POLSKA
Like

Co po Piłsudskim?

16/05/2020
215 Wyświetlenia
0 Komentarze
14 minut czytania
no-cover

Andrzej Owsiński   Co po Piłsudskim?   85 lat temu zmarł Józef Piłsudski I Marszałek Polski, Naczelnik Państwa w pierwszych latach niepodległości, zwycięski wódz w trzech wojnach, w tym w decydującej o losach Europy wojnie z bolszewikami, dwukrotny premier polskiego rządu i faktyczny przywódca państwa od maja 1926 roku do swojej śmierci. Od daty przewrotu majowego – 12 maja 1926 do chwili śmierci upłynęło dokładnie 9 lat. W najbardziej uroczystym pogrzebie jaki miał miejsce w polskiej historii, został pochowany 18 maja 1935 roku na Wawelu.   Tak się złożyło że w tym czasie działy się na świecie rzeczy zapowiadające wydarzenia niezwykłe i klęski nadzwyczajne. W Niemczech Hitler już otwarcie zrzucił „jarzmo” traktatu wersalskiego i rozpoczął intensywne zbrojenia. W Sowietach Stalin […]

0


Andrzej Owsiński

 

Co po Piłsudskim?

 

85 lat temu zmarł Józef Piłsudski I Marszałek Polski, Naczelnik Państwa w pierwszych latach niepodległości, zwycięski wódz w trzech wojnach, w tym w decydującej o losach Europy wojnie z bolszewikami, dwukrotny premier polskiego rządu i faktyczny przywódca państwa od maja 1926 roku do swojej śmierci.

Od daty przewrotu majowego – 12 maja 1926 do chwili śmierci upłynęło dokładnie 9 lat.

W najbardziej uroczystym pogrzebie jaki miał miejsce w polskiej historii, został pochowany 18 maja 1935 roku na Wawelu.

 

Tak się złożyło że w tym czasie działy się na świecie rzeczy zapowiadające wydarzenia niezwykłe i klęski nadzwyczajne. W Niemczech Hitler już otwarcie zrzucił „jarzmo” traktatu wersalskiego i rozpoczął intensywne zbrojenia.

W Sowietach Stalin przystąpił do kolejnej fazy zagarniania pełnej władzy skazując następne miliony bolszewickich poddanych, a właściwie niewolników, na śmierć i poniewierkę.

W Stanach Zjednoczonych Roosevelt, niedawno wybrany na pierwszą z czterech następnych kadencję prezydencką wprowadzał New Deal mający uratować Amerykę od skutków wielkiego kryzysu.

Japonia rozpoczęła imperialną agresję od przygotowań do napaści na Chiny /powołanie w 1934 roku „cesarstwa Mandżukuo”/, które już były zarażone bakcylem bolszewizmu przeżywając „wielki marsz” pod wodzą Mao, podobnie jak Hiszpania, a i Francja też już była mocno penetrowana.

Odmowa ze strony Francji, wspieranej w podłym tchórzostwie przez Anglię, wspólnej akcji przeciwko odradzaniu się niemieckiego zagrożenia, zaproponowanej przez Piłsudskiego, napawała jak największymi obawami o przyszłość nie tylko Polski, ale i całej Europy, a w ślad za tym i świata.

 

I w tym kluczowym momencie odchodzi jedyny człowiek który miał dość siły i woli żeby przeciwstawić się śmiertelnemu niebezpieczeństwu.

Nikt w Polsce ani w Europie nie był w stanie sprostać wyzwaniu w postaci zagrożenia nową wojną światową.

Piłsudski nisko oceniał zdolności swoich następców, miał jednak człowieka który mógł wziąć na swoje barki ciężar odpowiedzialności za decyzje na miarę potrzeb.

Tym człowiekiem był Walery Sławek, główny inicjator „kwietniowej” konstytucji oddającej władzę w państwie „odpowiedzialnemu przed Bogiem i historią” prezydentowi RP. Ta konstytucja za aprobatą I Marszałka miała dać możliwość kontynuowania jego linii politycznej desygnowanemu na to stanowisko ówczesnemu premierowi -Sławkowi.

Takie były intencje, nie potwierdzone jednak żadnym oficjalnym zapisem testamentowym.

Korzystając ze szlachetnego gestu Sławka rezygnującego ze stanowiska premiera i żądającego tego samego od Mościckiego w celu umożliwienia spełnienia woli „Komendanta”, pozbyto się go zawiązując swoisty „triumwirat” w osobach Mościckiego, Becka i Rydza.

Sławek nie podjął walki o władzę, gdyż nie chciał tej władzy dla siebie, a jedynie dla możliwości kontynuowania polityki Piłsudskiego.

