Bez kategorii
Like

Znać kogoś to być kimś

08/02/2011
307 Wyświetlenia
0 Komentarze
6 minut czytania
no-cover

Łukaszek wraz ze swoją mamą wędrowali przez miasto. Mama usiłowała namówić syna by poszli na jakąś manifę. Łukaszek odmówił. – To chociaż dołączmy do jakiegoś "Dnia bez" – namawiała go mama. – Mogę dołączyć do "Dzień bez zakupów". – Nie żartuj sobie! Ja myślę o twojej przyszłości! Jak ty chcesz dojść do czegokolwiek nie mając znajomości? A znajomości najlepiej wyrobić sobie działając w polityce. I to od najmłodszych lat. Przysiedli na chwilę na ławce. W uliczce obok zawyło, zamigotało i pojawiła się limuzyna, z której wysiadł znany polityk w towarzystwie obstawy. – O, ważny polityk – rzekła z zadowoleniem mama Łukaszka. – I to taki, którego chwalą w "Wiodącym Tytule Prasowym". Żebyś ty był jak on! Żebyś ty go chociaż […]

0


Łukaszek wraz ze swoją mamą wędrowali przez miasto. Mama usiłowała namówić syna by poszli na jakąś manifę. Łukaszek odmówił.
– To chociaż dołączmy do jakiegoś "Dnia bez" – namawiała go mama.
– Mogę dołączyć do "Dzień bez zakupów".
– Nie żartuj sobie! Ja myślę o twojej przyszłości! Jak ty chcesz dojść do czegokolwiek nie mając znajomości? A znajomości najlepiej wyrobić sobie działając w polityce. I to od najmłodszych lat.
Przysiedli na chwilę na ławce. W uliczce obok zawyło, zamigotało i pojawiła się limuzyna, z której wysiadł znany polityk w towarzystwie obstawy.
– O, ważny polityk – rzekła z zadowoleniem mama Łukaszka. – I to taki, którego chwalą w "Wiodącym Tytule Prasowym". Żebyś ty był jak on! Żebyś ty go chociaż znał!
– Znam pana Sitko – wtrącił się Łukaszka.
– Pff!! Też masz się czym chwalić! Pan Sitko! Przecież poza tym, że jest mężem naszej dozorczyni jest nikim! Nic nie robi! Tylko pije i łazi po mieście! A skąd on ci w ogóle przyszedł do głowy?
– Bo idzie tu do nas – Łukaszek odwrócił się przez ramię. – O, już jest!
Metr za nimi stał pan Sitko i patrzył na mamę Łukaszka.
– Ehehe, dzień dobry… – zaśmiała się słabo mama Łukaszka. – Czy… Pan… Może…
– Tak, słyszałem wszystko – rzekł niedbale pan Sitko i niedbałym krokiem okrążył ławkę. Niedbałości dodawało to, że zdążył już wypić jedno wino. – Przyszłem se popaczeć jak tam się ma mój znajomek.
– Kto?
– A ten tam – i pan Sitko wskazał znanego polityka.
– Pan chyba żartuje – mamie Łukaszka brwi podjechały tak wysoko do góry, że się schowały pod grzywką. – pan go zna???!
– Znam.
– Niemożliwe!!
– Pani patrzy.
I pan Sitko postawił obok ławki siatkę z zakupami po czym ruszył w stronę limuzyny. Obszedł zgrabnie ochroniarza i podszedł do ważnego polityka.
– Dzień dobry – uśmiechnął się przyjaźnie i wyciągnął dłoń.
– Dzień dobry – odparł zaskoczony polityk i odruchowo wyciągnął swoją. Uścisnęli prawice i polityk spytał:
– Czy my się znamy, panie… E… Pan…?
– Tak, to ja – powiedział pan Sitko. – Głosowałem na pana.
– Dziękuję – wyjąkał zaskoczony polityk. Pan Sitko ruszył w stronę ławki, ale po dwóch krokach obrócił się i zawołał do polityka:
– Ależ nie ma sprawy! Miłego dnia!
– Dziękuję, nawzajem – polityk był grzecznie wychowany.
Pan Sitko triumfalnie wrócił do ławki.
– O czym panowie rozmawiali? Nie było słychać – zapytała grzecznym tonem mama Łukaszka.
– O niczym. Dziękował mi – rzekł niedbale pan Sitko. – I życzył mi miłego dnia.
– Co to za znajomość! – parsknął Łukaszek. – Tak to ja też mogę zrobić!
– Przestań! – zawołała przerażona mama Łukaszka.
– No zrób to – rzekł niedbale pan Sitko.
Łukaszek odstawił swoje zakupy, ruszył do przodu i powtórzył dokładnie ten sam manewr co pan Sitko. Mama Łukaszka siedziała na ławce i była w ciężkim szoku.
– Faktycznie sukces – rzekła lodowatym głosem mama Łukaszka. – Nie sądziłam, że podejście do kogoś, choćby nie wiem jak znamienitego, i zamienienie dwóch zdań to sukces.
– Za chwilę zmieni pani zdanie – rzekł pan Sitko.
– W życiu nigdy!!
– Załóżmy się! O wino!
– Pff! Może być! Niech pan pamięta, że ja lubię czerwo… – mama Łukaszka urwała wpół słowa, gdy jej wzrok padł na wystający z siatki "Wiodący Tytuł Prasowy". Na pierwszej stronie był wywiad z prezydentem Konisławem-Bromorowskim.

– Kolejny sukces, panie prezydencie?
– O tak, porównałbym go do zdobycia korony Żuław. Rozmawiałem przez godzinę z premierem Indii i nawiązaliśmy świetne kontakty. Rzekłbym wyśmienite.
– A o czym panowie rozmawialiście.
– A tak… O niczym ważnym… Wie pan, jak słabo znam indiański.

Mama Łukaszka zacisnęła pięści na gazecie, która zaczęła się niebezpiecznie miąć.
– Jakieś lepsze wino niech mi pani kupi – rzekł marzycielskim tonem pan Sitko i założył ręce za głowę. – Takie gdzieś za półtora euro ci najmniej…

Inne zapisy autora:

0

Marcin B. Brixen

Poznaniak. Inzynier. Kontakt: brixen@o2.pl lub Facebook. Tom drugi bloga na papierze http://lena.home.pl/lena/brixen2.html UWAGA! Podczas czytania nie nalezy jesc i pic!

378 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758