SPOŁECZEŃSTWO
Like

Jeszcze jedno zagrożenie

27/10/2020
161 Wyświetlenia
0 Komentarze
16 minut czytania
no-cover

Andrzej Owsiński   Jeszcze jedno zagrożenie   Pisząc ostatnio o „Pandemii i innych nieszczęściach” ograniczyłem się do tych które szczególnie są niebezpieczne dla Polski. Niestety nie jesteśmy izolowani od nieszczęść które nas bezpośrednio, jak na razie, nie dotyczą, ale które ze względu na układ międzynarodowych zależności obejmą i nas nieuchronnie. Po ostatnim – w całym łańcuchu podobnych wydarzeń – mordzie pod Paryżem, zwrócono uwagę na groźbę wojującego islamu. Narastaniu tej groźby sprzyja nie malejąca fala imigracji ludów pozaeuropejskich. Ta imigracja odbywa się pod hasłem tworzenia w Europie tygla różnych kultur mającego wytworzyć symbiozę „multi culti”. Ze względu na zasadnicze różnice religijne i obyczajowe jakie reprezentuje muzułmanizm realizacja tej idei natrafiła już na samym wstępie na trudności nie do przezwyciężania. Było […]

0


Andrzej Owsiński

 

Jeszcze jedno zagrożenie

 

Pisząc ostatnio o „Pandemii i innych nieszczęściach” ograniczyłem się do tych które szczególnie są niebezpieczne dla Polski.

Niestety nie jesteśmy izolowani od nieszczęść które nas bezpośrednio, jak na razie, nie dotyczą, ale które ze względu na układ międzynarodowych zależności obejmą i nas nieuchronnie.

Po ostatnim – w całym łańcuchu podobnych wydarzeń – mordzie pod Paryżem, zwrócono uwagę na groźbę wojującego islamu. Narastaniu tej groźby sprzyja nie malejąca fala imigracji ludów pozaeuropejskich.

Ta imigracja odbywa się pod hasłem tworzenia w Europie tygla różnych kultur mającego wytworzyć symbiozę „multi culti”.

Ze względu na zasadnicze różnice religijne i obyczajowe jakie reprezentuje muzułmanizm realizacja tej idei natrafiła już na samym wstępie na trudności nie do przezwyciężania. Było to tak oczywiste, że można śmiało stwierdzić iż przyczyny masowego ściągania do Europy wyznawców tej religii były zupełnie inne.

Okazało się że jest to przedsięwzięcie służące szczególnie procesowi zwalczania naszej kultury, nie tylko przez stwarzanie obcych wzorców, ale przez fizyczne zagrożenie.

Opisując to zagrożenie sięga się do statystyk liczbowego i procentowego udziału wyznawców islamu w Europie. W samej UE ma być ich około 25 mln czyli mniej więcej 5 % całości zaludnienia.

Na podstawie śledzenia procesu imigracji legalnej i nielegalnej, a także poziomu przyrostu naturalnego można szacować że jest ich więcej, a badający ruchy ludności twierdzą że do 2050 roku może być ich trzykrotnie więcej.

Nie wchodziłbym w spory na temat liczb i formalnego udziału w zaludnieniu.

Znacznie ważniejsza jest ocena aktywności, a szczególnie możliwości działań agresywnych.

 

O sukcesie napastnika nie decyduje jego ilość, ale przede wszystkim stopień zawziętości przy równoczesnym braku siły oporu ze strony napadniętego.

Alaryk, kiedy zdobył Rzym, kładąc kres rzymskiej cywilizacji, miał rzekomo około 40 tys. wojowników, co wydaje się nieprawdopodobne, ale nawet z tą ilością nie mógłby się równać z milionowym, bogatym i odpowiednio wyposażonym miastem.

Po prostu Rzymu nikt nie miał zamiaru bronić szukając jedynie dróg negocjacji i wykupienia.

Bolszewicy opanowali Rosję mając zaledwie około 30 tys. członków i nieliczne bojówki, nota bene wyposażone przez rząd tymczasowy dla obrony Piotrogrodu przed Korniłowem. Cała ich „Wielka Październikowa Rewolucja” sprowadzała się do opanowania przez niewielkie siły siedziby rządu tymczasowego, czyli pałacu zimowego, którego nikt nie bronił. Nikt też nie miał zamiaru przed kimkolwiek, a nie tylko bolszewikami bronić tego rządu. Najgorsze było to, że, podobnie jak z Rzymem, nikt nie chciał bronić ustroju społecznego, ani pozycji kultury rzymskiej czy prawosławnej Rosji.

Podobnie przedstawia się sytuacja z nastawieniem współczesnych Europejczyków, którym obojętne są zdobycze ich własnej kultury, ulegając destrukcyjnym wpływom współczesnego nihilizmu.

