Bez kategorii
Like

Zwierzyniec Pilawin

10/06/2012
158 Wyświetlenia
0 Komentarze
7 minute czytania
no-cover

czyli kaprys magnata…



 

Józef Mikołaj Potocki  był właścicielem ogromnych dóbr ziemskich  w Smołdyrowie, Antoninach i Szepetówce na Wołyniu obejmujących ok. 63 000 ha ziemi a poza tym zapalonym podróżnikiem i myśliwym. W lasach jego dóbr zwierzyny było mało. W roku 1901 zamarzyło mu się odtworzyć stado łosi.  Ogrodzono nieznaczną przestrzeń w lasach piszczowskich i wpuszczono dwa łosie sprowadzone z Polesia.
1/
 
 
Rok po roku powiększano nieco obszar parku a po 10 latach  doszedł on do 4200 hektarów.  Zwierzyny też było coraz więcej. Nie tylko łosi.
Właścicielowi zamarzyło się by park stał się miejscem aklimatyzacji, krzyżowania i rozmnażania gatunków, pochodzących z różnych części świata.
Do zwierzyńca trafiły rogacze sprowadzone z tajg syberyjskich oraz dziewiczych puszcz Kanady.
Powstało jedyne takie miejsce w Europie, w którym obok białowieskiego żubra przechadzał się majestatyczny bizon amerykański, gdzie kanadyjski wapiti podczas rykowiska staczał walkę z syberyjskim maralem.
2/
jelenie dybowskiego 3/
Łoś i wipiti 4/
 
Teren otoczono trzymetrowym ogrodzeniem drewnianym z  dwoma tylko wjazdami.
Gości przy wjeździe witały dwa oswojone niedźwiedzie oraz wygodny dom myśliwski.
5/
 
Urządzono ponad 170 km świetnie utrzymanych dróg objazdowych przez park. Przez bagna usypano doskonałe groble, mające za podstawę grube okrąglaki, które pokryto grubą warstwę ziemi i piachu. Przez rowy i rzeczki przełożono mosty. 6/
 
Grunty  błotniste osuszono. Wody ujęto w stawy (największy Wietlica 20 hektarów), podzielono groblami i tamami. Ręka ludzka stworzyła 8 sztucznych polan z ostojami dla zająca bielaka.  Obsiewano je żytem, owsem, gryką, wyką, saradelą, łubinem i kartoflami. Łąki zaś – trawami, koniczyną białą oraz żubrówką, sprowadzoną specjalnie z Wiener-Neustadt. Na ściętych pniach drzew zwierzęta znajdowały lizawki – cegiełki z gliny i soli.
 
Reszta dawnej puszczy pozostała w pierwotnym stanie; nieprzebyte gąszcze, moczary zarosłe olchami, ostępy dziewiczego lasu z chaosem zwalonych drzew stuletnich. Szumiały stare  dęby, graby, osiki, jesiony, sosny. Poszycie stanowiła bujna trawa. Kwitła wiosną   azalia pontyjska przywieziona przez Tatarów podczas ich podbojów. Obfitość wody oraz pożywienia sprawiała, że park stał się rajem dla ptactwa. Swoje gniazda miały głuszce, cietrzewie, jarząbki,  żórawie, dzikie kaczki, bekasy, białe i czarne bociany, dropie, kuropatwy i przepiórki, orły, jastrzębie, sowy.
 
Sprowadzona zwierzyna mając tak wyśmienite warunki, że rozmnażała się regularnie, co znajdowało wyraz w corocznie przygotowywanych raportach.
7/
 
Od stycznia 1907 roku parku strzegła prywatna milicja, składająca się z drużyny 24 kozaków. „Uzbrojeni w stare Werndl’a karabiny (…), pełnią Dońcy na własnych, stepowych konikach służbę ochronną na prawach żołnierzy czynnej armii nader pilnie i sprężyście a przy tem spokojnie i oględnie. (…) Ani razu nie przyszło do starcia, użycia broni lub jakiegokolwiek nawet poważniejszego zajścia z miejscową ludnością, sam fakt ich postoju lub pojawienie się, w razie potrzeby wystarcza do utrzymania lub przywrócenia spokoju i ładu” 8/
 
W połowie października 1908 roku na teren zwierzyńca dostał się czworonożny kłusownik – wilk, który podkopał  się pod ogrodzeniem. Zaatakować jeleni się nie odważył. Ofiarą rabusia padło 7 saren krajowych. 9/
 
Ciekawe były obserwacje życia zwierząt w warunkach naturalnych.
Jelenie podczas rykowiska stają się bardzo niebezpieczne.
Wapiti na rykowisku 10/
 
„Pewnego razu, podczas rykowiska, byk marał zaatakował jednego z miejscowych ludzi, który ukrył się za drzewo, wzywając jednocześnie pomocy. Nadbiegł ktoś z bliżej znajdujących się, lecz i ten musiał ratować się ucieczką za drzewo. Na krzyk atakowanych, przybiegł trzeci z miejscowych ludzi, ten jednak mniej szczęśliwy, gdyż tak niespodziewanie znalazł się wobec rozjuszonego zwierzęcia, że już nie mógł schronić się za drzewo. Jeleń pochylił łeb, aby wziąć na rogi swą ofiarę, lecz człowiek ratując swe życie, rzucił się na kark pomiędzy rogami i silnie ujął jelenia za szyję. Jeleń podniósł łeb, wraz z zaczepionym nad nim człowiekiem, i tak zaczął biegać, aż póki nie nadbiegła liczniejsza pomoc.” Rodeo to trwało blisko pół godziny. 11/
 
 Potem przyszedł rok 1917, rewolucja w Rosji i szlag wszystko trafił. Dobra zostały rozgrabione przez miejscową ludność, a zwierzyna w Pilawinie wybita. Sam zaś Józef hrabia Potocki zmarł w wyniku ran odniesionych w wypadku samochodowym we Francji w 1922 roku.
 
1/ Lydckker R., A trip to Pilawin. The deer-park of count Jpseph Potocki in Vohynia Russia, London 1908, s. 31
2/ Park w Pilawinie, [w:] Łowiec Wielkopolski, Nr 22/1911, s. 385
3/ Lydckker R., A trip to Pilawin, op.cit. , s. 67
4/ Tamże, s. 39
5/ K. Przyszychowski, "Pilawin" [w:] Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Nr 51/1910
6/ Jan Sztolcman, "Pilawin" [w:] Łowiec Polski, Nr 13/1907
7/ Jan Sztolcman, ‘"Wycieczka do Pilawina" [w:] Łowiec Polski, Nr 14/1909
8/ Józef Potocki,  "Z Pilawina", [w:] Łowiec Polski,  Nr 2/1907
9/ Romuald Sokalski, "Z Pilawina,[w:] Łowiec Polski, Nr 2/1909
10 Lydckker R, op.cit., s.15
11/ Jan Sztolcman „Wycieczka do Pilawina” [w: ]Łowiec Polski, nr 14/1909, s.213
 

 

 

Inne zapisy autora:

Ewa Rembikowska
Ewa Rembikowska

Spojrzenie na wspólczesnosc przez pryzmat historii mojej wielkopolskiej rodziny.

127 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

319217