22082017Nowości:
   |    Rejestracja

Szeremietiew: Dziurawa Europa


Ukazała się najnowsza książka Zbigniewa Brzezińskiego „Strategiczna wizja. Ameryka a kryzys globalnej potęgi” (Wydawnictwo Literackie, 2013). Autor zastanawia się jakie konsekwencje dla ładu międzynarodowego będzie miała słabnąca pozycja USA w świecie. Stwierdza, że w polityce światowej „środek ciężkości przesuwa się z Zachodu na Wschód” i zastanawia się, czy „Chiny mogłyby do 2025 roku przejąć od Stanów Zjednoczonych ich centralną rolę w stosunkach międzynarodowych”.


Brzeziński usiłuje nakreślić plan działania chroniący pozycję USA. W tym celu Stany Zjednoczone wg niego powinny „stworzyć szerszą i bardziej żywotną sferę Zachodu” rezygnując z dominacji przedzierzgnąć się w akceptowanego lidera Zachodu. Nowa polityka ma być wykonywana wspólnie z „tradycyjnymi europejskimi sprzymierzeńcami” a ponadto USA muszą „zbliżyć się do Turcji i Rosji”. To pozwoliłoby Waszyngtonowi zgromadzić potencjał, który sprosta chińskiemu wyzwaniu.

Nie wiadomo kogo Brzeziński zalicza do „tradycyjnych europejskich sprzymierzeńców” Ameryki. Jeśli są to państwa NATO z okresu „zimnej wojny”, to dziś, poza Anglikami, do przyjęcia amerykańskiego przywództwa nie będą skorzy zarówno Niemcy, jak też Francuzi oraz Włosi i Hiszpanie. Trudne będzie przekonanie ich” do związków z Turcją, skoro proces jej włączenia do Unii Europejskiej, rozpoczęty jeszcze w 1987 roku, dotąd nie zakończył się sukcesem. W Niemczech 60 proc. obywateli sprzeciwia się przyjęciu Turcji do UE. Według ankiety przeprowadzonej na zlecenie gazety „Bild am Sonntag” tylko 30 proc. badanych Niemców popiera członkostwo Turcji w Unii Europejskiej.

USA z Rosją?

Jeszcze trudniejsze może okazać się wzmocnienie Rosją. Brzeziński chciałby, aby USA zorganizowały euroazjatycką przestrzeń geopolityczną jako podstawę do polityki USA względem Chin. Autor „Strategicznej wizji” zauważa, że rejon euroazjatycki politycznie dryfuje bowiem Europa Zachodnia nie potrafiła w tym obszarze wytworzyć „prawdziwej wspólnoty” zdolnej do odgrywania istotnej roli w świecie. Skoro więc nie potrafili tego zrobić Europejczycy, muszą to naprawić Amerykanie – mówi Brzeziński. I uważa, że można namówić Rosjan do budowy wspólnego euroazjatyckiego bloku. Autor tego pomysłu dostrzega przeszkody, widzi np. mocarstwowe aspiracje rosyjskich polityków i niemieckie usiłowania układania specjalnych relacji z Rosją. Mimo to wierzy, że w rosyjskim społeczeństwie zyskują na znaczeniu zwolennicy związków z Zachodem, a więc być może także USA. Pisze: „Rosnąca liczba Rosjan zaczyna mieć świadomość, że fundamentalna zmiana rosyjskiej relacji z Zachodem może leżeć w długofalowym interesie kraju.”

            Niestety nie wydaje się to prawdą. Sądząc po nastrojach dominujących w rosyjskim społeczeństwie dla przeciętnego Rosjanina bardziej zrozumiałą jest hołubiona na Kremlu wizja rosyjskiego imperium niż wprowadzanie praw człowieka z Zachodu. Rządy prezydenta Borysa Jelcyna, okres jawnej korupcji i rosnących fortun oligarchów, a także lata Michaiła Gorbaczowa, obwinianego o upadek ZSRR, są przez Rosjan kojarzone z polityką otwarcia na Zachód. To nie zachęca do współpracy z Zachodem. Wielu Rosjan zgadza się z Putinem, że: „Rozpad ZSRR był nie tylko największą katastrofą geopolityczną XX wieku, ale również prawdziwym dramatem dla Rosjan”. Poparcie jakie zyskuje brutalna wobec Zachodu postawa prezydenta Putina jest autentyczne i nie wydaje się, aby nawet najbardziej ustępliwy prezydent USA zdołał namówić prezydenta Rosji do podporządkowania się Ameryce, a tak przecież będzie odczytana oferta włączenia Rosji do bloku formowanego przez Waszyngton.

W koncepcji polityki USA proponowanej przez Brzezińskiego istnieje też pewne niebezpieczeństwo. Może Rosji stwarzać możliwości gry o podporządkowanie tzw. bliskiej zagranicy. Profesor co prawda dostrzega, że osłabienie pozycji USA w Europie mogłoby skutkować zajęciem przez Rosjan Gruzji, Białorusi i Ukrainy. Dodajmy – jest to więcej niż prawdopodobne. Nie dostrzega, że Kreml mógłby pójść dalej i podporządkować sobie kraje nadbałtyckie, zwłaszcza Estonię i Łotwę, aby tym samym osłabić wiarygodność obronną NATO. Czy Moskwa mogłaby w zamian za jakieś obietnicę współpracy uzyskać w Waszyngtonie zgodę na włączenie „pribałtyki” do rosyjskiej strefy wpływów? Estończycy i Łotysze są dziś sojusznikami Amerykanów, ale Polacy też nimi byli, gdy prezydent USA w porozumieniach jałtańskich  oddawał Polskę Stalinowi.

W maju 2012 roku w trakcie zaprzysiężenia prezydent Rosji ogłosił: „Czas postawić nowe, ambitne cele na przyszłość. Przed nami zadanie stworzenia z Rosji centrum całej Eurazji”. Nie jest tajemnicą, że przywódcom Rosji nie chodzi wcale o przyłączenie się do Zachodu kierowanego przez USA, ale o odsunięcie Amerykanów od Europy i związanie jej z Rosją nie tylko liniami przesyłającymi gaz i ropę. Moskwa ciągle uważa USA za wroga skoro amerykańskie plany budowy tarczy antyrakietowej uznała za przedsięwzięcie zagrażające jej bezpieczeństwu. Wcześniej, jesienią 2011 roku Władimir Putin przedstawił pomysł stworzenia „harmonijnej wspólnoty gospodarczej od Lizbony do Władywostoku”. Mówił: „Proponujemy model potężnej ponadnarodowej wspólnoty, która może stać się jednym z biegunów współczesnego świata i odgrywać rolę efektywnego łącznika między Europą a dynamicznym regionem Azji i Oceanu Spokojnego.” W wystąpieniu Putina nie było słowa, aby miało się to stać z udziałem USA.

Profesor Brzeziński nie zdaje sobie chyba sprawy, że proponując Rosji budowę euroazjatyckiej wspólnoty pod przewodemu USA godzi w podstawowe cele rosyjskiej polityki powołania bloku Euroazji. Z tego powodu będzie najpewniej potraktowany jako przeciwnik Kremla, a że amerykański profesor ma polskie korzenie, to jego plan będzie tym gorzej odbierany w Rosji.

Siła i słabość Europy

Paradoksem współczesnej polityki międzynarodowej jest mizerna pozycja i rola Europy. Teoretycznie UE jest wielką potęgą. Według danych z 2011 roku dotyczących PKB Unia Europejska z 15,6 bilonami USD zajmuje pierwsze miejsce w świecie, przed USA (15,1 bln.), Chinami (7,3 bln.) i Japonią (5,9 bln). Rosja z dochodem 1,8 biliona dolarów nie powinna być dla UE żadnym wyzwaniem. A jednak mimo niewątpliwej potęgi gospodarczej Unia Europejska nie stanowi liczącej się siły w relacjach międzynarodowych. Nie potrafiła skonstruować wspólnej polityki zagranicznej i obronnej, a państwa członkowskie UE są rozgrywane z zewnątrz, w czym celuje Rosja.

W przeszłości narody europejskie zdołały obronić kontynent przed najazdami ze wschodu (Mongołowie, Tatarzy) i południa (Arabowie, Turcy), a następnie dzięki wielkim odkryciom geograficznym w XV i XVI wieku potrafiły wpływy europejskie rozszerzyć na cały świat. Powstały zamorskie imperia Anglików, Belgów, Francuzów, Holendrów, Hiszpanów, Portugalczyków. Wiek XVIII i XIX były okresem dominacji Europy i wszystkie mocarstwa światowe miały swoje metropolie w Europie. Z Europy promieniowały nowoczesna myśl, nauka i sztuka, prawo i rozchodziły się zdobycze cywilizacji technicznej. W świecie synonimem nowoczesności i rozwoju było przyjmowanie europejskich rozwiązań i wzorców.

