POLSKA
Like

WRZESIEŃ 1939 ROKU – OD WESTERPLATTE DO KATYNIA CZ. I

18/08/2014
366 Wyświetlenia
2 Komentarze
14 minut czytania
WRZESIEŃ 1939 ROKU – OD WESTERPLATTE DO KATYNIA CZ. I

GENEZA WYBUCHU II WOJNY ŚWIATOWEJ

  POCZĄTKI DZIAŁALNOŚCI POLITYCZNEJ ADOLFA HITLERA

Adolf Hitler w 1919 roku wstąpił do Niemieckiej Partii Robotniczej, której nazwę w następnym roku zmienił na NSDAP. Stanął na jej czele w 1921 roku. Po nieudanym puczu monachijskim w 1923 roku  (inaczej pucz piwiarniany) został skazany na pięć lat więzienia i osadzony w więzieniu w Landsbergu.

0


 

Napisał tam książkę „Mein Kampf” („Moja walka”), w której sformułował program ruchu nazistowskiego. Żądał w nim przestrzeni życiowej (Lebensraum) dla Niemców, która miała im się należeć jako narodowi Panów (Herrenvolk). Doktryna ta zawierała wyraźne koncepcje rasistowskie, nacjonalistyczne i lewicowe.

Po przedterminowym zwolnieniu z więzienia skupił wokół siebie grono ambitnych i bezwzględnych współpracowników (Göring, Goebbels, Hess, Himmler). Wykorzystując swoje zdolności oratorskie i talenty demagogiczne oraz korzystając z kryzysu gospodarczego doprowadził do przejęcia władzy przez swoją partię w 1933 roku.

 FASZYZM

Po dojściu Hitlera do władzy w Niemczech zapanował faszyzm.

Faszyzm (z włoskiego fascio – wiązka, związek), kierunek polityczny powstały po I wojnie światowej, jako opozycyjny wobec działalności socjalistów i komunistów. Głoszący hasła skrajnie nacjonalistyczne, antydemokratyczne i antyliberalne, zmierzający do stworzenia państwa totalitarnego i monopartyjnego. Skupiał w swoich szeregach nie tylko tzw. warstwy średnie (średnia burżuazja miejska i wiejska, drobnomieszczaństwo, drobni kupcy, byli wojskowi), ale także najbardziej zacofane grupy klasy robotniczej (zwłaszcza w Niemczech).

Hitler dążył do osiągnięcia „przestrzeni życiowej”(Lebensraum) dla Niemców „rasy panów” (Herrenvolk) i parcia na Wschód (Drang nach Osten). Cele te usiłował zrealizować t. zw. wojną błyskawiczną (Blitzkrieg).

Lebensraum (z niemieckiego „przestrzeń życiowa”), nazistowska doktryna polityczna głosząca, iż ekspansja polityczna państw i ich rozwój determinowane są położeniem geograficznym. Miała uzasadniać agresywną politykę III Rzeszy wobec sąsiadów.

Drang nach Osten (niem. „parcie na wschód”) – pojęcie historyczne określające politykę niemieckiej ekspansji terytorialnej na tereny słowiańskie i nadbałtyckie, stosowane w odniesieniu do czasów średniowiecznych, przełomu XIX i XX wieku oraz w kontekście polityki utworzonej przez Adolfa Hitlera partii nazistowskiej w XX wieku.

Realizacja doktryny miała zapewnić rosnącemu liczebnie narodowi niemieckiemu odpowiednie warunki życia. Miała być uzasadnieniem masowej eksterminacji ludności zamieszkującej tereny niemieckiej ekspansji. We współczesnym znaczeniu jest rozumiana jako nieliczenie się z zasadą suwerenności, integralności terytorialnej i zwierzchnictwem terytorialnym innych państw.

Swoje imperialne cele osiągnąć pragnął przez prowadzenie „wojny błyskawicznej” („Bitzkrieg”).

Jednym z najlepszych przykładów użycia taktyki „wojny błyskawicznej” jest kampania niemiecka we Francji w 1940 roku. Kraj ten został pokonany dzięki tej taktyce zaledwie w kilka tygodni. W 1941 roku po rozpoczęciu planu „Barbarossa” wojna błyskawiczna napotkała po raz pierwszy na poważny opór, kiedy Niemcom nie udało się zdobyć Moskwy, Stalingradu, a blokada Leningradu trwała bardzo długo i nie doprowadziła do zdobycia przez Niemców miasta.

Po osiągnięciu zamierzonych podbojów Hitler planował całkowite zniszczenie narodu żydowskiego w pierwszej kolejności, następnie Cyganów i Polaków. Zbrodnie ludobójstwa niemieckiego dokonane przez Niemców w podbitej Polsce są ogólnie znane, dlatego zatrzymam się chwilę nad genezą II wojny światowej i prowadzonych oszustw propagandowych Hitlera przed napadem na Polskę 1 września 1939 roku, bez wypowiedzenia wojny, który de facto zapoczątkował rozpoczęcie II wojny światowej.

