Analizując sensacyjny materiał zamieszczony na naszej stronie, Pani Grażyna Niegowska zwróciła uwagę na wyjątkowo ważny aspekt sprawy Olewnika. Chodzi o numery techniczne IMEI pozwalające dotrzeć do osób zaangażowanych w porwanie biznesmena.
Pani Niegowska pisze tak:
Przełomowe wnioski nasuwają się po analizie numerów technicznych IMEI: 44149104466570 i 350139108553010, które śledczy zajmujący się sprawą uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika błędnie uznali za numery identyfikacyjne aparatów komórkowych. Tymczasem są to numery operacyjne IMEI, przypisane do urządzeń podsłuchowych typu: „Eavesdropper”, Gi2, czy Syborg. Charakterystyka urządzeń podsłuchowych znajduje się na stronach:
Pani Niegowska dowodzi, że numery techniczne podane w zdobytej przez nas analizie, wykorzystywane są w urządzeniach podsłuchowych kontrwywiadu wojskowego. Wie to stąd, ze sama przez wiele miesięcy była obiektem działań operacyjnych kontrwywiadu prowadzonych przez jednego z oficerów.
Z analizy pani Niegowskiej wynika, że te same sposoby i te same urządzenia wykorzystano w sprawie Olewnika. Stąd wniosek, że w sprawę Olewnika musieli być zamieszani oficerowie kontrwywiadu. Wnioskuje pani Grażyna logicznie, ale od Jej wniosku rodzą się następne wnioski:
a) Prokuratura prowadząca sprawę zabójstwa Olewnika nie natknęła się na żadne ślady prowadzące do służb wojskowych.
b) Nikt ze służb wojskowych nie został w tej sprawie przesluchany.
c) analitycy prokuratury pomylili się, nie odróżniając numerów telefonicznych od numerów urządzeń podsłuchowych. Czyli po raz kolejny dali dupy.
Wniosek zasadniczy jest jeden: w sprawie Olewnika ciągle ktoś miesza, a prawdziwi zleceniodawcy zabójstwa wciąż są bezkarni i poza zasięgiem wymiaru sprawiedliwości.