POLSKA
Like

Zbiór głupot zasadniczych.

05/10/2013
889 Wyświetlenia
21 Komentarze
7 minut czytania
Zbiór głupot zasadniczych.

Przyszło mi w toku studiów niechybnie natknąć się na przedmiot o dumnie brzmiącej nazwie „prawo konstytucyjne”. Począłem zatem wertować strony tego aktu prawnego określającego zasadnicze normy ustrojowe naszego państwa. Jako że nie będzie to wpis typowo polityczny, pozwolę sobie pominąć naśmiewanie się z ideologii prezentowanej przez Wielce Czcigodnych twórców tego arcydzieła, skupiając się jedynie na rażących błędach logicznych pojawiających się w tejże ustawie, a także kompletnych bezsensach z których nic nie wynika.

0


 

Art. 2. Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.
To Drodzy Czytelnicy z pewnością znacie, jednak dla niewtajemniczonych skomentuję. Otóż państwo jest demokracją (wtedy wola ludu jest najważniejsza) albo nomokracją (wtedy prawo jest najważniejsze), ponadto ustawodawca wprowadza tutaj pojęcie „sprawiedliwości społecznej”, którego nigdzie nie definiuje, nie wiemy zatem czy „sprawiedliwość społeczna” jest jedynie jakimś szczególnym rodzajem sprawiedliwości, czy też wykracza poza nią, czyli jest niesprawiedliwością. Jeżeli miałbym zaryzykować i dokonać tutaj tzw. wykładni językowej, to „sprawiedliwość społeczną” zdefiniowałbym jako „sprawiedliwość odnoszącą się do relacji międzyludzkich”, co jest o tyle idiotyczne, że prawo stanowione przez państwo dotyczy wyłącznie ludzi, a co za tym idzie reguluje relacje między nimi zachodzące. Wobec powyższego stwierdzić należy, że ustawodawca popełnił pleonazm.
Art. 20. Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.
Pomijam tutaj kwestię definicji „społecznej gospodarki rynkowej” (pojęcia wymyślonego przez Ludwiga Erharda, któremu wydawało się że jakiś system może być wydajniejszy od wolnorynkowego kapitalizmu), skupmy się na reszcie. W jaki sposób „dialog i współpraca partnerów społecznych” ma stanowić podstawę ustroju gospodarczego? Gdyby pojęcie „społecznej gospodarki rynkowej” było tożsame kapitalizmem/leseferyzmem, to jak rozumiem ów dialog byłby warunkiem sine qua non występowania dobrowolnych transakcji na rynku (wszak kontrahenci muszą się jakoś porozumieć), jednak nadal nie bardzo wiadomo dlaczego ma to być „dialog partnerów społecznych”, zamiast np. „dialog wolnych jednostek”. Poza tym dlaczego państwo w ogóle śmie kogokolwiek nakłaniać do dialogu?
Art. 23. Podstawą ustroju rolnego państwa jest gospodarstwo rodzinne. Zasada ta nie narusza postanowień art. 21 i art. 22.
To artykuł z serii „w Polsce lubimy jeść ziemniaki i robić z nich ruskie pierogi”. Nie wnosi niczego sensownego do systemu prawnego.
Art. 25.
(…) 2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Ten artykuł z kolei jest jednym wielkim nadużyciem. Gdyby władze publiczne zachowywały rzeczoną bezstronność światopoglądową w sferze wyrażania poglądów, to publiczne głoszenie poglądów w rodzaju „uważam że Niemcy są podludźmi i powinni być naszymi niewolnikami” nie mogłoby zostać zakazane. Państwo jednak ochoczo tego rodzaju działalność zwalcza, co chwila nagłaśniając efekty swojej krucjaty przeciw nienawistnikom maści wszelakiej.
Art. 64.
(…) 3.Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.
Własność jest najszerszym, nieograniczonym w swojej istocie prawem do rzeczy. Taka definicja własności została przyjęta przez naszą cywilizację od czasów starożytnego Rzymu. Dlatego nie da się ograniczyć własności w takim zakresie, by jednocześnie nie naruszyć „istoty własności”, podobnie jak nie da się zjeść kawałka jabłka, pozostawiając je nietknięte.
Art. 65.
1. Każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy. Wyjątki określa ustawa.
(…) 5. Władze publiczne prowadzą politykę zmierzającą do pełnego, produktywnego zatrudnienia poprzez realizowanie programów zwalczania bezrobocia, w tym organizowanie i wspieranie poradnictwa i szkolenia zawodowego oraz robót publicznych i prac interwencyjnych.
Z jednej strony zapewnia się nam więc „wolność wyboru i wykonywania zawodu”, z drugiej zaś strony (ust. 5) władze pragną manipulować przepisami prawa w taki sposób, by zatrudnienie było możliwie największe („pełne, produktywne” – cokolwiek to znaczy), a poza tym organy państwowe zobowiązane są na mocy konstytucji „zwalczać bezrobocie”. Więc o co chodzi, jesteśmy wolni i możemy wybrać bezrobocie, czy będąc bezrobotnymi mamy obawiać się państwa, które postara się złamać naszą wolę i zmusi kogoś, by nas zatrudnił?
Art. 66.
Każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa.
Ten przepis stoi w sprzeczności z cytowanym wcześniej. Ogranicza bowiem wolność wyboru pracy do miejsc, gdzie jest „bezpiecznie i higienicznie”.
Wydaje mi się, że to jeden z tzw. przepisów życzeniowych, a jego autorzy pragnęliby zapewne zadekretować, że w Rzeczypospolitej Polskiej wszyscy mają być szczęśliwi, piękni i zdrowi.
Art. 70. (…) 2. Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością.
Przepis ten (gdyby traktować go poważnie) zobowiązuje pracowników szkół publicznych do świadczenia usług za darmo.
Z pewnością absurdalnych przepisów w konstytucji RP jest wiele, autor bloga ograniczył się jednak do kilku przykładów, by oszczędzić Szanownym Czytelnikom ekspozycji na nadmierne ilości głupoty. Ciąg dalszy być może kiedyś nastąpi.
Tekst ukazał się pierwotnie na stronie junta.pl.

