Bez kategorii
Like

Imigranci, zasiłki i rola Allaha

04/05/2016
519 Wyświetlenia
0 Komentarze
16 minut czytania
Imigranci, zasiłki i rola Allaha

Od długiego już czasu jednym z podstawowych tematów mediów i  głównego nurtu i niszowych są muzułmańscy imigranci. Wszyscy są tym bardzo przejęci. Jedni chcą przyjmować, inni nie. Trwają dyskusje. Ale dajmy temu spokój i spójrzmy na warunki życia imigrantów u naszych zachodnich sąsiadów. Według dziennika “Fakt”:

0


imigranciallahzdjecie

„Azylant, który przybywa do Niemiec, trafia na trzy miesiące do ośrodka recepcyjnego. Tam dostaje do ręki pieniądze w ramach kieszonkowego, które ma zaspokajać jego potrzeby socjalno-kulturalne. To niemałe kwoty. Osoba samotna może liczyć na 137 euro, 123 euro dostaje małżonek, a 110 euro dorosły członek rodziny. Do tego 81 euro przysługuje na dziecko w wieku 14-18 lat, 88 euro na dziecko w wieku 6-14 lat i 80 euro na dziecko do lat 6. Do tego dochodzą koszty zakwaterowania, umeblowania, ogrzewania, ubrań, przyborów toaletowych, czyli wszystkich tych rzeczy, które są potrzebne do codziennego funkcjonowania. Uchodźcy mogą też korzystać z darmowej opieki medycznej. …
… A co się dzieje, kiedy uchodźca opuści ośrodek? W Niemczech albo jest kwaterowany z innymi uchodźcami, albo dostaje mieszkanie. Zmieniają się też dla niego stawki kieszonkowego, bo rząd musi zapewnić takiemu uchodźcy tzw. minimum egzystencji. I tak, osoba samotna dostaje 217 euro, małżonek 195 euro, a 173 euro dorosły członek rodziny. Na dziecko w wieku 14-18 lat rząd wypłaci 193 euro, na dziecko w wieku 6-14 lat – 154 euro i 130 euro na dziecko do lat 6”.

Z portalu zmianynaziemi.pl możemy dowiedzieć się, że:

„Obecnie główna fala islamistów jako kraj docelowy właśnie z tego powodu wybiera Niemcy, ewentualnie kraje skandynawskie. Aby w jakiś sposób zniwelować dysproporcje w warunkach socjalnych występujące w ramach UE, Angela Merkel planuje zrównanie poziomu świadczeń dla “poborowych ISIS” we wszystkich krajach członkowskich UE.”

Przy takim obrocie sprawy imigranci islamscy w Polsce staliby się szlachtą. Mając mieszkania za darmo i kieszonkowe ok. 1000 zł miesięcznie niepracujący imigranci mieliby rzeczywiste dochody wyższe niż 80% pracujących Polaków. A jeszcze coś by ukradli, więc uzbierałoby im się co nieco. Hurysy by się do nich garnęły. Niewierni chętnie pracowaliby dla nich. Mieliby wszystko, co Allah im obiecał.
A jeśliby Polacy nie chcieli dać im takich zasiłków , to i na to jest lekarstwo. Jak podaje dziennik „La Stampa” :

„KE proponuje do 250 tys. euro kary za nieprzyjęcie uchodźcy …
… Kraj, który odmówi przyjęcia uchodźców, będzie musiał zapłacić nawet do 250 tysięcy euro kary za każdego z nich”.

Spójrzmy na inne zachowania imigrantów i reakcje na to niewiernych. Jak podaje portal pch24.pl :

„W listopadzie 2014 roku emigrant z Somalii brutalnie zgwałcił w szwedzkim mieście Sunvald 12-letnią dziewczynkę. Pod okresie opieszałości służb socjalnych sprawca w końcu trafił przed sąd. W czerwcu bieżącego roku szwedzki wymiar sprawiedliwości skazał gwałciciela na… 180 godzin prac społecznych.”

I co wspólnego z tym wszystkim ma Allah? Ano spójrzmy na wypowiedź jednego z uchodźców, którą podsłuchał reporter BBC:

„– Przekazywać nam pieniądze i inne bogactwa to wasz psi obowiązek! Jesteście pośrednikami Allaha, to jego dary, należą nam się i nie powinny spoczywać długo w waszych rękach! – usłyszał reporter brytyjskiego BBC podczas pracy na jednej z ulic Berlina w weekend 6/7 lutego 2016 r. Młody mężczyzna, prawdopodobnie z Syrii, kierował te słowa do grupy starszych Niemców”.

