HYDE PARK
Like

Rząd i wąsy po rekonstrukcji

17/06/2015
668 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minut czytania
Rząd i wąsy po rekonstrukcji

Rząd się rekonstruuje. Wiele znaczące to słowo i można sobie wyobrażać, że mówimy o odbudowie jakiejś monumentalnej, ważnej ze społecznego punktu widzenia budowli. A tu kicha! Ta budowla to była raczej chata chłopska strzechą kryta i stojąca z kraja. Z kraja interesów obywateli. Po odbudowie zatkane zostaną otwory pod strzechą, którymi uchodziła polityczna para a w ich miejsce pojawi się malowany komin. Malowany, bo w zasadzie do niczego nie służący, skoro ogień w piecu tej chaty dawno już przygasł.

0


Wąsy2

 

Ale dość tych malowniczych metafor. Dla jednych rekonstrukcja, to powołanie do nowych zadań. I jak widzimy, co u nas akurat jest niezmienne, nowe, jak zawsze rozumiane jest po staremu. Oto słyszymy, jak nowy Minister Zdrowia, na którego z nadzieją patrzą lekarze mający swoje interesy do zrealizowania, zapowiada po staremu i od razu na dzień dobry wprowadzenie nowego podatku. Tym razem dla kierowców sprawców wypadków, ale nie tylko, na potrzeby rehabilitacji ofiar.

Od razu wiadomo, w którą stronę to zmierza i już wiemy, że zmierza… donikąd. Okaże się najpewniej, że za kilka miesięcy Minister być nim przestanie, ale podatek zostanie z nami już na stałe. Po kolejnej kadencji zdążymy się do niego przyzwyczaić i o nim zapomnieć, więc następny Minister tym razem z innej politycznej opcji będzie mógł wprowadzić dajmy na to karny podatek dla hurtowni farmaceutycznych, które eksportują za granicę potrzebne u nas leki lub co gorsza podatek geriatryczny, bo przecież jako społeczeństwo się starzejemy. I tak dalej i tym sposobem…

 

Napawa smutkiem, że nie ma u nas ludzi, którzy potrafią ogarnąć całość tego państwowego poletka, dostrzec jego najistotniejsze punkty zapalne i zaproponować zmiany w skali makro, które samoistnie rozwiążą całą tą narosłą od lat i śmierdzącą kupę problemów mikro, z którymi się zmagamy. Ale rozumiemy, że w socjalnej narkotycznej (władza uzależnia) wizji państwa nie ma miejsca na proste (podpowiadane nawet) rozwiązania i jednolite dla wszystkich zasady. Jest tylko partykularyzm, forsowanie swojego, wojna podjazdowa z przeciwnikami i ogólnie szamotanina pośród oderwanych od siebie pomysłów, z których każdy zmierza w inną stronę. I z reguły jeszcze w inną niż my obywatele, czego dowodzą chociażby nasze doświadczenia referendalne.

Na koniec nowy Minister dodał, że pielęgniarki dostaną podwyżkę 300 zł. finansowaną przez NFZ. Co ciekawe w tej materii to już obowiązuje coś na kształt wolnego rynku z jego rozwarstwieniem i stratyfikacjami, bo lekarze zarabiają z dziesięć razy więcej, niż pielęgniarki i jest to zwyczaj uznany, zaakceptowany i broniony przez wszystkich w służbie zdrowia i pośród jej państwowych patronów, no może poza samymi pielęgniarkami. Ciekawe, pozostaje nam zapytać, czemu i tu nie obowiązuje wizja socjalna zgodnie, z którą mamy i w wynagrodzeniach urawniłowkę? Odpowiedź jest prosta. Z lekarzami jest tak, jak z np. prawnikami. Ktoś tej politycznej hołocie musi pisać prawo na polityczne zapotrzebowanie i ją leczyć. A niezadowolony, czy nawet zbuntowany lekarz może łatwo „odejść od łóżka”, co pokazali ci z porozumienia zielonogórskiego (ciekawe są te wszystkie porozumienia, w których nasz interes nigdy nie jest reprezentowany, a jesteśmy najważniejszą, bo finansującą całe to szambo NFZ stroną) lub nie daj Boże może wyjechać i leczyć gdzie indziej, za co dostanie najpewniej więcej niż tutaj. Jeśli odeszłaby od łóżka pielęgniarka, to zawsze może przecież przydreptać z posługą rodzina, co nie jest niczym dziwnym i obecnie.

Ale wróćmy jeszcze na koniec do ad remu. Dla innych rekonstrukcja to nie powołanie, ale odwołanie. I tu mamy nierzadko do czynienia z rozpoczęciem tego procesu, jakim są mozolne emocjonalnie powroty do starych ról, stanowisk etc. Bo w ramach mechanizmu adaptacyjnego, jaki nam towarzyszy od zarania przyzwyczajamy się do dobrego, czyli dającego nam ewolucyjną przewagę, szybko, ale już odzwyczaić się od niego nie jest nam tak łatwo, jak i pogodzić się z przewagi tej utratą. I tym tłumaczy się, to trzymanie się koryta i przyspawanie do stołków, nawet wtedy, jak już dawno nic sensownego nie ma się ani do powiedzenia, ani do zrobienia.

Sądzimy jednak a propos tego odwoływania, że zakończenie kadencji dla obecnego Prezydenta niekoniecznie musi być bardziej bolesne, niż dla któregoś ze zdymisjonowanych ministrów. Pan Prezydent to ma chociaż ciekawą pasję, która daje mu poczucie oparcia a i sporo przyjemności (niekoniecznie dla zwierzyny) na łonie natury i spokoju jakże ważnego dla ponownej adaptacji w starym środowisku. Otoczony swoimi doradcami i całą współczującą Kancelarią na pewno już rozpoczął oswajanie się z myślą o powrocie do grona łowieckiego i domu swojego własnego. Wąsy w tym procesie to niezbywalny element, kojący symbol nadchodzącego, ale i czegoś dobrze znanego. Poza wszystkim po kadencji, która niestety ograniczyła myśliwską aktywność Pana Prezydenta, wąsy stają się istotnym elementem leśnego kamuflażu. Wiadomo ogolona na gładko gęba się świeci i płoszy zwierzynę.

Obawiamy się tylko jednego, a co dostrzegamy w całej naszej polityce. Większość politycznego establishmentu, jak tylko zasiądzie na stołkach władzy zamienia się w łowczych. Nawet wielkich łowczych naszego smętnego królestwa, w którym, co pokazuje przykład nowego Min. Zdrowia, zaraz rozpoczynają się zakrojone na wielką skalę łowy na płową zwierzynę, czyli na nas.

Z pozdrowieniami red. nacz. Liber

 

Inne zapisy autora:

0

Liber
Liber http://www.galerialiber.pl

rysownik, satyryk. Z wykształcenia socjolog. Ciągle zachowuje nadzieję

422 publikacje
6 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816