Bez kategorii
Like

WYKLĘCI wczoraj, WYKLĘCI i dziś

28/02/2012
450 Wyświetlenia
0 Komentarze
9 minut czytania
no-cover

„Nie czuję pokuty, jest to moje największe bojowe przeżycie, zakończone zwycięstwem”.

„Mogę cynicznie mówić np. że lubię zabijać ludzi, ale to lubienie ulega przedawnieniu”.

0


 O kondycji III RP niech świadczy to, że „Dzień Żołnierzy Wyklętych” został ustanowiony dopiero w zeszłym roku, 22 lata od tak zwanej słynnej transformacji ustrojowej.

Dzieje polskiego antykomunistycznego zbrojnego podziemia to historia, z której można by stworzyć dla młodego pokolenia całą armię „Kmiciców”, „Wołodyjowskich” i „Skrzetuskich”, jako wzorów patriotyzmu i bohaterstwa.

Ponad 70 rozbitych komunistycznych więzień w dużych i średnich miastach. Niezliczone potyczki i duże bitwy toczone z UB, NKWD, KBW i LWP. Jest to wprost wymarzony materiał na dziesiątki filmowych scenariuszy.

Tymczasem reżyser Jerzy Zalewski musi dzisiaj żebrać od rodaków złotówki na ukończenie filmu o Mieczysławie Dziemieszkiewiczu, słynnym st sierż. „Roju”. Produkcja trwa od 2009 roku, a obraz, który miał wejść na ekrany kin w 2010 roku nie może zostać ukończony z powodu niewywiązywania się z umowy władz TVP.

W tym samym czasie widzowie TVP Historia i TV Kino Polska mogą, co jakiś czas po raz kolejny obejrzeć film „Ogniomistrz Kaleń” z Wiesławem Gołasem w roli głównej.

Młodzi Polacy AD 2012 mogą ujrzeć, jak dzielni żołnierze KBW, NKWD i UB rozprawiają się ze zwykłym „mordercą”, „bandytą” i „rzezimieszkiem”, majorem Żubrydem z „bandy” NSZ.

Na pewno wzruszy ich wspaniała symboliczna scena jak żołnierz KBW z garstką ormowców i starym szlachcicem Dwernickim wyciągają z piwnicy zabytkową hakownicę pamiętającą wiedeńską odsiecz, szpikują ją tłuczonym szkłem i hufnalami i wypalają wprost w żubrydowskich „oprawców”.

Oto PRL-bis w całej krasie. Aby dopełnić tego obrazu upadku warto przypomnieć los majora Żubryda oraz butę i bezczelność jego mordercy.

***

Jerzy Vaulin

Od 1943 – członek oddziału OP-11 Kedywu AK na Rzeszowszczyźnie

1946 – 68 – agent UB ps „Mewa”, „Zuch”

1963 – „Brązowy Smok Wawelski” za film dokumentalny p.t. „Odra”

1966 – Wyróżnienia Ministra Obrony Narodowej za film „Z jasnego nieba”

1979 – Wyróżnienie Ministra Obrony Narodowej za film „Żołnierskie posłanie”

Dziennikarz; Po prostu, Sztandaru Młodych, Trybuny Dolnośląskiej, Głosu pracy. Autor ponad 20 filmów zrealizowanych w wojskowej wytwórni filmowej „Czołówka”.

„Piękny” życiorys, spokojna starość, sędziwego dziś, bo już 86 letniego pana dożywającego spokojnie swoich dni w Warszawie.

***

Major Antoni Żubryd „Zuch” 1918-1946. Postrach żołnierzy KBW, działaczy PPR i funkcjonariuszy, UB, MO, NKWD.

Jego walka z importowanym komunistycznym porządkiem to jeden z mnóstwa dowód na to, że po wojnie nie toczyła się w Polsce żadna wojna domowa jak głoszą komuniści Pastusiak, Wiatr czy Iwiński. Bez wsparcia sowieckich bagnetów naród zmiótłby dość szybko to szemrane towarzystwo miejscowych zdrajców i sprzedawczyków.

PRL-owska propaganda zrobiła z Żubryda bandytę, sadystę i zwykłego złodzieja. Mimo niezliczonych obław i zasadzek „Zuch” ciągle umykał, zadając komunistom bolesne straty.

To on zlikwidował szefa sztabu 8 Dywizji Piechoty ppłk Teodora Rajewskiego i szefa Wydziału Polityczno-Wychowawczego tej samej dywizji mjr Abrahama Premingera.

Rozbijanie posterunków milicji, likwidowanie konfidentów, zasadzki na funkcjonariuszy UB, NKWD i PPR to chleb codzienny oddziału „Zucha”. Oddział Żubryda osłaniał również miejscową ludność przed bandami UPA oraz rozprawiał się z rodzimymi bandytami podszywającymi się pod partyzantów, a nawet pod jego własny oddział.

To spotkało między innymi Franciszka Paducha z Pisarowic, który pomimo tego, że został uwolniony z aresztu UB przez Żubryda, zajął się złodziejstwem i napadami podszywając się pod swego wybawcę. Wyrok wykonał „Zuch” osobiście.

Powoli stawał się wrogiem nr 1 komunistycznych władz, a brak powodzenia KBW i UB w urządzanych obławach i zasadzkach zmusił komunistów do posłużenia się agentem o pseudonimach „Mewa” i identycznym jak mjr Żubryd, „Zuch”.

Był nim wspomniany na początku Jerzy Vaulin posługujący się w podziemnym oddziale pseudonimem „Bronek”.

Musiał działać szybko, gdyż Żubryd widząc zaciskającą się coraz bardziej nad jego oddziałem pętlę postanowił przedostać się do Austrii.

24 października 1946 r. w okolicach wsi Malinówka, wybitny dokumentalista z czasów PRL wywabił dowódcę do lasu pod pretekstem przygotowania trasy ucieczki i zastrzelił go podstępnie i z zimną krwią ze swojego browninga kaliber 7,65 mm.

W ten sam sposób postąpił z żoną majora, Janiną, będącą w ósmym miesiącu ciąży.

Teściowa i czteroletni syn Żubrydów wylądowali w rzeszowskim zamku, katowni UB.

Po pięćdziesięciu latach, kiedy nastąpiło przedawnienie, bezczelny morderca napisał list do syna Żubrydów opisując swoją zbrodnię dumny ze spełnionego obowiązku.

„Nie czuję pokuty, jest to moje największe bojowe przeżycie, zakończone zwycięstwem”.

„Mogę cynicznie mówić np. że lubię zabijać ludzi, ale to lubienie ulega przedawnieniu”.

Iwona Bartólewska nakręciła na ten temat film, o losach, którego tak pisała Gazeta Wyborcza.

Gazeta Wyborcza, 17 – 18 marca 2001,

”List do syna” leży na półkach TVP

„[…] Do emisji jednak nie doszło. Stało się tak za sprawą listu do telewizji, napisanego przez Jerzego V. Stwierdził on, że film jest obarczony wadą prawną, polegającą na tym, że autorka nie zapłaciła mu honorarium autorskiego za wykorzystany w filmie „utwór literacki”, za jaki V. Uznał swój list do syna zamordowanych Żubrydów.”

Gazeta Wyborcza, 4 maja 2001, Lidia Ostałowska

List do syna

„Iwona Bartólewska odrzuca łatwe i pocieszające interpretacje. Banalne stwierdzenie, że historia od wieków plącze polskie życiorysy, nie zadowala jej. Film „List do syna” stawia pytanie o moralność i próbuje na nie odpowiedzieć.”

A co na to wymiar sprawiedliwości?

Dziennik Bałtycki, 16 marca 2001

Brak podstaw do śledztwa

„Maciej Schulz. Prokurator gdańskiego oddziału IPN: „konfidenci, informatorzy i nieformalni współpracownicy UB są, według polskiego prawa, traktowani, jako zwykli obywatele.”

Syn Żubryda, Janusz nie zrobił wielkiej kariery i jako potomek „zbrodniarza”, zmienił nazwisko na Niemiec, należące do przybranych rodziców. Temat Żubrydów w jego nowej rodzinie był zakazany, aby chronić chłopca i nie budzić w nim duszy buntownika.

Jerzy Vaulin żyje sobie spokojnie w Warszawie, ciesząc się spokojną starością i pobierając wysoką emeryturę, podczas gdy ci, którzy walczyli o wolną Polskę stanowią nierzadko klientelę MOPS-u i Caritasu.

Czy krew Was nie zalewa Rodacy? Bo mnie tak.

Inne zapisy autora:

0

kokos26

„Drzewo wolnosci trzeba podlewac krwia patriotów i tyranów”

174 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758