Zmarły w grudniu 2011 roku były prezydent Czech Václav Havel zauważył, że największymi wrogami Europy okazali się sami Europejczycy. Rzeczywiście potęgę Europy w świecie unicestwili Europejczycy wywołując w XX wieku dwie wojny światowe. Wojna która wybuchła w 1914 roku i jej dużo gorsza powtórka z 1939 roku spowodowały diametralną przebudowę światowego ładu, ale także degradację Europy jako cywilizacyjnego centrum świata. W XX wieku o losach narodów i państw zaczęły coraz silniej decydować potęgi pozaeuropejskie, z jednej strony była angielska kolonia Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, a z drugiej, jako bolszewicka tyrania Rosja, wschodni spadkobierca dawnych mongolsko-tatarskich najeźdźców. Wiek XXI zdaje się być kontynuacją tej sytuacji bo chociaż rozpadł się ZSRR i maleje siła Stanów Zjednoczonych, to zaczynają wyrastać inne potęgi pozaeuropejskie – Chiny, Indie, Brazylia.

Czynnikiem, który doprowadził do wybuchu pierwszej wojny światowej były mocarstwowe Niemcy zorganizowane i kierowane przez agresywne Prusy. Druga wojna światowa była już wspólnym dziełem Hitlera i Stalina. Natomiast bezpośrednie starcie między Niemcami a Rosją w obu wojnach stało się czynnikiem kluczowym dla światowej pozycji Europy. Można też wnosić, że wojen światowych by nie było, zwłaszcza drugiej, gdyby miedzy Niemcami a Rosją istniało potężne państwo, które nie dopuściłoby do starcia niemiecko-rosyjskiego. Niestety istniejąca od 1918 roku Rzeczpospolita Polska była zbyt słaba, aby odegrać rolę potęgi gwarantującej pokój. Polska w 1920 roku uratowała Europę przez zalewem bolszewickim i dzięki temu zatrzymała sowiecki marsz na Zachód, ale nie mogła drugi raz zatrzymać Sowietów zaatakowana przez Niemcy w 1939 roku. Hitler zignorował słowa ministra Józefa Becka, który w trakcie rozmowy 8 stycznia 1939 roku ostrzegał, że zniszczenie Polski będzie skutkowało wejściem czołgów sowieckich do Berlina. Kanclerz Niemiec dążył do wywołania wojny i słaba Polska nie mogła mu w tym przeszkodzić.

Znaczenie Rzeczypospolitej

Niejako wstępem do wojen wschodu z zachodem Europy były kampanie przeprowadzone w pocz. XIX wieku przez Napoleona. Otóż gdyby w centrum Europy znajdowała się wówczas potężna Rzeczpospolita, państwo sławione za wprowadzenie rewolucyjnych zmian ustrojowych bez rozlewu krwi (Konstytucja 3 Maja) to Francuzi nie mieliby powodów do marszu na Wschód. Wstrząsy wojenne ograniczyły by się do zachodniej części kontynentu a ich skutkiem byłby upadek despotycznych monarchii, zwłaszcza Austrii i Prus. W Europie zapanowałyby rządy konstytucyjne, co miałoby korzystny wpływ na relacje między narodami. Nie powstałby krępujący wolnościowe dążenia narodów reakcyjny porządek ustanowiony na Kongresie Wiedeńskim po klęsce Napoleona. W następstwie nie byłoby wielu powstań, rewolucji i wojen.

Europa_1700_enNapoleon nie musiał zresztą przegrać, gdyby siły przeznaczone na wyprawę moskiewską (Wielka Armia) użył do odbudowania Rzeczypospolitej. Jeżeli malutkie Księstwo Warszawskie (157 tys. km kw.) zdołało wystawić w 1812 roku ponad 100 tysięcy wojska, to nie trudno wyobrazić jak wielką armię sojuszniczą mogłaby sformować Rzeczpospolita na terytorium kilka razy większym (733 200 km kw. – 1771 rok). Potężna i bitna armia dowodzona przez tak wybitnego wojskowego jak Książe Józef Poniatowski mogłaby przechylić szalę zwycięstwa na rzecz cesarza Francuzów.

 Odbudowa Rzeczpospolitej mogła też być w interesie przeciwników Napoleona. Mimo rozbiorów mogłoby nie być wyprawy Napoleona na Rosję, gdyby wcześniej car posłuchał rady księcia Adama Czartoryskiego, który w 1803 roku proponował, aby Rosja odebrała Prusom i Austrii polskie ziemie, zjednoczyła je z ziemiami zaboru rosyjskiego i odtworzyła Rzeczpospolitą w składzie rosyjskiego imperium, z carem jako królem Polski.

Politycy rosyjscy, także prezydent Putin skarżą się, że Rosja wielokroć doświadczała napaści z Zachodu. Rosjanie nie dostrzegają, iż napadającymi nie byli Polacy. Zapominają, że gdyby caryca Katarzyna nie unicestwiła Rzeczypospolitej w rozbiorach, to nie było by wojny Rosji z Niemcami w 1914 roku. Także zanim doszło do ataku niemieckiego na ZSRR w 1941 roku wcześniej Stalin pomógł Niemcom w zniszczeniu Polski.

Second_world_war_europe_1939_map_plPolitycy rosyjscy ciągle nie rozumieją, że jeśli Rosja rzeczywiście chce zapewnić sobie bezpieczeństwa, to nad Wisła powinno znajdować się potężne państwo polskie, które nie pozwoli na powtórzenie konfliktów z pierwszej połowy XX wieku.

Niestety w Rosji podtrzymuje się mit o rzekomym polskim zagrożeniu. Odkurzono nawet zdarzenie sprzed czterystu lat i ustanowiono 4 listopada święto państwowe – Dzień Jedności Narodowej. Prezentowana jest fałszywa opowieść jakoby tego dnia w 1612 roku doszło do rosyjskiego zrywu narodowego przeciwko polskim okupantom. Tymczasem Polacy byli na Kremlu w rezultacie zaproszenia przez bojarów polskiego królewicza Władysława na carski tron. Pisze rosyjski historyk Lew Szylnik: „…koronacja Władysława na moskiewskiego cara rokowała dla Rusi wspaniałe perspektywy. (…) A więc Władysław zostaje ruskim carem, a po jakimś czasie z prawa dziedziczenia – także królem Rzeczypospolitej. Marzenia słowianofilów ziściłoby się jeszcze w XVII w. – przeklęty polski problem zniszczony w zarodku! Ogromne imperium, rozciągające się od Morza Czarnego do Bałtyku i od Karpat i Wisły po Daleki Wschód, istnieje nie na papierze geopolityków,  a w rzeczywistości, zmuszając do liczenia się z nim najsilniejsze monarchie Europy Zachodniej.” W takim kontekście Rosjanie wspominając uwolnienie Kremla od Polaków raczej czczą własną klęskę niż zwycięstwo.

Zastanawia też dziwaczne niemieckie pragnienie posiadania wspólnej granicy z Rosją. Niemcy dwa razy z nią graniczyły i dwa razy źle na tym wyszły. Pierwszy raz  granica niemiecko-rosyjska powstała w XVIII wieku, po operacji ćwiartowania Polski w rozbiorach. Wówczas nie tylko Pomorze i Śląsk znalazły się pod niemieckim panowaniem, ale także kolebka polskiej państwowości Wielkopolska. W 1914 roku wybuchła wojna i w 1918 roku powstało odrodzone państwo polskie. Niemcy musieli opuścić Pomorze, Wielkopolskę i Górny Śląsk. Drugi raz Niemcy mieli granicę z Rosjanami po rozbiciu Polski we wrześniu 1939 roku. A w 1945 r. utracili na rzecz Polski terytorium na wschód od Odry i Nysy oraz rejon Królewca – na rzecz Rosji. Inaczej było w przypadku graniczenia z Polską – sąsiedztwo z nią zapewniało Niemcom bezpieczną granicę. Pierwsza Rzeczpospolita nie odbierała słabym i skłóconym państewkom niemieckim Śląska i Zachodniego Pomorza. Nie ma też wątpliwości, że gdyby nie wywołana przez Niemcy druga wojna światowa, to dziś Wrocław, Olsztyn i Szczecin byłyby nadal niemieckie. Dziwne, że Niemcy zdają się nie dostrzegać jak zbawienne dla ich bezpieczeństwa byłoby istnienie silnej Polski.

Po uwzględnieniu powyższego można ocenić jak fatalne dla losów Europy były rozbiory Rzeczypospolitej, a więc likwidacja mocarstwa, które mogło nie dopuścić do wybuchu wojen światowych. Przeglądając dzieje ostatnich dwustu lat można dojść do wniosku, że nadal istnieje wiele przesłanek wskazujących, że silna Rzeczpospolita w centrum Europy jest potrzebna, i to nie tylko Polakom. Jest ona potrzebna także Niemcom i Rosjanom, jeśli rzeczywiście nie chcą oni więcej toczyć wojen. Rzeczpospolita jest potrzebna jako czynnik stabilizujący relacje między narodami europejskimi i łączący kontynent. Doświadczenie historyczne Rzeczpospolitej „Obojga Narodów” wskazuje, że Polacy potrafią tego dokonać.

