POLSKA
Like

Los kościoła katolickiego w Polsce

22/07/2021
26 Wyświetlenia
0 Komentarze
10 minut czytania
no-cover

Andrzej Owsiński Los kościoła katolickiego w Polsce Pozycja kościoła rzymsko katolickiego w Polsce jest nieporównywalna z tym, co dzieje się na zachodzie Europy. Wynika to ze specyficznego charakteru polskiego narodu, ale też, dzięki temu, z innego usytuowania duchowieństwa katolickiego w Polsce. Mieliśmy wprawdzie okres silnego zachwiania pozycji kościoła rzymsko katolickiego w XVI wieku, ale  uratował go kult Maryjny rozpowszechniony wśród ludu, a szczególnie wyznawany przez polskie kobiety. Silnego wyrazu nabrał on w czasie szwedzkiego potopu. Sanktuaria Maryjne w Częstochowie, Wilnie. Latyczowie i wielu innych miejscach stały się ośrodkami powszechnych pielgrzymek i symbolem narodowej więzi. W wieku XVIII mogliśmy jednak odnotować niegodne postawy narodowej zachowanie polskiego episkopatu, poza nielicznymi przypadkami heroizmu w obronie niezawisłości narodowej, a w tym też pozycji polskiego […]

0


Andrzej Owsiński

Los kościoła katolickiego w Polsce

Pozycja kościoła rzymsko katolickiego w Polsce jest nieporównywalna z tym, co dzieje się na zachodzie Europy. Wynika to ze specyficznego charakteru polskiego narodu, ale też, dzięki temu, z innego usytuowania duchowieństwa katolickiego w Polsce. Mieliśmy wprawdzie okres silnego zachwiania pozycji kościoła rzymsko katolickiego w XVI wieku, ale  uratował go kult Maryjny rozpowszechniony wśród ludu, a szczególnie wyznawany przez polskie kobiety. Silnego wyrazu nabrał on w czasie szwedzkiego potopu. Sanktuaria Maryjne w Częstochowie, Wilnie. Latyczowie i wielu innych miejscach stały się ośrodkami powszechnych pielgrzymek i symbolem narodowej więzi.

W wieku XVIII mogliśmy jednak odnotować niegodne postawy narodowej zachowanie polskiego episkopatu, poza nielicznymi przypadkami heroizmu w obronie niezawisłości narodowej, a w tym też pozycji polskiego kościoła rzymsko-katolickiego, wykazanej przez niektórych księży. Mieliśmy przeważnie do czynienia z postawą bierną, lub najwyżej krytyczną, nie mówiąc o faktach jawnej zdrady. Było to zjawisko znacznie gorsze, aniżeli krytykowane obecnie zachowanie polskiego episkopatu wobec współczesnego ataku na polską tożsamość narodową, a w tym na naszą wiarę. Mimo to jednak naród nie wyparł się uczuć religijnych, a kościół w czasach zaborów stał się ośrodkiem życia polskiego.

Coś z tego jest aktualne i dzisiaj, formuła państwa “neutralnego religijnie” jakim jest wg stosowanej konstytucji “III RP”, a przede wszystkim organizacja życia politycznego z nakazanym konstytucyjnie podporządkowaniem obcym prawom, nie cieszy się uznaniem wśród Polaków. Wyrazem tego jest ciągle niski udział w wyborach i wstrzymywanie się od uczestnictwa w życiu politycznym, które pada ofiarą osobników o najniższych instynktach. Ludzie, którzy w tym środowisku chcą działać dla dobra ojczyzny są wyraźnie szykanowani.

W tych warunkach znaczenie kościoła jest bliskie temu jakim było w czasie zaborów, niestety, episkopat polski, po śmierci Prymasa Tysiąclecia, a nawet Jego następcy kardynała Glempa, daleko odbiegającego od roli przywódcy duchowego narodu, okazuje się całkowicie bezradny wobec totalnego ataku na kościół, a przede wszystkim na naród polski. Bezradny wobec winowajców we własnych szeregach, podzielony w kompetencjach i stanowiskach, nie jest w stanie sprostać wielkim wyzwaniom współczesności.

W związku z tym stanem ks. prof. Kobyliński wyraża obawy, że kościół polski znalazł się na drodze do upadku, tak jak kościół na zachodzie Europy.

Krytyczna ocena polskiej hierarchii kościelnej ma racjonalne podstawy, tylko że zarówno członkowie episkopatu, jak i w pewnym stopniu krytykujący ks. prof. Kobyliński popełniają typowy błąd korporacyjny, utożsamiając kościół z hierarchią. Nie negując jej znaczenia stwierdzić należy, że, zgodnie z przesłaniem ewangelicznym, kościołem jest “zgromadzenie wiernych” i podobnie jak w czasie zaborów o sile kościoła, a nawet jego wielkości stanowiła postawa “ochrzczonego narodu”, jak mawiał sługa boży kardynał Stefan Wyszyński.