Inne zapisy autora:

0

ArekS
ArekS http://junta.pl

Od urodzenia skazany na sukces, a jeśli teza o zaostrzaniu się walki klasowej w miarę postępu socjalizmu jest prawdziwa, to w przyszłości także na więzienie. Trochę czytam i czasem coś napiszę. Poza tym studiuję prawo.

23 publikacje
28 komentarze
 

  1. “Własność jest najszerszym, nieograniczonym w swojej istocie prawem do rzeczy”.

    Nie zawsze tak uważano. W czasach starożytnego Rzymu powszechne było odnoszenie pojęcia własności również do LUDZI. Dzisiaj jest to nie do pomyślenia.
    Z drugiej strony pojęcie “własności intelektualnej” w starożytności nie istniało.

    Nieograniczoność prawa własności też bywa kwestionowana. Np. nie wolno zniszczyć zabytku nawet legalnie nabytego. Tzw. wrogie przejęcia też kiedyś chyba będą karalne.

    0
  2. Jeśli nie mogę zniszczyć zabytku, oznacza to że:

    1)nie jestem jego właścicielem
    2)moje prawo własności zostało uszczuplone poprzez jakieś skromniejsze w swojej treści prawo rzeczowe, przysługujące innej osobie

    Co zaś tyczy się niewolników, to czasem byli oni postrzegani jako rzeczy, innym razem jako ludzie posiadający pewnego rodzaju podmiotowość prawną (wszak mogli dokonywać czynności prawnych choćby w zastępstwie swego pana, czy też zarządzać swym peculium).

    0
  3. Nie podważając kompetencji autora muszę stwierdzić, że ten wpis jest po prostu NADĘTY IDEOLOGICZNIE. Fanatyczny liberalizm autora tak mocno zieje z posta, że po prostu odrzuca.

    Już samo określenie prawa własności jak absolutnego prawa do wszystkiego nosi wyraźne cechy FANATYZMU, a to zawsze jest bardzo szkodliwe. Własność nie oznacza absolutnego prawa do zrobienia z daną rzeczą wszystkiego, ponieważ ponad dobrem jednostki istnieje jeszcze dobro ogółu. Właściciel nabywający zabytek WIE na co się decyduje. Jeśli nie podobają mu się ograniczenia jakim podlega w związku ze statusem danej nieruchomości jako ważnego dobra kultury – POSZEDŁ WON. Znajdą się inni, którym to nie przeszkodzi.

    A na to ile będą się wyśmiewać zaślepieni materializmem liberalni fanatycy z pojęć “sprawiedliwości społecznej” czy ograniczeń wynikających z dobra ogółu szczerze mówiąc gwożdżę. Ja rozumiem co te pojęcia oznaczają – a kto nie rozumie, ten jest zwykłym głupcem.

    0
  4. Proszę mnie zatem oświecić i zdefiniować “sprawiedliwość społeczną”.

