Bez kategorii
Like

Wspomnienia „wypędzonego” działacza I „Solidarności”

05/12/2012
397 Wyświetlenia
0 Komentarze
26 minut czytania
no-cover

Wypędzony w czasie stanu wojennego z kraju działacz Solidarności opisuje sytuację sprzed 13 grudnia 1981r

0


 

Wspomnienia „wypędzonego” działacza pierwszej „Solidarności”
Zbliża się kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Środowiska patriotyczne, jak co roku, będą manifestować swe przywiązanie do ideałów I „Solidarności”, zapomnianych i wypaczonych przez późniejsze wydarzenia.. Czym była ta pierwsza „Solidarność”, kto ją reprezentował, jaki los spotkał jej ówczesnych przywódców, można dowiedzieć się z przesłanego mi przed laty e-maila z USA, którego treść warto przypomnieć w czasie przygotowań do uczczenia kolejnej rocznicy rozbicia tego niepowtarzalnego, jedynego, spontanicznego polskiego Ruchu. Autor w/w e- maila był aktywnym uczestnikiem ówczesnych historycznych przemian, szefem interwencji jednego z regionów „Solidarności”, wyrzuconym z kraju, wraz z dziesiątkami innych czołowych, patriotycznych przywódców „Solidarności” Pisze o nich językiem potocznym, przemawiającym swą prostotą i szczerością do wyobraźni, dlatego nie mam zamiaru formy jego wypowiedzi zmieniać:
 
Wypowiedź członka władz „pierwszej Solidarności” wypędzonego z kraju, a żyjącego dziś w USA.
Tekst z dnia 2. 01. 1999 podpisany „Ram” a przesłany mi e- mailem:
Cenię niezmiernie felietony profesora Przystawy, gdyż są -jak powiew świeżego powietrza na rybnym targu. To, co mówi i pisze, a w zasadzie od paru lat w kółko powtarza – jest absolutną Prawdą…Ale co z tego????? Już nawet miałem nadzieję, że po powstaniu Ligi Patriotycznej -parę lat temu- wreszcie nastąpi jakiś widoczny, gwałtowny postęp  i…  No  właśnie?????
W ostatniej rozmowie na łamach TNY poruszyli panowie temat – ostatnimi czasy dyżurny, czyli agenturalność Solidarności – znaczy się- tamtej Solidarności jako, że ta obecna jest, jak żona Cezara- cha, cha, ojjjj….Poza podejrzeniami. Oczywiście, jest to tak niewdzięczny temat, że nawet profesor Przystawa prześlizgnął się po nim, jak po przysłowiowej kupce w progu… Niniejszym proponuję, zatem zatrzymać się nad tą "kupką" trochę dłużej, bowiem bez szczegółowego przeanalizowania problemu i sprzątnięcia owej "kupki" skazani będziemy na dalsze poślizgi i wąchanie  smrodku.
Najwłaściwszą rzeczą byłoby cofniecie się do czasów I Wojny Światowej i analizowanie po kolei następujących po sobie zdarzeń, "zupełnie przypadkowych" i oczywiście "nie mających ze sobą nic wspólnego", z których zacznie wyłaniać się nam zupełnie przyzwoicie wyraźny obraz- dokładnie tak-jak w dziecięcej układance. Ale, jak zwykle ani miejsca, ani czasu, zatem krotko…..
Zainstalowany w Rosji ustrój absolutnej, proletariackiej szczęśliwości, przez nasłanych Mesjaszy Rewolucji z Nowego Yorku pod wodzą Bronsteina- Trockiego i Apfelbauma- Zinowiewa, tudzież Lenina- błyskawicznie został zaakceptowany przez lud Rosji. Tych, którzy akceptować nie chcieli…. Do 1922 roku w zasadzie już nie było.
Co się z nimi stało???? Ano- nie ma czasu na takie szczegóły. Fakt pozostaje faktem, ze elita narodowa Rosji została "wyeliminowana" przez "zrewolucjonizowaną" klasę robotniczą. Miało to między innymi i taki skutek, ze zmiana systemu własności i przebudowa gospodarki czyt. monopolizacja i koncentracja wielkiej własności w rękach wąskiej grupy finansowej oligarchii -zarówno Anglii, jak i USA szła już jak z płatka w oparciu o PEP w Anglii i N.R.A ( New Deal) w Ameryce. 
"Zupełnym przypadkiem" był fakt, ze zarówno pierwsza pięciolatka w USSR, jak i dwa pozostałe anglosaskie plany, "dziwnym zbiegiem" okoliczności powstawały w tych samych kręgach "niepodważalnych" autorytetów ekonomicznych i finansowane były przez te same kręgi finansowe na czele z notorycznym Khun, Loeb & Co.
Elity narodowe tych państw, widząc, co się dzieje w Rosji, wolały po dobremu przyjąć etatyzm z całym dobrodziejstwem inwentarza, niźli narazić się na "gniew ludu". Posunęły się nieco, pomieszały i co nieco udało się im zachować do dzisiaj i dopóki będą trzymać „mordę w kuble” nic się im nie stanie.
Nie zupełnie i nie od razu wyszło w Niemczech i w Hiszpanii, gdzie pogruchotano Mesjaszy Rewolucji i nie tylko. Cóż wypadek przy pracy, ale w końcu pewne korzyści płyną nawet do dzisiaj i to płyną w twardej walucie.