Wojujący islam będzie miał ułatwione zadanie nie wymagające wielkich sił. Mamy przedsmak tego co czeka Europę po tych wszystkich przykładach terroru jakie obserwujemy od jakiegoś czasu w krajach zachodniej Europy.

Te kilkadziesiąt milionów muzułmanów, może z całą pewnością wyłonić paro milionową masę terrorystów która opanuje bez trudu cały kontynent.

Co znaczy zdolność siły oporu nawet niezbyt licznego społeczeństwa najlepsze świadectwo dostarcza dopiero co powstała Polska w 1920 roku.

I działo się to w czasie kiedy cała Europa była zaczarowana bolszewicką propagandą na temat wszelakiej wolności jaką niesie ze sobą zwycięska czerwona armia „po trupie pańskiej Polski”.

Czy znajdzie się współcześnie jakaś siła w Europie zdolna do przeciwstawieniu się agresji kulturowej?

Mamy, jak nigdy w historii, organizację obrony przeciwko tradycyjnym formom napaści armii jednego czy grupy państw na Europę. Czy jednak te siły będą użyte w razie agresji idącej od wewnątrz europejskich krajów, skoro nawet z użyciem ich przeciwko wrogowi zewnętrznemu zarysowują się znaczne kłopoty.

Jeżeli ktoś nie chce się bronić to nie pomogą żadne środki, Francuzi w 1940 roku mieli przewagę nad Niemcami pod każdym względem, a ulegli błyskawicznie bo po prostu nie chcieli się bić.

Opowiadał mi Adam Szydłowski /cichociemny „Poleszuk”/ że dowodząc w 1940 roku batalionem otrzymał rozkaz zorganizowania obrony w jakiejś francuskiej miejscowości. Kiedy się do tego zabrał  natychmiast zjawił się mer i zażądał opuszczenia miejscowości „ bo my tu żadnej wojny nie życzymy sobie”.

Sprawa i tak okazała się nieaktualna, gdyż sąsiadująca jednostka francuska wbrew rozkazom opuściła stanowisko odsłaniając skrzydło.

 

W omawianym przypadku sytuacja jest o tyle trudniejsza, że może się okazać podobnie jak w Londynie, gdzie kolorowi imigranci wybrali całkiem legalnie swojego burmistrza, iż na skutek wyższego stopnia uczestnictwa i koncentracji głosów, muzułmanie mogą przejąć władzę w wielu regionach Europy.

W ślad za tym mogą pójść całkowicie nieprzewidywalne wydarzenia.

Próby rozbrojenia przeciwko takim perspektywom obserwujemy w Polsce, gdzie nieliczna, ale ruchliwa grupka dywersantów, korzystając z ciemnoty i ochoty marginesu społecznego robi niewspółmiernie wielkie zamieszanie.

W ślad za demoralizacją pójdzie bezwład ułatwiający zwycięstwo znakomicie zorganizowanej sile napastniczej.

Sądząc po dotychczasowych doświadczeniach, wojujący muzułmanizm nie zdołał dotąd wytworzyć pozytywnej siły twórczej budującej trwałe podstawy swoistej kultury.

Jak dotychczas panuje lub terroryzuje najuboższe kraje muzułmańskie.

Jedynym jego trwałym sukcesem jest Iran, który, z racji zasobów naftowych, stać jest  na utrzymanie pasożytniczego reżymu fundamentalistycznego.

W Europie sukces wojującego islamu jest potrzebny do likwidacji resztek jej własnej kultury i poddanie się następnej agresji już znacznie lepiej zorganizowanej.

Do niedawna był to eksportowy bolszewizm, ale z pomocą Bożą udało się go rozbroić w postaci bezpośredniej agresji. Stąd przeszedł do podziemi i działa w kierunku spowodowania całkowitego upadku moralnej możliwości obrony.

Jedne z licznych objawów tej akcji obserwujemy obecnie w Polsce, ale nie podlegajmy złudzeniu że po jego wygaśnięciu nastanie spokój. Znajdzie się z pewnością następny temat do prowadzenia dywersji, niektóre zresztą są stale obecne i tylko czekają na okazję do wystąpienia w szerszej formie.

Jest to taktyka długofalowego, ale skutecznego nękania aż do ogłoszenia totalnej kapitulacji.

 

Zastanawiająca jest bierność i ustępliwość wobec totalnej napaści, szczególnie dotyczy to kościoła instytucjonalnego, który powinien być ostoją naszej kultury, organizacji społecznych z ruchami młodzieżowymi takimi jak harcerstwo, sokolstwo, organizacjami regionalnymi itd. Jak na razie jedyny realny opór stawiają „kibole” piłkarscy.

W odpowiedzi na wszelkie zamieszki wystarczy zorganizować jeden pochód niepodległości i obrony polskich rodzin na kilkusettysięczną skalę, żeby skutecznie zamknąć pyski różnorakim bluzgaczom, wynajętym lub ogłupiałym /oczywiście po pandemii, jeżeli kiedykolwiek ona ustąpi/.