    0
  5. > „sprawiedliwość społeczną” zdefiniowałbym jako „sprawiedliwość odnoszącą się do relacji
    > międzyludzkich”,
    .
    Autor należy jak widzę do przemądrzałych, którzy zawsze wiedzą lepiej zamiast nie ośmieszać się i poszukać wskazówek. Czy tak ciężko było, cholera jasna, POSZUKAĆ NA WIKI?
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sprawiedliwo%C5%9B%C4%87_spo%C5%82eczna#Sprawiedliwo.C5.9B.C4.87_spo.C5.82eczna

    0
  6. “Postulat “urzeczywistniania zasady sprawiedliwości społecznej” występuje także w artykule 2 Konstytucji RP. W komentarzach do Konstytucji pojęcie to jest jednak definiowane jako nakaz tworzenia sprawiedliwego prawa i uchylania prawa niesprawiedliwego[3]”

    Czyli miałem rację, pisząc że to pleonazm. Państwo kierujące się zwyczajną sprawiedliwością (a nie “społeczną”) byłoby także zobowiązane do tworzenia prawa sprawiedliwego i uchylania niesprawiedliwego.

    0
    • >Państwo kierujące się zwyczajną sprawiedliwością (a nie “społeczną”) byłoby także
      >zobowiązane do tworzenia prawa sprawiedliwego i uchylania niesprawiedliwego.
      .
      Przykładanie takich skostniałych form do języka jest objawem braku inteligencji. “Sprawiedliwość społeczna” jest w Konstytucji dlatego, żeby położyć nacisk na konkretny cel stosowania zasady sprawiedliwości przez państwo – to znaczy nie jakaś tam mglista sprawiedliwość ale sprawiedliwość, odnosząca się bardzo konkretnie do RELACJI MIĘDZYLUDZKICH.
      .
      Co jest sprawiedliwe z punktu widzenia społeczeństwa i relacji międzyludzkich może nie być sprawiedliwe z punktu widzenia interesów jednej konkretnej jednostki. I na odwrót. Sprawiedliwość to punkt widzenia i zawsze zależy od miejsca siedzenia.

      0
    • Konkretny przykład.
      .
      Czy obowiązek ZUS jest sprawiedliwy społecznie. JEST. Bo chodzi o to, żeby zapobiec sytuacji gdy biedniejsi ludzie będą zmuszani do pracy za dużo mniejsze pieniądze i nie będzie ich stać na żadne dobrowolne ubezpieczenia. Obowiązek ZUS sprawia, że pracodawca NIE MOŻE zostawić pracownika na lodzie i nie może go zmusić do pracy bez zbierania na emeryturę dopóki zatrudnia na umowę o pracę. Umowy śmieciowe są tu rzecz jasna potworną niekonsekwencją.
      .
      Czy obowiązek ZUS jest sprawiedliwy z punktu widzenia ludzi dobrze sytuowanych? Ano nie jest. Bo ich tak czy inaczej stać na opłacenie ubezpieczeń prywatnych oferujących daleko lepsze warunki niż ZUS. Tyle, że wtedy ZUS by tracił pieniądze, potrzebne do wypłacania emerytur biednym.
      .
      Sprawiedliwość społeczna polega między innymi na przedkładaniu interesów ludzi biednych, którzy nie mają wielkiego wyboru i nie mają pola do manewru ponad interesy ludzi, których stać ponieść pewne koszty bo i tak im zostanie wystarczająco wiele. Żaden liberał tego nie zrozumie bo liberałów nie obchodzi nic poza ich własnym nosem, za oknem mogą im z głodu ginąć ludzie a jak spróbujesz opodatkować liberała żeby dać tym ludziom chleb to i tak się rozedrze, że państwo go okrada.

      0
      • Avatar GAS

        co za androny … ZUS jest sprawiedliwy albo nie, nie ma znaczenia czy ktoś jest bogaty czy nie, co to za bełkot. Ciężko ci to pewnie zrozumieć bo tu chodzi o ZASADY, których człowiek o lewackim skrzywieniu nijak pojąć nie zdoła.

        a przy okazji, sama się złapałaś na wew sprzeczności. … wg Ciebie ZUS jest sprawiedliwy społecznie, ale subiektywnie niesprawiedliwy, ergo … sprawiedliwość społeczna to niesprawiedliwość pod przymusem większości.

        to wręcz elementarz logiki ….

        Gdy na rynku ukazała się publikacja “Stu autorów przeciwko Einsteinowi”, ten odpowiedział: “Jakby moja teoria była zła, wystarczyłby jeden”.

