.
        I po co wogóle rozwijać technologię wyłączania cylindrów, zmiennego sprężania, spalania homogenicznego, albo silników pracujących w cyklu Millera które z definicji muszą mieć większą pojemnośc ponieważ mają niską moc jednostkową (wiele hybryd tak ma).
        Ech jak ja lubię polityczne rozwiązania…

        0
        • “Błękitne paliwo” gdyby było tańsze od węgla da natychmiastowy efekt. Powietrze w Polsce stanie się czystsze Z sezonu grzewczego na sezon. Jeśli jest taki prosty sposób to dlaczego z niego nie skorzystać?
          Czy Ty jako użytkownik kotła gazowego stracisz? Nic nie stracisz i nie masz powodu do złości, gdyż po pierwsze będziesz oddychał czystszym powietrzem po drugie użytkując kocioł gazowy unikasz udręki brudnej obsługi kotła koksowego! Więc w czym rzecz?
          Co do kontrolowania wyziewów kominowych: czy Ty wiesz ile jest już w Polsce przeróżnych instytucji kontrolnych? Jaki jest z nich pożytek? Najlepsze są mechanizmy samokontroli! Po co mam spalać droższy węgiel, jak spalę tańszy koks? Ogrzewanie węglowe (czy koksowe) jest dla biedoty, jest pracochłonne i brudne!
          Biedota w Europie Zachodniej przez kilkadziesiąt lat tak ogrzewała swoje domy, aż stała się bogatsza i węgiel zarzuciła. U nas też się tak stanie, gdy zniknie biedota, drogi na skróty nie ma!

          0
          • Avatar Krzywousty

            Oczywiście że rozumię twoją logikę. Ale zauważ – gdybym wiedział że rząd wyjmie spod podatku jakiś rodzaj paliwa to kupił bym sobie coś innego zamiast inwestować w nową instalację, która na dodatek teraz będzie znacznie droższa w użytkowaniu niż ta stara ale na koks.
            W Kanadzie obowiazuje zasada siedmiu lat. Rząd odpowiednio wcześniej informuje o zamiarach, a to co wprowadza wprowadza stopniowo, tak aby nie zniszczyć pozostałych zarówno użytkowników jak i konkurencji.
            Kiedy przystępowano na strefy wolnego handlu z USA (NAFTA) to głupie cło na amerykańskie samochody zmniejszano z kilkunastu procent do zera, po ok. 2% rocznie – przez 7 lat!
            Przez siedem lat! Właśnie dlatego by nie wykończyć tych którzy może zainwestowali w salony samochodów spoza USA i być fair wobec użytkowników którzy już kupili sobie nowy samochód. A wcześniej informowano o tym zamiarze również na długo, długo przed jego wprowadzeniem.
            A w Polsce obowiązuje zasada 7 minut. Z dnia na dzień. W ciągu nocy. Zaskoczyć, zrobić z ludzi którzy chcieli być przezorni – frajerów; zbankrytować tych którzy sprzedają konkurencyjny produkt… można wymieniać dalej. A potem dziwy i płacze – dlaczego inwestycje spadają? Czemu firmy boją się rozwijać, inwestować?
            A jak mają się nie bać?

            Dlatego tak jak napisałem – jeśli podatek miałby być zdjęty ze specjalnego koksu, to jedynie pod warunkiem że nie będzie on zdjęty z konkretnego produktu, tylko ze wszystkich czystych paliw. Koks, gaz ziemny, propan, prąd do ogrzewania – wszystko co spełnia określone normy czystości. W przeciwnym wypadku wyglądać będzie i pewnie będzie ustawką. Zagrywkę pod konkretną grupę producentów.

            Powiem też panu jak mogło by to być rozwiązane w Kanadzie gdzie mieszkałem dłużej niż w Polsce:
            Wprowadzono by normy na czystość spalin z ogrzewania domowego. Zobligowano by wszystkich użytkowników kotłów do zainstalowania w kominie jakiegoś taniego czujnika który zdalnie przekazywał by dane. Urzędnik miasta, albo wynajęci kontraktorzy sprawdzili by każdy dom czy czyjnik jest zainstalowany. Jeśli nie to kara i sami zainstalowali by za słoną opłatą.
            Dane z czujnika zbierane były by zdalnie, podobnie jak obecnie odczytuje się licznik gazu czy prądu. Sam użytkownik też widział by poziom emisji ze swojego komina by móc reagować. Ci którzy nagminnie przekraczali by limity dostawali by takie kary że nie mieli by żadnej wątpliwości co mają zrobić.