W tych warunkach cały wysiłek na stworzenie konstytucji zapewniającej koncentrację władzy okazał się daremny. Mościcki nie skorzystał z uprawnień ustępując coraz bardziej Rydzowi, a raczej środowisku które forsowało go na pozycję dyktatorską.

W tych okolicznościach, po przejściowym premierostwie Zyndrama – Kościałkowskiego objął to stanowisko najdłużej je sprawujący w Polsce przedwojennej Sławoj – Składkowski, który oprócz budowy „sławojek” odznaczył się wydaniem okólnika o osobie już wtedy marszałka Śmigłego – Rydza jako postaci szczególnie wyróżnionej i wymagającej odpowiedniego, powszechnego szacunku wyrażonego min. umieszczaniem portretu łącznie z portretem Mościckiego i Piłsudskiego we wszystkich instytucjach i szkołach.

Takie rozwiązanie blokowało możliwość obsady urzędu prezydenckiego przez Sławka, ale też i o powrocie na stanowisko premiera też nie było mowy.

W ten sposób jedyny człowiek który mógł podjąć się dzieła wydobycia Polski z pułapki w którą była wpędzana przez zachodnich sojuszników, został całkowicie wyeliminowany doprowadzając ostatecznie do jego samobójczej śmierci.

 

Beck prowadzący samodzielnie politykę zagraniczną dążył do spełnienia zlecenia Piłsudskiego utrzymania „równej odległości” od Moskwy i Berlina. Nie bardzo mu to jednak wychodziło gdyż wprawdzie udało mu się uzyskać poprawę stosunków z Niemcami, szczególnie gospodarczych osiągając eksport do Niemiec w granicach 300 mln zł. rocznie, w tym ponad 100 mln zł. produktów rolnych co miało duże znaczenie dla polskiego rolnictwa.

Równocześnie mimo braku z polskiej strony jakichkolwiek deklaracji Niemcy nie traciły nadzieje na wspólny udział w podbiciu Sowietów. Patronował tej idei szczególnie Goering, ale i inni czołowi hitlerowcy też.

Niestety Beck nie skorzystał z okazji żeby dla równowagi sprowokować bolszewików do zgłoszenia konkurencyjnej oferty.

W lutym 1934 roku Litwinow zaniepokojony styczniową deklaracją polsko niemiecką zaprosił Becka do Moskwy usiłując uzyskać informację na temat polskiego stanowiska wobec znanych mu niemieckich propozycji.

Niestety Beck pogrzebał możliwości wyzyskania autentycznej obawy sowieckiej i zamiast odpowiedzieć pytaniem na pytanie, a jaka ofertę mają Sowiety dla Polski począł im tłumaczyć dlaczego Polska nie może pójść na niemieckie propozycje.

Stalin uznał to za wystarczający dowód na możliwość bezkarnego rozpoczęcia akcji antypolskiej, traktowanej zresztą jako kontroferta dla Niemiec.

Nie zachowana została zatem równa odległość od Moskwy i Berlina co było warunkiem gry na przedłużenie okresu pokojowej egzystencji.

 

W całą tą grę wlazł z butami Rydz który widząc braki w polskim przygotowaniu do wojny udał się do Francji licząc naiwnie na pożyczkę zbrojeniową w zamian za zaoferowaną gotowość obrony Francji. Obietnicy mu nie żałowano w postaci 2 mld franków przy potrzebie przynajmniej 5 mld, ale i te 2 mld zawisły w powietrzu aż do 1939 roku, podobnie jak i drobna pożyczka brytyjska.

Cała skomunizowana, lub przynajmniej prorosyjska Francja liczyła na pomoc sowiecką za którą była gotowa zapłacić sporym kawałkiem Polski.

Sama nie miała najmniejszego zamiaru wojować z Niemcami nawet w sytuacji gdyby to miała być wojna ze stutysięczną Reichswehrą na co ją namawiał Piłsudski.

Było to jasne z chwilą kiedy się odgrodzili linią Maginota.

Pytanie tylko, po co im była prawie ośmiuset tysięczna armia, zamiast czterokrotnie mniej licznej „l’armee du metier” co proponował de Gaulle

 

Politycznie sytuacja sklarowała się już w 1937 roku, następcy i wykonawcy woli Komendanta sprzeniewierzyli się jej opowiadając się po stronie wiarołomnych aliantów zachodnich bez cienia realnej pomocy z ich strony poza pustymi, a nawet świadomie kłamliwymi obietnicami.

Szydło wylazło z worka kiedy w sierpniu 1939 roku Francuzi nie pytając Polski wyrazili bolszewikom zgodę na wejście do Polski jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych, było to jednak już za późno.