        0
  7. A zwykła sprawiedliwość to do czego się odnosi, jak nie do “relacji międzyludzkich”? Przecież właśnie o tym m.in. był ten tekst! Sama zaś “sprawiedliwość” nie jest żadnym mglistym pojęciem, zdefiniował je bowiem starożytny jurysta Domicjusz Ulpian, pisząc “iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi”. Za nim tę definicję przejął nawet oficjalnie Kościół Katolicki, lekko parafrazując i dodając kwestię o oddawaniu tego co się należy także Bogu. Ta definicja jest doskonale znana w naszym kręgu cywilizacyjnym.

    “Co jest sprawiedliwe z punktu widzenia społeczeństwa i relacji międzyludzkich może nie być sprawiedliwe z punktu widzenia interesów jednej konkretnej jednostki. Sprawiedliwość to punkt widzenia i zawsze zależy od miejsca siedzenia.”

    Pan wyznaje jakiś obrzydliwy relatywizm moralny, który jest mi całkowicie obcy.

    0
    • Ja nie wyznaję relatywizmu moralnego. JA SIĘ DOSTOSOWUJĘ DO RELATYWIZMU MORALNEGO ZDEPRAWOWANYCH LUDZI, którzy tylko czekają, by im jakiś kretyn otworzył furtkę do luźnego interpretowania Konstytucji. Właśnie dlatego musi być “sprawiedliwość społeczna”.
      .
      Inaczej zacznie się radosna twórczość ateistycznych materialistów, odnośnie tego z czyjego punktu widzenia ma być ten czy ów przepis sprawiedliwy. I w efekcie stanie się to co się dzieje ZAWSZE. Po dupie dostaną ci najbiedniejsi i najbardziej bezbronni.

      0
    • Konstytucja nie ma prawa być skrótowa, nie ma prawa być pisana z pana osobistego punktu widzenia, nie ma prawa uznawać za oczywiste, że każdy rozumie z jakiego punktu widzenia coś ma być sprawiedliwe. KONSTYTUCJA MA ZMUSIĆ CZYTELNIKA DO ZINTERPRETOWANIA JEJ TYLKO I WYŁĄCZNIE W JEDEN JEDYNY SPOSÓB! Tylko wtedy ma to szanse nie wywołać bajzlu.
      .
      Zapomina pan, że profesją większości prawników jest zawodowe wymyślanie kłamstw i nadinterpretacji, by uzasadnić doklejanie w takich czy innych przepisach czegoś, czego tam nie ma, bo klientowi tak akurat wygodnie. Za to właśnie wielu prawników bierze ciężkie pieniądze – a pan im to by maksymalnie ułatwił.

      0
      • Więc uważa Pan, że pojęcie “sprawiedliwości społecznej” sprawia, że wszystko staje się jasne i nikt nie ma wątpliwości, iż jego autorom chodziło o to, by państwo tworzyło sprawiedliwe prawa, oraz uchylało te niesprawiedliwe (vide wcześniejszy cytat z wikipedii)? Samo zaś pojęcie “sprawiedliwości społecznej” jest natomiast w Pana mniemaniu jaśniejsze od “sprawiedliwości”? Dziwne to wszystko, gdy byłem dzieckiem, rodzicie uczyli mnie czym jest sprawiedliwość, nigdy zaś nie usłyszałem by tłumaczyli czym jest “sprawiedliwość społeczna”. Pragnę przy tym także zaznaczyć, że nie są oni prawnikami, a jednak takie podstawowe pojęcia zostały im wpojone przez przodków. Pojęcie “sprawiedliwości” jest starsze, precyzyjniejsze i lepiej znane. Chociaż oczywiście jeśli ktoś chce przemycić w konstytucji jakieś nikczemne treści, używa takich mglistych pojęć jak “sprawiedliwość społeczna”, wszak stwarza ono wielkie pole do nadinterpretacji i kłamstw. 🙂

        0
  8. Nie jestem prawnikiem. Nie jestem humanistą. Jestem “techniczny” – zwykły przeciętny człowiek zarabiający na życie ciężką pracą.
    Jak widzę gdzieś słowo “społeczny(ie)”, to od razu zastępuję je przymiotnikiem “socjalistyczy(nie)”.
    Otóż polski przymiotnik “społeczny” ma swój łaciński odpowiednik “socjalis”, od którego utworzono w języku polskim przymiotnik socjalistyczny. Wystarczy pozamieniać we wszystkich “zbitkach” słownych słowo społeczny na socjalistyczny i wszystko od razu nabiera właściwego sensu, przynajmniej dla mnie (przeżyłem w socjalizmie większość życia):
    konsultacje społeczne – konsultacje socjalistyczne
    polityka społeczna – polityka socjalistyczna
    polityka prospołeczna – polityka prosocjalistyczna
    społeczna gospodarka rynkowa – socjalistyczna gospodarka rynkowa (?!)
    społeczne szkolnictwo – szkolnictwo socjalistyczne
    dialog społeczny – dialog socjalistyczny, czyli “Gadał Dziad do obrazu,,,”
    społeczna służba zdrowia – socjalistyczna służba zdrowia
    sprawiedliwość społeczna – sprawiedliwość socjalistyczna
    społeczna nauka Kościoła – socjalistyczna nauka Kościoła.
    itd. itp.
    Czy te powyżej “przetłumaczone” określenia nie są bliższe prawdy niż ich pierwowzory?
    Polecam powyższy sposób wszystkim, którzy tak lubią używać wyrazów utworzonych od obcych słów np. słowa liberalny
    Jestem człowiekiem prostym i zawsze myślałem, że określenie liberalny znaczy tyle co wolnościowy, ale słuchając wypowiedzi, zwłaszcza polityków, mam wrażenie, że przymiotnik ten pochodzi raczej od jakiegoś obcego słowa o znaczeniu: wredny, zły, świński, ohydny itp.
    Żurek Janusz

    0
    • janpol janpol

      Tak trzymać! 😉 Pozdrawiam!

      Cieszę się, że jednak są ludzie, którym podobnie jak mi i chyba wszystkim, choćby jako-tako myślącym, zależy na tym “…aby język giętki Powiedział wszystko, co pomyśli głowa…”

      oraz:

      “Lecz nade wszystko – słowom naszym
      Zmienionym chytrze przez krętaczy
      Jedyność przywróć i prawdziwość:
      Niech prawo zawsze prawo znaczy,
      A sprawiedliwość – sprawiedliwość.”

      0
      • Dziękuję za poparcie “janpol”! Niestety lewacy mają to do siebie, że bardzo lubią kraść i niszczyć w imię budowy “Nowego, lepszego Świata”. A ta “budowa” sprowadza się do tego, że kradną co się da – “grabit nagrabliennoje” – także znaczenie słów. Ukradli i sponiewierali na przykład takie piękne polskie słowo towarzysz (“Pojedziemy na łów…”). Jeśli już nie mogą ukraść wprost jakiegoś słowa to zmieniają mu znaczenie, żeby ludzie nie mogli się ze sobą porozumieć jak choćby w powyższej dyskusji. No cóż, jeśli jedynym marzeniem lewactwa jest budowa ustroju socjalistycznego w którym zasadniczym prawem jest “Nie będziesz kradł – nie bedziesz jadł” – o czym mogło przekona się wielu Polaków “budujących” w ZSRR najlepszy system “we wsiem Mirie” – to co się dziwić. Szkoda mi tylko młodych (jak “rip”), podatnych na mieszanie w głowach przez lewaków, że będą musieli jeść tą samą “żabę” jak ja i moje pokolenie, jeśli szybko się z wtłoczonych im do głowy lewackich poglądów nie wyleczą.
        Żurek Janusz

        0
  9. do pana rip LunarBird CLH

    Nie będę komentował tego co pan pisał, ale chciałbym zaproponować mały eksperyment myślowy.
    Załóżmy, że jest pan posiadaczem (akt notarialny) kilku hektarów ziemi w naszym pięknym kraju i znalazł pan na swojej ziemi np; rope, gaz lub złoto. Chciałbym, żeby pan się wypowiedział na temat sprawiedliwości społecznej oraz prawa własności w świetle hipotetycznej sytuacji i obecnym stanie prawnym.

    0
  10. Zwolennikom “Trzeciej drogi do Trzeciego Świata” (ani kapitalizm, ani socjalizm) oraz “społecznego” bełkotu polecam jeszcze jedno określenie, które sobie przypomniałem z “jedynie słusznej” epoki: “handel uspołeczniony” czyli “nagie haki”, które były efektem końcowym budowy systemu “sprawiedliwości” społecznej w PRL.
    Żurek Janusz

    0
  11. Avatar karol

    Autor uwypukla niektóre istotne abstrakcje naszej konstytucji – i ma rację. Niestety (rozumiem że dopiero zaczął studia) nie rozumie jeszcze wszystkich instytucji prawnych, stąd błędne niektóre komentarze świadczące o niezrozumieniu istoty przepisu, np. art 64. Ważne jednak, że myśli nad tym co studiuje i już wyciąga niektóre cenne wnioski. Moja pochwała.

    0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816