1315490294_rzeczpospolita_trojga_narod_w

Rzeczpospolita: Polska – Białoruś – Ukraina?

Od pewnego czasu w gronach analityków i znawców polityki międzynarodowej pojawiają się głosy, że Europa znowu może być miejscem sprzecznych interesów prowadzących do konfliktów, podobnych do tych z przeszłości. Wydaje się, ze w interesie odpowiedzialnego kształtowania relacji między narodami leży, aby Europa Środkowa także z racji takich obaw stała się mocnym ogniwem spajającym europejski system. Dlatego też  Rzeczpospolita, jako związek Polaków, Białorusinów i Ukraińców powinna wrócić na polityczną mapę świata. Taką potrzebę powinniśmy uświadamiać odwołując się do doświadczeń z przeszłości.

Amerykański historyk Timothy Snyder w książce „Skrwawione ziemie” przedstawił europejskie terytoria, na których w pierwszej połowie XX wieku dochodziło do największych zorganizowanych mordów ludności cywilnej. Na obszarze Europy Środkowej i Wschodniej między latami trzydziestymi a pięćdziesiątymi reżimy Stalina i Hitlera wymordowały co najmniej 14 milionów ludzi. W książce znajduje się mapka „skrwawionych ziem”. Zarysowany na niej obszar w całości pokrywa się z terytorium dawnej Rzeczypospolitej.  Bez wątpienia to jej brak umożliwił ludobójstwo ludności białoruskiej, estońskiej, litewskiej, łotewskiej, polskiej, ukraińskiej, żydowskiej. Zarówno Stalin jak i Hitler mordowali narody Rzeczypospolitej. Rzeczypospolitą trzeba odbudować także przez pamięć dla tych ofiar.

Napisane przez:


Jaki jestem każdy widzi (każdy kto zechce).

 

Podziel się z innymi

Polecane artykuły

Ilość komentarzy: 57 dla artykułu "Szeremietiew: Dziurawa Europa"

  1. hania hania pisze:

    Zgadzam się z całą opisaną analizą. Trzeba nam jednak uzmysłowić sobie i to jak najprędzej, że pomimo tego wszystkiego co Pan opisał, Rzeczpospolitą możemy odbudować jedynie my sami i nikt nam w tym nie pomoże.
    Prezydent Lech Kaczyński próbował montować koalicję z byłych państw postkomunistycznych, ale dzisiaj to wszystko zniszczono ja nic takiego nie widzę.
    Jak najpośledniejsi zdrajcy, jedni utożsamiają się z Rosją ,inni ,nawet tego nie ukrywając z Niemcami.
    A najbardziej porażające jest to, że nami rządzą i sami ich żeśmy wybrali….

    • Szeremietiew pisze:

      Oczywiście, że to w interesie Polaków leży odbudowanie Rzeczypospolitej. Ja usiłowałem tylko wykazać, że to leży nie tylko w interesie Polaków i my powinniśmy znaleźć sposoby, a by tych innych o tym przekonać. Proszę zresztą zajrzeć do mojego poprzedniego wpisu: „Trudne, mozliwe, konieczne”.
      Rzeczywiście prez. Kaczyński miał świadomość co i jak może Polska zrobić na terenie Europy Środkowej.
      Pozdrawiam

  2. AS pisze:

    Bardzo, bardzo święte słowa. Przesyłam wyrazy podziwu. Wiesław

  3. Anna Zofia Anna Zofia pisze:

    Dzięki. :)

    Jak zwykle – świetna analiza porządkująca niejedną głowę…

    PS. Jak dobrze, 3obiegu, że mamy (?) p. Romualda Szeremietiewa!

  4. sufler pisze:

    Polecam ksiazke Hongbing’a Wojna o Pieniadz. Wojny w ostatnich stuleciach byly sfinansowane
    przez „banksterow”, oni tez na tych wojnach najwiecej zarobili. Banksterom nie zalezy na stabilizacji.

    • 35stan pisze:

      Za największymi nieszczęściami świata(wojny i rewolucje) odpowiedzialni są żydowscy bankierzy.
      Obecnie to oni też stoją za wojnami prowadzonymi przez USA i Izrael.

      http://youtu.be/ZV6cCtwdTWk
      http://youtu.be/8ji6JcH5tUg

      • JAQ pisze:

        „Za największymi nieszczęściami świata(wojny i rewolucje) odpowiedzialni są żydowscy bankierzy.” co to miało być? cytat z „Mein Kampf”? A z gramatyką też masz problemy.

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Otóż to, im nie zależy na stabilizacji. To co dla ludzi zwykłych, rozsądnych i mądrych jest argumentem za, u nich jest zdecydowanie przeciw. Dlatego mamy jak mamy.

  5. Skanderbeg pisze:

    Jednak pewne nieścisłości chyba są. Prusy, aby zostać potęgą musiały „rozebrać” Polskę w XVIII w. Wystarczy spojrzeć na ówczesną mapę. I to im zależało na tym najbardziej. Dla Rosji takiej konieczności nie było, a caryca miała różne koncepcje.
    Potem znowu polscy pożyteczni idioci dali się wrobić w powstanie styczniowe, co Bismarck świetnie wykorzystał. Nasi powstańcy faktycznie dopomogli w zjednoczeniu Niemiec.
    Poza tym, to nie Niemcy były głównym źródłem I wojny. Jakoś nikt nie dostrzega niemal zawsze antypolskiego działania Anglii. Mają tak mocną agenturę wpływu? To im zalezało na rozpoczęciu I wojny. Bali się wzrostu siły Niemiec.
    II wojna ma swoje źródło w traktacie wersalskim. Niemcy zostały pobite, upokorzone, ale nie rozgromione. Zresztą, m.in. dzięki Anglikom. Wystarczyło im więc siły aby szybko się odbudować i wziąć odwet. I Anglicy znowu nas wystawili, kierując na nas mordercze uderzenie (pierwsze takie miało być) Hitlera.
    Jakoś nie mamy szczęścia do polityków. ALbo zaprzańcy, albo nieudacznicy, ewentualnie fantaści. Bo pewnie niektórzy z nich są dumni, ze pozwolono zjednoczyć się Niemcom, po upadku komuny?
    Anglicy w XIX w. (w XVIII zresztą też)wieku mocno rywalizowali z Rosją w Azji Środkowej i starali się pilnować dróg do Indii. DLatego polskie ruchawki antyrosyjskie były im na rękę.
    Nawet powstanie listopadowe było Anglomo na rękę, bo Rosja chciała interweniować w Belgii, a Anglicy uważali że to może ułatwić jakiemuś agresorowi atak na Wyspy. To Anglicy zaczęli odpychać Rosjan od Azji i kierować ich w stronę konfliktów z Niemcami. W ten sposób zabezpieczali sobie Pacyfik, drogę do Indii i kierowały jedną siłę Rosyjską do walki z drugą siłą Niemcami.
    I jeszcze jedna uwags.Dzisiaj rolę Anglii przejęli Amerykanie. Współcześnie to oni zagrażają pokojowi. Kto zdestabilizował Irak, północną Afrykę i Syrię? Dzięki komu islamiści rosną w siłę?
    A Brzeziński to po prostu lobbysta firm surowcowych.

  6. archeo archeo pisze:

    Wszystko jest bardzo proste jeżeli chodzi o usa i europe ! Usa buduje ich „marzenie” nowego porządku światowego a europa to im przeszkadza w jakiejśczęści… rosja buduje ich soviecki porządek świata… islam buduje islamistyczny porządek świata… a wszystkim umyka, że to chiny i cały tamten region z mega-super gospodarką tych państw dyktuje światu ich porządek gospodarczy.

  7. Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

    Panie Profesorze, dziura w Europie jest bo cała reszta boi się ją załatać. Wolą istnieć jako niestabilna atrapa, licząć, że końcu, za kolejnym razem się ekspansja niż mieć silnych Polaków. Oni po prostu nie mają takiego celu jak silna Europa. UE w wykonaniu Niemców jest kabotyńskim projektem. To są przyczajeni, bardzo płytko myślący „stratedzy”. Ba oni innych, takich co chcieliby silnej Polski będą traktować po „swoich pieniądzach”.

    Nieszczęściem naszym jest też to, że Polacy wewnętrznie zrobią wszystko, by nigdy do władzy nie doszedł człowiek z wizją. Za mało będzie medialny i na pewno nie lansowany przez niemieckie media w Polsce.

    „Hitler zignorował słowa ministra Józefa Becka, który w trakcie rozmowy 8 stycznia 1939 roku ostrzegał, że zniszczenie Polski będzie skutkowało wejściem czołgów sowieckich do Berlina.” – naprawdę padły takie słowa? Jestem pod wrażeniem.

