Media Watch i recenzje
Like

Wspomnienie o Władysławie Siła – Nowickim

24/02/2014
270 Wyświetlenia
1 Komentarze
8 minut czytania
Wspomnienie o Władysławie Siła – Nowickim

25 lutego tego roku mija dwudziesta rocznica śmierci Władysława Siła – Nowickiego, adwokata –nieustraszonego obrońcę w procesach politycznych PRL, działacza politycznego i publicysty, wiernego żołnierza Niepodległej Rzeczpospolitej, a przede wszystkim niezłomnego bojownika o naszą wolność i niezawisłość państwową.

Przy różnych okazjach miałem możność pisania na temat znaczenia Jego działalności dla oceny obecnej sytuacji w Polsce.

0


Kiedy w roku 1918 odzyskaliśmy niepodległość zasadniczym kryterium zaufania w stosunku do ludzi podejmujących się działań przywódczych w narodzie był udział w walce o wolność i niepodległość. Z naturalnych względów na pierwszym miejscu stawiana była walka zbrojna i dlatego skądinąd bardzo zacni przedstawiciele Rady Regencyjnej, którzy już w październiku ogłosili niezależność Królestwa Polskiego od niemiecko austriackiej protekcji, przekazali dobrowolnie władzę w ręce Piłsudskiego.

W odróżnieniu od tamtej postawy kryterium walki o niepodległość zostało definitywnie odrzucone przez rozdających karty w grze politycznej w 1989 roku.

Powód był oczywisty, przy zachowaniu postawy niepodległościowej nie byłoby miejsca dla przedstawicieli reżimu komunistycznego i ich dysydentów.

Trzeba przyznać, że poziom świadomości narodowej w Polsce znacznie się obniżył w porównaniu z zaraniem naszej niepodległości w końcu I wojny światowej.

Był to rezultat niszczenia naszych elit narodowych zarówno przez obydwu okupantów jak też i peerelowskiej indoktrynacji. Stąd też owa przedziwna łatwość, z jaką przeprowadzono oszukańczą manipulację

Dla ludzi takich jak Siła Nowicki „III Rzeczpospolita” stała się źródłem nowych prześladowań w postaci moralnie znacznie trudniejszej do zniesienia aniżeli brutalna przemoc jawnych wrogów.

A przecież w walce z tymi wrogami poniósł największe ofiary.

Jako obrońca Ojczyzny w 1939 roku / oficer kawalerii/ został ciężko ranny, a mimo to podjął próbę przedostania się do wojsk polskich we Francji, a kiedy się nie powiodła włączył się w walkę podziemną w szeregach ZWZ i AK uczestnicząc w bojowych oddziałach KEDYW’u. Ukoronowaniem tej walki był udział w Powstaniu Warszawskim, kiedy to ranny na początku powstania powrócił jak najrychlej do walki i powtórnie bardzo ciężko ranny, cudem uratowany nie poszedł do niewoli, ale niemal natychmiast po wkroczeniu wojsk sowieckich do Warszawy udał się na Lubelszczyznę w celu podjęcia walki z nowym okupantem. Jako komendant obwodu, a następnie Inspektoratu WiN kierował walką oddziałów żołnierzy „Wyklętych” jak się to obecnie nazywa, a raczej – „Niezłomnych” z oddziałami „Zapory” na czele.

Wypełniając rozkaz Komendy Głównej WiN’u prowadził akcję ujawniania na swoim terenie nie opuszczając swoich podkomendnych do końca.

Zapłacił za to najwyższą cenę wielokrotnego wyroku śmierci, uszedł jego wykonaniu zawdzięczając, wbrew swojej wiedzy i woli, wykupieniu przez ciotkę Aldonę Kojałłowiczową, rodzoną siostrę Feliksa Dzierżyńskiego za kilkadziesiąt listów, które otrzymała od Feliksa w czasie jego licznych zesłań na Sybir. Dla scharakteryzowania stosunków w owym czasie „kupcem” nie był Bierut, który odmówił „transakcji”, ale rzeczywisty wielkorządca w Polsce – ambasador sowiecki Lebiediew.

