BIZNES
Like

Zielona wyspa – zielony biznes

31/03/2015
3298 Wyświetlenia
1 Komentarze
7 minut czytania
Zielona wyspa – zielony biznes

Polacy to naród, który potrafi wychodzić naprzód rzeczywistości i brać inicjatywę we własne ręce. Otwarcie granic i biurokratyczno-represyjny system, nie przeszkadza nawet w tym, aby realizować projekty wyznaczane nam przez czołowych polityków, w notorycznie toczącej się kampanii wyborczej w III RP. Ma być zielona Wyspa? To i będzie, tylko w nieco innej wersji. Prawdomówni politycy, na pewno na taką lekką modyfikację się nie obrażą. O narkotykach w UK, w Polsce, w Europie czy w innych rejonach świata, napisano w ostatnim latach bardzo wiele, a wydaje się, iż jest to wciąż tendencja zwyżkowa. Brutalna konsekwencja rynkowa powoduje, że marketingowy rozwój dyskursu społecznego na temat narkotyków, stopniowo i coraz wyraźniej zwiększa grono ich stałych lub tymczasowych, zwolenników, propagatorów i odbiorców.

0


Można uznać, iż Wielka Brytania, jako jeden z najbardziej rozwiniętych krajów świata, z niezwykle rozbudowaną i wyrafinowaną konsumpcją wewnętrzną, stanowi awangardę międzynarodowej debaty na temat zasadności legalizacji miękkich narkotyków. Aktualnie sytuacja prawna przedstawia się na Wyspach w ten sposób, że posiadanie i rozprowadzanie lub hodowla narkotyków lub innych substancji psychotropowych, które są podzielone na trzy grupy, jest nielegalna. Marihuana znajduje się w grupie B i za jej posiadanie można otrzymać do 5 lat pozbawienia wolności, a za hodowlę lub rozprowadzanie, wyrok do lat 14. Jednak nijak ma to się do rzeczywistości. Brytyjskie miasta i regiony zalane są nie tylko marihuaną, ale innymi narkotykami, a dostęp do nich jest dziecinnie prosty. Dillerzy zaczynają działać na zasadzie zwykłego kuriera czy dostarczyciela pizzy. Najważniejsze jest zadowolenia klienta. Dochodzi do paradoksalnych sytuacji, w których lokalni mieszkańcy, sami z siebie, żartobliwie, przemianowują swoje miejscowości, chociażby z Rugby na Drugby. Wprawdzie, w telewizji możemy oglądać wiele programów, na temat funkcjonariuszy policji, wykrywających przydomowe hodowle, czy opisy prasy o ustaleniu i aresztowaniu siatki dillerów, a co więcej, dość często sami mieszkańcy Wysp, są świadkami takich zatrzymań. Ale to wydaje się być albo zwykłą mistyfikacją albo co bardziej prawdopodobne, kroplą w morzu potrzeb. Dlaczego tak się dzieje?
Brytyjski system prawno-ekonomiczny, jest w swej istocie sprzyjający drobnej i mniejszej przedsiębiorczości i chroni obywatela przed opresją natury prawnej lub przymusu bezpośredniego, ze strony państwa. Brak mnogości przepisów, liberalny system prawa, chroniący przed dyskryminacją różnego typu, to bardzo sprzyjające okoliczności dla wytworzenia rozbudowanej sieci czarnego rynku. Ludzie, przyjeżdżają do Wielkiej Brytanii , po szeroko rozumiany dobrobyt i swobodę działalności biznesowej, odnajdując w niej sprzyjające warunki dla podjęcia własnej „inicjatywy”. Jednak głębokie nasycenie rynku i szereg innych czynników, sprawiają, iż legalne środki osiągnięcia sukcesu, stają się stosunkowo ograniczone. Dlatego, przykładowo popularne staje się prowadzenie sklepików, w których oprócz legalnych produktów, możemy uzyskać kontrabande w postaci papierosów czy alkoholu. W tym sensie kluczowa staje się branża rozrywkowa, niezwykle rozbudowana w Królestwie Brytyjskim. Dla wielu imigrantów, ale również rodowitych Brytyjczyków, poza pracą, dodatkowym źródłem dochodów, stała się w ten sposób hodowla i handel marihuaną lub innym narkotykami. Nienasycony wciąż popyt uzależnionych konsumentów, powoduje, iż handel stał się „złotym biznesem” i ścieżką prowadzącą do lżejszego życia albo nawet do warstwy średniej. Jak zaznaczyłem wcześniej, sprzyja temu cała otoczka marketingowa, popularyzująca użycie narkotyków jako nieodłączny element weekendowej przygody lub codzienności brytyjskiego społeczeństwa, czasami również pracy. Bo trudno sądzić, iż problem ten dotyczy tylko warstw niższych. To także spore wyzwanie dla polskiej „diaspory” w Wielkiej Brytanii, spośród której wiele grup czy jednostek, wybrało handel jako sposób na życie i realizację standardowego snu o bogactwie czy dobrobycie. Aktualnie, w Wielkiej Brytanii trwa debata, czy zalegalizować miękkie narkotyki czy nie. Zwolennicy pierwszej tezy uważają, że: „W ramach inwestycji, wojna z narkotykami została przegrana i nie przyniosła żadnego zwrotu. […] Gdyby to był biznes, to zostałby zamknięty dawno temu. To nie wygląda jak sukces”. Jako przykład podają Portugalię, w której, jak przekonują danymi, legalizacja narkotyków spowodowała spadek jej użycia o połowę, a pieniądze wydawane wcześniej na walkę z narkomanią, wykorzystano na przywracanie uzależnionych do społeczeństwa. Przeciwnicy, jak na przykład Centrum Sprawiedliwości Społecznej razem z organizacjami charytatywnymi, przeprowadziło własne badania, z których wynika, iż: „wiele tych organizacji [zajmujących się opieką i pomocą dla osób uzależnionych] obawia się, że liberalizacja prawa do używania miękkich narkotyków doprowadzi do wzrostu liczby zażywających i dalszego rozwoju w kierunku cięższych narkotyków”. Każda ze stron ma więc swoje racje, nie dostrzegając zarazem, iż jest elementem większej rozgrywki. Jeśli, Wielka Brytania, pójdzie ze swym ustawodawstwem w kierunku rozwiązań holenderskich lub portugalskich, to może to oznaczać upadek bardzo dużej ilości, drobnych przedsiębiorców, także polskich, jak i większego kapitału, który zapewne jest pod ścisłą kontrolą większych, międzynarodowych i brytyjskich organizacji. Przy tym, może to nieco wyhamować konsumpcje wewnętrzną, gdyż zadowoleni przedsiębiorcy, to również wydający spore pieniądze konsumenci, którzy starają się zalegalizować swoje wpływy. Dodatkowo, posiadając spore doświadczenia, z chińskich „wojen opiumowych”, Brytyjczycy na pewno przemyślą dwa razy, zanim zliberalizują swój system prawny w stosunku do walki z narkotykami. W końcu, parafrazując przekornie, słowa brytyjskiego wicepremiera – Nicka Clegg’a – i popularnego ekscentryka-przedsiębiorcy – Richard Bransona: „Gdyby to był biznes, to zostałby zamknięty dawno temu”. A jednak wciąż nie został zamknięty…

Inne zapisy autora:

0

pablo3
pablo3

85 publikacje
586 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758