Strzał w piętę posła Pięty
15/04/2011
425 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
Myślę, że to był żart, a poseł Pięta nie jest idiotą, który by strzelał do kogokolwiek. Według mnie, to przejaw głupoty – Stefan Niesiołowski
„przydałaby się jakaś stara pepesza, to byśmy tutaj sprawę obronili” – Pięta
Ileż to razy nasi prezydenci, posłowie czy tez senatorowie wypowiadali zdania, które mogą kompromitować. Mówili do kamer. Czasami ich podsłuchiwano, czasami ujawniano rozmowy, publikowano nagrania video, które nie powinny lub też powinny być ujawniane. Czasami media kumały się z jedną stroną , by zdyskredytować drugą – słynna rozmowa Beger z Lipińskim via TVN…
To wszystko robiły media przy wykorzystaniu swoich możliwości oraz realizując jakoś tam swoje cele.
Dziś jednak mamy do czynienia z sytuacją szczególną.
W poniedziałek komendantura straży miejskiej w Warszawie oskarżyła „pisowca” Brudzińskiego o niecenzuralną wypowiedz w stosunku do strażnika miejskiego, a dziś media obiegło nagranie odtworzone z telefonu komórkowego, zawierające wypowiedz posła Pięty.
Nowa jakość. Można by powiedzieć, że w dobie „kontaktu TVN24”, czyli „wstajesz i wiesz” w wersji Jarosława Kuzniara, jest to do łyknięcia. Wszak internauci materiały posyłają.
A to się pali, a to się drzewo wali na samochód, a to znów rozbiły się dwa samochody…
No a mnie zadziwił ten filmik z tym posłem Piętą.
Filmik jak filmik, ale z pozycji „kolan”.
Trzeba było być wielce bogobojnym, by klęczeć i „kręcić” ten materiał. To zapewne jakiś nawrócony na PO „moher” kręcił. Co się dziwić. Sporo takich po bieżących sukcesach rządu.
Zapewne „kręcący” nie dotarli do Brudzińskiego, lub też było ich za mało, bo ważniejsze sprawy akurat działy się przy barierkach, gdzie posłowie PIS wszczynali „rozróby”.
Dziwne, bo do dziś Gronkiewicz-Waltz nie przedstawiła listy „akredytacyjnej” posłów, którym wolno było wejść za barierki. Ponoć taka istnieje. Tylko, że PIS nie podawał żadnych nazwisk, bo o liście nie mieli pojęcia.
Mnie interesuje jednak, ilu takich „komórkowców” kręciło się po Krakowskim Przedmieściu.
Donalda Tuska nikt nie nagrywał na „komórę”, gdy chciał w odruchu zabijać sędziego, który nie dał nam wygrać.
Tam go zbyt wielu innych nagrało.