I w tym momencie warto baczniej przyjrzeć się roli Allaha. Europejczycy chętnie zagoniliby imigrantów kijami do roboty, a jednak tak się nie dzieje. Pokornie płacą podatki na utrzymanie przybyszów. Pierwsza fala imigrantów, tych najbardziej wierzących w słowa proroka Mahometa, mimo obowiązku wizowego, swobodnie hasała sobie po Europie, nie przejmując się granicami docierała do miejsc, gdzie chciała i otrzymywała to, co  prorok obiecał. I jak tu nie mówić o interwencji Allaha? Kolejne fale już nie są tak mocno wierzące w słowa Mahometa, a ich główną motywacją jest poprawa bytu socjalnego, więc z nimi już różnie bywa. Zdarza się, jak np. w Bułgarii, że strażnicy graniczni i psami poszczują i grzbiet wygarbują, a na koniec i kasę zabiorą. Ale to są już skutki małej wiary imigrantów.
Powracając do Allaha. Państwa i wielkie organizacje nie chcą wzmocnienia Unii Europejskiej, która przy swoim potencjale technologicznym i ekonomicznym w ciągu 20 lat mogłaby się stać największą potęgągospodarczą i militarną świata, a euro stałoby się główną walutą zapasową świata. Na to USA, Rosja, czy gangi banksterskie nie mogły się zgodzić. USA nie chce stracić pozycji światowego hegemona, a Rosja nie może pozwolić, żeby przy jej granicy wyrosło trzecie supermocarstwo, obok Chin i USA. Najpierw wprowadzono uniosceptycznych europosłów do parlamentu europejskiego, a teraz nasłano hordy imigrantów. I być może Allah natchnął przywódców światowych, żeby do złamania karku Unii Europejskiej wybrali właśnie jego wyznawców.
Również loże masońskie, których głównym wrogiem jest Kościół Katolicki, w pewien szczególny sposób ocierają się o islam. Jak podają wielbiciele teorii spiskowych polityka europejska w całości kontrolowana jest przez masonów. A co ci masoni robią na kolejnych stopniach wtajemniczenia? Jak piszą Jim Shaw i Tom McKenney w swojej książce „Śmiertelna pułapka” masoni 32 stopnia wtajemniczenia, czyli praktycznie sam szczyt masonerii, przysięgają na Koran:

„Potem nadszedł czas na poważną część rytuału, z przysięgą. Złożyliśmy zobowiązanie z makabrycznymi krwawymi konsekwencjami, jeśli wyjawimy „sekrety” (jedną z form okaleczenia, na którą się zgodziliśmy, było „przebicie gałek ocznych ostrzem o trzech brzegach”). Z Koranem na ołtarzu przypieczętowaliśmy naszą solenną przysięgę w imię „Allacha, Boga Arabów, Muzułmanów i Mahometan, Boga naszych ojców”.”

Dalej następuje komentarz:

„Każdy Shriner, klęcząc przed Koranem, składa przysięgę w imię Allacha, uznając pogańskiego boga zemsty Za swojego (,,boga naszych ojców”). Zarazem w rytuale uznaje się islam — jawnego wroga chrześcijaństwa — za jedyną prawdziwą drogę („Ten, który szczerze poszukuje islamu, poszukuje prawidłowego kierunku”).”

Zakładając sprawczą role myśli i przekonań można dojść do wniosku, że głęboko wierzący muzułmanie swoimi myślami wpłynęli na czołowych decydentów masonerii, że aż Koran wprowadzili do swoich masońskich rytuałów. I jak tu nie wierzyć w sprawczą rolę Allaha w naszym życiu?
Spójrzmy teraz na inną grupę pobożnych ludzi jaką są Żydzi rabiniczni. Oni głęboko wierzą w Talmud. A co jest napisane w Talmudzie? Jak pisze ksiądz Justyn B. Pranajtis w swojej książce „Chrześcijanin w Talmudzie żydowskim”:

„Żyd, jak uczy Talmud, tem samem, że jest z narodu wybranego i obrzezany, jest obdarzony tak wielką godnością, że się z nim nikt, nawet anioł, [76–77] równać nie może. Owszem, jest, jak sądzą, niemal równy Bogu. “Kto uderzy w twarz Izraelitę, mówi r. C h a n i n a, jakby wymierzył policzek Majestatowi Boskiemu”. Żyd jest zawsze dobry, bez-względu na jakiekolwiek grzechy, które go skalać nie mogą, jak błoto nie plami jądra orzecha, lecz tylko jego łupinę. Jedynie Izraelita jest człowiekiem; jego jest świat cały i jemu wszystko powinno służyć, szczególnie zaś “zwierzęta mające postać ludzką”.”
„Goim,  jako niewolnicy, bydlęta służące synom Izraela, należą do żyda życiem swojem i majątkiem. “Życie jego (goja) jest pozostawione (tzn. w ręku żyda), o wiele bardziej jego mienie.”  Jest to zasadniczy pewnik rabinów. Zupełnie bezkarnie może więc żyd zabierać chrześcijanom rzeczy do nich należące, w każdy sposób: oszustwem i podstępem; i nie należy mówić, że kradnie, czyniąc w ten sposób, lecz że odzyskuje, co jest jego.
Talmud, traktat Baba batra 54b:
“Wszystkie majętności gojów są jakby opuszczone; kto je pierwszy zabiera, ten jest ich panem.”.”