Od samego początku jednak ustrój powszechnej szczęśliwości, ulegał specyficznej infekcji. Infekcji, która kończyła się czystkami i kolejnymi terrorami, aż przyszedł moment, w którym uznano, ze na infekcję nacjonalistyczną -pomimo wypróbowania różnych zabiegów od bardzo krwawych do psychiatrycznych- nie ma lekarstwa. W Chinach komuniści -tylko i wyłącznie chińscy -orzekli, że komunizm owszem, ale tylko o skośnych oczach. Na śpiew "Wyklęty powstań" odśpiewywali " Wschód czerwienieje".. Zaraza zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Najgorsze, że zaczęła powracać do Rosji i w zasadzie już u schyłku Stalina, a zupełnie dobrze za szefostwa KGB Andropowa- „rosyjskiego kniazia czystej krwi”- zaczęło się robić bardzo nieciekawie. USSR- owi zaczęła odrastać nowa rosyjska, narodowa elita. Komunizm zaczął się unaradawiać. Cala internacjonalną robotę diabli wzięli, no, bo przecież nie o to chodziło, aby Wania był u siebie Panem.

Prawdziwi internacjonaliści odmówili poddania się takiemu obrotowi spraw( po angielsku odmówić – refuse), stąd w Rosji pojawiło się tylu, „Refiuznikow”, których to p.Kissinger z p.Brzezińskim, dzięki kontaktom przez swoja "Trójstronną", wyciągali coraz to większymi quotas z Rosji i z izraelskimi paszportami via Warszawa i Rzym przywozili prosto do USA. Na cale szczęście (dla sprawy oczywiście), ktoś odpowiedni poruszył kiepełą i powstrzymał ten owczy pęd i paniczny strach.

 Skoro nie można kierować- należy posiadać. Postanowiono Pierestrojkę, która zmieni stosunki własności w drodze Prywatyzacji. I w ten to prosty, a przy tym zupełnie legalny, no i jakże elegancki sposób – Wania znów pozostanie z gołym d…yplomem. Jako, że operacja dość niebezpieczna i słabo kontrolowalna, postanowiono ją przetestować na najlepszym poligonie pod nazwa PRL. Usunięto ekipę Gierka zastępując ją "technokratami"(- cha, cha, ale ich ponazywali…). Kania, Kiszczak, Jaruzelski, Rakowski, Urban, Olszewski (cha, cha technokraci…ojjjjjj..). Ale do rzeczy, "towarzysze Polacy" przedobrzyli, powstała "Solidarność" i to na skalę, której nie przewidywali,….. Na cały Kraj. Strajki wybuchały na całym terenie, Północ, Południe, Wschód i Zachód, powstawały samorzutne komitety strajkowe, autentycznie samorzutnie wyłaniane przez strajkujące załogi, te natychmiast łączyły się w międzyzakładowe komitety strajkowe, w regionalne to był naprawdę autentyczny, spontaniczny i szczery przejaw samodzielnej aktywności politycznej Narodu Polskiego. Bardzo dojrzały i konstruktywny nastawiony na budowanie lepszej przyszłości, na budowę lepszego jutra dla wszystkich Polaków. Nie było w tym Ruchu Nienawiści, chęci Zemsty była w nim tylko jedna wielka, narodowa, polska SOLIDARNOSC!!!!!!!

