Artykuły redakcyjne
Like

Zamach założycielski Związku Europejskiego

10/04/2014
830 Wyświetlenia
13 Komentarze
30 minut czytania
Zamach założycielski Związku Europejskiego

Zamieszczony 4 lata temu w „Rossijskiej Gazietie” tekst Siergieja Karaganowa a  przedrukowany zaraz potem w skróconej formie w „Gazecie Wyborczej” nie doczekał się żadnej dyskusji w mediach, komentarzy ani analiz politologów pomimo, że była to przecież wypowiedź człowieka z  Kremla na temat nowej strategii Rosji. I nie tylko Rosji. Oraz zapowiedź geopolitycznych działań.

0


 

Ówcześnie tylko Piotr Skwieciński zauważył (no i autor niniejszego tekstu) że artykuł ten został kompletnie w Polsce przemilczany, jakby w dobrym tonie było o nim nie rozmawiać. No i nie dziwota 0 chciałoby się rzec Nerwosolkiem Baranowskiego: wszak ujawniono tam wizję przyszłości, jaka stoi za za przyjętą strategią Rosji i jaka rola Niemiec jest w tym planie.
Artykuł tak jasno demaskował ówczesne/obecne warunki i kierunki „rozwoju” Unii Europejskiej, okoliczności najnowszych wydarzeń dotyczących Polski oraz działania Tusk-Komorowskiego duetu, że dziwić się, co najwyżej należy, że „Gazeta Wyborcza” w ogóle Karaganowa przedrukowała.
Jak sądzę zrobiła to z rozpędu, bo prostu kolejny analityczny tekst Braci-Rosjan dotyczący UE. Potem jednak do środowiska salonowego dotarło jak jest niebezpieczny, ile pytań prowokuje i gdzie może prowadzić jego komentowanie. Jeszcze, nie daj Boże ktoś by zaczął kojarzyć fakty! Nie ma głupich! I tak właśnie nastała „morda w kubeł”. Nastała, bo musiała, po prostu takie są realia i polskie  media.
Przybliżę pokrótce czytelnikom co w 2010 r. (a jak sądzę kilka lat wcześniej) wykombinowali Moskale wraz z Berlińczykami (bo przecież nie z Brukselą), co już z tego dla nas wynikło oraz co jeszcze wyniknie. Pamiętajmy, że mowa o artykule doradcy i stratega Władymira Putina z 2010 r.
Wizja przedstawiona przez Karaganowa jest klarowna i genialna w swej prostocie: (tu cytat):
Rosja i Europa powinny dążyć do stworzenia wspólnego Związku Europy i do włączania do niego państw, które dotąd jeszcze nie określiły swej orientacji: Turcji, Ukrainy, Kazachstanu itp. Trzeba dążyć do Związku, a nie do biurokratycznych form partnerstwa, choćby strategicznego. Nie będzie łatwo, ale gra jest warta świeczki. W tym celu Rosja, jako jeden z dwóch przyszłych hegemonów Związku powinna występować jako obrońca praw człowieka etnicznych Rosjan mieszkających w “bliskiej zagranicy” w celu uzyskania wpływów politycznych w tych regionach.
Związek Europejski – podobnie jak UE – może zostać stworzony mocą jednego dużego traktatu oraz czterech umów regulujących główne sfery współpracy oraz wielu drobnych umów sektorowych. Pierwszy duży traktat może dotyczyć utworzenia wspólnego obszaru strategicznego zakładającego ścisłą koordynację polityk zagranicznych. Miękka siła Europy mogłaby się połączyć z twardą siłą niemałego potencjału strategicznego Rosji. Ktoś może powiedzieć, że UE nie jest dla nas partnerem. Ale zaraz odpowiem mu, że powinniśmy być zainteresowani wzrostem jego wpływów, i jednocześnie wzmacniać nasze. Słaba Europa będzie osłabiać Rosję.
Drugą kluczową umową mógłby być traktat energetyczny ustalający w Europie jednakowe warunki dostępu firm do złóż, dróg transportowych (czego chce UE) i sprzedaży (czego domaga się Rosja). Taki kompleks mógłby odegrać w dzisiejszej wielkiej Europie tę samą rolę, którą kilkadziesiąt lat temu odegrała Europejska Wspólnota Węgla i Stali.
 
Trzecia umowa powinna stworzyć wspólną przestrzeń gospodarczą i technologiczną z jasnymi zasadami przemieszczania się kapitałów, towarów i ludzi. Być może w perspektywie powinna się ona przekształcić we wspólny obszar celny.
 
