24072014Nowości:
   |    Rejestracja

Czy agent STASI Oscar to Donald Tusk


Na razie krążą tylko enuncjacje na ten temat, nie tylko prasowe. W tej sprawie wątpliwości, już od dawna, zdają się nie mieć redaktorzy strony byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Kazimierz Maciejewski, Krzysztof Wyszkowski i Lech Zborowski. Teraz po opublikowaniu w Niemczech książki Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna pt. „Das erste leben der Angela M.” […]


Na razie krążą tylko enuncjacje na ten temat, nie tylko prasowe. W tej sprawie wątpliwości, już od dawna, zdają się nie mieć redaktorzy strony byłych działaczy Wolnych Związków Zawodowych Kazimierz Maciejewski, Krzysztof Wyszkowski i Lech Zborowski. Teraz po opublikowaniu w Niemczech książki Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna pt. „Das erste leben der Angela M.” („Pierwsze życie Angeli M.”) temat powraca ze zdwojona siłą.

 „Książka ta dotyczy życia i działalności Angeli Merkel w NRD i odsłania nieznane , a raczej utajnione dotychczas czarne strony życiorysu obecnej kanclerz Niemiec.
Wir können belegen, dass Angela Merkel dem DDR-System näher war als bislang bekannt. Während ihrer Tätigkeit an der Akademie der Wissenschaften der DDR war sie an ihrem ­Institut Funktionärin, beispielsweise von 1981 an als FDJ-Sekretärin für Agitation und Propaganda, was sie bis heute bestreitet. Außerdem saß sie in der Betriebsgewerkschafts-Leitung.“ … tłumaczenie:
Jesteśmy w stanie udowodnić ze Angela Merkel systemowi NRD była znacznie bliższa aniżeli dotychczas jest nam to znane.
Podczas swych zajęć na akademii nauk w dawnej NRD była funkcjonariuszka partii i tak w roku 1981,  np.  przykład, była szefem wydziału agitacji i propagandy FDJ oraz członkiem władz komisji zakładowej tejże uczelni”.

(źródło: http://wzzw.wordpress.com/2013/05/10/merkel-ma-akta-oscara-vel-d-tuska-%E2%98%9A-przeczytaj/).

Ralf Georg Reuth i Günther Lachmann nie pozostawiają złudzeń. Byli agenci Stasi i działacze FDJ (np. Wolfgang Schnur, czy Lothar de Maiziere) tworzyli na terenie byłej NRD struktury i oddziały CDU.

Przypominają się lata 40. i 50. XX w., gdy blisko 70% członków NSDAP, po tzw. denazyfikacji, „spokojnie i bezstresowo”, przez nikogo nieniepokojeni, przystąpiło do odbudowy Republiki Federalnej Niemiec. W kontekście książki Reutha i Lachmanna, wygląda na to, że misja lustracyjna pastora Gaucka, dzisiaj prezydenta RFN, to wielka mistyfikacja.

Tylko pobieżny rzut oka na karierę polityczną Donalda Tuska każe powątpiewać w jego czyste, zgodne z polską racją stanu, intencje. Przykłady, takiego stanu rzeczy, są znane wszem i wobec: „nocna zmiana” rządu Olszewskiego, powołanie do życia Platformy Obywatelskiej, która, co dzisiaj widać jak na dłoni, z zimną krwią dokonuje demontażu Państwa Polskiego, wasalne stosunki z Angelą M. – kuriozalne ordery i europejskie apanaże, stocznie, Nord Stream,  Smoleńsk i cały kontekst związany z zamachem i strach, wielki strach przed pułkownikiem Putinem.

Że akta STASI (i nie tylko) leżą gdzieś na Łubiance, nie powinniśmy mieć, co do tego, żadnej wątpliwości. Takie dokumenty nie płoną. Że czekiści trzymają całą tę zgraję sprzedawczyków na krótkiej smyczy, tzn. za mordę, również.

Władimir Bukowski od lat przekonuje, że „przemiany” przełomu lat 80. i 90. XX w. w Europie Wschodniej zostały zaaranżowane i wykonane według „okrągłostołowych” i „pokojowych” koncepcji i instrukcji moskiewskich. To dlatego Kiszczak i Jaruzelski zostali ludźmi honoru, a Angela Merkel i pastor Gauck legitymizują wschodnioniemieckie FDJ, a Ceausescu musiał zginąć.

A Putin siedzi sobie jak 1 września 2009 roku na Westerplatte, cyniczny, dumny i arogancki i zdaje się mówić: – Zabiliśmy tę polską swołocz w Katyniu; i co nam zrobicie…

A pytanie pozostaje ciągle otwarte: – Czy agent STASI Oscar, to Donald Tusk. I tak sobie będziemy pytać… Bo nawet jeśli nie był, to wszystko co powie, może być przez Putina użyte przeciwko niemu. Na razie dużo ważniejsza w tej rozgrywce pozostaje Angela M..

Napisane przez:


Dziennikarz obywatelski, twórca portali "Bobowa Od-Nowa" i "Gorlice i Okolice" w powiecie gorlickim (www.gorliceiokolice.eu). W latach 2004-2013 wydawca i redaktor naczelny czasopism "Kalendarz Pszczelarza" i "Przegląd Pszczelarski". Właściciel Wydawnictwa WILCZYSKA (www.wilczyska.eu).

 

Podziel się z innymi

Powiązane artykuły

Ilość komentarzy: 101 dla artykułu "Czy agent STASI Oscar to Donald Tusk"

  1. Rusticulus Rusticulus pisze:

    Też mi sensacja… Śp. Maciej Płażyński (ziomal z ulicy Poznańskiej w Oliwie) tłumaczył swe zdystansowanie od PO tym, że posiadł wiedzę o agencie BND Tusku (pierwsza jego partia aferałów KLD założona została za walizkę dojczemarek).

    • Tomasz Parol Tomasz Parol pisze:

      Sensacją nie będzie jak owa informacja się przebije

      • Kula Lis 62 pisze:

        Tomku sowiecki pułkownik za 75 tys$ sprzedał Anglikom i CIA akta STASI z nazwiskami agentów. Figuruje tam Tusk jako Oskar. Obecnie przejęty przez BND, a prowadzi go nadal i ubezpiecza, zabezpiecza i pilnuje b. szef BND a obecnie ambasador Niemiec w Warszawie, poprzez ciecia Grasia. Pzdr!

        • J. U. pisze:

          Donald Tusk to szpieg oskar Langera NRD=WSW o ksywie Stoppel-SS najemnik BND=MI6=FSB na usługi prof.Suleja=prezes=TW SB=Łuczyński=Rudolf=Ekopolin=Huss=Migasiewicz=Ewa=Klama=Pajdowski=NRD=Kohne=Lejba=Stolzman=Hager=Buzek=TW zaborcy Polski

    • Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

      Rusticulus, skrobnij coś więcej na ten temat!

      • Rusticulus Rusticulus pisze:

        Z sąsiadem Płażyńskim często rozmawialiśmy przy okazji zakupów w sklepie Zenka Plecha na Poznańskiej. Zbierał joby za podlizywanie się żydostwu, ale upierał się, że to cena za NATO. Potwierdzał agenturalność większości uczestników Nocnej Zmiany, ale wiedzę co do konfidentów Tuska i Borusewicza posiadł już jako twórca PO. Ostatni raz rozmawialiśmy podczas lotu z Gdańska do Warszawy jesienią 2007. 1 kwietnia 2008 roku jako poseł niezależny zhańbił się, bo głosował za ubezwłasnowolnieniem Polaków. Aktualnie Płażyński junior robi karierę w żydowskiej kancelarii prawniczej.

    • donald ptfu! pisze:

      Proponuję wołać na niego Oskar, Oskar itd. na oficjalnych uroczystościach. Jak to nie on, to nic mu nie będzie.

  2. Tym bardziej należy o tym przypominać przy każdej okazji i bez okazji również

  3. WSIowy pisze:

    To widac po tym co ta cała PO robi od 2007 roku, pod pozorem liberalnych reform dochodzi do władzy(ale tych reform nie realizuje, wręcz przeciwnie) i robi wszystko pod dyktando Niemec i powstającej 4 Rzeszy. Warto pamiętać, że obecny ambasador RFN pan Von Fricz( czy jak mu tam, nie wiem, jak się pisze jego nazwisko) był w latach 80 tych rezydentem wywiadu Niemieckiego w Polsce i jak sam wspomina , nawiązał WIELE PRZYJAŻNI wśród opozycji na wybrzeżu !!!! Czyli mówiąc językiem ludzkim po prostu zwerbował jakieś konkretne osoby, a agentura niemiecka z pewnością wiedziała , kiedy i w jaki sposób będzie dokonywała sie słynna transformacja ustrojowa, więc tzw. Polski pakiet mieli już przygotowany.
    podejrzewam, że także wiedzę o Wałęsie musieli posiadać, bo o Skubiszewskim wiedzieli, co skrzętnie wykorzystali w trakcie podpisywania porozumień z Polską chyba w 1990 roku i szantażowali Skubiszewskiego, że jeśli nie będzie ustępstw ze strony Polskiej , to opinia publiczna dowie się, że Krzysztof Skubiszewski był agentem SB o pseudonimie Kosk!!!
    Niejednokrotnie mówił o tym Krzysztof Wyszkowski, dla mnie człowiek naprawdę wiarygodny i przyzwoity
    Struktura medialno towarzysko biznesowo polityczna jest tak skonstruowana , żeby ogół polaków niczego się nie dowiedział i grillował, albo wyjechał za granice
    Boże chroń Polskę!!!

    • 35stan pisze:

      “podejrzewam, że także wiedzę o Wałęsie musieli posiadać, bo o Skubiszewskim wiedzieli, co skrzętnie wykorzystali w trakcie podpisywania porozumień z Polską chyba w 1990 roku i szantażowali Skubiszewskiego, że jeśli nie będzie ustępstw ze strony Polskiej , to opinia publiczna dowie się, że Krzysztof Skubiszewski był agentem SB o pseudonimie Kosk!!!”

      Wszyscy zaangażowani w OS byli i są na smyczy swoich patronów ze Wschodu i Zachodu.
      Tak było też z np. z J.Oleksym gdy był szantażowany swoją przeszłością lustracyjną przez niemieckiego polityka Elmara Broka w trakcie obrad Konwentu Europejskiego w 2004 roku.
      Tuska, Komorowskiego et consortes(np. Pawlaka) trzymali i trzymają na krótkiej smyczy.
      Nie zapominajmy strony PIS-owskiej, którzy też mieli i mają swoich patronów na Zachodzie(USA i w Izraelu).
      Wszyscy won! Ten apel Cejrowskiego jest ciągle aktualny.

    • Ali Baba pisze:

      Czyli mówiąc językiem ludzkim po prostu zwerbował jakieś konkretne osoby, a agentura niemiecka z pewnością wiedziała , kiedy i w jaki sposób będzie dokonywała sie słynna transformacja ustrojowa, więc tzw. Polski pakiet mieli już przygotowany. TEŻ JESTEM TEGO ZDANIA…TO- WIĘCEJ NIŻ PEWNE..!!!

  4. pablo3 pablo3 pisze:

    No tak, ale czegos tu nie rozumiem. Przemiany w RFN nastepowaly pod scisla kontrola Stanow Zjednoczonych i ich sojusznikow, ktorzy wygrali II wojne. Natomiast zjednoczenie obydwu panstw niemieckich pod scisla kontrola RFN, to byla strona dominujaca. jesli do takiego zjednoczenia mialo dojsc, to naturalna rzecza jest, iz doszlo do jakiegos porozumienia ponad podzialami. nawet jesli Merkel byla we wschodnioniemieckich sluzbach, to wywiad RFN dobrze o tym wie, czyt. nie przeszkadza im to. inna sytuacja miala miejsce juz w Polsce, gdzie strona rozdajaca karty w nowym tworze, ktory powstal po rozpadzie PRL, byli komunisci, ktorzy sobie dobierali partnerow wg wlasnych wytycznych albo nowych Zachodnich sojusznikow. przeciez Amerykanie sami uwiarygodnili i wlaczyli w Zachodnie struktury Polakow, wraz z dawnym wywiadem PRL, ktorego role dla wlasnych celow, doceniali. do tego Plan Sachsa – Balcerowicza i szereg nastepstw temu towarzyszacych. to raczej trzeba w USA szukac przyczyny takiego stanu rzeczy. a jesli potem wszystkie kraje Zachodnie, lacznie z RFN, Francja, Wielka Brytania, szukaly u nas latwych interesow i rozciagaly swe wplywy, to juz tylko wina indolencji Polakow lub marnej jakosci tych elit. oszukali nas zagraniczni partnerzy i postkomunistyczne elity wraz z tymi neoliberalnymi? owszem, ale taka wlasnie jest polityka.

    a co, jesli Tusk jest agentem niemieckim. nic. nie on pierwszy i nie ostatni. taka jest wlasnie jakosc polskich elit politycznych, taki jest stopien uzaleznienia od panstw osciennych i Zachodu, taki jest stopien oglupienia ludu. zrozummy w koncu, ze jestesmy fasadowym panstwem. cieszmy sie z resztek autonomii i starajmy sie ja lepiej to wykorzystywac, poprawiac mechanizmy kontroli obywatelskiej i zarzadzania tym, co pozostalo z panstwa polskiego.

  5. kanton pisze:

    A może liczymy na to, że przydzie jakaś nowa siła i pozamiata po nas te brudy. To są senne bzdurne marzenia . Już tak nie będzie. Będzie nijak :-(.

  6. WSIowy pisze:

    Trzeba to rozebrać od początku
    Pod koniec dekady Gierka, kiedy to pierwszy sekretarz na swoich wizytach gospodarskich rozmawiał juz tylko z krowami w PGRach, po Radomiu i wyborze Wojtyły ma Papierza, SB I służby wojskowe( a wojskowe to nawet bardziej, tak podejrzewam) wiedziały, że na głównych stanowiskach KC i Rządu PRL bedzie musiało dojść do zasadniczej zmainy, więc bezpieka mogła inspirować strajki, co w realiach ekonomicznych końcowego Gierka nie było wcale takie trudne, pamiętam, że w sklepach był tylko ocet, więc bunt ludzi w zakładach pracy wywołać było naprawdę łatwo.
    Ale to ich przerosło, przyszło coś, co można nazwać przebudzeniem narodu, zwłaszcza po pierwszej pielgrzymce papieskiej i naprawdę powstała opozycja na dużą skalę, w postaci związków zawodowych.przy licznych wtedy zakładach pracy.
    Potem, na początku lat 80tych był karnawał Solidarności, ukazało siię wiele wydawnictw i publikacji zupełnie bez cenzury, także w wielu aspektach społeczno politycznych to był przełom jak na krai socjalistyczny
    Jak odbywały się porozumienia sierpniowe, to Geremka, Mazowieckiego , Kuronia SB dostarczyła z Warszawy do Gdańska SAMOLOTEM!!!, czyli już wtedy bezpieka wiedziała , na kim tu naprawdę można polegać!!!
    Potem stan wojenny, rozbicie struktur Solidarności, śmierć Popiełuszki , rozgrywka między bezpieką cywilną i wojskową(wygrała wojskowa), rozmowy rozbrojeniowe Regan-Gorbaczow, także od 1985 roku Kiszczak i jego ludzie wiedzieli , że sowieciarze militarnie i geopolitycznie będą spadać z Europy środkowej, trzeba było coś wiec zrobić….
    To generał Kiszczak wyznaczał, kto z opozycji ma usiąść do rozmów przy okrągłym stole, więc pozapraszał swoich agentów i pożytecznych idiotów na dokładkę(np: Frasyniuk), a my mieliśmy teatr w postaci historycznego kompromisu w tv i mysleliśmy, że to wszystko naprawdę, a to była wielka mistyfikacja, jeszcze przed okrągłym stołem czerwoni aparatczycy zakładali spółki i banki, aby w nowych warunkach ustojowych mieć miekkie lądowanie.
    Także nie było nawet cienia szansy na naprawdę niepodległą Polskę, była próba odzyskania niepodległości , dokładnie 4 czerwca 1992, ale chyba wszyscy wiemy, jak ona się skończyła.

  7. jaDOCENT pisze:

    Jak upadł komunizm?
    Już pod koniec lat 50-tych sowieckie tajne służby miały świadomość, że komunizm nie wytrzyma konkurencji z Zachodem. W tym celu zaczęto przygotowywać scenariusze zmiany ustrojowej, o czym dowiadujemy się od samego Suworowa (szpiega KGB zbiegłego na Zachód). W pierwszej fazie tych przemian pod koniec lat 70-tych w Polsce powstają osiedla “za żelazną bramą”, gdzie mają zamieszkać wybrani komuniści, którzy uwłaszczą się na majątku narodowym. Natomiast dla pełniejszego zabezpieczenia się przed kolejnym „społecznym protestem” lokowali swoich agentów typu Bolek (L. Wałęsa) wśród opozycji w celu przejęcia i neutralizacji tych protestów. Jednak skala protestu w Sierpniu ’80 pokrzyżowała ich plany i ostatecznie dopiero wprowadzenie Stanu Wojennego umożliwiło dalszą kontynuację tych zamierzeń. Natomiast na Zachodzie wpływowe grupy interesu (masoneria) dążyły do przejęcia wpływów nad Polską. W tym celu wprowadzają do opozycji swoich rezydentów i pod pozorem finansowania opozycji, wspierają ich działania. Komuniści mają pełną świadomość, że osłabiona i podzielona opozycja nie stanowi dla nich już żadnego partnera, a za rezydentami masońskimi stoi przecież potęga Zachodu. Tworzą więc już w roku ’84 scenariusz Okrągłego Stołu do którego jako czynnik wiarygodności dopuszczony będzie Kościół i opozycja, co potwierdza A. Golicyn (Trzecia Faza Przemian). Tak więc Okrągły Stół stał się porozumieniem pomiędzy komuną i masonerią, a dopuszczeni opozycjoniści i Kościół stanowili jedynie przykrywkę. To tam zawiązuje się przyszła agentura, czasami zwana “grupą trzymającą władzę”. Stąd obecna scena polityczna w Polsce to walka dwóch ideologii, liberalnej (masońskiej) z chrześcijańską a nie kłamliwie nazywana wojną POlsko – Polską.

    • jurek pisze:

      Suworow jak Suworow, więcej światła no to, jak p. Andropow zaprogramował i wytrenował całego Gorbaczowa daje p. Golicyn “Nowe Kłamstwa w Miejsce Starych” można pobuszować w necie jakiś e-book powinien być.
      Dodać warto, że p. podpułk Putin był i jest wiernym realizatorem idei swego mentora Andropowa.
      Z moich obserwacji wynika, że Polska miała być eksperymentem przed zmianą w Rosji. Oczywiście tam nie potrzeba im było nowych, opozycyjnych elit, ale teraz pewne kroki tego typu się pojawiają jak ten młody pan co kandydował na mera Moskwy, z czasem będzie jak u nas.

  8. Maciej Piotr Synak pisze:

    Jak Abel krowie

    http://werwolfcompl.blogspot.com/

  9. kanton pisze:

    To że Andrzej Lepper dużo wiedział i z nikim się tą wiedzą nie podzielił, podczas tego wywiadu na trzy dni przed śmiercią. Odsłonił się. Oni już wiedzieli że jak Leppera sprzątną,
    to nikt nie posiądzie tej wiedzy jaką on posiada.
    I stało się co się stało. A śledztwo …pożal się Boże jakie śledztwo. Pozdrawiam.

    • jurek pisze:

      Pan Lepper i pan Petelicki mieli w prokuraturze zeznawać w sprawach dotyczących pana Krauzego i jego spółek. P. Lepper miał zmienić/uzupłenić wcześniejsze zeznania, p. Petelicki, który był w radzie nadzorczej jednej z nich, miał zeznawać po raz pierwszy.
      Los im tego nie dał

  10. Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

    Kluczem do Wolnej Polski jest prawdziwie niezależna prokuratura i prawdziwie niezawisłe sądy. Bez tego nie ma co nawet marzyć o sprawiedliwej Polsce.

  11. Kazek39 pisze:

    Wcale nie jest wykluczone, że to polega na prawdzie, bo agenci ci zawsze się popierają i tak jest z Tuskiem i A.Merkel.

    • Jeśli PiS dojdzie do władzy… to niewiele się zmieni i chyba stwierdzam to z ubolewaniem, bo to będzie stracona szansa. Chyba, że nie doceniamy Jarosława Kaczyńskiego… Wszak mogłoby to być dzieło jego życia…

      • jurek pisze:

        nie ma szans, z Okrągłego Stołu się nie wykręci a i jego pejsiaści mentorzy z USA położyli lachę na ten region, a Izrael chce się tu osiedlać a nie mieć silny kraj. Poza tym Putin umożliwiając zwycięstwo PiS (Jego agenci wpływu, itp itd) będzie miał ich w garści jeszcze bardziej niż Tuska z powyższych powodów oraz zwykłego daję i wymagam oraz tego, że Smoleńsk dał PiSowi kopa jeśli chodzi o politykę, jakby to nie brzmiało tak to jest.
        Poza tym wystarczy przejrzeć statystyki handlowe z Rosją za poprzednich rządów PiSu w koalicji z rosyjskimi agentami. Są najlepsze z ostatnich 10 lat. Poza tym nie kto inny jak PiS zmienił lokalizację gazoportu z Gdańska na Świnoujście?
        Po kontynuuje tą linię.

  12. jaDOCENT pisze:

    Jeżeli był agentem, to w pierwszej kolejności nasuwa się pytanie, kiedy został pozyskany. Każdy agent służy pozyskiwaniu informacji czy rozpracowywaniu środowiska. Ja u Donalda tego nie zauważyłem, choć rzadko się z nim widywałem. Chyba że był agentem do zadań specjalnych, ale w to wątpię, bo do tego celu wyznacza się już długoletnich i sprawdzonych ludzi. Natomiast dość “tajemniczo” zaczął się zachowywać, gdy zaczął się spotykać w kawiarnii “Newska” z Andrzejem Zarębskim (KRRiT), Zbyszkiem Pilachowskim (BIPS), Marianem Terleckim i początkowo Krzystofem Wyszkowskim (szybko odpadł). Następnie spotkania te przeniosły się do klubu “Cotton Club” (Rotary Club), gdzie z pomocą oficera WSI zakłada KLD. Potem już tylko widywałem go na spotkaniach zwanych “Areopagiem”.
    A w celu uzupełnienia:
    http://www.youtube.com/watch?v=TW13TruuaNE

    • Maciej Piotr Synak pisze:

      A jakie to ma znaczenie kiedy?

      Czy w lipcu 2005, czy w grudniu 1998 – jakie to ma znaczenie?

      • jaDOCENT pisze:

        Nie ma znaczenia, czy był agentem STASI w lipcu 2005 czy grudniu 1998!! Może nawet był agentem już w 1965 roku. Jakie to ma znaczenie.

    • Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

      Kluczem do odpowiedzi jest słynny “dziadek z Wermachtu”.

    • piesnalewakow pisze:

      Tusk został pozyskany jeszcze na studiach na UG, jego oficerem prowadzącym był jeden z najlepszych agentów STASI -Detlaf Ruser ..Ruser mieszka obecnie w Polsce w Sopocie ,Ożenil się z polką i stąd gra role polaka i jak mówią, dyskretnie kontroluje herr Tuska .Były też pogłoski że za czasów KLD spotykal się dosć czesto z tym przyjacielem jak mówil

  13. jaDOCENT pisze:

    No i jest jeszcze jedna i chyba najdonioślejsza sprawa, to jego spotkanie w 1995 roku na gdańskiej starówce z samym Putinem. Gdy mój kolega chcił to fotografować, to BOR-owcy wyrwali mu aparat i zabrali film.

  14. Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

    BOR-owcy powinni sporządzić protokół!

    • jaDOCENT pisze:

      Zapewne pokornie i zgodnie z prawem tak uczynili.
      Ale tak na serio, to nasuwa się pytanie: dlaczego w 1995 roku Donald spotykał się z Putinem i dlaczego już w tamtym czasie był chroniony przez BOR?

  15. FanDaVinci FanDaVinci pisze:

    jeżeli chodzi o Tuska, to taki “koń trojański”, nie przez przypadek wybrany. Jeżeli wierzyć temu, co można znaleźć w sieci, Tusk nie ma ani jednej kropli polskiej krwi, to germański żyd, bezpodstawnie też nazywa siebie Kaszubem. Podobnie jest z Bulem, którego nawet nazwisko nie jest jego własne, a tym samych hrabiostwo, o którym już milczy. Podobnie mówi się o Jaruzelskim, że to podstawiony agent, gdzieś ponoć żyją ludzie, którzy znali rodzinę Jaruzelskich, twierdzą, że to nie on, może kiedyś się dowiemy prawdy? tylko co nam po tym, jak nie zostanie rozliczony za swoje zbrodnie !

    • Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

      Matrioszki? Tak to dość logiczny trop!

    • Kula Lis 62 pisze:

      Ja tak twierdzę, pisałem już o tej parchomatrioszce, zbrodniarzu, bandycie i jego żonie z tzw. resortowego przydziału, spadku po pewnym pułkowniku, któremu groził śmiercią za mówieni o tym, oraz o drugiej parchomatrioszce i jego także z przydzialu żonie obecnie “pisarce” i poetce Kiszczaku.

    • Ano pisze:

      Jasne, tylko dlaczego by nie mozna zbadac DNA od krewnych – sprawa by sie RYPLA na glanc!!

  16. ninanonimowa pisze:

    –GLOBALIZACJA –wszystko inne nie ma już znaczenia -zapominacie Panowie o !! Papieżu RATZINGER – Franciszek—— 2 żyjących Papieży ???? NIE DZIWI ????

    http://www.youtube.com/watch?v=i8FQEiyoK_4

  17. ninanonimowa pisze:

    -RACHUNEK CIĄGNIONY !! na wszystkie wielkie zmiany w Europie jaki na świecie TRZEBA patrzeć nie tylko panoramicznie ale też rachunkiem ciągnionym :)) co z czego wynika i dlaczego TERAZ !! ROZBIÓR Polski i całej Europy środkowowschodniej ZAPLANOWANY był !!dużo / dużo wcześniej -TUSK trybik marionetka ! nie identyfikujący się z duchem polskim /niejednokrotnie przełożony / został wybrany PRZEZ !!GLOBALNE WIELKIE SIŁY !!
    -WIELOPŁASZCZYZNOWE uderzenie na Polskę przejęcie /DUSZ NARODU/ NIE BYŁOBY MOŻLIWYM !!!! bez udziału Watykanu , któremu w swej rozbrajającej naiwności-Polak uwierzył !!
    NOWY PORZĄDEK ŚWIATA -jest faktem !! tak ważne przedsięwzięcie dla świata wymaga SIŁ -zwłaszcza globalna religia WYMAGA MĘDRCÓW dla jej wdrożenia -dwóch Papieży w tym —JEZUITA — jest gwarantem ,że tak się stanie ! TYŁY ZABEZPIECZONE Naród słowiański / nieprzewidywalny / rozłożony na łopatki ! WALCZY o OGIEŃ !!

    -jeszcze pozostało parę drobiazgów do załatwienia -ALE OD CZEGO jest DYWERSJA

    http://www.youtube.com/watch?v=8z3BEPklGfE

  18. Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

    A jakie, jak piszesz “drobiazgi” zostały do załatwienia?

  19. ninanonimowa pisze:

    — drobiazgi ?? proszę pooglądać sobie filmiki z Braunem – zwrócić też uwagę na widownię ! młody człowiek ok.30l z kucykiem do pasa – widuję go w migawkach TV -a to na spotkaniach z politykami a to w pałacu prezydenckim jak asystuje L.Kaczyńskiemu przy zapalaniu świecy chanukowej -JEST WSZECHOBECNY !! chociaż nigdy nie słyszałam jego wypowiedzi ———- tu jeszcze filmik ! KTO Z Polaków o nim wie ???
    http://www.youtube.com/watch?v=i8FQEiyoK_4 —- i mówisz Pan ?? teoria spiskowa ::))))))

  20. Brodzislaw Brodzislaw pisze:

    Do tej pory uznawałem instytut Gaucka za wzorcowy, choćby na tempo owej “lustracyji”
    A tego nygusa Donka chciałby kto na szpiona?

  21. Atakum pisze:

    Szanowny Panie Autorze! Czy moge zrobic przeklad tego artykulu i umiescic go na parze rosyjskich portalow spolecznych?
    Ten punkt widzenia wydaje mi bardzo ciekawy/

    • Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

      Do boju! Ale jak mnie dopadnie FSB albo inny seryjny samobójca, to Atakum bedzie mnie miał na sumieniu. Żartuję! Prosze przesłać mi tłumaczenie na pow1@o2.pl. Tak dla ciekawości, przypomne sobie język rosyjski!

  22. Kula Lis 62 pisze:

    HEROS BARTMAN vel BARTOSZEWSKI
    Moe poniszy tekst (dugi, ale warto przeczyta cay), znaleziony w Sieci, pozwoli, e Pani Marta Kaczyska i tysice innych osb bd mniej zdumione….Moe przedstawione FAKTY z PRZESZOCI Wadysawa Bartmana vel Bartoszewskiego pozwol wyjani jego TERANIEJSZE zachowanie? Wiele lat temu (1985 rok) byem wiadkiem, jak znany NRD-owski dziennikarz (a wic 100% Stasi), podczas zakrapianej kolacji – rzecz dziaa si w Domu Wczasowym – wypali swojemu kompanowi od stou i kieliszka, Polakowi, co w tym stylu:
    “Czy wiesz, jak wielu Waszych – tych dzisiaj nieznanych, ale i bardzo znanych z ydowskim pochodzeniem – jest w aktach przejtych przez nas po III Rzeszy? Jak wielu byo, przez lata cae, na usugach Gestapo i SS, a dzisiaj robi u Was za obrocw Polski, konspiratorw, powstacw, dzielnych partyzantw i onierzy? ALE ONI WIEDZ, E MY WIEMY!!!” Mwic to Pan Dziennikarz by ZDENERWOWANY, a nie PIJANY! Zdenerwowany, bo chwil wczeniej podpity Polak (te dziennikarz) stwierdzi, i w NRD nie mona z nikim szczerze porozmawia, bo co drugi czowiek to donosiciel (co, akurat, byo prawd!). O ile dobrze pamitam akta Stasi zostay przejte przez Instytut Gaucka(dzi ju wiadomo, e Gauck by agentem STASI/KGB tw.O PS. Larwe, a tante Angela tw. Erika). No i nie zostay zniszczone!!!! MIEJ LEKTURY ycz! Wadysaw??? Bartman!!! vel Bartoszewski konfident? agent? kolaborant? podejrzane fakty, przemilczane sprawy, relacje wiadkw, historie jego znajomych i ich rodzin…Wedug encyklopedycznej wiedzy to autorytet. Urodzony 19 lutego 1922 w Warszawie jest znanym polskim politykiem, dziennikarzem, pisarzem, dziaaczem spoeczny i historykiem.
    Kawaler Orderu Ora Biaego, honorowy obywatel pastwa Izrael. Wizie Auschwitz, onierz Armii Krajowej, dziaacz Polskiego Pastwa Podziemnego, uczestnik powstania warszawskiego. Dwukrotnie minister spraw zagranicznych, senator IV kadencji, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrw w rzdzie Donalda Tuska.