Jeżeli tego rozrabiactwa nie osadzi się z miejsca to skutki mogą być żałosne, okaże się że garstka działająca bezwzględnie może sterroryzować całe społeczeństwo. Przykłady tego widzimy w zachodniej Europie.

Nie możemy temu się poddać, jest dość sił w narodzie ażeby skutecznie zapobiec tej ofensywie zła , występującego pod różnymi postaciami, .

 

Już za parę dni 3 listopada okaże się czy mamy w naszym kręgu kultury poważnego sojusznika, gotowego do współdziałania, czy też zaraza moralna, znacznie gorsza od koronawirusa, opanuje Amerykę otwierając drzwi dla powszechnego upadku.

W pierwszym przypadku może to być tylko pierwszy krok w kierunku odrodzenia chrześcijańskiego ducha naszej cywilizacji, ale stwarzający nadzieję na zwycięstwo i dalszy rozwój ludzkości.

W drugim – to następny krok degrengolady zachodu, a przede wszystkim powszechnego rozpasania i degradacji człowieczeństwa, będziemy mieli wtedy otwarte drzwi na ofensywę agresywnych sił, które przeprowadzą proces zniszczenia dorobku naszej kultury.

 

Pozornie prymitywne hasło „America the great again” może zawierać w sobie znacznie więcej treści niż tylko powrót do amerykańskiej potęgi i dominacji światowej.

Może być też oznaką chęci podjęcia realnej walki o zachowanie wspólnej kultury.

Trump nie ma zresztą wielkiego wyboru, mimo prezentowanego wielokrotnie dość przyziemnego pragmatyzmu.

Są jednak dowody jego świadomości rzeczywistego stanu światowego zagrożenia, dla ogólnej opinii przesłaniane są partykularnymi sprawami: interesów Izraela, budżetu NATO, afery klimatycznej, czy wojny celnej.

Tendencja do zajmowania się wieloma sprawami na raz i narażania się na ataki z różnych kierunków może stanowić przeszkodę do działania w sprawie zasadniczej, ale może być też traktowana jako elementy tej walki.

Problem polega na tym czy w drugiej kadencji, przy wygranych wyborach, będzie uwolniony od natręctwa małych wojenek i poświęci się problemowi numer jeden, a właściwie to jedynemu problemowi na skalę dziejów ludzkości jakim jest obrona naszej wspólnej kultury.

 

Na tym tle uwagi w rodzaju, że dla USA nie jesteśmy partnerem stanowią próbę sprowadzenia istoty sprawy do detalicznej rozgrywki prowadzonej przez poprzedników Trumpa, nawet dokładnie nie wiadomo w czyim interesie.

Jeżeli będzie szukał partnerów do wielkiej sprawy to z pewnością nie będą nim Niemcy, podobnie jak nie były partnerem dla Reagana w czasie jego walki o obalenie „imperium zła”. Właśnie zawdzięczając Niemcom dzieło nie zostało doprowadzone do końca, bo chytre niemiaszki doszły do wniosku, że Rosja jest dla nich znacznie lepszym partnerem niż USA, gdyż w tym towarzystwie będą miały dużo większe korzyści materialne, a przede wszystkim będą jemu przewodniczyć, a nie być posłusznym wykonawcą.

Oczywiście w Ameryce, po tak wielkiej skali zainwestowania w Niemcy, ciągle pokutują nadzieje na odzyskanie, chociażby w części dawnej pozycji.

Są to jednak marzenia ściętej głowy i Trump zdaje się dostrzegać realia tego stanu.

Poza islamskim obnażeniem się Turcji na całym obszarze europejsko-kaukaskim nie ma nie tylko poważnych, ale żadnych sojuszników.

I trzeba ich szukać, jednak jak zwykle ze strony polskiej traktuje się jakąkolwiek nadzieję na sojusz z możnymi tego świata jako dar niebios i konieczność podkreślania naszej bezwzględnej lojalności, a nawet oddania.

Trzeba pamiętać o jednym, a mianowicie kiedy możny zwraca się do nas przyjacielsko to on ma w tym interes, a nie chodzi o nasz.

I dlatego nie można ulegać mu bezwzględnie, lecz szukać możliwości jak najkorzystniejszych rozwiązań dla nas, jak mu nie zależy to i tak nic nie tracimy.

Oceniając obiektywnie położenie trzeba widzieć wszystkie jego aspekty, a także i ten że Ameryka przegrawszy w Europie, Turcji, na dalekim wschodzie i Ameryce płd. nie może sobie pozwolić na kolejną porażkę.

Wszystko to jest jednak aktualne przy zwycięstwie wyborczym Trumpa, jego przegrana połączy się niewątpliwie z dalszą degradacją roli USA, a tym samym i z obroną naszej cywilizacji.

Miejmy nadzieję że do tego nie dojdzie i otworzą się perspektywy na lepszy świat.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

696 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816