POLSKA
Like

Męska (nie)dojrzałość?

21/06/2018
180 Wyświetlenia
1 Komentarze
6 minute czytania
Męska (nie)dojrzałość?

To co dzieje się obecnie i powoduje męską niedojrzałość, to wynik “uwolnienia” kobiet i pogonienia ich do roboty poza domem, oraz wydłużenie czasu pracy ojców. Jakby tego było mało cały proces wychowania chłopców został sfeminizowany na każdym etapie. Od żłobka po wyższe studia! . Co by nie powiedzieć o czasach “komuny”, to jeśli chodzi o sprawy rodziny było wówczas normalnie. Z tego co pamiętam, ojcowie pracowali w większości 8 godz. Jeśli, co zaczynało być coraz częstsze, pracowali oboje rodzice, to starali się tak układać pracę, by ktoś zawsze był w domu z dziećmi. Były babcie, byli dziadkowie, a bawiącą się na ulicach i podwórkach dziecięcą hałastrę obserwowały sąsiadki i wystarczyła groźba poskarżenia ojcu by jeden z drugim przestał się bawić […]



To co dzieje się obecnie i powoduje męską niedojrzałość, to wynik “uwolnienia” kobiet i pogonienia ich do roboty poza domem, oraz wydłużenie czasu pracy ojców. Jakby tego było mało cały proces wychowania chłopców został sfeminizowany na każdym etapie. Od żłobka po wyższe studia!
.
Co by nie powiedzieć o czasach “komuny”, to jeśli chodzi o sprawy rodziny było wówczas normalnie. Z tego co pamiętam, ojcowie pracowali w większości 8 godz. Jeśli, co zaczynało być coraz częstsze, pracowali oboje rodzice, to starali się tak układać pracę, by ktoś zawsze był w domu z dziećmi. Były babcie, byli dziadkowie, a bawiącą się na ulicach i podwórkach dziecięcą hałastrę obserwowały sąsiadki i wystarczyła groźba poskarżenia ojcu by jeden z drugim przestał się bawić niewłaściwie. I co dziś może wydawać się niemożliwe, rodzice zamiast sąsiadkę “zglebić” jeszcze jej za interwencję i “naskarżenie” na syna, czy córkę dziękowali.
.
Nie było w Polsce jeszcze tego, co już wtedy “obowiązywało” np. w “postępowej” Szwecji. To znaczy, że samotna najczęściej mamuśka musiała się odstresować od dziecka i wyszumieć w każdą środę i sobotę. Zapewniało jej to bogate szwedzkie państwo w postaci opiekunki do dzieci na ten jej “rozrywkowy” czas. A, że co tydzień do domu wracał wtedy z “mamuśką” na noc coraz inny “tatuś”, na dzieci przecież złego wpływu mieć nie mogło. Co najwyżej dziecko się “ubogacało”!
W Polsce taką “matkę kurkę” spotkałby dawno środowiskowy ostracyzm, a nie zachwyt merdialnej propagandy dla jej “postępowego wyzwolenia”.
.
Dzieci od najmłodszych lat uczono wtedy zaradności, odpowiedzialności (także za innych), obowiązku pomagania w gospodarstwie domowym i opiekowania się rodzeństwem. A czasy wówczas nie były bogate – łatwo nie było, ale dzieci mimo to się wtedy rodziły (prawdopodobnie przez zacofanie i zwalczany przez Władzę Ludową Kościół Katolicki – no i brak telewizji).
.
Gdy byłem już w wieku, w którym zacząłem interesować się płcią przeciwną zauważyłem, że niektórzy koledzy są rozwinięci “bardziej” i bardziej oglądają się za dziewczynami, nie bez wzajemności, zresztą. Mimo, że nazywaliśmy ich pogardliwie, przepraszam za określenie, “dupcyngierami”, to w głębi duszy zazdrościliśmy im powodzenia u dziewczyn. Były też i dziewczyny “bardziej”, najczęściej urodziwe, ale rodzice ostrzegali, że “takie” to są “dla wszystkich”, a my mamy się w przyszłości rozglądać za “porządnymi”, niechby i nawet trochę brzydszymi.
.
Nie przypominam sobie także, aby któryś z moich kolegów z podstawówki, koleżanek i kolegów z liceum czy studiów był homosiem (a przynajmniej wykazywał “objawy” lub się do tego przyznawał), choć klasy były wtedy liczne (po 45 osób).
.
Teraz “postępowa” moda nakazuje być Casanovą, a życie ma być miłe, wesołe i beztroskie. Z drugiej strony jest sporo nieśmiałych chłopaków wychowanych przez “zniewieściałe”, w dodatku koedukacyjne szkolnictwo. Niby chłopaków, ale mało męskich i nie nauczonych w dodatku odpowiedzialności za siebie i za innych. Nie próbują oni nawet nawiązywać bliższych kontaktów towarzyskich z płcią przeciwną, lub po kilku niepowodzeniach niektórzy z nich kierują się, jak im się wydaje w stronę łatwiejszą, to znaczy kolegów.
.
A jeśli już później ci zniewieściali chłopcy jako (nie)dojrzali mężczyźni tworzą związki heteroseksualne, to najczęściej są one nietrwałe, kończące się na spłodzeniu dziecka i rychłym rozwodzie przy pojawieniu się w małżeństwie pierwszych trudności związanych najczęściej z opieką nad potomstwem.

Żurek Janusz
P.S.
.
Jeśli teraz spojrzę wstecz to widzę, że wszyscy ci moi “bardziej” rozwinięci koledzy i koleżanki mieli w zdecydowanej większości “porąbane” życie (wielu już nie żyje). W dodatku rujnując swoje życie rujnowali także życie innych, nieraz porządnych osób czy też bliższych i dalszych członków swoich rodzin. Nie uważam, żeby to były ideały do naśladowania, jak często to obecnie usiłują nam wmawiać “merdia”.

Inne zapisy autora:

zjanusz http://opty.org

Z urodzenia (1949) optymista, z wykształcenia inżynier elektryk (AGH), z zawodu elektronik, z poglądów liberalny (wolnościowy) konserwatysta.

103 publikacje
767 komentarze
 

Jeden komentarz

  1. AS

    Tak, to prawda. Też to zaobserwowałem. Ci, którzy wcześnie zaczynali, to i wcześnie kończyli. I na ogół byle jak. Najlepiej wychodzili ci, którzy późno zaczynali. To samo było z dziewczynami. Teraz też to widzę. Jak dziewczyna albo chłopak, już w wieku 18-tu lat, są wypicowani na kawalerkę, to kiepsko kończą. Reguła jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217