    Wizie Auschwitz
    Gdy wybucha wojna Wadysaw Bartman vel Bartoszewski mia pono ok. 17 lat. ( dokadna data urodzin tak jego jak i Edelmana owiana bya tajemnic, raz modsi raz starsi wedle zapotrzebowania)19 wrzenia 1940 zosta zatrzymany na oliborzu w masowej obawie zorganizowanej przez hitlerowcw. Przypadkowo dosta si do Owicimia, by w tym samym transporcie co rotmistrz Witold Pilecki. Od 22 wrzenia 1940 zosta winiem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Auschwitz I, numer obozowy 4427). Zwolniono z Owicimia po kilku miesicach – 8 kwietnia 1941, co byo wydarzeniem nie spotykanym (by tam utrzymankiem esesmanw, Cymermana jak i ydowskich kapo, czyli ciot!!!). Wedug Bartmana vel Bartoszewskiego zwolnienie zawdzicza przyjacioom z Polskiego Czerwonego Krzya oficjalnym powodem by zy stan zdrowia(sic!!!). Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry Bartmana vel Bartoszewskiego, ktra kolaborowaa z Niemcami, nawet wysza za m za wysokiej rangi oficera Gestapo w Budapeszcie, take o dziwo yda!!!!. Jednak wedug relacji prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji biaego domu, istnieje wiadek, ktry przey Owicim i twierdzi, e Bartoszewski by kolaborantem. wiadek opowiada, e spotka si z Bartoszewskim w Owicimiu, zna m.in, szczegy na temat wyksztacenia, czyli 4 klasy przedwojennego powszechniaka Bartmana vel Bartoszewskiego. Twierdzi, e za spraw Bartmana vel Bartoszewskiego i 14 innych ydowskich donosicieli w tym Cymermana vel Cyrankiewicza ( tego Niemcy wysali na leczenie do Szwajcarii!!! pocigiem I klasy!!!), ktrzy opucili Owicim (notabene pocigiem pierwszej klasy, Bartman vel Bartoszewski opuci Auschwitz samochodem samego komendanta obozu Rudolfa Hessa!!!) zlikwidowano 21 wysokich rang AK – owcw. w wiadek jest przekonany, e Bartman vel Bartoszewski by konfidentem tak Gestapo jak i obozowego SS!!!. http://www.savetubevideo.com/?v=w91VGIYqmbI Nikogo nie zwalniano z Auschwitz, przynajmniej nie uczciwych ludzi, co innego kolaboranci… Tumaczenie, e go zwolnili ze wzgldw zdrowotnych wydaje si co najmniej podejrzane. Mimo tego obdarzono go zaufaniem w organizacji katolickiej FOP – Front Odrodzenia Polski, zwizanym ze Stronnictwem Pracy, a kierowanym przez pisark Zofi Kossak Szczuck. Bartman vel Bartoszewski niemal natychmiastowo po wyjciu z Owicimia zosta wzity do struktur konspiracyjnych. Jest to sytuacja nie do pomylenia, taki czowiek by zbyt podejrzany, tacy ludzi mogli by pod obserwacja, dla konspiracji to zbyt due ryzyko… Bartman vel Bartoszewski prawdopodobnie albo zatai ten niewygodny fakt, albo zosta wcignity do konspiracji z pomoc niemieckiej agentury. ( wiemy na dzisiaj, e nigdy do AK go nie wcignito, nigdy nie skada przysigi ze wzgldu na niejasne wtedy opuszczenie obozu). W tym czasie niemiecka agentura bya niezwykle rozwinit. Dzisiaj milczy si o tej niechlubnej przeszoci haso Grupa 13 nikomu nic nie mwi podobnie jak GW! dla ktrej pracoway tysice ydowskich agentw. agiew czyli ydowska Gwardia Wolnoci dziaaa nie tylko w getcie warszawskim, a w caej Warszawie. Suya do infiltrowania ydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym nioscych pomoc ydom. Niemcy wyposaali swoich ydowskich agentw take w bro! Agenci mieli za zadanie udawa, e szukaj pomocy, a gdy znaleli polakw ktrzy im j zaoferowali po prostu donosili na nich skazujc ich i tym samym czsto ich rodziny na mier. GW zajmowao si rwnie przemytem ywnoci do getta starajc si przej kontrol nad kanaami przerzutowymi, co czyni t organizacj porednio odpowiedzialn za mier godow swoich rodakw. GW zajmowaa si take szmalcownictwem tropic i wydajc Niemcom ydw ukrywajcych si w tzw. aryjskiej czci Warszawy. Podobnych organizacji byo wiele, w rnych miastach, jednak najwiksze znaczenie miay Judenraty, bez nich holocaust nie udaby si, Judenraty wyjtkowo gorliwie pomagay Niemcom mordowa wasny nard (http://pokazywarka.pl/judenraty/ ). Owszem takie kwestie nie s wygodne, ale naley o nich mwi, tak samo jak naley mwi o przypadkach polakw – agentw, jednak Polskie wadze nie wsppracoway z Niemcami, a polakw- szmalcownikw skazywano w imieniu RP na mier. O roli, znaczeniu i skali niemieckiej agentury dzisiaj nie pamita si. Powstaj nieuprawnione legendy, ksiki, ostatnio nawet filmy o ydach bohatersko walczcych z Niemcami. Jednak historia nie zna takich przypadkw, z polskich bandytw ydowskiego pochodzenia robi si bohaterw, albo po prostu ich si wymyla. Powstanie w Warszawskim Gettcie jest synniejsze, lepiej upamitnione od powstania Warszawskiego.W Gettcie ydzi wskutek walk zabili kilkunastu Niemcw, ich walka nie miaa ju adnego znaczenia, Polacy zabili kilkanacie tysicy Niemcw z nadziej wyzwolenia Warszawy i zakoczenie wojny, niezalenie od poraki, bdw tego okresu, powstanie to zasuguje na pami co najmniej tak jak obdarza si powstanie w Gettcie. Niszczy si wic pami, o fakcie, e setki tysicy polakw uratowao niemal p miliona ydw rzadko si wspomina, tak samo jak nie wspomina si o ofiarach ydowskiej agentury, polakach, ktrzy oddali ycie za ydw, nierzadko caych rodzinach (np. dobrze udokumentowany przypadek rodziny Ulmw) Nie udao si te do dzi udokumentowa ani jednej historii odwrotnej tzn. gdy ydzi ryzykujc wasnym yciem ratowali polakw. W tym niszczeniu pamici niestety pomaga i pomaga Wadysaw Bartoszewski, ktry konsekwentnie milczy na pewne tematy, mwic na inne, kreujc histori pen znieksztace, czasem wprost faszyw. Z jakich powodw? onierz Armii Krajowej, dziaacz Polskiego Pastwa Podziemnego, uczestnik powstania warszawskiego W Powstaniu Warszawskim waciwie statystowa. By noszowym, a w 1944 tylko adiutantem. By uczestnikiem, ale e “broni stolicy” to za duo powiedziane. Takich jak on pomocnikw AK walczcej byo dziesitki tysicy. W boju si nie wykaza. Wiele opowieci z tego okresu jego ycia okazao si kamliwych. Na jednym ze spotka pytano go gdzie dokadnie bra udzia w Powstaniu i czy mgby poda jaki oddzia, nazwiska, wydarzenia itd. Niestety tylko zakopotanie i mtne wyjanienia. W adnej dokumentacji nie ma jego nazwiska czy pseudonimu. Wyglda na to, e jego przyszo jest jednym z mitw III RP, ktry trzeba odkama. Po wojnie pracowa jako dziennikarz. Siedzia kilka lat za AK, cho dziaa w Delegaturze Rzdu – a nie AK, ktra bya jednakowo le widziana przez ydowskie UB. Pniej duo pisa w masosko-prosyjonistycznym krakowskim Tygodniku Powszechnym (dlatego te tygodnik ten dezawuowa J. Em. Ks. Prymas Wyszyski). Bartman vel Bartoszewski jest chyba jedynym w Polsce czowiekiem, ktry siedzia za AK, ale w AK nigdy nie by!!!. http://www.savetubevideo.com/?v=rWbSRinxfE8 Milcza o Zofii Kossak Szczuckiej i Irenie Sendlerowej. Zofia Kossak bya zaoycielk “egoty” organizacji pomagajcej i ratujcej ydw. Staa na czele Frontu Odrodzenia Polski, tajnej organizacji katolickiej, bdcej kontynuacj przedwojennej Akcji Katolickiej. Wsppracowaa te z polityczno-wojskow katolick organizacj podziemn Unia. Bartman vel Bartoszewski wwczas osiemnastoletni by tylko bardzo maym trybikiem w tej organizacji. Ze swymi rewelacjami czeka dugo, by nie by zdemaskowanym (podobnie czekaa do mierci Walentynowicz Krzywonos, ten sam typ ludzi i te same “wyksztacenie) bo do mierci Kossak Szczuckiej i do mierci jej crki mieszkajcej w Szwajcarii (wydala 2 wietne ksiki o Matce). Dopiero po jej mierci zacz przypisywa sobie GWN ROL! “Poznaem Zofi Kossak Szczuck, oraz towarzyszcego jej Ojca superiora Kosibowiecza – TJ, w poowie lat 30-tych gdy odwiedzaa nasz podchorwk (organizacja ty Krzy)”. Ona to pono doceniajc w Bartmanie vel Bartoszewskim zamiowania dziennikarskie, zaprotegowaa go do Wadysawa Biekowskiego, ps. ” Wencki” – kierownika Wydziau Spo. w Delegaturze Rzdu. Ten z biegiem czasu wcign go, zawsze wcibskiego i energicznego, do akcji pomocy ydom, a wreszcie w 1942/43 do organizacji “egota”, majc nadziej, e si dobrze wywie z zada jako pobratymiec krwi. Bartoszewski opiekowa si zleconymi mu rodzinami ydowskimi, nosi im pienidze, zaopatrzenie, lekarstwa, sprowadza lekarzy do chorujcych, zabezpiecza im zmian mieszkania po dekonspiracji. by maym kkiem zwizanym z yciem kilkudziesiciu rodzin, w ramach duej machiny troszczcej si o ycie dziesitkw tysicy. Mia skromn rol zwizan z wiekiem. Dopiero po wojnie dziaalno Bartmana vel Bartoszewskiego nabraa duego rozpdu, zakresu, zacz sobie przypisywa prawie gwn rol w tym Wydziale, kierowanym przez Biekowskiego -” Wenckiego”. To mu udao si przeprowadzi, gdy Biekowski musia znikn, ukrywa si, a Bartman vel Bartoszewski “roztropnie” o nim nie wspomina, cho mia takie okazje gdy pracowa w tyg. “Stolica”, bo on tam sobie wyrabia mark, wic przemilcza Biekowski a wpisywa siebie. I tak powsta bohater. Gdyby Bartman vel Bartoszewski by osob przyzwoit, to wiat od niego, a nie od amerykaskich dziewczt dowiedziaby si o Irenie Sendlerowej. Posta Zofii Kossak-Szczuckiej te nie znalaza swojego popularyzatora. Dzi to nazwisko nic nie mwi modemu pokoleniu,? a o Bartmanie vel Bartoszewskim, cho by tylko zwykym gocem, pomocnikiem obu Pa, syszeli wszyscy. To si nazywa umiejtno robienia sobie dobrego PR i autoreklamy.

    Bartman vel Bartoszewski, a Rotmistrz Witold Pilecki
    Witold Pilecki by onierzem AK i wspzaoycielem Tajnej Armii Polskiej, by dobrowolnym winiem Auschwitz-Birkenau, organizatorem potnego ruchu oporu w obozie i autorem pierwszych na wiecie raportw o Holokaucie, tzw. Raportw Rotmistrza Witolda Pileckiego, ktre spisa po ucieczce z Auschwitz. Rotmistrz Witold Pilecki do Auschwitz pojecha w tym samym transporcie co Bartman vel Bartoszewski. W tym samym czasie w Auschwitz by te Cymerman vel Cyrankiewicz. Rotmistrz Witold Pilecki zosta zamordowany i skazany na zapomnienie przez komunistw (Cymerman vel Cyrankiewicz z racji wysokiej pozycji mg mu wtedy pomc ale nie zrobi tego, Bartman vel Bartoszewski zreszt rwnie nie prbowa pomaga rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, a po jego mierci przyczyni si do niszczenia pami o nim, poniewa by dla nich dwu miertelnym zagroeniem, zna prawd o nich i nie tylko o nich), zarwno Cymerman vel Cyrankiewicz jak i rotmistrz Witold Pilecki znali si z Auschwitz. Rotmistrz Witold Pilecki organizowa ruch oporu, to samo podobno robi Cymerman vel Cyrankiewicz (lub ukrad rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu zasugi! wg rodziny rotmistrza Witolda Pileckiego Cymerman vel Cyrankiewicz mia by konfidentem obozowego SS, pracowa w tzw. zocie zabieranym swym ziomkom). Nie s znane dokadne dzieje Bartmana vel Bartoszewskiego w Owicimiu, nie wiadomo jakie byy ich relacje, ale faktem jest, e Bartman vel Bartoszewski zosta legalnie zwolniony z Auschwitz, tumaczy si, e dziki wstawiennictwem przyjaci z PCK. Rodzi si pytanie: co zdecydowao aby nie pomc rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu unikn mierci (czy nawet pomc w mordzie sdowym!, spotkania z Faig Danielak vel Wolisk vel Brus, przyja, no i odwiedzanie jej w Londynie a do jej mierci – co ich czyo, pytam?) a potem dopilnowa aby zapomniano o nim na wiele lat? Bratanek rotmistrza Witolda Pileckiego twierdzi, e Cymerman vel Cyrankiewicz by konfidentem SS, obozowym kapo!!! donoszcym take na czonkw organizacji wewntrz Auschwitz podczas rozprawy odczytano list Joska Cymermana vel Jzefa Cyrankiewicza, w ktrym wczesny premier napisa: “Gdyby oskarony zechcia powoywa si na mnie, na moj znajomo z Owicimia, nie moe to absolutnie w adnym wypadku zmniejszy jego winy i nie moe spowodowa zagodzenia wyroku. Oskarony Witold Pilecki jest wrogiem Polski Ludowej, jest bardzo szkodliw jednostk, dlatego powinien ponie najwyszy wymiar kary.” Andrzej Pilecki: “Byy dwie akcje Owicimiakw o pomoc do Cymermana vel Cyrankiewicza. U Bieruta interweniowali te pastwo Newerly, uratowani przez ojca w czasie wojny z getta”. Wszystko bez skutku. Wedug obowizujcej wersji to nie rotmistrz Witold Pilecki, ale Josek Cymerman vel Jzef Cyrankiewicz – te “wizie” KL Auschwitz – by organizatorem obozowego podziemia. Jeszcze w latach 90. jako taki, byy PRL-owski premier wyziera z muzealnej gabloty. O rotmistrzu Witoldzie Pileckim nie byo ani sowa. Spr – czy Cymerman vel Cyrankiewicz przyoy rk do mierci rotmistrza Witolda Pileckiego, trwa do dzi. Jedno mona powiedzie na pewno – towarzyszowi obozowej niedoli nie pomg. Bohater walki o woln Polsk przez komunistw zosta uznany za zdrajc. Jego dobrowolnie pjcie do Auschwitz okazao si argumentem przeciw oskaronemu. Rotmistrz Witold Pilecki zosta stracony 25 maja 1948 r. Po mierci rotmistrza Witolda Pileckiego Bartman vel Bartoszewski znajc jego historie nigdy nie pomg w przywrceniu pamici o nim, a nawet by przeciwny nadawaniu Orderu Ora Biaego. Przycinity do muru tumaczy si, e pomiertnie nadawanie takich odznacze bdzie precedensem do kolejnych kandydatur, chocia wczeniej pomiertnie nadawano odznaczenie ju wiele razy. Rotmistrz Witold Pilecki zosta jednak odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyskiego, po czym Bartman vel Bartoszewski na znak protestu(!!!???) odszed z kapituy. Od tego momentu zaczy si ataki Bartmana vel Bartoszewskiego na PiS, ktry wczeniej przecie chtnie przyj funkcj zasiadania w kapitule od prezydenta Lecha Kaczyskiego. Dla wielu ludzi to co zrobi Bartman vel Bartoszewski absolutnie zdyskredytowao go, gdy nie ma takich powodw dla ktrych warto byo kontynuowa polityk zbrodniarzy komunistycznych dot. rotmistrza Witolda Pileckiego. By moe nie potrafi si wznie ponad osobist niech do czowieka, ktry by o wiele wikszym bohaterem od niego, i ktry z jaki powodw, po spotkaniu go w Auschwitz nim pogardza( ciota esesmaska, kapo i Cymermana!!!). Wyej opisan spraw zrelacjonowaa bratanica generaa Maria Fieldorf i Leszek Zachuta w ksice pt. “Genera Fieldorf ‘Nil’. Fakty, dokumenty, relacje”, Warszawa 2007, t. I, s. 850. “Zgodnie z procedur wniosek prezydenta powinna zaopiniowa kapitua Orderu Ora Biaego, w ktrej skad wchodz “prof” po podstawwce!!!. Wadysaw Bartman vel Bartoszewski, prof. Berele Lewartow vel Bronisaw Geremek, byy premier Izaak Dickman vel Tadeusz Mazowiecki oraz prof. Krzysztof Skubiszewski. Tym razem jednak kapituy nie zapytano o zdanie. – Prezydent moe przyzna order bez tych opinii – wyjania Dbkowska-Cichocka. – Poza tym nie byo czasu. Udao mi si porozmawia tylko z sekretarzem kapituy “prof” Bartmanem vel . Bartoszewskim, ktry nie odmawia zasug obu bohaterom, ale by sceptyczny co do przyznania orderu. Dlaczego? Minister Dbkowska-Cichocka powiedziaa nam, e “prof”. Bartman vel Bartoszewski obawia si, i precedensowa decyzja o pomiertnym odznaczeniu obu bohaterw otworzy moliwo wywierania naciskw w sprawie kolejnych kandydatur” Rzeczpospolita. Prezydent Lech Kaczyski odrzuci te zastrzeenia. Przy okazji nasuwa si myl o maoci Bartmana vel Bartoszewskiego, ktry sam otrzymawszy taki order, prbowa negowa jego przyznanie dla osb bardziej od niego zasuonych dla Polski. Czyme byy wojenne zasugi Bartmana vel Bartoszewskiego wobec zasug gen. Fieldorfa i rotmistrza Witolda Pileckiego?( w/g mnie adne!!!)
    Sprzeciw Bartoszewskiego wobec orderu dla rotmistrza Witolda Pileckiego potwierdza take crka Rotmistrza.
    “Podczas tego programu crka rotmistrza Witolda Pileckiego mwi co wrcz niewiarygodnego. Ot, e w dzisiejszej Polsce s osoby waciwie caa kapitua Ora Biaego ktre miay stwierdzi, e rotmistrz Witold Pilecki jest niegodny uhonorowania najwyszym polskim odznaczeniem pastwowym. Jeli rotmistrz Witold Pilecki nie jest, to kt jest? Poza tym, c im ten rotmistrz Witold Pilecki zawini? Ju dawno nie yje, a wic zaszkodzi im w karierze chyba nie moe?” I to jest dobre pytanie Zreszt przed emisj tego odcinka Pod prd kilku redaktorw telewizji Puls rwnie nie mogo w to uwierzy. Prawdopodobnie nie odbyo si to tak, e kapitua si zebraa i wydaa tak opini. Moliwe, e odbyo si to telefonicznie. Ale Pani zapytaa dlaczego? W wywiadzie dla radia Plus m.in. poinformowaa, e rotmistrz Witold Pilecki zosta odznaczony pomiertnie Orderem Ora Biaego. Ale nie obyo si bez komplikacji bowiem trzech z pord 4 czonkw kapituy byo przeciw, czyli poparli lini Joska Cymermana vel Jzefa Cyrankiewicza w sprawie rotmistrza Witolda Pileckiego a w kapitule wwczas zasiadali: ydzi!!! Wadysaw Bartman vel Bartoszewski, Berele Lewartow vel Bronisaw Geremek, Izaak Dickman vel Tadeusz Mazowiecki i jako przewodniczcy Prezydent Lech Kaczyski…Wedug relacji bezporednio uczestniczcej w tej sprawie crki rotmistrza Witolda Pileckiego odbyo si gosowanie, w ktrym wszyscy czonkowie kapituy byli przeciwni (ydzi !!! Dickman vel Mazowiecki, Lewartow vel Geremek, Bartman vel Bartoszewski!). Dzieci rotmistrza Witolda Pileckiego byy i wci s przeladowane ze wzgldu na ojca. Zofia Optuowicz: “Po zamordowaniu ojca, mama, jako nauczycielka nie moga znale pracy w zawodzie. Mnie, jako crk zdrajcy Polski Ludowej, nie chcieli przyj na studia na politechnice. W kocu udao si, ale robili mi tyle utrudnie, e musiaam z nich zrezygnowa”. Andrzej Pilecki te mia problemy z dostaniem si na studia: “Zaczo si od tego, e chciaem zrobi kurs szybownictwa w ramach stowarzyszenia Suba Polsce. Wszystko szo dobrze, dopki nie dowiedzieli si, e jestem synem rotmistrza Witolda Pileckiego”. Przez blisko 20 lat w “wolnej” Polsce rodzina rotmistrza Witolda Pileckiego domagaa si skazania winnych, protestowaa przeciwko utrudnieniom ze strony sdw, nie skazano ludzi odpowiedzialnych za mier rotmistrza Witolda Pileckiego, a zrehabilitowano go z niemaym trudem. Obecnie dzieci rotmistrza Witolda Pileckiego, a take crka Fieldorfa s nadal przeladowane, w mediach przedstawia si ich przez rodowisko salonu (w ktrym autorytetem jest Bartman vel Bartoszewski) jako oszoomw, antysemitw, ludzi chorych z nienawici. Przez lata wanie to rodowisko szkodzio tym ludziom, uniemoliwiao przywrcenie pamici o ich bliskich…Bartman vel Bartoszewski nigdy nie stan w obronie tych ludzi, wci realizuje lini porozumienie, ktr wyznacza w Polsce Agora i ITI (czyli take podmioty do niej nalece jak Gazeta Wyborcza, Onet, TVN, TVN24 i mnstwo innych popularnych podmiotw medialnych, ktrym daj zarabia wszyscy Polacy, multikina, telewizja cyfrowa czy telewizja na kart to jak i wiele innych naley do ITI). “Polskie” czyli ydowskie “elity”, “autorytety” z korzeniami z bazaru jak Bartman vel Bartoszewski, Dickman vel Mazowiecki, Lewartow vel Geremek, syn zbrodniarza i bandyty z NKWD, UB Stoltzman vel Kwaniewski przez wiele lat nie tylko konsekwentnie o nim milczeli, ale przejawiali dziaania przeciwko upamitnieniu rotmistrza Witolda Pileckiego. Zarwno Bartman vel Bartoszewski, Dickman vel Mazowiecki, jak i Lewartow vel Geremek nie maj jakich szczeglnie piknych yciorysw. Waciwie s one nijakie, a jak si pogrzebie gbiej, to wypada to coraz gorzej. A rotmistrz Witold Pilecki to jeden z polskich bohaterw, ktrego wielko jest uznawana wszdzie na wiecie. Tak wic ich nowy kolega w kapitule Ora Biaego stanowiby pewien dysonans, nazwijmy go towarzyskim. Podczas uroczystoci 60. rocznicy wyzwolenia obozu KL Auschwitz, junior Izaak Stoltzman vel Aleksander Kwaniewski wymieni zasuonych winiw obozu, do ktrych zaliczy takie nazwiska, jak m.in. Josek Cymerman vel Jzef Cyrankiewicz, Tadeusz Borowski, Seweryna Szmaglewska, Bronisaw Czech, Xawery Dunikowski, Wadysaw Bartman vel Bartoszewski i innych. Pomin m.in. rotmistrza Witolda Pileckiego i w. Maksymiliana Kolbego. Tylko dziki zdecydowanej postawie prezydenta Lecha Kaczyskiego uhonorowano pomiertnie generaa Augusta Emila Fieldorfa “Nila” i rotmistrza Witolda Pileckiego. Prawicowe rzdy przywrciy t legend II w, zrehabilitowali go, nadali pomiertne ordery, przez wielu Pilecki uwaany jest za najwikszego bohatera II wojny wiatowej. http://www.skarzysko.org/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&p=165293 http://mementomori.salon24.pl/13265,zanim-odpowie-donald-tusk

    Bartman vel Bartoszewski nie jest i nigdy nie by profesorem ( ma tylko skoczone i to pono gimnazjum, a tak na prawd to 4 klasy podstawwki, przedwojennego powszechniaka!!!)
    Gdy jeden z internatw zapyta o ten tytu Niemieckie MSZ, ktre prezentowao go na ich stronach, natychmiast poprawiono bd. Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych usuno tytu profesora dla Wadysawa Bartmana vel Bartoszewskiego poniewa go nie posiada. Bartman vel Bartoszewski ma wyksztacenie rednie??? kiedy zrobi???, gdy skrelono go z listy studentw w 1962 r. ? na UW. Biografi ma bogat (podane przez niego fakty jednak nie do sprawdzenia) ale wyksztacenie rednie???. Jednym sowem przez wiele lat wprowadzano ludzi w bd uznajc tytu profesora Bartmanowi vel Bartoszewskiemu. Najpierw bya wojna (Bartman vel Bartoszewski zrobi matur w 1939 r.(sic!!! 16 – 17 latek!!!!, garstwo!!!), potem studiowa polonistyk na tajnym ( sic!!! nastpne garstwo, brak wiadkw!!!) . Wydziale Filologicznym UW – po wojnie reim PRL robi, co mg by uniemoliwi mu dokoczenie tych studiw (“Zoy na rce profesora Juliana Krzyanowskiego prac magistersk, jednak decyzj rektora UW Stanisawa Turskiego zosta w padzierniku 1962 skrelony z listy studentw.” pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Bartoszewski ). Bartman vel Bartoszewski formalnie nie ma nawet tytuu magistra!.( niema ukoczonej penej szkoy podstawowej 7 latki tak na prawd!!!) Regionalny rzd bawarski nada mu stopie “profesora wizytujcego”, ale na jakiej podstawie?
    “Profesor wizytujcy (z ang. visiting professor lub sessional instructor) stanowisko na uczelni przewidziane dla pracownika naukowego lub naukowo-dydaktycznego, ktry posiada stopie naukowy doktora habilitowanego lub tytu naukowy profesora i jest na stae pracownikiem innej uczelni. Ustawodawca polski dopuszcza zatrudnienie na stanowisku profesora wizytujcego osoby, ktra posiada tylko stopie naukowy doktora oraz znaczne i twrcze osignicia w pracy naukowej, jednak tylko na podstawie umowy o prac. Powysze obostrzenia nie dotycz obcokrajowcw, ktrzy mog by zatrudniani na stanowisku profesora wizytujcego, gdy posiadaj doktorat. W Krakowie by uznawany za wielkiego ydowskiego bohatera, uatwiono mu wykady na KUL, cho przy wtpliwej maturze okupacyjnej (czy maej maturze) i 3 dr. h.c. nie majc wyszych studiw, kreowano go na “profesora”, ale nie ma tego tytuu, http://www.youtube.com/watch?gl=DE&hl=de&v=SSd2J697Xxo Notabene: Bartman vel Bartoszewski zna tylko jzyk niemiecki no i chyba troch jidisz, hebrajski, to jego ojczyste, cho i w to wtpi, za tpy, , i musia korzysta z pomocy tumaczy jzyka angielskiego jako minister spraw zagranicznych!( ministrem tuman!!! to tylko w Polsce!!!, jak i prezydent po podstawwce wieczorowej, oraz rocznym kursie w POM – ie!!! Bolek) Dla porwnania Fotyga (z ktrej robiono w mediach “susznych” kompletn idiotk) biegle wada angielskim – a take rosyjskim i w stanie wojennym utrzymywaa si uczc tych dwch jzykw (i jest magistrem ekonomii – specjalno: handel zagraniczny na Uniw. Gdaskim – ukoczya te Dusk Szko Administracji Publicznej, dochodz liczne stae i szkolenia m.in. w USA oraz Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju…). W MSZ obowizuje zasada znajomoci minimum dwch jzykw obcych, ale nie dotyczy ona ministrw z Salonu… tzw. ydowskiej “elity”… http://davidicke.pl/forum/davidicke-t3300.html?cmp=social

    Polski polityk, dziennikarz, pisarz, dziaacz spoeczny i historyk. Kawaler Orderu Ora Biaego, honorowy obywatel pastwa Izrael
    Milcza w wielu bardzo wanych dla Polski sprawach, szerzy antypolonizm. Napisa kilka wspomnieniowych ksiek na tematy okupacyjne, nie zapomnia oczywicie wspomina szerzej o polskim antysemityzmie, szmalcownictwie. Mia posad ambasadora w Wiedniu, mimo e jest bez kwalifikacji. W Wiedniu znalaz si jako, swj zaufany czowiek, wsppracowa blisko z wrogiem Polski, opluwaczem, Szymonem Wiesenthalem, dyr. Izraelskiego Orodka Dokumentacji (o habo – zaatwi mu nawet odznaczenie komandori orderu Odrodzenia Polski -wic order ten zbruka). Mia odczyty o stosunkach okupacyjnych, tak w Austrii, jak i w Niemczech, wplata stale nasz antysemityzm, szmalcownictwo, co tam si ogromnie podobao, bo jako odciao Niemcw, wic mia dobre publiciti -”profesorskie”. Bdc ydowskiego pochodzenia, mia ony ydwki, syn mieszka w Izraelu. Nic dziwnego, e zaydzona Unia ” Wolnoci”, pchaa go jako “wielkiego katolika” na ministra spraw zagranicznych u katolika??? Leiby Khone vel Wasy. A nawet mieli bezczelno proponowa go jako kandydata na premiera. Kiedy my otrzewiejemy? 10 profesorw KUL zdezawuowao go jako rzekomego naukowca, podkrelili amoralno jego jako katolika, kilka on, w licie do Biskupa w Essen w XI 1996 r.. List ten by upubliczniony w prasie krajowej, co nie przeszkadza TV tytuowa go do teraz profesorem. Jako pupil ydokomuny, dosta od prez. Stoltzmana vel Kwaniewskiego Order Ora Biaego ! Jaka to haba dla tego Ora. Bartman vel Bartoszewski ma te honorowe obywatelstwo Izraela .” Tadeusz Bednarczyk, ydzi polscy dzisiaj – ksika Tadeusza Bednarczyka, 2001-04-28 Jak wytumaczy fakt, e Bartman vel Bartoszewski w swej wci nienasyconej pogoni za dowodami uznania z zagranicy (ordery, nagrody etc.) posun si nawet do przyjcia medalu upamitniajcego zasugi najgorszego niemieckiego polakoercy lat 20. XX wieku, ministra spraw zagranicznych Niemiec w latach 1923-1929 Gustawa Stresemanna. Przypomnijmy tu, co pisa o Stresemannie byy minister spraw zagranicznych Niemiec Joschka Fisher na amach “Gazety Wyborczej” z 6-7maja 2000 r.: “Celem Stresemanna bya bowiem gwnie rewizja granic na niekorzy Polski, ktrej istnienia w formie z 1928 r. nie akceptowa ( ) wszelkie starania Francji o ‘wschodnie Locarno’ udao si Stresemannowi zniweczy. Polska stracia rwnie najwicej i to wanie byo celem stresemannowskiej polityki”. Fischer pisa rwnie o na wskro rewizjonistycznym programie Stresemanna, ktry dy do zmiany granic wschodnich Niemiec na szkod Polski. Jego celem byo m.in. odzyskanie Gdaska dla Niemiec, przejcie przez Niemcy “polskiego korytarza” i przesunicie na korzy Niemiec granicy z Polsk na Grnym lsku. Jak z tego wynika, nawet Hitler w 1939 r. mia “skromniejsze” od Stresemanna dania pod adresem Polski. Nie domaga si zmiany na nasz niekorzy granicy na lsku. Jak wida, to wszystko nie przeszkodzio Bartmanowi vel Bartoszewskiemu w przyjciu w grudniu 1996 r. zotego medalu ku czci zajadego antypolskiego rewizjonisty. Wrczy mu go uroczycie w Moguncji sam minister spraw zagranicznych RFN Klaus Kinkiel (Por. “Wolny czyni dobro. Laudacja wygoszona przez ministra spraw zagranicznych RFN Klausa Kinkla 15 listopada 1996 r. w Moguncji z okazji wrczenia “profesorowi” Wadysawowi Bartmanowi vel Bartoszewskiemu zotego medalu Towarzystwa im. Gustawa Stresemanna”, “Gazeta Wyborcza” z 5 grudnia 1996 r.). Taki splendor! Czy o przyjciu medalu ku czci takiego polakoercy zdecydowaa nieznajca granic pogo Bartoszewskiego za zaszczytami, czy te typowa w jego przypadku ignorancja polityka bez wyszych studiw, cho nader chtnie tytuujcego si jako profesor! By moe Bartoszewski, zajmujcy si przedtem w swych pracach gwnie histori po 1939 r., rzeczywicie “nie doczyta”, nie pozna faktw o polakoerczych dziaaniach polityka, ktrego medalem zosta uhonorowany. Czy mona sobie wyobrazi jednak, e kto przyjmujcy odznaczenie ku czci jakiej osoby zaniedbuje poznania podstawowych faktw z jego ycia? A w przypadku Stresemanna jego polakoerstwo byo cech podstawow i wrcz przysowiow. Skrajny filosemityzm Bartmana vel Bartoszewskiego negatywnie odbija si – kosztem Polakw – na jego zachowaniu w roli przewodniczcego Prezydium Midzynarodowej Rady Pastwowego Muzeum w Owicimiu. To prezydium “wsawio si” m.in. podjciem decyzji o usuniciu krzyy w grudniu 1997 r. z terenu byego KL Auschwitz-Birkenau. Decyzj podejmowano bez wiedzy czonkw Rady. Potrzebujemy wicej takich patriotw. http://www.obnie.info/Joomla/index.php?option=com_content&view=article&i… Minister spraw zagranicznych Bartman vel Bartoszewski bez matury i znajomoci angielskiego to autorytet, Fotyga wietnie znajca jzyki ze specjalistycznym wyszym wyksztaceniem to bya idiotka. Wybory 2010. Bartman vel Bartoszewski: Jeden z kandydatw na prezydenta jest niebezpieczny dla Polski – Jeden z kandydatw na prezydenta jest niebezpieczny dla Polski – mwi reporterowi TOK FM “profesor” Wadysaw Bartman vel Bartoszewski. Byy minister spraw zagranicznych, ktry podczas prezentacji honorowego komitetu poparcia marszaka Komorowskiego, mwi, e prezydentem nie moe by czowiek, ktry “ma dowiadczenie w hodowli zwierzt futerkowych, a nie ma dowiadcze http://forum.gazeta.pl/forum/w,902,111687367,,Wybory_2010_Bartoszewski_J…
    ndydatow_n_.html?v=2
    Pytania do Wadysawa Bartmana vel Bartoszewskiego
    Wadysaw Bartman vel Bartoszewski niedawno zosta okrelony przez przywdc Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska jako “najlepszy polski yciorys” i jako “najlepsza polska biografia”. Tene pan Tusk ju jako premier RP powoa Bartmana vel Bartoszewskiego na sekretarza stanu do spraw zagranicznych w kancelarii premiera. W ostatnim czasie nadesza rwnie wiadomo, e Senat KUL postanowi akurat teraz uhonorowa Wadysawa Bartmana vel Bartoszewskiego doktoratem honoris causa, nie baczc na bezprzykadn seri wyzwisk i obelg, jakimi popisa si pan Bartman vel Bartoszewski w ostatniej kampanii wyborczej. W zwizku z tymi wszystkimi przedziwnymi uhonorowaniami czowieka, ktry dawno przesta spenia wymogi stawiane przed ludmi o prawdziwym autorytecie, pozwol sobie wystosowa do niego nastpujcych 30 pyta:
    - Dlaczego zgodzi si Pan na uroczyste wrczenie Panu medalu ku czci najwikszego niemieckiego polakoercy lat dwudziestych Gustawa Stresemanna?
    - Dlaczego w 2006 r. jako sekretarz kapituy Orderu Ora Biaego sprzeciwi si Pan przyznaniu Orderu Ora Biaego (pomiertnie) generaowi Augustowi E. Fieldorfowi i rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu? Czy mona w ogle porwna Pana zasugi jako kawalera Ora Biaego z zasugami dwch wspomnianych bohaterw?
    - Dlaczego, bdc oficjalnym gociem Izraela jako polski minister spraw zagranicznych, milcza Pan jak grb w parlamencie izraelskim w czasie, gdy obraano Pana kraj, gdy Polakw publicznie nazywano wspwinnymi wraz z Niemcami zagady ydw (robi to m.in. wiceprzewodniczcy parlamentu R. Rivlin)?
    - Jeli nie mia Pan odwagi na publiczn polemik z antypolskimi oszczerstwami, dlaczego nie wyszed Pan z sali, jak doradzaa Panu wikszo polskiej delegacji?
    - Dlaczego kama Pan (w 2000 r.), e Polakw zaatakowa w Knesecie tylko “gupi ekstremista”?
    - Dlaczego uywa Pan bezprawnie tytuu profesora w sytuacji, gdy jest Pan tylko wtpliwym maturzyst, absolwentem gimnazjum? 4 klas powszechniaka??? Jak wiadomo, obowizuj twarde reguy: aby zosta profesorem, trzeba mie magisterium, doktorat i habilitacj, a adnej z tego typu prac Pan nie obroni, nie mwic o skoczeniu studiw.
    - Dlaczego nie zdoby si Pan na publiczne wystpienie w obronie pamici synnej pisarki Zofii Kossak, ktrej Pan tyle zawdzicza, jak Pan sam wielokrotnie przyznawa?
    - Dlaczego zgodzi si Pan na zamieszczenie w ksice – wywiadzie z Panem – cytatu z kamliwym twierdzeniem Stefana Niesioowskiego, e jakoby: “Zapisa (Pan) pikn kart walki o Polsk z broni w rku”. W jakim to byo oddziale? Przy jakiej ulicy? Jakich ma Pan wiadkw tej rzekomej walki?
    - Dlaczego tak mocno, a kamliwie, przesadza Pan z eksponowaniem swej roli jako rzekomo jednej z gwnych postaci organizujcych pomoc dla ydw w ramach egoty w 1942 roku? Mia Pan wtedy tylko 20 lat i by podwadnym faktycznej wielkiej organizatorki pomocy ydom Zofii Kossak.
    - Dlaczego nie zareagowa Pan na poturbowanie polskich, katolickich wiernych przez moskiewsk milicj?
    - Dlaczego nie zrobi Pan nic, aby zaprotestowa przeciwko brutalnej obawie policyjnej na 300 Polakw we Frankfurcie nad Odr, potpionej nawet przez 7 niemieckich posw?
    - Kto upowani Pana jako ministra do przepraszania Niemcw cytatem z Jana Jzefa Lipskiego za przesiedlenie?
    - Na jakiej podstawie zaniy Pan o milion osb – wbrew sprawdzonym naukowo statystykom – liczb Polakw, ofiar wojny, w swym wystpieniu w Bundestagu?
    - Dlaczego Pan, w latach 60. tak zdecydowanie reagujcy na pocztki fali antypolonizmu, milczy w tej sprawie, gdy fala antypolonizmu jest wielokrotnie wiksza?
    - Dlaczego pitnowa Pan w Izraelu antyydowskich “polskich ciemniakw”, a nie wypowiada si Pan na temat skrajnych przejaww ydowskiego antypolonizmu? Dlaczego nie reaguje Pan na coraz silniejsz fal antypolonizmu w niemieckich mediach?
    - Dlaczego Pan, byy onierz AK i Powstania Warszawskiego, nie zareagowa na potworne oszczerstwa rzucane na powstanie w artykule Cichego i na AK w tekcie Yaffy Eliach?
    - Dlaczego nic Pan nie zrobi w celu wystpienia na arenie midzynarodowej przeciw uywaniu oszczerczego nazewnictwa: “polskie obozy zagady” i “polskie obozy koncentracyjne”? (Zrobi to dopiero kilka lat po Panu minister Adam Daniel Rotfeld).
    - Co skusio Pana, jako 83-letniego staruszka niemajcego zielonego pojcia o lotnictwie, do przyjcia swoistej synekury, posady prezesa Rady Nadzorczej LOT, znajdujcego si skdind w bardzo trudnej sytuacji finansowej? Czy w czasie Pana zarzdu LOT-em moe si Pan pochwali cho jednym, jedynym posuniciem, ktre przyczynio si do poprawy sytuacji finansowej firmy?
    - Czy w czasie Pana pierwszego szefowania resortem spraw zagranicznych zrobi Pan w ogle cho jedn konkretn rzecz dla obrony polskich interesw narodowych w polityce zagranicznej, czy wystarczyo Panu bierne reagowanie na wszelkie przypadki brutalnego dyskryminowania Polakw?
    - Dlaczego Pan po tylekro kamliwie wychwala kanclerza Helmuta Kohla znanego z niechci do Polakw i do uznania granicy na Odrze i Nysie?
    - Dlaczego Pan – antykomunista – zgodzi si by ministrem w postkomunistycznym rzdzie Jzefa Oleksego?
    - Dlaczego nie zdoby si Pan na publiczne wystpienie w obronie pamici synnej pisarki Zofii Kossak, swojej byej przeoonej?
    - Dlaczego nie zdoby si Pan – “autorytet” w Niemczech i Izraelu – na publiczne potpienie antypolskich oszczerstw najgorszego polakoercy i katolikoercy Jana Tomasza Grossa?
    - Czy nie wstydzi si Pan swej decyzji odwoania z funkcji polskiego konsula honorowego wielkiego Polaka Jana Kobylaskiego, tylko dlatego e zaangaowa si on w obron prezesa Kongresu Polonii Amerykaskiej Edwarda Moskala?
    - Czy nie wstydzi si Pan, e na stare lata da si Pan wcign w niegodn Pana siwych wosw kampani obelg w stylu “dewianci” i “bydo”?
    - Czy popiera Pan awansowanie swego syna na penomocnika rzdu ds. bezpieczestwa energetycznego w randze ministra w rzdzie Marcinkiewicza? Kto pierwszy zachci premiera Marcinkiewicza do rozwaenia kandydatury Pana syna – pracujcego przez wiele lat jako historyk w ydowskim instytucie w Oxfordzie – na to stanowisko, twierdzc, e Pana syn jakoby “od wielu, wielu lat zajmuje si energetyk”?
    - Dlaczego dziwnie nie mwi Pan w swoich wywiadach o tym, e Pana syn pracowa przez wiele lat w ydowskim instytucie w Oxfordzie i w polsko-ydowskim roczniku “Polin”? Przecie chyba nie byo nic wstydliwego w jego pracy?
    - Dlaczego Pan nie wpyn na swego syna, by w 1989 r. nie wydawa jako “Editor” polakoerczej ksiki Samuela Willenberga “Surviving Treblinka”, w ktrej znalazy si m.in. oszczercze twierdzenia, e AK-owcy, uczestnicy Powstania Warszawskiego, mordowali ydw i gwacili ydwki?
    - Dlaczego w ostatnich kilkunastu latach milcza Pan, nie protestujc publicznie w sprawie oskare przeciw Polakom (m.in. w tak bliskim Panu “Tygodniku Powszechnym”), e radonie bawili si na karuzeli w pobliu ruin poncego warszawskiego getta? Przecie jeszcze w 1985 r. prostowa Pan to kamstwo na amach paryskich “Zeszytw Historycznych”?
    - Dlaczego kamie Pan w wywiadzie-rzece udzielonym Michaowi Komarowi, jakoby zoy Pan rezygnacj po objciu na KUL funkcji dziekana przez prof. Ryszarda Bendera? W rzeczywistoci by Pan podwadnym w jego katedrze a 11 lat, w tym kilka lat w czasie, gdy by on dziekanem.

