29112014Nowości:
   |    Rejestracja

Grzech pierworodny polskiego samorządu terytorialnego


Po 23 latach od tzw. transformacji ustrojowej bez obawy można powiedzieć, że reforma samorządu terytorialnego okazała się totalną porażką i chyba tylko beneficjenci tego systemu, tzn. m. in. tysiące samorządowców, tj. radnych, wójtów, burmistrzów, starostów, marszałków i obsługujących ich urzędników może chwalić utrwalony 1 stycznia 1999 roku system.


Od tego dnia obowiązuje w Rzeczpospolitej Polskiej trójstopniowa struktura samorządu terytorialnego składająca się z:

- samorządu gminnego,

- samorządu powiatowego,

- samorządu województwa.

Artykuł 163 Konstytucji RP stanowi, iż: „Samorząd terytorialny wykonuje zadania publiczne nie zastrzeżone przez Konstytucję lub ustawy dla organów innych władz publicznych.”

Obecnie (stan na 01.01.2013) Polska dzieli się na 16 województw, 314 powiaty  i 2 479 gminy (306 miejskich) w tym 66 miast na prawach powiatu – tj. mających status gminy miejskiej i równocześnie wykonujących zadania powiatu – tzw. “powiatów grodzkich”, 602 miejsko-wiejskie oraz 1 571 wiejskich). Tyle suchych danych statystycznych.

Polskie prawo samorządowe w sposób nieomal doskonały zadekretowało w środowiskach lokalnych układ klik i sitw, o charakterze politycznym i gospodarczym, które żerują na interesach pozostałego ogółu obywateli. Grzechem pierworodnym polskiego samorządu terytorialnego stało się całkowicie pragmatyczne i głęboko moim zdaniem przemyślane przyzwolenie na „przemianę”, z chwilą wyboru, kandydata z samorządowca na urzędnika. Bo samorząd terytorialny wykonuje w Polsce zadania publiczne. Cóż to oznacza w praktyce? A więc wybierając na przykład wójta, czy burmistrza nie wybieramy de facto naszego przedstawiciela, ale administracyjnego zarządcę naszej gminy, czy miasta i dajemy mu do ręki olbrzymią władzę. I płacimy mu za wykonywanie stricte urzędniczych działań. No i po wyborze taki kandydat od razu przechodzi na drugą stronę barykady, sadowiąc się w opozycji do obywatela. No dobrze, ale powiecie, że wybrani radni powinni takiego urzędnika ograniczać i dyscyplinować. Tylko, że ci radni także wykonują działania urzędnicze i administracyjne, bo tego żąda od nich prawo. Szef urzędu z bardzo silnym mandatem z wyborów bezpośrednich ma cały czas inicjatywę administracyjną, no to radnym najczęściej wypada się jej poddać. Taka praktyka. Ma to swój głęboki sens, bo do samorządu trafiają najczęściej ludzie merytorycznie nieprzygotowani do zarządzania takimi organizmami jak gminy czy miasta. Bo w wyborach może kandydować nieomal każdy. I można się poddać manipulacji albo płynąć z prądem – nie wiadomo co gorsze. Wiele razy w moich felietonach zadawałem głośne pytania: dlaczego radni nie stawali w obronie swoich sąsiadów w ich sporach z urzędem. Odpowiedź jest banalnie prosta. Oni nie są już samorządowcami, ale członkami korporacji urzędniczej i obowiązuje ich korporacyjna solidarność.

A wystarczyło zbudować w Polsce system szkolnictwa kształcącego apolityczne kadry administracji publicznej, przygotowane do zarządzania infrastrukturą, gospodarką komunalna, budownictwem etc. a następnie wynająć je w systemie menedżerskim jako nieprzypadkowych, wykwalifikowanych pracowników. Bo zarządzanie np. drogami nie powinno mieć nic wspólnego z polityką. Samorząd terytorialny, odchudzony o 100 albo więcej procent – o czym za chwilę, w tym systemie pełniłby role swoiście rozumianej komisji nadzorczo-rewizyjnej w istocie reprezentując tylko swoich wyborców. I taki samorząd musiałby działać społecznie – to bardzo ważne. Zwiastuny takiego systemu mamy w miastach, gdzie powstały tzw. wspólnoty mieszkaniowe. Wspólnota wynajmuje i opłaca menedżera (od remontów, ogrzewania, instalacji) a przewodniczący wspólnoty działa społecznie. Najważniejsze sprawy ustalają wszyscy członkowie wspólnoty na walnym zebraniu. Z tego, co wiem taki system działa bardzo przyzwoicie. Korzyści płynące z wprowadzenia tak rozumianej samorządności byłyby wielorakie. Po pierwsze oszczędności, bo aparat administracyjny w naturalny sposób byłby mniej liczebny. Po drugie merytoryczny, bo nie każdy wójt czy radny mają dostateczne wykształcenie w zarządzaniu. Po trzecie, antykorupcyjne, bo interesy gminnych menedżerów w bardzo naturalny sposób podlegałyby kontroli społecznie pracującego wójta i radnego i byłyby także w naturalny sposób nieco rozbieżne. Po czwarte społeczne pełnienie funkcji przez wójta i radnego także i w nich ostudziłoby ewentualne korupcyjne ciągoty. Natomiast członkowie wspólnoty byliby równi wybranym przez siebie samorządowcom, a nie podwładnymi urzędników.

