Opowiastka, czyli wyciąganie igieł z głowy
04/05/2011
557 Wyświetlenia
0 Komentarze
3 minut czytania
Jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu
Przesłodziłem dziś z kawą! – normalnie, do pierwszej kawy rano, wsypuję dwie płaskie łyżeczki.
Dziś, nie wiem zapatrzyłem się w okno , zamyśliłem, czy jak…
No i stało się. Siadam do stołu biorę pierwszego łyka, a tu prawie syrop o smaku kawowym, albo inaczej cukier z kawą zamiast kawy z …
Zrobię drugą – pomyślałem. W tzw międzyczasie w komputerze załadowały się pliki i uzyskałem połączenie z Internetem. Otwieram NE. Czytam. Krzywi mnie jak jasna cholera. Odruchowo sięgam po kawę i okazuje się, że poranna dawka piołunu jakiej dostarczyły mi wpisy i komentarze usunęły ten nadmiar słodyczy z mojej kawy. Opatrzność czuwa.
Ironia, to rodzaj sztuki. Z pluciem wygląda zgoła inaczej – nawet, najbardziej precyzyjne plucie na odległość lub do celu, nie zalicza się do żadnej ze sztuk.
Słowa niczym pociski, języki jak szable i sztylety myśli /W.S./
Ja rozumiem potrzebę odreagowania – wczoraj wy pluliście na naszego, dzisiaj my plujemy na waszego.
Tylko, że istnieje jeszcze coś ponadto – nasz wizerunek na zewnątrz i szacunek, albo jego całkowity brak, do urzędu.
Kiedy już bezradność owa przekroczy granice śmieszności, a nazwać przecież nadal ją trzeba, bo byśmy się z niej pochorowali, pozostaje jeszcze szyderstwo i historia najbardziej szydercza z artystek – z czego zdawał sobie sprawę Witkacy.
Dopijam swoją przesłodzoną kawę i zastanawiam się nad słowami artysty – i wiem, że staję się świadkiem czegoś, co nazwałabym zerwaną anarchią z łańcucha.
W jednej z londyńskich knajp był umieszczony (może nadal tam jest) napis „Czuj się jak u siebie w domu, jeśli tam plujesz pluj tu też”
Ukazanie prawdy, lub ironicznie pokazanie jakiegoś zdarzenia, to sprawa jedna – inną sprawą jest powielanie wierszy idiotów…
I, tak na koniec – długo nie mogłem zrozumieć zachowania mojej znajomej, która z uporem lepszej sprawy broniła prostytuującej się krewnej. Zrozumiałem, kiedy prawda wyszła na jaw…
„>