Zwolniony z „Rzeczpospolitej” dziennikarz Cezary Gmyz ujawnił, że w zeszłym tygodniu sam złożył rezygnację, ale nie została ona przyjęta. Ocenił, że rada nadzorcza Presspubliki napisała kłamstwa i stek bzdur – podają wirtualnemedia.pl.
W oświadczeniu uzasadniającym te zwolnienia rada nadzorcza Presspubliki wyjaśnia, że w zeszłym tygodniu zobowiązała Cezarego Gmyza do przedstawienia do poniedziałku do godziny 14 dokumentów, nagrań i wszelkich materiałów, na podstawie których napisał tekst o trotylu, zapewniając dziennikarzowi dokumenty pozwalające zarówno ochronę świadków jak i pisemne zapewnienie o ochronie jego osoby w razie przyszłych procesów, jeśli okazałoby się, że rzetelnie zbierał materiały i posiada na to stosowne dowody.
„Rada Nadzorcza oraz właściciel wydawnictwa Grzegorz Hajdarowicz po przeprowadzonym postępowaniu uznaje, że dziennikarze związani z publikacją nie mieli podstaw do stwierdzenia, że we wraku tupolewa znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Tekst uznajemy za nierzetelny i nienależycie udokumentowany. Pan redaktor Cezary Gmyz pomimo wcześniejszych zapewnień nie przedstawił żadnych oświadczeń stwierdzając, że informatorzy odmówili złożenia dokumentów” – czytamy w oświadczeniu kierownictwa.
Tę wersję wydarzeń jako nieprawdziwą ocenia Cezary Gmyz. „Bardzo łagodnie rzecz ujmując, wydawca ‘Rzeczpospolitej’ w oświadczeniu mija się z prawdą” – napisał dziennikarz na Twitterze. – To oświadczenie zawiera szereg co najmniej nieścisłości, używając języka prokuratury z ostatniej konferencji, a po ludzku rzecz ujmując kłamstw, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – dodał w rozmowie z wPolityce.pl. – Dokładnie taki charakter ma to oświadczenie podpisane przez tych ludzi, z których zaledwie jeden otarł się o dziennikarstwo. Ocenianie przez nich mojego warsztatu dziennikarskiego uważam za rzecz dla mnie poniżającą – zaznaczył. – To co jest w tym oświadczeniu, to stek bzdur. To także próba zdruzgotania mojej wiarygodności. Ale tak nieudolna, że otrzymuję nawet wyrazy wsparcia od dziennikarzy w innych sprawach dalekich od moich poglądów, choćby z TVN czy TOK FM – podkreślił dziennikarz.
Więcej:
http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/cezary-gmyz-rz-wczesniej-nie-przyjela-mojej-rezygnacji-a-teraz-pisze-klamstwa
"Szef Dzialu Ekonomicznego Nowego Ekranu. Dziennikarz z 10-letnim stazem. Byly z-ca szefa Dzialu Biznes "Wprost"."