O diable
26/06/2012
502 Wyświetlenia
0 Komentarze
2 minut czytania
Wyganianie diabła – walka z nim – jest jak przepędzanie Rokity Belzebubem;
może by tak zacząć od stwierdzenia, że ten diabeł to mały jest i mało znaczący?
Że nie warto na niego zwracać uwagi?
Bo jak mu się przyglądamy to rośnie w siłę?
A skąd się ten diabeł wziął?
Nie z Biblii przypadkiem?
W chyba 4 akapicie I rozdziału Księgi Rodzaju mamy stwierdzenie, że jak Bóg rozdzielił światło od ciemności, to stwierdził, że to jest dobre.
To znaczy, że dobro istnieje jako osobny byt poza Bogiem.
Coś tu nie gra. Bo jeśli Bóg stworzył świat – to we wszystkich jego aspektach. Zatem to Bóg jest źródłem wszystkiego; także naszego rozumienia dobra i zła.
A czym jest dobro?
Moje dobro i dobro Czytającego – to mogą być różne dobra. Od czego zależy nasze rozróżnianie dobra?
Jeśli Bóg także rozróżnia dobro i zło, to wybiera dobro. Ale może wybrać i zło.
Zatem może być Bóg Dobra i Bóg Zła.
To jest właśnie miejsce, gdzie zaczyna się przeciwstawiać Bogu – Stwórcy Jego rzekome przeciwieństwo. Tu jest źródło dualizmu.
Jako tego "wtórnego" Boga – zaczyna się traktować szatana.
A to pokurcz tylko, niegodny naszej uwagi. Proch ziemi na którym czasami stawiając krok (bo to ta część, która najszybciej przeobraża się w proch ziemi – czyli g…), można się poślizgnąć.
Zatem. Zdejmijmy tego diabła z piedestału. A Biblię czytajmy w interpretacji Ewangelii.
I będzie dobrze.