Należy zatem odwołać się do tego narodu, który skupia się w życiu parafialnym. I właśnie w parafiach należy widzieć źródło odrodzenia kościoła. Bardzo ważny jest dobór proboszczów, którzy powinni pobudzać aktywność wiernych w życiu kościoła. Należy w miarę możności uwolnić księży od czynności administracyjnych i dać więcej czasu na posługę bożą. Jest tyle różnych form aktywności religijnej, angażujących wszystkich, od najmłodszych dzieci po starców, że każdy może wybrać co mu najbardziej odpowiada.

Zespoleniu parafialnemu społeczeństwa znakomicie służą wspólne modlitwy przy różnych okazjach, a przede wszystkim wspólny śpiew (bis orat qui cantat). Ale nie tylko uczestnictwo w liturgii tworzy wspólnotę, są nimi różne inicjatywy artystyczne, rozrywkowe i społeczne. Warto jest rozszerzyć zakres wykorzystywania pomieszczeń kościelnych nie tylko dla nabożeństw, ale też do innych zgromadzeń, tym bardziej że większość z nich jest ogrzewana. W ten sposób rozbudowuje się więź społeczności parafialnej niezależnie od uczestnictwa w liturgii, która też wymaga znacznego rozszerzenia aktywnego uczestnictwa osób świeckich.

Tworzenie aktywnego kościoła z zaangażowaniem jak największej ilości wiernych jest znacznie ważniejsze niż poszerzanie hierarchii, której poświęca się tyle wysiłków. Przeszło czterdzieści diecezji ze stukilkudziesięciu biskupami przeznacza większość czasu na administrowanie, a przecież ewangeliczne przesłanie dla następców apostołów to nauczanie przez głoszenie słowa bożego.

Ograniczenie funkcji administracyjnych, a przede wszystkim zabiegów o pozycję materialną kościoła i powierzenie tych czynności wybranym zespołom świeckim zmieni całą strukturę hierarchii, staną się zbędni ci, którzy zanadto dbają o władzę i posiadanie dóbr doczesnych, na rzecz prawdziwych głosicieli wiary, wypełniających posłannictwo Chrystusowe.

Równocześnie nie należy “wodzić na pokuszenie”, księża powinni mieć zapewnione dostatnie życie, ale bez zabiegania o apanaże. Nie jesteśmy bogatym narodem, stać nas jednak na godziwe utrzymanie księży, traktując ich jak nauczycieli. W tym układzie biskupom przypadła by rola profesorów.

W tej chwili mianuje się biskupów, bo są takie “etaty” diecezjalne i kurialne, Chrystus powołując apostołów nie kierował się etatami, ale dobierał według bożej oceny. Podobnie należy powrócić do tego rodzaju wyboru. Najwyższe walory cnoty, poparte wiedzą i zdolnością jej przekazu winny decydować o apostolskim powołaniu. Nie urząd zatem, ale zdolność sprawowania posłannictwa powinny decydować o nominacji biskupiej.

Jest jeszcze sprawa, praktycznie dość drażliwa, ale wymagająca poważnego przemyślenia przez samych księży rzymsko katolickich. Jest nią sprawa celibatu, który nie jest nakazem ewangelicznym, a nawet warunkiem bycia księdzem katolickim. Problem powinien być szczególnie rozważony w świetle intencji wprowadzenia zasady bezżenności księży. Jeżeli tą intencją jest chęć poświęcenia całego swojego życia służbie bożej, to należy rozważyć w pierwszej kolejności czy jest to warunek wykluczający.

Mamy przecież wielkich świętych i święte żonatych i dzieciatych. Bezżenność nie jest nakazem ewangelicznym, ani nie ma mocy dogmatycznej, może być zatem rozważona uwzględniając współczesne warunki, ale wyłącznie przez samych księży.

Uratowanie kościoła nie jest tylko sprawą wewnętrzną  tzw. ”kościoła instytucjonalnego”, jest to sprawa narodowa i powinna być traktowana jako element walki o zachowanie naszej tożsamości narodowej. Problem wiary nie musi wiązać się z konkretnym wyznaniem religijnym, dla nas przynależność do rzymskiego kościoła katolickiego to oprócz wiary jeszcze więź z całym naszym dorobkiem historycznym, przeszłymi i przyszłymi pokoleniami (daj Boże), a więc z wszystkim tym co definiuje polskość.

Jeżeli chcemy zostać sobą, a nie motłochem ogólnoeuropejskim, rządzonym przez wrogów naszej kultury, lub przynajmniej, tak jak obecnie, wynajętych przez nich najpodlejszego sortu najmitów głoszących wolność terroru wszelkiego rodzaju wynaturzeń i zwykłych występków, to musimy aktywnie włączyć się w proces odrodzenia narodowego, w którym jest właściwe miejsce dla naszego kościoła.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

746 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816