Koniecznie należałoby także wprowadzić kadencyjność w wyborach. To podstawa demokracji.

Taki samorząd należałoby drastycznie odchudzić. Bo to, co się wydarzyło w Polsce w kwestii liczebności samorządu terytorialnego woła wprost o pomstę do nieba. „Etat” samorządowca stał się pożądaną synekurą, co samo w sobie jest zjawiskiem skrajnie korupcyjnym, tym bardziej nagannym, bo zadekretowanym przez prawo.

Na poziomie województwa samorządowa władzą dubluje się z władzą administracyjną. To jakieś kompletne kuriozum. Wojewoda nadzoruje marszałka i odwrotnie, a każdy z nich dysponuje aparatem urzędniczym rozbuchanym do nieprawdopodobnych rozmiarów. Koszty takiego systemu skutecznie dławią polskie życie ekonomiczne. Każdy z nas wie ile czasu zajmuje załatwienie najprostszej nawet sprawy, to i przykładów nie podaję.

System, który u nas obowiązuje wyklucza skutecznie budowę społeczeństwa obywatelskiego. Wystarczy zwrócić uwagę na frekwencje na zebraniach wiejskich. Samorządowcy w uniformach urzędników zbudowali także swój system władzy na strachu. Po co się odzywać, jak można sobie napytać tylko biedy. Odmienne zdanie powoduje tylko gwałtowna retorsję radnego, czy burmistrza, bo obywatel musi mieć świadomość, że rozmawia z władzą, a nie ze swoim przedstawicielem i sąsiadem z samorządu terytorialnego. Skrzywdzony obywatel idzie do swojego przedstawiciela w radzie, a ten podejmuje się jego obrony wobec urzędnika. Teraz skrzywdzony obywatel musi położyć uszy po sobie, bo wybrany przez niego „samorządowiec”, to reprezentant władzy, dobrze opłacanej i roszczenie obywatela może zachwiać jego pozycją polityczną, a nawet ekonomiczną. To dlatego 95% skarg obywateli samorząd w Polsce odrzuca jako oczywiście nieuzasadnione.

Zwróćcie uwagę, że nawet na obywatelskim portalu „Gorlice i Okolice” i na wielu innych, dyskutanci boja się ujawniać swoje imiona i nazwiska – bardzo często z obawy przed władzą samorządową. A ta władza zachowuje się skrajnie arogancko, bo w zasadzie nie prowadzi publicznego dialogu z obywatelami. Przykłady Alicji Nowak i Danuty Maryńczak na razie potwierdzają tylko regułę. Jeśli szanowni radni, wójtowie, burmistrzowie, starostowie wygodniej Wam polemizować z informacjami tutaj zamieszczanymi na publicznych stronach naszych urzędów miast i gmin – to po prostu to róbcie, albo na łamach prasy, która wydajecie albo sponsorujecie. Zacznijmy od prostych przemian. Nie wystarczy mówić, że „Bobowa Od-Nowa” to dziennikarska fikcja.

I tak od ogółu, przeszedłem do szczegółu. Jeśli komuś chciałoby się dorzucić swoje trzy grosze, zapraszam. Nie przedstawiam systemu idealnego, bo takich nie ma. Może warto jednak na ten temat podyskutować, bo jak się zdaje na jakiekolwiek zmiany nie ma na razie szans.

 

 

Napisane przez:


Dziennikarz obywatelski, twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu).

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 7 dla artykułu "Grzech pierworodny polskiego samorządu terytorialnego"

  1. pablo3 pablo3 pisze:

    to co trzeba zrobic, to zapewne wie bardzo wielu ludzi w Polsce. mozna tez w tym tekscie bylo napisac o likwidacji powiatow, o zle wytyczonych granicach nowych wojewodztw czy wiecej o nowoczesnym zarzadzaniu samorzadem terytorialnym.

    ale pytanie polega bardziej na tym, komu zalezy tak naprawde, na utrzymaniu tego chorego systemu? juz nie wspominajac nawet o tym calym chorym aparacie urzedniczo-politycznym, ktoremu najbardziej na tym zelezy.

