25052017Nowości:
   |    Rejestracja

W pogoni za newsem


Od kilku dni media głównego nurtu żyły zamieszczonym w internecie filmem z wariackiego rajdu samochodowego po Warszawie. Po interwencji internautów sprawą zainteresowała się Policja. Pierwsze komunikaty brzmiały lakonicznie: Policja prowadzi czynności zmierzające do ustalenia sprawcy. Eksperci wyliczają artykuły z których pirat drogowy może być sądzony i ile mu grozi. Plus info, że Policja rozważa skierowanie sprawcy na badania psychologiczne.


W poniedziałek sprawa stała się głównym newsem serwisów informacyjnych. Jak grom z jasnego nieba gruchnęła wieść: „Policji udało się ustalić tożsamość podejrzanego”. Chwilę później: „Podejrzany to Robert N. pseudonim „Frog””. Trochę wody w Wiśle upłynęło i następny news: „Policja zapukała do drzwi firmy podejrzanego Roberta N., ale nikogo nie było w pracy”. Zapewne w „jednej z podwarszawskich miejscowości, gdzie jest zameldowany” podejrzanego też nie było. Dziwne…

Na koniec wisienka na torcie: informacja, że samochód jest zarejestrowany na firmę, używało go kilka osób, nie wiadomo kto tego dnia był użytkownikiem, nie ma świadka mogącego potwierdzić tożsamość kierowcy. Prawnikiem nie jestem, ale czy to nie jest aby całkiem mocna linia obrony?

Tak czy siak jeśli sprawca się wywinie – komuś powinien postawić flaszkę. A jeśli jednak zostanie skazany – flaszkę stawiają dziennikarze. Za skuteczne utrudnianie śledztwa / że mimo wszystko się udało.

Fot.: http://www.joopi.pl/picture-24-pirat-z-karaib-w.html

Napisane przez:


 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 21 dla artykułu "W pogoni za newsem"

  1. plus ujemny pisze:

    dobra kierowce ukaraja i slusznie ale motocyklistow juz nie..a przeciez oni brali w tym wyscigu czynny udzial nie wiem czy jest mozliwosc ich namierzenia..

    • Mam poważne wątpliwości. Raz, że kierowcę całkiem niedawno ścigali przez 35 km, podczas pościgu miał popełnić 80 wykroczeń a prokuratura nie wytoczyła sprawy. Dwa – przed chwilą przeczytałem, że facet zamieścił kolejny filmik, ale ponoć jutro ma się zgłosić na policję. Co do motocyklistów – ponoć policja usiłuje ich namierzyć. Pożyjemy, zobaczymy.

      Pozdrawiam

  2. Z cyklu „a nie mówiłem” – facet zamieszcza kolejny film w sieci i kpi sobie z policji a prokuratura nie dopatrzyła się powodów do wszczęcia śledztwa. Grozi mu zatrzymanie prawka na 5 lat (o ile je ma) i maksymalna grzywna – 5 tysięcy zł.

    Bezpieczeństwo ponad wszystko.

  3. Z ostatniej chwili – prokuratura zmieniła zdanie i jednak rozpocznie postępowanie przygotowawcze z art 174 KK, maksymalna kara – 8 lat.

  4. policjant łapówkarz pisze:

    W Polsce prawo (czytaj : bezprawie) tworzone jest dla świata przestępczego, nie dla Policji, ani dla przeciętnego opbywatela. Jesten z natury spokojnym człowiekiem, ale gdyby ten kretyn zatrzymał się przy mnie, nie wsiadłby więcej do auta.

