POLSKA
Like

Zakazy, nakazy i Wiara

22/12/2013
721 Wyświetlenia
1 Komentarze
5 minut czytania
Zakazy, nakazy i Wiara

Kochaj bliźniego swego jak siebie samego. To drugie Boskie przykazanie, łącznie z pierwszym o miłowaniu Boga, stanowią podstawę katolickiej religii. Wszystkie inne z nich wynikają o są ich pochodną. Jasne, zrozumiałe i nie wymagające dłuższego tłumaczenia. A jednak Wiara katolicka, i nie tylko ona, obrosła dziesiątkami zakazów, nakazów, wskazówek, tłumaczeń i ostrzeżeń. Ustanawiają je katoliccy hierarchowie, próbując kontrolować, pouczać, przestrzegać, ale również zakazywać i nakazywać. Uczą nas co jest dobre dla nas, kraju, świata i naszego zbawienia. Już nie jesteśmy w stanie SAMI określić jak postępować aby żyć w zgodzie z Słowem Bożym.

0


 

Będziesz dzień święty święcił. Trzecie przykazanie. Ale czy takie proste do zrozumienia? Wystarczy zobaczyć centra handlowe w niedzielę. Wypełnione po brzegi przez te 13% polskiego społeczeństwa nie zaliczającego siebie się do katolików? Hmmm… Raczej wątpliwe. Katolicy a przynajmniej za nich się uważający odprężają się opróżniając swoją kieszeń. Gdyby powiesić krzyże w tych wszystkich odwiedzanych przez nich sklepach powstałaby największa na świecie świątynia.

Nie zabijaj. Jedno z najważniejszych, dla wszystkich. Przerywanie ciąży to zabójstwo- uczy Kościół nieprzerwanie od lat. Ale skutki są mizerne a statystyki, niepełne zresztą, mówią o dziesiątkach tysięcy zabiegów rocznie. Od dziesiątków lat. Duchownych mało kto słucha, życie jest Po Prostu życiem i Kościół musi odwoływać się do pomocy Państwa. To ono MUSI zabronić tego co Kościół uważa za grzech i karać. Katolicy nie potrafią swoich przekonań wprowadzać w życie i stosować się do słowa Bożego wbijanego z ambon bezskutecznie do głów. Państwo pomoże i ukaże. Wsadzi do więzienia bo kara boska jest dla wierzących za mało skutecznym instrumentem.

Nie cudzołóż i nie pożądaj żony bliźniego swego. Zawsze aktualne i wpajane w salkach katechetycznych od dzieciństwa. Powinno stać się normą w katolickich rodzinach. Czy jest? Śmiem wątpić a mało kiedy słyszałem w męskich rozmowach o wierze jako moralnym czynniku odgrywającym rolę w „podrywach”. Ostatnio głośna w Polsce afera z playboy’em Tomkiem uwidoczniła tylko jak nawet w partii głoszącej katolickie idee podchodzi się do spraw damsko-męskich. Różnią się katolicy od tej laickiej „reszty”? Można po ich zachowaniu poznać iż Wiara wpływa na ich postępowanie? Mniej jest rozwodów w rodzinach katolickich a życie na „kocią łapę” jest dla nich nie do pomyślenia? Kościół znowu MUSI odwoływać się do Państwa gdyż nie może wbić do głowy swoim wiernym jakie są i powinny być moralne zasady swoich wyznawców.

Zakazy i nakazy stały się podstawą Wiary. Nie przeniknęły do świadomości na tyle aby odróżniały katolików od niekatolików. Poza przeprowadzanymi co jakiś czas sondażami mówiącymi o malejącym procencie uważających się za wierzących, nic nie odróżnia jednych od drugich. Widać to nawet na blogowiskach i salonie24 gdzie uważający się za katolików razem z życzeniami Bożonarodzeniowymi straszą palcem iż zdrajcy poniosą karę. Zdrajcy na szubienicę a innym Wszystkiego Najlepszego. My prawdziwi patrioci będziemy określać nie tyle kto pójdzie do Nieba ale pod sąd, jak przyjdzie NASZ czas na sądzenie za „grzechy”.

Ksiądz coraz rzadziej grozi piekłem z ambony. Katolicy przestają wierzyć w ognie piekielne a niebo jawi im się coraz częściej w centach handlowych. Stosowanie się do przykazań można popierać boć to pono słuszne ale żeby od razu się do nich stosować to inna para kaloszy. Wiara na co dzień to może dobre dla księży ale dla wiernych jest to przeszkoda nie do przezwyciężenia. Mało kto chce mieszać Pana Boga do codziennego życia a stosowanie prostych zasad miłości bliźniego, cokolwiek by to miało oznaczać, jest dobre, być może w Piśmie ale przecież nie dla sąsiada, kolegi, współblogowicza czy nie daj Boże, politycznego przeciwnika.

Boże Narodzenie za progiem. Czy nie warto byłoby pomyśleć jak wprowadzamy zasady katolickiego morale na co dzień? Jak wyznajemy swoją wiarę poza kościołem i jak ją tłumaczymy w codziennym znoju? Poza świątecznym stołem a często i przy nim. Po podzieleniu się opłatkiem i po złożeniu sobie tradycyjnych życzeń. Po tym jak minie świąteczna atmosfera i powrócimy do codziennych zajęć. Również do blogowania.

Inne zapisy autora:

0

lchlip

182 publikacje
12 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758