HYDE PARK
Like

Duma i wstyd, czyli Murzyn w garniturze

18/05/2014
1171 Wyświetlenia
13 Komentarze
3 minut czytania
Duma i wstyd, czyli Murzyn w garniturze

„Niechęć do wejścia do Unii jest silna i trwała. Idea, że mielibyśmy zrezygnować z Norwegii na rzecz Stanów Zjednoczonych Europy jest kompletnie nie do przyjęcia dla 90 proc. mieszkańców” – powiedział lider norweskiego ruchu „Nie dla UE” (Nei til EU) Heming Olaussen komentując wyniki sondażu, według którego 70% Norwegów jest przeciwna integracji swojej ojczyzny ze strukturami Unii Europejskiej. Czyli całkiem odwrotnie niż nad Wisła, gdzie dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa gotowa jest rozmyć kraj swoich Ojców i Dziadów w europejskim superpaństwie w zamian za garść świecidełek i poczucie przynależności do kasty lepszych ludzi. Przypomina to zachowanie murzyńskich służących, którzy przebrani w białe, tropikalne garnitury paradują w czasie wolnym od podawania kawy białemu panu pomiędzy lepiankami swojej wioski pozując na elitę i zupełnie nie zdając sobie sprawy z własnej śmieszności.

0


 

 

Powie ktoś, że Norwegowie mają ropę i gaz, mają szmal ze sprzedaży tych surowców to łatwo im gadać, my nie mamy nic i bez Unii nic byśmy nie osiągnęli. Bzdura kompletna, po pierwsze Unia niczego za darmo nam nie da, wręcz przeciwnie (wystarczy porównać siłę nabywczą pensji Polaków sprzed aneksji i dziś); a po drugie ropa, gaz, przemysł, pieniądze są niczym kiedy nie ma suwerenności, samostanowienia na własnej ziemi i poczucia narodowej dumy. I to właśnie nas od Norwegów różni – oni są dumni a my się wstydzimy, oni się swoją historią szczycą, a my na siłę szukamy w niej dziur pozwalających udowodnić naszą małość i podłość. I wreszcie Norwegowie rządzą się sami a my osiemdziesiąt procent krajowego prawodawstwa importowaliśmy z Brukseli. Jak ten Murzyn, który przebierając się w garnitur białego człowieka myśli, że pozwoli mu on oderwać się od własnej kultury i korzeni, których się wstydzi.

 

Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prosta. Przez lata komuny, kiedy siedzieliśmy zamknięci za żelazną kurtyną patrzyliśmy na zachód Europy jak na ziemię obiecaną i traktowaliśmy wszystko, co pochodziło stamtąd niemalże jak świętego graala: kto miał amerykańskie dżinsy z Pewexu czuł się lepszym od kumpla chodzącego w polskich „teksasach”, kierowca starego i zdezelowanego volkswagena dumnie nosił głowę przed właścicielem syrenki, reklamowe zegarki z siedemnastoma melodyjkami były przedmiotami pożądania i niejeden zamienił na nie pozłacanego, ruskiego „wostoka”. I tak dalej, i w ten deseń. Dziś ten sam mechanizm dotyczy rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych – kopiujemy na potęgę nie patrząc, że model francuski absolutnie nie pasuje do polskiej rzeczywistości a niemiecki się z nią wręcz gryzie.

 

Wyraźnie widać było to w niedawnych słowach premiera Donalda Tuska, który stwierdził: „Ja mam za zadanie – jako szef rządu i Platformy – by eurosceptycy nie wygrali; uważam, że to jest naprawdę poważne zagrożenie”. Tak, bardzo poważne. Bo może się okazać, że pod kolonialnym garniturem tkwi taki sam facet jak wszyscy wokół, przynależny do tysiącletniej kultury, która jawi mu się jako nienormalność, którą próbuje przedstawić jako prymitywną, jaskiniową rzeczywistość skansenu nie pasującego do blasku metropolii. A najbardziej boi się Tusk i inni przebierańcy tego, że ludzie powoli zaczynają dostrzegać sztuczność europejskiego blichtru, jego bufonadę i fałsz obnażany przez twardo stojących na ziemi tubylców – tych, którzy się swojej czarnej skóry nie wstydzą i wolą skromną ale własną spódniczkę z trawy od cudzego, nawet najdroższego garnituru…

_ _ _ _ _

 

Klub Książki Tolle.pl
_ _ _ _ _

0

Alexander Degrejt

Prawicowiec, wolnościowiec, republikanin i konserwatysta. Katol z ciemnogrodu.

133 publikacje
29 komentarze
 

Dodaj komentarz

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758