Żądania Hitlera wobec Polski:

-budowa trasy eksterytorialnej łączącej Niemcy i Prusy Wschodnie przez terytorium Polski,

-przystąpienie Polski do Paktu Antykominternowskiego,

-włączenie Wolnego Miasta Gdańska do Rzeszy,

Wszystkie żądania Hitlera (na propozycję ministra spraw zagranicznych Polski Józefa Becka) zostały odrzucone przez Polskę.

 

             OKOLICZNOŚCI ZAWARCIA POLSKO – NIEMIECKIEGO PAKTU

                            O NIEAGRESJI Z 26 STYCZNIA 1934 ROKU

Hitler wykręcał się jak umiał, zaprzysięgał, w końcu nawet w komunikacie oficjalnym, wierność traktatom, klął się na swe najuczciwsze zamiary i nawet mienił się „pacyfistą”; w tym czasie wciąż jeszcze bał się polskich reakcji.

Lecz równocześnie sugerował wspólny, „polsko-niemiecki marsz na Moskwę”, ostrzegając niby mimochodem przed płodnością Rosjan, oraz wymianę Pomorza na wybrzeże litewskie. Apelował do swego rodzaju wspólnoty nacjonalizmów, spodziewając się pozytywnego odzewu i dawał do zrozumienia, iż Polska, gdyby tylko zechciała, stać by się mogła cenioną kolonią surowcową Rzeszy.

Nawiasem mówiąc, uznawał wspaniałomyślnie prawo Polski do istnienia. Należało przewidywać, iż akcenty w tej rozmowie tylko zaznaczone stać się mogą z czasem postulatami.

ZBLIŻENIE Z NIEMCAMI

Francuska indolencja, tak wyraźnie ujawniona w czasie sondaży na temat wojny prewencyjnej, umacniała pozycję Józefa Becka w kierownictwie państwa polskiego, który jako jeden z nielicznych za Francuzami nie przepadał (z powodów raczej osobistych), ale też nie był nigdy germanofilem wbrew licznym insynuacjom, pochodzącym głównie i bezpodstawnie od wywiadu francuskiego.  

Praw polskich w Gdańsku bronił wręcz zażarcie. Lecz na przedwiośniu 1933 roku uznał, że ułożenie dobrych stosunków z Niemcami staje się podstawową koniecznością.

Wynikała bezspornie z bierności mocarstw zachodnich, a przede  wszystkim sojuszniczej Francji. Był to wniosek ogólnie biorąc słuszny.

Niestety Beck założył dodatkowo, iż ułożenie dobrych stosunków z Niemcami będzie nie tylko możliwe, ale też trwałe właśnie w pertraktacjach z Hitlerem, który nie był „Prusakiem” i uchodził za „dobrego Austriaka”, nie godzącego się z „imperialnymi zapędami pruskich junkrów”.

Podstawowe dzieło Hitlera, „Mein Kampf”, w którym powiadano bardzo wyraźnie o „niemieckim posłannictwie na Wschodzie” i o konieczności przedsięwzięcia przez Niemcy wielkiego Marszu na Wschód , najprawdopodobniej skłonny był Beck uznać za zwyczajną „propagandówkę” wyborczą.

Tak zresztą oceniali wówczas „Mein Kampf” również inni, wybitni politycy europejscy. Wywiad z Ethertonem  szybko szedł w zapomnienie.

Pierwsze  efekty tej kalkulacji wyglądały  nieźle. Bez wątpienia nowy kanclerz Rzeszy uznać musiał się za przypartego do muru.

Odpowiednią instrukcję, zalecającą skupienie się na temacie Gdańska, polski poseł w Berlinie, Alfred Wysocki  otrzymał z datą 18 kwietnia. 2 maja odbył rozmowę z Hitlerem i natychmiast sporządził dla swego ministra ściśle tajny raport, w którym referował:

„Opinia publiczna Polski stale jest np. alarmowana stanowiskiem stronnictwa nacjonal-socjalistycznego w Gdańsku, którego prasa i przywódcy starają się we wszystkich wpoić przekonanie, że oddanie Wolnego Miasta Gdańska Niemcom jest tylko kwestią czasu i to szczególnie od chwili, kiedy ster rządu w Rzeszy objął Adolf Hitler.

Jako przedstawiciel Polski w Berlinie muszę zaznaczyć, że nie dopatrzyłem się dotąd w bezpośrednich wystąpieniach Kanclerza potwierdzenie owych pogróżek. Uważam je jednak wraz z moim Rządem i polską opinią publiczną za niezwykle niebezpieczne nie tylko dla stosunku Polski do Wolnego Miasta Gdańska, ale także dla naszego pokojowego współżycia między moim krajem a Rzeszą…”.