  5. Kula Lis 62 pisze:

    [Policja chce zakazu prowadzenia pojazdów. Po umorzeniu sprawy akta wróciły do policji, która prowadzi postępowanie z kodeksu wykroczeń, za co, jak mówią policjanci, może grozić maksymalna grzywna w wysokości 5 tys. zł. – Policjanci z Kielc będą również wnioskować do sądu o orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych dla Roberta N. na okres 3 lat – dodała reporterka.] Na pewno strasznie się przejmie tym zakazem prowadzenia pojazdów. Tym bardziej , że prawa jazdy już nie ma. Gość jest właścicielem wypożyczalni samochodów. Być może policja i dziennikarze powinni zainteresować się komu ze środowiska sędziowsko-prokuratorskiego użyczane były na takich czy innych zasadach, na krótszy lub dłuższy czas luksusowe samochody. To najprostszy sposób niewinnego „wyświadczenia przysługi” komu trzeba. Do korzystnej umowy tego typu dużo trudniej się przyczepić, niż do przelewu na konto czy wręczeniu gotówki w kopercie. Chciałbym wiedzieć kim są jego starzy ??? może dziennikarze zbadają o to zamiast w kółko klepać o tym samym?

    „Równiejsi” funkcjonują u nas w kraju na ściśle określonych zasadach. Więc w przypadku tego gościa trzeba by się przyjrzeć tak powiązaniom rodzinnym jak i jego własnej działalności.

  6. Kula Lis 62 pisze:

    Śledztwo w sprawie pirata. „Brak podstaw do zatrzymania” Prokuratura rejonowa Warszawa-Mokotów wszczęła śledztwo w sprawie pirata drogowego – dowiedział się dziennikarz portalu tvn24.pl. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, podstawą do wszczęcia śledztwa jest art. 174 kodeksu karnego, mówiący o sprowadzeniu niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. W ocenie prokuratora na razie nie ma podstaw do postawienia zarzutów ani zatrzymania. – Śledztwo prowadzone jest w sprawie kierowcy BMW M3, który 5 czerwca, znacznie przekraczając dozwoloną prędkość złamał szereg przepisów prawa o ruchu drogowym – mówił we wtorek Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

    Na razie bez zarzutów

    – Materiał dowodowy nadesłany z policji faktycznie w pewnym zakresie uprawdopodabnia, że sprawcą, kierującym tym samochodem, był Robert N. Materiał, który obecnie posiadamy, w naszej ocenie jest niewystarczający do postawienia konkretnej osobie konkretnych zarzutów, tym samym w naszej ocenie brak jest podstaw do zatrzymania kogokolwiek – przekazał Nowak. http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,sledztwo-w-sprawie-pirata-br-brak-podstaw-do-zatrzymania,125569.html i to na tyle w tym temacie przykrywającym inne ważniejsze sprawy.

  7. Kula Lis 62 pisze:

    Bogata kartoteka „Froga”

    W niedzielę policja podała, że wytypowała dwie osoby, które podejrzewa o szaloną jazdę, w poniedziałek ujawniła, że zidentyfikowała prawdopodobnego sprawcę. To 23-latek z podwarszawskiej miejscowości, Robert N. pseudonim Frog. Tego samego dnia policjanci odwiedzili biuro jego firmy. Nikogo nie zastali.

    Mężczyzna ma bogatą kartotekę: kilkadziesiąt mandatów i liczne wnioski do sądu o ukaranie.(SIC!!!) Co z tymi sądami? czyżby to syn nietykalnych rodziców?

  8. Kula Lis 62 pisze:

    NIC MU NIE ZROBIĄ!
    Czy słyszał ktoś jak zostali ukarani:
    – syn znanego warszawskiego adwokata za podpalania aut? NIE
    – pani adwokat córka vice MS która pijana wjechała do przejścia dla pieszych NIE

    Ale każdy słyszał o liczbie wystawionych mandatów za przekroczenie prędkości o 10-20 km/h

    Jakie Państwo takie prawo i tacy cwaniacy…

  9. slopek pisze:

