Media, znajdujące się w 90% w niemieckich rękach, wydały wojnę demokratycznie wybranym polskim władzom. Na szczęście „pospolite ruszenie” zatrudnionych przez Ringiel Axel Springer Polska coraz widoczniej ociera się o groteskę.
Oto redaktor Michał Pietrzak próbuje dokopać rządzącej partii. Pod but bierze pochodzący z 2010 roku projekt Konstytucji.
.
… Jarosław Kaczyński najwidoczniej uznał, że warto ten projekt schować i się nim nie chwalić. A szkoda, bo – przynajmniej w mojej ocenie – powinien służyć studentom prawa jako ćwiczenie intelektualne i… przestroga.http://www.fakt.pl/politycy/projekt-konstytucji-pis-nowa-konstytucja-pis,artykuly,597474.html
.
Najwyraźniej Pietrzak to zapoznany prawnik – konstytucjonalista.
Bo przecież diabeł tkwi w szczegółach.
.
PiS-owscy „konstytucjonaliści” wprawdzie zgadzają się z twierdzeniem zawartym w obowiązującej Konstytucji, że wspomniane ograniczenia nie mogą naruszać istoty wolności i praw, ale zgadzają się z nim tyle o ile. Bo – uwaga, ważny cytat – ograniczenia nie mogą naruszać istoty tylko „poszczególnych wolności i praw”. Poszczególnych, czyli – trzymając się językowej definicji – wybranych z wielu.(ibid.)
.
Tymczasem, panie dziennikarzu z FAKTU, w języku polskim słowo poszczególny ma zupełnie inne znaczenie.
Słownik PWN podaje definicję:
http://sjp.pwn.pl/sjp/poszczegolny;2506029.html
.
Czyli nie „wybranych z wielu”, ale „każdy z wielu”. I nie rozpatrywany en bloc (trudne słowo Pietrzak, prawda?) ale pojedynczo.
Na dodatek Pietrzak nie tylko nie rozumie słów. On dworuje sobie z pisowskiego projektu Konstytucji, zarzucając mu zbytnie uzależnienie sędziów od prezydenta, nie mając pojęcia o obowiązującym prawie:
Według PiS-owskiej konstytucji „sędziego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Rady do Spraw Sądownictwa”. Każdego też może odwołać, bo – jak czytamy – „sędzia, którego dotychczasowe postępowanie świadczy o niezdolności lub braku woli rzetelnego sprawowania urzędu, może zostać złożony z urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek Rady do Spraw Sądownictwa. Akt prezydenta nie podlega zaskarżeniu.”
(ibid.)
,
Nie znający znaczenia słów redaktor Pietrzak nie wie, że zgodnie z Konstytucją z 1997 r. obecnie również Prezydent powołuje sędziów.
.
Art. 179.
Sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony.
.
Natomiast novum stanowi instytucja odwołania, przy czym tylko na wniosek organu, który wcześniej wnioskował o powołanie. I tak powinno być, bo przecież obecne rozwiązanie, które skutkuje tym, że nawet osoby prawomocnie skazane nadal orzekają, urąga podstawowym zasadom państwa prawnego.
Pietrzak liczy na krótką pamięć czytelników Faktu.
.
Pozostaje też sprawa praw osób chorych psychicznie. W art. 21 czytamy: „W przypadkach określonych w ustawie sąd może nakazać poddanie osoby, która ze względu na zaburzenia psychiczne stwarza zagrożenie dla życia, zdrowia lub nietykalności cielesnej innych osób, zabiegom medycznym zmniejszającym to zagrożenie”. Jakich zabiegów? Lobotomia? Kastracja?(ibid.)
.
Tymczasem domniemany idol Pietrzaka, niejaki Tusk Donald Franciszek, nieco przed zaistnieniem projektu Konstytucji PiS w przestrzeni publicznej zawzięcie perorował o konieczności chemicznej kastracji pedofilów.
– Zleciłem radykalne przyspieszenie prac nad wprowadzeniem farmakologicznej kastracji, jako środka przymusowej terapii. Dotyczy to głównie pedofilów, szczególnie tych którzy nie rokują na poprawę – powiedział premier Donald Tusk (…).
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5676698,Tusk__bedzie_farmakologiczna_kastracja_dla_pedofilow.html
No cóż, projekt najwyraźniej był zbieżny z wizją wodza POstępowej Europy, przynajmniej w tym zakresie.
Należę do niestety już powoli ustępującego pokolenia, które jednak wiedziało dokładnie: jeśli na czymś się nie znasz, zamilcz.
I chociaż dzisiaj sięganie powyżej własnej niekompetencji jest coraz bardziej modne, zaapeluję:
.
.
Być może przekonująco i bez narażania się na śmieszność napisze pan, jak odróżnić muchomora od pieczarki, albo dlaczego tak trudno znaleźć koniczynę przynoszącą szczęście.
I czemu wyginęły mamuty, a muchy tak bardzo lgną do g…. .
.
Ale prawo zostaw innym
.
Bo nie każdy czytelnik Faktu jest głąbem.
.
15.12 2015
3 komentarz