BIZNES
Like

Żonglerzy i inżynierowie społeczni

22/12/2013
641 Wyświetlenia
3 Komentarze
8 minut czytania
Żonglerzy i inżynierowie społeczni

Artykuł o kuglarskich sztuczkach i żonglowaniu finansami publicznymi autorstwa Petera Boettke, profesora ekonomii i filozofii na George Mason University, a także szefa F.A. Hayek Program for Advanced Study in Philosophy, Politics, and Economics w Mercatus Center.

0


Henry Hazlitt w Ekonomii w jednej lekcji stwierdził, iż „Spośród wszystkich nauk znanych człowiekowi właśnie ekonomia najbardziej roi się od błędów. To nie przypadek. Wystarczyłyby już wewnętrzne trudności samego przedmiotu, ale po tysiąckroć pomnaża je działanie czynnika, który nie odgrywa roli w na przykład fizyce, matematyce, czy medycynie – jest nim specjalne zaangażowanie ze strony egoistycznych interesów”[1].

Hazlitt, który co do zasady po prostu uaktualnił pracę Frédérica Bastiata Co widać i czego nie widać, zdefiniował złego ekonomistę jako tego, który „widzi tylko bezpośrednie konsekwencje proponowanego kierunku polityki; dobry ekonomista spogląda także na konsekwencje dalsze i pośrednie”[2].

W normalnie funkcjonującej gospodarce, grupy interesu mają silne bodźce, by wspierać złych ekonomistów, by wyciągać korzyści z proponowanych przez nich kierunków polityki. W czasach kryzysu gospodarczego koncentracja korzyści i rozpraszanie kosztów stają się jeszcze bardziej wyraziste. Jak ujął to Hazlitt, „emocjonalne podejście do ekonomii zrodziło wiele teorii, których nie sposób uzasadnić na gruncie logicznego i jasnego rozumowania”.

Skoncentrujmy się na toczącej się obecnie dyskusji o wydatkach publicznych i długu. To stricte ekonomiczne zagadnienie wywołuje silne emocje i niewiele uważnej analizy ekonomicznej, podgrzewa jedynie temperaturę dyskusji, zamiast przynosić praktyczne rozwiązania. To nic nowego. W styczniu 1935 r. Hazlitt opublikował na łamach „New York Times” artykuł The Road to Recovery: Spending or Saving, w którym uczciwie przytoczył argumenty obu stron debaty. Dla współczesnego czytelnika dyskusja ta zabrzmi dziwnie znajomo.

Wydatki rządowe, postrzegane były wówczas (podobnie obecnie) jako źródło natychmiastowych i bezpośrednich korzyści. Jeśli rząd nie będzie wydawał więcej, ludzie będą mieli mniej pieniędzy na zakupy; sklepy będą musiały ograniczyć sprzedaż, ryzykując wypadnięcie z rynku; jeśli tak się stanie, ludzie stracą pracę, a jeśli nie będą zarabiać, nie będą mieli pieniędzy, etc., etc.

Wydający pieniądze podatników nie biorą pod uwagę pośrednich konsekwencji kierunku polityki, która zakłada zwiększanie wydatków publicznych. Z drugiej strony ci, którzy oszczędzają, optują za długoterminowym wzrostem gospodarczym. Oszczędności przeznaczane są na fundusze inwestycyjne prywatnych uczestników rynku w drodze wolnych umów. Oszczędzający krytykują politykę zwiększania wydatków publicznych również w inny sposób: wydatki rządowe wypierają prywatne inwestycje, a publiczne inwestycje są daleko mniej efektywne od prywatnych. Wydatki publiczne zakłócają funkcjonujący aktualnie w gospodarce model inwestowania i generują poważne koszty na przyszłość.