I wreszcie – być może najważniejsze – utworzenie wspólnej przestrzeni humanitarnej, kulturalnej i edukacyjnej z ruchem bezwizowym, masową wymianą studentów i stworzeniem w perspektywie wspólnego rynku pracy. Taka perspektywa będzie wymagała dążenia do budowy podobnych instytucji politycznych oraz jednakowego szacunku dla praw człowieka. Ale jak pokazuje doświadczenie UE, unifikacji kultur nie będzie. Będzie za to wzrastać ich przenikanie. Być może trzeba będzie bardziej tolerancyjnie odnieść się do demonstracji gejów, ale zmniejszą się za to możliwości, żebyśmy mogli zachowywać się po świńsku.
Nie bacząc na ewidentny idealizm i trudność realizacji idei Związku Europy, uważam tę ideę za niezbędną i realistyczną. Jako rosyjski Europejczyk wierzę w wielkie wartości europejskie – w racjonalność i rozum. W świecie przyszłości Rosja i Europa (UE) działające wbrew sobie skazane są na degradację i osłabienie. To nieracjonalne i nierozumne.
Karaganow ujawnił tedy Ideę, która dziś się wydaje jak najbardziej realistyczna i wiele wyjaśnia, jeśli chodzi Ukrainę. Zresztą funkcjonuje już od lat jako Doktryna Karaganowa. Nie ulega kwestii, że zamysł ten realizują od lat nie tylko Rosjanie, ale i finansjera Europy Zachodniej. Trzeba bowiem sobie zdać sprawę z ekstraordynatoryjności obecnej sytuacji historycznej. Bodźcem i kopem rozwoju dla wielkich biznesów były od zawsze wojny. To one nakręcały przemysł, logistykę, innowacyjność, produkcję żywności i giełdy. Oczywiście tam, gdzie działania wojenne nie dotarły. To wojny były źródłem wielkich fortun i rozwojów całych branż, regionów oraz państw, które na nich robiły interesy. W obecnych czasach „niestety” mamy blisko 70-letnie status quo, gdy trzeba robić globalny biznes w czasach pokoju (lokalne wojenki to za mało). W tej sytuacji europejskie kraje obracające największym kapitałem takie jak Niemcy, Francja, Włochy czy Wielka Brytania (chociaż jej to dotyczy w mniejszym stopniu) łakomie patrzą na rynek rosyjski ponad 200 mln konsumentów, nieograniczone surowce i bezkresne przestrzenie, które można by zagospodarować. Perspektywa tym bardziej kusząca wobec groźby gospodarczej dominacji imperiów finansowych z USA i Chin.
Stworzenie Związku Europejskiego byłoby wprowadzeniem do globalnej rozgrywki wielkiego gracza o niesłychanym potencjale i dynamice rozwoju. Gra warta świeczki, zwłaszcza, że Rosji można ofiarować w zamian to, co chętnie się da, lub na czym finansistom z Niemiec i Francji najmniej zależy: swobodny dostęp do nowych wielkich rynków zbytu, nieograniczony dostęp do surowców; udział w przemyśle zbrojeniowym; nowe technologie; dominację polityczną nad przestrzenią Europy Środkowej, która to dopiero z tej dominacji się uwalnia i jeszcze nikogo nie przyzwyczaiła do swej niezależności: oraz ograniczenie demokracji poprzez implementację bizantyjskiej kultury prawno-politycznej polegającej na odejściu od wartości uniwersalnych i ograniczeniu wolności szarych obywateli w myśl zasady, iż ustalanie praw, racji stanu i obowiązujących zwyczajów to niezbywalne prerogatywy WŁADZY.
Aby jednak na taki układ pójść, trzeba mu stworzyć warunki formalne, przygotować mentalnie lud, by głupio się nie burzył a wcześniej oszukać lub spacyfikować Amerykanów z przyczyn geopolitycznych wrogo nastawionych do takiego rozwiązania.
W tym celu opracowano projekt konsolidacji władzy w Unii Europejskiej na zasadach megapaństwa, z własnym rządem, polityką zagraniczną, armią i prawem nadrzędnym. Tak powstała najpierw Konstytucja Europejska, a po jej odrzuceniu Traktat Lizboński. Proszę zwrócić uwagę, że wyparcie z tego aktu prawnego odwołania się do chrześcijańskich wartości i korzeni Europy, jest właśnie realizacją „przygotowania mentalnego”. Wartości mają pozostać puste, być swoistym wakatem, które wypełni Imperator. W tę pustkę wchodzą na razie lewackie zapateryzmy (to taktyczny ukłon w kierunku kosmopolitycznej socjaldemokracji, prężnie działających we wszystkich krajach i wspierających plany „rozwoju” Europy), ale tak będzie tylko do czasu.
Gdy powstanie Związek Europejski nowy gabinet władzy dzielonej głównie między Rosję a Niemcy, ustali fundamenty, na jakich należy budować nową, posłuszną, pracowitą i konsumpcyjną społeczność imperium.
Oczywiście, jeszcze nie wszystko jest podawane otwartym tekstem, ale należy zauważyć, iż ten misternie przygotowywany projekt nabrał przyspieszenia i jest dziś w fazie przedkońcowej realizacji.
Wystarczy znów sięgnąć do Karaganowa:
Na szczycie Rosja – UE w listopadzie zeszłego roku (ŁŁ: mowa o roku 2009) ogłoszono “partnerstwo dla modernizacji”. A 1 czerwca na szczycie w Rostowie nad Donem to “partnerstwo dla modernizacji” stało się przedmiotem głównego oświadczenia. Unia przestała pouczać Rosję, a Moskwa zrezygnowała z podejrzliwej ostrożności.
….
Kute jest, więc żelazo póki gorące. Warunki zewnętrzne dla powstania Związku Europejskiego są w latach 2009/2010 niezwykle sprzyjające, ale krótkotrwałe. Chiny jeszcze są zbyt słabe i zbyt mocno skoncentrowane na wewnętrznym rozwoju, natomiast USA – jedyny liczący się przeciwnik, który mógłby pomieszać szyki – odwróciły wtedy swoją afroamerykańską twarz od Europy. Barack Obama – wywindowany sprytnie na Prezydenta na fali niskiej popularności Busha, oraz lewackiej głupawce, stworzonym dzięki jeszcze sowieckiej, a potem rosyjskiej agenturze wpływu (Anna Chapman, nie była przecież ani jedyna ani najważniejsza) – uznał odmiennie niż wszyscy jego poprzednicy, że Ameryce się opłaca pokojowa konsolidacja europejska, ponieważ Rosja jako członek megapaństwa straci swoją uciążliwą nieobliczalność, a poza tym z Wielkim Eurobiznesem łatwiej jest grać i robić interesy niż z rozdrobnionymi słabymi państwami. Tym samym zarządzana głupio Ameryka włączyła wtedy swoje zielone światło i pozbawiła swego wsparcia uciążliwym i wciąż brużdżącym Projektowi Polakom.