Komuniści zarówno w kraju, jak i w ośrodkach zagranicznych wpadli w panikę:, bo oto okazało się, że w Polsce, tej zmasakrowanej, rozstrzelanej, zdeptanej odrodziła się autentyczna narodowa elita. Nie wiadomo skąd, jak, dlaczego i co najgorsze….Ta elita wykształcona i chociaż surowa z dużym wyczuciem zaistniałej sytuacji ujmuje swoje sprawy w swoje ręce i przejmuje stery. Kierownicę w Polsce wyrwano z rąk starej Internacjonalnej Gwardii!!!! Ta Solidarność nie dawała się sterować, odpadali po kolei wszyscy, którzy starali się ją usidlić. Przypomnijcie sobie, jak przeżywali te chwile, w których nikt nie zwracał na nich uwagi: panowie Michnik, Kuroń, Mazowiecki, a zwłaszcza Geremek…..Kiedy nawet nie komentując ich porad przechodzono bez dyskusji na inne tematy. Dziś z dystansu czasu pamiętam chore miny tych ludzi….Przypomnijcie sobie te momenty koledzy, starajcie się wygrzebać z pamięci….

Ten Ruch był zbyt masowy, aby przeszkadzali mu agenci. Oczywiście było ich dużo, gdzie ich nie ma- zarówno SB, jak i innych służb, na pewno i obcych, ale w ówczesnej sytuacji Związek był otwartą organizacją prowadzącą jawną działalność statutowa i jako taki nie mógł prowadzić selekcji członków pod kątem przynależności do wywiadów. Ta otwartość- nawet na agentów – wcale nie ułatwiała im pracy. Z drugiej strony nie byli oni wcale takimi asami, jak ich czyni propaganda. Jako Szef Biura Interwencji Regionu wiedziałem mniej więcej ilu agentów pracuje w Regionie, wiedzieli też o tym ci, którzy powinni wiedzieć.Nie usuwaliśmy ich wychodząc z założenia, że lepiej trzymać znanych nam szpicli, niż przyjmować nowych, o których nam nic nie wiadomo. Że mieliśmy rację, dowodzi fakt, że dzięki temu udało się nam ukryć drukarnie, ogromną ilość materiałów, jak i pokaźną ilość pieniędzy- dokonując tego pod nosem tych właśnie ludzi z ich nieświadomą pomocą i do dziś dnia nikt nie wie -jak to się stało, a próbowano dociec tego od samego początku stanu wojennego. Podsyłano nam agentów usiłujących dotrzeć do sprzętu i do tych pieniędzy nawet do więzienia!!!!! Solidarność była niekontrolowalna, ani przez agenturę, ani przez rząd, ani przez inne czynniki.Oczywiście wszystkie te czynniki usiłowały zachować swoje wpływy, budować swoje wpływy, wpychać swych ludzi, ależ czyż to właśnie nie jest dowód na 100% autentyczność Ruchu????? To, co stanowiło jej prawdziwą siłę, to jej masowość, która pozwalała na dokonywanie uzupełnień i wyrównywanie strat. Ten ruch szedł jak burza i w żaden sposób nie dal się kontrolować, czego najlepszym dowodem jest właśnie to, ze musiano sięgnąć po środki ostateczne. Stan Wojenny i delegalizacje Solidarności!!!!!! Śliczna zabawka, która miała wprowadzić w błąd cały świat i uwiarygodnić Pierestrojoną Komunę z Jewropejskim Pyskiem, zepsuła się na samym początku!!!!! Pierestrojkę trzeba było opóźnić o 10 lat, i bron Boże nigdy więcej Solidarności…. Nigdzie indziej. W Czechach StBowski welwet, w Niemczech Brygady Remontowe STASI, w Rumunii Securitate, w Rosji Armia i Jewreje etc., etc., byle, co, byle jak, z byle, kim byle nie z autentycznymi ludźmi, byle nie Solidarność…Nie ta, nie taka, nie tamta Solidarność!!!!!!

13 Grudnia 1981 roku zlikwidowania Solidarności ta Solidarność, do dziś dnia spędza im sen z powiek!!! Internowano- uwięziono Ok 30 tyś ludzi Solidarności od członków Komisji Krajowej do szeregowych członków.W kryminałach usiłowano prowadzić odzysk i selekcje tzw. porządnych członków Solidarności – autentycznie robotniczej. Ten wysiłek spalił na panewce, nie znaleziono nawet tylu szmat, żeby reaktywować Związek z Kierownicą. Z drugiej strony bano się utrzymywać w Kraju ową rzeszę zdyscyplinowanych i świadomych swych celów działaczy związkowych. Kryminały zamieniły się w Uniwersytety, na których przechodzili uwięzieni przyspieszone kursy. Wiedzieli o tym doskonale ci, którzy nas tam trzymali. Już w lutym 1982 roku zapadły decyzje – wywalić z Kraju.

