22.04.2012. Francuzi głosują już ponad godzinę. Choć kandydatów na prezydenta jest 10 liczą się dwaj Francois Hollande i Nicolas Sarkozy. Lubię cytować więc niech „przemówi” Prezydent dekady (1959 – 1969) Charles de Gaulle.
A więc de Gaulle przegrał referendum i podał się do dymisji! Dużo w niniejszym dzienniku o tej postaci pisałem, pora więc na małe podsumowanie — w moim pojęciu nie wychodzi ono dodatnio. Rozbił Zachód, a nic nie dał Wschodowi, zachęcił i ośmielił Moskali w Izraelu, zraził Amerykanów do spraw europejskich, umocnił Niemcy, a izolował Anglię i to wszystko w imię tradycjonalistycznych mrzonek o mocarstwowej suwerenności Francji.
W polityce wewnętrznej zapewnił wprawdzie ciągłość i stabilność rządów, ale zahamował rozwój socjalny i ekonomiczny (zbędne wydatki na Force de Frappe) i doprowadził do niebywałych wstrząsów jak w maju 1968. Przy tym siła polityczna, jaką stworzył („gaullizm”), dosyć się wydaje bez niego iluzoryczna. Owszem, był w końcu wielkim człowiekiem, pokazał to w czasie wojny, poniekąd w sprawie Algierii (choć różnie o tym sądzą Francuzi…), ale był niewspółczesny, nie chciał się pogodzić z tym, że przy dzisiejszej technice osobne państwo bez przymierza i ścisłego współdziałania z wielkim mocarstwem nie jest w stanie inwestować w elektronikę czy energię nuklearną — co zrozumieli wszakże i Anglicy, i Niemcy z NRF. Faktyczne wystąpienie Francji z NATO było szaleństwem, które na szczęście nie zdążyło jeszcze przynieść tragicznych skutków. Zbliżenie ze Wschodem nic nie dało poza pewnymi sukcesami prestiżowymi. (…)
A swoją drogą imponujący i podnoszący na duchu jest fakt, że de Gaulle ustąpił dobrowolnie na skutek negatywnego wyniku głosowania, jeszcze więc „demoliberalna” demokracja nie zginęła. Nabiera to wymowy zwłaszcza wobec naszych żałosnych i żenujących „wyborów”, do których przygotowania trwają tu w pełni. Jednocześnie szykujemy się do święta l Maja, do 25-lecia Polski Ludowej i licho wie do czego jeszcze. Takiej kumulacji obchodów dotąd nie było: miasto obwieszone sztandarami, czerwienią, transparentami, eksplozja cudnej pogody, niby jakieś sztuczne podniecenie, a w sumie wszystko bez treści, funta kłaków niewarte.
Choć czy wszyscy ludzie to wiedzą? Opowiadano mi, jak w pewnym naukowym, uniwersyteckim towarzystwie młodzi docenci cieszyli się, że Czesi „nareszcie dostali za swoje i przestaną rozrabiać”, oraz że „leki wyjeżdżają”. Mili są ci nowi Polacy, ani słowa!
Ja żyję nerwowo, bo muszę pisać muzykę dla tego Amerykanina, i to pisać pospiesznie, gdyż on w czerwcu przyjeżdża i ma mi za to zapłacić. Piszę bez przekonania, a książka leży odłogiem, do tego upał i wiele innych podrażnień (Wacek, matura Jerzyka, brak paszportu). Umarł Krzyś Komeda, muzyk jazzowy, uroczy chłopak. Zawiey ciągle sparaliżowany, i to chyba na długo. A tu w koło czerwone sztandary, brodate paszcze Marksa i Lenina i ludzie goniący za karierami bez względu na upodlenia i bzdury. Nic mnie niby złego nie spotyka, ale nerwy dygocą.
Głosować oczywiście nie będę, tak jak i poprzednim razem, ale ludzie polecą, bo się boją. „Wolna Europa” próbuje przypomnieć sprawy ideowopolityczne, wczoraj nadawała przemówienia przed sądem Kuronia i Modzelewskiego. Piękne nawet, ale to głosy wołające na puszczy, obce mi w dodatku, bo powołujące się wciąż na „socjalizm”. „Ci dopiero daliby nam w dupę” — powiedział Paweł: przeżywa on coraz silniej swą postawę „endecką” i lubi odcinać się od wszelkich myśleń typu „postępowego” i od jakichkolwiek poprawiaczy socjalizmu. Napiliśmy się z nim i z S. wódki wczoraj wieczór, przedtem cały dzień jeździłem na rowerze. A tu robota nie zrobiona — o cholera! I starość na karku, coraz bliżej! Ten rower niby ma mnie odmładzać, ale czy to skuteczne?
źródło: sieć * merlin.pl/Dzienniki_Stefan-Kisielewski/browse/product/1,282298.html#fullinfo
WARTO CZYTAĆ i …
– "Niesforne Dziecię Gutenberga".
P.S. "[…]Francois Hollande zwyciężył
w pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji, zdobywając 28-30 proc. głosów.
Przeszedł także prezydent Nicolas Sarkozy z wynikiem 24-27,5 proc.".
źródło: sięć – AFP…
"- "Z wielka wprawa znajdujemy dla SIEBIE wymówki i z niezwyklym talentem zrzucamy wine na INNYCH." Laurence J. Peter"