(tfu!) „gej” w dzień demonstruje na ulicach to, że rzekomo jest homosiem – za to mu płacą – a w nocy najprawdopodobniej niczego nie uprawia, bo ludzie cały dzień gadający o TYCH rzeczach są w rzeczywistości na ogół impotentami.
Na stronie "Pięknego Poranku" (w TTV) pokazała się moja wypowiedź o (tfu!) "gejach" i homosiach. Można ją znaleźć na moim blogu na ONET.pl
http://korwin-mikke.blog.onet.pl/
Panie Mikke: ale co pana brzydzi? Że homoś ma co dzień ma te same problemy co pan? Gej chodzi na zakupy, pocztę, opłaca rachunki, pracuje od rana do wieczora. A wieczorem uprawia seks. Co w tym dziwnego, bądź obrzydliwego?
Odróżnijmy: homoś ma mniej-więcej te same problemy, co ja – natomiast (tfu!) "gej" w dzień demonstruje na ulicach to, że rzekomo jest homosiem – za to mu płacą – a w nocy najprawdopodobniej niczego nie uprawia, bo wiem, że ludzie cały dzień gadający o TYCH rzeczach są w rzeczywistości na ogół impotentami. I rzeczywiście: co za różnica (w nocy!), czy jest to impotent homo czy hetero?
Mnie nie przeszkadza to, co ludzie robią w swoich łóżkach; mnie przeszkadza, że o tym gadają. Jest taka seksualna mniejszość: impotenci – i inna: onaniści. Jak oni muszą się czuć, gdy wszyscy naokoło nic tylko gadają o tych rzeczach! Złamanie tego tabu – bo nasza cywilizacja (w odróżnieniu od dzisiejszej anty-cywilizacji) zakazywała publicznego mówienia o płci – to naruszenie ich praw!
Bo o TYM się nie mówi – TO się robi!!
A co mnie brzydzi? To moja sprawa prywatna – zresztą: sam nie wiem; brzydzi mnie – i już. Kilku moich znajomych–homosiów twierdzi, że mdli ich z obrzydzenia na myśl o robieniu TEGO z kobietą…
=====
PS. Ja kocham kobiety – a nie "uprawiam seksu". Nie uprawiam nawet warzyw.