    poza tym miejmy rowniez swiadomosc, ze taki zdrowy system administracyjny, mozna wprowadzic tylko poprzez oddolny nacisk swiadomego swych celow spoleczenstwa. jednak miejac na uwadze, ze swiadomosc tego spoleczenstwa mniej lub bardziej, ale systematycznie rosnie, to i tak wystepuje inny generalny problem. podzialy miedzy ludzmi sa tak posuniete, a podejrzliwosc z kazdej strony posunieta do takich rozmiarow, ze ciezko myslec o wspolnej inicjatywie. zbieznosc pogladow nie jest wprost proporcjonalna do dzialan spolecznych. wreczm przeciwnie. wirus wprowadzony do naszego spoleczenstwa czy tez narod, okazal sie dostatecznie skuteczny.

    nie wiem, czy ktos sie ze mna zgodzi, czy ktos dolaczy do dyskusji z moim komentarzem, ale chce tylko dodac, ze wydaje mi sie, ze jest juz za pozno na pokojowa droge budowy samorzadu czy spoleczenstwa obywatelskiego. takie zmiany, moze wymusic jedynie sila. trzeba to ludziom natluc do glowy, pobudzic ich do aktywnosci.

    swoja droga to ciekawe, ze Bawaria jest obecnie bodajze najbardziej aktywna obywatelsko, spolecznoscia, w Europie. ludzie tam mieszkajacy maja swiadomosc, ze to stanowi jedna z glownych przyczyn, ich dynamicznego rozwoju. moze w tym momencie moja opinia bedzie przesadna, ale swoja droga zastanawia mnie, czy sa moze przeprowadzone jakies badania naukowe na temat tego, jaki wplyw (i czy w ogole takowy byl) na ta aktywnosc samaorzadowa tej spolecznosci, mial okres rzadow narodowych socjalistow w Niemczech? czy to stalo sie przeslanka do pobudzenia tejze aktywnosci, nie mialo zadnego wplywu albo moze bylo wynikiem innych, starszych historycznych zaszlosci i mentalnosci niemieckiej czy w tym wypadku bawarskiej?

  2. Michał Nawrocki pisze:

    Cóż, stołki, stołki i jeszcze raz stołki. Obawiam się, że “pablo3″ ma sporo racji w swej diagnozie sytuacji.

  3. kanton pisze:

    Oczywiście że tak, ale poprzez podejrzliwość i zwykłe lenistwo ten system będzie trwał bardzo długo. Czlowiek z natury jest leniwy jednak , potrzeba jaka powstanie, spowoduje zmianę tego systemu.
    Potrzebne jest nowe prawo, ale ilość tego nowego prawa MUSI być ograniczona.
    I co by nie powiedzieć , młodzież nadal jest kształcona tak aby za dużo nie wiedziała.
    A to przecież oni stanowią sól tej ziemi. Pozdrawiam.

  4. bodziopl pisze:

    Jest ZNACZNIE gorzej niż opisuje Autor. Można zaryzykować twierdzenie że w POlsce całkowicie zbędnych i szkodliwych jest ok. miliona urzędników (w tym część to wspomniani samorządowcy)
    Warto przypomnieć że w okresie dwudziestolecia międzywojennego liczba urzędników państwowych nie przekraczała 70 000 ludzi. no to biorąc pod uwagę 20x bardziej obszerne przepisy (też zlikwidować 90% !), obecnie potrzeba ok. 100 000 urzędników, w sumie ponad milion ludzi zostałoby zwolnionych od całkowicie bezsensownej pracy (i to jest problem).
    Poza tym kto sobie może wyobraźić że n.p. w Wa-wie wystarczy 10 radnych (jak w sumie jest ich chyba ponad 500 ?). Jeżeli jednak nie powstrzyma ktoś tego; “galopującego biurwizmu”, to będzie nasz koniec ! Przykładowo taki Niemiec pracujący – wytwarzający wartość dodaną, utrzymuje 2 “biurwy” (urzędnik, policjant, nauczyciel, …), a Polak 3 ! (a ja już sił q…wa nie mam robić na to wszystko)

  5. Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

    Problem liczby samorządowców jakkolwiek bardzo ważny nie był istotą mojego tekstu. Strukturalną katastrofą systemową jest przepoczwarzenie się osoby wybieranej, we wzglednie demokratyczny sposób, w zwykłego urzednika, którego interesy sa zazwyczaj rozbiezne z interesami obywatela. To własnie dlatego w Polsce, to co nazywamy samorządem, wcale tym samorządem nie jest. To dobrze opłacana, syta i żądna władzy klika, a może nawet mafia. To fakt, bez rewolucji nic nie da sie zrobić w tej sprawie, ale ja w rewolucję nie wierzę. Bedziemy po prostu powoli zdychać, płacąc coraz więcej za bilety ZTM, wywóz smieci, etc. bo godzimy sie na utrzymywanie tej próżniaczej klasy.

  6. ppor Dub pisze:

    Grzech pierworodny,że powstały w takiej formie!!!

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz