Media Watch i recenzje
Like

Etyczny mandat i cenzura w PAP…

30/06/2014
703 Wyświetlenia
7 Komentarze
3 minut czytania
Etyczny mandat i cenzura w PAP…

Jest jajo. Wchodzę sobie dziś na portal Gazeta.pl żeby sprawdzić co mają myśleć lemingi, patrzę, a tam Jacek Żakowski domaga się wyjaśnienia afery taśmowej. Serio! Cały kłopot w tym, że redaktorowi rozchodziło się o wyjaśnienie jej ludziom, co mógłby zrobić zespół stworzony na wzór Laskowego – siądzie sobie paru facetów i powie tępemu ludowi co podsłuchani mówili „naprawdę” i dlaczego winni są piloci. Znaczy kelnerzy. Znaczy ktokolwiek. I dlaczego trzeba było oddać śledztwo Rosjanom. Albo coś w tym rodzaju.

0


 

 

Ale zostawmy Żakowskiego, jego wolty intelektualne dla normalnie myślącego człowieka są nie do rozszyfrowania. Lepszy jest Tomasz Lis, który na łamach swojego „Newsweeka” rzecze co następuje: „Platforma i Donald Tusk dysponują dziś mandatem wyborczym i – co po pokazało sejmowe głosowanie – matematycznym. Można mieć jednak wątpliwości, czy jego ekipa dysponuje mandatem etycznym. Donald Tusk jakąś dekadę temu nazwał polityków klasą próżniaczą. Dla bardzo wielu Polaków zapis nagrań może być dobra ilustracją nie tylko tego, co ona je, ale przede wszystkim z czym się ją je”. Proszę, chyba jakaś wajcha delikatnie przestawiona została, Lis wytyka Tuskowi słowa sprzed dziesięciu lat i zamiast bronić własną piersią Donalda Tuska i jego ludzi delikatnie sugeruje, że nie ma on etycznego mandatu do sprawowania władzy. Przezabawne, zwłaszcza, że pisze to człowiek bez mrugnięcia okiem organizujący hejt przeciwko nastolatce, która ośmieliła się zadać premierowi bezczelne pytanie.

 

W obronę biesiadników wziął za to Roman Giertych, który na antenie Radia ZET powiedział: „W Polsce zmieniły się standardy. Jeśli minister spotyka się z posłem komisji spraw zagranicznych, to dlaczego ma oddawać pieniądze za kolację? Nie róbmy z Polski biedakraju!”. Nic to, że nie ma pieniędzy na zasiłki dla opiekunów niepełnosprawnych, nic to, że budżet się sypie i trzeba było dosypać pustego pieniądza żeby nie padł przed wyborami, nic to, że emeryci nie wiedzą czy za świadczenia otrzymywane z ZUS mają kupić lekarstwa i umrzeć z głodu czy odwrotnie – kupić jedzenie i zejść z powodu choroby. Ważne, żeby ministrowie mogli na koszt podatnika wtrząchnąć ośmiorniczki, ogony i policzki wołowe a potem dopchnąć to setką dobrej wódki i winem, które niską ceną ministerialnego majestatu nie urazi. Jeżeli pan mecenas naprawdę chce zobaczyć ten „biedakraj” to niech się w okolicach świtania przejdzie po smutnych dzielnicach polskich miast, niech przyjrzy się smutnym twarzom starowinek kupujących jedną bułkę i ćwierć kostki smalcu… A, no tak, gdyby sobaczył te ćwierć kostki to pewnie od razu poleciałby z donosem do sanepidu, bo nie wolno…

 

A do tego wszystkiego dochodzi prawomocne uniewinnienie Stanisława Kociołka. Skoro jego decyzja o otwarciu ognia do wracających do roboty stoczniowców nie była przestępstwem to dlaczego ministrów kupczących Polską i uprawiających prywatę chcemy osądzać? Dlaczego potępiamy prokuratorów i bezpieczniaków atakujących redakcję „Wprost”? Oni przecież nawet nikogo nie zabili…

 

I jeszcze jedno – Krzysztof Bosak, członek rady decyzyjnej Ruchu Narodowego dotarł do potwierdzonej informacji, że władze Polskiej Agencji Prasowej postanowiły nie informować społeczeństwa o sobotniej antyrządowej manifestacji.

 

Dziękuję za uwagę.

0

Alexander Degrejt

Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

133 publikacje
29 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758