    Ludzie zrozumcie jedno!!!! Nie dostosowujmy prawa do potrzeb chwili!!!! Facet popełnił szereg wykroczeń ale w myśl polskiego prawa nie popełnił przestępstwa, Prawo jazdy zostało mu zabrane nie przez sąd a w drodze administracyjnej za punkty więc nie można go ukarać za niestosowanie się do wyroku sądu. Jestem za bardzo mocnym i surowym karaniem takich ludzi ale nie twórzmy paradoksów sądowych dla potrzeb chwili. jeżeli prawo w tej sprawie jest złe to trzeba je zmienić. Powiem więcej Zgodnie z naszym prawodawstwem nie można go nawet ukarać za spowodowanie zagrożenia z kodeksu wykroczeń Art. 86.
    § 1. Kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny. Wykroczenie to jest skutkowe tzn. musi być drugi uczestnik ruchu który zezna że zachowanie tego kierowcy na drodze zmusiło go np. do hamowania lub zmiany kierunku ruchu. Oczywiście policja mając nagranie po tablicach rejestracyjnych mogłaby dotrzeć do świadków ale lenistwo im nie pozwala a facet ma rację że się śmieje. I tutaj wtedy mamy popis dla sądu bo w § 3 przytoczonego wyżej przepisu karnego mówi się że:. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów. Wtedy sąd zabiera mu prawo jazdy a gdy gość będzie jeździł i zostanie złapany wtedy dopiero możemy mówić o odpowiedzialności karnej z art 244 kk jeszcze jedno z tego co mi wiadomo to policja z lenistwa gdy zatrzymywała gości którym zostało zabrane prawo jazdy przez sąd z reguły karała takich kierowców mandatem i puszczała dalej co było ewidentnym przestępstwem ze strony policji niedopełnienia obowiązków ale to już inny temat.

  10. Kula Lis 62 pisze:

    Pirat drogowy synem znanej prokurator? Internauci na tropie „Froga” Użytkownicy sieci już wiedzą, kim jest kierowca, który gra na nosie warszawskiej policji. Ma być nim Robert N. ps. „Frog”, syn prokurator Krystyny Nogal-Załuskiej – podaje „Fakt”.

    Prokuratura Okręgowa w Warszawie zaprzecza jednak rewelacjom internautów, jakoby pirat drogowy był synem ich pracownicy.

    Potwierdzam, że pani prokurator Krystyna Nogal-Załuska pracuje w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Kategorycznie zaprzeczam, że synem pani prokurator jest Robert N., ps. Frog

    — wyznał w rozmowie z serwisem dziennik.pl prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie.Ps. Prokuratura Okręgowa na Chocimskiej w Warszawie rżnie głupa, prokuratorka Krystyna Nogal-Załuska jak dotąd nie wyparła się swojego synalka, a policja nie chce zadzierać z PO (Prokuraturą Okręgową lub Platformą Obywatelską) i pozoruje ostry pościg, a może posik ze strachu.

  11. bodziopl pisze:

    No bo to wystarczy uważnie i ze zrozumieniem przeczytać kodeks karny, a tam KAŻDY artykuł zaczyna się od słowa klucza: KTO !

  12. Kula Lis 62 pisze:

    Premier RP zabiera głos w sprawie wykroczenia drogowego, naprawdę pogratulować wolnego czasu. Już widzę jak dziennikarze w USA & Niemiec pytają Obamę czy Merkel o takie sprawy..jak u nas ryżego. Sprytnie rozdmuchana sprawa by odwrócić uwagę od ważniejszych spraw i problemów rządzących.

  13. Kula Lis 62 pisze:

    Ukradniesz batonika za 1 zł idziesz do więzienia, polityk ukradnie miliony to dostanie jeszcze premię. Źle kołem zaparkujesz wlepiają Ci mandat, a ten z BMW M3 ponad 100 wykroczeń ma i nawet jednego mandatu bo syn nadprokurwator!!! – oto sprawiedliwość w III RP/PRLbis.

  14. Kula Lis 62 pisze:

    „fakt” napisał, że to synek prokurator prokuratury okręgowej w W-wie. A co z Izą C.? Ponoć tatuś to funkcjonariusz w ministerstwie p. Biernackiego?

  15. Kula Lis 62 pisze:

    Jeśli prokurator potrzebuje biegłego do ustalenia czy to przestępstwo to prokurator powinien oddać dyplom uczelni która go „kształciła”. Za przejście na czerwonym świetle policja wlepia mandat pieszemu!!!