Ten stan nie mógł trwać w nieskończoność, bo planowane przez Niemców i Rosję działania musiały w końcu Amerykę obudzić, a i Prezydent mógł się zmienić na bardziej kumatego już w 2012 r. a najpóźniej w 2016.
Mamy dziś 4 rocznicę Smoleńska, więc czas byśmy przeszli do meritum, czyli tezy zawartej w tytule artykułu.
Karaganow powiedział jeszcze rzecz następującą:
Rosję kryzys pozbawił naftogazowych iluzji. A zarazem nie doprowadził do wzrostu poczucia zagrożenia i poszukiwania nowych wrogów. To dość rzadkie dla naszego kraju zjawisko pewności siebie z rozumieniem własnych słabości. Nowy realizm doprowadził do sukcesów w polityce zagranicznej. Nikomu nie ustępując, w końcu uznaliśmy zbrodnię katyńską i zachowaliśmy się naprawdę wielkodusznie wobec Polski i jej bólu. Teraz wystarczy przyznać, że cały Związek Radziecki był ogromnym Katyniem dla naszych narodów.
Choć jeszcze 2 lata wcześniej: (12 Maj 2008)  Oficjalnych przeprosin za Katyń nie będzie, bo inaczej chcielibyście odszkodowań – mówi prof. Siergiej Karaganow, doradca Putina
I taka oto jest geneza zmian stanowiska Rosji. Mydlenie oczu i ukłony w imię realizacji tego, co najbardziej i ostatecznie się opłaca. A, że mydlenie przekonaliśmy się kilka lat później w Strasburgu odnośnie Katynia, a także wczoraj na Krymie i dziś w Doniecku.
….
Mamy też wyjaśnienie, dlaczego Moskwa zawsze traktuje Polaków jak wrogów i zawsze my jesteśmy celem jej cichej agresji (ostatnio sankcje na wieprzowinę, ale 4 lata temu było o wiele ostrzej).
Bo Polska jest i była – wbrew wciskanej nam propagandzie – istotnym elementem polityki Rosji, mającym na celu usunięcie ostatnich przeszkód w realizacji Wielkiego Planu. Musimy być atakowani, pacyfikowani, osłabiani i demotywowani ze strony wschodu, a jednocześnie kupowani, korumpowani, kolonizowani i asymilowani ze strony zachodu. Polska silna i samodzielna to krach owego Wielkiego Planu.
A jak wielki to plan musimy nareszcie sobie zdać sprawę. Związek Europejski to projekt wykraczający swym zasięgiem cywilizacyjnym poza wszystko to co się dzieje współcześnie, a nawet działo się w XX wieku. Siłowe pomysły Hitlera i Stalina, choć dla nas rzeczywistogenne to przy nim małe miki, gdyż mogły przebudować świat tylko na tyle, na ile zdążyłyby przy niewielkiej zdolności (oczywiście w skali historii, a nie pojedyńczego człowieka) do przetrwania. ZE to projekt na miarę trzeciego tysiąclecia. Pierwszy raz bowiem w historii zdarzyło się tak, że stworzenie euroazjatyckiego mocarstwa, od Giblartaru po Czukotkę, nie jest elementem sprzecznych interesów Rosji i Niemiec, ale jest głównym i forsowanym projektem zbieżnych interesów Nowej Rosji, Pokojowych Niemiec, Postępowej Francji, Mafijnych Włoch i wielu innych państw zachodnich. Przy takim froncie działań i gdy są już odpowiednie warunki by nową strukturę powołać na podstawie bilateralnego układu dwóch rządów Rosji i UE – nikt nie będzie zawracał sobie głowy negocjacjami z każdym z poszczególnych państw. Po prostu dokona się tego ponad głowami państw niechętnych i ich społeczeństw. Jest tylko jeden warunek, państwa niechętne – identyfikowane tutaj jako państwa środkowoeuropejskie – muszą być zatomizowane, rozgrywane pojedynczo, w konflikcie ze sobą i po kolei. Jeśli ktoś, będzie chciał tę grupę skonsolidować i prowadzić politykę zgodną z racją stanu ich narodów – to jest on głównym wrogiem, którego należy bezwzględnie zniszczyć.
Bo wprawdzie Wielki Plan Związku Europejskiego ma ziścić się bez podbojów i wojen, ale determinacja jego realizacji (ze względu na bliskość sukcesu) jest tak wielka, że kto stanie na drodze tego należy dezintegrować politycznie lub zabić.
Sęk w tym, że taki wróg rzeczywiście istniał. Był nim Prezydent Lech Kaczyński ze swoim zapleczem, proamerykańskim i proizraelskim bratem Jarosławem oraz niewielka grupa urzędników i wojskowych, przeszkadzająca w położeniu łapek GERRUS na wszystkich sprawach naszej geopolityki, finansach, teczkach, agenturze i wojsku. Spory problem stanowili bliźniacy bo nie było szans na ich poróżnienie. Nie można było politycznie oderwać od siebie coraz mocniejszego lidera międzynarodowego z pomysłem na region i potrafiącego prowadzić skuteczną politykę antyimperialną (kazus Gruzji) od szefa największej polskiej partii opozycyjnej, który jest nie tylko ośrodkiem stojącym na straży zwalczanych wartości chrześcijańskich, nie tylko pokazał na co go stać wetując w 2006 r. przyjęcie unijnego mandatu na negocjacje nowego porozumienia UE z Rosją, ale wręcz stanowi wciąż realne zagrożenie dla reprezentującego finansjersko-rosyjskie interesy Rządu Tuska. W przypadku tych braci sprawdzone metody agenturalne można było o kant dupy potłuc, bo sznurki już trzymał ktoś inny, uśpiony wprawdzie wtedy ale przyszły wróg Związku. Dlatego też ich tak nienawidzono od rosyjskiej strony (lewactwo) oraz zwalczano od niemieckiej (Tusk, media). Istniała jeszcze szansa, że dzięki urobionej opinii publicznej i farmazonom zachodnim stracą z czasem wpływy w polskim społeczeństwie. Takie działanie nie przyniosło jednak efektów zadowalających. Wbrew bowiem rozgłaszanym opiniom Lech Kaczyński umacniał swoja pozycję wpływowego gracza międzynarodowego, a mocodawcy Tuska po serii kompromitacji i afer swojego pupila zaczęli się obawiać o wybory w 2011 r.. Zresztą, co do wyborów prezydenckich też wcale nie byli spokojni. Kolejne afery (Tusk coś zrobił eliminując CBA, ale czy to wystarczy), nieznane konsekwencje ujawnienia zdrajców w Aneksie do Raportu z Likwidacji WSI, fatalna sytuacja finansowa zadłużonego państwa i wciąż silne propaństwowe ośrodki medialne – wszystko to mogło zrobić psikusa i oddalić Związek Europejski na wiele lat, lub święte nigdy.
W polityce na taka skalę nie może być miejsca na przypadek i poważne ryzyko. Kaczyńskich et Consortes trzeba się było pozbyć skutecznie, Wielki Projekt jest zbyt ważny by mieć skrupuły, należało ich Zabić!
Powstał, więc plan Zamachu, dzięki któremu nad niepokornym krajem zostanie przejęta kontrola przez dwa proeurozwiązkowe ośrodki decyzyjne, Prezydencki – Rosyjski i Rządowy-Niemiecki, a prokatolicka opozycja zostanie skutecznie wyeliminowana.
Zamach musiał być spektakularny, eliminujący wszystkie ośrodki zagrożenia (np. by przejąć Aneks dot. WSI musiał zginąć Szef Kancelarii Prezydenta i Szef BBN-u) i skutecznie zatuszowany poprzez niedopuszczenie do śledztwa polskich patriotów.
Przygotowano grunt. Po listopadowym szczycie „partnerstwo dla modernizacji” reprezentant Europy ustalił z reprezentantem Rosji datę i miejsce – postanowiono wykorzystać uroczystości Katyńskie, stanowiące swoista gwarancje takiego a nie innego składu „wystawionej” polskiej delegacji prezydenckiej. Tusk wycofał się z kandydowania na prezydenta oddając pałeczkę reprezentacji Moskwy a samemu pozostając na czele rządu. By uśpić na moment czujność Ameryki (wciąż niepewnej gdyż Obama okazał się zadziwiająco słaby) zrobiono szopkę z prawyborami i wystawieniem także Sikorskiego. Było to korzystne, ponieważ i media koncentrowały się na tej szopce zamiast na okolicznościach przygotowywania dwóch Katyniów. Wykorzystując okazję, Rosja postanowiła ugrać przy okazji swoje taktyczne interesy związane z penetracją NATO. Mieli już szyfranta Zielonkę, ale nie mieli urządzeń do deszyfracji i odpowiedniej wiedzy na temat siatki kontaktów. Upadek prezydenckiego samolotu dawało okazję by wypełnić tą lukę.
Było też parę wpadek, wyciek informacji i konieczność uciszenia Grzegorza Michniewicza, Dyrektora Generalnego Kancelarii Premiera, który w odróżnieniu od Tomasza Arabskiego nie był we wszystko wtajemniczony, ale generalnie Zamach się udał.
Nie zginął “niestety” Jarosław Kaczyński, który nie wsiadł na pokład, bo został przy chorej matce, ale dzięki temu zamachowcy mogli się przekonać jak potrzebny był ten plan. Ku ich, bowiem zdziwieniu, Jarosław, posiadający jeszcze gorszą niż brat prasę i dużo większy elektorat negatywny, był o krok od wygrania wyborów prezydenckich. Zaniepokoił ich też na początku fakt zabicia także Kandydata Lewicy na prezydenta, ale szybko się okazało, że śmierć Szmajdzińskiego jest tak naprawdę na rękę młodej, zapaterowskiej socjaldemokracji marzącej o nowych, partyjnych porządkach i chętnie zapomną o tym postkomuchu w zamian, za przychylne media, dopuszczenie ich do udziału w torcie, oraz pomoc w kompromitacji tradycji chrześcijańskich.
Teraz, po zamachu (przy czym samo słowo „zamach’ zostało w mediach głównego nurtu zakazane, a przez tzw. “media niezależne” niezwykle upolitycznione) Polska przestała przeszkadzać. Usłużny Komorowski rozpoczął antychrześcijańską krucjatę, poleciał pokłonić się w imieniu Rosji Szefowej Niemiec oraz urzędnikom z Brukseli (tylko dla polskiej opinii publicznej kolejność była inna), oraz oddał na pastwę Rosji Gruzję i zrezygnował oficjalnie z polityki Polski, jako regionalnego lidera.
W tej sytuacji, kolejne działania osłonowe dla misji Komorowskiego rozpoczęli też przedstawiciele Rosji, za pomocą dezinformacji:
„Komorowski nie jest oczywiście politykiem o nastawieniu prorosyjskim, ale jest to polityk-realista. Jest to polityk, dla którego tak samo, jak dla premiera Donalda Tuska kształtowanie stosunków z Rosją jest ważnym czynnikiem strategicznym. W danej sytuacji zwycięstwo Komorowskiego dla Rosji jest korzystniejsze”, powiedział Aleksiej Makarkin.
I jeszcze taki kwiatek, jeśli kogoś nie przekonałem.
Ze swej strony przewodniczący Prezydium Rady ds. Polityki Zagranicznej i Obronnej Siergiej Karaganow uważa, że do polepszenia stosunków rosyjsko-polskich doszłoby niezależnie od tego, kto zwyciężyłby w wyborach prezydenckich. „Nawet w przypadku przegranej Komorowskiego, polityka Polski byłaby bardziej pragmatyczna i wyważona, niż wcześniej. Przyczyna tkwi w tym, że Polska uświadamia sobie nieskuteczność polityki ugodowej wobec Stanów Zjednoczonych”, oświadczył Siergiej Karaganow w wywiadzie dla agencji Interfaks.
Ze swojej strony Tusk, będący kawalerem „Żelaznego Krzyża z Liśćmi Dębu” lub innego, równie znamiennego odznaczenia dla Niemieckich bohaterów, rozpoczął realizacje planu „Utrzymanie Się u Władzy”, który to jest kluczowy, by do powołania Związku Europejskiego doszło w ciągu najbliższych 5 lat. Kolejna wolta Polski byłaby, bowiem nie do zniesienia i dopuścić do niej nie można. Żadnych, więc reform nie będzie, by nie burzyć społeczeństwa, zamiast tego będzie za to nagonka polegająca na pozbawieniu opozycji twarzy, jej wartości znamion wartości uniwersalnych oraz stworzeniu takiego nastroju, że każda krytyka Prezydenta, Rządu lub wspominanie o Smoleńsku i jego ofiarach będzie nie tylko passé, ale wręcz interpretowane jako agresja, pieniactwo i chęć konfrontacji. To tak na wszelki wypadek, jakby rządy trzeba było utrzymać siłą.
Przy tym projektanci Euroazjatyckiego kołchozu nie maja obaw o lojalność Tuska i Komorowskiego. Jako udziałowcy i beneficjenci Zamachu stali się de facto nie tylko zakładnikami swoich mocodawców, ale także zakotwiczeni jako dobrowolni strażnicy swoich własnych interesów.
Stali się pionkami w grze, w której będą ustawiani raz jako przynęta, innym razem jako zasłona dymna lub elementy działań pozorowanych. A najczęściej będą narzędziem tam gdzie Merkel albo Putin osobiście nie mogą, lub gdy muszą udawać, że wchodzą w spór.
Tak to z grubsza wygląda.
Jeśli pytał ktoś o motyw Zamachu i motyw działań osłonowych względem zamachowców już po nim, od Rosji, przez Niemcy do obamowskiej USA – podaję je na tacy.
Dziś zapewne Amerykanie żałują, że tak się dali wkręcić, ale kto ich tam wie.
Nie miejmy jednak złudzeń, od II Wojny Światowej Polska nigdy nie była kierowana przez polityków realizujących Polską Rację Stanu, nawet Kaczyńscy realizowali jej Waszygtońsko-Nowojorską wersję, mówiąc oględnie. Fakt, że o wiele korzystniejszą dla nas niż propozycje z Berlina lub Moskwy, szkodliwą dla interesów obydwu wielkich sąsiadów ale z pewnością nie samodzielną i najwłaściwszą.
Tomasz Parol
Źródła i inspiracje:

Inne zapisy autora:

0

Tomasz Parol
Tomasz Parol

Tomasz Parol - Redaktor Naczelny Trzeciego Obiegu, bloger Łażący Łazarz, prawnik antykorporacyjny, zawodowy negocjator, miłośnik piwa z przyjaciółmi, członek MENSA od 1992 r. Jeśli mój tekst Ci się podoba, lub jakiś inny z tego portalu to go WYKOP albo polub na facebooku. Jeśli chcesz zostać dziennikarzem obywatelskim z legitymacją prasową napisz do nas: redakcja@3obieg.pl

502 publikacje
2249 komentarze
 

  1. Bukowski ostro o Unii Europejskiej: powstała w wyniku milczącego porozumienia między sowieckimi komunistami z zachodnimi socjaldemokratami.

    Dziś, kiedy ukraiński kryzys nieco zelżał albo wszedł w tak zwaną chroniczną fazę, porozmawiajmy na nieco inny temat, chociaż oczywiście związany z Ukrainą. Jak wszyscy wiemy, cały ten Majdan rozpoczął się od odmowy Prezydenta Janukowicza podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Jak oceniasz dążenie Ukrainy do zbliżenia i ewentualnego połączenia z UE?

    Władymir Bukowski: Jestem zarówno przeciwnikiem zbliżenia Ukrainy z UE, jak i przeciwnikiem samej UE. Unia od początku powstała w wyniku swoistego milczącego porozumienia między sowieckimi komunistami z zachodnimi socjaldemokratami. Faktycznie Unia Europejska do złudzenia przypomina niedawny Związek Sowiecki. Nawet strukturalnie różnica między nimi jest jak między rosyjskimi bolszewikami i mieńszewikami. To, co jedni chcieli osiągnąć natychmiast, bez względu na koszty, drudzy chcieli osiągnąć w wyniku powolnej ewolucji. Dziś w Unii Europejskiej ci „nowi nasi mieńszewicy” wymagają wprowadzenia standardów o wiele bardziej rygorystycznych niż ci „starzy bolszewicy” od Lenina.

    Jednak czasem Unia pokazuje twardość w dążeniu do demokracji i razem ze Stanami Zjednoczonymi walczy zbrojnie w obronie wartości cywilizacji zachodniej. Czy teraz jest możliwa podobna zjednoczona postawa w sprawie Ukrainy?

    Unia pod tym względem występuje jako marionetka USA. Bez USA nawet w Kosowie UE nie byłaby w stanie nic zdziałać. Byłem jednym z najbardziej radykalnych przeciwników wojny o Kosowo. Na użytek wojny propagandowej przeciwko Miłoszewiczowi pojawiło się wtedy prawdziwie orwellowskie hasło – „bombardowanie humanitarne”. Był to dwulicowy wymysł Unii na użytek wewnętrzny.

    Stany Zjednoczone pod tym względem zachowały się o wiele bardziej przyzwoicie, nie angażując się w wojnę propagandową na tak niskim poziomie intelektualnym. Natomiast wkrótce i pierwsi, i drudzy puknęli się w czoło, kiedy stało się jasne, że wśród Albańczyków w Kosowie przeważają islamscy fundamentaliści i niepodległe Kosowo może stać idealnym terenem przeładunkowym dla terrorystów i handlarzy narkotyków.

    Porównywanie UE ze Związkiem Sowieckim – czy to nie lekka przesada?

    Nie. Przyjrzymy się działalności ogólnoeuropejskiego Europolu. On działa na podstawie porozumienia z Nicei, które przewiduje, że Europejczyka można deportować do każdego kraju członkowskiego UE.

    No, a te możliwości oskarżania obywateli UE o „rasizm” lub „ksenofobię”… Co to są za oskarżenia? Kto może dać wyczerpującą wykładnię tych pojęć? Jest to czysta ideologia, która dobitnie przypomina mi słynny artykuł 70 sowieckiego kodeksu karnego (oskarżenie o „agitację antysowiecką”), na podstawie którego odsiedziałem w więzieniu i „psychusz- kach” kilkanaście lat. Każda wypo wiedź, krytykująca „czarnego” lub Araba może być oceniona jako przestępstwo. O wszystkim decyduje często nieobiektywny urzędnik. Tam był antysowietyzm, tu będzie antyeuropejskość. Europol kompletnie neguje narodowe gwarancje sądowe.

    Z tego zresztą korzysta Putin, który wysyła swoje nakazy aresztowania przez Europol. I gdyby nie niezależny sąd brytyjski wszyscy uciekinierzy z Rosji (Zakajew, Litwinienko, Berezowski) dawno by byli u niego za kratami. A tak musi się starać niszczyć tradycyjną metodą KGB – zatruwać i zabijać.

    Rozmawiał Mikołaj Iwanow

    Tekst opublikowany na stronie Gazety Obywatelskiej

    0
  2. Mój komentarz do powyższego i głównego artykułu: Smutne to co mówi pan Bukowski, nareszcie ktoś powiedział prawdę, ale te fakty są przed społeczeństwami ukrywane. Święte słowa.Wszystkim miłośnikom eurokołchozu pod rozwagę. No przecież gdzieś te rzesze komunistów Zachodu pseudoupadku komuny musiały się podziać. Przemalowali fasady, ale miłość do państwa, które budowało komunizm została. Może nie do końca jest prawdą, że UE powstała dokładnie tak jak pisze W. Bukowski, natomiast to, że wskazane przez Niego grupy dokonały jej mutacji w tym kierunku, do którego obecnie dotarła raczej wielkich wątpliwości nie budzi. N. Farage wielokrotnie publicznie na forum PE przypominał obecnemu przewodniczącemu KE José Manuelowi Barroso jego maoistyczną przeszłość – nie tai tego nawet Wikipedia. Stąd prowadzenie rozmów od lat 60 XX w. o konwergencji Rosji z Niemcami, dla panowania nad Europą, jest w pełni potwierdzone i zrozumiałe, ale mam też dziką (gorzką niestety) satysfakcję, ponieważ analogiczne opinie wyrażałem już lata temu, ale wtedy wielu słuchało czy czytało z niedowierzaniem. A dzisiaj mówię, że tak zwana Unia w kwestii unifikacji i uniformizacji nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa to pewne. Ten euro-nowo-twór to połączenie wizji i planów Stalina i Hitlera razem wziętych. W dążeniu do celu zawziętych. Ale im się to nie udało metodą napaści i agresji. Spuściznę pozostawili. Neo-wizjonerzy to podchwycili. Użyli zachęty, prośby i lekkiej presji. Grossdeutchland komunistyczny. Mutant ideologiczny. Obecni włodarze to z lat 60-tych bojówkarze, przez KGB wynajmowani i opłacani. Z marksistowskimi, trockistowskimi i maoistycznymi życio-rysami. Z reguły skrywanymi, lecz przez wiedzących pamiętanymi. Projekt “Wspólnego Europejskiego Domu” Gorbaczowa stał się jednym z katalizatorów. A on sam jednym z najważniejszych promotorów. Koncepcja polityczna i “eksperyment polityczno-społeczny”, jak to komuniści o euro-ludach powiadają, jest udany. Kierunek został zachowany. Cel osiągnięto. Bo też się zawzięto. Przy okazji inni o swoje sprawy i interesy zadbali. Decydenci i ich propagandyści prawie wszystkich oszukali. Euro-entuzjazm lansowali. Euro-sceptyków wyśmiewali. Ludzie za przystąpieniem do tego nowo-tworu głosowali, pozwoleństwo dawali, z własnej woli wybierali. To czego chcieli dostali. Niekorzystnych konsekwencji nie przewidywali. Tak więc wszelkimi dostępnymi środkami i metodami trzeba ją rozmontować i stworzyć od nowa na zdrowych zasadach – im szybciej tym mniejsze i koszty i straty.

    0
  3. Mir Mir

    Tylko jedno zdanie komentarza.
    Naprawdę nie rozumiem, dlaczego stylizujący się na przewodnią siłę salon sam utwierdza się w przekonaniu, że taka pani kanclerz czy premier UK kosztem własnych wyborców będą robić dobrze Polakom.
    Już pomijam fakt, że być może jest to jakieś zamroczenie typowe na zadufane w sobie elity (wywodzące się z sowieckich rodzin którym nigdy nie zbywało). Głupoty się nie wybacza ale to można leczyć.
    Nakazywanie jednak pod przymusem prawa lub / i zakłamywania rzeczywistości tym komu chcą przewodzić (czyli reszcie Polaków, tym gorszym bo nie należącym do salonu) jest ZBRODNIĄ.
    Dlaczego? Bo nie da się być w połowie k… i dziewicą.

    Jak wmawiasz komuś, że statek nie tonie to nie nie oszukuj się potem, że pasażer swój rozum miał. Ta sytuacja wielokrotnie się powtarza w Polsce w innych dzizedzinach. A to z frankiem, a to z golden bankiem a to z jakąś partią PO która obiecywała, że wreszcie będzie normalnie.

    Jeżeli normalnie w kodeksie karnym za takie zachowanie jest paragraf (“Kto przymusem lub podstępnie ….”) to proszę mi nie wmawiać, że aktualny salon nie mam prawa przyrównywać na podstawie objawów do osób skazywanych tym paragrafem, jako oszustów, bandziorów i złodziei.

    0
    • Ci ludzie nie robią tego z głupoty, oni dobrze wiedzą co robią, to cynicy, sprzedawczyki a niektórzy też zbrodniarze. Nie zapominajmy, że oprócz Smoleńska były wcześniej i później ofiary seryjnego samobójcy, któremu przecież ktoś to zlecał. Na pewno ktoś bardzo wysoko.

      0
  4. tak tak tak.Jesli przyjmiemy ze morderstwo smolenskie to był bardzo wazny epizod w zyciu europy na który ta europa nie zwrociła uwagi to to ma sens.Tyle ze nie było zadnego morderstwa a jedynie polska glupota za ktora zaplacił jej twórca i opiekun 36 pułku błasik i posrednio kaczynski za glupote zachowan w gruzji wedle pilota.Tak wiec cale to gadanie to takie przepowiednie nostradomusa a które tym bardziej sie sprawdzaja, im wiecej czasu mija.

    0
  5. a ja ciagle nie rozumiem czemu to caly swiat i europa ma robic dobrze polakom ktorzy generalnie nikomu dobrze robic nie chca i ciagle czekaja na deszcz ..pieniedzy..Moze któs w koncu powie ..dośc polaczki.

    0
  6. pisze Pan: “Aby jednak na taki układ pójść, trzeba mu stworzyć warunki formalne, przygotować mentalnie lud, by głupio się nie burzył a wcześniej oszukać lub spacyfikować Amerykanów z przyczyn geopolitycznych wrogo nastawionych do takiego rozwiązania”. z tym ludem to az takie trudne zapewne nie bylo. wystarczy spojrzec, jakie nowe spoleczenstwo sprezentowal “polski” czy raczej “proeuropejski” system edukacyjny – http://vod.pl/matura-to-bzdura-hity-cz-5,148650,w.html

    0
  7. idac takim tokiem myslenia, to Orban obral sluszna sciezke… w kierunku Zwiazku Europejskiego. to moze mu sie oplacic… jest tylko jedna trzecia droga… Chiny. to takze jedyna droga dla idei bliskiej Miedzymorzu… tudziez koalicji UK, Skandynawii i Srodkowej Europy…

    0
  8. Avatar policjant łapówkarz

    Trzeba zrobić to samo – zabić skvrwysynów. Tylko, że będzie trudno, bo duza część Polaków to podpierdalacze za moskiewskie srebrniki.

    0
  9. “Dziś zapewne Amerykanie żałują, że tak się dali wkręcić, ale kto ich tam wie.”
    Gry mocarstw nie muszą być zawsze i do końca realizowane po myśli każdego gracza. Wynika to z samej natury tych gier o charakterze hazardowym.
    Aby ocenić motywy i taktykę USA w tej grze, to warto wziąć pod uwagę, ze to USA uznało iż trzeba, dla realizacji swoich i swojego protegowanego Izraela, ocieplić kontakty z Rosją, bo okres po rozpadzie ZSRR będący okresem “Pax Americana” i USA jako jedynego supermocarstwa się skończył(P.Buchanan określił ten koniec na około 2006 rok) i trzeba próbować na nowo ułożyć stosunki z Rosją, by móc załatwić swoje i Izraela żywotne interesy , których bez współpracy z Rosją załatwić się nie da(Afganistan i Iran).
    Ocieplenie stosunków z Rosją rozpoczął już prezydent Bush, a jego spotkania z Putinem i ich klimat wskazywał, ze USA jest bardzo zainteresowane dogadaniem się z Rosją, z czego doskonale zdawał sobie Putin, stwarzając warunki do tego, by USA szybciej do takiej potrzeby dążyły.
    Takimi sygnałami były jawne wypowiedzi Ławrowa, który groził USA, że USA może mieć problemy z zaopatrzeniem wojsk w Afganistanie, a rewolucja w Kirgizji była praktycznym pokazaniem USA, ze Rosja nie blefuje.
    USA dowiedziało się jakie warunki stawia Rosja(rezygnacja z tarczy w Polsce, redukcja obecności militarnej USA w Europie, zgoda na usunięcie przeszkody w polityce rosyjsko-niemieckiej wobec Europy Środkowo Wschodniej czyli usunięcie rzadu PIS-u i prezydenta Kaczyńskiego, podpisanie jednostronnie korzystnego dla Rosji układu START II i innych mniej istotnych z punktu widzenia interesów Polski)
    Przygotowania do polityki resetu nabrały tempa już w 2007 roku, gdy przypuszczono atak na rząd PIS-u z udziałem “wszystkich rąk na pokład” i finansowej pomocy zagranicznej poprzez zachodnie fundacje(np. FOR Balcerowicza) w akcji propagandowej i takich akcji jak “Schowaj babci dowód”.
    W 2008 roku, przy przyjaznym interesom USA, Rosji i Niemiec rządzie w Polsce, podjęto przygotowania do operacji rezygnacji z rozmieszczenia tarczy w Polsce, a udział w tym brał Sikorski, spiskując potajemnie(bez wiedzy prezydenta L.K. z Ronem Asmusem, doradcą Obamy, kandydata na prezydenta USA z ramienia Demokratów.
    Po objęciu urzędu przez Obamę, porozumienia resetowe ruszyły do przodu, bo już wczesną wiosną 2009 roku zawarto porozumienie z Rosją o tzw. północnej drodze zaopatrzenia wojsk USA i NATO w Afganistanie, w zamian za co Rosja poparła sankcje nałożone na Iran i wstrzymała dostawy systemów rakietowych S-300 do Iranu.
    Publiczne ogłoszenie przez Obamę decyzji o rezygnacji z tarczy w Polsce(17.09.2009) było ostatecznym sygnałem, ze USA przystała na wszystkie warunki Moskwy i że można już konkretne przygotowania do zamachu przyspieszać. W październiku 2009 roku Tusk miał rozmowę z L.Kaczyńskim, w której zaproponował mu by obaj zrezygnowali z kandydowania w wyborach prezydenckich 2010 roku(była to próba bezkrwawego załatwienia problemu, ale L.Kaczyński się nie zgodził).
    W okresie od 17.09.2009 roku do końca roku, trwały intensywne konsultacje na linii Tusk-Merkel i Tusk- Putin i pojawiały się już sygnały na temat spotkania Tusk -Putin w Katyniu w 2010 roku.
    Na początku 2010 roku doszło do jakichś tajnych spotkań Tuska, do których pretekstem był jego zimowy urlop w dniach od 11-15 stycznia 2010 roku. Po raz pierwszy i ostatni był to urlop z utajnionym miejscem pobytu Tuska(na pytanie dziennikarzy o to, gdzie będzie wypoczywał Tusk, P.Graś odpowiedział: “Nie powiem”.
    Ostateczna decyzja o zamachu była już pewna dla Tuska wtedy, gdy 28.stycznia 2010 roku ogłosił decyzję o swojej rezygnacji z kandydowania w wyborach.
    Czynnościami przygotowującymi zamach było:
    – poddanie Prezydenta inwigilacji przez ABW
    – odebranie mu zaufanego szefa jego osobistej ochrony BOR(wykorzystano incydent gruziński)
    – pozbawienie prezydenta decyzją Sikorskiego, prawa do otrzymywania clarisów dyplomatycznych, czyli “oślepienie” prezydenta(by nie miał orientacji na temat kontaktów dyplomatycznych wśród spiskowców)
    – pozbawienie prezydenta ochrony obiektów prezydenckich ze strony BOR i przekazanie tej ochrony prywatnym firmom ochroniarskim.

    Aby poznać motywy i uczestników spisku na życie L.K., trzeba dokonać analizy zachowania się tych podmiotów w trakcie i po zamachu.
    O udziale Rosji, Niemiec i władz Polski nie będę tu pisał, bo to jest bardziej oczywiste, natomiast wszystkim, w tym i Autorowi tego tekstu) sprawia trudności ocena roli USA i Izraela w tym przedsięwzięciu.
    Analiza stosunków na linii rząd Polski i prezydent Komorowski a USA i Izrael po 10.04.2010 roku, pokazuje, ze USA całkiem świadomie i z premedytacją podyktowaną aktualnymi interesami USA i Izraela, wymieniło L.K., który przestał być “naszym skurwysynem” na B.Komorowskiego, którego uznano “naszym skurwysynem”(to parafraza wypowiedzi F.D. Roosevelta na temat Somozy:”Somoza może jest sk…synem, ale to nasz sk…syn”)
    Te działania władz Polski o tym świadczace to(w skrócie):
    – wypowiedzi Obamy i Komorowskiego podczas jego wizyty w Waszyngtonie:

    Obama:
    “Ta strata, śmierć Lecha Kaczyńskiego, pierwszej damy i polskich liderów spowodowała szok, niemniej pewną ręką doprowadzono do odzyskania równowagi w Polsce. Byłem pod wrażeniem przewodnictwa Komorowskiego. ”

    Komorowski:
    “Jeśli mamy razem iść na wielkie polowanie, to najpierw musimy mieć pewność, że nasz dom, nasze kobiety, nasze dzieci są bezpieczne .Wtedy też lepiej się poluje.” (to potwierdzenie obietnicy, ze Polska weźmie udział w planowanej wojnie z Iranem)

    Rzad Tuska:
    -w lutym 2011 roku wizyta w Izraelu i podpisanie umowy o współpracy wojskowej, czego efektem było
    – w marcu 2012 roku udział naszych F-16 w ćwiczeniach z lotnictwem Izraela na pustyni Negew
    – w czerwcu 2012 roku udział w ćwiczeniach naszych F-16 na Alasce(z drugim partnerem wojny w Iranie)
    – zamówienie w 2012 roku przez rząd Tuska w USA, uzbrojenia dla F-16 za 447 mln$, w tym bardzo dużo ciężkich bomb naprowadzanych, co raczej jest uzbrojeniem ofensywnym, a nie obronnym(transakcji nie zrealizowano, bo z wojny na razie wyszły nici za sprawą Putina-Syria,
    co potwierdza cel zamówienia)
    – ostatnim elementem tej współpracy amerykańsko polskiej z ekipą posmoleńską, było przyznanie B.Komorowskiemu 26.09.2013 roku(na krótko przed Majdanem) nagrody amerykańskiej Rady Atlantyckiej pod nazwą Global Citizen Awards, za politykę wschodnią Komorowskiego, a zwłaszcza wobec Rosji i Ukrainy(przyciąganie ich do struktur Zachodu)

    Wątpliwości co do istoty i roli USA w zamachu smoleńskim mają ci, którzy tych ww okoliczności nie znają lub nie potrafią ich skojarzyć z innymi elementami.

    0
    • Dodam szczególny fakt.

      kotrakt Rosji z USA.Ministerstwo Obrony Stanów Zjednoczonych zawarło umowę na dostawę 21 śmigłowców Mi-17B5 w maju 2011 roku. Ogólna suma kontraktu wynosi 900 milionów dolarów.Proszę zwrócić uwagę na datę.

      Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/2012_03_13/68327440/
      ______________________

      Protesty jako alibi?

      “17 amerykańskich senatorów zwróciło się do szefa Pentagonu Leona Panetty z propozycją zerwania kontraktu na zakup rosyjskich śmigłowców dla Afganistanu w związku z tym, że Rosja kontynuuje dostawy broni do Syrii. Informacja o tym pojawiła się na stronie internetowej Republikanina Johna Cornyna.
      Czytaj dalej: http://polish.ruvr.ru/2012_03_13/68327440/

      Wiadomość przekazał przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych Sztabów, Martin Dempsey, który stwierdził, że śmigłowce Mi-17 to jedyna propozycja, która znajduje się w planach Pentagonu.

      __________________

      Jaki interes ma w tym Polska czy też już konkretnie prawnicy doradzający politykom
      w Polsce?

      Nie przeszkadzać koncernom produkującym broń za tanią …siłę roboczą…

      Ani Orban(kredyty z Chin czy Rosji) ani inni politycy z ex-RWPG nie mają realnego prawa do decyzji.Dla bezpieczeństwa tego systemu jako rezerwę mamy w BRD czyli w Niemczech 130.000 US ARMY.Wszyscy wiedzą że Niemcy są od 45 okupowane.

      Podział polityczny chciałem napisać ale to jest iluzją czyli podział gospodarczy Europy jest od 45,pomimo muru berlińskiego czy Solidarności.
      _______________________________________________

      On pozostanie tak jak niskie pensje,dochody w Polsce czy w byłych krajach ex-RWPG.

      _______________________________________________

      Szansa dla Polaków w Polsce?

      Tworzyć własne dochody i nie zwracać uwagi na polityków w Polsce.
      Oni korzystają tak jak milionerzy w rządzie Ukrainy z ulg i nie są ścigani przez wydziały
      skarbowe w EU czy w USA.

      _____________________
      Pozdrawiam 3obieg.pl.

      0
  10. Avatar Krisznak

    Obecnie nie ma już sojuszu niemiecko – rosyjskiego, jak zwykle bywały chwilowe, a później skakali sobie do gardeł. Nie ma też sojuszu rosyjsko-amerykańskiego, który po milion razy wypisywany był w mediach mainstreamu, a to amerykanie gazem łupkowym dają łupnia rosyjskiej gospodarce, znaczy stacji benzynowej. Rosja ma broń atomową, podobnie jak 20 krajów na Świecie, nic w tym wielkiego.

    Aha i Rosja ma 140 milionów ludzi, 220 to miał Związek Radziecki. A to oznacza, że Rosjan jest mniej, niż np. Pakistańczyków(178 milionów).

    Niemców jest 80 milionów, nie im rządzić Światem. Ciągle próbują i ciągle nie wychodzi. Wkurzyli całe południe Europy, podobnie jak Euro. Środ. – Wsch. Ostatnim ich sojusznikiem jest Francją, ale tak czy siak Francja niedługo zbankrutuję, Niemcy zostaną zmieceni przez Chińczyków, bo jest ich 15 razy więcej i gdy dojdą do hightechu. To tak jakby Estonia miałaby podbić Polskę- wolne żarty. Prawdziwy związek rządzący Światem będzie opierał się o oś. Indie- Chiny- zjednoczone kraje arabskie.

    Co myślał Karaganow? O czym marzył, że połączone 220 milionów ludzi( Niemcy- Rosja) będzie rządziło Światem, w kontrze do 3 mld- Indo- Chińczyków. To kpina. Tak samo, jak kpiną jest sojusz Chińsko- Rosyjski czy Amerykańsko- Rosyjski czy już Niemiecko- Rosyjski, w polskich mediach napisano już tyle bzdur o sojuszach. a zamach to “nasi” i “oni” się zgadza, z Warszawy coś wyleciało w samolocie, a kontrola pewnie zachlała lub coś w tym stylu.

    0
  11. Pingback: Przemyślenia na Ketonalu | 3obieg.pl - Serwis informacyjny dziennikarstwa obywatelskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816