I wywalono Ok. 30 tyś ludzi Solidarności….Czy to dużo czy mało???? To bardzo dużo, bardzo dużo!!!!! (Dla porównania tyle samo wystarczyło Bolszewikom do przejęcia władzy w całej Rosji). Na ludzi tych, w krajach osiedlenia, nie czekały ani uniwersytety, ani zapomogi, ani dogodne kredyty etc. nic podobnego do tego, co oferowano "refiusnikom", czy wcześniej "wyrzuconym" w 1968 roku syjonistom, co najwyżej robota za 3,50 przy koszeniu trawników w firmie "refiuznika".

Wydaje się, że był to jeden z najbardziej perfidnych sposobów pozbycia się z Kraju narodowej elity robotniczej i neutralizacja owej grupy ludzi w obcym terenie na wiele lat.Jeszcze nigdy nie prowadzono tak starannej selekcji i rozsadzenia ludzi po całych Stanach -jak ludzi Solidarności. Nie wolno nam zapominać, ze większość z nas wtedy to byli 30- 40 latkowie, z rodzinami, co nie ułatwiało żadnej mobilności i nie pozwalało na żaden manewr.

Polska po owym przemeblowaniu gotowa była do Okrągłego Stolika. Do Pierestrojki do Prywatyzacji! Do rozprzężenia gospodarki i do przeniesienia i rekoncentracji wielkiej własności do rąk wąskiej grupy dobranych i przebranych. Do rozbrojenia i niszczenia Armii Polskiej i powolnego rozpędzania polskiego Korpusu Oficerskiego elitarnych jednostek. Niszczenia polskiej kultury i nauki, pozbawienia możliwości nauki młodzieży wiejskiej, rujnowania chłopstwa polskiego i polskiego rolnictwa etc., etc., etc., Już nic i nikt nie przeszkodził elitom eSBecko – Korowskim utuczonym wielomilionową pomocą CIA słaną kanałami Mossadu, skoncentrowaną w rękach Salonu Warszawki i Gdańska, w przejęciu tego, co w euforii przezwano Solidarnoscią-bis.
Solidarności nigdy nie reaktywowano!!!! Bo nie chciano reaktywować, bo bano się ją reaktywować, bo bano się ludzi Solidarności. Bano się, żeby ci przypadkiem nie chcieli wrócić. To, co im było potrzebne to tylko i wyłącznie nazwa i pieczątka. To dokładnie odbywało się tak, jak opisuje profesor Przystawa, poinformowano że można podjąć….. I ze spuszczonymi głowami…Podjęto.

W Naszej Solidarności Wałęsa mógł sobie być Bolkiem, czy kim chciał, nie miało to żadnego znaczenia, bo nie miał on na wiele rzeczy wpływu…. Ta…. Jest już tylko "zwyklom Bolkowom, Mankowom, czy innom koszernom Solidarnosciom- bis, taką jakom ją widzom"- z wyjątkiem Ursusa z Zygmuntem Wrzodakiem i paru innych resztek.
Takich właśnie- jak prof. Przystawa, prof. Dakowski, Janusz Sanocki, Antek Lenkiewicz,, Andrzej Gwiazda, Walentynowicz, Kaziu Świtoń i wielu, wielu innych, którzy do nowej Solidarności przystawali, jak garbaty do ściany… Ale i także te 30 tyś., których wywalili na zbity pysk ze swych własnych domów, warsztatów pracy, z własnej Ojczyzny, z drobnymi dziećmi, dwoma walizkami i z klauzulą w paszporcie " Posiadacz paszportu ma prawo jednokrotnego przekroczenia granicy PRL bez prawa powrotu". Ci, których pozbawiono ich własnego sposobu na życie, przewracając ich życie do góry nogami, niejednokrotnie bezpowrotnie niszcząc, czy skracając do minimum tak- jak Andrzejowi Tumidajskiemu, Zbyszkowi Iwanowowi dziesiątkom innych- Cześć Ich Pamięci!!!! Ci, których pozbawiono ich środowisk, rodzin, możliwości wykonywania własnych zawodów i skazano na poniewierkę rozpoczynania od zera. Ci z Chicago, Bostonu, New Yorku, Texasu, Florydy, Californii etc., etc. bo to byli i SĄ i pozostaną na zawsze ludźmi Solidarności, tamtej, naszej Solidarności. Ponadto wiadomo, ze ludzie ci byli dokładnie sprawdzani przez służby krajów osiedlenia -właśnie, czy nie są agentami kogokolwiek… A znam przypadki wyrzucenia niektórych ludzi z konsulatu jeszcze w Polsce…

Owa ogromna grupa uczciwych ludzi, głęboko doświadczona i skrzywdzona przez reżim komunistyczny i jego różowo-jewropejską mutację milczy, zrugana przez pyskatą Wałęsową, która powtarzając za swym uczonym mężem, nazwala ich "szczurami opuszczającymi tonący okręt". Tak to boli. Zwłaszcza, kiedy się wie, ze jej mąż musiał się w Arłamowie odchudzać, a i jego rodzinie nie brakowało ptasiego mleczka, podczas gdy wielu z więzienia, ze skromnych paczek Czerwonego Krzyża, pomagało swoim rodzinom cierpiącym niedostatek na wolności. Wyrzuceni z pracy nie mieli na podstawowe potrzeby, ani nadziei na jakąkolwiek inną pracę. Tych, którzy nie chcieli wyjechać znajdowano zatłuczonych, utopionych, powieszonych, przejechanych…..

Wydawałoby się dobrzy znajomi -przeskakiwali przez ulice na druga stronę, na widok nawet członków rodzin internowanych, taki był strach i psychoza. Bo właśnie o nic innego nie chodziło. Wyrzucić i wyciszyć raz na zawsze. Być może nadszedł czas, aby ta właśnie grupa zaczęła mówić????? Być może żądać zadośćuczynienia???

Idę o zakład, że spośród tych tysięcy internowanych nikt nie pozostawił prezentu naczelnikowi wiezienia, tak jak uczynił to ten, który w Album z Ojcem Świętym dla płk Cholewy wpisał cyt.;" Państwu Kierownictwu Ośrodka w Arłamowie – Lech Wałęsa". Widziałem to na własne oczy! Jak i widzę od czasu do czasu samego bohatera obwożonego po Ameryce i pokazywanego za pieniądze, przekonywującego widownie za Ok. 50 $ od łebka, że to właśnie ON (!!!) Obalił komunizm, cha, cha… .
Tzw. klasa polityczna (czytaj oszustów i złodzieji obecnej Polski) wytrząsa się nad niewdzięczną częścią społeczeństwa, około 65% tych, co nie idą do wyborów, że nie dorośli do demokracji nie dojrzali do nowoczesności etc., etc. Owa „elyta” zachłystująca się uczonościami płaskich dowcipasów, czołowych felietonistów Polityki, Wyborczej, czy Katolewicy, trzęsie obecną Polską. Jak wykazała praktyka nie ma naprawdę żadnej, istotnej różnicy, kto rządzi –UW., AWS., SLD., PO., -Polityka pozostaje bez zmian i niezmiennie pogrąża ona Polskę z dnia na dzien. coraz głębiej, coraz większe następują szkody i trudniejsza będzie naprawa…PRL-u bis.

Naród odrzucił oferowaną mu przez rzeczywistą agenturę jewropejską dominującą życie polityczne Polski i masońską Konstytucję i haniebną, proporcjonalną, partyjniacką, xenooligarchiczną ordynację! Skąd wiem??? Ano bom ci nie ślepy i widzę, jak naród głosuje według odwiecznej naturalnej, populistycznej – ordynacji nożnej. Głosuje nogami, wyraźnie odmawiając jakiegokolwiek udziału w oferowanej mu wyborczej farsie.

65% społeczeństwa pokazało, że nie utożsamia się z żadną formacją polityczną na obecnej politycznej arenie Polski. Ta grupa czeka na swój, naprawdę autentyczny Ruch, który zgodzi się reprezentować tej znakomitej większości Narodu Polskiego interesy. Ta cześć społeczeństwa nie ma na mózgu żadnej obręczy, nigdy nie miała. Naród wie czego chce, wie już, że jest świadkiem jednego z największych szwindli w historii Polski.Posłuchajcie najnowszych dowcipów, piosenek, kto ma uszy niechaj słucha…. Gdyby jeszcze tylko nasza narodowa elita zechciała poruszyć bardziej energicznie łbem…I wytrzepać z niego sieczkę…I ona ujrzałaby to samo – jasno i wyraźnie. A właśnie o to tylko chodzi!" (Ram, Chicago, 2 styczeń 1999.)

Inne zapisy autora:

0

redi

doc.dr Rudolf Jaworek,ekonomista,emeryt.Autor wielu publikacji gospodarczo - spolecznych i wierszy satyrycznych.

172 publikacje
0 komentarze
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 

Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758