  23. Kula Lis 62 pisze:

    Der Spiegel podaje sensacyjną wiadomość, że w stosunkach Berlin-Moskwa nastaje nowa epoka lodowcowa. Czy kanclerz Niemiec sprzątnie z biurka portrecik carycy Katarzyny? Lepiej późno, niż wcale. Angela Merkel nie ufa Pytonowi. Oberwało się też Miedwiediewowi. Po job-sharing na Kremlu Merkel przyznała, że Miedwiediew był tylko marionetką Pytona. Merkel się wściekła, że Pyton nie przyjechał ani na szczyt G8 w Camp David, ani na szczyt NATO w Chicago ani na otwarcie roku niemiecko – rosyjskiego. Der Spiegel zauważył, że były agent KGB, Pyton, nie chciał dać zbyt wielkiego pola do popisu bohaterowi walki o wolność, jakim był Gauck, który gardzi komunistycznymi szpiclami. Na tym nie koniec: Merkel dopiero teraz zauważyła, że Niemcy są zależne od rosyjskiego gazu z związku z widmem fiaska projektu Nabucco. Szkoda, że nie posłuchała Kaczyńskiego. Na domiar złego Rosja zgrywa rolę wielkiego mocarstwa, którym dawno nie jest, wygłupia się w kwestii Iranu, a ostatnio Syrii. Kanclerz zbeształa za to Pytona. Macedonia
    ma teraz twardy orzech do zgryzienia: polityka podlizywania się Pytonowi może odbić się na stosunkach Donka (polskość to nienormalność) Tuska z Merkel; o tych z ministrem Radosławem (dorżnąć watahy) Sikorskim nie wspominając. Teraz obaj platformersi
    wyglądają jak pudle na deszczu. Merkel zmieniła też obsadę Klubu Komplementów (Dialog Petersburski), założonego przez b. kanclerza Gerharda Schrödera, dziś pracownika Gazpromu. Oprócz kawioru serwować się tam będzie także i gorzkie pigułki. Na pytanie, dlaczego Merkel przestała nagle kochać Pytona, odpowiedź jest prosta: widzi, co się dzieje na ulicach Moskwy. Oznacza to, że ma znacznie lepszy wzrok od prezesa Tuska, któremu w Warszawie ( i poza Warszawą) nic jakoś w oczy się nie rzuca. Najciemniej, jak widać, jest zawsze pod latarnią. http://www.tvn24.pl/-1,1744390,0,1,spacer-na-10-tys-osob-policja-rozpedzi-tlum,wiadomosc.html , http://www.savetubevideo.com/?v=6DjiOS5F9XM Post scriptum: pamiętają Państwo, jak swego czasu Pyton przyjął w Moskwie Merkel w gabinecie z psami? Otóż agent KGB wiedział na sto procent, że Angela Merkel boi się psów, jak diabeł wody święconej. Na pewno to jedna z przyczyn, by zamiast „da”, powiedziała „niet” (Angela Merkel płynnie mówi po rosyjsku).

  24. Kula Lis 62 pisze:

    Kim jest Donald Tusk? Ciąg dalszy. – “….Ojciec był dla mnie surowy. ”
    Znaczy nic innego że go mocno “bijał” co on w życiu dorosłym rekompensował sobie obijając żonę co z kolei zostało zatuszowane zaraz po wygranych wyborach.
    / policyjne kartoteki wezwań na interwencję zostały skrzętnie wyczyszczone/
    Taki to bohater .
    http://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/201211/1352960902_drxjeu_500.jpg Tak, tą wielość objawów choroby psychicznej, można by dopasować każdemu, w zależności od okoliczności i potrzeb oskarżenia i obrony??? Ale, byłoby to zbyt proste, jak na rozmiary zniszczeń i zaplanowanej, wbrew temu twierdzeniu, długofalowej działalności??? Dlaczego, nie spróbować wytłumaczyć z fantazją, postępowanie pana Tuska agenturą, która jak dotychczas, nie została wykryta, a być może jest??? Z tego, co tu napisane, oznacza, że pan Tusk, pracował w swoim życiu raptem kilka miesięcy, do tego jako niechluj i pijak??? Ja gdzieś czytałem, że pan Tusk, już na studiach miał problemy z narkotykami??? Tak, a czas studiowania, to najlepsza okazja dla prowadzących??? Chodzi tu o studentów z problemami, takimi, jak trauma z czasów “czterech pancernych i psa” albo “Klossa”, gdy pan Tusk w zabawach w podchody, zawsze musiał być Hitlerowcem??? Dowiedzieliśmy się niedawno, że w 1980r.pan Kiszczak, wydał tajne zezwolenie, dla służb “Stasi”, na penetrowanie środowisk opozycyjnych, inaczej tzn. zdobywanie agentów. Rewirem tej działalności, było Pomorze z Gdańskiem Gdynią i Sopotem??? Czy nie mógł to być doskonały narybek, dla tych służb??? Student, z pochodzeniem niemieckim, który nie dawno zdał sobie z tego sprawę, że jest z narodu niemieckiego a tam, jest raj na ziemi??? Student, interesujący się polityką, mieszkający blisko stoczni, tak, tej stoczni??? Tak, w IPN-nie, na pewno nikt dokumentów nie znajdzie, dokumenty Stasi, ten słunny Gauck, dziś prezydent, dokładnie posortował i prawdopodobnie dla dobra Niemiec i nie tylko, co lepszy kąsek schował do szuflady??? Czyż nie dlatego jest dzisiaj prezydentem??? Stasi, jak zdobyła agenta, zresztą jak wszystkie tajne służby krajów socjalistycznych, personalia wysyłały do Moskwy, nie, do Warszawy nie??? Dlatego Moskwa, dziś ma agentów w każdym z tych krajów, nie tylko ze swoich źródeł??? Dlatego, dziś Polska, wygląda tak jak wygląda i nie jest zbiegiem okoliczności, że spowodowano, iż prawdopodobnie, w jednym momencie na szczytach władzy, są ludzie prowadzeni na bardzo krótkiej smyczy, co więcej zgadzają się z tym co robią??? Ja tylko pytam, próbuję wytłumaczyć coś, czego nie sposób wytłumaczyć??? “Kim jest Donald Tusk”?
    To jedno pytanie. A czym, kim są wyborcy, którzy go PO-nownie wybrali za swego premiera to jest drugie pytanie. W świecie mądrzy ludzie mówią, że taki dany naród ma rząd, na jaki zasłużył, i że ten rząd świadczy o narodzie. Przykre to, nieprawdaż? No, ale gorzej bywało, wybierali już dwa razy Stolzmana, a i gorzej zawsze można, bo niektórzy Polacy mają jeszcze w zanadrzu palącego kota. Wtedy dopiero światu szczęka opadnie!

  25. Kula Lis 62 pisze:

    Ciekawe jaki procent udziału miał Herr Gauck w przerzuceniu niemieckich notabli z KC SED i Stasi do Południowej Ameryki?. Jak wiadomo od czasów operacji “Odessa” Ameryka Południowa jest często określana “Czwartą Rzeszą”. Tam nawet najgroźniejsi zbrodniarze niemieccy zawsze czuli się dostatnio i bezpiecznie. To tylko Polsce Niemcy zaserwowali swoiste polowanie na agentów. Oczywiście nazwę tą zastrzeżono wyłącznie dla polskiego wywiadu i kontrwywiadu, nie ingerując np w obszar niemieckiej agentury w Polsce.

  26. Kula Lis 62 pisze:

    Znowu bajeczki. Podobnie jak w przypadku Angeli Merkel media zaczynają od bajeczek na temat jego życiorysu. Sam Gauck się w TV wypowiada, że on “się nie ugiął” i pokazują warunki w jakich musiał działać jako pastor w Rostocku. Tylko dla nieświadomych, naiwnych takie teksty. Zresztą pamiętam jego kiedyś bardzo znamienną wypowiedz przez radio, w czasach “przedanielkowych” jeszcze, kiedy już był on szefem tego IPN-u w byłej NRD. “Powiadam wam, w NRD nie było ani jednego, powtarzam ani jednego pastora czy innego duchownego co by nie był współpracownikiem STASI”..koniec cytatu. To, że Anielka go “nie chciała” kojarzyło mi się też i z tą wypowiedzią. Bo on może być “nieposłuszny” a za dużo wie, czytał za dużo w papierach (nawet ścinkach złożonych komputerowo). Może być więc bardzo groźny dla Systemu KGB co zawładnął prawie całą Europą. Ale nie musi bo się go “skłoni do kompromisów” i zaprzęgnie do “rydwanu postępu”. Był on więc kolegą po fachu z ojcem Anielki..matka jej też, wiadomo, była agentką STASI już w Hamburgu skąd zostali odwołani do Stasilandu z “niejasnych” powodów..a media potem to tak cudnie określiły “poczuli potrzebę pełnienia duszpasterstwa tam gdzie to najbardziej potrzebne”..wiec spakowali (w pospiechu?) manatki i 2 letnia Anielcię i pojechali do DDR. Jak słuchy chodzą, rząd Honeckera im w tej chwalebnej misji tak przyklasnął, że dostali od razu willę w chronionej dzielnicy i każdy nowiutką Ładę, tata i mama. A Pastor Joachim nie miał nawet swojego kościoła…po mieszkaniach się tułał spotykać wiernych..ale też teraz ktoś zanotował, że mu dali VW Busa do dyspozycji…to były ogromne, na te czasy “dowody uznania”. Domyślam się, że Angela się uspokoiła po bardzo długiej rozmowie z Pulpitem Centralnym, gdzie ją zapewniono, że nie będzie problemów z nowym prezydentem. Miejmy nadzieje, że mimo tego jego wypracowana moralność będzie tez hamować te różne zapędy systemu i nie pójdzie on na zbyt dalekie kompromisy albo nie “rzuci ręcznika” jak Köhler. Jest on, jak twierdzi, fanatycznym wyznawcą prawdy i wolności. Super! Ale niedopowiedzi w niewygodnych sprawach też już całą prawdą nie są. Zaczął więc swoje urzędowanie od bezczelnego kłamstwa.

  27. Kula Lis 62 pisze:

    Gauck i Merkel w jednym stali w przeszłości szeregu i służbie, czyli w STASI. Dlaczego więc ta wiedźma i prukwa, brzydactwo, babochłop tante Merkel boi się PASTORA–czyżby czuła oddech historii, własnej zreszta, staasiowej na swych garbatych plecach??!! odpowiedź jest bardzo prosta. Gauck jest najbardziej znienawidzony przez czerwonych tylko i wyłącznie z dwóch powodów: po pierwsze miał dostęp do ich akt, więc wie o nich wszystko i po drugie, że jeden z kapusi Stasi wyeliminował ich z życia publicznego, zresztą i tak nie wszystkich, tylko po uważaniu. Raz po raz okazuje się, że jakiś polityk czy poseł tzw. Linke (polskim odpowiednikiem są PO, Palikot, SLD) był konfidentem. Merkel broniła się rękami i nogami przed Gauckiem z wiadomych wszystkim powodów. Nagła zgoda Merkel na Gaucka jest chyba konsekwencją zawartego dealu. W myśl zasady: kruk krukowi…. Trochę historii, czyli IM/tw.Erika – to tante Merkel i IM/tw Larve – pastor Gauck we własnej osobie: Putin z radości na taki “prezent”, jak pastor Gauck prezydentem Niemiec, może już otwierać szampana i stoliczną. Kolejny szpicel NRD-owskiej bezpieki na szczycie władzy w Niemczech, jego człowiek po tante Merkel, bo Stasi podlegała jemu kagiebiście gdy kierował i był szefem KGB w NRD. Nie mam żalu do moich rodaków, którzy pastora Gaucka tak chwalą, że nie wiedzą co to on za jeden. Nawet w polskiej wikipedii nie ma śladu na ten temat. Na POlskie media zakładane i będące pod kontrolą ubecji też nie ma co liczyć. Im larve (nieoficjalny współpracownik larwa) był informatorem i bardzo chętnie spotykał się z agentami Stasi. Korzystał on z wielu przywilejów. Jego dzieci mogły bez problemu opuścić DDR a także wracać. TW Larwa w dowód uznania otrzymał od władz DDR Volkswagena busa, co dla normalnego DDR-owca było nieziszczalnym marzeniem. Niemieckie media opublikowały na początku lat 90-tych tzw “terpe-papier” od nazwiska kapitana Stasi niejakiego Terpe, z którego jednoznacznie wynika, iż pastor Gauck to ich kapuś. Tym wszystkim w Polsce, którzy wiążą z wyborem Gaucka jakiekolwiek nadzieje proponuję wziąć zimny prysznic i przestać marzyć. Osobom znającym język niemiecki radzę wpisać w Google “gauck larve”. My mamy Bolka, Niemcy maja Larwe. Nie korzystajcie z wersji anglojęzycznej bo kłamie. NP. 3 lata na był Syberii, a to był jedynie jego ojciec, rzeczywiście kapitan i członek NSDAP. Antykomunistami są dziś wszyscy łącznie z Komorowskim czy Putinem. Podobne historyjki tam można czytać o Wałęsie, jaki to był bohater. Argument rodziny jest tak samo “mocny” jak argument rodziny Wolskiego ksywa Jaruzelskiego. Podobnie z dziećmi. Z DDR można było jedynie uciec albo zostać zastrzelonym w okolicach muru. Troje dzieci Gaucka opuściło DDR bez najmniejszych problemów a także mogło przyjeżdżać do DDR do rodziców w odwiedziny. Tylko 2 linki, a są ich setki w niemieckojęzycznym internecie: http://terragermania.wordpress… Władze RFN już dawno miały zastrzeżenia do wiarygodności urzędu Gaucka: http://www.welt.de/politik/arthttp://17juni1953.wordpress.com/2012/02/19/wendiger-pastor-auf-wiedersehen-herr-gauck/ Wyprowadzam z błędnego myślenia niektórych Polaków, Gauck nigdy nie przeprowadzał lustracji. Gauck był tylko i tylko szefem urzędu, który wykonywał ustawę Bundestagu. Biorąc pod uwagę jego przeszłość można przypuszczać, że niejedno mogło się zdarzyć. Stasi i agentura w PRL: Myślę, że Gauck znając doskonale zawartość akt Stasi wie, z kim ma do czynienia w przypadku tzw. “polskich” przywódców i innych “mędrców”. Ja mu kibicuję jak tą wiedzą się posłuży i ich rozegra. Podsyłam link gdzie są poruszane sprawy Niemiec, o których nawet w Niemczech, większość społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy, ponieważ tak gruntownie jest prowadzone
    od dziesiątek lat ” pranie mózgów “, zwane również ” denazyfikacją “. http://rsv.daten-web.de/German…Proszę także zapoznać się z materiałami prezentowanymi przez Bund der Recht-Schaffenden. ( poza parlamentarna opozycja )

  28. Kula Lis 62 pisze:

    [Odsyłam pana Czarneckiego do dyskusji na niezaleznej. http://niezalezna.pl/23783-j-g... Z przykrością stwierdzam, że pańska znajomość Niemiec i pąnujacych tam układów jest minimalna. ]Pomijając znakomite stosunki Gaucka ze Stasi, jego dokonania nie są aż tak wielkie, jak się panu wydaje. Poważne zastrzeżenia, co do pracy kierowanego przez niego urzędu znalazły się w ekspertyzie zleconej przez rząd niemiecki http://www.welt.de/politik/art… W dzisiejszym wydaniu online der Spiegel http://www.spiegel.de/politik/… można znaleźć zdjęcia Gaucka w towarzystwie tego samego przekręta Maschmeyera, z którym przyjaźń skręciła kark Wulffowi. Nie spieszyłbym się tak z zachwytami w stosunku do Gaucka, gdyż może się okazać, że jest więcej podobieństw miedzy nim a Komorowskim niż się panu wydaje. Faktem jest, że dla lewicy niemieckiej Gauck jest niewygodny bo ma ich wszystkich na tzw. widelcu. Chcą wystawić razem z partią Piratów swojego kandydata. Tante Merkel była wściekla gdy usłyszała, że jej koalicjant poparł kandydaturę Gaucka. Ale sprawa jest raczej przesądzona. A znaczenia zdjęcia z Maschmayerem i Ferres??? no cóż? Jako ciekawostkę można dodać, że poprzednik Wulffa, Horst Kuehler, o dziwo!!!???, jest doradcą naszego “bogacza” czyli wsiowego słupa – Kulczyka(ach te powiązania!!!). Dostaje 14.000euro/miesiąc, samochód z kierowcą, ale cóż, pieniądze nie śmierdzą. Zawsze to jest na “waciki” przy 200 tys ojro dożywotniego zasiłku z kieszeni podatnika. Dederówek był/jest koniem trojańskim Europy. Nikt mi nie powie, że Rosjanie oddali bez walki tak wielki teren wpływów jakim były Niemcy Wschodnie DDR a obecnie całe. Byli tu przez prawie 40 lat. Stworzyli największą bezpiekę w demoludach. Ich agenci siedzą teraz okopani w strukturach UE. Rosjanie lepiej wiedzą co się dzieje w UE niż np. Polska. Dlaczego wszyscy założyli, że po 1990 r. RFN wchłonął DDR, a nie odwrotnie?. Rosjanie z Putinem szefem tamtejszego KGB odwalili tu niezły kawał roboty. Larva Gauck, Erika Merkel skąd się wywodzą? Czy nie przypadkiem z DDR? Oczywiście to sowieckie szpiony. Nie ma o czym gadać.

  29. Kula Lis 62 pisze:

    Niepewny Gauck? Niestety wygląda na to, że nie jest to dobra kandydatura dla Polski. Na portalu internetowym Kopp-online snują się podejrzenie o powiązania ze Stasi enerdowskiego pastora Joachima Gaucka i nie tyko te. Jego rodzice byli byli na dodatek członkami NSDAP. Chodzi zatem o postać, która już teraz budzi w Niemczech poważne zastrzeżenia rodzące obawy, że karuzela z kryzysem prezydentury może się znowu powtórzyć.
    http://info.kopp-verlag.de/hin
    oraz inne źródło
    http://nuoviso.tv/aktuelles/53

  30. Kula Lis 62 pisze:

    Grzech pierworodny urzędu Gaucka. Czy prezydent Niemiec to beneficjent STASI? Peter-Michael Diestel interpretuje zawartość teczki pierwszego prezesa BStU jako świadectwo konszachtów ze Stasi. Sformułował nawet tezę, że Gauck był „beneficjentem” Stasi – piszą w swojej książce niemieccy dziennikarze Uwe Müller i Grit Hartmann. Wątpliwości wokół osoby nowego prezydenta Niemiec jest w niej więcej.

    Trudności zjednoczonych Niemiec z uporaniem się z komunistyczną spuścizną widać najlepiej po działalności Urzędu ds. Akt Stasi byłej NRD, potocznie zwanym od nazwiska pierwszego prezesa Instytutem Gaucka. Dobre imię BStU zakorzenione w opinii publicznej stoi często w jawnej sprzeczności z rzeczywistą rolą, jaką ten Urząd odegrał w rozliczeniach z reżimem SED. Z jednej strony bardzo szybko okazało się, że zachodnioniemieccy politycy wykazują jedynie niewielkie zainteresowanie pracą tej instytucji. Z drugiej zaś sposób obchodzenia się ze spuścizną MfS nadszarpnął mocno wiarygodność administratorów akt.

    Ale druga prezes BStU, Marianne Birthler, wydawała się nie dostrzegać niedoskonałości w funkcjonowaniu tej instytucji. Była wyraźnie zadowolona, gdy pod koniec stycznia 2006 roku wystąpiła na konferencji prasowej w Berlinie, po wyborze przez Bundestag na kolejną kadencję, przy jedynie 60 głosach sprzeciwu, głównie deputowanych Die Linkspartei. Marianne Birthler, była polityk niemieckich Zielonych, życzyła sobie tak szerokiego poparcia i starannie je sobie wypracowała. Zamiast poddać swoją kandydaturę pod głosowanie na forum parlamentu jeszcze przed złożeniem urzędu przez czerwono-zielony rząd, wolała uzyskać ponadfrakcyjne poparcie nowego składu Bundestagu. Po wyborze na prezesa BStU Birthler oznajmiła z dużą pewnością siebie, że chce „dalej rozwijać” swój urząd, a wynik głosowania Bundestagu jest dla niej jasnym przesłaniem, że „w tym kraju istnieje wola konfrontacji z dyktaturą SED”.

    BStU zarządza spuścizną Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa byłej NRD, która w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, była największą tajną służbą na świecie. Spuścizna MfS obejmuje 1,3 mln fotografii, tysiące filmów, nośników dźwięku, taśm magnetofonowych i około 180 km akt. Gdyby je ułożyć obok siebie, sięgałyby z północny Berlina do południowej części Lipska. Po upadku muru, mimo oporu bońskiego rządu, Niemcy wschodni wywalczyli sobie dostęp do tych unikalnych zbiorów. Ich zawartość jest udostępniana osobom prywatnym, instytucjom, naukowcom i mediom według ściśle określonych ustawowych przepisów. Na początku lat 90. BStU liczyło około 3300 współpracowników. Urząd ma w swojej pieczy unikalne archiwum dokumentów dotyczących niemal czterech milionów wschodnioniemieckich i dwóch milionów zachodnioniemieckich obywateli. Zbiory BStU opisują sposoby zachowań ludzi żyjących w systemie totalitarnym oraz ich postawy wobec dyktatury, oporu lub kolaboracji.

    Marianne Birthler, była działaczka praw człowieka, na co dzień urzęduje w gabinecie na ósmym piętrze, z którego okna może spoglądać bezpośrednio na gmach Karl-Liebknecht-Haus, w którym mieści się centrala Die Linke. A jak wiadomo, akta MfS obciążają co dziesiątego z ponad 200 deputowanych tej partii na poziomie federalnym i krajowym. Tym samym udział mandatariuszy podejrzanych o współpracę ze Stasi jest trzykrotnie wyższy od udziału osób posądzanych o ten proceder w całym społeczeństwie byłej NRD[1]. Towarzysze z Die Linke już wcześniej nie szczędzili mocnych słów pod adresem Joachima Gaucka nazywając go niemieckim McCartym, cenzorem i wielkim inkwizytorem. Naturalnie z tych samych powodów także wobec Birthler czuli podobną niepohamowaną niechęć.

    W zasadzie wielu mandatariuszy Die Linke nie mogłoby sprawować żadnych funkcji w służbie publicznej. Od czasu zjednoczenia Niemiec BStU udzielił odpowiedzi na ponad 1,7 mln zapytań dotyczących współpracy ze Stasi urzędników państwowych. Nauczyciele, policjanci, urzędnicy, żołnierze, naukowcy musieli niejednokrotnie przechodzić procedurę sprawdzającą. Jednak „regularne lustracje”, wbrew swojej nazwie, nie były obowiązkowe i leżały w gestii pracodawcy, który zresztą mógł swobodnie dysponować wynikami uzyskanymi z BStU. Najczęściej informacje te pozostawały tajne. Na pewno wiele osób obciążonych współpracą ze Stasi nie straciło swojej pracy. Ale prawdą jest także to, że dane pochodzące z BStU zwichnęły karierę dziesiątkom tysięcy byłych obywateli NRD. Ten fakt przysporzył Urzędowi sporo niechętnych opinii, na przykład osób uważających, że dopóki potężna nomenklatura komunistyczna może nadal działać, „drobni” donosiciele nie powinni być pociągani do odpowiedzialności. Regine Hildebrandt, minister spraw socjalnych Brandenburgii (SPD), często postrzegana jako rzeczniczka zwykłych, prostych ludzi, od samego początku chciała całkowitego zamknięcia akt Stasi. Sama chętnie opowiadała, jak była szykanowana przez enerdowską policję ludową, ponieważ jej długie nazwisko nie mieściło się w urzędowych formularzach: „Bardziej mi to uwłaczało niż aktywność niejednego IM.”

    Z zasobów MfS ofiary czerpią wiedzę na temat własnych biografii. Czytają w dokumentach o tym, jak byli inwigilowani aż po najbardziej intymne sfery ich życia oraz konsekwencjach tych inwigilacji. Nagany, szykany, zniszczone przyjaźnie i małżeństwa, lata aresztu. W dalszym ciągu co miesiąc wpływa do Urzędu około 10 tys. wniosków o możliwość wglądu do prywatnych teczek. Nadal zgłaszają się udręczeni własną przeszłością ludzie, którzy po raz pierwszy przekraczają progi czytelni berlińskiej centrali lub placówek BStU w byłych okręgach NRD. Niekiedy potrzebowali wielu lat, aby zdobyć się na odwagę i zajrzeć we własne akta.

    Istotą działalności BStU jest udostępnianie dokumentów zwykłym obywatelom, naukowcom i mediom oraz innym instytucjom. Marianne Birthler na początku swojej działalność w BStU nie pozostawiała wątpliwości, co do tego jak bardzo jest dla niej istotna praca edukacyjna. Swoją rolę widziała w tworzeniu zrębów współpracy z ministerstwami kultury i oświaty oraz szkołami. Tymczasem podczas konferencji prasowej, na początku 2006 roku, gdy rozpoczynała swoją drugą kadencję, nawet już nie wspomniała o edukacyjnym aspekcie pracy Urzędu. Birthler oznajmiła jedynie, że uczyni ze swojej placówki „centrum kompetencyjne ds. MfS”.

    Ostatecznie jednak rok 2006 okazał się dla Marianne Birthler fatalny. Pod koniec listopada tego roku dziennik „Die Welt” ujawnił, że BStU po kryjomu zatrudnia co najmniej 54 byłych współpracowników MfS. Oznaczało to, że w Urzędzie ds. Akt Stasi udział personelu obciążonego współpracą ze Stasi był dwukrotnie wyższy niż wśród byłych obywateli NRD. W większości przypadków chodziło o byłych oficerów Stasi, którzy w BStU kierowali określonymi działami, zajmowali się rekonstrukcją zniszczonych dokumentów oraz udostępnianiem akt, sprawowali pieczę nad zbiorami archiwów, wykonywali usługi kurierskie, zarządzali nieruchomościami, odpowiadali za konserwację komputerów oraz zajmowali się ściganiem sprawców dyktatury komunistycznej i rehabilitacją ofiar represji politycznych. W organizacjach pracowniczych aż dwunastu byłych funkcjonariuszy Stasi zajmowało kluczowe pozycje. Mogli oni bez żadnych przeszkód wpływać na decyzje dotyczące polityki kadrowej jak i wewnętrznych spraw związanych z bieżącą działalnością BStU[2].

    Doniesienia „Die Welt” wywołały burzę medialną. Wiceprzewodniczący Bundestagu Wolfgang Thierse (SPD) uznał za „niepokojący” fakt, iż byli współpracownicy Stasi mają w BStU możliwość manipulacji teczkami. Deputowany CDU Wolfgang Börnsen stwierdził, że „podpalacze zajmują się gaszeniem ognia”. Hans-Joachim Otto (FDP) pytał głośno, czy „fakt ten nie był znany Urzędowi z powodu zaniedbań, czy też zatrudnienie byłych współpracowników Stasi było działaniem świadomym”, co – zdaniem tego polityka – „byłoby absolutnie niedopuszczalne”. Wyrazów oburzenia nie kryły inicjatywy obywatelskie działające na rzecz lustracji jak na przykład „Bürgerkomitee Leipzig”. Zdaniem jej członków nie ulegało wątpliwości, że „byli funkcjonariusze MfS nie nadają się do pracy w centralnej instancji ds. rozliczeń z dyktaturą SED”. Informacje „Die Welt” wywołały ożywioną debatę także w samym Urzędzie. Jeden z wyższych rangą pracowników BStU powiedział: „Tym samym nasz Urząd podpisał pakt z diabłem”. Także sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. kultury i oświaty Bernd Neumann (CDU), do którego należał prawny nadzór nad działalnością placówki, wyraził zaniepokojenie zaistniałą sytuacją. Neumann zlecił dwóm profesorom Hansowi H. Kleinowi, byłemu sędziemu Federalnego Trybunału Konstytucyjnego oraz Hansowi Schroederowi z Ośrodka Badawczego nad Państwem SED przeprowadzenie odpowiednich badań[3]. Wiosną 2007 roku obaj profesorowie przedłożyli swoją 114-stronicową ekspertyzę. Jej wyniki były szokujące. Okazało się bowiem, że BStU przez cała lata świadomie podawał fałszywe informacje na temat skali zatrudnienia w Urzędzie byłych ludzi Stasi. Nawet Bundestag został wprowadzony w błąd. W 1997 roku BStU przygotował dla rządu federalnego odpowiedź na interpelację, którą ten miał następnie przedłożyć parlamentowi. Zgodnie z nią, Urząd „nie zatrudniał świadomie ani jednego byłego tajnego współpracownika Stasi a jedynie 15 byłych etatowych urzędników MfS”.

    W rzeczywistości jednak byłych etatowych współpracowników MfS było w tym czasie 70. W przypadku żadnego z nich kierownictwo Urzędu nie wszczęło procedur sprawdzających odnośnie działalności w byłej NRD, chociaż specjalnie w tym celu powołano osobny referat. Zamiast tego przez całe lata BStU niezmordowanie zabiegał, aby zatrudnionych początkowo na umowy na czas określony funkcjonariuszy MfS wyposażyć w stałe umowy o pracę. Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które w tym czasie obejmowało swoimi kompetencjami także Urząd ds. Akt Stasi, długo się przed tym wzbraniało, ale niewątpliwie było w posiadaniu informacji o działalności dawnych kadr tajnych służb w „Urzędzie Gaucka”.

    Od czasu powstania Urzędu ds. Akt Stasi, jego pierwszy prezes Joachim Gauck nieustannie tłumaczył opinii publicznej, że w jego instytucji pracuje jedynie „niewielka grupa” oficerów Stasi. „Ich zadaniem jest przekazywanie wiedzy na temat zasobów archiwalnych, ale sami nie mogą zajmować się aktami.”[4] Było to jednak niezgodne z prawdą, ponieważ już w 1993 roku współpracownicy Urzędu alarmowali w liście otwartym, że byli oficerowie MfS mają niekontrolowany dostęp do akt. Więcej: „W kwestiach merytorycznych często przyznaje się im decydujące kompetencje interpretacyjne”[5]. Joachim Gauck z właściwą sobie elokwencją starał się kanalizować to niezadowolenie. Ale gwałtowna obrona postkomunistycznego personelu pracującego w kierowanej przez niego placówce zgoła nie pasuje do obrazu rewolucyjnego pastora, jak nadal nazywa się Gaucka w rodzinnym Rostocku.

    Po maturze Gauck studiował teologię i przez wiele lat pełnił obowiązki pastorskie w nowej dzielnicy Rostocku Evershagen. Na jego życie wielki wpływ wywarło pewne przeżycie z dzieciństwa. Na początku lat 50. ojciec Gaucka został aresztowany przez KGB i na cztery lata trafił do obozu pracy przymusowej w ZSRS. Dla syna okres szkolny był pasmem nieustających represji. Oparcie w chrześcijańskiej wierze pozwalało mu je znosić. Dla Gaucka Kościół i służba wiernym stanowiła „wolną przestrzeń”. Z posługą parafialną pożegnał się na jesieni 1989 roku. Czas przełomu nazwał później najpiękniejszym okresem w swoim życiu, często definiując go jako „uwolnienie się od wszechobecnego strachu”. W Kościele Mariackim w Rostocku Gauck wołał do wiernych: „Nie chcemy Stasi w nas”. Następnie został rzecznikiem Nowego Forum i wraz z innymi demonstrantami wyszedł na ulice. Joachim Gauck jako jedyny deputowany z listy Związku 90 z Meklemburgii-Przedpomorza wszedł w marcu 1990 roku do Izby Ludowej.

    Także na stanowisku urzędnika państwowego Gauck działał niczym misjonarz. Cytował Václava Klausa i Karla Jaspersa, używał sformułowań takich jak „zmowa niepamięci” pod adresem tych, którzy co rusz chcieli zamykać kierowany przez niego Urząd lub wskazywał na to, że akta Stasi stanowią nierzadko także świadectwo odwagi cywilnej: „Nie byliśmy społeczeństwem zdrajców”. Był autorem stwierdzenia: „Marzyliśmy o raju a obudziliśmy się w Nadrenii-Północnej Westfalii”, które odzwierciadlało otrzeźwienie wielu obywateli byłej NRD po zjednoczeniu. Nigdy nie popadał w zakłopotanie. Jego urok i pewność siebie uczyniły z niego najwyższą instancję w sprawach rozliczeń z komunistycznym reżimem.

    A tymczasem dwaj eksperci powołani przez Neumanna, pełnomocnika rządu ds. kultury i mediów, zarzucili Joachimowi Gauckowi „coś więcej niż tylko niedbałe obchodzenie się z prawdą”. Jednakże w swojej ekspertyzie nie byli w stanie dostatecznie wyjaśnić, jak i z czyjej rekomendacji byli enerdowscy czekiści trafili do Urzędu ds. Akt Stasi, kto ich zatrudniał oraz w jakim celu: „Wygląda na to, jakby od samego początku celem zatrudnienia byłych oficerów MfS nie było przejęcie ich ‘wiedzy o reżimie’ tylko, z jakichś nieznanych powodów, długoletnie związanie z nowopowstałą placówką”[6].

    Częściowe rozwiązanie tej zagadki znajdziemy cofając do 1990 roku. W czerwcu tego roku Izba Ludowa wybrała Joachima Gaucka na przewodniczącego Specjalnej Komisji ds. Kontroli Likwidacji Stasi. Było to bardzo trudne zadanie, ponieważ Gauck miał potężnych przeciwników. Jednym z nich był minister spraw wewnętrznych w rządzie Lothara de Mezière’a, Peter-Michael Diestel, co było dla wszystkich oczywiste. Tymczasem drugi , zbiorowy przeciwnik, wolał pozostawać w cieniu. Była to grupa wysokich rangą oficerów Stasi, która chciała za wszelką cenę zapobiec otwarciu zasobów archiwalnych MfS.

    Diestel odpowiadał w rządzie za likwidację MfS. Parlament jednak nie ufał temu byłemu dojarzowi, później radcy prawnemu jakiegoś rolno-przemysłowego zrzeszenia, który w 1989 roku pojawił się znikąd i od razu awansował na sekretarza generalnego Niemieckiej Unii Socjalnej (DSU). Diestel najpierw ogłosił publicznie, że „zniszczy stary aparat władzy” a następnie skupił wokół siebie wasali starego reżimu. To on jako minister zatrudnił byłego szefa Policji Ludowej z Karl-Marx-Stadt a na swojego doradcę powołał ministra spraw wewnętrznych ostatniego komunistycznego premiera NRD, Hansa Modrowa. Jego słabość do byłych funkcjonariuszy Stasi budziła powszechne zdziwienie. W Bonn mówiło się, że gdy tylko Diestel zaczyna mówić o Stasi, „oczy mu się świecą”.[7] Nikt nie wiedział, jakie pobudki nim kierowały. Także Joachim Gauck, który nie znalazł w zasobach Stasi żadnej wzmianki na jego temat. Przy czym sam Diestel twierdził, jakoby władze NRD nie pozwoliły mu z powodów politycznych wykonywać zawodu adwokata. Tymczasem Diestel, który objął swój urząd w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych przy Berliner Mauerstrasse wywodził się z rodziny o tradycjach komunistycznych. Jego ojciec, Hansheinrich Diestel, już w pierwszych latach istnienia NRD wstąpił do Policji Ludowej i do końca lat 50. był oficerem szkoleniowym policji i wojska.