    • AS pisze:

      “Hitler zignorował słowa ministra Józefa Becka, który w trakcie rozmowy 8 stycznia 1939 roku ostrzegał, że zniszczenie Polski będzie skutkowało wejściem czołgów sowieckich do Berlina.” Gdzie to można przeczytać? To byłoby fenomenalne!

    • Stańczyk pisze:

      Niemcy jak tylko pozbędą się okupanta swoich ziem ” amerykanie to nie przyjaciele ale okupanci ” to powstaną z kolan. Już Neron mówił że Germanów trzeba trzymać na kolanach bo jak tylko z nich wstaną to ugryzą rękę która całowali.

    • Szeremietiew pisze:

      Beck potrafił prowadzić twarde rozmowy. Kiedy odrzucił żądania niemieckie Ribbentrop sarknął – „chcecie rokować na ostrzach bagnetów”. Beck odparł – „to według waszej metody”. Co do słów o sowieckich czolgach w Berlinie to wziałdem z oprac. L. Moczulskiego „Wojna Polska 1939”. Ksiażka od strony faktograficznej jest rzetelna. Była atakowana przez propagandzistów PRL za tzw. ogólną wymowę, nikt nigdy nie kwestiuonował jej wiarygodności dokumentalnej.

  8. Marek1taki pisze:

    Szanowny Autorze!
    To argument, który może trafić do wielu Niemców. Dla większości Rosjan stwierdzenie prostego faktu, że odbicie Kremla z rąk Polaków było ich klęską na miarę bolszewizmu i najazdu Tatarów jest zburzeniem ich spojrzenia na historię. Podobnie Ukraińcy nie dostrzegają, że Chmielnicki sprzedał ich Rosji a nie wyzwolił od polskich panów.

    • Szeremietiew pisze:

      Ma Pan rację. Powstaje jednak pytanie, czy Polska nie powinna tego uzmysławiąc Rosji i Ukrainie.
      Pozdrawiam

  9. Krzysztof J. Wojtas pisze:

    Generalnie – bardzo dobra analiza z którą się w pełni nie zgadzam.
    Nie wnosi bowiem żadnych nowych elementów.

    Brzeziński – to typowe „jaja kobyły” (ja, jako były decydent spraw światowych wskazuję, co macie zrobić, abym dalej mógł decydować o losach świata).
    To polityczny debilizm.

    Sama perspektywa artykułu jest nacechowana „starym” spojrzeniem na rzeczywistość; przyszłości nie da się budować na „bagnetach” – na nich nie da się siedzieć, czyli układać współpracy międzynarodowej.

    Tylko odrębne i odmienne spojrzenie może wskazać rozwiązanie.
    Sam artykuł może być cennym wstępem do szerokiej dyskusji. Ale tylko wstępem.

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Krzysztof, nie wiem gdzie zauważyłeś siedzenie na bagnetach. Ja natomiast zauważam wiele wspólnego z Twoją (moim zdaniem nie przemyślaną do końca) koncepcją Cywilizacji Polskiej. Zauważ, że autor nie odnosi się w tym artykule do warunków wewnętrznych tworzenia silnego Państwa Polskiego lecz porusza kwestie inklinacji międzynarodowych, korzystnych dla sąsiadów, oraz sprowadza na ziemię Brzezińskiego, którego pojęcie o mechanizmach działających w Europie i dotyczących Rosji są bardzo płytkie. O czym się przekonaliśmy, gdy był doradcą jednego z najgorszych prezydentów w dziejach Stanów Zjednoczonych.

      • Krzysztof J. Wojtas pisze:

        Siedzenie na bagnetach – to rozpatrywanie współistnienia poprzez pryzmat siły – militarnej, czy gospodarczej. Natomiast teraz trzeba spróbować rozważyć tworzenie relacji społecznych na bazie woli współistnienia, gdzie bogactwo nie jest celem społecznym.
        W Polsce, w Cywilizacji Polskiej, zawsze rozważało się nie bogactwo, a dobrobyt. Bo to dobrobyt jest podstawą siły społeczeństwa. Bogactwo – to powód konfliktów i rozpadu więzi społecznych.
        Obecnie tę ideę należy prezentować szerzej.

        Szeremietiew idzie w tym kierunku, ale zaszłości myślenia nie pozwalają na dokonanie „chrztu ducha”, a trzeba zacząć myśleć w odrębnych kategoriach.

        Także Twoje myślenie ma te same cechy.

        • JAQ pisze:

          co to jest „Cywilizacja Polska”? wcześniej była mowa o Rzeczpospolitej Obojga a nawet Trojga Narodów.

  10. Mavciej pisze:

    Napoleon głęboko w d… miał Polaków. Jak było zadanie nie do wykonania – czyli pewna masakra, to powiedział bez wahania: posłać Polaków.

    ale nie dlatego, że byli bitni, ale dlatego, że Francuzów było mu żal tracić…

    Wszyscy oni chcą rządzić całą Europą, więc to sytuacja patowa.
    Dla nich Polska to przeszkoda na trasie, a tylko z Polską mogą zdobyć drugą stronę.

    A właściwie – za polskie pieniądze pracę i krew, z jakiej korzystają kolonialni okupanci…

  11. Skanderbeg pisze:

    Należy również budować własną agenturę wpływu. Organizować staże, stypendia dla młodych ludzi z Ukrainy, Białorusi, Rosji. I nie chodzi mi tylko o młodych działaczy politycznych. Tacy tam wiarygodności nie wzbudzą. Najlepiej takich zdolnych, ale niezbyt rzucających sie w oczy. Czyli nauki techniczne, medyczne. Do tego historyczne i polonistyczne. I wszystko. Mina lata, a będziemy mieć u naszych sąsiadów polonofil . I na to środki muszą się znaleźć, bo na bezpieczeństwie nie ma co oszczędzać.
    Należy też w Polsce wykształcać odważnych geopolityków. Bo w rózwój politologii to ja nie wierze. Te wszystkie profesorki z tv są mało ciekawe intelektualnie. I tu się nic nie zmieni. Wśród geopolityków polskich pojawia się zaś sporo zwolenników całkowitej orientacji na Rosję. Wręcz bezkrytyczne spojrzenie na to państwo dominuje wśród najbardziej aktywnych młodych geopolityków. Ja lubię Rosję i Rosjan, ich język, literaturę, muzykę. W polityce jednak nie ma miejsca na sentymenty. I trzeba kalkulować zyski i straty. Przydałaby się jakaś równowaga. I nie myślę tu o łowcach państwowych subwencji w róznych niemieckich fundacjach, czy amerykańskich. CHodzi mi o coś niezależnego i nie finansowanego z pieniędzy budżetowych. Wolny rynek też może istnieć na rynku idei. Obecnie wg mnie najciekawsze jest ECAG, ale np. liderzy tego środowiska (Piskorski, Sykulski) mnie drażnią swoą bezkrytyczną prorosyjskością.

  12. AS pisze:

    Przeczytałem po raz kolejny i zobaczyłem błąd. To nie Niemcy chciały mieć granice z Niemcami ale Rosja. Cywilizacja promieniowała do Rosji od zachodu Europy. Właśnie z Niemiec. Polska stała na tej drodze. Teraz Rosja będzie zapraszać wschodni kapitał a nie zachodni, i brak wspólnej granicy z Niemcami już nie będzie jej w tym przeszkadzał. Wszytko odbywa się zgodnie z teorią Wielkiej Spirali Cywilizacyjnej. Cywilizacja wyszła z Zatoki Perskiej, (a może z Indii), przeszła przez Azję Mniejszą, Egipt, Grecję, Rzym, Europę Zachodnią, przekroczyła Atlantyk, Zachodnie Wybrzeże Ameryki, później była Australia, Japonia, Korea. Teraz jest w Chinach. Wraz z ocieplaniem klimatu, Chińczycy zagospodarują Syberię a kraje po przejściu spirali zmarginalizują się, popadną w kłopoty (przecież to widać). Dlatego powinniśmy jej wyczekiwać od wschodu a nie od zachodu. Po Syberii przyjdzie czas na Rosję, później będzie Skandynawia północna, Grenlandia i północna Kanada. A później wędrówka cywilizacji po globie zakończy się. Chiny są dużym krajem i trochę tam zabawi. Może 50 lat, może 100. Kto to wie? Co jest ważne, spirala porusza się zgodnie z kierunkiem słońca. Dlatego np. Rosja od zachodu była nie do zdobycia (niezgodny kierunek). Od wschodu jak najbardziej. I mamy tego przykłady.

    • Emir pisze:

      Taaa cywilizacja ze wschodu juz raz do Rosji przyszla ..z Mongolii, byli pod tatarskim butem – z 300lat zginali kark ,potem przejeli mongolskie sposoby rzadzenia krajem i swoim ludem.
      ta wschodnia „cywilizacja” do dzis nam wylazi bokiem
      [ Katyn, Smolensk, seryjny samobojca ]

      • AS pisze:

        Przyjdzie, przyjdzie. Nie mogolska ale chińska. Po mongolskim panowaniu łatwiej będzie ją w Rosji zaszczepić. Bo to będzie konglomerat chińsko-amerykański. Z tego co widzę, Rosja wycofuje się z Europy i ustawia się na wschód. Ma jak najbardziej rację. My na razie jesteśmy w objęciach 200-tu letniej bessy i musimy ją jakoś przetrwać. Na razie minęło nam 36 lat. Fali idącej na Skandynawię, z której i my na pewno skorzystamy, możemy spodziewać się za ponad 160 lat. A w tym czasie mogą się dziać różne złe rzeczy i dzieją się. Będzie jeszcze gorzej. Ale później będzie już tylko lepiej. Wytrwałości! To tylko 150 lat. W życiu narodu nie jest to tak znowu dużo.

  13. AS pisze:

    Teraz ja zrobiłem błąd. Powinno być: ‚To nie Niemcy chciały mieć granice z Rosją ale Rosja z Niemcami’. Przepraszam!

  14. Jaroslaw1991 Jaroslaw1991 pisze:

    NIE.To nie ma racji bytu,racji bytu nie ma żaden wielonarodowy twór.Nie miał,nie może i mieć nie będzie.Zdajecie sobie sprawę że w takim potworku Polacy będą mniejszością?Koalicja państw to już rozumiem i popieram,ale żadne federacje czy inne takie,prędzej czy później skończy się to tak jak w Jugosławii.
    Należy pamiętać że nacjonalizm,a raczej szowinizm ukraiński wyrósł na nienawiści do Polaków i dalej ta nienawiść jest jego spoiwem.Na Litwie niemal oficjalnie Polacy są wrogiem numer jeden,na Białorusi to samo.
    Żadne odzyskanie wschodnich obszarów nie wchodzi w grę w najbliższej (20?)letniej przyszłości.Mamy odpowiedni potencjał w takich granicach w jakich znajdujemy się obecnie:węgiel,gaz,geotermia,bogata sieć rzeczna,żyzne gleby,dostęp do morza,ogromną paletę pierwiastków i dumny naród,który tylko potrzebuje impulsu do zrywu.
    Niemcy dalej budują I wojenny projekt mittel europy,Rosjanie próbują nas wciągnąć w strefę bliskiej zagranicy,Żydzi rozdrapać resztki tego co zostało.Mamy co najmniej 3 śmiertelnych wrogów,albo wreszcie i raz na zawsze ich przepędzimy,albo przestaniemy istnieć.

    • Emir pisze:

      Zartujesz?
      „Mamy odpowiedni potencjał w takich granicach w jakich znajdujemy się obecnie:węgiel,gaz,geotermia,bogata sieć rzeczna,żyzne gleby,dostęp do morza,”

      WEGIEL – kopalnie polikwidowane ,zalane woda, gornicy wyemigrowali za praca do Hiszpanii lub nawet CZECh…..teraz chca sporo wegla sprzedac Niemcom !!
      Rozumiesz Szwaby beda znow dyrektorami Slaskich Kopaln – wiec po co byly Powstania Slaskie?
      Powstancy sie wywracaja w grobach!
      gazu mamy malo -zaledwie kilka% potrzeb a z lupkami – polecam lekture do zastanowienia
      http://www.kresy.pl/publicystyka,analizy?zobacz/jak-rosjanie-odwolali-polskiego-ministra

      Czy my w ogole bedziemy wydobywac nasze gazy z lupkow? Wielce watpliwe.
      BOGATA Siec rzeczna….. wybacz i przejedz sie nad Ren lub Dunaj ,Mozelę to zobaczysz komunikacje i transport rzeczny.
      Podejrzewam, ze na duzych rzekach Ukrainy jest 5* lepiej.
      W PRL bis stan urzadzen jest fatalny – nawet zamkneli kanal w Bydgoszczy
      [ budowany podczas zaborow przez Prusy….], Odra ,Wisla zamulona i nieuczeszczane – Pomyslec,ze Tatuś Mikolaja Kopernika jeździł Wisłą z Krakowa do Torunia w …XVw.
      Gdzie my jestesmy? Wielka czarna d…a.
      Dostep do Morza jest FARSA skoro zamyka sie stocznie, likwiduje sie rybolostwo i korzysta z tego tylko 60 dni jako piaskownica dluga na 512km…

      • Szeremietiew pisze:

        Własnie – Polacy sami są za słabi, aby zbudować ośrdek siły. A narzucanie innym polskiej dominacji to droga do nikąd. Cały damat II RP polegał na tym, że zderzyły się trzy nacjonalizmy – polski, litewski i ukraiński. Polacy wygrali, ale nie dało to nam potęgi – a Dmowski chciał Polski narodowej, bo federacja to słabość, i na wschodzie wziąć tyle ile da się spolonizować. Stąd nasza delegacja w Rydze, kierowana przez polityków nardowych, nie chciała Białorusi, co oferowali Sowieci, bo z Mińskim PIłsudski zrobi federacje z Białorusinami. I oddaliśmy ok miliona Polaków za Berezyną Sowietom.

    • FanDaVinci FanDaVinci pisze:

      Mamy co najmniej 3 śmiertelnych wrogów,albo wreszcie i raz na zawsze ich przepędzimy,albo przestaniemy istnieć.”

      też tak uważam, a ten trzeci, to chyba najgroźniejszy, od zawsze udawał przyjaciela, tym bardziej wyhodowany na polskiej krwi, obecnie już się nie kryje, kim jest.

      Brzeziński powinien już milczeć, demencja starcza daje o sobie znać, dla tego starca zabójstwo polskiego Prezydenta, a szczególnie dochodzenie prawdy w tej kwestii, to oszołomstwo, niechby tak się odniósł do podobnej sytuacji w USA !

  15. Emir pisze:

    O Panie Ministrze,
    z jednej str bardzo to wszystko interesujace ale z drugiej – uprawia Pan w stosunku do np Napoleona cos co ja nazywam Gdybologia – wlasnie za taka gdybologie zjechany zostal strasznie autor bodaj Zych….
    Ale stosujac taka gdybologie mozna dojsc do ciekawych wnioskow na przyszlosc.
    np Co by bylo gdyby Waza nie wplatal nas w woje ze szwedami, lud gdyby SZwed byl madrzejszy i szedl przecw Moskwie z Rzeczypospolita.
    Lub co by bylo gdyby stolice z Krakowa usadowiono nie w latwodostepnej Warszawie ale np w miejscu Twierdzy Modlin, czy Brzesc.
    pozdr i dziekuje za namiar na ksiazke Tymothy Snyder’a bo o niej nie wiedzialem

    • Szeremietiew pisze:

      Żadnej gdybologii nie uprawiam. Ocena czy mogło być inaczej, jeżeli jest oparta o rzetelną analizę faktów, które naprawdę miały miejsce, jest nie tylko uprawniona, ale także pomocna w konstruowaniu planów na przyszłość. Pan Zychowicz został skrytykowany, także przeze mnie (patrz: „Pochwała plam na honorze) za to, że snuł swoje wizje w oderwaniu od faktów. To była rzeczywista gdybologia, takie historyczne SF.
      Pozdrawiam

  16. nagi w pokrzywach pisze:

    Geopolityka to odzwierciedlenie woli narodów. Chcą iść na wschód, idą na wschód. Chcą rewolucji, mają rewolucję. Wielka polityka jest wypadkową małych partykularych iinteresów rodzinnych, biznesowych, narodowych. Jeśli Polacy zapragną mieć swoje mocarstwo, to nic nas nie powstrzyma. Ale jeśli nie uwierzymy w siebie, to nic z tego. Zgadzam sie z tezą, że Europa jest dziurawa, nierówna, historycznie niedokonczona. Ale nie wierzę, że jedynym sposobem na spokój w tej części jest silna Polska. Być może slaby kraj, taki jakim chce nas widzieć Bruksela, jako rubież wschodnia Swiata zachodniego, też ma szansę się sprawdzić. Taki bufor polityczno gospodarczy jest chyba na rękę dzisiejszym Polakom. Jak widzę wyniki głosowania, to rozumiem, że jedyne , czego chce nasz naród, to Święty Spokój.

    • Emir pisze:

      CO OPOWIADZASZ?
      „Być może slaby kraj, taki jakim chce nas widzieć Bruksela, jako rubież wschodnia Swiata zachodniego, też ma szansę się sprawdzić. ” = chyba takie cos to jak pojscie w slady…Etruskow, by posluzyc jako Lenbensraum nur fur Deutsche?
      Nie zapominaj jak po mongolskich najazdach skolonizowali nam ziemie na przestrzeni 0k 700 lat po Warte, Lebork i Bytom…
      Mamy byc Etruskami ?
      Raczej Gest Kozakiewicza.

    • Szeremietiew pisze:

      Jednak nie ma Pan racji. Mamy przecież przećwiczone dwie sytuacje: Rzeczpospolita – mocarstwo i brak wojen wschód-zachód i brak Rzeczypospolitj oraz słaba Polska (II RP) i wojna wschód – zachód. A ponadto „święty spokój” nie zalezy od nas. W XVIII w. też Polacy chcieli mieć święty spokój i nawet wymyslili teorię, że brak silnej armii będzie oznaczał, że nikomu nie zagrażamy więc ci inni zostawią nas w spokoju. Wtedy poj\awiły się powiedzona: „moja chata z kraja”, „niech na całym świecie wojna byle polska wieś spokojna” no i korona powiedzonek – „jedz pij i popuszczaj pasa”. Dziś pewnie grilluj, pij etc. Jednak wtedy patrioci uważali inaczej. Prawda byli w mniejszości, tak jak teraz?

  17. Szatan się wyprowadził a jezus tu nie mieszka na Mieszka 302A pisze:

    Co to, niedawno Zbysio Brzeziński jako „Król Jaszczur I” na Nowym Ekranie a tu się przytacza jego książki? Strona zmieniła orientację polityczną? Zresztą, wszystko mi jedno.

  18. indris pisze:

    Rzeczpospolita Obojga Narodów jest nie do odtworzenia, bo ani Białoruś ani Ukraina nie zgodzą się na polską dominację.

    A co do roku 1612, to Polacy zajęli Moskwę nie tyle w rezultacie zaproszenia przez bojarów polskiego królewicza Władysława na carski tron, co w wyniku zwycięstwa pod Kłuszynem, po którym Żółkiewski zawarł z bojarami porozumienie o którym pisze p. Szeremietiew.
    Ale król Zygmunt III tego porozumienia nie uznał i sam chciał objąć carski tron i skutki były jakie były.

    Gdyby zaś królewicz Władysław miał objąć tron carski, to warunkiem było przejście na prawosławie, co zamknęło by mu drogę na tron polski

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Nie zamknęłoby

    • Szeremietiew pisze:

      Rzeczpospolita Obojga Narodów jest nie do odtworzenia, bo ani Białoruś ani Ukraina nie zgodzą się na polską dominację
      ——————————-
      Myśli Pan po endecku – jak dominacja? A o zasadzie „wolni z wolnymi równi z równymi” Pan nie słyszał? W Rzeczpospolitej Obojga Narodów w Koronie był język polski, a w Wielkim Księstwie Litewskim ruski (białoruski). Król Polski był Wielkimi Księciem Litewskim, ale były dwie odrebne armie, dwa skarby i dwa rządy. Polonizacja była niezamierzonym skutkiem ubocznym, naturalnym procesem trwajacym przez pokolenia i nie była skutkiem jakiejś naszej dominacji.
      W sprawie Moskwy myli Pan osadzenie na tronie carskim Dymitra Samozwańca (Kłuszyn 1610) z późniejszym zaproszeniem przez bojarów królewicza Władysława na tron i wypadki roku 1612. To były różne sytuacje.

  19. Suweren: Powstanie Wielonarodowej Rzeczpospolita To Nonsens i Fantazja pisze:

    Szeremietiew:
    „….aby Europa Środkowa ……stała się mocnym ogniwem spajającym europejski system. Dlatego też
    Rzeczpospolita, jako związek Polaków, Białorusinów i Ukraińców powinna wrócić na polityczną
    mapę świata. Taką potrzebę powinniśmy uświadamiać odwołując się do doświadczeń z przeszłości.”

    Lansowanie idei Stworzenia Wielonarodowej Rzeczpospolitej w Europie Środkowej jest (pomijając to,
    że jest to nierealne) pozbawione sensu ponieważ opiera się na dwóch błędach logicznych. Po pierwsze
    państwa mocarstwowe i imperia zawsze tworzone były nie na bazie toleracji i demokracji ale wręcz

    przeciwnie na bazie przemocy, podbojów i despotyzmu. Po drugie wiodąca rola Polski w I-szej
    Rzeczpospolitej brała się nie z „mianowania” ale z gigantycznej przewagi cywilizacyjnej Polski wobec
    Wschodu a to za sprawą Kazimierza Wielkiego. Dzisiaj „zsowietyzowani” w 70 % Polacy mogą tylko

    o takiej przewadze pomarzyć. Polsce potrzebna jest nie jakaś „międzynarodowa” Rzeczpospolita na
    bazie homo-sovietikusów z Ukrainy i Białorusi, ale silne gospodarczo i militarnie (z bronią atomową)
    Państwo Polskie z rolą przwódcy w ramach militarnego Paktu Państw Europy Środkowej.

    I do tego Polska powinna dążyć (jeżeli chce być niepodległa) a nie bawić się w „międzynarodowe”
    Rzeczpospolite.

    PS
    Natomiast odnośnie genezy imperiów czy mocarstw – to wszystkie one powstawały poprzez podboje
    (bez oglądania się na przwolenie innych) – podczas których o tolerancji i wolności wypowiedzi mowy
    być nie mogło. Tak powstało Imperium Rzymskie, Imperium Czyngiz-Chana, Imperium Brytyjskie,

    Imperium Rosyjskie, Imperium Otomańskie, Imperium USA (wojny z Anglią, Indianami, Meksykiem,
    Hiszpanią itd.) itd. To, że później sięgano do „demokratycznych” i „tolerancyjnych” instrumentów (np.
    Commonwealth) by ratować rozpad imperiów nie oznacza, że te „tolerancyjne” intrumenty były

    żródłem powstania tych imperiów. Późniejsza tolerancja była wynikiem siły gospodarczej i militarnej
    względem zagranicy. Natomiast Mocarstwowa Polska powstała nagle poprzez unię personalną na
    mocy uni krewskiej w 1385 roku. Pomimo pozorów bazowała ona też na podboju – na wcześniejszym

    podboju Rusi przez Litwę. O wielkiej tolerancji wtedy nie było mowy. Stworzyły ją dopiero dalszy
    rozwój gospodarczy i społeczny, przywileje szlacheckie, Pacta Conventa w 1572 r. itd.- na początku
    wzmocniła ona (tolerancja) Polskę gospodarczo i umocniła jej mocarstwość. Poprzez 410 lat istnienia

    tego europejskiego mocarstwa (aż do 1795 roku) przeżywało ono okresy rozkwitu gospodarczego
    (śpichlerz Europy) sukcesy militarne, ekspansję na Wschód, a na koniec na skutek przerostu
    tolerancji (wolność szlachecka, prywata królewiąt) braku silnej władzy centralnej (Unia Lubelska była

    tylko unią półrealną) oraz wzrostu potęgi rezimowych, nietolerancyjnych, zbójeckich państw takich
    jak prusy i rosja – UPADEK.

  20. Suweren: Idea Wielonarodowej Rzeczpospolitej To Fantazja pisze:

    Szeremietiew:
    „….aby Europa Środkowa ……stała się mocnym ogniwem spajającym europejski system. Dlatego też
    Rzeczpospolita, jako związek Polaków, Białorusinów i Ukraińców powinna wrócić na polityczną
    mapę świata. Taką potrzebę powinniśmy uświadamiać odwołując się do doświadczeń z przeszłości.”
    /.
    /.
    Lansowanie idei Stworzenia Wielonarodowej Rzeczpospolitej w Europie Środkowej jest (pomijając to,
    że jest to nierealne) pozbawione sensu ponieważ opiera się na dwóch błędach logicznych. Po pierwsze
    państwa mocarstwowe i imperia zawsze tworzone były nie na bazie toleracji i demokracji ale wręcz
    /.
    przeciwnie na bazie przemocy, podbojów i despotyzmu. Po drugie wiodąca rola Polski w I-szej
    Rzeczpospolitej brała się nie z „mianowania” ale z gigantycznej przewagi cywilizacyjnej Polski wobec
    Wschodu a to za sprawą Kazimierza Wielkiego. Dzisiaj „zsowietyzowani” w 70 % Polacy mogą tylko
    /.
    o takiej przewadze pomarzyć. Polsce potrzebna jest nie jakaś „międzynarodowa” Rzeczpospolita na
    bazie homo-sovietikusów z Ukrainy i Białorusi, ale silne gospodarczo i militarnie (z bronią atomową)
    Państwo Polskie z rolą przwódcy w ramach militarnego Paktu Państw Europy Środkowej.
    /.
    I do tego Polska powinna dążyć (jeżeli chce być niepodległa) a nie bawić się w „międzynarodowe”
    Rzeczpospolite.
    /.
    PS
    Natomiast odnośnie genezy imperiów czy mocarstw – to wszystkie one powstawały poprzez podboje
    (bez oglądania się na przwolenie innych) – podczas których o tolerancji i wolności wypowiedzi mowy
    być nie mogło. Tak powstało Imperium Rzymskie, Imperium Czyngiz-Chana, Imperium Brytyjskie,
    /.
    Imperium Rosyjskie, Imperium Otomańskie, Imperium USA (wojny z Anglią, Indianami, Meksykiem,
    Hiszpanią itd.) itd. To, że później sięgano do „demokratycznych” i „tolerancyjnych” instrumentów (np.
    Commonwealth) by ratować rozpad imperiów nie oznacza, że te „tolerancyjne” intrumenty były
    /.
    żródłem powstania tych imperiów. Późniejsza tolerancja była wynikiem siły gospodarczej i militarnej
    względem zagranicy. Natomiast Mocarstwowa Polska powstała nagle poprzez unię personalną na
    mocy uni krewskiej w 1385 roku. Pomimo pozorów bazowała ona też na podboju – na wcześniejszym
    /.
    podboju Rusi przez Litwę. O wielkiej tolerancji wtedy nie było mowy. Stworzyły ją dopiero dalszy
    rozwój gospodarczy i społeczny, przywileje szlacheckie, Pacta Conventa w 1572 r. itd.- na początku
    wzmocniła ona (tolerancja) Polskę gospodarczo i umocniła jej mocarstwość. Poprzez 410 lat istnienia
    /.
    tego europejskiego mocarstwa (aż do 1795 roku) przeżywało ono okresy rozkwitu gospodarczego
    (śpichlerz Europy) sukcesy militarne, ekspansję na Wschód, a na koniec na skutek przerostu
    tolerancji (wolność szlachecka, prywata królewiąt) braku silnej władzy centralnej (Unia Lubelska była
    /.
    tylko unią półrealną) oraz wzrostu potęgi rezimowych, nietolerancyjnych, zbójeckich państw takich
    jak prusy i rosja – UPADEK.

    • Szeremietiew pisze:

      Rzeczpospolita Obojga Narodów jest nie do odtworzenia, bo ani Białoruś ani Ukraina nie zgodzą się na polską dominację
      ——————————-
      Myśli Pan po endecku – jak dominacja? A o zasadzie „wolni z wolnymi równi z równymi” Pan nie słyszał? W Rzeczpospolitej Obojga Narodów w Koronie był język polski, a w Wielkim Księstwie Litewskim ruski (białoruski). Król Polski był Wielkimi Księciem Litewskim, ale były dwie odrebne armie, dwa skarby i dwa rządy. Polonizacja była niezamierzonym skutkiem ubocznym, naturalnym procesem trwajacym przez pokolenia i nie była skutkiem jakiejś naszej dominacji.
      W sprawie Moskwy myli Pan osadzenie na tronie carskim Dymitra Samozwańca (Kłuszyn 1610) z późniejszym zaproszeniem przez bojarów królewicza Władysława na tron i wypadki roku 1612. To były różne sytuacje.

  21. Aureliusz pisze:

    Szanowny panie, być może nie dostrzega pan tego albo nie chce dodać do swego tekstu, jednak sądzę że odgrywa to znaczną role, mianowicie kręgi decydentów o których pan wspomina w Rosji czy Niemczech etc nas po prostu nie lubią, żeby nie powiedzieć nienawidzą, nie w całości ale w części która decyduje, chcieli nas wytłuc co się fragmentarycznie udało, nie chcą nas widzieć na tym świecie a przynajmniej w tym miejscy lub formie (państwowości) i dziś, ta mentalność choć ludzie się zmienili została przekazana i jest teraz żywa, tak jak sto czy trzysta lat temu, ich ambicji i żądz się nie przeskoczy, tak jak skutków takowych.

  22. pablo pisze:

    troche gornolotny ten tekst. juz nawet pomijajac aspekt kompletnej indolencji wewnetrznej panstwa polskiego i jego naprawy, a takze realnej sily, ktrora jest w stanie dokonac chocby czastkowej proby jednego z elementow tego planu.

    wprawdzie nie jestem profesorem, ani nawet zadna znana osoba w kregu ludzi nauki czy polityki, ale dostrzegam pewne niescislosci czy raczej sporne kwestie, w tak zarysowanej wizji historycznej i geopolitycznej, mimo calego szacunku do Pana Szeremietiewa. tekst jest dosc obszerny, ale pokrotce staram sie omowic swoje zastrzezenia.

    po pierwsze pominiety jest zupelnie aspekt BRICS i jego roli w budowie nowego wielobiegunowego swiatowego ladu. tu nastreczaja sie rowniez pytania czy w okresie dlugoterminowym Rosja i Chiny beda traktowaly siebie jako strategicznych partnerow przeciw dominacji USA czy tez stana sie przeciwnikami. ale rozumiem, ze w swej koncepcji zaklada Pan, iz Rosja winna stac sie przeciwwaga dla rosnacej potegi chinskiej. jednak w takim wypadku zachodzi pytanie, dlaczego w tych rozwazaniach pominal Pan ewentualna role Polski w strategicznim oslabieniu Rosji za pomoca Chin? dlaczego tylko sojusz ze swiatem Zachodnim lub Rosja, jesli takie warianty sa akurat wlasnie najbardziej skomplikowane i najtrudniejsze do realizacji w sensie odzyskania przez Polske swej podmiotowosci, a juz na pewno znacznie ja utrudniajace.

    po drugie, jesli chodzi o aspekt historyczny, to faktycznie slowa Jozefa Becka, ze zniszczenie Polski, wprowadzi sowieckie czolgi do Berlina, okazalo sie prawdziwe. ale nie zapominajmy, ze to na skutek polskiej polityki, nie doszlo do wlasciwego w tym momencie dziejowym, strategicznego sojuszu z III Rzesza. ta polityka zalamala sie tak naprawde wraz ze smiercia przywodcy i stratega, Pilsudskiego, choc w nastepnych latach byla kontynuowana, o czym zapewne Pan dobrze wie. natomiast z tym utrzymaniem III Rzeczypospolitej z Konstytucja 3 Maja na czele, rowniez strzelil Pan sobie w kolano. to juz nie tyle czysta dywagacja, co nonsens. dobrze wiadomo, dlaczego Konstytucja 3 Maja, nie utrzymala Rzeczypospolitej. nie byla po prostu dostosowana do rzeczywistosci spolecznej w tamtym okresie, a takze poziomu deprawacji klasy panujacej. to nie moglo sie udac i nie udalo. poza tym ksiaze Poniatowski o ile byl zdolnym i odwaznym dowodca, to juz nie politykiem.

    generalnie zgadzam sie z koncepcja silnej Polski czy tez silnego bloku panstw w tej czesci Europy, ale droga do tego celu nie wydaje sie prowadzic przez Rosje, gdyz w takim wypadku oznacza brak podmiotowosci dla Polski. Rosja nie odda Ukrainy Polsce, nawet pod swoja kuratela, bo Ukraina to geopolityczny klucz do potegi imperium rosyjskiego.

    w poprzednim artykule zarysowal Pan kilka roznych geopolitycznych wariantow sojuszy Polski. jednak kazdy z nich ma kilka podstawowych wad. kolizja interesow z Rosja lub z Niemcami, a takze skomplikowany stopien ulozenia stosunkow bloku tych panstw podzielonych roznymi interesami. poza tym nie wydaje mi sie, ze nowy uklad sil w Europie Srodkowej odbedzie sie z wylaczeniem Niemiec i ich alienacja. warto takze bylo przy tym uwzglednic rozwazania na temat bloku Polnoncego z Niemcami, Wielka Brytania, Skandynawia, krajami Baltyckimi i byc moze grupa Wyszehradzka, ew. ktos jeszcze. i przy tym zadac pytania, co w takim wypadku z Francja, Hiszpania, Wlochami, czy Grecja? i ostania rzecz, aby nie wydluzac tego wpisu. czy to Chiny nie sa obecnie najrealniejsza mozliwoscia dla Polski odzyskania wiekszego wplywu w regionie i dlaczego? aby przeciez wejsc do grona liczacych sie panstw jakiegos wielkiego sojuszu panstw cywilizacji Zachodniej i zachowac przy tym jak najwiecej podmiotowosci, trzeba miec realna sile.

    • Szeremietiew pisze:

      „…troche gornolotny ten tekst. …”
      Górnolotny???
      „…dlaczego w tych rozwazaniach pominal Pan ewentualna role Polski w strategicznim oslabieniu Rosji za pomoca Chin?…”
      Nie ma żadnej pewności, że do takiego konfliktu dojdzie, ale nawet gdyby, to powstaje pytanie co mielibyśmy dzięki temu osiągnąć? Mnie interesuje zbudowanie naszego ośrodka siły odpornego na zakusy z zewnątrz. Jeśli byłoby to możliwe z Rosją (bardzo trudne), z Niemcami (jakoś możliwe) lub z Anglią (korzystne) to zgodnie z zasadą: wrogów miej daleko, a przyjaciół blisko.
      http://3obieg.pl/trudne-mozliwe-konieczne/
      „…na skutek polskiej polityki, nie doszlo do wlasciwego w tym momencie dziejowym, strategicznego sojuszu z III Rzesza …”
      Ten strategiczny sojusz z III Rzeszą to jednak brednie. Pisałem na ten temat w art. „Pochwała plam na honorze”.
      „…z tym utrzymaniem III Rzeczypospolitej z Konstytucja 3 Maja na czele, rowniez strzelil Pan sobie w kolano. …”
      Raczy Pan żartować z tym „niedostosowaniem” Konstytucji 3 Maja. A co było dostosowane – Targowica? Próba odtworzenia siły państwowej Rzeczypospolitej zagroziła interesom Rosji i Prus i to, a nie jakies niedostosowanie przesądziło o upadku Ustawy Majowej.
      „…w poprzednim artykule zarysowal Pan kilka roznych geopolitycznych wariantow sojuszy Polski. jednak kazdy z nich ma kilka podstawowych wad….”
      Skoro Pan mój tekst przeczytał to wie, że nie twierdziłem aby zbudowanie ośrodka polskiej siły było zadaniem łatwym i wzbudzającym euforię Rosjan czy Niemców. Przypominam, że Piłsudski odbudowywał Niepodległą wykorzystując sprzeczności interesów między zaborcami. Niczego innego nie proponuję przedstawiając potencjalne kierunki odtworzenia silnej Rzeczypospolitej w przypomnianym przez Pana moim tekscie.

      • pablo pisze:

        „Mnie interesuje zbudowanie naszego ośrodka siły odpornego na zakusy z zewnątrz. Jeśli byłoby to możliwe z Rosją (bardzo trudne), z Niemcami (jakoś możliwe) lub z Anglią (korzystne) to zgodnie z zasadą: wrogów miej daleko, a przyjaciół blisko”.

        no wlasnie, jesli bedzie to Rosja, to wracamy do polityki orientacji, o ktorej Pan pisal. a to dlatego, ze w interesie geopolitycznym Rosji nie lezy odtworzenie Rzeczypospolitej z Ukraina w jednej z glownych rol. wrecz przeciwnie. nawet jesli sa czynniki w Rosji, ktore chca powrocic do owej koncepcji ksiecia Czartoryskiego, to zapewne zostana odsuniete na boczny tor, tak jak niegdys w przeszlosci. to moze lezec przede wszystkim w interesie Niemiec. oczywiscie mam swiadomosc, ze tym razem moze chodzic o cos wiecej, to znaczy zbudowanie wielkiej Euroazjatyckiej przestrzeni gospodarczej, politycznej i miltarnej, we wspolpracy z Niemcami i byc moze Francja. i w tym momencie pojawia sie takze szansa na odrodzenie Rzeczypospolitej. ale takie rozwiazanie jest z jednej strony generalnie niebezpieczne dla imperialnego systemu rosyjskiego, gdyz w takim wypadku musi sie on zmienic w realniejszy system demokratyczny, ktory moze go rozbic. z drugiej strony stanowi zagrozenie dla Zachodnich demokracji, gdyz moze je zmienic w kierunku jawnie autorytarnym. w kazdym razie ciezko te interesy pogodzic. albo inaczej. ciezko polaczyc dwie odmienne cywilizacje i dwie odmienne kultury polityczne, we wzglednie sprawnie funkcjonujaca calosc.

        jesli chodzi o wspolprace z Niemcami, to ponownie jest w tym wypadku mozliwa jedynie polityka orientacji, a takze liczenie na to, iz predzej czy pozniej Niemcy znajda sie, jak przed wojna swiatowa w konflikcie z Rosja, o prymat supermocarstwa ladowego w tej czesci swiata. pytanie tylko polega na tym, w jakim kierunku ewoluowal by wtedy ten system panstw bloku niemieckiego.

        byc moze Anglia to najkorzystniejsze rozwiazanie, we wspolpracy z panstwami Skandynawskimi, Baltyckimi i Grupa Wyszehradzka. ale tez czy naprawde realna sila tych panstw jest wprost proporcjonalna do ich potencjalu? poza tym, czy Anglia ze swa koalicja jest juz dostatecznie blisko, aby wlaczyc sie do gry w Europie Srodkowej?

        jesli chodzi o Chiny, to wydaje sie, ze jesli w przyszlosci beda w konflikcie z Rosja lub beda dazyc do ich oslabienia, to wtedy Polska i Europa Srodkowa, staja sie dla nich realnym partnerem. swiat stal sie bardziej globalny, odleglosci nie stanowia juz takiej bariery, szczegolnie informacyjnej, gospodarczej i politycznej. A Rosja jest wielka, moze nawet zbyt wielka…

        „Ten strategiczny sojusz z III Rzeszą to jednak brednie. Pisałem na ten temat w art. „Pochwała plam na honorze”.
        moje informacje zrodlowe sa troche inne, ale postaram sie w wolnym czasie zapoznac z Pana artykulem i wtedy byc moze wyrobie sobie na ten temat nieco inne spostrzezenia albo wrecz przeciwnie. a wtedy sprawe przedyskutujemy, jesli znajdzie sie mozliwosc.

        „Raczy Pan żartować z tym „niedostosowaniem” Konstytucji 3 Maja. A co było dostosowane – Targowica? Próba odtworzenia siły państwowej Rzeczypospolitej zagroziła interesom Rosji i Prus i to, a nie jakies niedostosowanie przesądziło o upadku Ustawy Majowej”.

        w tym elemencie zupelnie sie nie zgodzimy. to wlasnie Konstytucja 3 Maja, stala sie paradoksalnie czynnikiem, ktory doprowadzil do Targowicy. w interesie czesci magnaterii i szlachty, nie lezalo rozszerzenie swobod obywatelskich i naprawa systemu Rzeczypospolitej, co skrzetnie wykorzystaly panstwa oscienne, ktorym zalezalo dokladnie na tym samym. zreszta to dziwne, ze wielu z tych tworcow Konstytucji 3 Maja, przeszlo potem na strone Targowicy. jakimi wartosciami sie kierowali? na pewno nie byli jakobinami. co przez te 4 lata Sejmu Wielkiego robili zreszta w Warszawie (poza faktyczna praca swiadomych istoty tych zmian grupy ludzi)? deprawacja narodu szlacheckiego byla juz tak daleko posunieta, ze interesowaly ja wlasciwie ustawiczne imprezowanie, hulanki i wzgarda dla innych warstw spolecznych. z drugiej strony nie ma sie co dziwic, jesli to wlasnie ten narod szlachecki zbudowal sile Rzeczypospolitej i przez dlugi czas brakowalo mu naturalnych wrogow wewnetrznych, a czesciowo i zewnetrznych. sytuacja wewnetrzna w tym okresie byla wiec nieco bardziej skomplikowana. dlatego twierdze, ze Konstytucja 3 Maja, byla tylko szlachetna proba naprawienia tego, czego nie dalo sie juz naprawic takimi silami spolecznymi.

        „Przypominam, że Piłsudski odbudowywał Niepodległą wykorzystując sprzeczności interesów między zaborcami. Niczego innego nie proponuję przedstawiając potencjalne kierunki odtworzenia silnej Rzeczypospolitej w przypomnianym przez Pana moim tekscie”.

        ja tego nie neguje. staram sie tylko wskazac na inne, bardziej realne w moim mniemaniu, kierunki tej drogi. czasy sie zmieniaja. Chiny wydaja mi sie interesujacym pomyslem w tym kontekscie, a szczegolnie zakladajac ten wariant wspolpracy z Wielka Brytania, Skandynawia i panstwami baltyckimi… nie zapominajmy przy tym, ze Chiny coraz wiecej inwestuja, szczegolnie na rynku Skandynawskim.

  23. test pisze:

    „Estończycy i Łotysze są dziś sojusznikami Amerykanów, ale Polacy też nimi byli, gdy prezydent USA w porozumieniach jałtańskich oddawał Polskę Stalinowi.”

    i to jest cała prawda o naszym sojuszu z NATO.

    • Szeremietiew pisze:

      Nie można wcześniej stwierdzić, że sojusz zawiedzie. To niestety wiadomo dopiero w sytuacji zagrożenia, a wówczas jest za późno. Sojusze Polski z 1939 r. wyglądały bardzo solidnie i był klops. Sojusz jest elementem pomocniczym w planowaniu obrony kraju o czym w Polsce deczydenci ciągle zapominają.
      Pozdrawiam

  24. test pisze:

    „Rosja z dochodem 1,8 biliona dolarów nie powinna być dla UE żadnym wyzwaniem. ”

    a czasem nie dowodzi tego, że to liczenie dochodów narodowych to taka kreatywna księgowość ?

    • Szeremietiew pisze:

      Zapewne w obliczeniach PKB, tak jak w wielu innych, jest spory margines błędu, a pewnie także owej „kreatywnej księgowości”, to jednak nie oznacza, że tym można dowolnie manipulować całość takich informacji; gdyby można było to Kreml by sobie wyliczył PKB na 18 bilionów, a nie 1,8.
      Pozdrawiam.

  25. BodyAche pisze:

    w planach jest utworzenie trzech unii światowych. proces się już zaczął, jest unia stanów zjednoczonych która będzie poszerzona o kanadę amerykę łacińską i południową. jest unia europejska która będzie poszerzona o rosję i wszystko inne. będzie też trzecia unia chiny, japonia australia.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

 

103419