Jakby się rozglądnąć dookoła, to można zobaczyć, że „starsi bracia w wierze” mają całkowitą rację. Można zatem wysnuć hipotezę, że głębokie przekonanie o czymś, nawet stosunkowo małej grupy ludzi, nagina w jakiś sposób rzeczywistość pod jej przekonania, jeśli te przekonania są jednolite.
A teraz przyjrzyjmy się z kolei chrześcijanom. Nie mówię tu o europejskich czy północnoamerykańskich chrześcijanach, którzy są zdemoralizowani i w zasadzie nie można ich nazwać ludźmi wierzącymi w Boga. Myślę tu o prawdziwie wierzących chrześcijanach z krajów tzw. trzeciego świata. Gdy byłem w Kenii czy w Indonezji i spotykałem katolików lub reprezentantów innych odłamów chrześcijańskich byłem zdumiony ich głęboką wiarą. Oni swoją religię naprawdę traktowali serio, nie na luziku jak w Europie. Oni wierzyli, że powinni cierpieć i umierać za Chrystusa. I jaki jest efekt tych przekonań?
Jak podaje portal onet.pl w artykule „Chrześcijanie – najbardziej prześladowana grupa wyznaniowa na świecie” :

„Na co najmniej 250 mln ludzi ocenia się dziś liczbę chrześcijan różnych wyznań, prześladowanych za wiarę w rozmaitych częściach świata. Jeśli wyznawców Chrystusa wszystkich nurtów (katolików, prawosławnych, anglikanów, protestantów i innych) żyje obecnie na naszym globie łącznie ok. 2,2 mld (w tym nieco ponad 1,1 mld katolików), oznacza to, że mniej więcej co dziewiąty z nich padał w tym czasie ofiarą jakichś większych lub mniejszych ograniczeń, represji czy innych utrudnień w wyznawaniu swej wiary – czytamy w analizie KAI. Agencja przytacza jeden z najbardziej szokujących przykładów prześladowań, gdy australijski misjonarz baptysta, który w Indiach pomagał trędowatym, został wraz z dwoma małymi synami spalony żywcem przez hinduskich ekstremistów.”

Czyli Chrześcijanie modlą się o cierpienia i je dostają. Czyli znowu w jakiś sposób naginają rzeczywistość do swoich pragnień męczeństwa za wiarę.
Z powyższego można wysnuć hipotezę, że nasze wyobrażenia kształtują w jakiś sposób naszą rzeczywistość. Przyjrzyjmy się naszemu dniu powszedniemu. Jak wiemy, nic bardziej nas nie ucieszy niż porażka bliźniego. Większość ludzi, zamiast koncentrować się na własnym dobrobycie, skupia się na tym, aby bliźnim źle się wiodło. Efekty takiego spojrzenia widać wokół. Wiec proponuję porzucić taki źle pojęty altruizm i stać się bardziej egoistycznym myśląc głównie o sobie, o swoim dobrym zdrowiu i bogactwie. Przestańmy interesować się bliźnimi, ich dobrobycie, powodzeniu w życiu. Zacznijmy koncentrować się na własnym dobrobycie. Jeśli już chcemy zajmować się polityką, to zamiast myśleć czy PiS czy PO czy jeszcze jakaś inna partia ma rządzić, to zacznijmy koncentrować się na tym, aby do władzy dochodzili mądrzy politycy służący społeczeństwu, a nie sobie i jakimś tajemniczym elitom. Jeśli jedna grupa ludzi koncentruje się na zwycięstwie PiSu, druga – PO, a trzecia – Grzegorza Brauna, to ich energia jest marnotrawiona, bo pragnienia wzajemnie się wykluczają. Jeśli chcemy, by „Był minister rzetelny, o sobie nie myślał”, to myślmy o takim, obojętnie z jakiej partii przychodzi. Jeśli wszyscy będziemy myśleć, że w Polsce jest beznadzieja, to faktycznie tak będzie, jeśli będziemy myśleć, że wszyscy urzędnicy to złodzieje i oszuści, to faktycznie nastąpi selekcja negatywna i tylko tacy obsiądą urzędnicze stanowiska. A po co takim ułatwiać życie? Jeśli wszyscy uwierzymy, że Polska może być np. krajem bez podatków, to prawdopodobnie takim się stanie.
Na koniec dołączam link do audiobooka

target=”_blank”>Josepha Murphy’ego „Potęga Podświadomości”, która może pomóc nam w poprawie jakości życia.

Inne zapisy autora:

0

Jack Mac Lase
Jack Mac Lase http://innywaiant.weebly.com

75 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816