Wprawdzie nawet 25 sierpnia w Londynie można było zażądać jako nieodzownego warunku umowy o wzajemnej pomocy wspólnej wizyty u Hitlera ambasadorów Anglii, Francji i Polski z ewentualnym udziałem belgijskim z oświadczeniem w imieniu rządów, że zaatakowanie któregoś z tych krajów odznacza nieuchronnie wojnę ze wszystkimi sygnatariuszami sojuszu wojskowego.

Hitler który naprawdę wystraszył się i powstrzymał w ostatniej chwili wyznaczony na Polskę atak w dniu 26 sierpnia, miałby spory kłopot, ale zawsze mógł to obrócić w znak dobrej woli utrzymania pokoju i podjąć, wprawdzie z pozycji znacznie gorszej pertraktacje z Polską.

I tego najbardziej się obawiali alianci, gdyż mogły się zakończyć w ich podłym mniemaniu odwróceniem ról nie mówiąc już o skończeniu snów o sowieckim zaangażowaniu w wojnę z Niemcami.

 

W sumie działania pogrobowców Piłsudskiego zamiast zaleconego przedłużania czasu pokoju przyniosły przyśpieszenie wojny.

Tak można w skrócie podsumować całość czteroletnich ich rządów, nie negując wielu pozytywnych osiągnięć w dziele zagospodarowania kraju i rozwoju kultury narodowej.

Co jednak z tych rozważań wynika dla współczesności?

Wiele się zmieniło, ale rzeczywiście można jeszcze więcej zmienić żeby zagrożenia pozostały te same. Tak samo jak wówczas pozostał układ niemiecko rosyjski z tymi samymi złudnymi nadziejami w odniesieniu do Rosji ze strony Francji, ale już nie Anglii co mogłoby napawać jakąś nadzieją gdyby nie dystansowanie się jej od europejskich /kontynentalnych/ spraw.

Pandemia i zaburzenia na światowym rynku i w stosunkach politycznych otwierają jednak nowe możliwości. Pewnym sygnałem są niemieckie zastrzeżenia w odniesieniu do rosyjskich zamiarów, jak na razie są to raczej sprawy drugorzędne, ale powstała pewna szczelina w którą należy wejść jak najrychlej żeby ją poszerzyć.

 

Mimo naszych braków w postaci słabej pozycji gospodarczej, niedostatków przygotowania militarnego, a także nieustających szykan ze strony administracji UE, mamy możliwości oddziaływania w kierunku zmian w niesprzyjającej nam polityce przodujących krajów unijnych z Niemcami i Francją na czele.

Jeżeli nie nastąpią w przebiegu pandemii zaskakujące wydarzenia, to stan obecny promuje Polskę jako kraj potrafiący skuteczniej niż większość europejska radzić sobie w ekstremalnych warunkach.

Żeby nie zostać samemu w tej walce już dziś trzeba intensywnie szukać sojuszników i mobilizować swoje siły.

Przeciwnicy o tym doskonale wiedzą i chcą koniecznie pogrążyć Polskę w wewnętrznych niesnaskach o byle co, czepiają się lada jakich pretekstów licząc

na polskie warcholstwo i nieustanną dywersję swych agentur.

 

Piszę te uwagi jako jeden z nielicznych już świadków tamtych wydarzeń, widziałem powszechny wstrząs jaki wywołała zaskakująca wiadomość o śmierci Piłsudskiego chociaż wiadomości o chorobie były znane.

Obok żalu najbardziej dojmującym uczuciem była obawa przed przyszłością.

Co teraz z nami teraz będzie? Najczęstsze wówczas, trwożne pytanie.

W życiu publicznym panowała szczera, głęboka żałoba, ale w otoczeniu rodzinnym dość umiarkowana, poza moim ojcem który był jego żołnierzem we wszystkich wojnach Marszałka i to ciężko rannym co było powodem jego przedwczesnej śmierci.

Po jakimś czasie przesłanie Piłsudskiego jakby utonęło w potoku spraw pospolitych chociaż niekiedy dość spektakularnych i dopiero stanięcie oko w oko ze śmiertelnym zagrożeniem przywróciło właściwą gradację spraw.

Podobnie jest dziś, sensacje i żonglerka nic nie znaczącymi nazwiskami przesłaniają widok rzeczywistych problemów decydujących o naszym bycie.

Potrzebą chwili jest przejrzenie rzeczywistości i przyjęcie postawy godnej prawdziwych wyzwań dziejowych.

Ktoś musi jednak wskazać te wyzwania.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

649 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816