    Komitetom obywatelskim, które w grudniu 1989 roku zajęły siedziby okręgowe MfS, aby zapobiec niszczeniu akt, minister Diestel nakazał zwrot dokumentów zarządów okręgowych podległych bezpośrednio XV Głównemu Zarządowi Wywiadu (HVA), czyli enerdowskiemu wywiadowi zagranicznemu. Miały one za zadanie „zwalczać wrogą działalność” także wewnątrz samej NRD. Wszystkie komitety, z wyjątkiem lipskiego, przekazały zgodnie z wolą Diestela posiadany „materiał operacyjny”, który – jak się łatwo domyśleć – trafił niezwłocznie do niszczarek[8]. Cała akcja odbyła się po myśli „wielkiego brata”. Sowieci bowiem obawiali się, że informacje o ich szpiegowskiej sieci w NRD oraz podejmowanych wspólnie z MfS operacjach przeciwko Zachodowi dostaną się w ręce wrogich służb. Ogólne przerażenie wywołał w Niemczech kolejny pomysł ministra Diestela, który w tym czasie był już politykiem CDU, aby mianować długoletniego szefa HVA Markusa Wolfa, pseudonim „Mischa”, oddanego przyjaciela KGB, na swojego doradcę. Niestety do Karlsruhe trafił już nakaz aresztowania Wolfa i plan Diestela spalił na panewce.

    Tymczasem prace komisji Joachima Gaucka były konsekwentnie hamowane. „Każdy nasz krok wymaga zaciętej walki”, skarżył się jej przewodniczący. We wrześniu Izba Ludowa postanowiła nie pobłażać dłużej wybrykom Diestela. Komisja specjalna ujawniła, że Diestel tolerował w swoim ministerstwie całą rzeszę tzw. OiBE czyli oficerów Stasi do zadań specjalnych. Jeden z owych działających w ukryciu agentów kierował nawet jego biurem. Gauck podsumował w Izbie Ludowej: „Pan Diestel nie potrafił dowieść swoich kompetencji”. Próba odwołania ministra się nie udała. CDU stanęło za nim murem.

    Ministerstwu kierowanemu przez Diestela podlegał Günter Eichhorn, dyspozycyjny biurokrata minionego systemu, wieloletni szef enerdowskiego Ministerstwa Finansów. W ostatnim komunistycznym rządzie Niemieckiej Republiki Demokratycznej kierowanym przez Hansa Modrowa Eichhorn stanął na czele „organu państwowego” tj. Komitetu Likwidacji Urzędu Narodowego Bezpieczeństwa (AfNS), będącym następcą Stasi. Najpierw z MfS utworzono AfNS a następnie w lutym 1990 roku, powołano komitet likwidacyjny AfNS. Eichorn miał za zadanie przeprowadzić zwolnienia, przekazać nieruchomości i pozostałą własność MfS państwowym instancjom, przy czym milionowe kwoty rozpłynęły się w tajemniczy sposób. Likwidator Eichhorn sprawiał wrażenie człowieka nadmiernie przeciążonego, ale w jego komitecie działało wystarczająco dużo ekspertów, żeby go wspierać w realizacji powierzonego mu zadania – obok 25 enerdowskich działaczy na rzecz praw obywatelskich także około 70 byłych etatowych oficerów MfS[9]. W tym czasie prawie nikt nie wiedział, że Eichhorn miał za sobą niemal dwudziestoletnią przeszłość tajnego współpracownika Stasi.

    1 października 1990 roku, w przeddzień wyboru Joachima Gaucka na pełnomocnika rządu ds. akt Stasi byłej NRD, odwiedził go Günter Eichhorn. Wyniki tego spotkania Eichorn zawarł w swoim liście do Gaucka z 4 października[10].

    Eichorn zapewnił „szanownego pana Gaucka” o legitymacji swojej misji, gdyż działa on na zlecenie sekretarza stanu w rządzie de Mazière’a. Eichhorn zaproponował Gauckowi „włączenie współpracowników” swojego komitetu „w działalność Pańskiego Instytutu”. W doborze tych kandydatur „kierowałem się przydatnością ich wiedzy i posiadanych doświadczeń z procesu likwidacji oraz – w razie potrzeby – możliwością uporządkowanego przekazania tej wiedzy i doświadczeń”. Joachim Gauck miał zatrudnić „wymienione w załączniku osoby”. Załącznik zawierał 108 nazwisk i szczegółowe instrukcje dotyczące przydziału stanowisk w nowopowstającym Urzędzie ds. Akt Stasi – od „dyrektora działu kadr” przez „inspektora ds. bezpieczeństwa” po „kierownika referatu zasobów archiwalnych przeznaczonych do zniszczenia”. W sześciostronicowym dokumencie znalazło się aż 53 byłych pełnoetatowych oficerów MfS. Gauck dysponował pełną wiedzą na temat przeszłości rekomendowanych mu przez Eichhorna współpracowników, ponieważ obok nazwisk kandydatów znalazły się adnotacje na temat wydziałów MfS, w których byli zatrudnieni oraz ich roczne pensje.

    Ten niepublikowany dotąd nigdzie dokument jest w pewnym sensie świadectwem grzechu pierworodnego BStU. Gauck zatrudnił 12 oficerów Stasi z przedłożonej mu listy. Należeli oni do początkowego personelu liczącego ogółem zaledwie 56 współpracowników, który miał się zmierzyć z przeszłością komunistycznej dyktatury. Żadna kronika ówczesnych wydarzeń nie zawiera najmniejszej wzmianki na temat owej listy Eichhorna leżącej u zarania Urzędu ds. Akt Stasi oraz będącej początkiem wielkiego kłamstwa.

    Nazwiska trzech rekomendowanych Gauckowi „doradców” musiały wywołać w nim co najmniej głębokie zaniepokojenie, nawet jeśli to nie oni otrzymali późniejsze angaże w Urzędzie. Edgar Braun, Manfred Eschberger i Bernd Fischer byli wiernymi towarzyszami biesiad ministra MfS, Ericha Mielke’go. Trzej wymienieni oficerowie pociągali za sznurki w komitecie likwidacyjnym kierowanym przez Eichhorna działając nadal na zlecenie pozbawionej władzy generalicji Stasi.

    Generał major Edgar „Ede” Braun, był w latach 1982-1989 szefem XIX Głównego Wydziału MfS (HA XIX) obejmującego kontrwywiad, ochronę komunikacji, poczty i łączności. W komitecie Eichhorna kierował grupą zwaną od jego nazwiska Grupą Brauna („Gruppe Braun”). „Ede” zyskał sobie w kontrwywiadzie miano „siepacza Mielke’go”. Wspólnie z pułkownikiem Manfredem Eschbergerem z Wydziału IX w sposób bezwzględny ścigał zdrajców MfS. W latach 1979-1981 ów morderczy duet wytropił trzech towarzyszy, którzy dopuścili się zdrady. Gerd Trebeljahr, Winfried Zakrzowski oraz Werner Teske zostali następnie straceni. Trzeci towarzysz działający w „Grupie Brauna”, pułkownik Bernd Fischer, kierował pracą szpiegów, których zadaniem była inwigilacja Federalnego Urzędu Kanclerskiego oraz zachodnioniemieckich ministerstw.

    Przez całe lata co najmniej 12 tys. zachodnich Niemców prowadzonych przez rozmaite wydziały MfS szpiegowało w Republice Federalnej. Główny Wydział III (HA III) podsłuchiwał pół miliona łącz telefonicznych na „terenie operacyjnym” [RFN], w tym m.in. rozmowy kanclerza i wszystkich ministrów rządu federalnego.[11] Rozmiar inwigilacji wstrząsnął bońskimi politykami. Już w marcu 1990 roku sygnalizowano Komisji Spraw Wewnętrznych w Bundestagu, że zasoby archiwalne Stasi mogą mieć ogromną siłę rażenia. Według protokołu sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych donosił o „niebezpieczeństwie wyciekania danych na temat obywateli Niemiec Zachodnich także do Republiki Federalnej, gdzie mogą trafić w ręce urzędów i służb wywiadowczych”. Wspominał także o uchwale rządowej dotyczącej niszczenia akt[12]. Rząd federalny był już w tym czasie, o czym wiele lat później donosił „Der Spiegel”, w posiadaniu 975 metrów bieżących akt, które „trafiły bezpośrednio na przemiał”. Wkrótce potem, począwszy od maja 1990 roku były minister obrony Manfred Wörner, prezes Urzędu Ochrony Konstytucji Gerhard Boeden oraz inne osobistości mogły przeczytać zapisy swoich rozmów telefonicznych w sześcioczęściowej publikacji magazynu „Quick”. Pismo podawało jedynie szczątkowe informacje z kilkuset kilogramów „zdobycznych” materiałów, głównie brudne historie z życia prywatnego podsłuchiwanych osób. Czytelnicy dowiedzieli się przy okazji, że Franz Josef Strauss nazywał CDU pod przywództwem Helmuta Kohla „komicznym korowodem przebierańców”. Minister spraw wewnętrznych Wolfgang Schäuble nie posiadał się ze złości i wezwał redaktora naczelnego magazynu „Quick” do zaprzestania publikacji serii, aby nie „dawać Stasi powodów do satysfakcji”.

    Pod koniec czerwca 1990 roku uczestnicy konferencji krajowych ministrów spraw wewnętrznych oświadczyli co następuje: „Brudy Stasi muszą trafić na przemiał.” I dokładnie taki los spotkał wszystkie akta MfS, które znalazły się w posiadaniu organów krajowych Urzędu Ochrony Konstytucji[13]. Jednak mimo zniszczenia akt problem pozostał. Już 1 lipca 1990 roku „Bild dam Sonntag” wołał na pierwszej stronie: „Taśmy Stasi: brudna kampania przeciwko Kohlowi?”

    Trudno jednoznacznie stwierdzić, kto stał za handlem kompromitującymi materiałami. Na pewno wielu ludzi Stasi, którzy utracili posady i korzystali z możliwości dorobienia się na tajnych dokumentach. Nie ulega jednak wątpliwości, że Grupa Brauna i jej towarzysze z Komitetu Likwidacyjnego mogli, jak nikt inny, swobodnie poruszać się w archiwach. Tymczasem wśród generalicji Stasi panował w tym czasie nerwowy strach przed śledczymi z Niemiec Zachodnich. Wiele przemawia za tym, że oficerowie potrafili konkretnie spożytkować swoje fanty, czyli wiedzę o bońskich intrygach i życiu intymnym polityków Republiki Federalnej.

    Wiosną 1990 roku, niestety nie da się już zrekonstruować dokładnej daty, pozbawione władzy kierownictwo MfS złożyło rządowi federalnemu szczególną ofertę. Edgar Braun jako pełnomocnik złożył ją w bońskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych na ręce radcy ministerialnego Eckarta Werthebacha oraz szefa Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji Gerharda Boedena. Autorem przekazanego dokumentu był generał major Gerhard Niebling, który swego czasu jako szef Centralnej Grupy Koordynacyjnej miał za zadanie powstrzymać falę uciekinierów z NRD. Teraz zabiegał o utorowanie towarzyszom z resortu dróg ucieczki od odpowiedzialności karnej. Generalicja MfS zgłaszała gotowość złożenia „deklaracji lojalności wobec RFN” oraz „trzymania w ryzach byłych współpracowników w celu dochowania przez nich poufności”. Wysocy oficerowie Stasi sugerowali zamknięcie akt a w każdym razie odradzali „spektakularne ujawnienie danych na temat działalności wywiadowczej każdej ze stron”. Jednakże złożenie obietnicy dyskrecji w imieniu byłych współpracowników MfS byłoby możliwe tylko wówczas, „gdy nie będzie miało miejsca teraz ani w przyszłości ich społeczne wykluczenie, ściganie przez prawo z powodu byłej działalności państwowej oraz ‘polowanie na czarownice’”. Ludzie Mielke’go w zamian za milczenie żądali powszechnej amnestii dla wszystkich tak pełnoetatowych jak i tajnych współpracowników Stasi[14].

    Radca Werthebach z BMI pracował w tym czasie jako „doradca ds. bezpieczeństwa” ministra Petera-Michaela Diestela. Nie było w tym nic niezwykłego, ponieważ każdy minister w rządzie de Mazière’a miał do dyspozycji wysłannika rządu Kohla. Ale zadanie Werthebacha jako bońskiego namiestnika było niewątpliwie najbardziej spektakularne, gdyż to jego kompetencji podlegała spuścizna Stasi. Werthebach zawsze towarzyszył Diestelowi w jego kontaktach z komitetem Eichhorna. Wertherbach całkiem oficjalnie wystąpił z wnioskiem „natychmiastowego zniszczenia teczek założonych przez MfS obywatelom Republiki Federalnej lub… przekazania ich do bezzwłocznego wykorzystania”[15]. Ministerstwo Diestela odrzuciło ten wniosek. Tymczasem zachowały się pisemne świadectwa działań podejmowanych przez Klausa Eichlera, zastępcy Eichhorna w Komitecie Likwidacyjnym AfNS. Kazał on zerwać plomby z zabezpieczonych pomieszczeń i tym samym wszedł w posiadanie programów szkoleniowych MfS dla zamachowców bombowych palestyńskiej organizacji Fatah: „Ta organizacja budziła szczególne zainteresowanie Federalnej Policji Kryminalnej, co znajdowało odzwierciedlenie w kompleksie pytań dr. Wertebacha”, napisał Eichler do ministra Diestela w lipcu 1990 roku.[16] Ten z kolei otwarcie wyznał swoim zachodnioniemieckim partnerom: „Wszystkie najważniejsze teczki zostały usunięte.”[17] Bardzo wiele dokumentów trafiło wówczas w tajemniczy sposób do Bonn. W 1993 roku jeszcze 347 metrów bieżących akt znajdowało się w posiadaniu rządu federalnego, chociaż zgodnie z uchwaloną w 1991 roku ustawą o dokumentach Stasi (StUG) mogły być one przechowywane jedynie w BStU.

    Gdy latem 1990 roku Grupa Brauna dowiedziała się, że Izba Ludowa intensywnie pracuje nad ustawą o otwarciu akt, zarządzający spadkiem po MfS wystąpili z ponowną propozycją do Werthebacha. Przedstawiona 19 sierpnia 1990 roku kolejna oferta była niespodziewana. Tym razem generałowie zachęcali do przekazania akt jakiejś centralnej instytucji. W języku Stasi oznaczało to, że „państwowe mechanizmy RFN powinny gwarantować ochronę archiwów”. Zdaniem pomysłodawców najlepszym rozwiązaniem byłoby, aby dokumenty trafiły do „niemieckiej instytucji posiadającej kompetencje i autorytet”. W celu zilustrowania rzekomych niebezpieczeństw otwarcia akt oficerowie Stasi po raz kolejny próbowali wzniecić strach w bońskim środowisku politycznym. Kreślili obraz „ekstremistycznych sił” z komitetów obywatelskich, które będą dążyć do „spektakularnych ujawnień i demaskacji spraw związanych z MfS i nie omieszkają wykorzystać do swoich celów organów prasowych Republiki Federalnej”. Nadchodzącą kampanię wyborczą przed wyborami do pierwszego ogólnoniemieckiego Bundestagu będą cechować „ataki na rządzącą CDU, państwo demokratyczne oraz ogólnie rzecz biorąc na służby”. Zdaniem wysokich rangą wywiadowców Stasi najlepszym środkiem zaradczym przeciwko takiemu scenariuszowi byłoby „wykorzystanie i pozyskanie do tego celu komisji [Specjalnej Komisji ds. Kontroli Likwidacji Stasi] Izby Ludowej oraz osoby Gaucka”[18]. W owych dniach sierpnia informacja pochodząca z kręgów MfS pozwoliła ujawnić osobę sekretarza generalnego wschodnioniemieckiej CDU, Martina Kirchnera, jako agenta Stasi.

    Werthebach działał szybko. Dwa dni po otrzymaniu propozycji od Grupy Brauna przekazał do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych NRD „stanowisko rządu federalnego” dotyczące przyszłego postępowania z aktami Stasi. Treść wysłanego przez niego faksu przypomina porozumienie koalicyjne tajnych protektorów wschodnioniemieckiej generalicji MfS oraz przeciwników lustracji bońskiego rządu. Zgodzono się bowiem, aby zamknąć całą spuściznę archiwalną Stasi w „kompetentnej instytucji” tj. w Koblenckim Archiwum Federalnym, co oznaczało brak dostępu do tych materiałów przez kolejne 30 lat. Ale dla Werthebacha to nie wystarczyło. Działając w imieniu rządu federalnego sformułował następujące żądanie: „Konieczne jest wprowadzenie zróżnicowanych regulacji dotyczących niszczenia akt”[19].

    Już w 1991 roku kariera radcy ministerialnego nabrała niezwykłego tempa. Werthebach awansował na prezesa Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV). Także na tym stanowisku miał do czynienia z generałem Edgarem Braunem oraz Klausem Eichlerem – bowiem obaj byli związani z BfV jako tzw. V-Männer, czyli zaufani współpracownicy ds. wywiadowczych. Dla Brauna miały zostać zorganizowane „środki zapewniające utrzymanie”. Pod koniec lat 90. działał jako agent obrotu nieruchomościami na rzecz następczyni[20] Federalnego Urzędu Powierniczego. Od siepacza Ericha Mielke’go do profitenta bońskich łask – oto krytyczny punkt niemiecko-niemieckiego sprzymierzenia.

    Wróćmy jednak do 1990 roku. Plany Izby Ludowej odnośnie zasobów archiwalnych Stasi różniły się od tych jakie miał rząd federalny. Deputowany Jens Reich, biolog molekularny i działacz na rzecz praw obywatelskich tak mówił o Stasi.: „To była nasza ośmiornica. Sami ją unicestwiliśmy, sami chcemy ją poddać sekcji i przeanalizować jej wyniki. W przeciwnym razie nasze osiągnięcia zostaną przekreślone”. Podobnie jak Reich ze Związku 90 myślało wielu innych deputowanych. Archiwa miały być otwarte dla potrzeb ścigania sprawców dyktatury i rehabilitacji ofiar, na potrzeby lustracji i prac badawczych. W dniu 24 sierpnia Izba Ludowa uchwaliła przeważającą większością głosów odpowiednią ustawę, która przewidywała utworzenie specjalnych archiwów w poszczególnych landach. Parlamenty krajowe miały delegować do nich swoich pełnomocników oraz kontrolować ich pracę. Ponadto specjalny pełnomocnik rządu federalnego miał kierować centralnym archiwum w Berlinie. Joachim Gauck był jednym z inicjatorów tej ustawy.

    Tymczasem federalny minister spraw wewnętrznych Wolfgang Schäuble oraz wschodnioniemiecki negocjator Günther Krause [parlamentarny minister stanu przy premierze NRD] ignorowali trwające w Berlinie prace parlamentarne. Skreślili uchwaloną właśnie, jako jedną z ostatnich, ustawę Izby Ludowej z listy przepisów prawnych, których ciągłość miała być zagwarantowana w zjednoczonych Niemczech. Jeden passus w umowie zjednoczeniowej między Republiką Federalną a Niemiecką Republiką Demokratyczną, podpisany 31 sierpnia, odzwierciedlał życzenia bońskiego rządu: akta miały trafić do Federalnego Archiwum w Koblencji i pozostać tam zamknięte na klucz. Już w maju Bundestag uchwalił nową ustawę, która zobowiązywała wszystkie państwowe urzędy, także Archiwum Federalne, do przekazywania Federalnemu Urzędowi Ochrony Konstytucji (BfV) każdej żądanej informacji, w tym także akt Stasi. W ten sposób spuścizna Stasi stałaby się de facto łupem BfV. Rząd federalny w sposób wręcz bezczelny chciał zawłaszczyć dla swoich służb tajną, zdobytą bezprawnie wiedzę Stasi.

    „W umowie zjednoczeniowej znalazły się najdrobniejsze ustalenia dotyczące epidemii pryszczycy bydła” – wołał wzburzony Rolf Biermann, „ale nic na temat epidemii stalinizmu”. Słynny bard należał do grupy dwudziestu paru działaczy na rzecz praw człowieka skupionych wokół dysydentki Bärbel Bohley, którzy na początku września zajęli centralę MfS przy Normannstrasse i rozpoczęli strajk głodowy. Akcja pod hasłem „Moja teczka należy do mnie!” odbiła się szerokim echem w całych Niemczech. Ale głównie na obszarze Wschodnich Niemiec wywołała pospolite ruszenie w postaci akcji zbierania podpisów, petycji, protestów, pikiet i manifestacji.

    Izba Ludowa, która swoją walkę, wydawałoby się, niemal już przegrała, sięgnęła po ostatnią deskę ratunku i zagroziła zerwaniem umowy zjednoczeniowej. Przewodnicząca Izby Ludowej Sabine Bergmann-Pohl (CDU) oraz przewodniczący czterech partii odwiedzili głodujących strajkujących przy Normannstrasse. Szef rządu de Maizière wysłał swojego sekretarza stanu na rekonesans. Burmistrz Berlina Wschodniego, na ręce którego wpłynęło doniesienie przeciwko strajkującym za naruszanie miru domowego, zapewnił osobiście o swojej solidarności z nimi. „Chyba nigdy wcześniej w historii”, pisał „Der Spiegel”, establishment kraju nie miał tyle respektu dla jakiejkolwiek zachodniej grupy lewackich ‘dzikich lokatorów’”. Schäuble nie krył zaskoczenia. Chcąc uniknąć fiaska realizacji planów zjednoczeniowych, musiał pójść na ustępstwa.

    Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy dziwi przede wszystkim jedno: Wschód i Zachód spierały się wprawdzie o to samo, czyli o akta Stasi, ale jednocześnie każda ze stron kierowała się kompletnie różnymi interesami. Republika Federalna obawiała się ujawnienia tajnych informacji na temat współpracy Niemców zachodnich ze Stasi – tymczasem ten aspekt był dla wschodnioniemieckich parlamentariuszy zupełnie bez znaczenia. Jako obywatele NRD chcieli wiedzieć, jak działał od środka aparat ucisku. Wszystkie inne dokumenty miały dla nich znaczenie drugoplanowe.

    Pod koniec 1991 roku niemiecka ustawa o dokumentach Stasi (ustawa o materiałach służb bezpieczeństwa byłej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, StUG) została ostatecznie uchwalona przez Bundestag. Niemcy wschodni z pasją i uporem wywalczyli sobie to zwycięstwo. Nigdy wcześniej żadne akta tajnych służb nie zostały otwarte dla ofiar. To niewątpliwie przykład godny naśladowania. W innych krajach byłego sowieckiego imperium niemiecka ustawa była postrzegana jako rozwiązanie wzorcowe. Otwarcie akt Stasi w zjednoczonej Republice Federalnej było faktycznym końcem pokojowej rewolucji z 1989 roku.

    Mimo to niektórzy dysydenci byłej NRD czuli się oszukani, bowiem w przeciwieństwie do propozycji Izby Ludowej powstał jeden centralny urząd, olbrzymi „kombinat pamięci”. Konrad Taut, szef Lipskiego Komitetu Obywatelskiego, przestrzegał przed „władzą centrali”, którego stery trafiły w ręce Joachima Gaucka: „Nowe landy nie mają na nic wpływu i muszą zadowolić się pełnomocnikami krajowymi i swoimi przedstawicielami w Radzie Instytutu… Rząd federalny zyskuje dzięki nowej ustawie wiedzę dającą władzę. Członkowie Rady mogą jedynie doradzać Gauckowi i przyjmować do wiadomości działania Urzędu. Tymczasem istotne wytyczne pochodzą z Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z Bonn.”[21]

    W ustawie zabrakło przede wszystkim proponowanego przez Izbę Ludową zapisu, który by generalnie zabraniał dostępu do akt tajnym służbom. Ów brak uzasadniano tym, że aby demaskować tych, którzy przeszli na stronę KGB, tajne służby potrzebują dostępu do zgromadzonych akt. Jedynie teczki ofiar miały pozostać tematem tabu.

    Tymczasem od samego początku dostęp do wszelkiego rodzaju akt posiadali byli oficerowie MfS. Miało to związek z ową tajemniczą listą, którą Eichhorn przekazał Joachimowi Gauckowi 4 października 1990 roku. Nie ma wątpliwości, że Gauck zaakceptował 12 z ponad 50 zarekomendowanych mu oficerów MfS a Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przygotowało dla nich umowy o pracę. Do tej pory jednak nie wiadomo, według jakich kryteriów podjęto decyzję o współpracy z byłymi oficerami Stasi. Czego oczekiwano od dwunastu wybrańców? Na te pytania nie ma do dziś przekonywających odpowiedzi. Gauck zawsze uzasadniał zatrudnienie oficerów Stasi ich specjalnymi i nieodzownymi kwalifikacjami – i zawsze spotykał się z kontrargumentem, że regionalne placówki jego Urzędu doskonale sobie radziły bez tego rodzaju ekspertów. Wkrótce także kilkudziesięciu innych byłych funkcjonariuszy MfS znalazło zatrudnienie w BStU, większość z nich pracowała wcześniej w Głównym Zarządzie Ochrony (HA PS).

    Wgląd w to, na czym polegał ów pakt z diabłem, pokazują nam zawodowe biografie dwóch najwyższych rangą oficerów MfS wybranych z listy Eichhorna. Pierwszy z nich podpułkownik Bernd Hopfer rozpoczął swoją etatową karierę w Stasi w wieku 32 lat. Pracował w VII Głównym Wydziale odpowiedzialnym za ochronę wschodnioniemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Od 1972 roku powierzono mu zadania kontrwywiadowcze. Chwalony był za „niezmiennie dobre wyniki” w prowadzeniu tajnych współpracowników oraz wielokrotnie udowodnioną „operacyjną mobilność”. Szczególne uznanie przełożonych znajdowały „intensywne starania w opracowywaniu przypadku obywatela RFN trudniącego się antypaństwowym handlem ludźmi, które doprowadziły do jego aresztowania”[22]. W 1982 roku Hopfer przeniósł się do Centralnej Grupy ds. Analiz i Informacji (ZAIG). Jednostka ta zatrudniająca ponad 400 etatowych pracowników była „mózgiem” ośmiornicy – filtrowała najważniejsze informacje a następnie je analizowała. Raporty współpracowników ZAIG dotyczące oceny sytuacji jak i propozycje dotyczące „zwalczania wroga” szły bezpośrednio do kierownictwa MfS oraz Biura Politycznego SED. Jako członek kierownictwa partyjnego Hopfer organizował w Centralnej Grupie ZAIG wykłady m.in. na temat „lepszego poznania aktualnego obrazu wroga”.

    Bezpośrednim przełożonym Hopfera był pułkownik Gerd Bäcker, który swoją służbę w kontrwywiadzie rozpoczął w 1965 roku w Cottbus. Następnie w Wyższej Szkole Prawniczej Stasi w Poczdamie uzyskał tytuł „dyplomowanego prawnika” a w 1971 roku przeszedł do Centralnej Grupy ZAIG, gdzie został później zastępcą dyrektora. Jednocześnie był szefem podgrupy kontrolnej, która wkraczała w sytuacjach, gdy oficerowie Stasi naruszali dyscyplinę lub stanowili zagrożenie dla działań konspiracyjnych. W Wyższej Szkole Stasi Bäcker należał do „rady naukowej”, co było bardzo dużym wyróżnieniem. Człowiek o którym zwykło się mówić, że nie ma takiej szafy pancernej z dokumentami Stasi, do której nie miałby dostępu został następnie powołany do kręgu 16 szefów okręgowych MfS i był odpowiedzialny za okręg erfurcki. Po przełomie szybko przystosował się do nowej rzeczywistości. Według badań eksperta ds. tajnych służb Petera-Ferdinanda Kocha, wiosną 1990 roku Bäcker zaoferował swoją nieocenioną wiedzę Federalnemu Urzędowi Ochrony Konstytucji.[23]

    To właśnie Bäckera i jego kompana Hopfera Joachim Gauck powołał do swojej newralgicznej grupy roboczej zajmującej się prowadzeniem specjalnych kwerend. Jej pracownicy wyposażeni w specjalne przepustki mogli w sposób niekontrolowany poruszać się wśród zasobów archiwalnych BStU i mieli dostęp do niemal wszystkich akt. Owym uprzywilejowanym pracownikom powierzono specjalne zadania. Mieli oni zbierać materiały na temat prominentnych polityków i na ich podstawie sporządzać ekspertyzy. Istnieją dowody na to, że Bäcker i Hopfer pracowali nad dwoma kontrowersyjnymi przypadkami. Ich rola jest przy tym aż nadto podejrzana, ponieważ w sposób oczywisty doszło do manipulacji. Fakt, że wszystko odbyło się przy uprzejmym wsparciu ze strony Joachima Gaucka, należy do ciemnych stron, których nie brakuje w historii Urzędu ds. Akt Stasi. Bäcker i Hopfer brali udział w wyjaśnianiu roli kontaktów z MfS Lotharra de Mezière’a i Georga Gysy’iego.

    Stan archiwów na temat obu wspomnianych polityków jest podobny. Nie ma tam ani zobowiązania do współpracy, ani też własnoręcznie podpisanych raportów. Opinia publiczna od dawna postrzega de Mazière’a i Gysi’ego jako politycznych wspólników. Ale mało kto wie, jak blisko obaj politycy byli ze sobą związani. Razem zasiadali w kolegium adwokatów byłej NRD. Był to związek, do którego należało 530 „samodzielnych” adwokatów dopuszczonych do wykonywania zawodu z przyzwolenia SED. Ich dwuznaczną rolę w świadczeniu „socjalistycznej opieki prawnej” dobitnie sformułował Robert Havemann: „Adwokatowi, który zasługuje na zaufanie nie można powierzyć sprawy, natomiast adwokat, któremu można by ją powierzyć, nie zasługuje na zaufanie”. Gysi i de Mazière byli przyjaciółmi i pozostali nimi także wówczas, gdy jeden z nich został przewodniczącym CDU a drugi szefem następczyni komunistycznej SED – Partii Demokratycznego Socjalizmu (PDS). Gdy w grudniu 1990 roku głośno zaczęto stawiać de Maizière’owi poważne zarzuty o współpracę ze Stasi, Gysi natychmiast stanął w obronie przyjaciela: „Znam go dobrze i nie mogę dać wiary [tym zarzutom]”[24].

    Działalność szpiegowska jest w przypadku adwokata szczególnie poważnym zarzutem, a kwestia wiary nie ma tu nic do rzeczy. Już komisja Gaucka powołana przez Izbę Ludową trafiła na akta IM o pseudonimie „Czerny”, pod którym rzekomo miał kryć się sam de Maizière. Dzieła austriackiego kompozytora Carla Czerny (1791-1857) były obowiązkowo ćwiczone przez całe pokolenia młodych wirtuozów pianina. De Maizière miał muzyczne zainteresowania i początkowo studiował w Wyższej Szkole Muzycznej w Berlinie Wschodnim. Jego ojciec Klemens, jako IM „Anwalt” przez trzy dziesięciolecia opowiadał Stasi o wszystkim, co mu ślina na język przyniosła. Syn Lothar był początkowo zarejestrowany w MfS jako IM „Junior”. Śledczy z Komisji Izby Ludowej nie znaleźli jednak żadnych kompromitujących materiałów. Tymczasem w grudniu 1990 roku, kiedy de Maizière był już „ministrem do zadań specjalnych” w gabinecie Kohla oraz wiceprzewodniczącym CDU, tygodnik „Der Spiegel” napisał o niespodziewanym odkryciu w Instytucie Gaucka. W jednym z dokumentów znaleziono informację, że IM „Czerny” miał ten sam adres co Lothar de Maizière.

    Raport śledczy Centralnej Grupy ds. Analiz i Informacji, czyli wydziału Stasi, w którym działali Bäcker i Hopfer, dostarczył kolejnych poszlak. W 1988 roku Centralna Grupa ZAIG sprawdzała majora Edgara Hasse, oficera prowadzącego IM „Czerny’ego”. Jeden z autorów raportu odnotował obok pseudonimu prawdziwe nazwisko agenta: Lothar de Maizière. Rejestracja „Czerny’ego”, który został sklasyfikowany jako „rzetelny, wierny i niezawodny” współpracownik, miała miejsce w 1981 roku. Od 1984 roku był on prowadzony jako IMB, czyli agent bezpośredniego rozpracowania mający kontakt z wrogiem. „Czerny” szpiegował Federalny Synod Kościoła Ewangelickiego, którego członkiem był de Maizière. Zadaniem „Czerny’ego było także baczne obserwowanie Stałego Przedstawicielstwa Republiki Federalnej Niemiec w Berlinie Wschodnim (StäV), z którą de Maizière utrzymywał bliskie kontakty. Reakcja Lothara de Maizière’a na te publikacje była bardzo nerwowa. Jego zadaniem były to jedynie wymysły Stasi: „Mam tego wszystkiego po dziurki w nosie” – oświadczył. Tymczasem jego oficer prowadzący Hasse ochoczo przyznał, że rocznie odbywał dziesięć do dwunastu spotkań z de Maizièrem. Ten odpowiedział jedynie, że w ogóle nie zna Hasse’a[25].

    Tylko jedna z tych wersji mogła być prawdziwa. Odpowiedź, która jest zgodna z rzeczywistością, przynieść by mogła wnikliwa lektura teczki „Czerny’ego” liczącej około 1200 stron. Jednak pozostało po niej jedynie pięć pustych segregatorów z napisem „Czerny”. De Maizière ustąpił z funkcji ministra, pozostał jednak zastępcą Kohla i szefem brandenburskiej CDU. Kanclerz oznajmił, że jest „po ludzku głęboko poruszony” całą sytuacją. Minister spraw wewnętrznych Schäuble mówił o „tragedii” i zlecił Urzędowi Gaucka sporządzenie odnośnej ekspertyzy. Gdy w lutym 1991 roku BStU przedłożył żądaną opinię, Schäuble udzielił wsparcia swojemu partyjnemu koledze: „Nie ma najmniejszej oznaki, żeby de Maizière wiedział o swojej rejestracji jako tajny współpracownik. Schäuble stwierdził ponadto, że informacje dostarczane Stasi przez ‘Czerne’go’ w żadnym przypadku nie obciążały osób trzecich”[26].

    Dwaj współpracownicy Gaucka, historyk i działacz na rzecz praw obywatelskich Armin Mitter i Stefan Wolle, oświadczyli publicznie, że Schäuble pominął w swojej wypowiedzi obciążające de Maizière’a poszlaki a podane przez niego informacje nie są zgodne z wynikami badań Urzędu. Ekspertyza BStU stwierdzała bowiem, że nie ma żadnych wątpliwości, że IM sporządzał „nad wyraz ostre i aktualne materiały” na temat Kościoła ewangelickiego oraz „wpływowych kierowniczych środowisk kościelnych”[27]. Interpretację Schäuble’go, jakoby de Maizière był prowadzony jako tajny współpracownik poza jego wiedzą, eksperci określili krótko jako „absurdalną”. Ale na tym nie koniec. Mittler i Wolle zaatakowali także własnego szefa, Joachima Gaucka wzywając go do ustąpienia ze sprawowanej funkcji. Ich zadaniem Gauck zaprzepaścił swój mandat pozostawiając bez odpowiedzi tyleż oryginalną co dowolną interpretację ekspertyzy dokonanej przez Schäuble’go. Reakcja Gaucka była natychmiastowa. Wyrzucił Mittlera i Wolle’go z BStU tak komentując swoją decyzję: „Nie będę tolerował nielojalnych współpracowników”.

    Tymczasem lojalnością w rozumieniu Gaucka z pewnością wykazali się oficerowie Stasi Hopfer i Bäcker. Co prawda w 1994 roku ten ostatni znalazł się w niejasnej sytuacji. Publicysta Peter-Ferdinand Koch twierdził bowiem w swojej książce „DDR contra BRD”, że Gerd Bäcker wiosną 1990 roku przekazał Federalnemu Urzędowi Ochrony Konstytucji w formie „powitalnego wiana” obszerny materiał dotyczący Lothara de Maizière’a. Czy to wyjaśnia zagadkę pięciu pustych segregatorów? Na potwierdzenie tej tezy nie ma żadnego dowodu, ale nie da się zaprzeczyć, że Bäcker był specjalistą w sprawach de Maizière’a. To on podpisał raport Centralnej Grupy ZAIG, który obciążał polityka CDU. Pozostaje nieprzyjemne wrażenie, że Lothar de Maizière, pierwszoplanowy aktor niemiecko-niemieckiego procesu zjednoczeniowego miał być oczyszczony z zarzutów o współpracę ze Stasi – przy pomocy oficera Stasi, człowieka, który później miał uzyskać w Urzędzie ds. Akt Stasi uprzywilejowaną pozycję i zajmować się sprawami lustracji. Taka personalna konstelacja, jest niewątpliwie „zasługą” Joachima Gaucka.

    Za przyjęciem tezy, że Federalny Urząd Ochrony Konstytucji wiedział odpowiednio wcześnie o uwikłaniach de Maizière’a przemawiają wypowiedzi dwóch kolejnych świadków koronnych. Podwójny agent Klaus Kuron, który jako funkcjonariusz Urzędu Ochrony Konstytucji był na żołdzie Stasi, poprzez swojego adwokata przekazał pod koniec 1990 roku z więzienia następującą informację: „W sierpniu 1990 roku z wiarygodnego źródła wyszła informacja, że miała miejsce tajna akcja poszukiwawcza, której celem było wydobycie z archiwum MfS wszelkich dokumentów oraz informacji dotyczących pana de Maizière’a.” Wersję tę potwierdził sam Gerhard Boeden, szef Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji: „Wszystko, co wiedzieliśmy, przekazaliśmy kompetentnym w tych sprawach instytucjom”[28]. Tymi kompetentnymi instytucjami, zdaniem szefowej frakcji SPD, Herty Däubler-Gmelin, mogły być jedynie Urząd Kanclerski oraz Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Przez jakiś czas Däubler-Gmelin rozważała nawet powołanie komisji śledczej do zbadania tej sprawy. De Maizière utrzymuje do dziś, że nie był ani świadomym ani dobrowolnym współpracownikiem Stasi[29].

    Dokładnie to samo mówi Georg Gysi. Jak nikt inny, wytacza procesy mediom, które ośmielą się pisać o nim jako o domniemanym tajnym współpracowniku Stasi. Strategia ta okazała się nadzwyczaj skuteczna. Dziennikarze tracą powoli orientację, jakie twierdzenie jest uprawnione, a jakie nie, i z tego powodu często w ogóle rezygnują z relacji. W 1995 roku ekspertyza BStU sugerowała, że Gysi były adwokat opozycjonistów w NRD w istocie pomagał Stasi realizować jej interesy oraz przekazywał informacje dotyczące swoich klientów do MfS[30]. Komisja Bundestagu ds. Immunitetów zleciła BStU sporządzenie ekspertyzy na temat lidera Partii Demokratycznego Socjalizmu. Zmasowane zarzuty o współpracę ze Stasi pod adresem Gysi’ego wysuwane były już wcześniej przez byłych enerdowskich dysydentów, bowiem z lektury ich teczek ewidentnie wynikało, że działali wbrew interesom klientów. Gysi w takich sytuacjach natychmiast występował do sądu, odnosząc za każdym razem sukces.

    Wtedy dziennikarzy cechowała większa odwaga niż dziś. Spekulowali nawet na temat „końca politycznej kariery Gysi’ego”. Powodem tej śmiałej prognozy była 44-stronicowa ekspertyza BStU, do której dołączono 125 dokumentów, w tym protokoły rozmów, raporty ze spotkań oraz książeczki pracy domniemanych oficerów prowadzących Gysi’ego.

    Znalazłszy się pod presją polityk wygłosił śmiały pogląd, że najwyraźniej MfS wymyśliło sobie szpiega. Skierował ostre ataki pod adresem BStU twierdząc, że sporządzona przezeń ekspertyza jest nie tylko „zmanipulowana i partacka”, ale także w wielu miejscach nadmiernie wyostrzona. Ów dokument, zdaniem Gysi’ego miał służyć jednemu celowi tj. „wyrugowaniu go z polityki”[31]. Zdumiewał fakt, że polityk ten na poparcie swojej tezy przytaczał wewnętrzne materiały Urzędu ds. Akt Stasi. Dysponował wcześniejszymi wersjami wspomnianej ekspertyzy oraz stosowną korespondencją w tej sprawie. Frakcja PDS w Bundestagu wydała broszurę „Gysi./.Gauck”, w której znalazły się fragmenty wymiany listów. Miała ona stanowić dowód na „próbę instytucjonalnego zniesławienia polityka”.

    W BStU nastąpił ewidentny przeciek informacji. Wewnątrz instytucji osobą powszechnie uznawaną za autora przecieku był Bernd Hopfer. Tymczasem prezes BStU, Joachim Gauck, zrezygnował z kroku, na który wszyscy czekali, czyli złożenie doniesienia o popełnieniu przestępstwa polegającego na ujawnieniu tajemnicy służbowej. Gauck ograniczył się jedynie do rozwiązania owej newralgicznej grupy roboczej zajmującej się prowadzeniem specjalnych kwerend, w której działał Bernd Hopfer.

    Zarówno Bernd Hopfer jak i Gerd Bäcker pozostali nadal wpływowymi współpracownikami Urzędu. Hopfer trafił do Referatu Spraw Zasadniczych, gdzie opracowywał opinie dla Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Na początku 2007 roku odszedł na emeryturę. Bäcker współpracował przy najważniejszych publikacjach Urzędu takich jak „Wörterbuch der Staatssicherheit”. Zmarł nagle w 2003 roku w wieku 63 lat. Kierownictwo BStU tymi słowami żegnało byłego oficera Stasi: „W osobie pana Bäckera straciliśmy zaangażowanego i solidnego współpracownika, który lojalnie dzielił się swoją fachową wiedzą i dzięki przyjaznemu usposobieniu cieszył się powszechnym szacunkiem”.

    Oficerowie byłego MfS nie byli jedynym obciążeniem Urzędu ds. Akt Stasi. Pod koniec września 1990 roku, gdy wiadomo już było, że administracja spuścizną Stasi będzie wymagała zatrudnienia ogromnej liczby osób, wyszło na jaw tajne porozumienie między ministrami Wolfgangiem Schäuble i Güntherem Krause. Zgodnie z nim negocjatorzy niemieckiej jedności chcieli rekrutować personel Urzędu przede wszystkim z enerdowskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Ujawniony fakt nie udaremnił jednak planów obu polityków. Wielu funkcjonariuszy Stasi, filary reżimu SED wykonało karkołomny zwrot i stało się lustratorami Stasi. Do Urzędu ds. Akt Stasi weszli towarzysze z Rady Ministrów, administracji celnej, prokuratury generalnej czy Narodowej Armii Ludowej (NVA). Do 1993 roku zatrudniono ponad 3300 współpracowników BStU. Początkowo o doborze personelu decydował sztab ludzi z Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych kierowany przez urzędnika obrony cywilnej. Do pracy w BStU zgłosiło się 12 tys. kandydatów. Kryteria wobec ubiegających się o posadę w Urzędzie były wyraźnie skrojone na funkcjonariuszy służby państwowej: „Osoby samotnie wychowujące dzieci oraz starsi pracownicy (powyżej 50 lat) zlikwidowanych instytucji publicznych byłej NRD będą preferowane w przypadku równych kwalifikacji”[32]. Zachodnioniemieccy doradcy personalni kładli nacisk na doświadczenie pracy w administracji państwowej. Nie należy pytać o przynależność do SED – takie oświadczenie złożył sam Joachim Gauck. To tak, jakby przy udziale całej kompanii oszustów podatkowych tworzyć nowe Ministerstwo Finansów.

    Nic dziwnego zatem, że byli opozycjoniści z komitetów obywatelskich zostali w tym aparacie administracyjnym szybko zepchnięci na margines. Działacze na rzecz praw obywatelskich licznie opuszczali berlińską centralę, gdzie najbardziej liczyła się zwartość kadrowa. Fotograficzka Barbara Timm złożyła wymówienie pod koniec 1991 roku. Jej zdaniem „najwyższą zasadą w Urzędzie Gaucka jest i pozostanie trzymanie języka za zębami i wykonywanie rozkazów”[33].

    Z kolei pod koniec lat 90. wielki zamęt wywołał przypadek dyrektora jednego z referatów BStU. Ten urzędnik odpowiedzialny za procedury lustracyjne setek tysięcy osób zatrudnionych w administracji publicznej sam znalazł się w kręgu podejrzeń. Zarzucono mu bowiem ochronę policjantów obciążonych współpracą ze Stasi poprzez udzielanie niepełnych informacji na ich temat. Gdy fakt ten ujrzał światło dzienne, sam zainteresowany wyjaśnił, że jako „ekspert prawa państwowego” dokładnie zna rolę policji w NRD oraz jej „szeroko zakrojoną współpracę” ze MfS. Chodzi mu tylko o to, aby ktoś nie został niesłusznie zwolniony z pracy. Ten człowiek trafił z kierowniczego stanowiska w administracji Rady Ministrów NRD na kierownicze stanowisko w Urzędzie Gaucka. Ów znawca prawa państwowego zasłynął ponadto z publicznych żartów na temat teczki byłej ofiary reżimu SED i współpracowniczki zwolnionej z BStU. Człowiek ten złamał wszystkie możliwe przepisy najpierw zaglądając do akt wieloletniej koleżanki a następnie samowolnie referując ich treść[34]. Jedyną konsekwencją, którą poniósł dawny towarzysz SED, było przydzielenie go do realizacji nowych zadań.

    Michael Beleites, który w czasach NRD w swoim samizdacie „Pechblende” (Uraninit) wskazywał na niebezpieczeństwa eksploatacji uranu wyczerpany nerwowo zrezygnował po 14 dniach z pracy w BStU, gdzie była prawniczka SED kazała mu wypełniać formularze. Według relacji Beleitesa „podczas zebrań zawsze miała na podorędziu kilka gotowych złośliwości pod adresem tzw. działaczy na rzecz praw obywatelskich”. Owej damie, która swoją pracę doktorską poświęciła jednemu z aspektów ruchu tranzytowego, podlegał referat zajmujący się teczkami byłych dysydentów. Później została szefową działu personalnego i uczestniczyła w przygotowaniu fałszywych informacji dla Bundestagu na temat byłych współpracowników Stasi pracujących w BStU. W obecnym schemacie organizacyjnym Urzędu pełni funkcję dyrektor ds. organizacji.

    Prześladowany przez nią Beleites jest dziś krajowym pełnomocnikiem ds. akt Stasi w Saksonii. Jego zdaniem współpracownicy BStU związani z minionym systemem mają nadal „co najmniej paraliżujący wpływ” na pracę Urzędu. Poprzez „wykonywanie obowiązków służbowych w sposób skrajnie drobiazgowy”, co nie budzi zastrzeżeń pod względem prawnym, realizowany jest rodzaj „biernego oporu”. Tym samym „dusi się w zarodku rzeczywiste zaangażowanie na rzecz rozliczeń represywnych struktur państwa SED”[35]. Do marca 2007 roku Beleites należał do Rady BStU. Jednak po wielokrotnych przypadkach merytorycznych zmian jego krytycznych wypowiedzi w zapisach protokolarnych, opuścił to gremium. Po siedemnastu latach było to jego drugie pożegnanie z Urzędem.

    Pisarz i psycholog Jürgen Fuchs bardzo szybko trafił do Urzędu ds. Akt Stasi, ponieważ chciał m.in. wyjaśnić sprawę śmierci Matthiasa Domaschka. Ten pochodzący z Turyngii opozycjonista miał w 1981 roku, tuż przed zwolnieniem z aresztu śledczego w Gerze, popełnić samobójstwo. Tej rozpowszechnianej przez Stasi wersji ludzie pokroju Jürgena Fuchsa nie dawali wiary. Fuchs sam był aresztowany w 1976 roku, zaraz po głośnej sprawie odebrania obywatelstwa Wolfowi Biermannowi, i był dwieście razy przesłuchiwany przez Stasi. MfS prześladowało go nadal nawet po tym, jak trafił do Berlina Zachodniego. Jego zapał w dochodzeniu do prawdy był przez wielu wyśmiewany tak jak jego podejrzenie, że Stasi celowo poddawała opozycjonistów promieniowaniu radioaktywnemu. W maju 1999 roku Fuchs zmarł na białaczkę w wieku 48 lat.

    Podobnie jak później Beleites, Fuchs zrezygnował z członkostwa w Radzie BStU. Wcześniej nieustannie interweniował przeciwko zatrudnianiu ludzi byłego MfS: „Jeżeli choćby jeden poszkodowany przez Stasi w wyniku stosowania tzw. ‘środków rozkładowych’, mówi, że nie może znieść sytuacji, kiedy to oficerowie Stasi mają nadal wgląd w jego teczkę, to należy potraktować te słowa bardzo poważnie”[36]. Fuchs opisał w swojej ostatniej książce, 500-stronicowej powieści „Magdalena”, codzienną pracę w Urzędzie Gaucka. Dla pisarza instytucja ta była niczym innym jak „poskromieniem rewolucji” w sferze administracyjno-technicznej, rozproszeniem bolesnej przeszłości w rutynowych mechanizmach biurokracji. Nowo powołana niemiecka instytucja mająca zajmować się spuścizną Stasi jawiła się jako instrument państwowej blokady wobec ujawniania prawdy o zbrodniach Stasi. Już w pierwszym rozdziale powieści Fuchs przepowiada, jaki los spotka jego publikację. Opisuje szczegółowo wzburzenie, jakie ogarnie cały Urząd: „Trwają przesłuchania pracowników, sporządzane są notatki służbowe, trwa polowanie na informatorów, zostaje uruchomiony dział prawny”.

    Tak też się stało. Wprawdzie odstąpiono od początkowego pomysłu, aby wytoczyć proces autorowi, byłemu dysydentowi, ale kwerendyści Gaucka wertowali powieść bardziej drobiazgowo niż niejeden dokument z zasobów MfS. Ostatecznie padają w niej konkretne nazwiska osób współpracujących ze Stasi i wspierających komunistyczny reżim w byłej NRD. Kierownik jednego z referatów otrzymał zadanie sporządzenia tabelarycznego rejestru osób występujących w powieści. Dokument ten [AU I.1./Grundsatzangelegenheiten] zawierał 57 „informacji na temat urzędników BStU” wraz z ich charakterystykami pochodzącymi z publikacji Fuchsa[37].

    Tak na przykład przy nazwisku „Joachim Gauck” znajdujemy następujące adnotacje: „prezydent federalny?” i „jedwabne koszule s. 213” – co było niewątpliwą aluzją do próżności Gaucka. O ile te fragmenty mogły jeszcze bawić prezesa BStU, o tyle bardzo musiała go zaboleć użyta przez Fuchsa gra słów stanowiąca podtytuł powieści. Ze skrótu „VEB Horch und Guck” potocznie stosowanego w byłej NRD określenia na Stasi, Fuchs zrobił „VEB Horch & Gauck”[38]. Z tego punktu widzenia BStU nie był żadną cezurą tylko kontynuacją. „Władza smakuje” – konkludował Fuchs. Dwaj wschodnioniemieccy opozycjoniści, którzy jesienią 1989 roku walczyli o wspólną sprawę, stanęli teraz po dwóch stronach barykady. Także w przeszłości niekoniecznie stali po jednej stronie. W „Magdalenie” czytamy: „Joachim Gauck dysydentem? Nie. Nie był nim i nie jest”.

    Zarówno Jürgen Fuchs, opozycyjny student psychologii z Jeny, jak i Joachim Gauck, ewangelicki pastor pochodzący z Rostoku, padli ofiarą represji ze strony aparatu służby bezpieczeństwa. Fuchs spędził dziewięć miesięcy w centralnym więzieniu MfS w berlińskiej dzielnicy Hohenschönhausen a następnie pod groźbą długoletniego więzienia został zmuszony do wyjazdu na Zachód. Także Gauck był prześladowany przez komunistyczny reżim, o czym świadczy jego 500-stronicowa teczka Stasi, którą sam udostępnił mediom[39]. Stasi zainteresowała się Gauckiem już w 1974 roku. Agenci donosili o gniewnym pastorze głoszącym, „że służba bezpieczeństwa zatrudnia tylko hołotę i motłoch” a enerdowskie szkoły „deformują dzieci zmuszając je do bezwzględnego posłuszeństwa”. Propagowanie tego rodzaju treści doprowadziło do tego, że w 1983 roku Stasi założyła mu teczkę sprawy operacyjnego rozpracowania OV „Larve”. Stasi chciała przypisać Gauckowi czyny karalne, których nie popełnił, a następnie wsadzić go za nie do więzienia. Pastor nie tylko podburzał młodych przeciwko państwu, armii i służbie bezpieczeństwa. Niejednokrotnie wspierał również tych, których próbowano zmusić do współpracy ze Stasi.

    W kwietniu 1984 roku synowie Gaucka, Christian i Martin, złożyli wbrew woli ojca wniosek o zezwolenie na wyjazd za granicę, co skutkowało odebraniem Gauckowi przysługującego zwyczajowo pastorom przywileju podróżowania na Zachód. Jednocześnie MfS wprowadziło zakaz wjazdu do NRD dla jego krewnych i znajomych z Zachodu. W żargonie Stasi tego rodzaju szykany nazywane były ‘środkami rozkładowymi’ i polegały na psychicznym znęcaniu się nad tzw. „obiektem”. Kilka miesięcy później oficerowie Stasi odnotowali, że Gauck „ograniczył swoją wrogą aktywność jak i twórczą inspirację” i jest „zdezorientowany”. Po latach Joachim Gauck zupełnie inaczej tłumaczył zmianę w swoim zachowaniu: „Chciałem zorganizować Ewangelickie Dni Kościoła i musiałem pójść na kompromis…”[40] Meklemburski Kościół krajowy mianował pastora Gaucka głównym organizatorem Spotkań Chrześcijan wiosną 1988 roku w Rostocku.

    W grudniu 1987 roku, po ponad trzyletnim okresie oczekiwania, pozwolono jego synom wyjechać z NRD. MfS odnotowało wcześniej w 10-stronicowym sprawozdaniu okresowym, że podczas przygotowań do Ewangelickich Dni Kościoła Gauck „nie wykazywał zainteresowania żadnym tematem, który uderzałby w stosunki panujące w NRD”. Co więcej, starał się możliwie ograniczać prace grupowe co bardziej aktywnych uczestników. W 1987 roku te „grupy bazowe” urządziły w Berlinie „Oddolne Dni Kościoła” i zorganizowały demonstrację z transparentami, na których widniały m.in. żądania „Głasnosc dla państwa i Kościoła”. Jeden z tajnych współpracowników przytaczał słowa Gaucka, że „Dni Kościoła w 1988 roku są po to, aby je świętować

    • Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

      I jesli uświadomimy sobie, to co napisałeś, że niewiadomo kto kogo zjednoczył RFN NRD, czy NRD RFN, to zycie od razu stanie się mniej skomplikowane!

  31. Kula Lis 62 pisze:

    Prof. Nowak tak jak i ja i wielu innych ze względu na dziś znane fakty, dostępne archiwa zmienili zdanie co do Larwy. Lustracja tam to był pic! Żadnemu agentowi STASI, tak tym z DDR, RFN włos z głowy nie spadł mają się wręcz bardzo dobrze, zresztą jak wszyscy agenci STASI i KGB z demoludów w tym z Polski. Pisał już Zbroja, że Gauck to taki sam jak żydek Kieres(a dlaczego tam był w IPN żydek? a nie Polak? jak myślicie? Polaków brakowało w 38 mln Kraju?)i taką samą miał robotę do wykonania, czyli ochronę agentów, by suchą nogą przeszli w inne już realia. Myśl samodzielnie Marku. // A Ty kim tu jesteś? odpowiedz. Ja nie muszę mieć nicka, choć miałem, a jestem tu dłużej niż ty, bo od początku. Jestem w przeciwieństwie jak widać do Ciebie obdarowany rozumem, potrafię samodzielnie myśleć i wyciągać wnioski z tego co czytam, etc. Ja nie egzaltuję się jakimś Gauckiem, bo to nie moja, oraz Polska tzw. broszka, nam nic do tego i nam nic to nie przyniesie, kto by tam prezydentem nie był. Dziwię się twojej egzaltacji i nietylko twojej agentami Putina i tym, że ośmieszasz siebie i Polskę. Na co wy liczycie ze strony wiecznego wroga Polski i Polaków??? // Nie dziw się Gosiu IM Larwe ciągnie do IM Oskara, on o nim wie bardzo dużo!!Czyli swój swego popiera – bo niestety musi!!

  32. Kula Lis 62 pisze:

    Wybór Joachima Gaucka. Trochę dziegciu do beczki miodu. Od czasu pojawienia się Joachima Gaucka jako kandydata na prezydenta Niemiec przez polskie media i świat polityczny przetoczyła się fala entuzjazmu. Tylko patrzeć jak Adam Michnik – w ramach nostryfikowania wszystkiego co jest cool – z okazji zbliżającej się wizyty prezydenta RFN wygłosi laudację na cześć sukcesu niemieckiej lustracji i dekomunizacji, której ważnym elementem jest pastor Gauck, pierwszy szef Federalnego Urzędu ds. Akt Stasi, mniej więcej odpowiednika polskiego IPN. Trzeba na wybór pana Gaucka spojrzeć na chłodno. Ten wybór nic, ale to absolutnie nic dla Polski nie znaczy. Tak jak właściwie bez znaczenia jest osoba prezydenta w niemieckim systemie władzy, gdzie pełni funkcje ceremonialne. Co prawda, jest formalnie głową państwa niemieckiego, co przejawia się np. desygnacją kandydata na kanclerza podczas kryzysów gabinetowych. Ma też pewne uprawnienia odnoszące się do władzy sądowniczej. Ale nic poza tym. Oczywiście miłe jest, gdy jakąś polityczną funkcję w kraju podstawiającym Polsce nogę przy każdej okazji obejmuje człowiek deklarujący dla nas choć odrobinę sympatii i szacunku. Nie można jednak popadać w płytką euforię, bo łatwo okaże się, że jesteśmy urabiani jak plastelina przez “mężów stanu” typu Radosław Sikorski, który w związku z zapowiedzią przyjazdu Gaucka do Polski, odtrąbił swój „kolejny” sukces na arenie międzynarodowej: Z okazji wyboru Joachima Gaucka polskojęzyczna redakcja „Deutsche Welle” może się wznieść na wyżyny taniej propagandy. Dla cytowanego przez „DW” Corneliusa Ochmanna z Fundacji Bertelsmanna wybór Gaucka „To dla stosunków polsko-niemieckich bardzo dobry wybór” http://www.dw.de/dw/article/0,,15816171,00.html Na czym mają polegać te frukta dla Polski? Ano np. na tym, że prezydent Gauck ponoć będzie kontynuował linię swego poprzednika Christiana Wulffa, który: utrzymywał tak intesywne relacje z polskim prezydentem, jak chyba żaden inny. Żeby było jasne – z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Wybór Joachima Gaucka jest symboliczny, ale tylko dla Niemców. Oto bowiem funkcję państwową w RFN obejmuje kolejna osoba z dawnej NRD. Warto sobie przypomnieć jakie wspaniałe wizje zawodowi macherzy (tzw. “niezależni eksperci”) od stosunków polsko-niemieckich roztaczali przed nami, gdy kanclerzem została Angela Merkel, też ze wschodnich Niemiec. Jej samolot w drodze do Moskwy miał zawsze lądować w Warszawie. No i co? Wylądował, ale gazociąg Ribbentrop-Mołotow (Radosław Sikorski ®) na dnie Bałtyku, utrudniając nam sytuację geopolityczną. Kanclerz gdzie tylko mogła rzucała kłody Polsce, choćby podczas szczytu NATO w Bukareszcie, gdzie sprzeciw Niemiec (i Francji) odwlókł przyjęcie Gruzji i Ukrainy do Paktu na czas nieokreślony. Znów Niemcy zrobili dobrze Kremlowi. Nie można mieć pretensji, że politycy niemieccy (i jacykolwiek inni na świecie) działają zgodnie z interesami swojego kraju. Można co najwyżej liczyć, że od czasu do czasu jakieś interesy obcego kraju będą zbieżne z naszymi. I dlatego nie dajmy sobie wmówić, że wielkie znaczenie dla Polski mają wybory obcych premierow, prezydentów czy kanclerzy. Nie mają.

  33. Kula Lis 62 pisze:

    Guten Tag, WSI-Agenten (autor:Stanislas Balcerac) – 3 pazdziernika to Swieto Zjednoczenia Niemiec. Jesienia 1989 obywatele zajeli siedzibe Stasi, ratujac od spalenia tysiace workow z pocietymi juz aktami. Teraz te akta beda rekonstruowane elektronicznie, aby poznac metody Stasi. A w Polsce po staremu. W bylym NRD roilo sie od szpicli i agentow, kosciol ewangelicki byl jedyna instytucja w ktorej mozna bylo praktykowac relatywna wolnosc slowa. Dlatego tez pierwsze manifestacje demokracji rodzily sie w kosciolach. W NRD stacjonowalo tez pol miliona radzieckich zolnierzy i tam wysylano na placowke najlepszy element taki jak np. Vladimir Putin. Polska dostawala druga polke (Alganow). Na szczescie NRD zostalo pokojowo przejete przez RFN, w proporcjach ludnosci 20% / 80%. Tak wiec ogromna ilosc szpicli i agentow (okolo 2 milionow) rozmyla sie w wielokrotnie wiekszym spoleczenstwie zachodnio-niemieckim, ktore kontrolowalo tez media i biznes. Tak wiec byli agenci Stasi nie mogli za bardzo napsuc w nowych Niemczech, chociaz tradycyjnie od czasu do czasu pojawjali sie w aferach gospodarczych.
    Do tego, utworzona zostala instytucja do badania akt Stasi, pod kierownictwem bylego pastora Joachima Gaucka, zwana potocznie Gauck – Behoerde: http://www.bstu.bund.de/DE/Home/home_node.html Od marca 2011 na czele tej instytucji stoi dziennikarz Roland Jahn. Gauck-Behoerde ma 12 oddzialow w calym bylym NRD. Podobne rozwiazania wywolalyby w III RP histerie medialna: pastor i dziennikarz badajacy agentow ? Czescia Gauck – Behorde jest tez bank danych zwany Rosenholz, czyli mikrofilmowa kartoteka szpiegow NRD za granica. Wyobrazmy sobie podobne rozwiazanie w III RP: nowa histeria gwarantowana poprzez larum osobistosci na telefon, na temat tzw. “oslabiania obronnosci panstwa”. Od roku 1995 rekonstruowane sa cierpliwie akta pociete na kawalki (do tej pory przetworzono 400 workow), praca byla realizowana najpierw manualnie, teraz beda uzywane metody elektroniczne. Od roku 2007 trwa projekt pilotazowy, finansowany przez rzad (7 milionow Euro). No tak, a teraz mozna poparzec na Polske. wlaczyc telewizor, poczytac gazete i zauwazyc ze bardzo waskie grono “osobistosci” na telefon, zakrzykuje polska demokracje. Ilu ich jest na medialnej linii frontu dywersji: 100 – 200 osob ? Tylu tylko wystarczy, aby zakrzyczec i manipulowac 40-o milionowy europejski kraj. Parafrazujac Tuska, mozna wiec powiedziec: Guten Tag, WSI – Agenten ! Ps. Tak, nie wiadomo w czyjej kieszeni siedzi prezes TPSA Witucki, ale udzialowcem TPSA jest France Telecom i w teorii mogliby sie oni dogadac z Vivendi. Tylko kto zaplaci wymagane 20 PLN za akcje TVN ? Raczej nikt. Goldman Sachs wycenia akcje TVN na 10 PLN, i to jeszcze.
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/706258,726716-Sprzedaz-akcji-TVN-w-polowie-pazdziernika.html http://www.rp.pl/artykul/616482,692302-Uwazam-Rze–222-dyplomatow-z-bezpieki-PRL.html , http://www.rp.pl/artykul/107684,726717.html

  34. Kula Lis 62 pisze:

    Powrót układów sprzed afery Rywina – Wynikiem strategii obecnej ekipy rządzącej, która wpisuje się w dziedzictwo Okrągłego Stołu, jest państwo zachowujące się do szpiku poprawnie politycznie i niezdolne do artykułowania własnych interesów strategicznych, państwo o ograniczonej suwerenności

    Z dr. Piotrem Naimskim, byłym doradcą szefa BBN i członkiem Zespołu ds. Bezpieczeństwa Energetycznego w Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, rozmawia Justyna Wiszniewska

    Po ogłoszeniu wstępnych, sondażowych wyników wyborów prezydenckich w pierwszej kolejności Bronisław Komorowski podziękował Tadeuszowi Mazowieckiemu i Lechowi Wałęsie. Jaki układ polityczny odsłonił ten symboliczny gest?

    - Obecna ekipa rządząca jest strukturą polityczną będącą bezpośrednią kontynuacją porozumienia okrągłostołowego z 1989 r., a w związku z tym kontynuacją tego, co w polskiej polityce przeważało i ją determinowało w ciągu ostatnich 20 lat. Niechęć do odważniejszych, szybszych zmian, samoograniczanie stawianych celów (może to proste dziedzictwo po hasłach “samoograniczającej się rewolucji” z czasów “Solidarności”?), niechęć do przyjmowania personalnej odpowiedzialności za decyzje i realizacje dużych projektów. Brak wiary w to, że Polacy mogą sobie powiedzieć – chcemy, możemy i umiemy! Z tego wynika przemożna chęć do cedowania odpowiedzialności i decyzji. W kraju – z rządu na inne struktury, a za granicą – z Warszawy do Brukseli albo do Moskwy. Wynikiem takiej strategii jest państwo zachowujące się do szpiku poprawnie politycznie i niezdolne do artykułowania własnych interesów strategicznych, państwo o ograniczonej suwerenności. I, trzeba dodać, państwo chwalone przez otoczenie – jakżeby inaczej!

    Duża część Polaków zaczęła o władzy mówić “oni”.

    - I to jest bardzo zły objaw. Sytuacja ta powoduje, że duża część naszego społeczeństwa nie bierze udziału w życiu publicznym. To się przekłada również na wynik wyborczy. Mam na myśli nie tylko liczbę osób głosujących i to, który kandydat wygrywa, ale również liczbę osób nieuczestniczących w wyborach. Mówienie o tegorocznej frekwencji wyborczej, która wynosiła 55,31 proc., że była dość wysoka, jest de facto zgodą na wykluczenie z procesu politycznego w Polsce bardzo licznej grupy Polaków. Zmiana tej tendencji w kierunku zainteresowania się tych, którzy do wyborów nie chodzą, sprawami publicznymi, jest być może najważniejszą kwestią, jaka powinna być podniesiona i analizowana w najbliższej przyszłości.

    Część naszych rodaków straciła zaufanie do przedstawicieli władzy i wiarę w to, że mają realny wpływ na kształt życia politycznego?

    - Dużą rolę odgrywają zawiedzione nadzieje, że władza jest uczciwa oraz skuteczna. Powszechnie panuje przekonanie, że władza sądownicza jest nieskuteczna, władza administracyjna opieszała, a struktury gospodarcze przeniknięte są przez ludzi skorumpowanych itd. Niedobra atmosfera, jaka panuje w Polsce wokół kwestii gospodarczych, jest wynikiem afer, które co jakiś czas są ujawniane. To powoduje, że nasze społeczeństwo ma małe zaufanie do oficjalnego życia politycznego i gospodarczego. Próba zmiany sposobu funkcjonowania państwa z okresu rządu PiS w latach 2005-2007 została zarzucona i można powiedzieć, że skutecznie powrócono, jeżeli chodzi o sposób sprawowania władzy, do okresu sprzed afery Rywina. Afera hazardowa jest tego dowodem. Niestety, szansa na zmianę, która pojawiła się po aferze Rywina, została skutecznie zablokowana przez rząd PO, a wybór Bronisława Komorowskiego na prezydenta utrwali ten stan rzeczy.

    Jedną z pierwszych decyzji, jakie podjął pełniący wówczas obowiązki prezydent Bronisław Komorowski, było bardzo szybkie podpisanie nowelizacji ustawy o IPN. Pojawia się w związku z tym pytanie o dalsze losy tej instytucji i procesu lustracji w Polsce – możliwości odsunięcia od sprawowania władzy osób uwikłanych we współpracę ze służbami PRL.

    - Kwestia tzw. lustracji w Polsce jest, niestety – moim zdaniem – już bezpowrotnie rozwiązana negatywnie. Istnieją co prawda pewne procedury, które jednak są ułomne i nieskuteczne. Powodują, że od strony formalnej można twierdzić, że kwestia lustracji jest uregulowana, ale co chwila dowiadujemy się, iż istniejące procedury nie gwarantują odsunięcia od spraw publicznych czy też gospodarczych ani byłych agentów, ani byłych funkcjonariuszy komunistycznej bezpieki. Ci ludzie w wielu środowiskach dominują, jeśli nie liczebnie, to narzucając swoje wzorce postępowania. Niestety, dotyczy to m.in. wielu środowisk akademickich, co jest szczególnie bolesne, bo fałszywe autorytety ciągle wyprowadzają tam na manowce młodych ludzi. Nie udało nam się w Polsce przeprowadzić chociażby tego, co pastor Joachim Gauck osiągnął w Niemczech. Ważniejszą jednak kwestią jest sama instytucja IPN i związany z nią niezwykle istotny problem zachowania pamięci historycznej naszego Narodu oraz możliwość prowadzenia badań dotyczących historii drugiej połowy XX wieku w Polsce. Wejście w życie wspomnianej nowelizacji oznacza poddanie IPN politycznej kurateli ze strony tego środowiska politycznego, które rozliczenia w sensie politycznym i historycznym z PRL podjąć nie chciało i nie chce.

    Także stosunkowo młody aparat partyjny PO obawia się tego, co kryją archiwa IPN.

    - Jest to problem związany m.in. z tym, że w skład obecnej polskiej elity politycznej czy gospodarczej wchodzi dużo osób, i niekoniecznie są to osoby starsze, które były uwikłane albo jeszcze w struktury peerelowskie, albo w tę miękką transformację postpeerelowską, czyli w to, co działo się w latach 90. ubiegłego wieku. Chodzi o mechanizmy powiązań środowiskowych, sposoby załatwiania różnych kwestii, zdobywania pozycji, pierwszych większych pieniędzy, których ujawnienie może okazać się dla wielu osób kompromitujące.

    Bronisława Komorowskiego poparł również gen. Marek Dukaczewski, miał nawet wypić szampana za jego zwycięstwo. Co Pan o tym sądzi, biorąc pod uwagę fakt, że sam Komorowski głosował przeciw rozwiązaniu WSI?

    - Jest takie powiedzenie w Polsce: “Pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem ci, kim jesteś”. Sądzę, że ma ono bardzo dobre zastosowanie w tym przypadku. Bronisław Komorowski pokazał swoich przyjaciół, a właściwie jego przyjaciele się ujawnili, przy okazji tych wyborów. Smutne jest to, że obóz polityczny, który zdobył pełnię władzy w Polsce, jest reprezentowany przez prezydenta, który ma wsparcie środowisk byłej wojskowej bezpieki, a partia polityczna, która ma większość i jest partią rządzącą, była zakładana z kolei przez gen. Gromosława Czempińskiego (według jego oświadczenia, które nigdy nie zostało zdementowane). I to jest sytuacja z jednej strony dziwna i niepokojąca, a z drugiej smutna i symbolizuje moment historyczny, w jakim Polska się w tej chwili znajduje.

    W jaki sposób sytuacja ta może przełożyć się na sposób uprawiania polityki przez rząd i prezydenta?

    - Obawiam się w szczególności działań PO i Bronisława Komorowskiego w relacjach z zagranicą. Głównym problemem, na który warto zwrócić uwagę w prowadzeniu polityki zagranicznej czy polityki bezpieczeństwa, jest problem zachowania suwerenności decyzji i suwerenności zachowań, czyli własnej podmiotowości. Niestety, polityka prowadzona przez rząd Donalda Tuska zmierza do ograniczenia suwerenności polskich działań i polskich decyzji. Dramatycznym symbolem tego jest oddanie śledztwa w sprawie katastrofy pod Katyniem Rosjanom, bez specjalnych nacisków z ich strony, a wprost przeciwnie – pomimo deklaracji składanych w początkowym etapie śledztwa przez prezydenta Miedwiediewa, że prokuratury: rosyjska i polska, razem będą prowadziły to śledztwo. Badania opinii publicznej wskazują, że olbrzymia większość Polaków zareagowała na tę decyzję zdecydowanie negatywnie, odbierając ją jako poniżenie polskiego państwa i osobistą obrazę. Rząd i prezydent muszą mieć charakter i odwagę. Trudno nie zgodzić się z Jarosławem Kaczyńskim, który twierdzi, że Polska powinna stawiać sobie cele przekraczające nasze dzisiejsze możliwości, czyli że powinna chcieć więcej niż to, co jest teoretycznie możliwe do osiągnięcia. Tylko wtedy bowiem można wykorzystać maksimum drzemiącej w Polakach siły. Powinniśmy te możliwości wykorzystywać, a warto podkreślić, że nie są one wcale takie małe. Dotyczy to także naszej aktywności na terenie Unii Europejskiej, która obecnie ma charakter działań jedynie dostosowujących się, a nie kształtujących nową rzeczywistość.

    Jednym z takich wyzwań okazała się możliwość pozyskiwania przez Polskę gazu ze złóż łupkowych. Czy może to się okazać naszą szansą na niezależność energetyczną?

    - Perspektywa zagospodarowania niekonwencjonalnych złóż gazonośnych w Polsce rysuje się bardzo obiecująco. Co prawda media i politycy w ostatnich miesiącach stworzyli wokół tego zagadnienia zbyt sensacyjną atmosferę, twierdząc, że to będzie przełom dla Polski, a nawet dla Europy w krótkim czasie. Pozostając optymistą, trzeba zdawać sobie sprawę, że za – powiedzmy – 8-10 lat w Polsce będzie wydobywać się gaz w sposób niekonwencjonalny na skalę przemysłową w takiej ilości, która pozwoli w dużym stopniu uniezależnić nasz kraj od szantaży monopolistycznego dostawcy rosyjskiego, a to już byłby olbrzymi sukces. Przedsięwzięcie musi być oparte na współpracy z firmami, które dysponują technologiami wydobycia gazu z tego rodzaju złóż i równocześnie uwzględniać interes państwa polskiego. Głównie są to firmy amerykańskie, które już przystąpiły do badań i pierwszych wierceń.

    We wszystkich tego typu przedsięwzięciach, np. w Danii, Niemczech, Norwegii, Stanach Zjednoczonych, firmy wydobywające gaz czy też inne kopaliny wpłacają do Skarbu Państwa – właściciela złóż, określone ustawami sumy. Trzeba zadbać, by w Polsce było podobnie. Warto przypomnieć, że złoża w Polsce są własnością Skarbu Państwa, a tylko na określony czas udzielana jest koncesja poszukiwawcza lub wydobywcza konkretnej firmie.

    Czy zapisy ustawy Prawo geologiczne i górnicze zabezpieczają w pełni interes państwa polskiego w kwestii eksploatacji wspomnianych złóż?

    - Należy przejrzeć obowiązujące prawo geologiczne i górnicze, które reguluje kwestię udzielania koncesji, a także sposób dzielenia się zyskami z państwem polskim, i jeśli trzeba – dostosować je do standardów i dzisiejszych potrzeb. Istnieją dobre wzorce uregulowań w Norwegii, Danii, Niemczech, Holandii.

    Co jest najistotniejsze w rozwoju energetycznym Polski na najbliższe lata?

    - Musimy zróżnicować źródła dostaw gazu i ropy naftowej. Eksport tych surowców przez niektóre kraje jest traktowany jako narzędzie działania politycznego i w szczególności dotyczy to Rosji. Po pierwsze, powinniśmy jak najszybciej zbudować gazoport w Świnoujściu i nie rezygnować z budowy gazociągu łączącego Danię z Polską. Nadal warto dążyć do otwarcia korytarza transportowego dla ropy naftowej z basenu Morza Kaspijskiego przez Morze Czarne do Polski. Drugą bardzo istotną kwestią jest modernizacja polskich elektrowni, które są stare, zdekapitalizowane, mało wydajne i w ciągu najbliższych lat wymagają olbrzymich inwestycji, właściwie całkowitej wymiany. Aby zrozumieć skalę problemu, warto sobie uzmysłowić, że koszt budowy gazoportu w Świnoujściu stanowi zaledwie ułamek kosztów, które będą musiały być poniesione na budowę nowych bloków energetycznych. Niewykluczone, że jest to w tej chwili najpoważniejszy problem, bo może się w pewnym momencie okazać, że mamy w Polsce za mało prądu elektrycznego. Po trzecie, powinniśmy prowadzić badania naukowe pod kątem wprowadzania nowych technologii, które pozwolą utrzymać węgiel jako podstawę dla polskiej elektroenergetyki. Węgla mamy dużo i chodzi o to, aby go efektywnie i w czysty sposób wykorzystywać, a równocześnie nie ulegać nieuzasadnionemu dyktatowi ze strony tych, którzy chcą “walczyć z klimatem” w skali globalnej, nakładając haracz na te kraje, które produkują energię z węgla. Po czwarte, uważam, że trzeba konsekwentnie inwestować w energetykę jądrową.

    Dziękuję za rozmowę.

    Doktor Piotr Naimski pełnił również funkcje: sekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki i był odpowiedzialny za bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych do Polski w latach 2005-2007, doradcy ds. bezpieczeństwa w gabinecie politycznym premiera Jerzego Buzka w latach 1999-2001 oraz szefa Urzędu Ochrony Państwa w rządzie Jana Olszewskiego.

  35. Kula Lis 62 pisze:

    Kiedy państwo karleje, Donald Tusk uprawia gierkowską propagandę sukcesu: “Żeby Polska rosła w siłę…”, tymczasem w każdej dziedzinie życia państwowego jest nam coraz gorzej

    Jacek Wegner pisarz, publicysta http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111203&typ=my&id=my03.txt

    Już od początku XVIII w. światli mówili, że Polska nierządem stoi. To znaczy, że i w Sejmie, i w rządzie, który tworzył król z senatorami, panował chaos nieopisany, pospolicie zwany anarchią. Oba najwyższe organa władzy nic nie mogły uczynić dla wspólnego dobra, liczyły się jedynie skrajnie egoistyczne interesy. A nadto mniej więcej od drugiej połowy XVII w. sejmiki nieraz anulowały uchwały sejmowe. W takim stanie nasze państwo, każde państwo, długo trwać nie mogło.

    Zamiast powinności – synekury

    A jednak u progu nowożytności Sejm w Radomiu, obradujący wiosną 1505 r., uchwalił konstytucję “Nihil novi…”, zwaną tak od pierwszych łacińskich słów: “nic nowego” i dalej – “bez nas postanowić…”. Czyli była to ustawa zasadnicza, jaką mają współczesne państwa zachodnie, stanowiąca, że władza wykonawcza bez zgody obywateli nie może nic przedsiębrać. Oczywiste, że owi obywatele w tamtym pierwszym wieku czasów nowożytnych stanowili jedynie grupę uprzywilejowanych; cóż, w świecie chrześcijańskim panował jeszcze feudalizm. Całe szczęście dla naszej dawnej i obecnej Ojczyzny, że tych “obywateli”, czyli – mówiąc dzisiejszym językiem – klasy średniej, zawsze najzdrowszej, z której przede wszystkim powstała pod koniec XVIII w. nasza kulturotwórcza burżuazja – było ok. dziesięć razy więcej niż w krajach zachodnich. Szlachta w I Rzeczypospolitej stanowiła bowiem właśnie około 10 procent wszystkich mieszkańców tego największego obszarowo państwa europejskiego. Pod koniec XVI w. Wawrzyniec Goślicki, biskup poznański, wydał traktat łaciński “O senatorze doskonałym”. Wyraża tam, wśród innych, przekonanie, w świadomości współczesnego Europejczyka krzycząco oczywiste, że każda władza najwyższa (w jego czasach: królewska) musi służyć tym, którzy ją wybrali, i przed nimi odpowiadać. Poglądem biskupa Goślickiego zachwycił się Oliver Cromwell, po swojemu, czyli zbrodniczo, zgodnie z moralnością i mentalnością społeczeństw ówczesnego Zachodu – wysłał króla na szafot. Pomysł naszego XVI-wiecznego publicysty inspirował też twórców konstytucji Stanów Zjednoczonych, tak że expressis verbis na niego się powołują. Nierząd I Rzeczypospolitej wynikał więc, można rzec ironicznie, stąd, że władza państwowa służyła, owszem, tym, którzy ją wykreowali, a wyłoniła ją szlachta wyłącznie dla siebie. I każdy jej przedstawiciel swoiście, jak dziecko dosłownie, a więc egoistycznie, pojmował koncepcję państwowotwórczą Goślickiego, że skoro on tę władzę wybrał na Sejmie i elekcji, to ona powinna służyć tylko jemu… I nagle po stuleciach okazało się, że w III Rzeczypospolitej A.D. 2011 rząd powstaje wskutek niezrozumiałych dla większości społeczeństwa personalnych rozgrywek i rządzi sam dla siebie, dla własnych korzyści materialnych, nie bacząc na dobro obywateli, którymi manipuluje dzięki uprawianiu w mediach cynicznej, ale niestety skutecznej, propagandy. Ta indoktrynacja społeczeństwa daje rządowi pewność, że będzie rządem przynajmniej przez cztery lata, a może jeszcze dłużej. Parlamentarzyści rozdają sobie urzędy państwowe, lecz nie jak ważne i trudne powinności do spełnienia, a jak synekury.

    Kolega kryje kolegę

    Jakaż inna była Polska przedwojenna. Większość wysokich urzędników państwowych stanowili ludzie spoza Sejmu i często spoza partii politycznych. Czuwał nad tym po przewrocie majowym Józef Piłsudski, który zgoła obsesyjnie nie znosił, jak mawiał często, “partyjniactwa”. Jak zatem w dzisiejszej Polsce ma być dobrze, skoro posłowie, prawie wyłącznie partyjni, są również ministrami i innymi wysokimi dygnitarzami państwowymi. Kto ma kontrolować posła czy senatora ministra? Kolega poseł lub kolega senator? Kolega poseł minister z kolegą posłem chętniej pójdą na wódkę do restauracji sejmowej albo podejmą jakieś mniej czy bardziej uczciwe działania biznesowe, niż zajmą się sprawą publiczną wymagającą trudu, poświęcenia i wzajemnej kontroli. Towarzystwo wzajemnej adoracji; co gorsza – wspierające się w dążeniu (niechby było chociaż uczciwe) do bogacenia się. Wypisz, wymaluj magnateria I Rzeczypospolitej, której chciwość nie miarkowana żadnymi rygorami moralnymi doprowadziła tamto państwo do zagłady. Obywatele III Rzeczypospolitej, którzy nie chcą należeć do żadnej partii, bo nie podzielają obiegowych sądów, nie mają żadnego wpływu na rządzenie swym państwem. Mogą jedynie zapisywać w kilku periodykach i jednym dzienniku swe myśli nieujarzmione, lecz wyłącznie dla siebie wzajemnie i własnej, jak mawiał Witkacy, frajdy, gdyż nieprzekonanych nie przekonają do niczego i o niczym. A politycy poglądami obywateli się nie przejmują; zresztą mają na usługi wielu dziennikarzy (powinienem napisać: “dziennikarzy”), którzy za stanowiska, pieniądze, popularność nadadzą w swych publikacjach każdej nikczemności rządowej i każdemu absurdowi rządowemu znamion wartości państwowej i społecznej. Pierwszym przeto warunkiem uzdrowienia naszego państwa jest rozdzielanie funkcji parlamentarnych od urzędniczych i przypominanie czwartej władzy, czyli pracownikom mediów, o ich powołaniu: obowiązku krytykowania rządu, a nie schlebiania mu, bo to opłacalne… Następny, a może trzeba by napisać pierwszy warunek, to wybranie przez nas takich posłów, którzy wyłaniając rząd spoza siebie, pozaparlamentarny, postawią przed nim zadania permanentnego doskonalenia wszelkich instytucji państwowych. Tymczasem nasz obecny rząd koncentruje się jedynie na werbalnie głośnym wyrażaniu swego istnienia, swych zamierzeń prawie nigdy nie spełnianych, swej wrogości do opozycji parlamentarnej i obywateli podzielających jej – opozycji – nastawienia polityczne. To scheda po rządach Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Nawet standardy egzystencji materialnej wielu Polaków zaczynają, na razie z wolna, obniżać się do poziomu gierkowskiej PRL, wówczas podobnie hałaśliwej w propagowaniu dobrobytu, którego nie było. Pierwszy sekretarz kazał wypisywać na murach i wiaduktach slogan: “Żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Zauważmy, jakie to bizantyjsko perfidne – nie “dostatnio”, bo ten przysłówek ma znaczenie konkretne: po prostu dostatnio. Natomiast dostatniej może być np. w niedostatku, dostatniej w zacofaniu gospodarczym, w niewoli sowieckiej czy we własnym ułomnym państwie…Jak można lubić i szanować państwo z hipertrofią biurokracji, z lekceważeniem naszych potrzeb, z niedorozwojem cywilizacyjnym, z agresywną propagandą rządu, kłamstwem przekupnych dziennikarzy, z niewydolnością gospodarczą, z arogancją i indolencją urzędników oraz niskim, kompromitującym nas nawet w oczach społeczności międzynarodowej poziomie kultury moralnej, umysłowej i dyplomatycznej najwyższych przedstawicieli?

    Piętno komuny
    Tak jak Zygmunt III Waza wprowadził Rzeczpospolitą na równię pochyłą, tak, mutatis mutandis, Lech Wałęsa zgasił jej, by rzec, wolnościowe, wątłe jeszcze zarzewie. Podczas obu elekcji: 27 grudnia 1587 roku wyboru Zygmunta na króla i 22 grudnia 1990 roku wyboru Lecha Wałęsy na prezydenta, wielu nie dostrzegało, że wybrańcy nie nadają się do sterowania państwem, tym bardziej takim: wówczas mocarstwem republikańsko-monarchicznym, wielonarodowościowym, wielo-religijnym, tolerancyjnym, teraz – trawionym od góry do dołu interesami esbecko –pezetpeerowsko -rządowymi. Jan Zamoyski witał w Krakowie Zygmunta III słowami: “Wróciłeś tu swój między swoje”. A myśmy entuzjastycznie głosowali na Wałęsę, bo jego powiernikiem był Jan Paweł II, bo otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla, w Kongresie Stanów Zjednoczonych przemówił tak, że wywołał owację słuchaczy, był w oczach tzw. klasy robotniczej świata zachodniego symbolem wielkości. Tymczasem prezydent Wałęsa nie tylko że nie rozbił układów pezetpeerowsko-esbeckich, ale je nadto umacniał swym tchórzostwem przed zdemaskowaniem jako “Bolka”, swymi małostkowymi antypatiami, swym nierozumieniem (do dziś) oczekiwań rodaków. Na domiar złego znalazł sprzymierzeńca w grubej kresce Tadeusza Mazowieckiego, z którym też się zresztą skłócił; gdyby chodziło o pryncypia, byłoby z korzyścią dla Polski, lecz przedmiotem sporów obu polityków były małe ambicyjki osobiste. Pastor Joachim Gauck, zasłużony w likwidowaniu wpływów Stasi na oficjalną politykę Niemiec zjednoczonych, kiedy na początku lat 90. przebywał w naszym kraju, mówił nam otwarcie o konieczności dekomunizacji i przeprowadzenia lustracji wśród polityków oraz biznesmenów powiązanych z władzami. Daremnie! Władymir Bukowski, dysydent (dawny Związku Sowieckiego, a dzisiaj Rosji “demokratycznej”), zauważa, że komunizm nie został przezwyciężony, ponieważ elity Zachodu nie potępiły go tak jednoznacznie i zdecydowanie jak nazizmu, który w przeciwieństwie do komunizmu nie ukrywał swych zbrodni. Komunizmu nie pokonały w sobie przede wszystkim państwa, które do roku 1990 były kondominium Rosji sowieckiej, a wśród nich zwłaszcza Polska. Dlatego wielu współczesnych Polaków nie rozumie tego, co się dzieje w ich kraju, i nie pojmuje siebie, swych odruchów, upodobań, przyzwyczajeń proweniencji peerelowskich. To, że jakiś do cna zagubiony politycznie obywatel mówi: “Za komuny było lepiej” – śmieszy. To, że Donald Tusk nie toleruje żadnej politycznej myśli opozycyjnej, że uprawia gierkowską propagandę sukcesu (“żeby Polska rosła w siłę…”), a w każdej dziedzinie życia państwowego jest nam coraz gorzej – to już tragedia państwa, które zamiast dojrzewać po zmartwychwstaniu, karleje. Cóż więc czynić? Być wiernym sobie, tradycji niepodległościowej, demokratycznej, tolerancyjnej, prawdzie historycznej, na przekór cynizmowi politycznemu. I, najtrudniejsze zadanie, wychowywać młode pokolenia w umiłowaniu Rzeczypospolitej – wolnej, wielkiej duchem i umysłem swych obywateli.

  36. Maciej Rysiewicz Maciej Rysiewicz pisze:

    Po tej dawce wiedzy muszę przetrawić i ochłonąć. Dzieki!

    • Kula Lis 62 pisze:

      “Każdy ma prawo do wolności opinii i wyrażania jej; prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów bez ingerencji oraz do poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji i idei wszelkimi środkami, bez względu na granice.” Artykuł 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ Rezolucja Zgromadzenia Ogólnego, 10 grudnia 1948. >>> “Prawda nie boi się dochodzenia” <<<<!!!! – David Dees – "Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras tak, jak one od insektów. Faktycznie, porównując do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, bydło w najlepszym wypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest sprawowanie władzy nad niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone przez naszego przywódcę za pomocą żelaznej pięści. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy." – Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla /// “Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.” Antoni Słonimski, poeta żydowski /// "Rzeczą ludzi myślących jest by nie stawać po stronie oprawców" – Albert Camus /// “Żydzi są bardzo samolubni. Nie obchodzi ich ilu Estończyków, Łotyszy, Polaków, Jugosłowian czy Greków zostało zamordowanych lub wysiedlonych, liczą się tylko Żydzi których należy szczególnie traktować. Dajcie im fizyczną, finansową lub polityczną siłę a natychmiast zapominają jak ich traktowano i postępują w podobny sposób wobec innych.” Harry Truman, prezydent USA /// "Instrumentem żydowskiej dominacji w świecie są pieniądze i prasa, a komunizm jest narzędziem międzynarodowego kapitalizmu żydowskiego, wykorzystywanego do pokonania, a w następstwie rządzenia innymi narodami" Onesimo Redondo (hiszpański reformator i polityk XX w. zabity z rąk komunistów – w zamachu) /// “Żydzi przejmują główne gazety amerykańskie, jedna po drugiej.” Sir Cecil Arthur Spring-Rice, brytyjski dyplomata, ambasador w USA (1912-1918) /// "Czas podjąć walkę o prawdziwą, wielką duchem Polskę. Inne państwo w tej części Europy, zważywszy na potencję sąsiadów ze Wschodu i Zachodu, istnieć nie może. Albo Polska będzie wielka, albo przestanie istnieć. Nie stać nas nawet na średniość. To będzie zadanie dla Waszego pokolenia. Jesteście je winni również cieniom tych, którzy zginęli w nierównej walce w pierwszych latach po zakończeniu II wojny światowej." Śp. Dariusz Ratajczak, polski historyk z Opola/// “Nadejdzie dzień, gdy wszystkie narody, wśród których zamieszkują Żydzi, będą musiały podnieść kwestie wygnania ich! Kwestię rozstrzygającą między życiem i śmiercią, zdrowiem i chroniczną chorobą, spokojem i nieustanną gorączką społeczną.” Franciszek Liszt (kompozytor) /// "Szukać u Żyda poczucia prawa i uczciwości znaczy to samo, co szukać dziewictwa u starej… nierządnicy" Talmud: Manawi al.- Maulid /// "Więcej niż 3 mln Żydów zginęło w Polsce i Polacy nie będą spadkobiercami polskich Żydów. Nigdy na to nie zezwolimy. Będziemy ich nękać tak długo, dopóki Polska się znów nie pokryje lodem. Jeżeli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie poniżana i atakowana na forum międzynarodowym." Israel Singer Dnia 19 kwietnia 1996r. na Swiatowym Kongresie Żydów /// Rosnąca liczba tych, którzy uważają współczesny świat za "nie do zaakceptowania" stanowiłaby dla nas pocieszenie, gdybyśmy nie wiedzieli, że są oni więźniami tych samych przekonań, które uczyniły ten świat światem "nie do zaakceptowania" – Nicolás Gómez Dávila /// Kiedy przyszli po Palestyńczyków, nie protestowałem. Nie byłem przecież Palestyńczykiem. Kiedy przyszli po nacjonalistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież nacjonalistą. Kiedy przyszli po rewizjonistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież rewizjonistą. Kiedy przyszli po antyglobalistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież antyglobalistą. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było. Żydobolszewickie i nie tylko ich, bo zachodnich aliantów także to dotyczy, łgarstwa i fałszerstwa, czyli jak tzw. zwycięzcy pisali historię. http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2010/12/swinie.jpg?w=592 http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/biblioteka-narodowa/ http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/spis-artykulow-o-holoszwindlu/ http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/prawda-nie-boi-sie-dochodzenia/
      http://englishrussia.com/2012/09/06/photo-manipulations-in-the-ussr/

    • Kula Lis 62 pisze:

      Dałem Ci jeszcze większą dawkę, czytaj! Pzdr!

    • Kula Lis 62 pisze:

      Otwórz to w Adobe i przeczytaj, skopiuj. Pzdr! http://stopsyjonizmowi.files.wordpress.com/2012/10/asemityzm.pdf

    • Ew pisze:

      przyznam,ze mam to samo…..ale jesli to mozliwe to może info o panach z pis-u i KK…..

      Przy okazji,dziekuje autorowi oraz wszystkim wypowiadającym się ….cóz mając nascie lat biegałam do szkoły sr.z opornikiem…. :((

  37. Kula Lis 62 pisze:

    Protokoły Mędrców Syjonu – Marcin Dachterahttp://www.savetubevideo.com/?v=XQ9OEF2NQP4
    Świetny wykład. KTO , co kryje się za tymi “Mędrcami Syjonu” ? Z protokołów, wynika wyraźna bezduszność, jak i wysoka wiedza manipulacji, więc jaki może być ich faktyczny cel? I jeśli są tacy przebiegli, to jak doszło do tego że te protokoły są znane ?

  38. Kula Lis 62 pisze:

    Nie Zabijaj (1991) – [Katyń, Miednoje, Charków] http://www.savetubevideo.com/?v=1Dh3lYSIzXI – Niech piekło pochłonie tych jebanych skurwysynów co to zrobili!!!
    Przez 52 lata miejsce spoczynku 16 000 polskich oficerów i policjantów było strzeżone państwową tajemnicą. W 1991 roku wreszcie wskazano to miejsce. Przez 45 dni trwała ekshumacja szczątków ofiar tego bestialskiego mordu dokonanego przez NKWD. W Charkowie i Miednoje przebywała ekipa polskich ekspertów i prokuratorów a wraz z nią ekipa Studia Filmowego Kronika, która utrwaliła szczegóły tragicznej ekshumacji. Film pokazuje proces identyfikacji ofiar, a ponadto konfrontuje obraz ekshumacji ze zdjęciami z przesłuchania dwóch żyjących jeszcze organizatorów zbrodni: Sopronienki i Tokariewa. Pamiętajmy kto to zrobił! Nie byli to Rosjanie! I nie byli to Niemcy. Byli to żydobolszewicy. ŻYDOBOLSZEWIA to oni dzielili ludzi na białych i czerwonych, Biali – arystokracja, Czerwoni – prostota. Biali do likwidacji, czerwoni do manipulacji. Ci sami żydobolszewicy którzy później w 1948 budowali czyste rasowo i etnicznie państwo Izrael. I nie dajmy sobie wmówić, że winny jest przede wszystkim ten Wania który ciągnął za cyngiel albo ten Stalin który podpisał. Najbardziej winny jest ten co to przygotował, zorganizował i nadzorował. Ten którego wnuki dziś krzyczą, że ten z biało – czerwoną flagą to faszysta.

  39. Kula Lis 62 pisze:

    OBUDŹ SIĘ POLSKO !!! (Ten materiał wzbudzi w Tobie szok)http://www.savetubevideo.com/?v=EMS8cJL5_Ng
    To dokument dotyczący kreowania życia politycznego na początku lat 90-tych.
    Gwarantuję Ci, że oglądnięciu tego filmu spowoduję, że inaczej będziesz postrzegał świat dzisiejszej polityki. Zrozumiesz, że to co widzisz w telewizji jest manipulacją.
    Na filmie widać też jak wiele działaczy solidarności, świadczy o swojej współpracy z SB, walcząc za wszelką cenę, o nie ujawnianie tego co zawierają teczki służby bezpieczeństwa. Polską rządzą zbrodniarze, dlatego musimy odpowiednio reagować na ich zagrywki za kulisami władzy. Jesteśmy codziennie bombardowani setkami fałszywych informacji poprzez media, dlatego większość Polaków śpi i nie rozumie obecnego stanu rzeczy. Jednak wszystko ma swoje granice, oszustwa i patologie tego systemu są regularnie demaskowane, a społeczeństwo powoli się budzi, i tego oni najbardziej się boją. Obudź Się Polsko! Najlepszy Czas na działanie jest teraz!
    ELITY ŻYDOWSKO-POLSKIE – KTO NAPRAWDĘ RZĄDZI POLSKĄ? http://www.savetubevideo.com/?v=0IF9y5d5fe8
    Film powyższy jest dokumentem przedstawiającym i zarazem demaskującym znane osoby – zarówno te, które nadal czynnie uczestniczą w życiu publicznym, jak i te, które już odeszły -, mające żydowskie pochodzenie,a które działają w KONSPIRACJI, podszywając się pod “rodowitych” Polaków. Są to osoby, które tak naprawdę są żydami posiadającymi polskie obywatelstwo. Intencją filmu jest poinformowanie Narodu Polskiego o tym, aby wziął sprawy za Kraj w swoje ręce,a nie oddawał (nieświadomie) władzy żydom,którzy z Polski chcą zrobić drugi Izrael! Oglądnijcie do końca,a potem niech przyjdzie czas na refleksję, wyciągnięcie wniosków i DZIAŁANIE! Żeby POLSKA BYŁA POLSKĄ, DLA POLAKÓW I RZĄDZONA PRZEZ POLAKÓW !!! Pragnę również zaznaczyć, że intencją filmu nie jest propagowanie antysemityzmu, (w kwestii żydów),rasizmu czy szowinizmu,ale uświadomienie wszystkim prawdziwym patriotom Polakom, i skłonienie ich do pewnej refleksji, że: NIE WSZYSTKO, CO NAM SIĘ WYDAJE TAKIE OCZYWISTE, OCZYWISTYM JEST! Dla bardziej zainteresowanych podaję linki do strony gdzie można zapoznać się – i tak z niepełną – listą żydów (tych zakonspirowanych), i podszywających się pod POLAKÓW!
    http://top1-1.com/zydzi-w-polityce-po
    http://wponline.freeservers.com/antys
    http://forum.hotnews.pl/fpolska,0,552

    BARDZO WAŻNE, KONIECZNIE PRZECZYTAJ! TO NIE JEST ŻART!
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/

    PROTOKOŁY MĘDRCÓW SYJONU,tu znajdziecie odpowiedzi, na pytania dlaczego żydzi chcą rządzić Światem, i dlaczego jest tak jak jest!
    http://www.zbawienie.com/pms.htm

  40. Kula Lis 62 pisze:

    Żydzi to najbardziej sprytna, przebiegła, podstępna nacja – żmijowe plemię na świecie. Wszędzie są niezwłocznie na jakichkolwiek stanowiskach, i jak to powiedział: “Wojny to żydowskie żniwa, bo w nich niszczymy chrześcijan i przejmujemy kontrolę nad ich złotem. Już zabiliśmy ich ponad 100 milionów, ale to jeszcze nie koniec” — Reichorn, główny rabin Francji, 1859. – “Francuski Dom Rothschildów jest mocniejszy od rządów.” – książę austriacki Von Metternich – Winneburg. -
    Ruchy prawicowe nakręca bieda społeczna wywołana przez lewicę, a ruchy lewicowe nakręca bieda umysłowa również wywołana przez lewicę (ogłupianie społeczeństwa). Tyle milionów wielkich ludzi w historii poświęcało całe swoje życie walce z żydami, tyle ludzi chciało, pisało książki, traktaty przemowy o tej podłej żmijowej nacji, tyle ludzi wyganiało ta zarazę jak najdalej, a teraz żydki twierdzą, że antysemityzm to są “urojenia”?? Pomyślcie ludzie przez chwilę. Żyd już niedługo nam się zwali na kark w wielkich ilościach – milionach, jak im się sąsiedzi wezmą za dupę w Izraelu. Judeopolonia – jest już realem, w Polsce już jest po ptokach. Żyd nas cały czas rucha i wyzywa od faszystów, homofobów, nacjonalistów, antysemitów, itd. Ja jestem dumny z tego, że jestem antysemitą , i nie cierpię pedalstwa i innych zboczeńców.

  41. Kula Lis 62 pisze:

    Żydzi w armii Hitlera ///
    Żydowscy żołnierze Hitlera – Żydzi w armii niemieckiej / Dr Bryan Mark Rigg – Czy żydzi wygrali Drugą Wojnę Światową?: http://www.pogonowski.com/display_pl….
    Eksploatacja Ameryki przez żydów: http://www.pogonowski.com/display_pl….
    Amerykańskie stulecie?: http://www.pogonowski.com/display_pl….
    Trockizm i neokonserwatyzm w USA: http://www.pogonowski.com/?p=2406
    Ponad 150,000 osób pochodzenia żydowskiego walczyło w szeregach wojsk III Rzeszy. Co więcej, odbywało się to za osobistym pozwoleniem Hitlera. Nie zawiódł się na nich. Do takiego wniosku doszedł młody historyk amerykański na podstawie setek wywiadów z niemieckimi kombatantami żydowskiego pochodzenia oraz tysięcy dokumentów wydobytych z niemieckich archiwów.
    Swoje rewelacje Bryan Mark Rigg opublikował w pracy “Żydowscy żołnierze Hitlera”: Nieznana historia nazistowskich praw rasowych oraz mężczyzn pochodzenia żydowskiego w wojsku niemieckim. Jeden z wojennych losów: Alex Kurzem – mały żyd z Białorusi trafił do Łotewskiego Waffen – SS, gdzie został maskotką pułku. Jego zadaniem było m.in. wabienie czekoladą i cukierkami żydowskie dzieci broniące się przed wejściem do wagonów mających zawieźć je na śmierć. Alex żyje do dziś i mieszka od 1949 r. w Australii. Dziś wstyd mu za to, co robił jako dziecko. Zdjęcia dorosłych żydów służących w armii Hitlera nie są publikowane. http://www.savetubevideo.com/?v=bBqFikxit58 // A tu ich część nazwisk: To Chazarzy ( fałszywi żydzi ) mordowali Polaków w Katyniu ! / Chazarowie – Katyń 1940 http://www.savetubevideo.com/?v=eMtluzs_KX0 i napis:
    Ten film wideo jest niedostępny w Twoim kraju. [ Film nie jest dostępny w moim kraju. Niektóre filmy z YouTube mogą być niedostępne w danym kraju z następujących powodów:

    Właściciele filmów udostępnili je tylko dla niektórych krajów (zazwyczaj z powodu praw licencyjnych)
    YouTube może blokować niektóre treści w celu zachowania zgodności z lokalnymi przepisami] Pytam dlaczego????? //
    Żydowskie zbrodnie na narodzie polskim. [Film publikuję z myślą o tych, którzy uważają, że określenie ŻYDOKOMUNA to obraźliwy nie mający nic z prawdą i historią wspólnego antysemicki slogan.Tym, którzy naiwnie wierzą iż żydom w czasie okupacji działa się niepowetowana krzywda a oni sami byli jak owieczki niewinni! Myślisz tak a polityczna poprawność pozwala im do dziś uważać goi za inną kategorię człowieka. Jak mówił Salomon Morel- bandyci to my wszyscy nie żydzi!]> http://www.savetubevideo.com/?v=efjJkBhWrWI //
    Komorowski chazarski barbarzyńca. http://www.savetubevideo.com/?v=vpjvQ0zSxfg [Czaszki i złoto (15 kg) z Miednoje zniknęły. Od 20 lat nie daje za wygraną były milicjant Janusz Domaszewicz. To pospolite barbarzyństwo władzy w Polsce. Komorowski od samego początku prowadził negocjacje z Rosjanami. Teraz gdy jest Prezydentem nie może mówić, że to nie jego sprawa. Historia jako nauka podporządkowana jest polityce. Szczególnie dotyczy to dziejów najnowszych, ale nie tylko. Również wydarzeniom odleglejszym czasowo, a pisząc dokładniej: niektórym naukowym teoriom, które są z nimi związane, grozi celowe zepchnięcie w otchłań niepamięci. Bo są niewygodne, niepoprawne, wręcz groźne dla możnych tego świata. Zgodnie z obietnicą Stalina Chazarowie dostali w panowanie piękny kraj nad rzeką Wisła. Spełnili tylko jeden warunek. Wymordowali Polaków świadomych aby im zagrozić oraz władzy ruskiej w Polsce. Nie wszystkich wymordowali jednak. Pierwotnie Chazarowie byli pogańskimi szamanistami, później zdawało się, że przyjmą islam, ostatecznie jednak przeszli na... judaizm, który stając się religią państwową ogarnął również prosty lud. Stali się „chazarskimi Żydami", chociaż- nie zapominajmy- w chanacie mieszkali również „Żydzi - Semici" uciekający przed władzą Bizancjum i muzułmanami. Przybywający wraz z nimi rabini stali się duchowymi przewodnikami Chazarów. Świadczą o tym chociażby prace wykopaliskowe Murada Magomedowa w Belendjerze i Semenderze (dawnych chazarskich miastach nad Morzem Kaspijskim). Uczony ten odkrył nie tylko groby chanów, ale i symbol ich władzy: sześcioramienną gwiazdę. Słowianki stawały się chazarskimi nałożnicami lub - po przejściu na judaizm- żonami. Tłumaczyłoby to współczesny antropologiczny obraz potomków europejskich żydów, wśród których nie dominuje typ semicki (jego cechy są co najwyżej w niektórych przypadkach mniej lub bardziej wyeksponowane) a turecko - tatarsko - słowiański. 9 z 10 żydów mieszkających w Europie i obu Amerykach ma korzenie chazarskie, a nie semickie. Jako ciekawostkę podam, że według ustaleń Pollocka nazwiska: Halperin, Alpert, Halpern, Galpern itd. - tak częste wśród europejskich żydów - świadczą o chazarskim rodowodzie ich nosicieli (np. „Alper" w języku chazarskim oznacza „śmiałego rycerza"; miano to chan przyznawał szczególnie wybijającym się wojownikom). Podobnież: Kaplan, Caplon, Koppel itd. („Kaplan" oznacza „dzikiego jastrzębia") oraz- co oczywiste- Kogan, Kagan, Kaganowicz.

    We wrześniu 1966 r. Pollock postanowił oficjalnie uczcić 1000-lecie żydowsko-chazarskiego przymierza. Nie zgodziły się na to izraelskie władze między innymi dlatego, że teorię o chazarskim, to jest nie palestyńskim, pochodzeniu europejskich żydów podjęli Arabowie. Naprawdę nikogo z oficjeli nie obchodziło, czy Pollock ma rację czy też mija się z prawdą. Po raz kolejny polityka nie pozwoliła historii wybić się na niepodległość.] -
    No bo się wszyscy boją, Polacy dali się zastraszyć. W Historii naszego Narodu, czy to za korony, czy za czasów okupacji czy nawet po wojnie nigdy Polacy nie byli tak stłamszeni i zastraszeni jak dziś. Dajemy się bić batem po grzbiecie i plują nam w twarz. Kiedyś powiedział żyd: potrzeba nas trzech, jeden w rząd,drugi w sąd, a trzeci w wojsko i kraju nie ma. Żydzi to najbardziej sprytny, przebiegły, podstępny naród na świecie. Wszędzie są niezwłocznie na jakichkolwiek stanowiskach, i jak to powiedział: “Wojny to żydowskie żniwa, bo w nich niszczymy chrześcijan i przejmujemy kontrolę nad ich złotem. Już zabiliśmy ich ponad 100 milionów, ale to jeszcze nie koniec” — Reichorn, główny rabin Francji, 1859. – “Francuski Dom Rothschildów jest mocniejszy od rządów.” – książę austriacki Von Metternich-Winneburg.
    Komorus i Tusk mają się dobrze gdyby nawet zamordowano 1/3 narodu polskiego te bydło stało by niewzruszone, przecież to nie Rosjan zamordowali tylko Polaków a to już nie z jego kraju. Największy przekręt w historii Polski to ruski szpieg na najwyższym stanowisku Polskim, jak mogło do tego dojść?, Hańba Polacy, Hańba straszna, mnie bardzo wstyd za “takich polaków”. Kiedy Polscy Patrioci ruszą do boju ? , raz na zawsze wypleńmy tę czerwoną żydowską zarazę !!! Polacy do boju !!!

  42. Kula Lis 62 pisze:

    Fidel i Raul Castro maja żydowskie pochodzenie i obydwaj są OBRZEZANI !

    Cytat:
    “His mother’s father was a Syrian immigrant descended from a long line of Turkish rabbis. Castro and Raúl were both circumcised at birth, which neither then nor now was practiced in Cuba except among Jews. Bernardo Benes, a Cuban Jew and longtime friend and business associate of Castro, once said to him point blank “Fidel, you are a Jew” and Castro, though taken aback, did not deny it.”
    http://reviewofcuban-americanblogs.blogspot.com/2008/08/cnn-reporter-discover-his-jewish-roots.html

    Tłumaczenie:
    Jego matki ojciec był syryjskim emigrantem wywodzącym się z długiej linii tureckich rabinów. Fidel i Raul byli obydwaj obrzezani przy urodzeniu, co nie było praktykowane ani wtedy ani teraz, za wyjątkiem żydów. Kubański żyd Bernardo Benes, długi przyjaciel i współpracownik biznesowy Fidela, powiedział do niego wprost: “Fidel, ty jesteś żydem” i Fidel ku zdziwieniu temu nie zaprzeczył.

  43. Kula Lis 62 pisze:

    “Che” Guevara był Żydem o nazwisku Sheinerman

    Źródło: http://www.caballerodelainmaculada.blogspot.com/2009/11/en-verdad-en-verdad-os-digo.html

    Data publikacji:21.11.2009

    Tłum. i oprac. GREGORIUS

    Niektórzy widzą go jako fanatycznego mordercę, który odebrał życie ludziom w imię wątpliwej i błędnej idei. Inni uważają go za chwalebnego bohatera, obrońcę słabych i uciśnionych, romantyczny charakter całego pokolenia młodzieży. Kim naprawdę był?

    Czy był żarliwym rewolucjonistą amerykańskim, który osiągnął szczyty władzy na Kubie i został zabity na obcej ziemi, obiektem kultu swoich przyjaciół i nienawiści swoich wrogów, nawet po śmierci?

    Dopiero 40 lat po śmierci Ernesto „Che” Guevara’y, odtajnione materiały z archiwów służb wywiadowczych supermocarstw pokazały nam sedno nieprawdopodobnych i tragicznych wydarzeń, które znaczyły życie Comandante. Nowe ujawnione dokumenty z przeszywającą jasnością pokazują dramatycznego bohatera, który poznał tajemnicę swego żydowskiego pochodzenia, powrócił do swego ludu i wiary i zginął dążąc do zbawienia ziemi i ludu Izraela. Prawdopodobnie wszystko zaczęło się pod koniec 1964 roku. Być może wtedy matka Ernesto, czując zbliżającą się śmierć (umiera w 1965 roku) ujawnia swemu ukochanemu synowi tajemną historię swego życia. Celia (matka Ernesto) urodziła się w 1908 roku w Buenos Aires w religijnej rodzinie żydowskich uchodźców z Rosji. Dostała imię na pamiątkę ciotki, która zginęła w czasie pogromów w Rosji.

    Aż do osiągnięcia wieku 18 lat Celia Sheinerman wzrastała w getcie, zamkniętym i zatłoczonym przez emigrantów, nabywając tradycyjne żydowskie wykształcenie. Kiedy osiągnęła wiek 18 lat opuściła rodzinny dom, rodzinę i porzuciła religię, jednocześnie zmieniając swoje żydowskie nazwisko. W rok po opuszczeniu rodzinnego domu poślubiła mężczyznę o imieniu i nazwisku Ernesto Guevara Lynch, rodowitego Argentyńczyka. W następnym roku urodziła syna, któremu dano na imię Ernesto.Ani „Che” ani czworo jego braci i sióstr nigdy nie podejrzewali, że mają żydowskie pochodzenie. Celia zawsze ukrywała swoje żydowskie pochodzenie przed dziećmi, nie mówiąc już o mężu, który nie miał o tym najmniejszego pojęcia. Jednakże krótko przed swą śmiercią zwierzyła się ze swej tajemnicy swemu ukochanemu synowi. „Che” był wstrząśnięty dowiadując się prawdy i tego, że według żydowskiej tradycji jest żydem, który w Starym Świecie posiada bliskich krewnych ze strony matki. Celia wiedziała od rodziców, że jej brat Samuel, 18 lat starszy od niej, pozostał w Rosji. Podobnie jak jej siostra, opuścił dom rodzinny dla ruchu syjonistycznego, odmawiając wyjazdu do Argentyny.

    Można sobie wyobrazić jaką burzę przeżył w swej duszy „Che” po uzyskaniu takich informacji. Nigdy wcześniej nie przejawiał on żadnego zainteresowania żydami czy Izraelem ale po tym jak się dowiedział kim naprawdę jest, rozpoczął studiowanie wszystkiego co mógł znaleźć na temat swego żydowskiego ludu. Państwo żydowskie uwolnione spod kolonialnego reżimu brytyjskiego i zmagające się z reżimami arabskimi, zyskało jego sympatię w przeszłości ale teraz czuje coś dużo silniejszego w stosunku do Izraela. Dnia 19 lutego 1965 roku Ernesto Guevara przybywa do Egiptu. W Zjednoczonej Republice Arabskiej, która składa się z Egiptu i Syrii, „Che” pozostanie prawie tydzień, aż do 24 lutego. A 1 marca powtórnie wyłania się w Dolinie Nilu i pozostaje w Egipcie przez prawie 2 tygodnie. Ale gdzie kubański minister spędził te dni pomiędzy 24 lutego a 1 marca? Odpowiedź na to pytanie padła po w 2007 roku kiedy odtajniono niektóre dokumenty z archiwów CIA. 25 lutego 1965 roku Guevara opuszcza Egipt wyruszając na Cypr a następnie przyjeżdża do Izraela, po raz pierwszy stawiając stopę na ziemi przodków (jest to nieścisłość ponieważ ziemią jego przodków były stepy południowo-wschodniej Ukrainy, siedziba chazarskich mieszańców-tłum.). Guevara przybywa do Izraela incognito z, prawie niemożliwym do zrealizowania, zamiarem odnalezieniem rodziny swego wuja. I cud się zdarza. Odkrywa, że ma kuzyna w tym samym co i on wieku! Jednakże kuzyn nie zatrzymał rodzinnego nazwiska. Ernesto „Che” Guevara wyrusza do Tel-Avivu na spotkanie z kuzynem, bratem wujecznym, Komendantem Wydziału Szkolenia Wojskowego Sztabu Generalnego Armii Izraelskiej, Arielem Sharonem.

    Jak zawsze, każdy żyd ma na łbie albo szatański heksagram żydowski albo masoński pentagram Baphometa. A żydomedia ogłoszą każdego żyda Bardzo Wybitną Osobistością. (Ilustracja dodana przez redakcję SS) – Latynoskie legendy mówią, że na Kubie używał sobie seksualnie dziewczynek coraz młodszych aż nawet kamaradas zaczeło to przeszkadzać ( WIEKSZOŚĆ MIAŁA KATOLICKIE PODŁOŻE ETYCZNE ) i wyproszono go z wyspy.
    Był do tego zupełnym kretynem w zarządzaniu, czyli szkodził a nie służył żydowskiej rewolucji.
    Zabawiał się w mordowanie chłopów – “kaluków” z eleganckiego pistoletu – tak jak na filmach to pokazują, ilu się dało przestrzelić jedną kulą, tyle, że nie robił tego właściciel hacjendy ( przedsiębiorca nie zabije swoich robotników ) ale właśnie zdegenerowany, żydowski komunista.
    Ostatnio pojawił się nowy artykuł znajdujący podłoże jego pedofilii i złości na ludzkość w tym, że miał bardzo małego obrzezanego penisa i został wyśmiany przez jakąś jurną damę… aby pokryć swoja niepewność szukał partnerek bez doświadczenia i słabych duchowo – konkretnie dzieci.

  44. Kula Lis 62 pisze:

    Prezydent Kuby Raul Castro nakłada myckę
    Źródło: http://radiocristiandad.wordpress.com/2010/12/06/la-moda-del-2010-la-kipa/

    Tłum. GREGORIUS

    Sędziwy Raul z dziatwą żydokomunistyczną. Atmosfera bardzo ciepła i żydolubna. Nazwisko towarzyszki z prawej strony foto Adela Dworin.

    Hawana, Kuba.-

    Prezydent Kuby Raul Castro uczestniczył w niedzielę w obchodach święta Chanuki czyli święta świateł, w Hawanie w Głównym Domu Żydowskiej Gminy Wyznaniowej na Kubie.

    Jesteśmy bardzo zadowoleni i dumni z uczestnictwa w tej uroczystości razem z państwem i mamy nadzieję jeszcze was odwiedzić aby dowiedzieć się więcej o społeczności żydowskiej na Kubie i o fantastycznej historii narodu żydowskiego, powiedział Raul Castro. Prezydent przypomniał, że pewnego dnia, 5 grudnia, 54 lata temu, wyprawa płynąca jachtem „Granma”, wylądowała w Playa Las Coloradas i nawiązała pierwszy kontakt z wrogiem. Adela Dworin, przewodnicząca Żydowskiej Gminy Wyznaniowej na Kubie, podarowała kubańskiemu prezydentowi kompendium pięciu ksiąg Tory ku upamiętnieniu jego obecności piątego dnia Chanuki roku 5771. Raul Castro zapalił pierwszą świeczkę chanukalną na rozpoczęcie święta, które także zwane jest cudem światła. Podczas tego wieczoru przypomniano materiał filmowy z uczestnictwa przywódcy rewolucji Fidela Castro w święcie chanuki dnia 20 grudnia 1998 roku. Chanukę zwykle obchodzi się w grudniu ale w różnych dniach każdego roku z powodu żydowskiego kalendarza obliczanego na podstawie cyklów księżyca.

    W uroczystości wziął udział Euzebio Leal, historyk miasta, „ksiądz” Pablo Oden Marichal, sekretarz Rady Kościołów Kuby i dyrektor Centrum Martina Luthera Kinga Raul Juarez oraz Caridad Diego, szef Biura ds. Religijnych Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kuby.

    Radosne tańce typowo „kubańske” (choreografia Kuba Goldberg?)

    Marrano (komunistyczny kryptożyd) companiero Raul Castro

    Wszystko na swoim miejscu. Mycka na głowie, pentagram w klapie marynarki Moment kulminacyjny. ŚWIATŁO WOLNOŚCI !!!

    “Towarzyszka w okularach” po prawej stronie na zdjęciu u samej góry i ta sama “towarzyszka w okularach” na zdjęciu u dołu, ale po lewej stronie żyda Raula Castro nazywa się Adela Dworin – vide strona:
    http://thecajm.org/wheelchair_project.html

    Na Kubie zamieszkuje oficjalnie ponad 30 tysięcy żydów, skupionych w żydowskich organizacjach – więcej na stronie:
    http://thecajm.org/info.html

    Wśród organizacji żydowskich i synagog, znajduje się również żydo – masońska B’ni B’rith.
    (B’nai B’rith w Polsce funkcjonuje od września 2009r i B’B’ ma również swoje biura w pozostałych 26 krajach UE oraz w Parlamencie UE w Strasburgu i w Watykanie).

    Jews of Cuba (Zydzi na Kubie)
    http://jewishcuba.org/photos/judaica4.html
    http://jewishcuba.org/photos/

    Żydowska indoktrynacja od najmłodszych lat (nie tylko na Kubie)
    http://jewishcuba.org/tatiana/tatiana2.html

    Wyjątki z tej indoktrynacji są opisane na stronach:

    PRAWDA O TALMUDZIE
    http://forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?f=3&t=131

    TALMUD UNMUSKED (Talmud zdemaskowany)
    http://www.talmudunmasked.com/

    JESUS IN THE TALMUD (Jezus w Talmudzie)
    http://www.angelfire.com/mt/talmud/jesus.html
    Wyjątki:
    Jesus was a bastard born of adultery.” (Yebamoth 49b, p.324).
    (Jezus był bękartem zrodzonym z nierządu)
    “Mary was a whore: Jesus (Balaam) was an evil man.” (Sanhedrin 106a &b, p.725).
    (Mary była kurwą: Jezus był złym człowiekiem)
    “Jesus was a magician and a fool. Mary was an adulteress”. (Shabbath 104b, p.504).
    (Jezus był magikiem i głupcem. Maria była nierządnicą)
    Gittin 57a. Says Jesus is in hell, being boiled in “hot excrement.”
    (Jezus jest w piekle i gotuje się w gorącym ekstremencie)

    1001 Quotes By and About Jews (1001 cytatow podanych przez zydow i o zydach)
    http://www.stormfront.org/posterity/13texan/1001ndx.htm

    An Island Called Home: Returning to Jewish Cuba By Ruth Behar, Humberto Mayol
    (Wyspa nazywana domem: Powrót do żydowskiej Kuby, autorstwa R.Behar i H.Mayol)
    http://books.google.ca/books?id=GT93Z5gyS3cC&pg=PA64&lpg=PA64&dq=jewish+rosa+behar+in+cuba&source=bl&ots=6ULO8NuGDK&sig=KAsFH2X_SYjj3q8RXaPDRkN0nx8&hl=en&sa=X&ei=f0kcT9jtJuHL0QHatvy4Cw&ved=0CEAQ6AEwBQ#v=onepage&q=jewish%20rosa%20behar%20in%20cuba&f=false

    Z książki dowiecie się skąd się wzięli żydzi na Kubie (głównie żydzi sefardyjscy – z Europy zachodniej), a odnośniki do stron internetowych podane powyżej pozwolą Polakom zrozumieć z jaką to zarazą mają do czynienia.

  45. Kula Lis 62 pisze:

    Pomiot zbrodniarza, bandyty z NKWD/UB pułk. Ichaaka Stolzmana, kata, oprawcy Polaków i nie tylko Ichaak Stolzman junior ksywa Aleksander Kwaśniewski wypowiedział szokujące, ale zapewne szczere słowa o swoim podejściu do suwerenności Polski. Dziennik „Rzeczpospolita” cytuje na swojej stronie internetowej wypowiedź byłego prezydenta wyemitowaną przez stację radiową Radio dla Ciebie. O suwerenności Kwaśniewski wypowiada się w sposób zaskakujący:
    „Problem suwerenności w takim wymiarze idealnym już dawno został rozstrzygnięty. My wszyscy żyjąc w świecie, który już dziś składa się z 7 miliardów ludzi, rezygnujemy powoli ze swojej suwerenności. (…) Jeżeli chcemy osiągnąć coś więcej, to trzeba w sposób świadomy zrezygnować ze swojej suwerenności, zachowując tożsamość”. Szok i oburzenie. Teraz przynajmniej politycy proeuropejscy nie owijają w bawełnę… Tylko, jak to się ma do Konstytucji, która wysoko ceni suwerenność i nawet każe jej strzec?

  46. Kula Lis 62 pisze:

    JAKUB BERMAN – TAJNE PRZEMÓWIENIE ☚ polecam !

    … Nawet po dziesięcioleciach, Berman, krwawy morderca zza biurka, nie odczuwał żadnych wyrzutów sumienia za zbrodnie popełnione na Polakach przez Żydów. Przeciwnie, dalej oskarżał Polaków o antysemityzm. …

    JAKUB BERMAN (stryj Szymusia Bermana ksywa “Marka” “Borowskiego” z knesesejmu/knesenatu)

    Jakub Berman (ur. 23 grudnia 1901 w Warszawie, zm. 10 kwietnia 1984 w Warszawie) – polski działacz komunistyczny , wiceprezes Rady Ministrów, poseł na Sejm Ustawodawczy oraz na Sejm PRL I kadencji, członek Komisji Wojskowej Biura Politycznego KC PZPR, nadzorującej ludowe Wojsko Polskie od maja 1949 roku.

    Urodził się w Warszawie w rodzinie żydowskiej, jako syn Isera (Izydora) i Guty (Gustawy).

    Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. W 1924 roku został członkiem Związku Młodzieży Komunistycznej, a w 1928 roku – Komunistycznej Partii Polski (KPP). Po niemieckim najeździe na Polskę w 1939 roku zbiegł do Związku Sowieckiego. W 1941 roku został jednym z redaktorów „Sztandaru Wolności” – organu Komunistycznej Partii Białorusi. W latach 1941 – 1943 był kierownikiem polskiego kursu w szkole komunistycznej w Kusznarenkowie, szkoląc działaczy Polskiej Partii Robotniczej . W grudniu 1943 powołano go na sekretarza wydziału krajowego Związku Patriotów Polskich (ZPP), z Wandą Wasilewską prezesem ZPP.

    Współorganizator Centralnego Biura Komunistów Polskich oraz Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN) w ZSRS (1944), w latach 1944 – 1948 członek Biura Politycznego PPR, następnie do maja 1956 członek Biura Politycznego PZPR, w latach 1952–1954 członek Prezydium Rady Ministrów, a w latach 1954–1956 wiceprezes Rady Ministrów.

    Uchwałą Prezydium KRN z 19 lipca 1946 „w wyróżnieniu zasług na polu dwuletniej pracy nad odrodzeniem państwowości polskiej, nad utrwaleniem jej podstaw demokratycznych i w odbudowie kraju” został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

    W latach 1949–1954 był członkiem Komisji Biura Politycznego KC PZPR ds. Bezpieczeństwa Publicznego, nadzorującej aparat represji stalinowskich w Polsce, współodpowiedzialny za zbrodniczą działalność Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Koordynował przygotowywania licznych procesów politycznych, prześladowania kilkusettysięcznej rzeszy członków AK i NSZ. W drugiej połowie lat 40. XX wieku tak umocnił swoją pozycję ,że stanowił wraz z Bolesławem Bierutem i Hilarym Mincem trójkę stanowiącą najściślejsze kierownictwo PZPR.

    W kwietniu 1945 roku Jakub Berman był sekretarzem stanu Rady Ministrów, członkiem Biura Politycznego PPR, członkiem Tymczasowego Rządu Jedności Narodu i sekretarzem Polej Syjonu.

    Bez zajmowania eksponowanych stanowisk, kierował ideologią partii komunistycznej oraz aparatem terroru. Był uważany za tzw. szarą eminencję. Miał kierowniczy udział w morderstwach politycznych wspólnie z ministrem bezpieczeństwa publicznego generałem dywizji Stanisławem Radkiewiczem.

    Od 1928 roku żonaty z Gustawą z d. Grynberg (1900–1978), z którą miał córkę Lucynę (ur. 1929), żonę Feliksa Tycha. Feliks Tych (ur. 31 lipca 1929 w Warszawie) – polski historyk i publicysta, w latach 1995–2006 dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego. W latach 1971–1987 pracował w Centralnym Archiwum Komitetu Centralnego PZPR.

    Jakub Berman zmarł w Warszawie. Pochowany jest na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

    W kwietniu 1945 roku wygłosił przemówienie (TAJNY REFERAT TOW. JAKUBA BERMANA WYGŁOSZONY NA POSIEDZENIU EGZEKUTYWY KOMITETU ŻYDOWSKIEGO):

    „Żydzi mają okazję do ujęcia w swoje ręce całości życia państwowego w Polsce i rozszerzenia nad nim swojej kontroli. Nie pchać się na stanowiska reprezentacyjne. W ministerstwach i urzędach tworzyć tzw. drugi garnitur. Przyjmować polskie nazwiska. Zatajać swoje żydowskie pochodzenie.

    Wytwarzać i szerzyć wśród społeczeństwa opinie i utwierdzić go w przekonaniu, że rządzą wysunięci na czoło Polacy, a Żydzi nie odgrywają w państwie żadnej roli.

    Celem urabiania opinii i światopoglądu narodu polskiego w pożądanym dla nas kierunku, w rękach naszych musi się znaleźć w pierwszym rzędzie propaganda z jej najważniejszymi działami – prasą, filmem, radiem.
    W wojsku obsadzać stanowiska polityczne, społeczne, gospodarcze, wywiad. Mocno utwierdzać się w gospodarce narodowej.
    W ministerstwach na plan pierwszy przy obsadzaniu Żydami wysuwać należy: Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Skarbu, Przemysłu, Handlu Zagranicznego, Sprawiedliwości. Z instytucji centralnych – centrale handlowe, spółdzielczość.
    W ramach inicjatywy prywatnej, utrzymać w okresie przejściowym silną pozycję w dziedzinie handlu. W partii zastosować podobną metodę – siedzieć za plecami Polaków, lecz wszystkim kierować.

    Osiedlanie się Żydów powinno być przeprowadzone z pewnym planem i korzyścią dla społeczeństwa żydowskiego. Moim zdaniem, należy osiadać w większych skupiskach, jak: Warszawa, Kraków; w centrum życia gospodarczego i handlowego: Katowice, Wrocław, Szczecin, Gdańsk, Gdynia, Łódź, Bielsko.
    Należy również tworzyć typowe ośrodki przemysłowe i rolnicze, głównie na ziemiach odzyskanych, nie poprzestając na Wałbrzychu i Rychbachu – (obecnie Dzierżoniów). W tych ośrodkach możemy przystosować przyszłe kadry nasze w tych zawodach, z którymi bylibyśmy słabo obeznani.

    Uznać antysemityzm za zdradę główna i tępić go na każdym kroku.
    Jeżeli stwierdza się, ze jakiś Polak jest antysemitą, natychmiast go zlikwidować przy pomocy władz bezpieczeństwa lub bojówek PPR jako faszystę, nie wyjaśniając organom wykonawczym sedna sprawy.

    Żydzi muszą pracować dla swego zwycięstwa, pracując jednocześnie nad zwycięstwem i gruntowaniem komunizmu w świecie, bo tylko wtedy i przy takim ustroju naród żydowski osiągnie najwyższą pomyślność i zabezpieczy sobie najsilniejszą pozycję.
    Są niewielkie widoki na to, by doszło do wojny. Jeśli Ameryka zacznie się szybko socjalizować, to tą drogą, mniejszych lub większych wstrząsów wewnętrznych i tam musi zapanować komunizm.

    Wtedy reakcja żydowska, która dziś trzyma z reakcją międzynarodową zdradzi ją i uzna, że rację mieli Żydzi stojący po drugiej stronie barykady.

    Podobny przypadek współdziałania Żydów całego świata, wyznających dwie rożne koncepcje ustrojowe – komunizm i kapitalizm – zaistniał w ostatniej wojnie. Dwa największe mocarstwa światowe, całkowicie kontrolowane przez Żydów i będące pod ich wielkim wpływem, podały sobie ręce.

    Trud Żydów pracujących wokół Roosevelta doprowadził do tego, że USA wspólnie z ZSRR wystąpiły zbrojnie do walki przeciwko Europie środkowej, gdzie była kolebka nowej idei, opartej na nienawiści do Żydów.

    Zrobili to Żydzi, gdyż wiedzieli, że w przypadku zwycięstwa Osi, a głównie hitlerowskich Niemiec, które doskonale przejrzały plany polityki żydowskiej, niebezpieczeństwo rasizmu stanie się w USA faktem dokonanym i Żydzi znikną z powierzchni świata.

    Dlatego też Żydzi sowieccy poświęcili dla tego celu krew narodu rosyjskiego, a Żydzi amerykańscy zaangażowali swoje kapitały.
    Należy się liczyć z dalszym napływem Żydów do Polski, ponieważ na terenie Rosji jest jeszcze dużo Żydów.

    Przed wkroczeniem Niemców, w poszczególnych miastach ZSRR było kilka skupisk Żydów polskich: Charków – 36.200, Kijów – 17.800, Moskwa – 53.000, Leningrad – 61.000, w zachodnich republikach 184.730.

    Żydzi skupieni w tych ośrodkach to przeważnie inteligencja żydowska, dawne kupiectwo żydowskie. Element ten jest obecnie szkolony w ZSRR. Są to kadry budowniczych Polski – tzn. zgodnie z projektem Politbiura – fachowcy ci obsadzać będą najważniejsze dziedziny życia w Polsce, a ogół Żydów będzie rozlokowany głownie w centrach kraju.

    Stara polityka żydowska zawiodła. Obecnie przyjęliśmy nową, zespalającą cele narodu żydowskiego z polityką ZSRR. Podstawową zasadą tej polityki jest stworzenie aparatu rządzącego, złożonego z przedstawicieli ludności żydowskiej w Polsce.

    Każdy Żyd musi mieć świadomość, że ZSRR jest wielkim przyjacielem i protektorem narodu żydowskiego, że jakkolwiek liczba Żydów w stosunku do stanu przedwojennego uległa olbrzymiemu spadkowi, to jednak dzisiejsi Żydzi wykazują większą solidarność. Każdy Żyd musi mieć wpojone to przekonanie, ze obok niego działają wszyscy inni, owiani tym samym duchem prowadzącym do wspólnego celu.

    Kwestia żydowska jeszcze jakiś czas będzie zajmowała umysły Polaków, lecz ulegnie to zmianie na naszą korzyść, gdy zdołamy wychować choć dwa pokolenia polskie.
    Według danych wojewódzkiego Komitetu Żydowskiego na terenie Śląska Górnego i Dolnego jest obecnie ponad 40.000 Żydów. Około 15.000 Żydów ma być zatrudnionych w osadnictwie. Powiat Rychbach (Dzierżoniów) i Nysa są przewidziane do tych celów. Akcja osadnicza jest finansowana z żydowskich funduszy zagranicznych i państwowych.

    Żydzi celowo tworzą nową, choć chwilowo nieznaczną koncentrację elementu żydowskiego, kładąc podwalinę pod zawód rolnika i robotników przemysłowych.
    Jest to budowanie podłoża szerszych celów politycznych.”

    Polak, który wykradł i opublikował stenogram referatu Bermana, został skazany na karę śmierci, zmienioną w drodze łaski na karę dożywotniego więzienia.

    Tekst TAJNEGO REFERATU TOW. JAKUBA BERMANA jest przedrukiem z książki „O Narodowych Siłach Zbrojnych ” płk. dypl. Stanisława Żochowskiego, byłego Szefa Sztabu Dowództwa Sił Zbrojnych. Wyd. Retro, Lublin, 1994.

    Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych – organ wykonawczy Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w zakresie planowania i dowodzenia wojskami operacyjnymi Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej – polskimi kontyngentami wojskowymi oraz innymi wydzielonymi jednostkami wykonującymi działania w ramach operacji wojskowych poza granicami Polski (operacje reagowania kryzysowego).

    Decydujące znaczenie dla sytuacji w stalinowskim Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego miał fakt, że głównym i niekontrolowanym przez nikogo w Polsce nadzorcą bezpieki w Biurze Politycznym KC PPR, a później Biurze Politycznym KC PZPR był żydowski komunista Jakub Berman, niezwykle dynamiczny i bardzo inteligentny „morderca zza biurka”. To on był też faktycznie osobą „numer jeden” w komunistycznym establishmencie w Polsce, „szarą eminencją” ówczesnej władzy, spychając w cień dużo mniej inteligentnego i bezbarwnego Bieruta. A przede wszystkim posiadając dużo lepsze od niego kontakty na Kremlu, w odróżnieniu od rządzącego Węgrami krwawego Mátyása Rákosiego, (właściwie Mátyása Rosenfelda) – węgierskiego komunistę pochodzenia żydowskiego i sekretarza generalnego Węgierskiej Partii Robotniczej.

    Berman nie pchał się jednak na czołowe stanowisko w Polsce. Jak później wyznał w rozmowie z Teresą Torańską (por. jej książkę „Oni”):

    „Zdawałem sobie jednak sprawę, że najwyższych stanowisk jako Żyd, objąć, albo nie powinienem, albo nie mógłbym (…). Faktyczne posiadanie władzy nie musi wcale iść z eksponowaniem własnej osoby. Zależało mi, żeby wnieść swój wkład, wycisnąć piętno na tym skomplikowanym tworze władzy, jaki się kształtował, ale bez eksponowania się. Wymagało to naturalnie pewnej zręczności”.

    Wycisnął rzeczywiście straszne piętno na wszystkim, czym kierował, będąc głównym dysponentem krwawych bezpieczniackich rozpraw z narodem polskim.
    Dysponując potężnymi dźwigniami władzy był od początku bezwzględnym rzecznikiem stosowania polityki „twardej ręki”. Już jesienią 1945 roku mówił:

    „(…)Należy utrzymać silną rękę nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz w stosunku do administracji, członków partii itp. Twarda ręka w bezpieczeństwie może wiele pomóc(…)”.

    Inspirował maksymalne stosowanie przemocy wobec PSL-owskiej opozycji, bez przebierania w środkach. W wystąpieniu na posiedzeniu Biura Politycznego KC PPR bezpośrednio po skrajnym zafałszowaniu przez komunistów wyborów ze stycznia 1947 roku mówił:

    „(…)Zmobilizowałem wszystkie siły nacisku moralnego i fizycznego . Gdyby świat dowiedział się o prawdziwych wynikach wyborów na całym obszarze Polski, przypuszczono by na nas atak (…)”.

    Berman ponosi zdecydowanie największą odpowiedzialność za krwawy terror doby stalinizmu w Polsce, który nadzorował przez „swoich” ludzi, w bezpieczniackim syndykacie zbrodni, stalinowskich zbrodniarzy, głównie:

    Romana Romkowskiego, (właściwie Nasiek (Natan) Grinszpan-Kikiel vel Natan Grünsapau–Kikiel, Feliks, Ernest, Jaszka)– żydowskiego działacza komunistycznego, generała brygady bezpieczeństwa publicznego Polski Ludowej,

    Józefa Różańskiego , (właściwie Józefa Goldberga, po wojnie używającego imienia Jacek, jak i Józef) – prawnika, żydowskiego oficera NKWD i MBP, posła na Sejm Ustawodawczy,brata Jerzego Borejszy,

    Anatola Fejgina – żydowskiego działacza komunistycznego, wysokiego funkcjonariusza aparatu bezpieczeństwa PRL.

    Berman koordynował przygotowania setek procesów politycznych, prześladowania kilkusettysięcznej rzeszy członków Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Narodowych Sił Zbrojnych oraz bezwzględną, systematyczną walkę z Kościołem. Dyrektorom departamentów w MBP wielokrotnie zarzucał, że nie doceniają „roli kleru w dywersji przeciw naszej partii”.

    W przemówieniu na radzie partyjnej w marcu 1949 roku akcentował, że centralnym zagadnieniem jest rozwój agentury bezpieczeństwa, którą trzeba rozbudowywać z całym uporem. Zdecydowanie zwalczał jakiekolwiek próby uwzględnienia narodowej specyfiki w polityce PPR, szczególnie ostro przeciwstawiając się tego typu przejawom w działalności Władysława Gomułki.

    Należał do głównych rzeczników rozprawy z gomułkowszczyzną, atakując ją jako niebezpieczne „odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne”. Po sfabrykowanym procesie byłego komunistycznego ministra spraw wewnętrznych Laszló Rajka i straceniu go jako rzekomego „agenta Tito”, wystąpił na naradzie w KC PZPR solidaryzując się z katami Rajka i zapowiadając szukanie „polskich Rajków”.

    Prowadził konsekwentną politykę sowietyzacji i rusyfikacji polskiej kultury, dążąc do wytrzebienia polskiego narodowo-katolickiego sposobu myślenia. Ze względu na równoczesne łączenie przez Bermana nadzoru nad bezpieczeństwem i kulturą popularne stało się cyniczne powiedzenie, że odtąd w malarstwie dopuszczone będą wyłącznie trzy kierunki:
    „fornalizm, ubizm i represjonizm”.

    Realizując za parawanem systemu komunistycznego skrajnie szowinistyczną politykę żydowską i tępiąc najlepszych polskich patriotów, nie zważał na konkretne zasługi represjonowanych w akcji ratowania Żydów. Bardzo wymowny pod tym względem był taki oto dialog Teresy Torańskiej z Jakubem Bermanem:

    Torańska: – A zamykanie? Na przełomie 1948/1949 aresztowaliście członków AK-owskiej Rady Pomocy Żydom „Żegota”.

    Berman: – No tak, objęło się szeroką gamą wszystkie organizacje związane z AK.

    Torańska: – Proszę pana! UB, w którym wszyscy, lub prawie wszyscy dyrektorzy byli Żydami, aresztuje Polaków za to, że w czasie okupacji ratowali Żydów, a pan twierdzi, że Polacy są antysemitami, nieładnie.

    Berman: – Źle się stało. Na pewno źle się stało (T. Torańska „Oni”, wyd. podziemne „Przedświt”, Warszawa 1985, s. 237).

    Usunięty w maju 1956 r. z kierownictwa partii i rządu, ostatecznie uniknął jakiejkolwiek kary (poza usunięciem go w maju 1957 r. ze składu KC i partii). Przez wiele lat spokojnie pracował jako recenzent-konsultant w redakcji historycznej partyjnego wydawnictwa “Książka i Wiedza”. Co więcej, ten największy zbrodniarz PRL-owski za rządów gen. Jaruzelskiego w grudniu 1983 roku został odznaczony w Sejmie Medalem Krajowej Rady Narodowej.

    Nawet po dziesięcioleciach, Berman, krwawy morderca zza biurka, nie odczuwał żadnych wyrzutów sumienia za zbrodnie popełnione na Polakach przez Żydów. Przeciwnie, dalej oskarżał Polaków o antysemityzm.

    Według Lebiediewa: „Bierut był całkowicie izolowany przez Bermana, Minca i Zambrowskiego, którzy w rzeczywistości sprawowali władzę i podejmowali kluczowe decyzje”.

    I ten fakt sowiecki ambasador uważał za wielce niepokojący, ponieważ „tacy kierowniczy działacze polscy jak Berman, Minc i Zambrowski nie uwolnili się od przesądów nacjonalistycznych”.

    Lecz w tym przypadku bynajmniej nie chodziło o nacjonalizm polski. Według Lebiediewa przywódcą tej grupy był Jakub Berman.

    Ten cytat pochodzi z tajnego raportu ambasadora ZSRR w Polsce Wiktora Lebiediewa do Wiaczesława Mołotowa z 10 lipca 1949 roku.

    Literatura, źródła, cytaty:
    Bogdan Musiał, Moskwa wybiera Bermana, Rzeczpospolita, 18 kwietnia 2009
    http://forum.dlapolski.pl/viewtopic.php?t=926
    http://www.jerzyrobertnowak.com/
    http://polonuska.wordpress.com/
    http://pl.wikiquote.org/wiki/Jakub_Berman

  47. Kula Lis 62 pisze:

    Wałęsa i Tusk – Polacy ?
    LIST OTWARTY DO NIEMIECKIEGO ŻYDA DONALDA TUSKA I AGENTA ROSJI BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO
    W związku z podejmowanymi przez Pana i pana rząd, oraz posłów Platformy Obywatelskiej działań na niekorzyść Rzeczpospolitej oraz jej obywateli, miedzy innymi brak udzielania przez Sejm i rząd RP zgody na ratyfikacje Traktatu Reformującego z udziałem społeczeństwa Polski wyrażonego w drodze referendum, nadto szkalowaniem Polaków (twierdzenie, jakoby ci nie wiedzieli co zawierają zapisy Traktatu.), próba zwrotu mienia lub wypłaty rekompensaty osobom, które w czasie II wojny światowej kolaborowały z okupantem hitlerowskim (zaznaczam, iż podnosi Pan, ze projektowana ustawa miała by dotyczyć wszystkie te osoby, które do 1939 roku, posiadały obywatelstwo polskie, a więc i osoby narodowości żydowskiej lub niemieckiej, które chcąc uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie porzuciły na terenie RP swoją własność i nigdy do 1972 roku nie podnosiły w tym zakresie roszczeń), następnie uchwalonej w jeden dzień w oczywistej sprzeczności z Konstytucja RP, w sposób wyczerpujący znamiona niedopełnienia przy stanowieniu prawa obowiązków służbowych, ustawy Karta Polaka, co po zestawieniu wszystkich tych argumentów wskazuje na wyczerpanie znamion czynu zabronionego – zbrodni zdrady stanu, spenalizowanej w art. 127 kodeksu karnego, przejawiającego się próbą scedowania znacznej części suwerenności RP – w sposób arbitralny, przez wąski krąg osób narodowości żydowskiej – którym pan, Donald Tusk,Bronisław Komorowski, oraz Marek Borowski, przewodzicie w sposób zorganizowany, działając wspólnie i porozumieniu z osobami z poza granic RP, na rzecz obcego, obecne projektowanego państwa – jakim miała by być zreformowana UE, zwracam się do Pana w formie listu otwartego z następującymi pytaniami: Jakiej narodowości było każde z Pana czworga dziadków?
    Proszę podać pochodzenie etniczne, a nie jedynie to formalne wynikające z przynależności państwowej. Z dostępnych mi dokumentów wynika, iż wszystkie te osoby były narodowości żydowskiej, w tym Anna Liebke, matka Ewy Tusk z domu Dawidowska. Jakiego wyznania były w.w osoby? Jakiego wyznania jest Pan? Tu może Pan odpowiedzieć ale nie musi, zaznaczam jednak, iż awizował się Pan w czasie ubiegania o urząd prezydenta, iż zawarł Pan ślub kościelny, nadto uważam, iż społeczeństwo RP ma prawo wiedzieć, jakiego wyznania jest premier Rzeczpospolitej. Nie jest wystarczy twierdzenie, iż jest się chrześcijaninem bowiem jak Panu wiadomo, kościół Ewangelicko- Augsburski, w szczególności ten reformowany na ziemiach polskich to skupiska konwertowanych Żydów. Vide zbiór archiwalny w WBC – Bracia Czescy Czy Pana dziadkowie, zarówno ci ze strony matki Ewy Tusk z domu Dawidowska oraz Jozefa Tuska, podpisały tzw. Volkslistę i tym przyjęły od III Rzeszy niemiecką przynależność państwową ? Jeżeli tak, to z jaka datą? Ile osób, zarówno ze strony ojca i matki korzysta dziś z prawa do obywatelstwa nadanego na mocy konstytucji RFN, która takie osoby jak Pan traktuje jako Volksdeustchy. Zaznaczam, iż to pytanie jest jedynie formalności bowiem zarówno Tuskowie jak i Dawidowscy Volkslistę przyjęli Czy ktokolwiek z w.w osób zmieniał na wniosek brzmienie nazwiska, w szczególności rodzina Dawidowskich i Lalowskich? Czy może Pan wyrazić dla ogółu społeczeństwa RP zgodę na przeglądnie w zakresie w.w prawa zasobów Bundesarchiv w Berlinie oraz WASt (Wermacht Auskunftstele)?
    Czy taką zgodę może Pan wyrazić w zakresie przeglądania zasób metrykalnych oraz USC, datowanych po 1908 roku? Jaki status miał w obozie koncentracyjnym Stuthoffu a następnie w Neuengame Jozef Tusk?
    Z jaką datą i za jakimi powodami został przeniesiony z pierwszego do drugiego obozu Pana dziadek? Czy dysponuje pan jakąkolwiek korespondencją z tych obozów potwierdzającą, iż Jozef Tusk był jednie i tylko więźniem. W jakim trybie i w jakiej dacie każde z czworga dziadków przechodziło rehabilitacje w związku z odstąpieniem od narodowości Polskiej? Czy była to rehabilitacja, powiązana z podpisaniem deklaracji wierności, bo nie wszyscy mogli być polskiej przynależności państwowej lub narodowości polskiej, czy też było to nadania obywatelstwa Polskiego w drodze ustawy?
    Czy szczególnie w przypadku Jozefa Tuska albo Franciszka Dawidowskiego ówczesne władze wszczynały jakakolwiek procedura karna, np. z przynależność do Wehrmachtu lub inna działalność na rzecz okupanta hitlerowskiego. Czy inne osoby z bliskiej rodziny, wujków, ciotek, podpisywały Volkslistę, zmieniały nazwiska na niemieckie? Na przykład Leon Lalowski! Takie samo pytanie dotyczy dziadków Pana małżonków. Ilu osób narodowości żydowskiej lub pochodzenia żydowskiego znajduje się w kierowanym przez Pana rządzie oraz klubie parlamentarnym ? Czy przy układaniu list wyborczych do Sejmu, Senatu, tworzeniu rządu, kierował się Pan kryterium etnicznym, to jest preferował Pan osoby pochodzenia żydowskiego, w tym w szczególności zaś tych, które mają prawo do obywatelstwa RFN lub Izraela? Takie samo pytanie dotyczy członków PO lub osób rekomendowanych do samorządu? Szczególnie rzuca się na pierwszy plan przypadek Gdańska, Warszawy, Łodzi oraz Wrocławia. Czy jest Pana znana wiedza, która mówi, ile osób z kierownictwa PO oraz innych liderów ma przodków, mających prawo do obywatelstwa RFN wynikającego z Volkslisty, lub dziadkowie albo rodzice czynnie współpracowali z okupantem hitlerowskim ?
    W jakim czasie zostanie wprowadzony do porządku obrad Sejmu punkt związany ze zmianą ustawy Ordynacja Wyborcza do Sejmu, a mianowicie projekt zawierający opcją zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną, tj. wprowadzenia prawa wyboru co najmniej polowy posłów w trybie większościowym? Czy jest Pan osobiście za tym, aby osoby publiczne, szczególnie parlamentarzyści oraz członkowie rządu mieli obowiązek ujawniania swojej narodowości, wyznania, posiadanego obywatelstwa i prawa do obywatelstwa krajów trzecich, również daty uzyskania polskiej przynależności państwowej przez przodków lub nich samych ? Kim się pan bardziej czuje – Niemcem, Żydem (osobą pochodzenia żydowskiego) czy też Polakiem? Czy kiedykolwiek publicznie wypowiadał się pan w sposób noszący znamiona antypolonizmu? Syndrom Kurta Waldheima… Dziadek Tuska, dziadek Klicha, Palkot, Sikorskiego i ojciec Wałęsy. Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Obawiać się jak Kurt Waldheim? Syndrom Kurta Waldheima… kim byli dziadkowie?
    WYKAZ KONFIDENTÓW GESTAPO W ŁÓDZI VOLKSDEUTSCHE -GDAŃSK TUSKi w Getto Łódz Gunter WALTZ, zbrodniarz hitlerowski. Jest śledztwo w sprawie Listy Dankowskiego. Dnia 12.12.2008 roku IPN wszczał śledztwo syg. S 61/06/ZK, o to, że funkcjonariusze SB, działając wbrew dyspozycjom par. 27 pkt. 3 Instrukcji o pracy opracyjnej SB resortu spraw wewnetrznych, kierowali wykonywaniem i podejmowali czynności wykonawcze, zlecone pismem Podsekretarza Stanu MSW z dnia 26.06 1989 r. Nr SVD- 001427/89, polegające na usunięciu z ewidencji operacyjnej informacji o osobach wybranych wówczas do Sejmu X kadencji i Senatu RP, zarejestrowanych jako TW i osobami nierejestrowanymi jako TW, ale z którymi utrzymywano kontakty operacyjne oraz prowadzenia poza ewidencją resortu kontaktów operacyjnych z opisanymi wyżej osobami, co stanowilo poświadczenie nieprawdy w ewidencji operacyjnej MSW co do okoliczności mających znaczenie prawne, na szkode intersu publicznego i prywatnego. W roku 1901 na wielkim wiecu Żydów poznańskich, znany działacz polityczny, Jaffe, powiedział do zebranych: „Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my, Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie. Przed prawie tysiącem lat przodkowie nasi przed grozą prześladowań przywędrowali z Zachodu do Polski. Nigdy nie wyparli się sprawy niemieckiej, po niemiecku mówili, mówili niemczyzną swej francuskiej i szwabskiej ojczyzny, kiedy ojcowie niejednego, co nas odsądza od niemczyzny, głęboko jeszcze tkwili w słowiańszczyźnie. A kiedy ten tu kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przejęli na swoje barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta poznańskie stały się głównie warowniami niemszczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najlepszą część pracy.
    Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał związku swego z niemiecką ideą. Nie tylko więc stoimy na naszym prawie, ale stoimy też na szmacie ziemi, którą pomogliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk.” Dziadek Tuska, dziadek, Litwaka-żyda Sikorskiego,żyda-Litwaka Palikota,Myszkiewicza-Nussbaum-Niesiołowskiego, ojciec Wałęsy-Leiba Kohne,ojciec żyda Tadeusza Mazowieckiego ur.w PŁocku – Bronisława Mazowieckiego -wykładowcy szkółki rabinackiej i członka KPP i matki T.Mazowieckiego żydówki – Jadwiga Szempliński . Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Wstydzić o to bardzo! Palikot to wie i selektywnie wykorzystuje. Fakty, mity, wątpliwości. Czy służby specjalne państw trzecich, np. Ameryka ,Niemcy,Rosja,Wielka Brytania lub Izrael wykorzystują przeciw polskim politykom poniemieckie dokumenty tzw BDC (Berlin Captured Dokuments) lub bezposrednio w zasobach CIA TUSK Dziadek Tuska nie został siłą wcielony do Wehrmachtu. Poszedł dobrowolnie bo był podobnie jak Franciszek Dawidowski, drugi dziadek byli „filcowanym Niemcami” zwykłymi folksdojczami Rdzennych Polaków, bez tzw. udziału krwi niemieckiej, nie przyjmowano na VL, co najwyżej byli kategoria – „LeistungsPole” i nie wcielano nigdy do wojska niemieckiego. Życiorysy przodków Tuska są o tyle przykre, że byli oni etnicznymi Żydami, zresztą drugi dziadek też był z narodu wybranego.
    Tuskowie to nie żadni Kaszubi, to ród Żydów z okolic Bełchatowa, środkowej Polski Na przełomie XIX i XX wieku w tych okolicach żyło około 1000 osób o tym nazwisku. W getto Łódź około 50 osób narodowości żydowskiej o tym nazwisku zostało zamordowanych. Dziś wg portalu moikrewni.pl nie ma ani jednej osoby w tym regionie, zaś około 700 można wyszukać na północy Polski. W archiwum IPN znajduje się wiele akt paszportowych, które wskazują, ze Tuskowie masowo wyjeżdżali z Polski na pobyt stały do Niemiec. Jechali jaki folksdojcze. To nie są zarzuty! Może VL i Wehrmacht jest żadnym zarzutem, jednak otwartą kwestią pozostaje życiorys Josefa z lat 1939- 1944. Był rzekomo więźniem obozu koncentracyjnego w Stutthofie, następnie w Neuengame pod Hamburgiem. Komendantem tych obozów był folksdojcz Max Pauly. Ktoś powie Niemiec! W Polsce żyje obecnie 46 osób o takim nazwisku Bynajmniej nie na Pomorzu. W Tarnowskich Górach! . W 1942 ten Polak został przeniesiony do Hamburga. O dziwo, w tym samym czasie został też przeniesiony do tego obozu dziadek Tuska. Jako kto? Dlaczego wypuszczono i a zarazem przyjęto do Wehrmachtu?
    Tu nasuwa kawał o dziadku w obozie… mój dziadek też był w obozie… ale na wieżyczce. Profesor Aleksander Lasik napisał niedawno w książce „Sztafety ochronne w systemie niemeckich obozów koncentracyjnych” że w załogach obozów służyło co najmniej 220 folksdojczy z Gdańska. Jak było z dziadkiem Tuska? Na prawdzie nie polega też twierdzenie, że dziadek z marszu zjawił się na progu domu. Albo kłamie premier, albo jego rodzina. Żeby moc przyjechać do Polski, trzeba było w takim przypadku złożyć deklaracje wierności bądź to w Konsulacie PRL lub jakieś Misji Wojskowej. Otwarta pozostaje kwestia powojennego życiorysu Tuska – dziadka. Jeżeli był w Wehrmachcie, to musiała zostać wdrożona jakaś procedura karna. Tego nie póki co nie wiemy, a Tusk – premier, z wykształcenia historyk, zamiłowany badacz historii Gdańska udaje, ze nic nie wie w tym temacie. A może mu wszystko darowano bo był Żydem. Nie można zapomnieć, iż przed sądami nie stanęło nigdy około 1800 osób z załogi obozów Stutthof i jego podobozów. Dlaczego? Byli zwykłymi Niemcami, czy tez zniemczonymi Żydami? Przeszłość Józefa przy poświeceniu mu odrobiny czasu wyjdzie jak szydło z worka. Myślę tez, ze nie premiera nie dotyczy syndrom Kurta Waldheima.. Jednak jak widzę, co jak platforma uchwaliła 9 marca br, ustawę o zwrocie obywatelstwa hitlerowcom, to nie byłby taki pewny. FRANEK DAVIDOWSKI Z jednej strony folksdojcz, z drugiej przymusowy robotnik w Gierłoży. Uległ wypadkowi, a leczony był w szpitalu Wehrmachtu, gdzie do zdrowia przywracał go głaskaniem sam Adolf Hitler. Jak mówimy o dziadku Kaczyńskim z KPP, to zapytajmy! Kiedy i w jakim trybie Matka Tuska i babcia po kądzieli otrzymali jako Niemcy w Polsce obywatelstwo!
    Osobna kwestia jest to, ze Steinbach twierdzi, ze wypędziliśmy z Polski Niemców. Informacje, że Davidowski był folksdojczem podała Marta Tusk w rozmowie z „Wysokimi Obcasami” w kwietniu 2008 roku. BOLEK WAŁĘSA – LEIBA KOHNE-ojciec Lecha Wałęsy link do www I w tym przypadku jest masa wątpliwości. Ważniejszych wątpliwości…i nie z kategorii ojcostwa czy kapowania do SB. Ex prezydent twierdzi na forach w necie, że ojca w czerwcu 1945 roku zabili mu Niemcy. Z rożnych dokumentów wynika, ze miał jednak zejść z ziemskiego padołu w łóżku. Umarł w wieku lat 39. Umarł czy go zabito? Prezydent na to nie chce odpowiedzieć. Ojciec Bolek urodził się w 1907 roku w miejscowości Michałkowo koło Dobrzynia nad Wisłą. Kim był etnicznie? Kim była Matka Feliksa Kamińska, i babcia po kądzieli urodzona w 1916 roku, druga żona Leopolda Kamińskiego, nieznana z pochodzenia i dokumentów – Franciszka Glonek. Nieznanego pochodzenia bo wiemy tle, ze urodziła urodziła córkę Felixe w Ludwikowie. Zapewne w tym na wschód od Płocka. Genealodzy milczą w tej sprawie i podają – brak danych. Zatem nie wiemy nic na temat przodków Wałęsy od strony babci po kądzieli. Wschodnie okolice Płocka były siedzibą zboru ewangelickiego, dużą osada zniemczonych Żydów. (Maszewo) Czym było Michałkowo na początku XX wieku wieś w której na świat przyszedł Bolek? Było osadą kolonistów niemieckich. I nie chodzi tu bynajmniej o Niemców nawiezionych przez Himmlera oraz „polaka” Bach-Żelewskiego w ramach wzmacniania niemieckości i germanizacji Polski przez Einwandererzentrale Lietzmannstadt. Zarówno Dobrzyń nad Wisła i jego okolice, podobnie jak Wyszogród były ziemią obiecaną „niemieckich kolonizatorów… również zniemczonych Żydów. Ostatnio w archiwach „odnaleziono” metry archiwaliów dotyczących ziemi lipnowsko – dobrzyńskiej, które prawdopodobnie pokażą kim byli przodkowie Wałęsy.
    Tych archiwaliów nie można było odszukać jeszcze dwa lata tamu. Do tego trzeba dodać, iż archiwalia dotyczące okresu międzywojnia wytworzone przez starostwa powiatowe dla tej części Kujaw prawie się nie zachowały. Służba w SS i obozach… była tego powodem? Konwersje Żydów? Są bogate obszerne zespoły prorosyjskie, ale tych polskich po 1919 brak. ZAGINEŁY!? Podobnie jest na Podlasiu! Zbór, w którym Piłsudski wziął ślub ewangelicki liczył 1500 takich Niemco-Zydów. Z lektury książki prof. Lasika wynika, że największy procent SSmanów do obozów koncentracyjny dostarczyli… kujawscy folksdojcze. Wałęsa chwali się drzewem genealogicznym po mieczu, specyfikuje przodków aż do 1800 roku, ale jakoś się nie kwapi do pokazania przodków Feliksy Kamińskiej. Ktoś jednak zrobił mu drzewko. Już jego pobieżna analiza i konfrontacja z bazą JEWISHGEN.org pokazuje, że Kamińscy po matkach byli Żydami. A kim była babcia Wałęsy… Franciszka Glonek?
    W okolicy Włocławka żyje obecnie ponad 100 osób z takim nazwiskiem. Z bazy moikrewni.pl widać, iż największa ilość Glonków mieszka we… Włocławku. Inne miasta to takie typowo niemieckie: Tomaszów Mazowiecki, Piotrków Trybunalski, Sosnowiec. Można kpić z określenia tych miast jako niemieckie, ale uwaga! W Piotrkowie mieszkało 2 tys VD, w polskim Sosnowcu – 7 tyś, a jeszcze więcej w Będzinie i jego okolicach, prawdziwym zagłębiu zniemczonych Żydów. Co zatem w czasie II wojny robił Bolek Wałęsa, co robiła jego rodzina, jakie było prawdziwe nazwisko Wałęsów w XIX wieku? Dlaczego go zabito? Skąd filosemityzm Wałęsy i pokłady zaufania Rady Mędrców Europejskiego Syjonu? Zaufanie Sarkozego? Są rożne domniemania. Ja ich powtarzać póki co nie będę. To trzeba materialnie sprawdzić, wykluczyć albo potwierdzić. Czy byli na tej „niemieckiej ziemi” też niemieckim kręgiem kulturowym? To z tego powodu miłość Donka, niemieckiego Żyda? Jedno jest bardzo pewne. Wszyscy przodkowie Wałęsy po matce Kamińskiej byli halahicznymi Żydami. To Stąd milczenie Wałęsy na temat matki i jej przodków. Podobnie jest zaufaniem żydowskiej części SB z Gdańska w latach 1970 i 1980. Nie można zapomnieć, iż w archiwum IPN w Gdańsku są archiwalia wskazujące na to, że Wydarzenia Gdańskie, to w zasadzie zamach stanu na rząd Gomułki, to skuteczna próba zdekapitowania „Prawicowego Odchylenia” , to w końcu odwet za próbę rozliczeń, zbrodniarzy hitlerowskich, stalinowskich i zwykłych aferzystów żydowskiego pochodzenia. Zrodniarzy nigdy nie ściganych, rozliczeń zapowiedzainych na Zjazd w listopadzie 1968 r. W tym okresie Archiwim Państwowe dla m. Warszawy zniszczyło wszystkie sygnatury dotyczące warszawskich folksdeuczy – w zespole archiwalnym Starostwo Powiatowe Warszawskie z siedzibą w Aninie (1945 -50) Kto mógł go zrobić? Jaki jest udział Wałęsy w wywołaniu tych wydarzeń? (Tym się zajmijmy!!!!!) Jak to się stało, że ten na ówczas młody czowiek znalazł sie w samym centrum gdańskich wydarzeń? Tak blisko Gierka?
    Proces za 1970 rok to nie wszystko! Ważne są intencj, kto i po co to wywołał? Wałęsa to nie zwykły kapuś, to pierwsza linia nacjonalistow w żydowskiej diasporze w Polsce. Wg mnie od dość dawna! PAUL SARKOZY Babcia była z domu Thomas, Toht. Była protestantką. To ewidentnie wskazuje na to, że mogła i powinna być, i raczej była ona węgierskim folksdojczem. Prawdopodobnie ona sama lub jej cała rodzina została przesiedlona do Polski w ramach jej germanizacji. Baza ODESSA3.org pokazuje, pokaźną liczbę węgierskich Niemców o tym nazwisku przerzuconych z Polski w czasie II wojny swiatowej. Zapewne z tego powodu ojciec obecnego prezydenta Francji, węgierski emigrant, nie mógł bezpośrednio – nawet jako Żyd zamieszkać zaraz po wojnie we Francji. Musiał za to wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Nie jest to dziwne i nie budzi wątpliwości?
    Żyd pozbawiony ojczyzny, tzw. DPs, nie może zostać wpuszczony do Francji?! Baza nazwisk moikrewni.pl pokazuje w Polsce: 750 nazwisk Thomas, zamieszkałych okolice Złotowa, oraz 90 osób o nazwisku Toth – zamieszkałych glównie w Świdnicy. W Polsce mieszka też 135 osób o nazwisku Nagy. Kim są te osoby. Są rodziną Sarkozych? Byli folksdojczami? Wg Steinbach wypędzeniu… a tu proszę! Tylu „Niemców”. Czy z powodu takich Niemców marzy się francuskiemu prezentowi wspólna Europa? W granicach II RP mieszkało milion Niemców. Ze spisu mozna wyczytać, ilu Żydów podawało się z Niemców Inne osoby. Centralny Rejestr Osób Poszukiwanych za zbrodnie hitlerowskie pokazuje, ze Niemcami w Bydgoszczy byli też… Sikorscy, jeden z nich był zbrodniarzem wojennym, inna baza pokazuje, że niejaki Gunter Waltz z Warszawy dostał w RFN wyrok 13 lat za zbrodnie na Podlasiu, za mordowanie Polaków, jeszcze inna wskazuje na prawie 15 tyś procesów sądowych w Warszawie prowadzonych przeciwko osobom działającym na rzecz okupanta hitlerowskiego, ostatnio na wielu poszukiwaniach odnalazła się 10 mb. decyzji o pozbawieniu obywatelstwa łodzian. Dotyczy i to jedynie dla Łodzi – Śródmieścia., VD w Łodzi byli Polańscy, Gąsiorowscy, Bartoszewscy, Bautzitp. W Warszawie na współpracę z Hitlerem poszli Bartoszewscy -rodzona siostra pseudo profesora (zwolniony przez Niemców z obozu w Oświęcimiu!) bez legalnej matury wyszła za mąż w czasie okupacji za oficera Wermachtu!!!.
    Opublikowano 24th August 2012, autor: Archiwa IPNu http://archiwa-ipn.blogspot.com/2012/08/waesa-i-tusk-polacy.html?updated-min=2012-01-01T00:00:00-08:00&updated-max=2013-01-01T00:00:00-08:00&max-results=38

  48. Kula Lis 62 pisze:

    Prezydent Kuby Raul Castro nakłada myckę
    Źródło: http://radiocristiandad.wordpress.com/2010/12/06/la-moda-del-2010-la-kipa/

    Tłum. GREGORIUS

    Sędziwy Raul z dziatwą żydokomunistyczną. Atmosfera bardzo ciepła i żydolubna. Nazwisko towarzyszki z prawej strony foto Adela Dworin.

    Hawana, Kuba.-

    Prezydent Kuby Raul Castro uczestniczył w niedzielę w obchodach święta Chanuki czyli święta świateł, w Hawanie w Głównym Domu Żydowskiej Gminy Wyznaniowej na Kubie.

    Jesteśmy bardzo zadowoleni i dumni z uczestnictwa w tej uroczystości razem z państwem i mamy nadzieję jeszcze was odwiedzić aby dowiedzieć się więcej o społeczności żydowskiej na Kubie i o fantastycznej historii narodu żydowskiego, powiedział Raul Castro. Prezydent przypomniał, że pewnego dnia, 5 grudnia, 54 lata temu, wyprawa płynąca jachtem „Granma”, wylądowała w Playa Las Coloradas i nawiązała pierwszy kontakt z wrogiem. Adela Dworin, przewodnicząca Żydowskiej Gminy Wyznaniowej na Kubie, podarowała kubańskiemu prezydentowi kompendium pięciu ksiąg Tory ku upamiętnieniu jego obecności piątego dnia Chanuki roku 5771. Raul Castro zapalił pierwszą świeczkę chanukalną na rozpoczęcie święta, które także zwane jest cudem światła. Podczas tego wieczoru przypomniano materiał filmowy z uczestnictwa przywódcy rewolucji Fidela Castro w święcie chanuki dnia 20 grudnia 1998 roku. Chanukę zwykle obchodzi się w grudniu ale w różnych dniach każdego roku z powodu żydowskiego kalendarza obliczanego na podstawie cyklów księżyca.

    W uroczystości wziął udział Euzebio Leal, historyk miasta, „ksiądz” Pablo Oden Marichal, sekretarz Rady Kościołów Kuby i dyrektor Centrum Martina Luthera Kinga Raul Juarez oraz Caridad Diego, szef Biura ds. Religijnych Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kuby.

    Radosne tańce typowo „kubańske” (choreografia Kuba Goldberg?)

    Marrano (komunistyczny kryptożyd) companiero Raul Castro

    Wszystko na swoim miejscu. Mycka na głowie, pentagram w klapie marynarki Moment kulminacyjny. ŚWIATŁO WOLNOŚCI !!!

    “Towarzyszka w okularach” po prawej stronie na zdjęciu u samej góry i ta sama “towarzyszka w okularach” na zdjęciu u dołu, ale po lewej stronie żyda Raula Castro nazywa się Adela Dworin – vide strona:
    http://thecajm.org/wheelchair_project.html

    Na Kubie zamieszkuje oficjalnie ponad 30 tysięcy żydów, skupionych w żydowskich organizacjach – więcej na stronie:
    http://thecajm.org/info.html

    Wśród organizacji żydowskich i synagog, znajduje się również żydo – masońska B’ni B’rith.
    (B’nai B’rith w Polsce funkcjonuje od września 2009r i B’B’ ma również swoje biura w pozostałych 26 krajach UE oraz w Parlamencie UE w Strasburgu i w Watykanie).

    Jews of Cuba (Żydzi na Kubie)
    http://jewishcuba.org/photos/judaica4.html
    http://jewishcuba.org/photos/

    Żydowska indoktrynacja od najmłodszych lat (nie tylko na Kubie)
    http://jewishcuba.org/tatiana/tatiana2.html

    Wyjątki z tej indoktrynacji są opisane na stronach:

    PRAWDA O TALMUDZIE
    http://forum.suwerennosc.com/viewtopic.php?f=3&t=131

    TALMUD UNMUSKED (Talmud zdemaskowany)
    http://www.talmudunmasked.com/

    JESUS IN THE TALMUD (Jezus w Talmudzie)
    http://www.angelfire.com/mt/talmud/jesus.html
    Wyjątki:
    Jesus was a bastard born of adultery.” (Yebamoth 49b, p.324).
    (Jezus był bękartem zrodzonym z nierządu)
    “Mary was a whore: Jesus (Balaam) was an evil man.” (Sanhedrin 106a &b, p.725).
    (Mary była k..wą: Jezus był złym człowiekiem)
    “Jesus was a magician and a fool. Mary was an adulteress”. (Shabbath 104b, p.504).
    (Jezus był magikiem i głupcem. Maria była nierządnicą)
    Gittin 57a. Says Jesus is in hell, being boiled in “hot excrement.”
    (Jezus jest w piekle i gotuje się w gorącym ekstremencie)

    1001 Quotes By and About Jews (1001 cytatow podanych przez zydow i o zydach)
    http://www.stormfront.org/posterity/13texan/1001ndx.htm

    An Island Called Home: Returning to Jewish Cuba By Ruth Behar, Humberto Mayol
    (Wyspa nazywana domem: Powrót do żydowskiej Kuby, autorstwa R.Behar i H.Mayol)
    http://books.google.ca/books?id=GT93Z5gyS3cC&pg=PA64&lpg=PA64&dq=jewish+rosa+behar+in+cuba&source=bl&ots=6ULO8NuGDK&sig=KAsFH2X_SYjj3q8RXaPDRkN0nx8&hl=en&sa=X&ei=f0kcT9jtJuHL0QHatvy4Cw&ved=0CEAQ6AEwBQ#v=onepage&q=jewish%20rosa%20behar%20in%20cuba&f=false

    Z książki dowiecie się skąd się wzięli żydzi na Kubie (głównie żydzi sefardyjscy – z Europy zachodniej), a odnośniki do stron internetowych podane powyżej pozwolą Polakom zrozumieć z jaką to zarazą mają do czynienia.

    • jurek pisze:

      Wszystko ok, tak to jest, ale brakuje mi wpisu o życiorysie przodków pejsiastych Kaczyńskich vel Kalkstein , rosyjskich pejsiastych.
      Tego już nie widać czy nie można o tym pisać? Jak o wszystkich to o wszystkich. Poza tym ich postępowanie doskonale się wpisuje w postępowanie innych jak Komorowski, Kwaśniewski, Tusk. Są z tej samej bandy, tyle że dostali najtrudniejsze zadanie – opiekę nad elektoratem prawicowo-radykalnym – stąd te ich obwieszanie się polskimi flagami gdzie się da i inne pomniki, kwiaty.

  49. Jan pisze:

    A gdybyśmy sobie dali z tym wszystkim spokój? Po co normalnemu przecietnemu Polakowi wiedza tajemna? Ile chcecie za usunięcie artykułu i wpisów?

  50. Dlaczego jak te podworkowe kundle ujadacie na PO i ich Blazna-Szefa “Oscar” vel Tuska.
    Sami sobie te bande wybraliscie. W TV w Kanadzie obserwowalem jak malo jaja nie zniesliscie w 2010 podczas wyborow w Polsce aby tylko Kaczynski vel Kaczor nie wygral. Dla mnie jestescie w Polsce schizofrenikami Europy, zyjecie w dwoch swiatach i jednoczesnie nie jestescie z tego swiata. Widac , ze dominuja u was geny sowieckich wsiojebcob, ktorzy gwlacili masowo polskie kobiety w latach 1944-45 i zaraz po nich. Byly to geny mieszanki nalogowych alkoholikow i syfilitykow. Rozpoznaje was po waszym fenotypie na ulicach Toronto. niski wzrost, duza okragla glowa o typie mongoskim i krotkie nogi, mozliwosc nauczenia jezyka angielskiego sprowadza sie do trzech slow, jezyka francuskiego rzadna. I nie obrazajcie sie na mnie, tak mowia tez moi kumple urodzeni tutaj kanadusi na Uni Toronto.
    I bez urazy bolszewicka sforo znad Wisly!

    • A Observatorowi (Can.) wszystko się pojebało! Bez urazy, bolszewicka sforo z Toronto!

      • Jacek Antonowicz pisze:

        Sytuacja bandytów obecnie zarządzających Polską staje się coraz mocniej zachwiana, Tusk czuje strach ale mając w rękach władzę uczyni wiele dla jej utrzymania nawet za cenę najwyższą. Mamy więc obraz i to co należy uczynić dla naprawdę wolnej Polski. Bez naszej ofiary osobistej nie oczyścimy Ojczyzny z ludzi śmieci, których miejsce pobytu jest tylko w więzieniach i to z wyrokami nie mniej niż 25 lat – myślę tu oczywiście o mordzie smoleńskim – gdzie przywrócenie wyroków KS po zmianie konstytucji musi mieć miejsce. Walczmy więc o prawdę oświecając Polaków bo najgorsza jest bezczynność i uleganie parszywej mamonie, którą Judasz zamordował Chrystusa i tak dzieje się do dzisiaj. Pozdrawiam wszystkich Jacek Antonowicz.

  51. Sceptissimus pisze:

    Domyślam się, że “…wszystko się pojebało!” znaczy tyle co: wszystko mu się pomyliło.
    Jeśli więc dobrze się domyślam, to muszę kanadyjskiemu obserwatorowi przyznać, że jednak nie wszystko mu się …itd.
    Otóż owo: “Dlaczego jak te podworkowe kundle ujadacie na PO i ich Blazna-Szefa “Oscar” vel Tuska. Sami sobie te bande wybraliscie.” – wydaje się być jak najbardziej trafnym spostrzeżeniem. Choć autor z pewnością posłużył się swego rodzaju uogólnieniem, bo przecież tutejsi Forumowicze pewnie na PO nie głosowali. A z całą pewnością nie wszyscy. Jednak na jego (autora) usprawiedliwienie wypada zauważyć, iż jest niezmiernie wkurwiającym obserwowanie zidiociałego narodku jak szamoce się od ściany do ściany jak nawalony kolejarz.
    Jak sobie wybiera na predzia dwie kadencje po rząd, przedstawiciela swoich oprawców i żydowskich interesów w nadwiślańskiej obłasti. To tak jakby Polacy (?) srali na groby swoich najlepszych wymordowanych synów. Nie ma żadnych argumentów na obronę takiej postawy.
    To zwyczajnie narodowa degrengolada i doprawdy trudno jest dostrzec światełko w tunelu.

  52. Maciej Rysiewicz pisze:

    Sceptissimusie, jesteś zbyt inteligentny, żeby nie wiedzieć, dlaczego
    “zidiociały narodek szamoce się od ściany do ściany jak nawalony kolejarz”. Własnie dlatego napiosałem, że Observatorowi z (Can.) się… pomyliło. Nie mam najmniejszych watpliwości, że to jest albo pożyteczny idiota albo agent wpływu. I tyle. Sceptissimusie, nie daj sie nabierac na takie gierki.
    A Observatora niech sra pies… kanadfyjski!!!!

  53. Maciej Rysiewicz pisze:

    … żle napisałem, niech sra go pies sowiecki…

  54. josef pisze:

    KIM NAPRAWDĘ JEST PREMIER DONALD TUSK (nazywany Królem rządowych trutni!)-http://www.wsieci.pl/krolem-rzadowych-trutni-jest-donald-tusk-pnews-614.html
    • D. Tusk “legendarny czyściciel kominów z Gdańska” jest całkowicie uzasadniona podstawa do tego by sądzić, że jest to totalny ignorant![ vide-http://www.youtube.com/watch?v=CdpOSj0UmaIDonaldTuskuhonorowanynagrodąWalteraRathenaua-YouTube;.-TUSK ODEBRAŁ NAGRODĘ TWÓRCY UKŁADU RIBBENTROP MOŁOTOW -tzw. IV rozbiór polski],
    • D. Tusk – opisujący podobne przypadki, zapomniał o tym (kuzynka pamiętała), iż dziadek służył w Wermachcie, ale również o wypowiedzi typu: „wszystko, co polskie to nienormalne”, czy też o jego próbie „secesji Kaszub od Polski”(II Kongres Kaszubów w Gdańsku 12-14 czerwca, 1992 r.).
    • .. .”Donald Tusk powiedział kiedyś: – „główną motywacją mojej aktywności politycznej była potrzeba władzy i żądza popularności”(…). To jeden z nielicznych cytatów prawdziwie oddających jego postawę. Nie chodzi o ludzi czy Państwo. lecz Donald Tusk urzędujący premier (z zawodu historyk), który ma problemy z pamięcią. Nie chodzi tu tylko o to, że historyk, o zaspokojenie własnego egoizmu, nawet metodami dyktatorskimi, które mają pokryć brak podstawowych kwalifikacji do rządzenia nowoczesnym państwem. Wszak w istocie szef obecnego rządu jest bezprogramową wydmuszką medialną (…). (Źródło: Dyktat zamiast dialogu., Nasza Polska nr 45 z 4.XI.2008 r.)
    • KSIĄŻKA: “Donald Tusk. Pierwsza niezależna biografia” Sławomir Grabias, Wyd. Signum Temporis, 2011 – umożliwia czytelnikowi zrozumieć wiele “niepojętych rzeczy” jakie wyprawia obecny “władca Polski”, rzeczy które “nie mieszczą się Polakom w głowach”. Bo też faktycznie to co wyprawia Tusk można tylko zrozumieć poprzez i patrioty. Jak tragiczne są tego skutki dla Polski, miliony Polaków odczuły to już na własnej skórze. A prawda jest szokująca i jest przeciwieństwem tego teatru, który odstawia: Dziadek Tuska ze strony ojca służył w hitlerowskim Wehrmachcie. Brat dziadka ze strony matki, również służył w Wehrmachcie. Natomiast babka ze strony matki, z domu Liebke, była rodowitą Niemką. Męska część rodziny zginęła w Rosji, na frontach I i II wojny światowej. Ciotka matki Donalda Tuska zginęła wraz z czwórką dzieci podczas ucieczki w styczniu 1945 r. na pokładzie słynnego “Wilhelma Gustloffa”, storpedowanego przez Rosjan. Matka Donalda Tuska wspomina, że jej mama i babcia chciały uciekać po wojnie do Niemiec, bo “w końcu były Niemkami” Babka, salowa, musiała odejść z pracy w szpitalu, bo była szykanowana ze względu na jej silny niemiecki akcent. To, że w rodzinie Tuska rozmawiało się po niemiecku, nie było tajemnicą (Grabias, str. 26). Tusk zdawał sobie sprawę z problemów z tożsamością narodową swojej rodziny. Miał od dzieciństwa zaszczepioną nienawiść do nie Niemców, szczerze nienawidził Polaków, bo był jako dzieciak wyzywany od hitlerowców na podwórku i w szkole

  55. Ew pisze:

    Padło juz pytanie o pochodzenie braci Kaczyńskich i innych osób z PIS. o zydowskich przodkach J.K. to juz mozna znależć w sieci….ale jakie powiąznia…jakie “zasługi” z kwadratowego stołu…???

    I zaciekawił mnie watek papieski/arycyciekawa aktualna sytuacja po przejściu na “emeryturę” jednego z Nich…..i jakie sa powiązania z….

    Jesli mozna o tym napisac to bardzo proszę.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz