Bez kategorii
Like

Zarządzanie truciem

21/11/2012
485 Wyświetlenia
0 Komentarze
9 minut czytania
no-cover

Trucie nie zawsze jest wypadkiem przy pracy. Ludzie trują ludzi od tysięcy lat i jest w tym metoda oraz wiele pożytków

0


Kleopatra otruła się kosmetykami — szkodliwości nie znała. Widocznie dopadła ją jakaś sprawiedliwość bo niechybnie niejednego otruła ta piękna bestia. Trucie zawsze miało tą zaletę, że efekt jest raczej pewny ale nikt nikogo za łąpkę nie chwyta, więc można uniknąć rozgłosu, odpowiedzialności no i zapewne fizycznej konfrontacji. Broń słabych i bezwzględnych. Najwyżej powieszą kucharza. A może to nie tylko broń ale i sposób na zarządzanie zasobem ludzkim?

Nie trzeba być szczególnie spostrzegawczym by zauważyć, że ludzie "łażą jak struci". Że ktoś jest struty czy zatruty, nie znaczy jeszcze, że ktoś go otruł. Może sam za dużo żre, a wie, że żarcie złe, więc się potem w grobie nie rozkłada. Coraz więcej apatii, niezdrowej cery, napompowanych brzuchów, zgagi, palpitacji, alergii, nowotworów — najczęściej biorą się one z zatruć.

Oczywśce powody mogą być prozaiczne: nieumarkowanie w jedzeniu i piciu, stresy i nerwowe sięganie po nikotynę i cukier. Żywność? Ze truje? Coś za coś, rzekłby ktoś. Niższe ceny bo masowa produkcja, a taka wymaga oprysków, dłuższego okresu składowania. Niektórzy promują żywność GMO mówią, że dzięki temu unikamy oprysków. Potem się okazjue, że taka żywność nie dość, że i tak musi być pryskana, to jeszcze zawiera białka, których nasz organizm może nawet nie rozpoznawać. Zresztą, czy tylko rośliny pryska się z powietrza? Może stąd wiele alergii. Ale godzimy się na to, chcemy tańszej żywności, nie chcemy pracować w rolnictwie, chcemy żyć wygodnie i się nie wysilać, więc mamy to czego chcialiśmy sami.

Może to jest ten główny powód i może nie warto doszukiwać się spisku. Ale patrzmy na efekty. Czy stał za nimi zamiar i świadoma seria działań, to już niech badają dziennikarze śledczy. Jeśli jeszcze nie zatruto im jaj.

Świat ludzi strutych niesie liczne korzyści: człowiek struty jest mniej fizycznie i umysłow żywotny, a więc n.p.:

1. nie stanowi konkurencji dla tych niestrutych — lepiej poinformowanych, wiedzących co jeść, jak żyć, a może nawet i jak się odtruwać.

2. zaabsorbowany bólem, zamulony gorzej się koncentruje, umysł ma zmącony. A więc jest mniejsze ryzyko, że za dużo pojmie. Myśl jest bronią. Jak ci co nie trzeba za dużo wiedzą i za dużo myślą, to potem mogą chcieć protestować.

3. między ustępem, łóżkiem, apteką i lekarzem ciężko znaleźć czas na robienie czegoś poza tym co absolutnie konieczne — pracą. Więc choćby nie ma już siły na spotykanie się z ludźmi. A nużby się wtedy coś urodziło , co mogłoby zagrozić przewadze konkurencyjnej niestrutych!

4. do podejmowania działań trudnych i ryzykownych, trzeba mieć sporo entuzjazmu, siły wewnętrznej, energii i odporności, także na stres. Struci są słabsi, bardziej podatni na lęk i gorzej tolerują stres. Struci i apatyczni będą mniej skorzy nie tylko do zorganizowanej działalności ale i nawet do jednorazowych aktow demonstrowania niezadowolenia, np. w pracy wobec szefa.

5. ma potrzebę wydawania pieniędzy na leczenie i tym samym da zarobić tym, którzy m.in. w taki sposób skapitalizują swą przewagę konkurencyjną

6 wcześniej umrze, więc zaoszczędzi budżetom, filarom ubezpieczeniowym itp.

można dodawać kolejne błogosławieństwa trucia.

Do tego dochodzą błogosławieństwa trucia dającego rychłe zejście. Można się przez to pozbyć różnych wredot nękających trudnymi pytaniami, mających zbyt dużą wiedzę lub rujnujących komuś misterną robotę.

Zastanówmy się dlaczego PRL trwał tak długo, choć przecież naród był wobec tej władzy raczej wrogi. Owszem, awans społeczny, rozwój przemysłowy itp. Ale przecież pamięć szykan stalinowskich, codzienna arogancja władzy i niskie zarobki w tym do niedawna honorowym narodzie to zawsze była mieszanka wybuchowa. A jednak te wybuchy nastąpiły raptem trzy większe przez 45 lat i zostały spacyfikowane akcjami w których liczba ofiar śmiertelnych (nie licząc okresu jawnego terroru do 1953) nie przekraczała kilkudziesięciu osób na raz. To i tak zbrodnia i o tyle za dużo, ale odbiór społeczny jest inny kiedy ginie 15 osób a inny kiedy ginie 1500. Więc porównując do Syrii w 1980, kiedy w Homs i Hama zabito kilkadziesiąt tysięcy w kilka dni, to jest rzeczywiście działanie w białych rękawiczkach. Tam teraz Assadów chcą roznieść na widłach. Tu generałowie są bohaterami.

Ale właśnie, przecież, by realnie utrzymywać tu obcy narodowi system, trzeba się było pozbywać znacznie większej liczby ludzi niż tych, których zabito w kopalni Wujek czy na Wybrzeżu w 1970. Sprawdzonym pomysłem były i są wypadki samochodowe. Ale za komuny… kto przeważnie miał samochód? Wiadomo, nie tylko decydenci, ale wielu opozycjonistów autem nie jeździło. Ok, mogli spaść ze skały, utopić się w jeziorze, ale jeśli kawał chłopa i okaz zdrowia, to się to robi podejrzane i budzi społeczne emocje bo się niusy rozchodzą. I tu w sukurs przychodzi trucie. Cóż, umarł, bo był schorowany, biedak.

Przychodzi mi tu do głowy przykład ś.p. Ojca. Zapisał się do związków a było to jeszcze przed Solidarnością i wojował o prawa pracownicze, czasem walił dyrektorom pięścią w stół. Był ze wsi więc w latach 50tych kiedy studiował ekonomię, posłali go, tak jak innych, na wieś rodzinną by zakładał PGR. A on ludziom prawi, że to nieekonomiczne — niech tego absolutnie nie robią. Ożyły podejrzenia, a że rodzina Akowsko-WiNowska, to się nim niechybnie zainteresowali. Tu promotor wzywany na UB, albo jakiś napad na Plantach, jakby bez powodu — może nauczka? Tam mleko, które po kilku godzinach zmienia kolor. Ojciec był towarzyski, więc bywał. Z jednego z tych miejsc regularnie przychodził z bólem żołądka czy trzustki. Pana tego domu ponoć podejrzewał, a jednak chodził i się częstował. Ostatecznie dostał tak rozległych wrzodów, że w efekcie zmarł. Kto wie, może i przyczyny naturalne. Takie rzeczy się zdarzają, prawda. Tak czy inaczej, Solidarności nie dożył. A propos Solidarności, u Mamy, przewodniczącą postraszyli wypadkiem samochodowym. Bo truciem ciężko straszyć, więc tu minus.

I tak ciekaw jestm ile osób w podobnych okolicznością rozstało się z życiem, za to życie i plany innym tym samym znaczniie ułatwiło. Bo metoda potencjalnie zdecydowanie skuteczna i stosunkowo bezpieczna.

Inne zapisy autora:

0

Leszek K. http://leszek.polacy.eu.org

Sprawa ludzi dobrej woli jest wspólna

19 publikacje
1 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758