Ignorowanie długoterminowych konsekwencji większych wydatków publicznych jest tym, co Hazlitt określił mianem „złej ekonomii”. Dobra ekonomia bierze pod uwagę nie tylko bezpośrednie i natychmiastowe skutki przedsiębranej polityki, kalkuluje także skutki pośrednie i długoterminowe. Podobne pojmowanie dobrej ekonomii doprowadziło Adama Smitha do krytyki finansowej nieodpowiedzialności rządów. W piątej księdze Bogactwa narodów stwierdził on, iż „w ten sam sposób, gdy staje się to dla jednostki niezbędne, otwarcie i uczciwie deklarowane bankructwo ujmuje dłużnikowi najmniej honoru, ale jest i relatywnie mało krzywdzące dla wierzyciela. Honor państwa stoi zapewne na bardzo niskim poziomie, skoro dla ukrycia kompromitacji bankructwa ucieka się do sztuczek żonglerskich, o tyleż łatwych do przejrzenia, co niebezpiecznych”.

Niestety, jak wskazuje Smith w kolejnym akapicie, wszystkie rządy, zarówno przeszłe, jak i obecne, stosowały i stosują sztuczki zamiast otwartego zmierzenia się z problemami wywołanymi przez finansową niefrasobliwość. Triki, o których pisał Smith, to cykle deficytów, zadłużania się i dewaluacji. Przedstawiciele klasycznej szkoły ekonomii oraz wielu dzisiejszych ekonomistów argumentuje, że w wyniku stosowania takich sztuczek konieczne jest nałożenie na rządy rodzaju kagańca, ograniczającego możliwość uciekania się do nich. Keynes oraz dzisiejsi kontynuatorzy jego toku myślenia zerwali z koncepcją ograniczania możliwości działania rządów. Zamiast tego, wspierali używanie przez rządy sztuczek, nawet w większym zakresie, przekonując do tego społeczeństwa i samych ekonomistów, by byli inżynierami społecznymi i mistrzami kuglarstwa. Z owego „mistrzostwa” wynikło tylko jedno – bankructwo.

Jeśli wierzyć oficjalnym statystykom, Ameryka zadłużona jest na 16 bilionów dolarów. Jeśli weźmiemy pod uwagę międzypokoleniowe zadłużenie, które obliczył Laurence Kotlikoff, efekt jest przerażający – nieco ponad 200 bilionów dolarów. To tego nawiązywał ekonomista Albert Hahn w swojej książce The Economics of Illusion. USA i Europa po II wojnie światowej skwapliwie korzystały z takiej ekonomii iluzji. Wielkość zadłużenia, jaką obliczył Kotlikoff nie powstaje z dnia na dzień. Wymaga dekad obietnic politycznych, za którymi stała jedynie wiara w to, że się ziszczą.

Zadaniem, którym obarczone zostało obecne pokolenie, jest posprzątanie finansowego bałaganu. Jedną z możliwości jest umorzenie długów. Biedni ludzie nie będą chcieli o tym mówić w obawie przed kontynuacją sztuczek żonglerskich. Dla większości z nas, żonglerka ta trwa przez całe życie. Jest to jednak kolejny przykład złej ekonomii. Być może umorzenie nie jest dobrym rozwiązaniem – potrzebujemy odważnej, publicznej debaty nad odpowiedzialnością państwa i solidnego pieniądza. Musimy przemyśleć szkody, jakie wyrządzili mistrzowie kuglarstwa, autorytety publiczne oraz zastanowić się za Smith’em nad rozwiązaniem, które „ujmuje dłużnikowi najmniej honoru, ale jest i relatywnie mało krzywdzące dla wierzyciela”.

Tłumaczył Tomasz Tokarski
www.pafere.org

Tekst ukazał się w grudniowym wydaniu magazynu „The Freeman”

Inne zapisy autora:

0

PAFERE
PAFERE http://www.pafere.org

Polsko-Amerykańska Fundacja Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego, będąc niezależną, pozarządową organizacją, zajmuje się wolnorynkową edukacją ekonomiczną, promocją wolności gospodarczej i wolnego handlu jako najskuteczniejszego a zarazem najsprawiedliwszego systemu powodującego podnoszenie zamożności ludzi i narodów, związkami etyki z ekonomią, a także rozwojem nauk ekonomicznych. Wesprzyj nas: Volkswagen Bank Direct PL 3321 3000 0420 0104 0942 1500 01 Przelewy spoza Polski: SWIFT: ING BP LPW PL 33 2130 0004 2001 0409 4215 0001

229 publikacje
0 komentarze
 

3 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758