Na jego polecenie zamieniono wyrok śmierci na dożywotnie więzienie, ale w październiku 1956 roku po odsiedzeniu w najcięższych warunkach prawie 10 lat został zwolniony z więzienia.

Po uwolnieniu zakończył rozpoczętą przed wojną aplikację adwokacką i podjął się kolejnej niebezpiecznej misji czołowego obrońcy w procesach politycznych.

W związku z tym był wielokrotnie aresztowany i zawieszany w działalności adwokackiej, co w praktyce pozbawiało go możliwości materialnego utrzymania rodziny. Podjął się tej roli, chociaż po wszystkich przejściach miał pełne prawo do spokojnego i dostatniego życia, jakim cieszyła się znakomita większość adwokatów w PRL.

Podjął też próby wraz z Józefem Kwasiborskim reaktywowania działalności Stronnictwa Pracy, które w 1946 roku na znak protestu przeciwko niedopuszczeniu do wolnego kongresu zawiesiło swoją działalność na terenie kraju. Wbrew obietnicom Kliszki nie dopuszczono jednak do tego zadawalając się atrapą reprezentacji, jak to ujął Harriman „attending church people”, jaką było poselskie koło „Znak”.

Dopiero w lutym 1989 roku udało się grupie przedstawicieli dawnych władz stronnictwa z Siła – Nowickim na czele odtworzyć je, ale legalizację uzyskało dopiero w październiku tegoż roku.

Od samego początku nastawienie do stronnictwa ze strony władz „III Rzeczpospolitej” było negatywne, co wynikało właśnie z kontynuowania postawy niepodległościowej przez Chrześcijańską Demokrację – Stronnictwo Pracy, bo taką nazwę wracając do tradycji Wojciecha Korfantego przybrało stronnictwo na kongresie w roku 1990.

Z powodu ataków zewnętrznych i dywersji wewnętrznej został zmuszony do zawieszenia swojej działalności w stronnictwie walcząc do samej śmierci o jego odbudowę w nieskażonej postaci.

Ten stan zawodu, jaki sprawiła Mu rzeczywistość „III Rzeczpospolitej” przyczynił się w znacznej mierze do śmierci w 1994 roku. A był to nie tylko stan państwa funkcjonującego wbrew podstawowym potrzebom narodowym, ale też i osobiste napaści ze strony tych, którzy sprawując władzę w Polsce chcieli jego życiorys zrównać ze swoją podłą przeszłością. Jednym z głównych oskarżeń był fakt, że uszedł z życiem z ubeckiego więzienia, a zatem jest winien śmierci tych, których wyroki zostały wykonane. I wprawdzie sprawa została wyjaśniona, dlaczego tak się stało to jednak, jak zwykle bywa nagłośnienie kłamliwego pomówienia jest znacznie większe niż wyjaśnienie nawet sądowe, jak to miało miejsce w tym przypadku.

O co w tym wszystkim chodziło?

Chodzi o to żeby nie było w Polsce ludzi, którym można zaufać w chwili przełomu, a przecież tym przełomem grozi nam podobnie jak na Ukrainie w każdej chwili i to jest charakterystyczna metoda uprawiania polityki odziedziczona po PRL.

Przejęta została bolszewicka retoryka: „ każdy wróg ustroju ma odrażający wygląd fizyczny”, natomiast swoich obdarza się olimpijskimi życiorysami, chyba żeby się nam narazili, wówczas natychmiast stają się ze wszech miar ohydni.

Dla nas, a szczególnie dla młodego pokolenia Polaków poszukiwanie wzorców postawy w obliczu wyzwań współczesności ma szczególne znaczenie i dlatego powinniśmy sięgać do życiorysów tych, którzy już odeszli, ale którzy swym życiem zaświadczają o nieprzemijających wartościach takich jak służba ojczyźnie „swoich pożytków zapomniawszy” – a takim właśnie było życie Władysława Siła – Nowickiego.

Inne zapisy autora:

0

Andrzej Owsinski
Andrzej Owsinski

776 publikacje
0 komentarze
 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
334816