  16. Kula Lis 62 pisze:

    DYSPOZYTOR

    Sienkiewicz tak jak jego koledzy, z którymi tworzył UOP – m.in. Wojciech Brochwicz czy Andrzej Milczanowski – na zawsze będzie symbolizować przejście ludzi z komunistycznego aparatu represji do wolnej Polski suchą nogą, bez żadnych konsekwencji – mówi dr hab. Sławomir Cenckiewicz.

    Historyk podkreśla, że Sienkiewicz brał udział w przyjęciu do UOP całej wierchuszki wywiadu cywilnego, zasłużonych w walce z Kościołem, „Solidarnością”, emigracją i ze środowiskiem opozycyjnym. Byli to: Gromosław Czempiński, Sławomir Petelicki i inni związani z płk. Aleksandrem Makowskim. Ludzie, którzy nigdy nie powinni się nawet ocierać o aparat państwowy i administrację wolnego państwa.

    Studenckie lata

    Jak większość studentów po powstaniu „Solidarności” Bartłomiej Sienkiewicz włączył się w struktury NZS, ale wbrew temu, co podają media, nie należał do osób, które tworzyły jego komitet założycielski. Nie był osobą szczególnie zaangażowaną oraz znaną w tym środowisku. W lutym 1982 r., w okresie największych represji stanu wojennego, został zatrzymany przez milicję i osadzony w areszcie, z którego wyszedł po trzech dniach, a w marcu 1982 r. Prokuratura Rejonowa w Krakowie postępowanie przeciwko Sienkiewiczowi umorzyła. Materiały dotyczące sprawy zostały zniszczone we wrześniu 1989 roku.

    Jak wynika z akt zgromadzonych w IPN, jego nazwisko pojawia się w różnych sprawach obiektowych, więc działalność, jaką prowadził, była Służbie Bezpieczeństwa dobrze znana. W końcu 1987 r. (w Rosji była już pieriestrojka) nagle jak z rękawa zaczęły się sypać przeciwko niemu represje za udział w spektakularnych ulicznych akcjach protestacyjnych Ruchu Wolność i Pokój. Aż trzykrotnie został ukarany grzywną przez kolegium do spraw wykroczeń. Niestety, akta tych spraw również uległy zniszczeniu.

    Pacyfista do UOP

    Do Urzędu miał go ściągnąć Krzysztof Kozłowski – pierwszy szef UOP, minister spraw wewnętrznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, który weryfikował oficerów Służby Bezpieczeństwa. Sienkiewicz, podobnie jak Kozłowski, uprawiał taternictwo. Pisał też na łamach „Tygodnika Powszechnego”, w którym Kozłowski w latach 1965–2007 był zastępcą redaktora naczelnego. – Żegnam swojego mistrza. Krzysztofie, dziękuję ci za wszystko – tak Sienkiewicz, już jako szef MSW, przemawiał na pogrzebie swojego poprzednika w kwietniu tego roku.

    Sienkiewicz, gdy powstawał Urząd Ochrony Państwa, którego był współtwórcą, nie miał jeszcze trzydziestu lat i oczywiście żadnego doświadczenia w tej dziedzinie. Nagle z pacyfisty związanego z anarchizującym Ruchem Wolność i Pokój stał się jednym z koordynatorów służb specjalnych III RP.

    Formalnie na czele UOP stanęli ludzie z biografiami opozycyjnymi, ale i tacy jak Wojciech Brochwicz – rocznik 1960, który w latach 80. był w Białymstoku sekretarzem ds. kształcenia ideologicznego i propagandy zarządu wojewódzkiego Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, prowadził też kursy dla kandydatów do PZPR w Białymstoku.

