W kraju, gdzie władza nie jest kontrolowana, ani przez opozycję, ani przez media, nie może być dobrze, To tzreba szybko zmienić.
Jako zwykły grzesznik, o skłonnościach nieco narcystycznych i umiarkowanej pysze, uznałem, że poniższy komentarz pod ostatnim wpisem nieco się marnuje. I po lekkim przeredagowaniu zasługuje na osobny wpis. Oto on:
Kiedy Maradona strzelił, w meczu z Anglią, gola ręką, ludzie to zaakceptowali, jako element gry. Wszystko, czego nie zauważy sędzia jest w porządku.
(Jo Nesboe, „Karaluchy” ).
Gdzie jest nasz Sędzia?
Media – czwarta siła? Śmiechu warte.
Niezależne autorytety – nie ma.
A neo-elita jest tak pełna hipokryzji i zakłamania, że właściwie należy ich prawidłowo nazywać funkcjonariuszami Aparatu.
Począwszy od sprawy Mariusza Kamińskiego (a właściwie dużo, dużo wcześniej), poprzez aferę hazardową i wielką traumę dla każdego narodu – Tragedię Smoleńską – GDZIE BYŁ SĘDZIA ?!
Nie zauważył fauli, a naród to zaakceptował, jako stały element gry?
Sędziego nie było i nie ma.
Nie ma elit i niezależnych autorytetów.
W taką grę uczciwie grać się nie da.
I o to chodzi z tymi elitami. Taki człowiek, jeden z elity cieszącej się powszechnym szacunkiem i odpowiedzialnie służącej narodowi, jest potrzebny; na jego opinię będą czekali wszyscy i ta opinia będzie w ogólnym przekonaniu słuszna i sprawiedliwa.
Wszyscy odczuwamy potrzebę rozstrzygającej, autorytarnej opinii. Gdy Kliczko w ostatnim meczu nakładł po gębie aroganckiego Angola, ale nie aż na tyle, żeby to było zaraz jednoznaczne, czekaliśmy cierpliwie, żeby trzech dżentelmenów policzyło, wyważyło i uznało go zwycięzcą.
A iluż to przeciwników Systemu krzyczy głośno, że to właśnie powinien rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny? Przecież Trybunał to też fragment Systemu.
Tak samo po stłuczce samochodowej czekamy na rozstrzygnięcie pana policjanta, w sądzie na wyrok, kto jest draniem – ja, czy sąsiad.
Taki jest tradycyjny model zwartych zespołów ludzkich. To prawie mamy w genach.
I oto nagle jesteśmy w sytuacji, gdy tego Arbitra, tego Sędziego nie ma!
Potocznie, dla każdego jest wiadomym, że w normalnej demokracji aż dwa najwyższe elementy władzy, sądownictwo i tzw. czwarta władza, czyli media, powinny być naszym codziennym arbitrem i sędzią.
Czy ufamy bezgranicznie sądom i sędziom?
Czy jakaś dziennikarska opinia jest dla nas miarodajna i ostateczna?
Nie i nie.
Zabrakło Sędziego dzisiaj w Polsce.
PS. Przez to również bez przerwy się kłócimy.