Poniższa opinia jest subiektywnym odbiorem pewnej audycji. Odnoszę się do programu publicystycznego niepopularnego na tym portalu. Czyli „Faktów po faktach”. Zafascynowała mnie wypowiedź Pani prof. Środy. Skrótowo ujmując problemy demograficzne Polski ulegną rozwiązaniu w wyniku większej emancypacji kobiet i rozbicia skostniałego systemu rodzinnego. Oczywiście taki był kontekst a nie bezpośrednia artykulacja. Jak rozumiem pary lesbijskie same się pozapładniają , inną opcją są wolne samotne matki nie obciążone uciążliwymi małżonkami. Jeżeli taki jest poziom profesury w Polsce to znalazłem miejsce oszczędności budżetowych. Proponuję likwidację nauk humanistycznych na uczelniach i delegalizację organizacji feministycznych jako zmierzających do zagłady narodu. Rozumiem a przynajmniej staram się problemy związane z nierównym traktowaniem płci. Lecz każda licentia poetica ma swoje granice, wypowiedzi Pani prof. już dawniej były dla […]
Poniższa opinia jest subiektywnym odbiorem pewnej audycji.
Odnoszę się do programu publicystycznego niepopularnego na tym portalu. Czyli „Faktów po faktach”. Zafascynowała mnie wypowiedź Pani prof. Środy. Skrótowo ujmując problemy demograficzne Polski ulegną rozwiązaniu w wyniku większej emancypacji kobiet i rozbicia skostniałego systemu rodzinnego. Oczywiście taki był kontekst a nie bezpośrednia artykulacja.
Jak rozumiem pary lesbijskie same się pozapładniają , inną opcją są wolne samotne matki nie obciążone uciążliwymi małżonkami.
Jeżeli taki jest poziom profesury w Polsce to znalazłem miejsce oszczędności budżetowych. Proponuję likwidację nauk humanistycznych na uczelniach i delegalizację organizacji feministycznych jako zmierzających do zagłady narodu.
Rozumiem a przynajmniej staram się problemy związane z nierównym traktowaniem płci. Lecz każda licentia poetica ma swoje granice, wypowiedzi Pani prof. już dawniej były dla mnie kontrowersyjne ale pewien poziom absurdu powoduje reakcję obronną.
Poprawność polityczna i chęć zapewnienia parytetów kończy się jak w przypadku Catherine Ashton, przewodniczącej unijnej dyplomacji, wyborem niekompetentnej osoby do przewodniczenia instytucji z budżetem 475 ml euro.
Czy obsadzenie o ile się nie mylę 30 % miejsc na listach kobietami zapewni odpowiednio wysoką jakość ich reprezentacji? Czy też będą to zapchajdziury z łapanki, oby się nie okazało, że wyniku tego ruch do Sejmu trafi mniej kobiet aniżeli obecnie.
Mój brak poszanowania dla tak pojmowanej ale za to "politycznej" emancypacji skłania mnie do konstatacji zawartej w tytule