    – Zbrodnia Sienkiewicza i jego kolegów polega na tym, że podżyrowali i zaakceptowali to, co komuniści im stworzyli. Cieszyli się ze stanowisk, które zajmują, i zgodzili się na to, że nie będą budować służb specjalnych takich, jakie powinna mieć wolna Polska. Zbudowali je na zasadzie kontynuacji pomiędzy służbami PRL a III RP i oddali pod kontrolę ludziom komunistycznego aparatu władzy – uważa dr Sławomir Cenckiewicz. Historyk przypomina, że w tym czasie, po wyborach w 1991 r. – na wniosek Jacka Kuronia – powstał tzw. zespół Lesiaka, powołany do inwigilacji prawicy i prowadzenia działań dezintegracyjnych. Pomimo negatywnej weryfikacji Lesiak został przyjęty do UOP, a w zespole, którym kierował, na 15 osób tylko dwie nie miały esbeckiego rodowodu. Sienkiewicz służył w UOP do 2002 r., pełniąc funkcję głównego doradcy zarządu wywiadu UOP, był też w składzie kierownictwa komórek analitycznych urzędu.

    Ze służb do biznesu

    W tym samym czasie piastował również stanowisko wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, rządowej instytucji badawczej, analizującej sytuację polityczną, społeczną i gospodarczą w sąsiadujących z Polską państwach oraz regionach: bałtyckim, bałkańskim, kaukaskim oraz Azji Centralnej. Z tym bagażem doświadczeń w 2001 r. odszedł ze służb do biznesu i założył firmę analityczną zajmującą się szacowaniem ryzyka inwestycji oraz badaniem otoczenia konkurencyjnego (ASBS Othago, potem „Sienkiewicz i Wspólnicy”).

    W tym okresie został powołany przez Witolda Michałowskiego (specjalistę od spraw energetyki) na świadka oskarżenia w sprawie przyjęcia przez członków grupy negocjującej w 1993 roku umowę gazową z Gazpromem potężnej prowizji. Miała ona wynieść 140 mln złotych. Tę umowę Michałowski nazwał po prostu „zdradą stanu”. Sienkiewicz zeznawał wówczas m.in. w sprawie niezapłacenia podatku od prowizji przez osoby, które ją przyjęły. Wówczas nikt nie poniósł odpowiedzialności. Dziś, choć Sienkiewicz od ponad pół roku jest szefem MSW, nie zrobił nic, aby do tej sprawy wrócić.

    Nie tylko ta sprawa jest niepokojąca. Bogdan Święczkowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, widzi bardzo poważne zagrożenia wynikające z tego, że obecny minister, który kieruje służbami specjalnymi i który mógł mieć liczne powiązania biznesowe z partnerami na Wschodzie, nie chce ich ujawnić: „Nie wiemy, jakie kontakty biznesowe łączyły pana Sienkiewicza z różnego rodzaju partnerami ze Wschodu. Czy nie było tych kontaktów z osobami związanymi z rosyjskimi służbami specjalnymi?”.

    Nie wiemy tego, bo minister odmówił wyjaśnień i odpowiedzi na zadane w tej sprawie przez Mariusza Kamińskiego pytanie, które padło na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych.

    Choć Bartłomiej Sienkiewicz w środowisku władzy uchodzi za świetnego analityka, który zresztą w ostatnich latach był dobrze opłacanym doradcą spółek Skarbu Państwa, takich jak PGE, PKN Orlen, Gaz-System, Ciech i PZU, Energa, nie wszystkie jego przewidywania są trafione. W 2011 r. Sienkiewicz prognozował, że w ciągu dwóch lat nastąpi całkowity krach finansowy i zupełny upadek pieniądza oraz gospodarki.

    Kilka lat wcześniej w konsekwencji jego doradztwa odnośnie do zakupu przez PKN Orlen rafinerii Możejki położonej na terenie Litwy, Rosjanie odcięli dopływ ropy do tej rafinerii – jak podała WikiLeaks – co było zemstą polityczną, bo sami też zamierzali ją kupić.

    Sienkiewicz jest też kolejną z majętnych osób w rządzie Tuska. Jego majątek to 817 tys. zł w gotówce, plus 8,5 tys. euro oraz 8 tys. dolarów. Posiada także udziały o wartości 60 tys. zł oraz złoto o wartości 125 tys. zł (trzy czwarte kilograma) i kosztowne antyki. Do tego należy dodać dwa mieszkania i samochody.