            Taki scenariusz w Kanadzie byłby możliwy chociaż w tej chwili na pewno nie jest rozważany bo w miastach pali się gazem lub olejem opałowym.
            Czy muszę dodawać że przez kilka początkowych lat nikt nikogo by nie karał a kary podwyższane były by powoli i rozłożone było by to na lata?

            Acha, był pewien okres w Kanadzie ( w wielu stanach w USA też) kiedy to rząd dopłacał i to znacznie do nowoczesnych energooszczędnych kominków. Kominki opalane drewnem są tam bardzo popularne i są głównym źródłem brudnego powietrza zimą. Ten program już się skończył, ale nie skończył się z dnia na dzień. Wiadomo było przez bardzo długi czas że rząd zdecydował się zrezygnować z tego dofinansowywania, więc wszyscy chętni mieli wystarczajaco dużo czasu by z tego programu skorzystać. Przyznam że kominki te są niesamowite. Czyste, palą się bardzo długo a kiedy pracują to ogrzewanie gazowe praktycznie wyłącza się, tak są efektywne.

            Jako ciekawostka powiem że przeciwieństwem takiego kominka jest kominek u mojego brata. Ten ma ujemny współczynnik grzewczy 🙂 Naprawdę, nie przesadzę kiedy powiem że gdy brat zapali w kominku to temperatura w domu spada i piec od razu się włącza.
            Wygląda to na żart, ale taka jest prawda. Bez wgłębiania się w przyczyny zapewniam że kominkiem, piecem, a nawet świeczką można również… chłodzić. Najlepiej o tym wiedzą dawni górnicy którzy ogniem umieszczonym w szybie wymuszali dopływ świerzego powietrza na dół do kopalń. Czyli robili cug… A zimą to świerze powietrze nie jest ciepłe…
            Tak to jest kiedy ktoś kto nie ma pojęcia o tym co robi sam sobie zrobi kominek. To dopiero oszczędność !:)

            0
  3. Avatar Mieszkaniec malej miejscowości

    Nie chce mi się komentować wszystkich bredni zawartych w artykule bo zajęłoby to dłużej niż autorowi wypocenie tego knota. Problemem nie jest palenie drewnem czy nawet węglem, ale starym kaloszem czy butelką plastikową. Niech autor ruszy w Polskę, zwłaszcza do wsi i małych miasteczek spowitych kłębami smrodliwego dymu. Ten dym nie ma zapachu wegla czy drewna ale starego kalosza. Przy okazji autor może zobaczyć jak wygląda coś co “nie istnieje”.

    0
  4. Avatar St.Lukas

    nawet tego nie chce mi sie czytac…mieszkam na wsi jak jade do krakowa to pare km przed krakowem jak by szyby robily sie przyciemnione, jak jezdze przez slask okolice katowic to czasami widze jka by chmura dymu nad droga wisiala i jak wjade w to tak smierdzi ze w szoku jestem jak tam mozna zyc, a najlepsze jest ze w okolicach nowej huty krakow tan kombinatu rolnicy uprawiaja rosliny ktore wlasnie najlepiej wciagaja te pierwiastki z dymu i krakowianie to jedza. rolnicy to wiedza i sie smieja, moze nawet szybciej tam rosna …tak by najlepiej bylo zeby dym nie szkodzil, to slonca tez nie musi byc moze za dymem, miesa na antybiotykach nie szkodzi o antybiotyki sa w tez w roslinach, te wszystkie apteki lekarstwa masowo kupowane w polsce (bo na zachodzie apteke ciezko znalez -jak w polsce kiedys) wszystko jest OK i nic nie szkodzi tylko leczy jeszcze dochodza naki strachu w kosciele i straszenie tym co normalne obecnych politykow – co kto opetal tych kiedys szcesliwych polakow nimo tego ze wlasciwie nawet polowy tego nie bylo

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217