Swoje wyjaśnienia na temat polskich racji tak opisuje Wysocki w dalszej części raportu.

„…Pozwalam sobie przy tym zwrócić uwagę Kanclerza na niezwykłą czujność, z jaką Polska odnosi się w ogóle do całokształtu kwestii łączących się z jej dostępem do morza i prawami jakie nabyła w Gdańsku na podstawie Traktatu Wersalskiego.

Ojcowie nasi popełnili już raz wielki błąd nie popierając należycie rozwoju własnej floty handlowej i lekceważąc sobie stanowisko, jakie Polsce przypadło w udziale na Bałtyku. Tego błędu nasze pokolenie popełnić nie może i każdy z nas bez wyjątku uważa nasz dostęp do morza za interes życiowy Polski i jest gotów bronić go do upadłego.

Byłoby więc niezmiernie pożądanym, aby Kanclerz zechciał w formie jaką uważa za stosowną oświadczyć, że ani on, ani rząd rzeszy nie mają zamiaru naruszać nabytych przez Polskę praw i interesów w Wolnym Mieście Gdańsku.

Jestem przekonany, że tego rodzaju oświadczenie wpłynie nie tylko uspokajająco na bardzo podnieconą i zaniepokojoną opinię publiczną w Polsce, ale także będzie wskazówką dla tych niemieckich czynników, które zasłaniając się autorytetem Kanclerza działają często przeciwko nam na własną rękę…”.

 Hitler miał na to odpowiedzieć w dłuższym przemówieniu, w którym między innymi Wysocki usłyszał:

„…Kanclerz nie pojmuje zaniepokojenia opinii publicznej  w Polsce. Ani on, ani żaden z członków jego rządu nie uczynili ani nie powiedzieli nic takiego, co mogłoby to zaniepokojenie usprawiedliwić.

Rząd Rzeszy pod przewodnictwem Kanclerza nie ma bynajmniej zamiaru naruszania istniejących traktatów i uważa je za obowiązujące, respektując te obowiązki i prawa, jakie te traktaty na Rzeszą nakładają.

Niemcy nie uznają natomiast żadnych praw Polski do Gdańska, które wykraczałyby poza ramy istniejących traktatów. Uważały też obsadzenie Westerplatte przez wzmocnione oddziały polskie za bezprawne i miały wszelki powód, Niemcy, nie Polska, do zaniepokojenia…”.

Przyszła z kolei pora na ton bardziej pojednawczy:

„…W zupełnie innym tonie rozmawialibyśmy z pewnością – mówił Kanclerz zwracając się wprost do mnie – z przedstawicielem Polski, gdyby np. traktat pokoju wyznaczył Polsce jej dostęp do morza dalej na wschód od Gdańska, a nie rozdzierał żywe ciało niemieckie.

Gdyby nie ten złośliwy i bezsensowny wymysł, byłyby z pewnością stosunki niemiecko – polskie ułożyły się tak, jak tego domaga się prawda życia, sąsiedztwo i wzajemne położenie gospodarcze. Ciągły niepokój i troska o jutro polityczne są jedną z przyczyn, dla których 7 milionów Niemców jest pozbawionych pracy i siły nabywczej.

Gdyby tego bezrobocia nie było, Niemcy pochłaniałyby łatwo w normalnych warunkach politycznych tę nadwyżkę produktów rolnych, jaką Polska ma do zbycia. Stosunki obu państw oparłyby się wówczas o najrozumniejsze, bo naturalne podstawy.

Niemcy sprzedawałyby Polsce wyroby fabryczne, kupując w zamian jej produkty rolnicze. Kanclerz nie podziela zapatrywań wątpiących w prawa do bytu Polski, przeciwnie, uznaje je i rozumie. Polska powinna także ze swej strony starać się zrozumieć prawa i interesy Niemiec.

Jeżeli we wzajemnym ocenianiu się zapanuje pewne umiarkowanie, wówczas uwidoczni się także wiele wspólnych obu państwom interesów. Führerprzeglądał niedawno tabele statystyczne obejmujące liczbę urodzin w Rosji. Zdumiewająca płodność tego narodu nasunęła mu wiele poważnych myśli o niebezpieczeństwach jakie z tego faktu dla Europy, a więc i dla Polski, wyniknąć mogą. Kanclerz wspomina o tym dlatego, aby mi dać przykład, jak bez żadnych uprzedzeń odnosi się do naszego państwa.

0

Aleszuma http://aleksanderszumanski.pl

Po prostu zwykly czlowiek

1175 publikacje
7 komentarze
 

2 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

 
Authorization
*
*
Registration
*
*
*
Password generation
343758