    Choć Bartłomiej Sienkiewicz uchodzi za człowieka Jana Rokity – zepchniętego przez Tuska ze sceny politycznej – to właśnie po niego sięgnął premier w obliczu konfliktu z Jarosławem Gowinem. Niektórzy komentatorzy piszą w mediach, że jest najlepszym człowiekiem od zbierania „haków” oraz że oddanie mu nadzoru nad służbami specjalnymi to budowanie na nowo tych służb w oparciu o ludzi UOP, a więc powiązanych z dawnymi funkcjonariuszami służb PRL, a co za tym idzie – otwarcie się na Rosję.

    Sienkiewicz stał się jedną z najbardziej prominentnych osób w państwie, dziś sam tworzy wokół siebie wierną gwardię, dając zatrudnienie w ministerstwie dwudziestolatkom. Jego doradcą na pełnym etacie z pensją 4 tys. zł jest dwudziestojednolatek – Adam Malczak, którego jedynym doświadczeniem zawodowym jest zatrudnienie w Radzie Rodziców przy II Liceum Ogólnokształcącym i Gimnazjum im. Stefana Batorego. Nieco starszy od niego jest Paweł Polak, liczący 22 lata. Kompetencje doradcy ministra uzyskał w słowackiej sieci handlowej Exi Sport, czyli w sklepie sportowym. Jest też w gabinecie ministra osoba starsza – Michał Sokolnicki, rocznik 1969, fachowiec od aprowizacji, który zanim został doradcą szefa MSW, pracował w firmie Kręgliccy Restauracje i Catering Sp. z o.o. Zatrudnienie u ministra znalazła także 27-letnia Krystyna Marcinek, która wcześniej pracowała w należącej do Sienkiewicza firmie Salvor Sp. z o.o. i Wspólnicy Sp. Komandytowa, ASBS Othago.

    Ambaras Sienkiewicza

    Szef MSW dba też o odpowiedni PR rządu w mediach. Po marszu „Obudź się, Polsko!” powiedział na zorganizowanym przez „Tygodnik Powszechny” spotkaniu „katolików otwartych”, że ludzie, którzy brali w nim udział, są jak „alkoholik pośród śmietnika”, i zaapelował, by z nimi nie walczyć, ale pomagać. Jest to jego sposób postrzegania Polski i polskości, czemu dał wyraz na łamach wspomnianego tygodnika w artykule pt. „Ambaras z polskością”. Polska dla niego to kraj od wieków tonący w nędzy „dziedziczonej przez stulecia”, kraj, którego światli rodacy się wstydzą, brudny, zaniedbany, gdzie wszystko jest niegustowne, nawet domy. Wszystko dlatego, że jego mieszkańcom brakuje elementarnej kultury i „szerokich horyzontów”, a ich aspiracje kończą się na „sześciopaku”. Jest jednak lekarstwo: „Niedługo to wszystko zniknie, zostanie zneutralizowane, zakryte. Wraz z uruchomieniem kolejnego odcinka autostrady A2 Świecko – Nowy Tomyśl podróżni zostaną odgrodzeni ekranami (…). Podobnie jak wystandaryzowane stacje benzynowe, dające chwilowy odpoczynek w monotonii podróży”.

    Jednak w opinii ministra Sienkiewicza, z tego tragicznego od wieków obrazu Polski wyłania się światło nadziei, której symbolem jest „Społeczno-obyczajowy projekt znany pod nazwą ’Orliki’ (!). Brudnemu, zacofanemu, obciążonemu prowincjonalnym dziedzictwem społeczeństwu przychodzi z ratunkiem Donald Tusk i jego reformy” – jak udowadnia w swoim artykule. To, że rząd ma propagandystów, jest czymś naturalnym, ale że prawnuk wielkiego noblisty Henryka Sienkiewicza, rzekomo dumny ze swoich korzeni i pradziadka, będąc na usługach rządowej propagandy, zrobił z Polaków „zbiorowisko ludzi, którym historia nie dawała zbyt wielu szans”, zakompleksionych, zacofanych, pozbawionych kultury „alkoholików na śmietniku”, świadczy o tym, że od wieków czasami jabłko pada daleko od jabłoni.

    Anna Kołakowska

    Nasz Dziennik

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

203300