Mazowsze
Like

Jasna i ciemna strona mocy. Co zobaczył obiektyw w Celestynowie

17/02/2014
860 Wyświetlenia
2 Komentarze
6 minut czytania
Jasna i ciemna strona mocy. Co zobaczył obiektyw w Celestynowie

Pojechałam do Celestynowa z aparatem, głównie w celu udokumentowania  pracy wolontariuszy i ochotników, którzy co sobota wyprowadzają na spacer schroniskowe psy. Nie ukrywam, że zależało mi również na potwierdzeniu doniesień o złym stanie sanitarnym schroniska.

0


Zadzwoniłam do p. Dyrektor Izabeli Działak prosząc o wypowiedź na temat spacerów i współpracy z wolontariuszami. Pani Dyrektor nie czuła potrzeby osobistej, ani najwyraźniej żadnej, rozmowy ze mną odsyłając mnie w sprawie spacerów do wolontariuszy. Stwierdziła, że są oni jedynym problemem schroniska, gdyż wprowadzają zamieszanie, organizując spacery, które psom zupełnie nie są potrzebne, gdyż mają one wiele swobody w schronisku i mogą się wybiegać. Ponadto, według Pani Dyrektor, wolontariusze robią bałagan, nie odprowadzając zwierząt do właściwych boksów i zakłócając pracę osobom zatrudnionym w schronisku. Oznajmiła, że już jest wszystko w porządku, gdyż wolontariusze nie wchodzą po psy do schroniska, tylko zwierzaki są doprowadzane do bramy przez “jej ludzi” a następnie w ten sam sposób odbierane. Poproszona o powiedzenie kilku słów o schronisku zmieniła temat próbując mi opowiadać o zupełnie innej placówce, którą rzekomo uratowała od zagłady. Pożegnałam się, zapowiadając, że i tak przyjadę i zawsze mogę posłuchać co Pani Dyrektor ma do powiedzenia. Pani Działak pożegnała mnie śmiechem i słowami: “Ale w sobotę ma padać ha ha ha”. Zapewniłam, że deszczowe zdjęcia też dobrze wyjdą.

W sobotę powitało mnie piękne słońce i ciepło, tak, że wycieczka do Celestynowa byłaby prawdziwą przyjemnością, gdyby nie to, co utrwalił obiektyw mojego aparatu. Ludzie, którzy poświęcają czas i nierzadko własne pieniądze, by ulżyć doli zwierzaków z jednej, opłakany stan sanitarny i techniczny schroniska z drugiej.

DSC_3694

Wolontariusze w razie potrzeby na własnych rękach noszą nawet ciężkie zwierzęta. Tu wystraszony, pokaźnych rozmiarów szczeniak przytulany przez wolontariusza.

DSC_3699

Chętnych do pomocy jest niemało.

DSC_3705

Psy różnie reagują, jedne chętnie korzystają ze spaceru, jak widoczny na zdjęciu, inne są nieśmiałe i wystraszone, trzeba je uczyć kontaktu z człowiekiem i zaufania. Tych ostatnich nie chciałam stresować biegając za nimi z aparatem.

DSC_3708

Oprócz stałych wolontariuszy na spacery z psami przyjeżdżają całe rodziny z dziećmi. Przyjemny spacer z dobrym uczynkiem w tle 🙂

DSC_3700

Mimo ciężkich przeżyć psy ciągle są gotowe ufać ludziom. Rudy pieszczoch witał się serdecznie z każdym chętnym.

Ciemna strona wygląda zupełnie inaczej. Mój obiekty utrwalił tylko to, co widzi każdy, kto przechodzi obok schroniska, nie weszłam oczywiście do środka bez zgody Pani Dyrektor.

DSC_3715

Po ścieżce obok bramy schroniska biegały swobodnie psy. Jak powiedzieli wolontariusze, zdarza się, że wybiegają one na ulicę, stwarzając zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla kierowców.

DSC_3719

Zajrzałam do psiej stołówki na zewnątrz terenu schroniska. Być może psom to smakuje, ale, jak powiedziała mi jedna z wolontariuszek, zwierzęta dostają na ogół breję składającą się z różnego pochodzenia mięsa, ryb, makaronu i innych składników. Wystawienie pojemnika z pokarmem na zewnątrz świadczy o świadomym pozwalaniu psom na przebywanie poza ogrodzonym terenem.

DSC_3717

W schronisku przebywają również psy okaleczone. Ten stracił ucho a na głowie ma szramę. Jak mówią wolontariusze, część obrażeń powstaje w schronisku, gdyż wypuszczane z boksów psy walczą, słabsze odnoszą ciężkie obrażenia a czasami giną.

DSC_3726

Niektórzy pensjonariusze schroniska, jak widać, wybierają się na samotne spacery po lesie.

DSC_3729

DSC_3730

Takie “pamiątki” można sobie obejrzeć przy ogrodzeniu schroniska. Wolontariusze i odwiedzający a także psy wychodzące poza teren schroniska brną w błocie wymieszanym z tego rodzaju obiektami. Szczury włażące do psiej miski odmówiły pozowania i uciekły zanim zdążyłam uwiecznić ich wizytę.

DSC_3723

Przez ogrodzenie widać, że po terenie schroniska biegają swobodnie sfory psów.

Obraz schroniska prezentowany w wywiadach przez Panią Dyrektor Izabelę Działak, jest wręcz sielankowy. Psi raj, w którym zrobi się wszystko dla dobra i szczęścia opuszczonych zwierząt. Ja raju nie zauważyłam. Zobaczyłam miejsce smutne i zaniedbane, gdzie dobrzy ludzie toczą ciężką walkę o dobro zwierzęcia obok a być może i wbrew Pani Dyrektor Niewielką część tego co widziałam, pokazałam w tym fotoreportażu.

Kolejne informacje wkrótce.

Inne zapisy autora:

0

Avatar
monitako

Monarchistka, z lekka skręcająca ku katolickiemu tradycjonalizmowi, zawsze wierna Kościołowi i Polsce. Liberalizm w gospodarce, konserwatyzm w polityce i moralności.

39 publikacje
10 komentarze
 

2 komentarz

  1. Ewa Ewa

    A do kogo to schronisko należy?
    Kto finansuje?
    Kto powołuje dyrektora tej placówki?
    Czy ta placówka ma jakiś statut? regulamin?

    0
  2. Avatar Eliza

    Pani dyrektor sprawia wrażenie osoby chorej psychicznie oraz całkowicie oderwanej od rzeczywistości. Od kiedy to psom nie są potrzebne spacer?? mają szansę wybiegać się w schronisku? czy to znaczy, że biegają wszystkie luzem???!!! skandaliczne wypowiedzi, skandaliczne warunki. tu chodzi tylko o dbanie o własny stołek. pani dyrektor kurczowo trzyma się stanowiska, nikt z tym nic nie może zrobić, bo ręka rękę myje: znajomości układy itp. żadne tam dobro zwierząt. i jeszcze to jedzenie dla psów…. jeśli ktoś ma inne zdanie na temat tego jedzenia to niech sobie odpowie na pytanie czy karmiłby tym czymś swojego psa… zresztą kto był w schronisku ten wie.dlaczego nikt tej kobiety nie usunął ze stanowiska i nie ukarał za wszystkie uchybienia?? wolontariusze jej przeszkadzają? może ma coś do ukrycia w takim razie. psychol

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
319217